Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
tajemniczym 1
tajne 1
tajnych 1
tak 405
taka 56
takaz 1
takem 2
Frequency    [«  »]
600 jak
524 ze
464 co
405 tak
393 po
315 ja
311 jest
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

tak

    Part
1 Rota| nas zniemczył wróg...~- Tak nam dopomóż Bóg!~ ~Do krwi 2 Rota| nam będzie każdy próg...~- Tak nam dopomóż Bóg!~ ~Nie będzie 3 Rota| gdy zabrzmi złoty róg...~- Tak nam dopomóż Bóg!~ ~ ~ 4 Now | na ten przykład, to nie tak, jak u nas, co to krzyż 5 Now | mogiłki wedle niego, jak mogą, tak się tulą Tam krzyż przy 6 Now | ramieniach tych inszych zeprze i tak trwa... A na każdym krzyzie, 7 Now | jak miesiąc zejdzie, to tak one płótna bieleją jak żywe... 8 Now | Wieczny odpoczynek".~Po chwili tak mówiła dalej:~- A że choć 9 Now | A to, proszę łaski pani, tak było, że jak my tam z nieboszczką 10 Now | każdej najmniejszej rzeczy. Tak temu chłopakowi było Justyn, 11 Now | też to do nas doniosło, tak mego Ustima jakby z nóg 12 Now | tylko jak bydło przygnał, tak się rżnął o ziemię w oborze, 13 Now | prześmieszki, zara dogadywki, tak też rżnął łyżkę, zabrał 14 Now | zatkał i dalej do obory... I tak sumował, pani moja, więcej 15 Now | Jak najrzał z daleka, tak wlazł na strych w słomę 16 Now | ucieka, a po kątach płacze tak, że w tych łzach swoich 17 Now | tylko zasłyszał, że matka, tak uciekał w ostatnie kąty, 18 Now | brał. A ta żorota to go tak zjadła, zniszczyła, że chodził 19 Now | kości. A te oczy to mu się tak świeciły, jak to próchno 20 Now | nie przebiją. Mocowało się tak ono chłopaczysko w sobie, 21 Now | obrazik dała w ręce, żeby już tak całkiem bez Pana Jezusa 22 Now | Chora może, a może się już tak od onego nieboraka odbiła, 23 Now | nie chciał. Ano, wyszło tak kilka niedziel, a ona Ustimowa 24 Now | Ustimowa mogiła jak rosła, tak rosła. Kto do lasu albo 25 Now | patrzę, kopiec okrutny. Tak ludzie do niej. Powiadają, 26 Now | krzesiwem o krzesiwko krzesze. Tak go zaraz ludzie obstąpili 27 Now | A mnie zara coś tknęło. Tak pytam starego Neściora, 28 Now | pozdejmowali, pacierz mówiący. Tak mnie zaraz ogarnęła taka 29 Now | bądź milościw...~Wołam ja tak do tego Pana Jezusa, pani 30 Now | padła, to cud boski! Runęła tak jak ta kłoda - w sam środek 31 Now | łba i do boru poszedł... Tak zara ludzie powiadali, że 32 Now | wyrostki? Dlaczego patrzą tak po sieniach? Skąd mają pieniądze, 33 Now | ochoty do śmierci i stoi tak czarniawa, przez pół uschnięta, 34 Now | warsztat introligatorski ma i tak już przeszło ćwierć wieku 35 Now | laki piękny, siny dymek i tak Mendlowi smakuje. Siny ten 36 Now | najmłodszą dziewczynę Liję, tak wcześnie wydaną i tak wcześnie 37 Now | Liję, tak wcześnie wydaną i tak wcześnie zgasłą, po której 38 Now | wzrokiem. Nigdy go jeszcze tak gniewanym nie widział.~- 39 Now | i patrzał podejrzliwie w tak dobrze, tak dawno znaną 40 Now | podejrzliwie w tak dobrze, tak dawno znaną sobie uliczkę. 41 Now | Mendel się zachłysnął, tak mu odpowiedź na usta nagle 42 Now | przyszedł jak do karczmy! Ja tu tak w to miasto urósł, jak ta 43 Now | w dobrych rękach jest.~- Tak się to mówi' - odparł dyplomatycznie 44 Now | łokcie. - Nu, to niech mi tak od razu pan dobrodziej powiada. 45 Now | Żyd nie był obcy? Nu, i ja tak samo powiadam. Czemu nie? 46 Now | obcym się robić, kiedy w i tak swój? Pan dobrodziej myśli, 47 Now | ludzie do smutku się zejdą, tak się uni do płakania zejdą, 48 Now | wyższości. - Gada się to tak i owak, ale każdy Żyd, byle 49 Now | to i-miejsce pękła- Nu, tak jedni zaczęli do siebie 50 Now | drudzy mów do siebie, i tak się już dalej rwało. Pan 51 Now | wszystko jest? Nu, niech i tak będzie! A wie pan dobrodziej 52 Now | leży? Pieniądze tylko leżą, tak my po pieniądze liziem. 