Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
plywaja 1
pnia 1
pniem 1
po 393
pobaczenie 1
pobiegly 1
pobieznie 1
Frequency    [«  »]
524 ze
464 co
405 tak
393 po
315 ja
311 jest
302 za
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

po

    Part
1 Now | kapustą. W izbie szarzał już po kątach wczesny mrok listopadowy, 2 Now | się z piskiem i tupotem po ubitej z gliny podłodze.~ 3 Now | Rzuciła ramionami.~- A mnie co po zaduszkach? - rzekła. - 4 Now | Uderzyła energicznie nożykiem po głąbie, kilka liści opadło 5 Now | nie takie! - przemówiła po chwili. - Ale to nie tu, 6 Now | giezłeczkach śmiertelnych po onych mogiłkach swoich stały... 7 Now | szepcząc ,,Wieczny odpoczynek".~Po chwili tak mówiła dalej:~- 8 Now | siekierą z gruba ociosany po wierzchu, jakoby to wieko 9 Now | cmentarz człowiek zajdzie, a po onych przykładzinach pojrzy, 10 Now | Zdrowaś Panno Mario". Mrok po kątach coraz gęstniał, króliki 11 Now | na niego czeladź wołała po prostemu "Ustim".~Z pół 12 Now | pije, od ludzi ucieka, a po kątach płacze tak, że w 13 Now | jak zapomniały leciał i po swojemu wołał: "mamo! mamo!" 14 Now | Dziady", co się w ten dzień po cmentarzach naród tamten 15 Now | on tu jeszcze. Gdzie idą? Po co przystają z robotnikami, 16 Now | wyrostki? Dlaczego patrzą tak po sieniach? Skąd mają pieniądze, 17 Now | blaszeczkami w ręku przejdzie po trzy, po cztery, do fabryki 18 Now | ręku przejdzie po trzy, po cztery, do fabryki cygar 19 Now | wydaną i tak wcześnie zgasłą, po której mu tylko jeden wnuk 20 Now | dziesięcioletni może, który po matce, najmłodszej córce 21 Now | ciemne rzęsy i drobne usta, a po dziadzie nos orli i wąskie 22 Now | chłopak się naje, klepie go po ramieniu i zachęca do zabawy 23 Now | melancholią jakąś.~W kilka chwil po obiedzie malec zasiada przy 24 Now | spojrzeć na chłopca, a choć po klajster ręką sięgnąć może, 25 Now | gdy mu go potrzeba, aby po drodze uszczypnąć wnuka 26 Now | przejrzyste, lub pogłaskać go po krótko przyciętych, miękkich 27 Now | kiedy dziad sięga na policę po zwinięty tałes i po modlitewnik.~ 28 Now | policę po zwinięty tałes i po modlitewnik.~W chwilę potem 29 Now | który z takim jękiem wołał po swojemu do Boga, uchylił 30 Now | mówić nie chciał; dopiero po długich badaniach wyznał, 31 Now | zgubił, i nie śmiał wracać po nią.~Fala gniewu uderzyła 32 Now | obiad w milczeniu spożył.~Po obiedzie nie wrócił do warsztatu 33 Now | nakładał, tylko sapiąc, po izbie chodził. Malec także 34 Now | dziecku okazać. Długo bowiem po izbie chodził, nie kończąc 35 Now | zaczętej roboty i spluwając po kątach, jakby się goryczą 36 Now | robocie jak za młodych czasów.~Po obiedzie wpadł po akta dependent 37 Now | czasów.~Po obiedzie wpadł po akta dependent pachnący 38 Now | odparł Mendel - co mnie po nowinę? Jak una będzie dobra, 39 Now | uni ludzi krzywdzą, co uni po drogach rozbójstwo robią, 40 Now | tańca, do wesołości zejdą i po wesołości się rozejdą, i 41 Now | podbródek i muskając się po nim. -Ale nie jest! W tym 42 Now | to jeden wlizie na siup po ten hunor ,y drugi po te 43 Now | siup po ten hunor ,y drugi po te mądrość a trzeci po te 44 Now | drugi po te mądrość a trzeci po te herby, a czwarty po te 45 Now | trzeci po te herby, a czwarty po te sławnosć. a i taki się 46 Now | i taki się znajdzie, co po te pieniądze wlizie. choć 47 