Part
1 Now | niskim zydlu "stara", jak ją zwykle zwano we dworze,
2 Now | Iii... Paciorek święty to ja i tu sobie, nie wymawiając
3 Now | odmówię; a patrzeć na co ja ta będę? Jak się baby popiją,
4 Now | westchnęła.~- Oj, widziałam ja, pani moja, zaduszki nie
5 Now | przyleciała do syna. Jak ją najrzał z daleka, tak wlazł
6 Now | tedy ono kobiecisko, niech ją ta Bóg sądzi, położyło na
7 Now | pańscy ze dworu, poszłam i ja, bo to w takim dniu zawsze
8 Now | cości zaświeciło... Pojrzę ja, a tu z onego dziadowego
9 Now | takiego ognia nie ma. Pojrzę ja na on krzyż, w czerwieni
10 Now | bądź milościw...~Wołam ja tak do tego Pana Jezusa,
11 Now | Justyś! Synku! Justyś! Patrzę ja, leci ona kowalicha nieboga,
12 Now | kowalicha nieboga, jakby ją wicher niósł, koszula na
13 Now | płomienisko... Pani moja, żem ja tam trupem, patrząc na to,
14 Now | wrzask, krzyk; odciągnęli ją ta ludzie, zaczęli wodą
15 Now | grzech przeklęty...~Takie to ja, pani moja, "Dziady" widziałam.~
16 Now | sznurkiem pęcherza i kurząc ją, wypoczywa chwilę. Tytoń,
17 Now | przed chłopcem, Mendel - Jak ja ciebie małego sierotę wziął
18 Now | ciebie, nu, to nie na to ja ciebie chował i nie na to
19 Now | co by ty głupi był! I jak ja ciebie uczyć dał, jak ja
20 Now | ja ciebie uczyć dał, jak ja ciebie do szkoły posyłał,
21 Now | ciebie do szkoły posyłał, jak ja tobie książki kupował, to
22 Now | głupim nie był, a czapkę to ja tobie inszą kupię, to ty
23 Now | a jak zła, nu, to na co ja ją słuchać mam?~- Podobno
24 Now | jak zła, nu, to na co ja ją słuchać mam?~- Podobno Żydów
25 Now | ciągną, nu, to czemu nie? Ja sam pójdę ich bić!~-Ale
26 Now | zajrzał mu w oczy.~- Nu, a ja z czego wyrósł? A ja z jakiego
27 Now | a ja z czego wyrósł? A ja z jakiego gruntu wyrósł?
28 Now | pan dobrodziej zna! Czy ja tu przyszedł jak do karczmy?
29 Now | wypił i nie zapłacił? Nu, ja tu nie przyszedł jak do
30 Now | przyszedł jak do karczmy! Ja tu tak w to miasto urósł,
31 Now | brzezina w lesie! Zjadł ja tu kawałek chleba, prawda
32 Now | tego chleba i za tej wody ja zapłacił. Czym ja zapłacił?
33 Now | tej wody ja zapłacił. Czym ja zapłacił? Pan dobrodziej
34 Now | dobrodziej chce wiedzieć, czym ja zapłacił?~Wyciągnął przed
35 Now | porywczością w głosie - ja tymi dziesięciu~palcami
36 Now | od śruby, od młota. Nu, Ja nimi zapłacił za każdy kęs
37 Now | za każdy kubek wody, co ja tu zjadł i wypił. Ja jeszcze
38 Now | co ja tu zjadł i wypił. Ja jeszcze i te oczy przyłożył,
39 Now | wielmożnego proboszcza jest, bo ja i jemu oprawiał książki,
40 Now | powiada. To jest mądre słowo! Ja lubię słyszeć mądre słowo
41 Now | jak matka człowiekowi. Nu, ja za mądre słowo to bym milę
42 Now | bym milę drogi szedł. Jak ja mądre słowo usłyszę, to
43 Now | za chleb siarczy, jakby ja wielki bogacz był, wielki
44 Now | wielki bankier, nu, to ja by za każde mądre słowo
45 Now | Żyd nie był obcy? Nu, i ja tak samo powiadam. Czemu
46 Now | ominie, bo un obcy? Nu, to ja panu dobrodziejowi powiem,