53 Now | swoje piętnaście dzieci tak kochał, że jak matka przyniosła 54 Now | najadły, coby nie były głodne. Tak ich kochał.~Zachłysnął się. 55 Now | mendlowi całemu źle na świecie, tak sam już tylko pół tuzina 56 Now | dwa z gniazda precz zruci. Tak niech już pan dobrodziej 57 Now | Jak uny gdańskie mogą być. tak ja jestem Gdański. Nie jestem 58 Now | ja Gdański, to ja cudzy? Tak pan dobrodziej powiada? 59 Now | śmieszną.~- Cóż to pana tak dziwi? - zapytał chłodno.~ 60 Now | niespokojnie, badawczo. Chwilkę tak stał wstrzymując dech w 61 Now | firance. Znały tego Żyda tak dawno, był usłużnym, dobrym 62 Now | wyjący motłoch.~Widok był tak przejmujący, że kobiety 63 Now | jak otwarty cyrkiel. Był tak wysoki, że zasłaniał sobą 64 Now | pełnego głosu dobyć nie mógł, tak go gniew dławił. Z małych 65 Now | ukrytą w rękach, siedział on tak już od południa, od chwili, 66 Now | tylko skóra zrosła. A pan tak jak na worze z popiołem 67 Now | spojrzał na matkę. Była tak osłabioną i bladą, że wyglądała 68 Now | ziemniaki dojeść mogli, tak nam pilno było na siennik, 69 Now | i "Zdrowaś" przetrzepał, tak, żem ja jeszcze ofiarowania 70 Now | nie wołał, ale przyszedł tak, z grzeczności, jak mówił, 71 Now | funta.~A ,,handel" to już tak do nas przywykł, że czy 72 Now | środkiem ulicy, a Felek tak wrzeszczał; ,,na bok! na 73 Now | dał, żebyśmy sobie poszli.~Tak nam ta wyprawa zasmakowała, 74 Now | kadryla"? Jak Boga kocham, tak nie jadłem!...~Tu uderzył 75 Now | matka cegłą lub popiołem i tak świecący stał z wystawionym 76 Now | całej ulicy, nie szanowałem tak, jak szanowałem ten moździerz. 77 Now | patrzcież państwo. Felek tak o żelazku mówił, jakby to 78 Now | to znów śniegiem miotło tak, że świata widać nie było. 79 Now | okruszyny, bo matka kaszlała tak, że się w piersiach coś 80 Now | moździerz... - szeptała tak cicho, żem dosłyszał ledwie.~ 81 Now | Rzucał się w powietrze tak łatwo, jak ryba w wodę. 82 Now | piętami po łydkach bił, tak ze mną po Żyda leciał. Myśleliśmy, 83 Now | namyślał...~- Dajcież już tak dziesięć złotych, jakeście 84 Now | odpowiedziała, twarz jej była tak biała, jak krążek opłatka. 85 Now | potem rozczerwienił się tak, jakby go apopleksja tknąć 86 Now | ojciec wesoło, a grając tak mówił do matki:~- Pamiętasz. 87 Now | smutniej, jakoby do płaczu, tak że i Felek pięścią oczy 88 Now | obu i dobył z niej głos tak żałosny, jak na organach, 89 Now | chwili -jak sobie człowiek tak wszystko jedno po drugim 90 Now | zawołałem. - Cóżeś ty tak jak tyka przez ten miesiąc 91 Now | śmiechem.~- Czego wy się tam tak śmiejecie, chłopcy? - zapytała 92 Now | się nie pokaż, woda rwie tak. że to ha! Koło żwiru nijakiej 93 Now | mogła się odłączyć. Było to tak naturalnym, żem zgoła nie 94 Now | da więcej" - wybuchaliśmy tak piekielną wrzawą, że 95 Now | ledwie podsadzić mogli, tak go przeważała rozdęta brzuszyna. 96 Now | sam utrzymywał, że to już tak jedno do drugiego pasuje. 97 Now | mogliśmy bowiem znieść, kiedy tak patrzyła na nas smutnie 98 Now | takiego w tym ślepiu ma, co tak świdruje?... A to bym ci 99 Now | przemierzył, niż kiedy ona tak patrzy. Do samego ci hunoru 100 Now | bezdzietny był.~Kiedyśmy się tak. oniemiawszy nagle, przypatrywali 101 Now | stał w ogniach. -Żeby mnie tak Bóg skarał. jak ona łogawa! 