Now | sławności, ani mądrości. to po co ludzie będą na ten słup 48 Now | Jak pan dobrodziej myśli? Po pieniądze uni będą liźć 49 Now | pieniądze uni będą liźć i po nic więcej? A te z dołu 50 Now | Ajaj, jaki to chytry naród, po pieniądze tylko lizie, pieniądze 51 Now | położone nie jest, i tym, co po to liżą, co ta położone 52 Now | Pieniądze tylko leżą, tak my po pieniądze liziem. Ale to 53 Now | przenikając go pałającym wzrokiem. Po chwili wyprostował się. 54 Now | przytulił, stary pogłaskał go po głowie i rzekł:~-Kubuś to 55 Now | tobie. To dobre imię jest! Po te imię to jak po te kładkę 56 Now | jest! Po te imię to jak po te kładkę przejdą ludzie 57 Now | i Jakub Gdański - rzekł po chwili z powagą zwracając 58 Now | serca...~Pogłaskał chłopca po twarzy i dodał:~- Idź, kochanku, 59 Now | usta i sięgnął z powagą po ciężki, cynowy lichtarz, 60 Now | wstrzymując dech w piersi. po czym westchnął i wysunąwszy 61 Now | Wielkie jego nożyce zgrzytały po papierze zapalczywie, twardo, 62 Now | gdzieś przeciągającej burzy. Po twarzy studenta przeleciał 63 Now | tłoczyła . przewalała się po niej dziko, głusząco. Trzask 64 Now | postawię albo krzyzik. Już ta po inszych izbach stoi... To 65 Now | wielkie łzy toczyły się po jego zbrużdżonej twarzy.~ 66 Now | piersią i płomieniami szły po jego czarnej, ospowatej 67 Now | towarzyszyły pochodowi temu; po czym wrzawa oddalała się, 68 Now | umarł!~Stary Żyd milczał.~Po chwili dopiero podniósł 69 Now | Miał ojciec nad wieczorem po doktora iść, ale mu jakoś 70 Now | było. Chodził, medytował, po kątach pozierał, stanął 71 Now | i rzekł:~- Co chłopakom po łóżku, Anulka? Sypiam ja 72 Now | i oni mogą.~Spojrzeliśmy po sobie. Dwie złote iskry 73 Now | oczach Felka. Prawda! Co nam po łóżku? Piotrusia tylko pilnować 74 Now | wywracać na nim zaczął.~Po ściągnięciu wszakże siennika 75 Now | i niej poszewkę ściągać.~Po ściągnięciu wszakże poszewki 76 Now | drugiego tulili.~Obejrzał się po izbie, zdjął z kołka swój 77 Now | Zaraz też zaczął chodzić po izbie, oglądać szafę, stołki. 78 Now | mieli, bo wiatr strasznie po izbie świstał, i zaraz my 79 Now | szesnaście groszy odliczył i po węgle biec mi kazał.~Kiedym 80 Now | nie szczekał na niego. Po szafie kupił od nas "handel" 81 Now | ręce za plecy zakładał, po izbie chodził i po kątach 82 Now | zakładał, po izbie chodził i po kątach jak taksator patrzył.~- 83 Now | jadł.~- A ty sklepikarce po bułki latasz, żeby ci "kadryla" 84 Now | obchodząc izbę i poglądając po ścianach, wykrzyknął nagle:~- 85 Now | gotowało- Byłoby to profanacją po prostu. Co sobotę wszakże 86 Now | byłem pewny, że się Folkowi po uszach oberwie. Ale ojciec 87 Now | chwilę.~Tego dnia nie latałem po mięso dla matki. Kości mi 88 Now | siadłszy śmiał się mu łzy po twarzy sczerniałej pociekły- 89 Now | gdy matka jęknęła z cicha, po włosach pogładził ręką 90 Now | mnie do sąsiadki posłał po kawałek cukru do ziółek. 91 Now | Myślałem, że mnie ojciec choć po chleb pośle, ale nie. Piotrusiowi 92 Now | trzasnąwszy się dłoniami po udach. Ten skok to była 93 Now | zawołała i kazała bieżeć po "handla". Wylecieliśmy obaj 94 Now | posłała nas natychmiast po innego "handla", po rudego, 95 Now | natychmiast po innego "handla", po rudego, co od nas stół ostatni 96 Now | drugą ulicę mnie i Felkowi po orzechu dał. Prawda, że 97 Now | odchodzi. Polecieliśmy tedy po rudego. Szwargotał na rogu 98 Now | se nowe kupię! Co mi tam po starym gracie!