47 Now | dużo rzeczy pamiętają. To ja panu dobrodziejowi powiem,
48 Now | jednym płaszczem nakrył. To ja panu dobrodziejowi powiem,
49 Now | dobrodziejowi powiem, co ja w to miasto więcej rzeczy
50 Now | a wpół filuternie.~- A ja panu dobrodziejowi powiem,
51 Now | Pan dobrodziej myśli, co ja te dziurę nie widzę? Ja
52 Now | ja te dziurę nie widzę? Ja ją widzę, że una się zrobić
53 Now | te dziurę nie widzę? Ja ją widzę, że una się zrobić
54 Now | pierwsze drzeć. Nu, że uni ją potem darli, to ja wiem,
55 Now | że uni ją potem darli, to ja wiem, to ja nie skłamię,
56 Now | potem darli, to ja wiem, to ja nie skłamię, nie powiem,
57 Now | że nie! Ale najpierw to ją zaczęła drzeć zapomniałość
58 Now | Ale to nic nie szkodzi. Ja ten jeden podniosę i ten
59 Now | Pan dobrodziej wie, jak ja się nazywam? Nu, ja się
60 Now | jak ja się nazywam? Nu, ja się nazywam Mendel Gdański.
61 Now | nazywam Mendel Gdański. Że ja się Mendel nazywam, to przez
62 Now | było dzieci czternaście, a ja się piętnasty urodził, tu,
63 Now | dobrodziej wie? Nu. jak ja się tam urodził, to nas
64 Now | piętnaście, cały mendel. Przez to ja się Mendel nazywam1'. Czy
65 Now | dostrzec było można.~- Ale ja, Mendel, widział, co mendlowi
66 Now | miała, a patrzała, na co ja patrzę, nu, to ima by sześć
67 Now | malca do swego boku.~- Nu, ja nie tylko nazywam się Mendel,
68 Now | tylko nazywam się Mendel, ja jeszcze nazywam się Gdański.
69 Now | uny gdańskie mogą być. tak ja jestem Gdański. Nie jestem
70 Now | Pan dobrodziej powiada, co ja cudzy. Nu, jak to może być?
71 Now | Nu, jak to może być? Jak ja Gdański, to ja cudzy? Tak
72 Now | być? Jak ja Gdański, to ja cudzy? Tak pan dobrodziej
73 Now | taki hojny? Nu, szkoda, co ja przód nie wiedział o tym.
74 Now | dobrodziej taki hojny, bo ja bym prosił pana dobrodzieja
75 Now | wiedział takich rzeczy. jakie ja nie wiem i pan dobrodziej
76 Now | powiadał, co Żydów~mają bić? Ja się przy to dziecko pytać
77 Now | dziecko jest. ale teraz to ja się pana dobrodzieja o to
78 Now | dobrodziej śpi spokojnie, l ja będę spokojnie spał, i to
79 Now | rzucił szorstko student.-Ja powiedziałem... I zabierał
80 Now | wytartego paltota.~- Jak ja chcę?... Nu, co to jest
81 Now | to jest za gadanie, jak ja chcę! Ja chcę. Cobym ja
82 Now | za gadanie, jak ja chcę! Ja chcę. Cobym ja spokój miał.
83 Now | ja chcę! Ja chcę. Cobym ja spokój miał. Ja chcę spokojnie
84 Now | chcę. Cobym ja spokój miał. Ja chcę spokojnie zjeść mój
85 Now | zjeść mój kawałek chleb, co ja na niego pracuję! Nu,ja
86 Now | ja na niego pracuję! Nu,ja chcę wychować te sierotę,
87 Now | nic winny nie jest... Nu, ja chcę, coby nie było ani
88 Now | ludzie Boga bali!... Nu, ja tego chcę! A uciekać to
89 Now | tego chcę! A uciekać to ja nie chcę! Ja w to miasto
90 Now | uciekać to ja nie chcę! Ja w to miasto się urodził,
91 Now | w ten dom dzieci miał. ja 'tu nikogo nie skrzywdził,
92 Now | tu nikogo nie skrzywdził, ja tu warsztat mam...~Nie skończył,