102 Now | szczypnął mnie, w słabiznę tak, żem omal nie wrzasnął.~- 103 Now | znów do tabaki sięgnął. -Tak mi też, kumeńku, mów! Ślepa!... 104 Now | kobyły tej nie przedał. Tak wiem przynajmniej, że w 105 Now | człowiek nie kamień, toć już tak po przyjacielstwie darmo 106 Now | jej jak próchno. Bywało tak zwykle wieczorem.~Ale gdy 107 Now | jakoś.~Matka umarła w nocy tak cicho, że nikt nie słyszał 108 Now | Cały ten dzień było mi tak, jakby mi kto do ucha szeptał: ,, 109 Now | litowanie, to byśmy i nie czuli tak bardzo, że matka umarła. 110 Now | jak dawniej, tylko że się tak świece nie paliły przy niej.~ 111 Now | się na gwałt odziewać, a tak mi ręce latały, żem do żadnego 112 Now | wydawał ten pogrzeb z trójką tak dobrze bawiących się dzieci 113 Now | nią stał; a jednak ojca tak zgięła do ziemi, jak ten 114 Now | ciepłym i od serca idącym. Tak w rysach twarzy jego. Jak 115 Now | zgadzać zdawała.~Stojąc tak u szczytu stołu, wprost 116 Now | kadencji jest to zjawiskiem tak zwykłym, tak w porządku 117 Now | zjawiskiem tak zwykłym, tak w porządku rzeczy leżącym, 118 Now | po nowo usypanym torze.~Tak przecież nie było. W pustych 119 Now | do licznych stóp bosych. Tak króliki w jamce pod przyciesią 120 Now | Temat był potoczysty i tak otarty jak najlepsza sanna; 121 Now | ogarniałby mas całych z tak fatalną i niepościągnioną 122 Now | prezydujący, a patrzenie to trwało tak długo i tak szczególnym 123 Now | patrzenie to trwało tak długo i tak szczególnym mieniło się 124 Now | dopuścili oskarżeni, jest tak występne i potępienia godne, 125 Now | miękkość w sobie czuł, a tak ostro palnął!~Nie miał zamiaru! 126 Now | żałoście łakome. Druga się tak miodem nie uraczy albo i 127 Now | zamiaru wydawać się w grę tak niebezpieczną. Zresztą, 128 Now | zapierają istoty czynu. Tak jest, Wysoki Sadzie! Zjedli 129 Now | zwinął je, znów rozciągnął i tak je wykrzywił, jakby sam 130 Now | Panów to zadziwia, że mam tak dokładne wiadomości o tym, 131 Now | postawę i spuściwszy oczy tak rzecz prowadził dalej:~- 132 Now | Procedura nic nie straci na tak małym wyboczeniu i. drogi 133 Now | co mu było złego siedzieć tak i słuchać? Co innego, gdyby 134 Now | fotela, co można było sobie tak i siak tłumaczyć, skłonił 135 Now | i owego masła; jużcić to tak na sucho nie ujdzie. Koza 136 Now | chałupie, bo i brudno, i głodno tak samo. Ale w takiej paradzie, 137 Now | widziały !~"Mama" mówił ot tak z głupoty z nawyczki tylko; 138 Now | sierotą bowiem byt i ludzie go tak ot przygarnęli, z miłosiernego 139 Now | chwytał; do stadka zaś swego tak przywykł, że je uważał za 140 Now | gdy usłyszał, że do niego tak mówią jak we wsi. Ale to, 141 Now | Wyciągnięta szyja jest tak cienka, zdaje się, biczem 142 Now | brodzie i dolnej szczęce skóra tak przyschła, jak u starego 143 Now | głośno i liczy na jarmarki. Tak, teraz dobrze! Teraz wie, 144 Now | rozświetnią trojnił. Idziem, tak matka mówi: ,,Sława Bohu" 145 Now | matka mówi: ,,Sława Bohu" Tak Tyt odrzekł: ,,wo wik" i 146 Now | robisz, że chleb kupujesz?" Tak matka na to: "Jużcić że 147 Now | poganiacza słuchał chciwie, tak się pochylił ku niemu, tak 148 Now | tak się pochylił ku niemu, tak patrzył w niego rozgorzałym 149 Now | oczom własnym nie wierzył i tak kręcił głową, że ledwo trafiał 150 Now | duszeczka ty moja, sam tak gada, jakby prokuratorem 151 Now | obnażywszy rękę chłopaka tak niemal cienką jak wierzbowa 152 Now | może, niżby przystało przed tak dostojnym zebraniem.