~Kiedym to 99 Now | zupełnie.~Felek się piętami po łydkach bił, tak ze mną 100 Now | łydkach bił, tak ze mną po Żyda leciał. Myśleliśmy, 101 Now | wrzucił, a mnie matka posłała po węgle i po chleb.~Kiedy 102 Now | matka posłała po węgle i po chleb.~Kiedy ojciec przyszedł, 103 Now | na ogień, na nas. potem po izbie spojrzał, a kiedy 104 Now | izbie była taka. że się po ścianach sączyło.~Stancja 105 Now | na całe życie", zwłaszcza po niedawnym doświadczeniu 106 Now | żelazkiem.~Chodziliśmy teraz po pustej izbie, jakby po kościele, 107 Now | teraz po pustej izbie, jakby po kościele, a Felek hukał 108 Now | gospodarza, bo okrutnie po dachach wrzeszczały.~Jednego 109 Now | zawiniątko. Sięgnął wreszcie po nie, harmonijkę wyjął i 110 Now | rozciągał i zesuwał, a po klapeczkach drobniutko palcami 111 Now | z nieboszczką matką...~- Po miesiącuśmy już wracali - 112 Now | zwieszoną głową, posiedział, po czym westchnąwszy wstał, 113 Now | widziałem... Tylko mu te łzy po wąsach kipiały...~- A cóż 114 Now | A cóż chcesz! - dodał po chwili -jak sobie człowiek 115 Now | człowiek tak wszystko jedno po drugim rozpomni...~Westchnął 116 Now | I trzasnąwszy się rękami po udach w górę wyskoczył, 117 Now | w powietrzu przewrócił, po czym na cztery łapy jak 118 Now | się do niego, głaszcząc go po głowie, podczas kiedy my 119 Now | i nieżywi! - odezwał się po chwili. -Z kacierzem na 120 Now | bo . Wyobrazić sobie po prostu nie mogłem ani jej 121 Now | radośnie uszami, a kiedyśmy po szyi, po bokach klepali, 122 Now | a kiedyśmy po szyi, po bokach klepali, rozumiała 123 Now | swój ciężki, skubała nas po włosach, po kurtkach Piotruś 124 Now | skubała nas po włosach, po kurtkach Piotruś zwłaszcza 125 Now | zwłaszcza był jej ulubieńcom; po prostu rżała na ojca, żeby 126 Now | ludzie wybiegali z oficyny.~Po Felku gramolił się na szkapę 127 Now | oprowadzaliśmy w tryumfie po podwórzu, nie dawszy jej 128 Now | ma, a taką sodomę-gomorę po świecie robi!~A Felek nuż 129 Now | oganiała od bąków.~Zaraz po Wielkiej Nocy zaczynało 130 Now | trzymając. Brnęliśmy tedy po nią i za ogon ku brzegowi 131 Now | ogon ku brzegowi ciągnęli, po czym zziajani, zmęczeni, 132 Now | nawet.~Zaraz też nam się po tej dzierce lżej na sercu 133 Now | głośno. Ojciec całował po głowie.~- Anulka!... Serce!... 134 Now | twardego snu dziecięcego po nocach nas budził. Raz w 135 Now | szczękały. Ojciec chodził po izbie zgarbiony, żółty, 136 Now | pieniądz z Matką Boską, mnie po węgle i po mleko postał 137 Now | Matką Boską, mnie po węgle i po mleko postał przykazując, 138 Now | poszedł, szkapę odwiązał i po zadzie dłonią uderzył.~- 139 Now | dłonie na kolanach oparł i po nogach szkapie patrzył~- 140 Now | interes, insze gadanie...~Po twarzy ojca przeleciał nagły 141 Now | śmiał się pan Łukasz - po kumoterstwie! Po kumoterstwie! 142 Now | Łukasz - po kumoterstwie! Po kumoterstwie! Krzywdy jej 143 Now | nie kamień, toć już tak po przyjacielstwie darmo wywiozę...~ 144 Now | zrobiło się ciepło, grzyby po ścianach róść przestały; 145 Now | pojęła do siebie, a i nam po bułce dała.~- A to ci baba 146 Now | skruszała! - szepnął Felek, po czym zaraz pocałował 147 Now | kto przejdzie koło nas, to po głowach głaszcze, to się 148 Now | tymczasem jak nieprzytomny po izbie chodził, co weźmie, 149 Now | czego jąć.