93 Now | obejmowała uliczkę, tłoczyła ją. przewalała się po niej
94 Now | stróżka - zejdźta im z oczów! Ja tu duchem w oknie obrazik
95 Now | głosem. - Dajta spokój! Ja wam dziękuję, bo wy mnie
96 Now | chcieli dać, mnie ratować, ale ja do moje okno krzyż nie chcę
97 Now | okno krzyż nie chcę stawić! Ja się nie chcę wstydzić, co
98 Now | się nie chcę wstydzić, co ja Żyd. Ja się nie chcę bać!
99 Now | chcę wstydzić, co ja Żyd. Ja się nie chcę bać! Jak uny
100 Now | drgającym:~- Pan się pyta. czy ja na bosiny siedzę? Nu. ja
101 Now | ja na bosiny siedzę? Nu. ja siedzę na bosiny! Ja popiół
102 Now | Nu. ja siedzę na bosiny! Ja popiół na głowę mam i wór
103 Now | głowie mam. i na popiele ja siedzę, i nogi bose mam,
104 Now | u mnie umarło to, z czym ja się urodził. z czym ja sześćdziesiąt
105 Now | czym ja się urodził. z czym ja sześćdziesiąt i siedem lat
106 Now | i siedem lat żył, z czym ja umierać myślał... Nu. u
107 Now | po łóżku, Anulka? Sypiam ja na ziemi, toż i oni mogą.~
108 Now | na izbę cisnął. Chwycił ją Piotruś i na Felka rzucił,
109 Now | Felek znów na mnie, aż nam ją .,handel" z rąk wyrwał,
110 Now | krawca z lewej oficyny. - Ja już dwa lata u majstra na
111 Now | dnia był u nas doktor, a ja biegałem aż dwa razy do
112 Now | Zdrowaś" przetrzepał, tak, żem ja jeszcze ofiarowania nie
113 Now | położył. Co prawda, to i ja miałem myśl, żeby się od
114 Now | łokieć i dobrze.~- Czymże ja was, robaki, odzieję? -
115 Now | mi Felek dał sójkę w bok, ja mu też i odwróciwszy się
116 Now | zaraz na rękawie przyszył, a ja wygrzebałem patykiem ze
117 Now | niedługo duszę w ciele przedał?~Ja i Piotruś zaczęliśmy także
118 Now | jakeś "kadryla" jadł...~- Ja "kadryla"? Jak Boga kocham,
119 Now | to opowiadanie, w którym ja i moździerz byliśmy bohaterami,
120 Now | jęknęła z cicha, po włosach ją pogładził ręką i dodał:~-
121 Now | patrzeć, jak rzeka puści, a ja się tam będę w kożuchy fundował...
122 Now | czarna jedwabna chustka, co ją ojciec w wielkie święta
123 Now | harmonijka ojca. Ojciec potrącił ją raz i drugi, szukając odrobiny
124 Now | odrobiny cukru, jakby się bał ją podnieść i usunąć z kątka.
125 Now | drżącym z gniewu. - Widzicie ją! Grat!... stary grat!...
126 Now | flegmatyczie "handel". - Ja się namyślał...~- Dajcież
127 Now | Miejcież sumienie!...~- Nu. ja sumienie mam! Żeby ja sumienie
128 Now | Nu. ja sumienie mam! Żeby ja sumienie nie miał, toby
129 Now | sumienie nie miał, toby ja ośm złotych dał, a że ja
130 Now | ja ośm złotych dał, a że ja sumienie mam. to ja dam
131 Now | a że ja sumienie mam. to ja dam równe dziewięć.~- A
132 Now | Za co skarał?... Czy ja darmo chcę wziąć? Czy ja
133 Now | ja darmo chcę wziąć? Czy ja plewy daję? Nu, ja daję
134 Now | Czy ja plewy daję? Nu, ja daję gotowe pieniądze.~Matka
135 Now | trochę starta, natychmiast ją z szeregu wyrzucał, krzycząc,
136 Now | gorzej. Całą noc kaszel ją męczył, a pić to wołała
137 Now | kolanie trzymał, rozciągał ją i zesuwał, a po klapeczkach