~Nagle 153 Now | ten deszcz siekający, ot tak, jak stoi, w tej pacześnej 154 Now | lasach śmiały, musiałyby tak właśnie wyglądać, jak wyglądał 155 Now | posunął się dalej. Czuł się tak ośmielonym, tak spodufalonym 156 Now | Czuł się tak ośmielonym, tak spodufalonym z sądem, jakby 157 Now | mogli łączyć kiedykolwiek te tak dalekie od siebie, tak różne 158 Now | te tak dalekie od siebie, tak różne i tak wielką przepaścią 159 Now | dalekie od siebie, tak różne i tak wielką przepaścią rozdzielone 160 Now | tworząc regularny czworobok. Tak kradzież prosta, jak kradzież 161 Now | Istotnie: wyborny mówca prawił tak. jakby przed nim ani prokurator, 162 Now | drzemał nawet. Przynajmniej tak. się zdawało woźnemu, który 163 Now | resztę tchu żywego. Siedział tak jeszcze, gdy nagle zabrzmiało: 164 Now | ostatniej chwili, niemal tak jak litość. Zostawia ona 165 Now | przysięgłym, gdy im między tak a nie wybierać przyjdzie, 166 Now | przyznany, okoliczności wiadome- Tak rozumowali jedni. Drudzy 167 Now | włamaniem.~Po tym rozumowaniu, tak jasnym i kategorycznym, 168 Now | większość głosów odpowiadała: tak.~Przestępstwo zostało zakwalifikowane 169 Obra| przeciwległym kącie stała tak zwana altana, rodzaj okrągłej, 170 Obra| długość odcierpianej kary, tak właśnie jak się po zębach 171 Obra| czole, które się nieraz tak świeci, jakby napuszczone 172 Obra| zatrzymał się w połowie drogi tak, że mu tylko koła na ulicy 173 Obra| przemówiła nagle Janowa - tak mi się coś w oczach migło 174 Obra| niej jak pijawki wiszą.~- A tak mi się coś siwego migło 175 Obra| pijany, jak Boga kocham, tak akuratnie między końmi coś 176 Obra| świnia nie świnia, żebym tak zdrowa była!~W tej chwili 177 Obra| poszarpali na nim koszulę i tak zmordowali, że trzeba go 178 Obra| sieknięcie deputatów u progu.~- Tak my przyszli prosić i dopraszać 179 Obra| Wiewióra. - Już my go tam tak oporządzim, coby mu się 180 Obra| Jużci to nie po katolicku tak człeka zbić, żeby go 181 Obra| się wyrok miał skończyć?~- Tak na pamięć nie można wiedzieć - 182 Obra| siedzisz dopiero półtora.~- Tak ci to niby jest, wielmożny 183 Obra| ma równiejszy, ruchy nie tak nerwowe.~Naturalnie, któż 184 Obra| byłby sobą, gdyby pominął tak wyborną sposobność do budującego 185 Obra| sama scena w kancelarii, tak samo "wielmożny" prowadzi 186 Obra| przyjścia twojego kazania i tak samo zaprasza cię na flaki.~ 187 Obra| chwilkę samego zostawić". Tak, na chwilkę tylko. Ale byłbyś 188 Obra| zaś o nazwisko, które i tak ci sama aresztantka powie, 189 Obra| zadzierzgiwaniu tych pierwszych, tak subtelnych, a tak silnych 190 Obra| pierwszych, tak subtelnych, a tak silnych węzłów wzajemnej 191 Obra| łaski pani. Dzika i Dzika. Tak tu na nią wołają.~- Cóż 192 Obra| powiadali, namówił czy coś. Tak mieszkał on tu z panną 193 Obra| wójta na onej wsi melduje tak a tak, co tu się taka a 194 Obra| na onej wsi melduje tak a tak, co tu się taka a taka znajduje 195 Obra| on do wójta melduje, tak wójt łapać. Pobił 196 Obra| Jak do nas przywieźli, tak my zamknęli pod czternasty... 197 Obra| pod czternasty zamknęli, tak jej się zara w głowie zaczęło 198 Obra| cha. cha! się, bywało, tak zmorduje, że się o ziemię 199 Obra| targa się za włosy i płacze tak, że się człowiekowi coś 200 Obra| cztery konie... To jak ona tak śmieje się i płacze, to 201 Obra| wielmożny tu przesadził, i tak tera siedzi.~- Tu, pod tym 202 Obra| wejdzie, a odezwie się ot tak, po dobroci, to się namarszczy. 203 Obra| drgały.