Part
1 Now | że to niby ochfiara jest za tego nieboszczyka, co tam
2 Now | przykładziny" funduje.~- Cóż to za "przykładziny"?~- Ano, to
3 Now | się i poszedł. Wyleciałam za nim. wołam: "Ustim! Ustim!"
4 Now | słomę i siedzi. Chłopaki za nim: "Ustim! złaz do matki.
5 Now | matka przyniosła i co jej za żywota nosić nie chciał.
6 Now | cmentarzach naród tamten modli za ojców-rodzicieli, za dziadów,
7 Now | modli za ojców-rodzicieli, za dziadów, pradziadów...~Szli
8 Now | Jezusa, pani moja. kajać się za duszę onego chudziatka,
9 Now | radczyni z żądaniem, aby jej za "śkło pięknie wsadził" laurkę
10 Now | rzodkiew czarną w zamian za kolorowe skrawki papieru,
11 Now | lat, i synów, którzy się za chlebem rozbiegli jak te
12 Now | przepasany szerokim pasem, za który z lubością zakłada
13 Now | a polem chłopaka twardo za ramię ująwszy, do stołu
14 Now | sierotę wziął i chował, i za niańkę tobie był, i za matkę
15 Now | i za niańkę tobie był, i za matkę także był, i piastował
16 Now | żeś ty Żyd, jak ty się sam za podłego masz, dlatego żeś
17 Now | poszedł do okna i patrzył za nim niespokojnie, długo.~
18 Now | gwizdał przy robocie jak za młodych czasów.~Po obiedzie
19 Now | oczy i dopiero kiedy ten za progiem był, spuścił je
20 Now | obojętnie zapytał:~- Nu, za co uni mają wszystkich Żydów
21 Now | wszystkich Żydów bić?~- A za cóż by? - odrzucił swobodnie
22 Now | swobodnie zegarmistrz. - Za to. że Żydy!~- Nu - rzekł
23 Now | idą i nie biją brzeziny za to. że brzezina, albo jedliny
24 Now | że brzezina, albo jedliny za to, że jedlina?...~- Ha!
25 Now | wody, i to prawda jest. Ale za tego chleba i za tej wody
26 Now | jest. Ale za tego chleba i za tej wody ja zapłacił. Czym
27 Now | młota. Nu, Ja nimi zapłacił za każdy kęs chleba i za każdy
28 Now | zapłacił za każdy kęs chleba i za każdy kubek wody, co ja
29 Now | matka człowiekowi. Nu, ja za mądre słowo to bym milę
30 Now | mądre słowo usłyszę, to mnie za chleb siarczy, jakby ja
31 Now | wielki bankier, nu, to ja by za każde mądre słowo dukata
32 Now | że introligator uważa go za człowieka światowego i mogącego
33 Now | Odwrócił się bokiem i spojrzał za siebie w okno.~- Mój panie
34 Now | ludzie. Jakby Żydowi pieniądz za wszystko miał być, toby
35 Now | te wąskie uliczkę. zara za te żółte kamienice, gdzie
36 Now | Zegarmistrz śmiał się i chwytał za boki.~- A niechże pana nie
37 Now | myśli, co to będzie zadość? Za dużo? Nu, pan dobrodziej
38 Now | ust przycisnął i zniknął za persową firanką, dzielącą
39 Now | wpadającym tony. - Ludzie?...~I za każdym wymówionym wyrazem
40 Now | introligator uchwycił go za połę wytartego paltota.~-
41 Now | chcę?... Nu, co to jest za gadanie, jak ja chcę! Ja
42 Now | idą!....~Chwyciła malca za rękę.~- Dalej, Kubuś! do
43 Now | usłużnym, dobrym człowiekiem. Za kobietami zaczęli się wsuwać
44 Now | Kubuś...~I pociągnąwszy za sobą chłopca, mimo hałaśliwych
45 Now | uczuć ludzkich tłumu wzięto za zniewagę, za urągowisko.
46 Now | tłumu wzięto za zniewagę, za urągowisko. Tu już nic szukano,
47 Now | przeszła rankiem.~W alkowie za persową firanką leżał mały
48 Now | gorączki i nic więcej. Chłopak za tydzień jaki do szkoły pójdzie,
49 Now | drugi, co mu, ale dopiero za trzecim razem odpowiedział,
50 Now | zgarnął w mieszek, związał i za chałat na piersi zasunął.
51 Now | pachę wsadził. Wybiegliśmy za nim z tryumfem na podwórko.~-