138 Now | chustczynę owinął, pod pachę ją wsadził, a nasunąwszy czapkę,
139 Now | rozśmiał się Felek, - Ja tylko się wyciągam, żeby
140 Now | niedowierzająco, czując, że ja bym się może na bohaterstwo
141 Now | wytrzeszczył i otworzył usta; ja stałem jakby skamieniały.~
142 Now | radośnie uszami, a kiedyśmy ją po szyi, po bokach klepali,
143 Now | żeby go wziął z sobą.~Kiedy ją ojciec wyprzągł, zaczynała
144 Now | Feliks Mostowiak, herbu gnat! Ja chudy, ale chwat! Kto da
145 Now | on mnie na odlew w kark, ja znów nie bawiący grzmotnąłem
146 Now | westchnęła ciężko.~- I cóż ja se mam myśleć, mój Filipie?...
147 Now | zaszlochała głośno. Ojciec całował ją po głowie.~- Anulka!...
148 Now | na świecie zrobiło, febra ją chwilami trzęsła, aż zęby
149 Now | przynosili własnoręcznie.~Ja i Felek siadaliśmy z obu
150 Now | szkapę odwiązał i po zadzie ją dłonią uderzył.~- Ano, stara! -
151 Now | stara! -zawołał obracając ją łbem do światła. Szkapa
152 Now | je ręką w dół szarpnął.~- Ja jej tam kumotrowi nie wpieram! -
153 Now | uśmiechał się słodko pan Łukasz -ja też tylko się pytam, boć
154 Now | to dopłacisz workiem...~- Ja ta nie machlerz! - rzekł
155 Now | mu ręce latać zaczęły- - Ja ta nikogo omachlować nie
156 Now | Na lewe oko ślepa. Takem ją już kupił i taka je. U mnie
157 Now | do szkoły nie pośle, A ja kumotrowi powiadam, że druga
158 Now | nie miała wskórania.~- Już ja będę umierać, Filipie... -
159 Now | szepnął Felek, po czym ją zaraz pocałował i bosymi
160 Now | wołaliśmy na przemian, głaszcząc ją, klepiąc, tuląc się do niej.
161 Now | wierzbowych witek i zaczęli ją skwapliwie oganiać. Sami
162 Now | wozu trumnę i postawili ją nad brzegiem dołka. Nie
163 Now | brała wargami trawę i żuła ją, przechyliwszy łeb i melancholijnie
164 Now | glinę natrafił i po trochu ją tylko, jak masła na chleb,
165 Now | szkapy poszedł.~Jużeśmy ją wystroili jakby pannę młoda.
166 Now | obciążonym kwieciem i zielenią, ja zaś i Felek, jak giermkowie,
167 Now | Głowy nie trzyma prosto, ale ją przechyla to na jedno, to
168 Now | łańcuch prezydującego.~- Ja. na przykład - mówił dalej -
169 Now | czasu, w jakim zamierzano ją ukończyć, nie mogło się,
170 Now | biczem przetrząsnąć by ją można; zza rozpiętego kołnierza
171 Now | drewniany skobelek zamykający ją z wewnątrz. I czy chcecie
172 Now | ani na lewe ramię, tylko ją trzymał prosto, sztywnie;
173 Now | Benedyć, taj Tichobaj, heto ja !~Uderzył się drobną pięścią
174 Now | jednak mieli czas objąć ją należycie wzrokiem, kiedy
175 Now | jego ziała przepaść.~Czy ją widzieli? Nie wiedzieć.~
176 Obra| chcieli zobaczyć księgę. Ja umiem czytać.~- I ja...~-
177 Obra| księgę. Ja umiem czytać.~- I ja...~- I ja...~Pan nadzorca
178 Obra| umiem czytać.~- I ja...~- I ja...~Pan nadzorca czuje się
179 Obra| niej, przez co podnosisz ją we własnych oczach, czyhać
180 Obra| gdybyś zgoła nie w więzieniu ją poznał, ale w domu lub w
181 Obra| to za Dzika ?'~- A licho ją wie, proszę łaski pani.
182 Obra| to ona nie jest. Ale że ją tu trzymają wedle papierów...~