~Chwilę patrzyła tak na strażnika z wielką jakąś 204 Obra| piątym rewolucja! Osmólec tak tłucze Onufra, że go oderwać 205 Obra| pomimo ogromnej budowy swojej tak zetlał, że zdawało się, 206 Obra| spojrzał olbrzym na Osmólca tak, jakby mu był wdzięczny 207 Obra| zważał na to, a Osmólec tak mówił dalej:~- Niech no 208 Obra| wreszcie bagatelizowała, że tak powiem, sprawę sama w oczach 209 Obra| usta wierzchem ręki - to tak jęczał bez caluśką noc, 210 Obra| zważał na to.~Osmólec zaś tak rzecz swoją kończył:~- A 211 Obra| Zapatrzył się na niego Jakub, a tak był przejęty mistrzowskim 212 Obra| hu! Ja wielmożnego pana tak kocham jak dziecko matkę!... 213 Obra| zobaczył, hu! hu!... to mi tak było, jakbym się na świat 214 Obra| dziw brał, że pan nadzorca tak długo Osmólcowi gadać pozwolił, 215 Obra| powiedział! Ja wielmożnego pana tak kocham, że się we mnie wnętrzności 216 Obra| zdawało się mówić:~,,A co? Tak u nas! Szaleją po prostu 217 Obra| fotelowi podejść, jak stał, tak na kolana u drzwi runął, 218 Obra| proszę wielmożnego? I to tak bez caluśkie noce idzie! 219 Obra| podniósł i nozdrza nastawił.~Tak zmyślny wyżeł patrzy w oczy 220 Obra| wielki ciężar.~Widok był tak straszny, że mimo woli złożyłam 221 Obra| widelec, to talerz z zupą, tak w kamienicy zwyczajną 222 Obra| ścianę, a chłopiec jak stał, tak padł, raz tylko krzyknąwszy. 223 Obra| otrząsając szczyptę - to tak akuratnie żadnej nie miał. 224 Obra| oczy, pociągnął nosem i tak mówił dalej:~- Tak mu oto 225 Obra| nosem i tak mówił dalej:~- Tak mu oto błąd jakiś do głowy 226 Obra| wielmożny obsadził na osóbku, tak się wieszać chciał. Ano 227 Obra| potem nie chwytał. Ale i tak wskórania z nim nie było. 228 Obra| jak tylko Pan Bóg noc dał, tak do mego Onufra zara błąd 229 Obra| coby w komórce został. Tak patrzę ja raz przez luft 230 Obra| luft we drzwiach, a miesiąc tak stał na niebie jako rybie 231 Obra| zimnicy, a on sam dopieroż tak się modli, tak molestuje, 232 Obra| dopieroż tak się modli, tak molestuje, właśnie jakby 233 Obra| kochanie moje najsłodsze!"~Tak ja do niego: ,,Onufer! Co 234 Obra| niego: ,,Onufer! Co z tobą?" Tak on nic, tylko patrzy na 235 Obra| patrzy na mnie jak błędny- Tak ja do wielmożnego. Tak i 236 Obra| błędny- Tak ja do wielmożnego. Tak i tak, wielmożny panie, 237 Obra| ja do wielmożnego. Tak i tak, wielmożny panie, tak i 238 Obra| i tak, wielmożny panie, tak i tak - pedam - żeśmy to 239 Obra| wielmożny panie, tak i tak - pedam - żeśmy to już na 240 Obra| mieli po onym wieszaniu! Tak wielmożny idzie, patrzy, 241 Obra| się jak ta osika w boru. Tak wielmożny, że to miłosierne 242 Obra| latarką w komórce postawić. Tak się dopiero ono chłopisko 243 Obra| zażył tabaki, po chwili zaś tak mówił dalej:~- Ale mu ta 244 Obra| mówił dalej:~- Ale mu ta i tak nie plażyło. Jedzenie to 245 Obra| pana sekretarza nie dał. Tak chłop wychudła, że się tylko 246 Obra| poopinała po kościach, a tak sczerniał jak ta święta 247 Obra| też do lazaretu wzięli, tak mój Onufer do cna skapiał. 248 Obra| chorować nie chorował, tylko tak sobie co nieco do głowy 249 Obra| by nie potrafił. też tak jednej nocy zmarło ono chłopisko 250 Obra| może przybyć lada chwila; tak przynajmniej sądzi woźny 251 Obra| okrągłej i błyszczącej tarczy. Tak przynajmniej mniema właściciel 252 Obra| człowiek ma śpieszyć. Czas i tak leci.~Już tylko parę minut 253 Obra| jak kto przy robocie stał, tak przyszedł. Zwyczajnie, za 254 Obra| Knaus, jak szła z targu, tak wstąpiła z koszykiem ogrodowizny 255 Obra| dobroczynności w gminie. Czy tak?