52 Now | któryśmy sobie ułożyli w kąciku za piecem. Felek to nawet z
53 Now | chuchać, ale była zdechła.~Za każdym z tych odkryć wykrzykiwaliśmy
54 Now | stawały. "Handla" zostawiliśmy za sobą het precz, choć Żydzisko
55 Now | precz, choć Żydzisko pędziło za nami krzycząc, żeśmy rozbójniki,
56 Now | dopadł i chwyciwszy się za brodę na ono zbiegowisko
57 Now | wrócił z ochrony zaraz ręce za plecy zakładał, po izbie
58 Now | uradować i dobre jej serce za syna okazać. Żadnego wszakże
59 Now | przyniósł bocian darmo, a za moździerz trzeba było zapłacić.
60 Now | matki. Kości mi tylko ojciec za trojaka kupić dał i krupnik
61 Now | rozglądać, gdyż ojciec Piotrusia za ręce chwycił i siarczystego
62 Now | Da mi kożuch jeść albo za mnie komorne zapłaci, albo
63 Now | zapłaci, albo co? Wiosna za pasem, tylko patrzeć, jak
64 Now | poczekawszy, i w Spencerze za gorąco będzie, jak się robota
65 Now | ochronki nie szedł, tylko za piecem albo w nogach matczynego
66 Now | tylko mnie przytrzymała za rękę. Dłoń jej była zimna,
67 Now | cienki i nitowany z boku... Za trzy te sztuki razem dawał
68 Now | kupując ów stół, prawił, a za odniesienie go na drugą
69 Now | butelkami na plecach poprawił i za nami poszedł.~Ale obejrzawszy
70 Now | rondel i żelazko, dawał za nic tylko dziewięć złotych
71 Now | jędzo...~Zakaszlała się i za piersi chwyciła, ale jej
72 Now | zoczone oczy szeptała :~- Za psie pieniądze przedam,
73 Now | naszej bramy stał. ręce za pas u chałata założył i
74 Now | pociągnął nosem. Poszedł za nami prędko, skwapliwie.
75 Now | żeby was Bóg ciężko skarał za moją krzywdę -jęknęła matka.~-
76 Now | szarpnął się "handel". - Za co skarał?... Czy ja darmo
77 Now | pieniądze, Felkowi oczy latały za każdą dziesiątką. Co tylko
78 Now | w południe tośmy latali za kotami gospodarza, bo okrutnie
79 Now | żałość zdjęła, że tylko się za łby drzeć.~Szkapę kochaliśmy
80 Now | meranzieryi".~I chwytała się za boki, trzęsąc od śmiechu,
81 Now | Piotruś niecnota i, kiedy się za pokrzywdzonego przez nas
82 Now | Brnęliśmy tedy po nią i za ogon ku brzegowi ciągnęli,
83 Now | domu, szkapa naprzód, my za nią, mokrzy, ociekający
84 Now | świeczki w oczach stanęły. Za czym my się oba za czupryny
85 Now | stanęły. Za czym my się oba za czupryny chwycili i splątali
86 Now | perswadował matce:~- Tera ci się za nią siaki taki grosina weźmie;
87 Now | sieczki ujmuję, to kto co za nią da? Cóż. Anulka! Jak
88 Now | Siarczyste!... - mruknął za mną Felek wycierając oczy
89 Now | ulicę skręcił, bom patrzył za nim, a ojciec precz jeszcze
90 Now | ojciec do stajenki wszedł, a za nim pan Łukasz Smolik, chrzestny
91 Now | przestąpiła wlokące się za nią postronki.~- He!...
92 Now | głosem.~Pociągnąłem Felka za rękaw, jako że bezpieczniej
93 Now | nagły ogień.~- A cóż tam za insze gadanie ma być? -
94 Now | zobaczył, chwycił Felka za kark i. pchnąwszy go we
95 Now | obcemu, a jeszcze też Żydowi za żadne pieniądze kobyły tej
96 Now | zgiąwszy się we dwoje, z izby za ojcem wychodził, rzuciliśmy
97 Now | się nagle:~- Ani mi nosem za próg! - krzyknął ostro. -
98 Now | schwyciwszy się obu garściami za włosy: - Siarczyste! -wrzasnął
99 Now | zdawało mi się. że spod rzęsów za Piotrusiem oczyma wodzi
100 Now | krzyknąłem chwyciwszy go za ramię.~Szarpnął się i na
101 Now | przechodniów już się rozproszyła, a za wozem, na którym pan Łukasz