183 Obra| pannę przywiózł. Od rodziców ją, powiadali, namówił czy
184 Obra| papierów. Ano dobrze. Jak on ją do wójta melduje, tak wójt
185 Obra| wójta melduje, tak wójt ją łapać. Pobił ją ta on wójt,
186 Obra| tak wójt ją łapać. Pobił ją ta on wójt, poturbował,
187 Obra| strasznie do oczów skakała- aż ją do nas przywieźli. Jak ją
188 Obra| ją do nas przywieźli. Jak ją do nas przywieźli, tak my
189 Obra| do nas przywieźli, tak my ją zamknęli pod czternasty...
190 Obra| Wiem, wiem.~- Jak my ją pod czternasty zamknęli,
191 Obra| ty taka, ty owaka! Buch ją raz w kark, buch ją drugi
192 Obra| Buch ją raz w kark, buch ją drugi raz. Ano dobrze! To
193 Obra| nie było można... Aż też ją wielmożny tu przesadził,
194 Obra| numerem?~-- A tu... Tera ją fotegrafowali, co jej fotegrafiją
195 Obra| więcej. A tuż zaraz chwycił ją spazmatyczny i niepowstrzymany
196 Obra| chustkę w dzbanku położyłam ją na drgającym sercu biednej
197 Obra| potem przy niej, objęłam ją i przycisnęłam głowę jej
198 Obra| złożyłam na poduszce, otuliłam ją kołdrą i wyszłam cicho na
199 Obra| rewolucję pod numerem robisz?~- Ja ta nijakiej rewolucji nie
200 Obra| do Zapartego zwrócił.~- A ja panu strażnikowi powiem,
201 Obra| Jakub, stary strażnik, znał ją widać równie dobrze, gdyż
202 Obra| nadzorca ma swój hunor i ja mam swój hunor. Kiedym ukradł,
203 Obra| że coś przed nim stoi. A ja co temu winien, że co przed
204 Obra| winien, że co przed nim stoi? Ja za nim pałki nie nosił!
205 Obra| inszych to mu ta nic! Żeby ja miał nad każdym zbójnikiem
206 Obra| naturbuje, namęczy, żebym ja za lada głupością do kancelarii
207 Obra| nie wielmożny pan, toby ja był ze wszystkim sierota!...~
208 Obra| niósł jej do nosa.~- Ani ja ojca, ani ja matki, ani
209 Obra| nosa.~- Ani ja ojca, ani ja matki, ani żadnego przyjacielstwa! -
210 Obra| strażnik skarży, hu! hu! hu! A ja ojca swego i wielmożnego
211 Obra| lada co turbował, hu! hu! Ja wielmożnego pana tak kocham
212 Obra| hu... hu... hu!... A ja bym wielmożnemu panu nóżki
213 Obra| brud wypił, hu! hu!... Jak ja stąd wyyszedł na jesień,
214 Obra| plackiem na podłodze leżący. - Ja bym dla wielmożnego pana
215 Obra| z małego palca utoczył! Ja bym wielmożnemu panu śmiertelny
216 Obra| śmiertelny grzech powiedział! Ja wielmożnego pana tak kocham,
217 Obra| niebieskiej obwiązującej ją chustki wysunąwszy, głowę
218 Obra| służby bywał srogi, źle ją żywił i w wypłacie zasług
219 Obra| mógł, a byli i tacy, którzy ją już po kilku dniach rzucali.
220 Obra| niech i zatłuką, żebym ja aby sam nie siedział!" Ale
221 Obra| komórce został. Tak patrzę ja raz przez luft we drzwiach,
222 Obra| dziecko najmilejsze! Toć ja ciebie ubić nie chciał!
223 Obra| ciebie ubić nie chciał! Toć ja ciebie jak własną duszę
224 Obra| własną duszę miłował!" Patrzę ja, wytrzeszczam oczy, nikogo
225 Obra| kochanie moje najsłodsze!"~Tak ja do niego: ,,Onufer! Co z
226 Obra| na mnie jak błędny- Tak ja do wielmożnego. Tak i tak,