~- Tak, tak! - odzywa się 256 Obra| dobroczynności w gminie. Czy tak?~- Tak, tak! - odzywa się kilka 257 Obra| gminie. Czy tak?~- Tak, tak! - odzywa się kilka głosów 258 Obra| więc możemy zaczynać!~- Tak, tak! - odzywają się ponownie 259 Obra| możemy zaczynać!~- Tak, tak! - odzywają się ponownie 260 Obra| na pulpicie swego biurka, tak rzecze:~- Wiadomo panom, 261 Obra| potem oczyma obecnych i tak mówi dalej:~- Ustawy gminy 262 Obra| cywilizacyjną, ale naszą chlubą. Tak jest, panowie, one naszą 263 Obra| pan radca dziwi się, ze mu tak dobrze idzie, i znów robi 264 Obra| po prostu, że słucha go tak mała garstka ludzi. Taka 265 Obra| wysoka rzuca okiem na salę i tak kończy:~- Tak jest, moi 266 Obra| na salę i tak kończy:~- Tak jest, moi panowie! Gmina 267 Obra| ukazał się we drzwiach, tak mowę swą kończy:~- Tak jest, 268 Obra| tak mowę swą kończy:~- Tak jest, moi panowie! Piękne 269 Obra| znędzniałą postać. Stoi tak przez chwilę, mnąc w ręku 270 Obra| jeszcze... dużą siłę..."~A gdy tak patrzy z wysiłkiem, stara 271 Obra| jakie pobudki miała gmina w tak łaskawie udzielonej mu pomocy, 272 Obra| zbyteczny pośpiech. Staliby tak do południa może, porozpierani 273 Obra| maszerować zaczyna.~Jest to widok tak pocieszny, że całe zgromadzenie 274 Obra| jest wszakże w tej chwili tak słaby, ale to tak słaby 275 Obra| chwili tak słaby, ale to tak słaby jak dziecko. Po prostu 276 Obra| brzytwa, i chustka, i kubrak- tak jak na nic... Zupełnie jak 277 Obra| do zagajenia licytacji. I tak sprawa ta przeciągnęła się 278 Obra| kolosalne wydatki. Gdy jednak tak nie jest, musimy to uwzględnić 279 Obra| ktoś z kąta.~- Jak było, tak było - mówi Sprüngli - dość, 280 Obra| go wolno napędzić?~- No tak... Ale zawsze...~- Moi panowie - 281 Obra| zrobił to samo. Człowiek się tak jak każda rzecz zużywa, 282 Obra| pójdą, nie może im przecież tak w oczy powiedzieć.~Ale przemowa 283 Obra| oszukaństwo! - wybucha gniewnie.~- Tak! Tak! - odzywa się kilka 284 Obra| wybucha gniewnie.~- Tak! Tak! - odzywa się kilka naraz 285 Obra| był zrobiony. To trudno!~- Tak! Tak! - potwierdza więcej 286 Obra| zrobiony. To trudno!~- Tak! Tak! - potwierdza więcej jeszcze 287 Obra| gminy czuje się on niemal tak samo dotkniętym jak radca.~- 288 Obra| Rozdrażnienie woźnego jest tak wielkie, zmiąwszy ten 289 Obra| przypatrzeć jego kolanom, tak ku przodowi wygiętym, że 290 Obra| szyja starego. Jest ona tak cienka, że zdaje się, biczem 291 Obra| czyniły odpowiedzialną za tak wielki zawód. Oczyma tymi 292 Obra| wreszcie. - Nie mogę brać tak mało!~- Nie wolno słowa 293 Obra| Bogu, każdy oczy ma, a nikt tak nimi człowieka nie umie 294 Obra| nerwowo. Wie on, że Hänzli, tak samo z gminy wzięty, po 295 Obra| się małym, bardzo małym, tak małym, że go i niewiele 296 Obra| takimże męskim oddziałem w tak zwanym "Pawiaku", który 297 Obra| garnuszkami, czekając na tak zwane "widzenie". Kumoszki 298 Obra| dziewięciu czy dziesięciu tak zwanych "kamerach", których 299 Obra| lufcika, powietrze jest tak tu, jak i na korytarzach 300 Obra| korytarzach specjalne, że tak powiem, więzienne, ciężkie, 301 Obra| zastarzałymi miazmatami, tak że się trzeba uczyć nim 302 Obra| specjalnie złodziejskiej, czyli z tak zwanej "złodziejskiej szlachty". 303 Obra| błogosławiła i chlubiła się nimi tak, jakby to były najszlachetniejsze 304 Obra| nie zlęknie. "Wielmożnym", tak wprost, bez dodania tytułu 305 Obra| którego przywykłam w końcu tak, że mnie razić przestało.