102 Now | szkapa!~Ludzie oglądali się, za nami. Dziwnym się wydawał
103 Now | na nas pan Łukasz, żeby za wozem iść. aleśmy ani na
104 Now | nieść, puszczono nas z wozem za bramę. Ale tu czekać trzeba
105 Now | mu pod ręką. silnie mnie za ucho pociągnął.~Wnet Felek
106 Now | należało, dokumentnie skończył, za czym zerknąwszy na ojca,
107 Now | poszeptał z nim małowiele, za ręce się ścisnęli, potrzęśli
108 Now | gałęzie akacji sterczały jej za uszami, za uprzężą. za chomątem,
109 Now | sterczały jej za uszami, za uprzężą. za chomątem, gdzie
110 Now | jej za uszami, za uprzężą. za chomątem, gdzie tylko co
111 Now | razy się na wóz obejrzał. Za Piotrusiem szkapa - wyrzucała
112 Now | na zapadłych grobach, a za nami z głuchym, coraz głuchszym
113 Now | ożywił się niezmiernie. Za to przed salą posiedzeń
114 Now | okrajcem czarnego chleba za pazucha- z garścią tołkanicy
115 Now | Porozchodziło się to, każdy za swoją biedą. Sadzono sprawę
116 Now | kosztura, który włóczędze za podporę służył.~I did. i
117 Now | wzrokiem.~Minuta ubiegała za minutą, małe trzaskanie
118 Now | często ocalony człowiek, ale za późno jest sięgać po głowę
119 Now | Tymczasem mały szmer powstał za stołem i w ławkach. Ten
120 Now | Boga, nie poglądał stamtąd, Za drzwiami tylko, w zimnej
121 Now | panowie, chłopskie plemię, za pozwoleniem Wysokiego Sądu.
122 Now | klientowi adwokat. uważam za błahą i bezużyteczną, to
123 Now | poczerwieniał jak gdyby pochwycony za gardło.~To przymówienie
124 Now | należałby do opozycji.~Tymczasem za stołem ten i ów poruszył
125 Now | potępia i wprost je uważa za niewczesne drwiny.~Skąd
126 Now | nie uzasadniona? Gonienie za pustym efektem? Za oryginalnością?~
127 Now | Gonienie za pustym efektem? Za oryginalnością?~Niemniej
128 Now | skłonny był je uważać wprost za wybieg prawny, ale z drugiej
129 Now | zgoła pewny, czy panowie za stołem są żywi, czy tez
130 Now | niespokojnie obziera się za siebie.~Nic mu wszakże me
131 Now | grozi z. tej strony.~Tuż za nim stoi Klim, mały gęsiarek
132 Now | tak przywykł, że je uważał za najbliższe przyjacielstwo
133 Now | najpierw na dnie, ale tych jest za wiele, nie idzie mu jakoś;
134 Now | Szli prędko, bo się słonko za chwozdok chylało... Tyt
135 Now | się nie mogło. Uważano to za romanse dobre w książce,
136 Now | Odwrócił się, uchwycił Ustima za rękę, pociągnął w górę łatany
137 Now | Ale Benedyć przytrzymał go za rękaw siwej koszuliny. Benedyć,
138 Now | prezydującego poruszył i jak za tym poruszeniem poruszył
139 Now | długich rąk nerwowych założył za mundur na piersiach, drugą
140 Now | stopnia i rodzaju winy. Kara za kradzież bywa bardzo różną.
141 Now | wolna, panowie szli jeden za drugim, stosownie do godności
142 Now | urzędu.~Ale obrońca patrzył za nimi z właściwym sobie uśmiechem;
143 Now | z pośpiechem swe miejsca za stołem; prezes nie siada
144 Obra| obracać gwiaździste swe oczy za tymi nędznymi postaciami,
145 Obra| białe. Jedną z rąk wsunął za kubrak i koszulę na pierś,
146 Obra| stanął, ci, co szli obok i za nim, stanęli także. Powyciągały
147 Obra| kłęby i skrzypiąc jędrnie za każdym dotknięciem. Pomiędzy
148 Obra| strażnik chwyciwszy się za głowę.~W podwórzu sądny
149 Obra| chwili w korytarze, pogoń za zbiegiem rzuciła się w ulicę.~-
150 Obra| pierwszy. Chwycił go Cygan za ożydla, zaszamotał nim i