227 Obra| wziąć, zapalić i Onufrowi ją z latarką w komórce postawić.
228 Obra| niej po trochu i w palcach ją ważąc.~- A cóż Osmólec? -
229 Obra| srebrną cebulę konfrontując ją z zegarem gminy. Miły Boże,
230 Obra| starej Reguli zostało, co ją na wiosnę z kancelarii wzięli.
231 Obra| chciał mówić: "Jeszczem ja mocny! O, i jaki mocny!
232 Obra| unosi jedną stopę i stawia ją natychmiast na tym samym
233 Obra| swojego~sąsiada.~- A cóż? ja bym brał. Kiepski w nogach,
234 Obra| mrugając zezowatym okiem.~- Ja? - obrusza się oberżysta. -
235 Obra| obrusza się oberżysta. - Ja na dziecko nie zakrzywię
236 Obra| parobka orać!~- Wy co? Czy to ja Probst jestem?~Roześmieli
237 Obra| rzeźnik Wettinger. - To ja takiego będę żywił, odziewał,
238 Obra| Wunderli z pośpiechem rozpinać ją zaczyna.~Nie idzie to łatwo.
239 Obra| Wunderli.~Woźny wyszarpuje mu ją z ręki.~- Kapuściana...
240 Obra| kubraka nie był sam: podsunął ją mimochodem pan radca, zważywszy,
241 Obra| własnym pomysłem woźnego. Sam ją wiązał, włożył w wiązanie
242 Obra| biczem przetrząsnąć by ją można. W ogóle czyni ona
243 Obra| sobą zgodę całej sali.~- Ja bym nie brał i za dwieście -
244 Obra| Jasielską na połów.~- Wchodzę ja - proszę pani - a tu tyle
245 Obra| spaceruje po tych schodach? A ja mówię: To te panie, co przyjechały,
246 Obra| niepotrzebne rzeczy, więc ja kupuję. I dobrze. A był
247 Obra| niegodziwa mówi: kapelusz mój. A ja mówię: nieprawda, bo mój.
248 Obra| prowadzą mnie do sądu. Patrzę ja, aż tu rzeczy precz porozkładane,
249 Obra| poprawi się jeszcze, wypuśćcie ją, może głodna była, może
250 Obra| przecież ich nie wzięła". - Jak ja to usłyszę, proszę pani,
251 Obra| nie wiedział, gdzie i jak ją pomieścić, bo żadna z aresztantek
252 Obra| przemówiła do mnie ani słowa.~Ja też nie szukałam zbliżenia.
253 Obra| jakąś odrazę. A nie tylko ja. Towarzyszka moja, pomimo
254 Obra| i ciężkim krokiem, jakby ją kto po niewoli ciągnął,
255 Obra| zwykłe miejsce swoje. A ja wtedy zobaczyłam, że mam
256 Obra| na podłodze przy mnie, i ja też nieraz jeszcze kładłam
257 Obra| wewnętrznym płaczem, ale ani ja, ani ona nie przemówiłyśmy
258 Obra| lat bardzo dawnych. Kiedy ją wypuszczano po raz ostatni,
259 Obra| Musieli mnie wziąć. A co ja inszego będę na świecie
260 Obra| będę na świecie robiła? Ni ja męża, ni ja dziecka, człowiek
261 Obra| świecie robiła? Ni ja męża, ni ja dziecka, człowiek sam jeden,
262 Obra| a pewne poważanie otacza ją widocznie. Wróciwszy z ogródka,
263 Obra| umiała, wówczas prowadzi ją strażnik etapem, zdając
264 Obra| gminy, po czym tak samo ją "opisują" w kancelarii i
265 Obra| pierwszego piętra. Zawsze ja marzyłam o takim kobiecym
266 Obra| jej. Gdy wyszła na próg, ja i ona zadziwiłyśmy się głośno,
267 Obra| roboty. Od czasu, jakem ją poznała, nie wychodzi prawie
268 Obra| dziewczyno! - rzekłam, chcąc ją rozbudzić nieco.~- W Sybir
269 Obra| jak postronki. Chciałam ją podnieść, ale ręce jej trzymały
270 Obra| panie. A teraz chłopu nic, a ja na taki los popadłam. Powiada