~ 306 Obra| wtedy na porządku dziennym, tak pomiędzy zamkniętymi w jednej 307 Obra| stołach itd. Leżało to tak dzień czy dwa, to jest dosyć 308 Obra| mnie stróż pyta: co to pani tak spaceruje po tych schodach? 309 Obra| mówię: nieprawda, bo mój. Tak oni zaraz na mnie we dwoje; 310 Obra| szukać, jak zaczęli trząść, tak znaleźli rzeczy u paserki 311 Obra| ich dwoje, zabrali i mnie. Tak potem, jak przyszła ta sprawa, 312 Obra| anioły z nieba, płaczą, tak proszą za mną. Panie sędzio, 313 Obra| może z biedy... My już i tak mamy, co nasze, odpuśćcie 314 Obra| jej, chociaż jej tylko! Tak już te panie proszą, tak 315 Obra| Tak już te panie proszą, tak się modlą, mi się serce 316 Obra| Pięć lat już siedziała tak w tym samym miejscu, pod 317 Obra| bez podłogi, i z okienkiem tak małym, że dnia prawie nie 318 Obra| najwyższą wzgardą spogląda na tak zwane "plastry", to jest 319 Obra| na dobre pobrali, tylko tak im jakoś zawsze wypadało, 320 Obra| że ona o nim tylko myśli, tak jak i on o niej.~ ~II~Nigdy 321 Obra| wymawiały się od tego jak mogły, tak że niejedna całymi latami 322 Obra| siwy, który głową chwiał tak, że mu słowa na zapadniętych 323 Obra| odpychana jakby obawą jakąś. Tak upłynęło parę miesięcy.~ 324 Obra| wypadają w ten sposób, że czy tak, czy owak, manifest musi 325 Obra| Szymczakowa ciężko, sieknęła tak, jakby wielki ciężar dźwigała, 326 Obra| jej mokrą.~Odtąd często tak przychodziła siąść na podłodze 327 Obra| złodziejskiej wędrowała tak, jak od terminu do terminu. 328 Obra| We dwoje biegali kraść tak, jak inne dzieci w ich wieku 329 Obra| ostatniej "kamerze" siedziały tak zwane "pierzarki". Były 330 Obra| niewinności, zrobiły się baby owe tak drażliwe, że za najmniejszym 331 Obra| proszę pani! Niech mnie tak Bóg da zdrowie, jak miałam 332 Obra| tydzień dostają w krupniku tak zwane "sztuczki". Sztuczki 333 Obra| wyznań nadzorem. Zapuszczenie tak zwanej "trefnej" warząchwi 334 Obra| naciskając palcem wgłębienie tak, po niejakim czasie łyżka 335 Obra| zadziwiona tym, ktoś w tak prostej rzeczy ma wątpliwości 336 Obra| Serbii dość znaczna, lubo nie tak wielka, jak w arsenale, 337 Obra| niej to jest przywiązany tak zwany "pobyt", którego istotą 338 Obra| przy wyjściu z więzienia tak zwany "rozpis", z którym 339 Obra| gminy do gminy, po czym tak samo "opisują" w kancelarii 340 Obra| Najtragiczniejszą grupą na Złotej tak zwane "posielanki" i te, 341 Obra| strojąc dziwne miny - żebym tak zdrowa była, jak mu nic 342 Obra| przykro bardzo przechodzić tak obojętnie przed szeregiem 343 Obra| wyjątkami - głupowate, owcze, że tak rzekę, wyraz oblicza uwięzionych 344 Obra| atmosferą wymyślonych zbrodni, tak jak pijak upaja się wódką. 345 Obra| teraz dłużej, a mianowicie w tak zwanej ,,Szkole". Jest to 346 Obra| ich w papier i pióra - i tak więzienie tych dzieci zmieniło 347 Obra| społeczeństwa swego. Gdyby tak coś podobnego w więzieniach 348 Obra| było zimno, ja też poszedł. Tak ja przelazłem bez płot, 349 Obra| ja przelazłem bez płot, tak matka stała na ulicy - tak 350 Obra| tak matka stała na ulicy - tak ja rzucałem matce węgle... 351 Obra| szczekać, jak wziął ujadać, tak mnie i złapali.~- A matka?~- 352 Obra| dom.~- I cóż dalej?~- Ano, tak mię wzięli.~- Czemużeś nie 353 Obra| Czemużeś nie powiedział tak wszystkiego przed sądem, 354 Obra| odstawiają pod strażą na tak zwany punkt zborny, na Pragę.~ 355 Obra| ustanowiony jest dla aresztantek. Tak samo strzygą im włosy, nakładają 356 Obra| na szyi kobietę odepchnął tak silnie, że potoczyła się 357 Obra| patrzyły na odjeżdżających, tak jak się na umarłych patrzy. 