Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
izdebke 1
izdebki 2
j 2
ja 315
jablek 1
jablka 1
jabloni 1
Frequency    [«  »]
464 co
405 tak
393 po
315 ja
311 jest
302 za
282 o
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

ja

    Part
1 Now | niskim zydlu "stara", jak zwykle zwano we dworze, 2 Now | Iii... Paciorek święty to ja i tu sobie, nie wymawiając 3 Now | odmówię; a patrzeć na co ja ta będę? Jak się baby popiją, 4 Now | westchnęła.~- Oj, widziałam ja, pani moja, zaduszki nie 5 Now | przyleciała do syna. Jak najrzał z daleka, tak wlazł 6 Now | tedy ono kobiecisko, niech ta Bóg sądzi, położyło na 7 Now | pańscy ze dworu, poszłam i ja, bo to w takim dniu zawsze 8 Now | cości zaświeciło... Pojrzę ja, a tu z onego dziadowego 9 Now | takiego ognia nie ma. Pojrzę ja na on krzyż, w czerwieni 10 Now | bądź milościw...~Wołam ja tak do tego Pana Jezusa, 11 Now | Justyś! Synku! Justyś! Patrzę ja, leci ona kowalicha nieboga, 12 Now | kowalicha nieboga, jakby wicher niósł, koszula na 13 Now | płomienisko... Pani moja, żem ja tam trupem, patrząc na to, 14 Now | wrzask, krzyk; odciągnęli ta ludzie, zaczęli wodą 15 Now | grzech przeklęty...~Takie to ja, pani moja, "Dziady" widziałam.~ 16 Now | sznurkiem pęcherza i kurząc , wypoczywa chwilę. Tytoń, 17 Now | przed chłopcem, Mendel - Jak ja ciebie małego sierotę wziął 18 Now | ciebie, nu, to nie na to ja ciebie chował i nie na to 19 Now | co by ty głupi był! I jak ja ciebie uczyć dał, jak ja 20 Now | ja ciebie uczyć dał, jak ja ciebie do szkoły posyłał, 21 Now | ciebie do szkoły posyłał, jak ja tobie książki kupował, to 22 Now | głupim nie był, a czapkę to ja tobie inszą kupię, to ty 23 Now | a jak zła, nu, to na co jasłuchać mam?~- Podobno 24 Now | jak zła, nu, to na co ja słuchać mam?~- Podobno Żydów 25 Now | ciągną, nu, to czemu nie? Ja sam pójdę ich bić!~-Ale 26 Now | zajrzał mu w oczy.~- Nu, a ja z czego wyrósł? A ja z jakiego 27 Now | a ja z czego wyrósł? A ja z jakiego gruntu wyrósł? 28 Now | pan dobrodziej zna! Czy ja tu przyszedł jak do karczmy? 29 Now | wypił i nie zapłacił? Nu, ja tu nie przyszedł jak do 30 Now | przyszedł jak do karczmy! Ja tu tak w to miasto urósł, 31 Now | brzezina w lesie! Zjadł ja tu kawałek chleba, prawda 32 Now | tego chleba i za tej wody ja zapłacił. Czym ja zapłacił? 33 Now | tej wody ja zapłacił. Czym ja zapłacił? Pan dobrodziej 34 Now | dobrodziej chce wiedzieć, czym ja zapłacił?~Wyciągnął przed 35 Now | porywczością w głosie - ja tymi dziesięciu~palcami 36 Now | od śruby, od młota. Nu, Ja nimi zapłacił za każdy kęs 37 Now | za każdy kubek wody, co ja tu zjadł i wypił. Ja jeszcze 38 Now | co ja tu zjadł i wypił. Ja jeszcze i te oczy przyłożył, 39 Now | wielmożnego proboszcza jest, bo ja i jemu oprawiał książki, 40 Now | powiada. To jest mądre słowo! Ja lubię słyszeć mądre słowo 41 Now | jak matka człowiekowi. Nu, ja za mądre słowo to bym milę 42 Now | bym milę drogi szedł. Jak ja mądre słowo usłyszę, to 43 Now | za chleb