~A baby nuż się po tej naszej biedzie rozglądać, 150 Now | Ani nam w myśli postało, po co ta szkapa do nas przyszła, 151 Now | znacznie pogrubiał, uderzała po bruku wesoło, ochoczo jakoby 152 Now | Grabarz na glinę natrafił i po trochu tylko, jak masła 153 Now | wielkim przyjacielstwem, po czym kumoter do szkapy poszedł.~ 154 Now | i Felek, jak giermkowie, po lewej i po prawej stronie. 155 Now | jak giermkowie, po lewej i po prawej stronie. Wóz toczył 156 Now | urywki chodziły z ust do ust po mieście, delikatnej natury 157 Now | jesiennej kadencji pińskiej, po przebyciu którego zainteresowanie 158 Now | przysięgli byli tegoż zdania. Po hotelach potworzyły się 159 Now | miszuresy kłapiąc pantoflami po drewnianych, wysoko nad 160 Now | pustkę, jaka się tu nagle po niedawnym ścisku zrobiła. 161 Now | bez grosza przy duszy, po który by warto choć na śledzia 162 Now | znak najlepszy, że nie było po co. Ten dalej czuł pusty 163 Now | Tymczasem wiatr jesienny świstał po ulicy jak po gołym polu. 164 Now | jesienny świstał po ulicy jak po gołym polu. Chwiejąc żółtymi 165 Now | ogrzanym powietrzu chwiały się po ścianach wesołe płomyki 166 Now | przysięgłych, miał pan prokurator po prawej ręce stołki i pulpity 167 Now | stołki i pulpity obrońców, a po lewej świetne mundury prezesa 168 Now | prawej jego strony siedziało po dwóch jeszcze panów, z których 169 Now | wreszcie obu rąk razem.~Już po tym jednym poznać można 170 Now | tego oczarowania i patrzy po obecnych lekko zdziwionym 171 Now | pierwszy pociąg kolejowy po nowo usypanym torze.~Tak 172 Now | niewidzialne dla oka, tupocą po ubitej glinie.~Pan prokurator 173 Now | ale za późno jest sięgać po głowę naznaczoną haniebnym 174 Now | występować cum apparato belli, po prostu cała sprawa nie była 175 Now | osowiałym, niepewnym wzrokiem po obecnych powiódł.~Co u biesa! 176 Now | dodatkowym biurkiem nic wiedzieć po co; trzymał, bo pomocnika, 177 Now | samym, co i zło wielkie, po co je zmniejszać, pytam? 178 Now | i dotąd czuł jej gorycz. Po chwili mówił dalej:~- W 179 Now | dawno dzieże zeschły się po komorach na klepki. Panów 180 Now | ich spojrzenia błądziły po świetnych mundurach, po 181 Now | po świetnych mundurach, po złotych ramach wiszącego 182 Now | ich tu panowie pewno nie po co wzięli, tylko żeby w 183 Now | oczy jego chodziły kołem po suficie, który widać było 184 Now | i wedle gęsi, które lis po przydrożkach chwytał; do 185 Now | chleb pytają, wydaje mu się po prostu zabawnym. Skądżeby 186 Now | kupka wywołanych nie wiadomo po co z właściwego miejsca 187 Now | zdumiony był woźny. Ten po prostu oczom własnym nie 188 Now | umieją.~Gdyby się wilczęta po lasach śmiały, musiałyby 189 Now | ślinę, wyprostował się, ręce po bokach puścił, a kolana 190 Now | dostarczyła mu przepysznych, po prostu olśniewających zwrotów, 191 Now | dobitnie- Premedytacja, która po stronie pojedynczo spełnionych 192 Now | nice, to na lice, tkwiła po stronie przestępczości zbiorowej 193 Now | karbów, przemyślnie wyciętych po to, żeby nieomylnie dobyć 194 Now | to kradzież z włamaniem.~Po tym rozumowaniu, tak jasnym 195 Obra| cichej pogody. Około trzeciej po południu przed gmachem więziennym 196 Obra| Ażeby cię'...