271 Obra| sąd, że był kwas... Abo ja wiem czy kwas? Kiedy nie
272 Obra| psychologa ciekawy. Kiedy ją z arsenału przeniesiono
273 Obra| tajemniczych, które tam nastrajały ją i pobudzały.~To ją tylko
274 Obra| nastrajały ją i pobudzały.~To ją tylko pocieszało, że znalazła
275 Obra| rozpalonym mózgu. Widziałam ją raz jeszcze na Złotej, w
276 Obra| niemal. Wyzdrowiała jednak, a ja straciłam ją z oczu.~W jednej
277 Obra| Wyzdrowiała jednak, a ja straciłam ją z oczu.~W jednej przecież
278 Obra| po węgle iść, było zimno, ja też poszedł. Tak ja przelazłem
279 Obra| zimno, ja też poszedł. Tak ja przelazłem bez płot, tak
280 Obra| matka stała na ulicy - tak ja rzucałem matce węgle...
281 Obra| łżę; i przyświadczyli, że ja sam kradł, i kuma Jędrzejowa
282 Obra| partię taką, a dotąd mam ją przed oczyma.~Piąta może
283 Wier| rzekł: "Pójdź, dziecię! ja cię uczyć każę!"~ ~
284 Wier| Nagle, jak gdyby zawiodła ją siła,~Syna rękoma za piersi
285 Wier| tam zioła..."~ ~"A to i ja bym może, maleńko,~Ozdrowiał
286 Dzie| był Stefek Burczymucha,~- Ja nikogo się nie boję!~Choćby
287 Dzie| to dostoję!~Wilki?... Ja ich całą zgraję~Pozabijam
288 Dzie| rozpowiadasz?~ ~Leciałam ja w maju~Z ciepłego wyraju,~
289 1 | I~ ~O, jak ja dzisiaj spojrzeć się odważę~
290 1 | w te ludzkie twarze,~Jak ja podniosę oczy gorejące~Na
291 1 | gwiazdy, na jasne miesiące,~Ja, co widziałem straszliwą
292 1 | przelewaną rękami bratniemi,~Ja, co widziałem, jak słońce
293 1 | co widziałem, jak słońce ją pije,~I nie upadłem w proch,
294 1 | Pójdź: jeśliś kamień nawet, ja cię wzruszę!~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~
295 1 | puszcza na losy,~ ~ ~Tak ja powstałem, już pełen płomienia~
296 1 | przejrzysta bieliła.~Ledwom ją uczuł, już była mi droga,~
297 1 | I jako żagiew, co śmierć ją podsyca,~Trupią jasnością
298 1 | moim wzrokiem ból pięćkroć ją zmienił:~Najpierw ją zdrętwił
299 1 | pięćkroć ją zmienił:~Najpierw ją zdrętwił strach i okamienił,~ ~
300 1 | Potem wichr jakiś przeleciał ją drżeniem,~Potem buchnęła
301 1 | czerwonym płomieniem,~Potem ją bladość obeszła opłatka,~
302 1 | rozchwiane przy ziemi.~ ~Ja, patrząc na nią taką zadumaną,~
303 1 | chce do syna...~Puśćcież ją, ludzie! Niech rwie siwe
304 1 | głębi,~Jak mętna fala, gdy ją wicher tłucze,~- Oto polecą,
305 1 | nienawiści ludzi!~ ~A wtem ją objął mrok, jak chusta mglista,~
306 1 | świt walczy różany.~ ~A ja, żem wiedzieć chciał ich
307 1 | pierzchające tłumy~Z bólem, który ją czynił dziwnie bliską~Tej
308 1 | przetrze~Skroś burzy, tedyć ją i duch przeminie.~A ona,
309 1 | i smętkiem mglista.~ ~A ja, nie wiedząc, o czym by
310 1 | glinie zaczęły lgnąć stopy.~A ja, wspomniawszy na one mogiły~
311 1 | wejścia - był zabity.~ ~A ja, com przeszedł ono bojowisko~
312 1 | grobowego podobna anioła.~ ~A ja, gdym wyjścia z onej rzeźni
313 1 | co jej się spodziewa...~A ja wspomniawszy, com widział
314 1 | Od onej zgrozy i na pierś ją skłonił,~I wielkie, krwawe
315 1 | Tego, co krwawi i co mi ją smuci...,~Nikt mi już nigdy
|