siarczy, jakby ja wielki bogacz był, wielki 44 Now | wielki bankier, nu, to ja by za każde mądre słowo 45 Now | Żyd nie był obcy? Nu, i ja tak samo powiadam. Czemu 46 Now | ominie, bo un obcy? Nu, to ja panu dobrodziejowi powiem, 47 Now | dużo rzeczy pamiętają. To ja panu dobrodziejowi powiem, 48 Now | jednym płaszczem nakrył. To ja panu dobrodziejowi powiem, 49 Now | dobrodziejowi powiem, co ja w to miasto więcej rzeczy 50 Now | a wpół filuternie.~- A ja panu dobrodziejowi powiem, 51 Now | Pan dobrodziej myśli, co ja te dziurę nie widzę? Ja 52 Now | ja te dziurę nie widzę? Jawidzę, że una się zrobić 53 Now | te dziurę nie widzę? Ja widzę, że una się zrobić 54 Now | pierwsze drzeć. Nu, że uni potem darli, to ja wiem, 55 Now | że unipotem darli, to ja wiem, to ja nie skłamię, 56 Now | potem darli, to ja wiem, to ja nie skłamię, nie powiem, 57 Now | że nie! Ale najpierw to zaczęła drzeć zapomniałość 58 Now | Ale to nic nie szkodzi. Ja ten jeden podniosę i ten 59 Now | Pan dobrodziej wie, jak ja się nazywam? Nu, ja się 60 Now | jak ja się nazywam? Nu, ja się nazywam Mendel Gdański. 61 Now | nazywam Mendel Gdański. Że ja się Mendel nazywam, to przez 62 Now | było dzieci czternaście, a ja się piętnasty urodził, tu, 63 Now | dobrodziej wie? Nu. jak ja się tam urodził, to nas 64 Now | piętnaście, cały mendel. Przez to ja się Mendel nazywam1'. Czy 65 Now | dostrzec było można.~- Ale ja, Mendel, widział, co mendlowi 66 Now | miała, a patrzała, na co ja patrzę, nu, to ima by sześć 67 Now | malca do swego boku.~- Nu, ja nie tylko nazywam się Mendel, 68 Now | tylko nazywam się Mendel, ja jeszcze nazywam się Gdański. 69 Now | uny gdańskie mogą być. tak ja jestem Gdański. Nie jestem 70 Now | Pan dobrodziej powiada, co ja cudzy. Nu, jak to może być? 71 Now | Nu, jak to może być? Jak ja Gdański, to ja cudzy? Tak 72 Now | być? Jak ja Gdański, to ja cudzy? Tak pan dobrodziej 73 Now | taki hojny? Nu, szkoda, co ja przód nie wiedział o tym. 74 Now | dobrodziej taki hojny, bo ja bym prosił pana dobrodzieja 75 Now | wiedział takich rzeczy. jakie ja nie wiem i pan dobrodziej 76 Now | powiadał, co Żydów~mają bić? Ja się przy to dziecko pytać 77 Now | dziecko jest. ale teraz to ja się pana dobrodzieja o to 78 Now | dobrodziej śpi spokojnie, l ja będę spokojnie spał, i to 79 Now | rzucił szorstko student.-Ja powiedziałem... I zabierał 80 Now | wytartego paltota.~- Jak ja chcę?... Nu, co to jest 81 Now | to jest za gadanie, jak ja chcę! Ja chcę. Cobym ja 82 Now | za gadanie, jak ja chcę! Ja chcę. Cobym ja spokój miał. 83 Now | ja chcę! Ja chcę. Cobym ja spokój miał. Ja chcę spokojnie 84 Now | chcę. Cobym ja spokój miał. Ja chcę spokojnie zjeść mój 85 Now | zjeść mój kawałek chleb, co ja na niego pracuję! Nu,ja 86 Now | ja na niego pracuję! Nu,ja chcę wychować te sierotę, 87 Now | nic winny nie jest... Nu, ja chcę, coby nie było ani 88 Now | ludzie Boga bali!... Nu, ja tego chcę! A uciekać to 89 Now | tego chcę! A uciekać to ja nie chcę! Ja w to miasto 90 Now | uciekać to ja nie chcę! Ja w to miasto się urodził, 91 Now | w ten dom dzieci miał. ja 'tu nikogo nie skrzywdził, 92 Now | tu nikogo nie skrzywdził, ja tu warsztat mam...