358 Wier| urągliwym!~Nigdy nie było tak głuchej boleści~W jestestwie 359 Wier| koła i śruby, i piły,~Była tak ciężką jak jego ramiona,~ 360 Wier| prac ducha bliskiem...~Stał tak niepewny, a wrzawa kipiała.~ 361 Wier| ziemi,~Blady jak nędza, a tak jeszcze mały,~Że mógł rozpłakać 362 Wier| spać na piersiach ojca... a tak drżący,~Jak ptak wyjęty 363 Wier| bratniej, i taka surowa,~Tak spiskująca ławkami w półkole~ 364 Wier| Choć Chrystus przyszedł, tak źle jest na świecie~I czarnej 365 Wier| Czemu to ludzie w przednówek tak bledną~I jakby cienie po 366 Wier| łzami!~ ~Pół dnia już stała tak, nieporuszona,~Bezwładnie 367 Wier| glorią w poddaszu nędzarza,~Tak, jakby mógł Ten, co biednych 368 Wier| ściany,~Wśród których nędzarz tak rzadko jest syty~Twardym 369 Wier| czarnym niedoli swej chlebem;~Tak biedne nosi na grzbiecie 370 Wier| nosi na grzbiecie łachmany,~Tak ciężko musi pracować na 371 Wier| komina~Iskry i dymy i w szyby tak siekał,~Jakby brał szturmem 372 Wier| ramieniem i duchem,~Idzie tak wolno, jakby cel się zwlekał!~ 373 Wier| ty świerszczyku cichy!~A tak mi zamrzesz jeszcze przed 374 Wier| Mój ty robaczku marny!~A tak mi przyjdzie twoją główeńkę~ 375 Dzie| nie chwycę wieloryba!~I tak przez dzień boży cały~Zuch 376 Dzie| Jak uszyły, wykroiły,~Tak płaszczyk za krótki;~Jeszcze 377 Dzie| Pająk ci to, niecnota,~Nić - tak długą - namota!~Zdusił muchy 378 1 | ma rany.~A kiedym dumał tak, uczułem nagle~Gorący oddech, 379 1 | pręży i puszcza na losy,~ ~ ~Tak ja powstałem, już pełen 380 1 | omdlało.~ ona, widząc, że tak przed nią stoję,~Dłoń, jak 381 1 | Ptaków lecących...~A mówiąc tak, stała,~Zwrócona ku mnie 382 1 | wskazał mi twarz jedne...~Była tak jasna objawieniem klęski,~ ~ 383 1 | sczerniała~Jak święta ziemia - i tak już została.~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~ 384 1 | gdzie wiedzie ta droga.~I tak nam wzeszło pierwsze owe 385 1 | mnie moja przewodnica -~Tak się zaczyna dzień, co do 386 1 | IV~ ~A widząc mnie tak wzburzonym do głębi,~Jak 387 1 | jak chusta mglista,~I szła tak, oczom moim zasłonięta,~ 388 1 | zwieszoną w dół głową.~I tak przed nimi w podróżnym tym 389 1 | chleba, a ten był - jedyny.~ ~Tak z puchów gniazda dziobeczki 390 1 | trzeci gdzieś wtórem;~I tak ku sobie te psy w pole wyły~ 391 1 | drugie wdeptane kłosy,~Tak po batalii tej leżeli wałem,~ 392 1 | mojej źrenicy,~A choć dokoła tak czyste powietrze~I choć 393 1 | gdy człowiek z aniołem~Tak się porówna boleścią nad 394 1 | ciemną zachodu głębinę.~I tak my doszli na próg tego dwora,~ 395 1 | plamiące próg domu,~Tom się tak wzdrygnął cały, jak od sromu.~ ~ 396 1 | cisnąc, ogromny i srogi...~I tak zastygły te ciała czerwone~ 397 1 | trwodze~Na matkę, że ma tak zdartą sukienkę~I że tak 398 1 | tak zdartą sukienkę~I że tak leży na zimnej podłodze,~ 399 1 | Takie stargane włosy ma, tak blada,~Nie patrzy na nich 400 1 | kipiątkiem~Wielka, gorąca łza i tak do Boga~Apelujący stał, 401 1 | by się mnie zaparła!~ ~I tak mnie odwiódł anioł mój...~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~ 402 1 | gołębich szczyty.~A gdy tak nad nim rozbrzmiały te spiże,~ 403 1 | widzeń mękę przed skonaniem~Tak, jako o tym mówią ludzie 404 1 | za wiatrem gdy śpieszą,~Tak wskroś mnie idąc, w cień 405 1 | stare oczy nie obaczą.~ ~I tak dziś siedzę, jak kruk osamiały,~


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License