151 Obra| bruk jakby powięź słomy. Za Filipem przypadli inni.
152 Obra| przyznali.~Stąd uważany był za urzędnika prawdziwie użytecznego,
153 Obra| znowu ta sama historia. Za kwadrans - znowu. Dziewięciu,
154 Obra| powrócić jutro, pojutrze, za tydzień. O biedny Cyganie!
155 Obra| numer.~Rozmowa miała miejsce za pierwszej bytności mojej
156 Obra| wycisnąć nie potrafisz.~Mury tu za to mówią, zwierzają się
157 Obra| słychać szept stłumiony. Kto za tym głosem iść może, dochodzi
158 Obra| nie mówią, i na to, o czym za dużo mówią. Gadatliwość
159 Obra| drzwi otwiera, wychodzisz, a za tobą wychodzi "wielmożny".~
160 Obra| zapytasz o co, odpowiada za nią sam "wielmożny", który
161 Obra| stoliczkiem laurka w ramkach, za szkłem, a na niej powinszowanie
162 Obra| którego drzwiczki sam zamyka za tobą.~Jeśli w drodze konie
163 Obra| trzyma się to w mierze.~Za drugiej, za trzeciej bytności
164 Obra| to w mierze.~Za drugiej, za trzeciej bytności twojej
165 Obra| pan nadzorca przestanie za tobą biegać, a strażnik
166 Obra| niech cię to nie zraża. Za drugą bytnością twoją znajdziesz
167 Obra| widziałam-odrzekłam spokojnie.-A cóż to za Dzika ?'~- A licho ją wie,
168 Obra| drewno ciśnie i targa się za włosy i płacze tak, że aż
169 Obra| wyniósł się dyskretnie i drzwi za sobą przymknął.~- Au nom
170 Obra| w kij strażnik i zniknął za progiem.~"Wielmożny" stał
171 Obra| spomiędzy warg jak u brytana.~Za Jakubem wszedł olbrzymi
172 Obra| w kolanach, łokcie w tył za siebie wysunął, a trzymając
173 Obra| jakby mu był wdzięczny za to, że go przed sobą widzi.
174 Obra| bywa.~- Jak to nic? Co tam za rewolucję pod numerem robisz?~-
175 Obra| Zaparty! A co tam znów za nieporządki w spaniu?~Wyprostowany
176 Obra| że co przed nim stoi? Ja za nim pałki nie nosił! Człowiek,
177 Obra| chwalić Boga, swój wyrok ma i za swój siedzi, a do inszych
178 Obra| rezolutny! To ty nie wiesz, że za bijatyki ciemna? Jeśli ci
179 Obra| i uścisnął "wielmożnego" za kolana.~- A cóż to wielmożny
180 Obra| naturbuje, namęczy, żebym ja za lada głupością do kancelarii
181 Obra| co? A toby mnie Pan Bóg za to ciężko skarał! Toć wielmożny
182 Obra| Bo mi wielmożny pan za matkę stoi i za wszystkie
183 Obra| wielmożny pan za matkę stoi i za wszystkie majętności! hu...
184 Obra| hu!... A wielmożny pan za moje kochanie... hu! hu!
185 Obra| dla innych być powinien, za łby się z frajerami wodzić!
186 Obra| stanęły.~Stary Jakub miał je za to do połowy zmrużone, jakby,
187 Obra| u nas! Szaleją po prostu za mną ci hultaje!"~A tam,
188 Obra| powoli, ciężko, ciągnąc za sobą grube swoje, obwinięte
189 Obra| Julka sam nocami pierał, za uprasowanie ich płacąc stróżce
190 Obra| bezprzytomnie ku niemu się rzucił, za szyję chłopczynę chwycił
191 Obra| tak przyszedł. Zwyczajnie, za interesem.~Codzienne, "joppy"
192 Obra| drzwi kancelarii. Zaraz za nimi zaczynają wchodzić
193 Obra| ma fundusze na to, żeby za biedaków, co już robić nie
194 Obra| Takiego dobrze docisnąć, to i za młodego obsianie od nagłego
195 Obra| komórki, służącej niekiedy za kozę, wiodących; między
196 Obra| miłosierdzie boskie, cóż to za kandydat? Któż to-weźmie
197 Obra| siebie takiego trupa? Co za pomoc z tego komu? Co za
198 Obra| za pomoc z tego komu? Co za wyręka? No, no! Ciekawa
199 Obra| co też gmina dać myśli za wzięcie tego próchna! A
200 Obra| ale zbyt wiele dopłacać za niego nie zechce. On to