~Nie skończył, 93 Now | obejmowała uliczkę, tłoczyła . przewalała się po niej 94 Now | stróżka - zejdźta im z oczów! Ja tu duchem w oknie obrazik 95 Now | głosem. - Dajta spokój! Ja wam dziękuję, bo wy mnie 96 Now | chcieli dać, mnie ratować, ale ja do moje okno krzyż nie chcę 97 Now | okno krzyż nie chcę stawić! Ja się nie chcę wstydzić, co 98 Now | się nie chcę wstydzić, co ja Żyd. Ja się nie chcę bać! 99 Now | chcę wstydzić, co ja Żyd. Ja się nie chcę bać! Jak uny 100 Now | drgającym:~- Pan się pyta. czy ja na bosiny siedzę? Nu. ja 101 Now | ja na bosiny siedzę? Nu. ja siedzę na bosiny! Ja popiół 102 Now | Nu. ja siedzę na bosiny! Ja popiół na głowę mam i wór 103 Now | głowie mam. i na popiele ja siedzę, i nogi bose mam, 104 Now | u mnie umarło to, z czym ja się urodził. z czym ja sześćdziesiąt 105 Now | czym ja się urodził. z czym ja sześćdziesiąt i siedem lat 106 Now | i siedem lat żył, z czym ja umierać myślał... Nu. u 107 Now | po łóżku, Anulka? Sypiam ja na ziemi, toż i oni mogą.~ 108 Now | na izbę cisnął. Chwycił Piotruś i na Felka rzucił, 109 Now | Felek znów na mnie, nam .,handel" z rąk wyrwał, 110 Now | krawca z lewej oficyny. - Ja już dwa lata u majstra na 111 Now | dnia był u nas doktor, a ja biegałem dwa razy do 112 Now | Zdrowaś" przetrzepał, tak, żem ja jeszcze ofiarowania nie 113 Now | położył. Co prawda, to i ja miałem myśl, żeby się od 114 Now | łokieć i dobrze.~- Czymże ja was, robaki, odzieję? - 115 Now | mi Felek dał sójkę w bok, ja mu też i odwróciwszy się 116 Now | zaraz na rękawie przyszył, a ja wygrzebałem patykiem ze 117 Now | niedługo duszę w ciele przedał?~Ja i Piotruś zaczęliśmy także 118 Now | jakeś "kadryla" jadł...~- Ja "kadryla"? Jak Boga kocham, 119 Now | to opowiadanie, w którym ja i moździerz byliśmy bohaterami, 120 Now | jęknęła z cicha, po włosach pogładził ręką i dodał:~- 121 Now | patrzeć, jak rzeka puści, a ja się tam będę w kożuchy fundował... 122 Now | czarna jedwabna chustka, co ojciec w wielkie święta 123 Now | harmonijka ojca. Ojciec potrącił raz i drugi, szukając odrobiny 124 Now | odrobiny cukru, jakby się bał podnieść i usunąć z kątka. 125 Now | drżącym z gniewu. - Widzicie ! Grat!... stary grat!... 126 Now | flegmatyczie "handel". - Ja się namyślał...~- Dajcież 127 Now | Miejcież sumienie!...~- Nu. ja sumienie mam! Żeby ja sumienie 128 Now | Nu. ja sumienie mam! Żeby ja sumienie nie miał, toby 129 Now | sumienie nie miał, toby ja ośm złotych dał, a że ja 130 Now | ja ośm złotych dał, a że ja sumienie mam. to ja dam 131 Now | a że ja sumienie mam. to ja dam równe dziewięć.~- A 132 Now | Za co skarał?... Czy ja darmo chcę wziąć? Czy ja 133 Now | ja darmo chcę wziąć? Czy ja plewy daję? Nu, ja daję 134 Now | Czy ja plewy daję? Nu, ja daję gotowe pieniądze.