~Zeskoczył po orczyku na ziemię. Okręcił 197 Obra| Rozległo się wielkie echo po sklepionym wnętrzu, przez 198 Obra| nędznymi postaciami, co się po uliczkach snuły.~Aresztanci 199 Obra| snuły.~Aresztanci chodzili po dwóch, po trzech, na pięty 200 Obra| Aresztanci chodzili po dwóch, po trzech, na pięty sobie niemal 201 Obra| Przy pewnej wprawie można po niej od pierwszego rzutu 202 Obra| kary, tak właśnie jak się po zębach wiek koni poznaje.~ 203 Obra| jeszcze w trzecim roku. Po tym terminie wszyscy się 204 Obra| niedołężne, powolne, a ręce wiszą po obu bokach ciała jakby nadmiernie 205 Obra| lata i dopiero najstarsze, po wielokrotnych powrotach 206 Obra| wpływom więziennego życia.~Po ruchach i postawie idzie 207 Obra| furtki.~Aresztanci spojrzeli po sobie. Cygana nie było.~- 208 Obra| wedle naszego zrozumienia i po sprawiedliwości...~- No - 209 Obra| nadzorca bębnił palcami po stole- Był on w położeniu 210 Obra| przygotowań, improwizował po prostu. Przy improwizacji 211 Obra| zastosowania. Cygan bowiem zaraz po egzekucji swojej stracił 212 Obra| poniewierce mają, burzyli się po kątach.~- Jużci to nie po 213 Obra| po kątach.~- Jużci to nie po katolicku tak człeka zbić, 214 Obra| wargi, żeby nie wybuchnąć.~Po chwili znowu ta sama historia. 215 Obra| może. -~Było to właśnie po obiedzie.~- Ale my chcieli 216 Obra| papierami, plikom aktów po kątach rzuconym i wspaniałemu 217 Obra| mówi, oczy jego biegają po twojej twarzy z niezmierną 218 Obra| znak, że mu wszystko jedno. Po czym każe otwierać nr 9. 219 Obra| miny. "Wielmożny" klepie je po ramieniu, grozi im palcem 220 Obra| o , to o ową, Wywołane po imieniu wychodzą z kątów; 221 Obra| ręką i uśmiecha się gorzko. Po dziesięciu minutach spogląda 222 Obra| dwoma lub trzema numerami, po czym idziesz oglądać lazaret, 223 Obra| już cię trudził chodzeniem po schodach, tylko tu, do kancelarii, 224 Obra| kieliszki pije twoje zdrowie.~Po śniadaniu prowadzi cię gospodarz 225 Obra| niż przy panu nadzorcy- Po wtóre nie należy strażnikowi 226 Obra| dziecko. Czasem bywa tego po dwoje, po troje.~Bierzesz 227 Obra| Czasem bywa tego po dwoje, po troje.~Bierzesz je od matki 228 Obra| wszakże głosy milkną, a po kątach słychać szlochanie 229 Obra| swoje.~Z miesiąc coś może po owej pierwszej mojej bytności 230 Obra| cości gadała a gadała, ale po jakiemu, to nikt nie mógł 231 Obra| wejdzie, a odezwie się ot tak, po dobroci, to się namarszczy. 232 Obra| przycisnęłam głowę jej do piersi. Po śmiechu przyszło łkanie, 233 Obra| zrywając się z fotela. - Ruszaj po Jakuba, ciemięgo, kiedy 234 Obra| było gniewne wzburzenie. Po chwili wszakże opanował 235 Obra| twarzą i zuchwałymi oczyma, po których przelatywały złote 236 Obra| proszę wielmożnego...~Już po tym jednym ruchu i po tonie 237 Obra| Już po tym jednym ruchu i po tonie mowy poznałam, że 238 Obra| Nie pokazało! - powtórzył po nim zuchwale Osmólec, przekrzywiając 239 Obra| Jezu! Jezu! -jęknął nagle po dwakroć Onufer i podniósł 240 Obra| tabakę, ale Zapartemu złość po twarzy kipiątkiem szła. 241 Obra| palcami podług zwyczaju po siole bębnił; piękne jego 242 Obra| akcesoriom biurowym.~- A po drugie - mówił dalej Osmólec - 243 Obra| kiedy Onufer jak zapomniały po nocach się ciska, żeby jego 244 Obra| rachubę mojej obecności. Po twarzy jego przemknęło najpierw 245 Obra| Nie spodziewałem się tego po tobie! Zawsze cię do porządnych 246 Obra| A co? Tak u nas! Szaleją po prostu za mną ci hultaje!"