~Matka 135 Now | trochę starta, natychmiast z szeregu wyrzucał, krzycząc, 136 Now | gorzej. Całą noc kaszel męczył, a pić to wołała 137 Now | kolanie trzymał, rozciągał i zesuwał, a po klapeczkach 138 Now | chustczynę owinął, pod pachę wsadził, a nasunąwszy czapkę, 139 Now | rozśmiał się Felek, - Ja tylko się wyciągam, żeby 140 Now | niedowierzająco, czując, że ja bym się może na bohaterstwo 141 Now | wytrzeszczył i otworzył usta; ja stałem jakby skamieniały.~ 142 Now | radośnie uszami, a kiedyśmy po szyi, po bokach klepali, 143 Now | żeby go wziął z sobą.~Kiedy ojciec wyprzągł, zaczynała 144 Now | Feliks Mostowiak, herbu gnat! Ja chudy, ale chwat! Kto da 145 Now | on mnie na odlew w kark, ja znów nie bawiący grzmotnąłem 146 Now | westchnęła ciężko.~- I cóż ja se mam myśleć, mój Filipie?... 147 Now | zaszlochała głośno. Ojciec całował po głowie.~- Anulka!... 148 Now | na świecie zrobiło, febra chwilami trzęsła, zęby 149 Now | przynosili własnoręcznie.~Ja i Felek siadaliśmy z obu 150 Now | szkapę odwiązał i po zadzie dłonią uderzył.~- Ano, stara! - 151 Now | stara! -zawołał obracając łbem do światła. Szkapa 152 Now | je ręką w dół szarpnął.~- Ja jej tam kumotrowi nie wpieram! - 153 Now | uśmiechał się słodko pan Łukasz -ja też tylko się pytam, boć 154 Now | to dopłacisz workiem...~- Ja ta nie machlerz! - rzekł 155 Now | mu ręce latać zaczęły- - Ja ta nikogo omachlować nie 156 Now | Na lewe oko ślepa. Takem już kupił i taka je. U mnie 157 Now | do szkoły nie pośle, A ja kumotrowi powiadam, że druga 158 Now | nie miała wskórania.~- Już ja będę umierać, Filipie... - 159 Now | szepnął Felek, po czym zaraz pocałował i bosymi 160 Now | wołaliśmy na przemian, głaszcząc , klepiąc, tuląc się do niej. 161 Now | wierzbowych witek i zaczęli skwapliwie oganiać. Sami 162 Now | wozu trumnę i postawili nad brzegiem dołka. Nie 163 Now | brała wargami trawę i żuła , przechyliwszy łeb i melancholijnie 164 Now | glinę natrafił i po trochu tylko, jak masła na chleb, 165 Now | szkapy poszedł.~Jużeśmy wystroili jakby pannę młoda. 166 Now | obciążonym kwieciem i zielenią, ja zaś i Felek, jak giermkowie, 167 Now | Głowy nie trzyma prosto, ale przechyla to na jedno, to 168 Now | łańcuch prezydującego.~- Ja. na przykład - mówił dalej - 169 Now | czasu, w jakim zamierzano ukończyć, nie mogło się, 170 Now | biczem przetrząsnąć by można; zza rozpiętego kołnierza 171 Now | drewniany skobelek zamykający z wewnątrz. I czy chcecie 172 Now | ani na lewe ramię, tylko trzymał prosto, sztywnie; 173 Now | Benedyć, taj Tichobaj, heto ja !~Uderzył się drobną pięścią 174 Now | jednak mieli czas objąć należycie wzrokiem, kiedy 175 Now | jego ziała przepaść.~Czy widzieli? Nie wiedzieć.~ 176 Obra| chcieli zobaczyć księgę. Ja umiem czytać.~- I ja...~- 177 Obra| księgę. Ja umiem czytać.~- I ja...~- I ja...~Pan nadzorca 178 Obra| umiem czytać.~- I ja...~- I ja...~Pan nadzorca czuje się 179 Obra| niej, przez co podnosisz we własnych oczach, czyhać 180 Obra| gdybyś zgoła nie w więzieniu poznał, ale w domu lub w 181 Obra| to za Dzika ?'~- A licho wie, proszę łaski pani. 182 Obra| to ona nie jest. Ale że tu trzymają wedle papierów...~ 183 Obra| pannę przywiózł. Od rodziców , powiadali, namówił czy 184 Obra| papierów. Ano dobrze. Jak on do wójta melduje, tak wójt 185 Obra| wójta melduje, tak wójt łapać. Pobił ją ta on wójt, 186 Obra| tak wójt ją łapać. Pobił ta on wójt, poturbował, 187 Obra| strasznie do oczów skakała- do nas przywieźli. Jak ją 188 Obra| ją do nas przywieźli. Jak do nas przywieźli, tak my 189 Obra| do nas przywieźli, tak my zamknęli pod czternasty... 190 Obra| Wiem, wiem.~- Jak my pod czternasty zamknęli, 191 Obra| ty taka, ty owaka! Buch raz w kark, buchdrugi 192 Obra| Buchraz w kark, buch drugi raz. Ano dobrze! To 193 Obra| nie było można... też wielmożny tu przesadził, 194 Obra| numerem?~-- A tu... Tera fotegrafowali, co jej fotegrafiją 195 Obra| więcej. A tuż zaraz chwycił spazmatyczny i niepowstrzymany 196 Obra| chustkę w dzbanku położyłam na drgającym sercu biednej 197 Obra| potem przy niej, objęłam i przycisnęłam głowę jej 198 Obra| złożyłam na poduszce, otuliłam kołdrą i wyszłam cicho na 199 Obra| rewolucję pod numerem robisz?~- Ja ta nijakiej rewolucji nie 200 Obra| do Zapartego zwrócił.~- A ja panu strażnikowi powiem, 201 Obra| Jakub, stary strażnik, znał widać równie dobrze, gdyż 202 Obra| nadzorca ma swój hunor i ja mam swój hunor. Kiedym ukradł, 203 Obra| że coś przed nim stoi. A ja co temu winien, że co przed 204 Obra| winien, że co przed nim stoi? Ja za nim pałki nie nosił! 205 Obra| inszych to mu ta nic! Żeby ja miał nad każdym zbójnikiem 206 Obra| naturbuje, namęczy, żebym ja za lada głupością do kancelarii 207 Obra| nie wielmożny pan, toby ja był ze wszystkim sierota!...~ 208 Obra| niósł jej do nosa.~- Ani ja ojca, ani ja matki, ani 209 Obra| nosa.~- Ani ja ojca, ani ja matki, ani żadnego przyjacielstwa! - 210 Obra| strażnik skarży, hu! hu! hu! A ja ojca swego i wielmożnego 211 Obra| lada co turbował, hu! hu! Ja wielmożnego pana tak kocham 212 Obra| hu... hu... hu!... A ja bym wielmożnemu panu nóżki 213 Obra| brud wypił, hu! hu!... Jak ja stąd wyyszedł na jesień, 214 Obra| plackiem na podłodze leżący. - Ja bym dla wielmożnego pana 215 Obra| z małego palca utoczył! Ja bym wielmożnemu panu śmiertelny 216 Obra| śmiertelny grzech powiedział! Ja wielmożnego pana tak kocham, 217 Obra| niebieskiej obwiązującej chustki wysunąwszy, głowę 218 Obra| służby bywał srogi, źle żywił i w wypłacie zasług 219 Obra| mógł, a byli i tacy, którzy już po kilku dniach rzucali. 220 Obra| niech i zatłuką, żebym ja aby sam nie siedział!" Ale 221 Obra| komórce został. Tak patrzę ja raz przez luft we drzwiach, 222 Obra| dziecko najmilejsze! Toć ja ciebie ubić nie chciał! 223 Obra| ciebie ubić nie chciał! Toć ja ciebie jak własną duszę 224 Obra| własną duszę miłował!" Patrzę ja, wytrzeszczam oczy, nikogo 225 Obra| kochanie moje najsłodsze!"