~ 247 Obra| najmniejszy siad niechęci- Po czym zaraz oczy wbił w ziemię 248 Obra| ruszysz się? - przemówił po małej pauzie pan nadzorca. - 249 Obra| Palce jego coraz szybciej po poręczy fotela bębniły, 250 Obra| olbrzymiego chłopa, pchnęli go, po czym drzwi się zamknęły, 251 Obra| miesiącu wrześniu rb.~Sprawa ta po wysłuchaniu oskarżonego 252 Obra| powiatu X, guberni Y, który po nastąpionej tamże pogorzeli 253 Obra| byli i tacy, którzy już po kilku dniach rzucali. Gdy 254 Obra| odstać od kupca nie chciał. Po każdej nowej krzywdzie widziano 255 Obra| uprasowanie ich płacąc stróżce po parę groszy.~Sierota też 256 Obra| twarz parobkowi cisnął, po czym resztę obiadu zjadłszy, 257 Obra| Przybyłym w parę godzin po katastrofie przedstawił 258 Obra| na niego pobaczenie mieli po onym wieszaniu! Tak wielmożny 259 Obra| Umilkł i zażył tabaki, po chwili zaś tak mówił dalej:~- 260 Obra| się tylko skóra poopinała po kościach, a tak sczerniał 261 Obra| nieco do głowy dopuszczał, po całych dniach pacierz mówił, 262 Obra| przyszedł, to ino cości po kątach upatrował i do onego 263 Obra| szczyptę utrząsając z niej po trochu i w palcach ważąc.~- 264 Obra| dziś wolniej jakoś poruszać po okrągłej i błyszczącej tarczy. 265 Obra| zegarem gminy. Miły Boże, po co się człowiek ma śpieszyć. 266 Obra| się trzydzieści franków po starej Reguli zostało, co 267 Obra| i znad złotych okularów po obecnych patrzy. W tej chwili 268 Obra| znów robi pauzę. Żal mu po prostu, że słucha go tak 269 Obra| go puścić, by się włóczył po drogach jako wstrętny żebrak ? 270 Obra| którzy od razu sięgają po czapki i od balasków odchodzą.~ 271 Obra| zimne toczą się z wolna po zmiętej i zbrużdżonej twarzy.~ 272 Obra| chustki na szyję, które po licytacji znów sobie odbierze. 273 Obra| wzruszony, patrzy ludziom po oczach, miarkując, co który 274 Obra| przypatrywać - odpowiada po małym milczeniu kotlarz 275 Obra| na śmiejącą się galerię, po czym zwrócony~do starego 276 Obra| to tak słaby jak dziecko. Po prostu ruszyć się nie może. 277 Obra| Pan radca bystrym okiem po obecnych wodzi. Chwila wydaje 278 Obra| jaką dopłatą?~Cisza nastaje po tych słowach pana radcy. 279 Obra| udając zdumienie pan radca. Po czym zatrzymuje się na chwilę. - 280 Obra| Stary Wünderli spogląda po sobie najpierw, potem po 281 Obra| po sobie najpierw, potem po sali i nagle drżeć zaczyna. 282 Obra| silniej. - Miłosierny Boże! Po cóż tu jakie warunki? Wszak 283 Obra| Cóż tu za warunki..."~Po oświadczeniu Dödölego znów 284 Obra| się koralowym brelokiem, po czym zmuszając się do uprzejmego 285 Obra| sobie. Zazwyczaj opuszczano po pięć franków, po siedm zresztą. 286 Obra| opuszczano po pięć franków, po siedm zresztą. Ale żeby 287 Obra| Pan radca bystro pogląda po ludziach. Widocznie syn 288 Obra| oczyma.~Namyśla się chwilę, po czym macha obojętnie ręką. 289 Obra| czterdzieści i pięć franków! Po pierwsze... po...~- Za pozwoleniem! - 290 Obra| franków! Po pierwsze... po...~- Za pozwoleniem! - przerywa 291 Obra| wreszcie. Miesza się, spogląda po sobie, zaczyna szybko mrugać 292 Obra| rękaw nieszczęsnej kurty, po której zdjęciu okazuje się 293 Obra| potwierdzają głosy z ławy, po czym ucisza się nagle.