~Tak ja do niego: ,,Onufer! Co z 226 Obra| na mnie jak błędny- Tak ja do wielmożnego. Tak i tak, 227 Obra| wziąć, zapalić i Onufrowi z latarką w komórce postawić. 228 Obra| niej po trochu i w palcach ważąc.~- A cóż Osmólec? - 229 Obra| srebrną cebulę konfrontując z zegarem gminy. Miły Boże, 230 Obra| starej Reguli zostało, co na wiosnę z kancelarii wzięli. 231 Obra| chciał mówić: "Jeszczem ja mocny! O, i jaki mocny! 232 Obra| unosi jedną stopę i stawia natychmiast na tym samym 233 Obra| swojego~sąsiada.~- A cóż? ja bym brał. Kiepski w nogach, 234 Obra| mrugając zezowatym okiem.~- Ja? - obrusza się oberżysta. - 235 Obra| obrusza się oberżysta. - Ja na dziecko nie zakrzywię 236 Obra| parobka orać!~- Wy co? Czy to ja Probst jestem?~Roześmieli 237 Obra| rzeźnik Wettinger. - To ja takiego będę żywił, odziewał, 238 Obra| Wunderli z pośpiechem rozpinać zaczyna.~Nie idzie to łatwo. 239 Obra| Wunderli.~Woźny wyszarpuje mu z ręki.~- Kapuściana... 240 Obra| kubraka nie był sam: podsunął mimochodem pan radca, zważywszy, 241 Obra| własnym pomysłem woźnego. Sam wiązał, włożył w wiązanie 242 Obra| biczem przetrząsnąć by można. W ogóle czyni ona 243 Obra| sobą zgodę całej sali.~- Ja bym nie brał i za dwieście - 244 Obra| Jasielską na połów.~- Wchodzę ja - proszę pani - a tu tyle 245 Obra| spaceruje po tych schodach? A ja mówię: To te panie, co przyjechały, 246 Obra| niepotrzebne rzeczy, więc ja kupuję. I dobrze. A był 247 Obra| niegodziwa mówi: kapelusz mój. A ja mówię: nieprawda, bo mój. 248 Obra| prowadzą mnie do sądu. Patrzę ja, tu rzeczy precz porozkładane, 249 Obra| poprawi się jeszcze, wypuśćcie , może głodna była, może 250 Obra| przecież ich nie wzięła". - Jak ja to usłyszę, proszę pani, 251 Obra| nie wiedział, gdzie i jak pomieścić, bo żadna z aresztantek 252 Obra| przemówiła do mnie ani słowa.~Ja też nie szukałam zbliżenia. 253 Obra| jakąś odrazę. A nie tylko ja. Towarzyszka moja, pomimo 254 Obra| i ciężkim krokiem, jakby kto po niewoli ciągnął, 255 Obra| zwykłe miejsce swoje. A ja wtedy zobaczyłam, że mam 256 Obra| na podłodze przy mnie, i ja też nieraz jeszcze kładłam 257 Obra| wewnętrznym płaczem, ale ani ja, ani ona nie przemówiłyśmy 258 Obra| lat bardzo dawnych. Kiedy wypuszczano po raz ostatni, 259 Obra| Musieli mnie wziąć. A co ja inszego będę na świecie 260 Obra| będę na świecie robiła? Ni ja męża, ni ja dziecka, człowiek 261 Obra| świecie robiła? Ni ja męża, ni ja dziecka, człowiek sam jeden, 262 Obra| a pewne poważanie otacza widocznie. Wróciwszy z ogródka, 263 Obra| umiała, wówczas prowadzi strażnik etapem, zdając 264 Obra| gminy, po czym tak samo "opisują" w kancelarii i 265 Obra| pierwszego piętra. Zawsze ja marzyłam o takim kobiecym 266 Obra| jej. Gdy wyszła na próg, ja i ona zadziwiłyśmy się głośno, 267 Obra| roboty. Od czasu, jakem poznała, nie wychodzi prawie 268 Obra| dziewczyno! - rzekłam, chcąc rozbudzić nieco.~- W Sybir 269 Obra| jak postronki. Chciałam podnieść, ale ręce jej trzymały 270 Obra| panie. A teraz chłopu nic, a ja na taki los popadłam. Powiada 271 Obra| sąd, że był kwas... Abo ja wiem czy kwas? Kiedy nie 272 Obra| psychologa ciekawy. Kiedy z arsenału przeniesiono 273 Obra| tajemniczych, które tam nastrajały i pobudzały.