~Wszyscy 294 Obra| wielkimi rękami, które mu po bokach wiszą zaciśnięte 295 Obra| przeklęty parobek, którego po starym Hanzlim wziął, rozchorował 296 Obra| tak samo z gminy wzięty, po trzech miesiącach powiesił 297 Obra| Pamięta, jak Probstowa po nim sprzedawała buty. Pamięta 298 Obra| promienieje. Chwilę wodzi po obecnych ożywionym wzrokiem, 299 Obra| papiery i daje znak woźnemu.~- Po raz pierwszy! - mówi woźny 300 Obra| laską w ziemię i ucicha.~- Po raz drugi! - mówi głośniej 301 Obra| furty tego gmachu stanęłam po raz pierwszy w dzień jesienny, 302 Obra| już nie bardzo młode, nie po raz też pierwszy odsiadywały 303 Obra| o ile dostające się tam po raz pierwszy klientki lekceważone 304 Obra| co to pani tak spaceruje po tych schodach? A ja mówię: 305 Obra| wyplataniu krzeseł, to już po półgodzinie febra mnie trzęsła. 306 Obra| wytrzymuje swoje dwa tygodnie. Po takim eksperymencie następuje 307 Obra| przypatrywano się, mitrężono po naszemu na wszelki sposób, 308 Obra| niespokojny, wstrząśnięty. Po takiej to mszy, wśród tego 309 Obra| wyuczyły się różnych pieśni; po mszy bywała nauka, niekiedy 310 Obra| zrobić nie mogłam, mówiły po prostu "nasza pani" i lgnęły 311 Obra| chciała. Utrzymywały, że po nocach nie sypia, że stęka, 312 Obra| dzieciątkach, które się po otchłaniach tułają, nie 313 Obra| ciężkim krokiem, jakby kto po niewoli ciągnął, przyszła 314 Obra| spazmatycznie wstrząsać, a kiedy po kwadransie jakimś czytanie 315 Obra| dawnych. Kiedy wypuszczano po raz ostatni, obejrzała się 316 Obra| wylewa z miski pod piec. Po czym wszystkie łyżki zatrzymują 317 Obra| Dobre robotnice wyplatają po piętnaście, dwanaście krzeseł 318 Obra| krzeseł dziennie; średnie po ośm do dziesięciu, najgorsze 319 Obra| Żydówka. Wyplatała ona po ośmnaście krzeseł dziennie.~ 320 Obra| zaproszonych wypija tylko po kieliszku. Naturalnie, że 321 Obra| chleb; w południe obiad, po obiedzie przechadzka w ogródku, 322 Obra| stołem; większe izby mają po dwie takie lampy. Pilniejsze 323 Obra| się spać. W nocy strażnik po dwakroć izby otwiera. Pierwszy 324 Obra| wykwintnisie dostają z kancelarii po dwie nowe skarbowe koszule 325 Obra| potem, suszy i magluje. Po wymaglowaniu rozkłada koszulę 326 Obra| palcem wgłębienie tak, po niejakim czasie łyżka staje 327 Obra| może, z którą nie wiedziano po prostu co zrobić- Ojciec 328 Obra| odsiedzenie samego wyroku, po czym aresztowana wypuszczona 329 Obra| władzy od gminy do gminy, po czym tak samo "opisują" 330 Obra| bieliznę i garderobę. to po większej części dość stare 331 Obra| trzy dziennie; inne szyją po dwie i mniej jeszcze.~Bielizna 332 Obra| szczupłość odgadywać się dawała po stęchłym powietrzu raczej, 333 Obra| siatki dżetowe, piórka itd. Po dwumiesięcznym terminie 334 Obra| dobre.~Rozejrzawszy się po szwalni, spostrzegłam kilka 335 Obra| warsztatach zatrudnienie.~Po kilku, po kilkunastu nawet, 336 Obra| zatrudnienie.~Po kilku, po kilkunastu nawet, siedzi 337 Obra| uwięzionych chłopców, którzy po dwóch, po trzech rozrzuceni 338 Obra| chłopców, którzy po dwóch, po trzech rozrzuceni byli po 339 Obra| po trzech rozrzuceni byli po izbach między dorosłymi 340 Obra| lat piętnastu włącznie, po czym podlega prawom ogólnym. 341 Obra| Ano, matka mi kazała po węgle iść, było zimno, ja 342 Obra| strzygą im włosy, dają po dwie koszule skarbowe i 343 Obra| grubą więzienną odzież, po czym wraz z partią odstawiają 344 Obra| mocniej jeszcze gwizdać. Po chwili wszakże przystanął 345 Obra| którzy usiłowali uciec. Po izbach i korytarzach nie 346 Obra| każdego na obiedwie nogi, i po dwóch za ręce! Kobiety wolne 347 Wier| czoło ocierając z potu.