~Totylko 274 Obra| nastrajały ją i pobudzały.~To tylko pocieszało, że znalazła 275 Obra| rozpalonym mózgu. Widziałam raz jeszcze na Złotej, w 276 Obra| niemal. Wyzdrowiała jednak, a ja straciłam ją z oczu.~W jednej 277 Obra| Wyzdrowiała jednak, a ja straciłam z oczu.~W jednej przecież 278 Obra| po węgle iść, było zimno, ja też poszedł. Tak ja przelazłem 279 Obra| zimno, ja też poszedł. Tak ja przelazłem bez płot, tak 280 Obra| matka stała na ulicy - tak ja rzucałem matce węgle... 281 Obra| łżę; i przyświadczyli, że ja sam kradł, i kuma Jędrzejowa 282 Obra| partię taką, a dotąd mam przed oczyma.~Piąta może 283 Wier| rzekł: "Pójdź, dziecię! ja cię uczyć każę!"~ ~ 284 Wier| Nagle, jak gdyby zawiodła siła,~Syna rękoma za piersi 285 Wier| tam zioła..."~ ~"A to i ja bym może, maleńko,~Ozdrowiał 286 Dzie| był Stefek Burczymucha,~- Ja nikogo się nie boję!~Choćby 287 Dzie| to dostoję!~Wilki?... Ja ich całą zgraję~Pozabijam 288 Dzie| rozpowiadasz?~ ~Leciałam ja w maju~Z ciepłego wyraju,~ 289 1 | I~ ~O, jak ja dzisiaj spojrzeć się odważę~ 290 1 | w te ludzkie twarze,~Jak ja podniosę oczy gorejące~Na 291 1 | gwiazdy, na jasne miesiące,~Ja, co widziałem straszliwą 292 1 | przelewaną rękami bratniemi,~Ja, co widziałem, jak słońce 293 1 | co widziałem, jak słońce pije,~I nie upadłem w proch, 294 1 | Pójdź: jeśliś kamień nawet, ja cię wzruszę!~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~ 295 1 | puszcza na losy,~ ~ ~Tak ja powstałem, już pełen płomienia~ 296 1 | przejrzysta bieliła.~Ledwom uczuł, już była mi droga,~ 297 1 | I jako żagiew, co śmierć podsyca,~Trupią jasnością 298 1 | moim wzrokiem ból pięćkroć zmienił:~Najpierw ją zdrętwił 299 1 | pięćkroć ją zmienił:~Najpierw zdrętwił strach i okamienił,~ ~ 300 1 | Potem wichr jakiś przeleciał drżeniem,~Potem buchnęła 301 1 | czerwonym płomieniem,~Potem bladość obeszła opłatka,~ 302 1 | rozchwiane przy ziemi.~ ~Ja, patrząc na nią taką zadumaną,~ 303 1 | chce do syna...~Puśćcież , ludzie! Niech rwie siwe 304 1 | głębi,~Jak mętna fala, gdy wicher tłucze,~- Oto polecą, 305 1 | nienawiści ludzi!~ ~A wtem objął mrok, jak chusta mglista,~ 306 1 | świt walczy różany.~ ~A ja, żem wiedzieć chciał ich 307 1 | pierzchające tłumy~Z bólem, który czynił dziwnie bliską~Tej 308 1 | przetrze~Skroś burzy, tedyć i duch przeminie.~A ona, 309 1 | i smętkiem mglista.~ ~A ja, nie wiedząc, o czym by 310 1 | glinie zaczęły lgnąć stopy.~A ja, wspomniawszy na one mogiły~ 311 1 | wejścia - był zabity.~ ~A ja, com przeszedł ono bojowisko~ 312 1 | grobowego podobna anioła.~ ~A ja, gdym wyjścia z onej rzeźni 313 1 | co jej się spodziewa...~A ja wspomniawszy, com widział 314 1 | Od onej zgrozy i na pierś skłonił,~I wielkie, krwawe 315 1 | Tego, co krwawi i co mi smuci...,~Nikt mi już nigdy


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License