~Po dniu spędzonym wśród maszyn 348 Wier| te wielkie dwie łzy, co po twarzy~Leciały jakąś pełną 349 Wier| sztywne~I bębnił z lekka po szarej bibule...~A sędzia 350 Wier| Ścieląc snop światła krwawego po ziemi...~Kometa drżąca, 351 Wier| podniosły się glosy~I uderzyły po śnieżnej przestrzeni,~A 352 Wier| tak bledną~I jakby cienie po drogach się włóczą?~A dzieci 353 Wier| zaległy,~Wielkie i słone po licach mu zbiegły...~„O 354 Wier| jasnym snopem rzucił się po ziemi,~Jak złota strzała 355 Wier| pociemniałej i wilgotnej ściany,~Po której zamróz kroplami ociekał...~ 356 Wier| na dachu gwarzą;~Spojrzał po izbie okiem smętnem, mgławem,~ 357 Wier| koszuli rękawem~Łzę, co po twarzy toczyła się, drżąca~ 358 Wier| dzieci chodzą w słoneczku,~Po trawce, po zielonej?~ ~I 359 Wier| w słoneczku,~Po trawce, po zielonej?~ ~I nie mieszkają, 360 Wier| zabrzmiał cichy,~Matka się po niej krząta...~W gęstnącym 361 Wier| pełniuśkie kłosy,~ kładą się po sobie!~ ~A jęczmień to ci 362 Wier| zadzwoni...~A z łąki kędyś po rosie słychać~Spętanych 363 Wier| modra struga,~A słonko sobie po niebie chodzi~I złotem okiem 364 Wier| złotem okiem mruga...~ ~A po mokradłach bocian szczudłuje~ 365 Wier| Sznurkuje derkacz szparki...~ ~A po przydrożku, pod leśną ścianą,~ 366 Wier| synku, szum się okrutny~Po wielkich sosnach niesie!~ ~ 367 Wier| o nich wieść tylko lata~Po ciemnych, cichych lasach...~ ~ 368 Dzie| KUKUŁECZKA~ ~Po tym ciemnym boru~Kukułeczka 369 Dzie| Za to im musiałem płacić~Po dwanaście groszy~I jeszczem 370 Dzie| Jeszcze im musiałem dodać~Po kieliszku wódki.~ 371 1 | mnie chwytał ten duch. co po ziemi~Mogił przelata skrzydłami 372 1 | polu głuchem~Nad mogiłami po rozstajach płaczą,~Jakoby 373 1 | będzie im się kiedyś śniła~ po wiek życia?... Ona taką 374 1 | wieczorny, niesiony w powiewach~Po drżących wodach i po sennych 375 1 | powiewach~Po drżących wodach i po sennych drzewach.~ ~Ziemia, 376 1 | rzuci i nie wróci z drogi,~ ~Po kim tu będzie żałoba noszona,~ 377 1 | widać było wielkie tłumy.~Po ścianach dreszcze chodziły 378 1 | umie on, syn...~ ~Odgadłem po biciu~Serca w tej izbie 379 1 | głośnym, gdzieś od proga,~Po wytężonym w dwóch źrenicach 380 1 | wielbić lub przeklinać Boga,~Po tym uporze, który w drzwi 381 1 | lochów!~Że ta, co niegdyś po synów pogrzebie~W dom powracała 382 1 | Nagle tętenty zagrzmiały po drodze.~Spojrzałem: w zwartym 383 1 | był pusty~I czarny, jakby po przejściu zarazy.~O, nigdy 384 1 | wyciągały wychudłe rączyny~Po kąsek chleba, a ten był - 385 1 | znowu cisza, i znów bęben. Po czym~Znów się zerwała pieśń 386 1 | Nagle pies zawył w oplotach, po rosie...~Ustał - i znowu 387 1 | drugie wdeptane kłosy,~Tak po batalii tej leżeli wałem,~ 388 1 | Piersi im gniotąc i szarpiąc po ziemi...~I nie wiem, skąd 389 1 | pamiętasz te miedze zroszone,~Po których szliśmy, objąwszy 390 1 | błyska.~ ~Jeszcze mi oczy po izbie szły kołem~Od tych 391 1 | skłonił,~I wielkie, krwawe łzy po licu ronił.~ ~A wtedy ono 392 1 | parną.~ ~ słowikowie, co po lasach jęczą~Nieutulonym 393 1 | zgrzytanie głodów,~I wielką mogił po rozstajach ciszę,~I dziatek


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License