201 Obra| pożyczonego kubraka. Ręka opada mu za każdym razem jak złamana
202 Obra| padają na nie, chwytając się za boki,~pan radca zasłania
203 Obra| przystępuje i bierze go za ramię.~- Co u diabła? Czego
204 Obra| przeciągnęła się nad miarę dzisiaj. Za dużo było ciekawych.~Dobywa
205 Obra| dopłaty żądałbyś pan od gminy za przyjęcie w dom swój kandydata?~-
206 Obra| dach mu nad głową dawał za ten marny grosz z gminy,
207 Obra| W swoim ubraniu? Cóż on za ubranie ma? Alboż on na
208 Obra| zimę w tym przebyć? Co to za ubranie?...~- Sto ośmdziesiąt
209 Obra| Łazarz przed ludźmi... Cóż tu za warunki..."~Po oświadczeniu
210 Obra| z krótką fajką w zębach. Za rękę trzyma najmłodszego
211 Obra| podniesioną głową. Nikt mu tego za złe nie bierze.~Dzieciaków
212 Obra| fajkę. Ale dziecko, które za rękę trzymał, spostrzega
213 Obra| Syn go mógł darmo trzymać. Za pieniądze gminy każdy teraz
214 Obra| wskroś ciżby.~Stary patrzy za nim. Jest niespokojny, otwiera
215 Obra| Po pierwsze... po...~- Za pozwoleniem! - przerywa
216 Obra| to nie może? - ujmuje się za sąsiadem Spengler. - Gmina
217 Obra| czerwone ręce - bierze sobie za marny grosz taki ciężar
218 Obra| kości czyniły odpowiedzialną za tak wielki zawód. Oczyma
219 Obra| łachmanach nie wezmę dziada i za sto ośmdziesiąt franków -
220 Obra| rezolutnie Tödi Mayer, czując za sobą zgodę całej sali.~-
221 Obra| sali.~- Ja bym nie brał i za dwieście - popiera go kum
222 Obra| energicznie ślusarz - wezmę, ale za równe dwieście!~- Co znowu!
223 Obra| garnek: odrutuj, a czasem i za nowy trwa. Bądź co bądź
224 Obra| ZA KRATĄ~ ~I~Kiedym przed piętnastu
225 Obra| dojadały, odkładając grosze za chleb na jakąś chustkę lub
226 Obra| rezolutna, że w potrzebie za cały oddział się zastawi
227 Obra| która odsiadywała wyrok za kradzież rzeczy służących
228 Obra| pokaleczyli, wypchnęli i pół rubla za mną jak za psem cisnęli.
229 Obra| wypchnęli i pół rubla za mną jak za psem cisnęli. Aż tu niedługo
230 Obra| nieba, aż płaczą, tak proszą za mną. Panie sędzio, panie
231 Obra| ty, głupia, myślę sobie, za gałgany chwytałaś, a nie
232 Obra| czynach, ani też moralnej za nie odpowiedzialności.~Wyjątkiem
233 Obra| jakimś zamożnym domu, a potem za kradzież brylantów w jubilerskim
234 Obra| Kamieniarz, kochanek Heleny War. za jej młodych lat jeszcze.
235 Obra| naśladowała Penelopy zbyt ściśle, za złe jej tego nie miał i
236 Obra| ogólnie chciały uchodzić za bardzo szanowne osoby. Ani
237 Obra| baby owe tak drażliwe, że za najmniejszym gryzącym słówkiem,
238 Obra| przełożoną izby, odpowiada za jej ład i czystość. Ona
239 Obra| najczęściej z ,,frajerek". Dostaje za to czterdzieści groszy tygodniowo
240 Obra| czterech.~Najzręczniejszą za owych czasów była Pekinowa,
241 Obra| odbiera wychodząc z więzienia. Za pieniądze idące "na wydział"
242 Obra| więcej, jak jeden kieliszek. Za godzinę może znowu przyjść
243 Obra| podejmuje się zwykle porządkowa za opłatą dwu groszy od koszuli,
244 Obra| Zdarza się, iż służąca za mamkę kobieta, której dziecko
245 Obra| zwykłej dziennej strawy, za którą, jeśli jej nie zużywa,
246 Obra| najgorszego gatunku, służąc im za cel dowcipów i konceptów
247 Obra| pierwszym poruszeniem było wziąć za rękę to dziecko i wyprowadzić
248 Obra| najobszerniej i pociąga za sobą skutki najfatalniejsze.
249 Obra| kluczem, więzienie uważał za najrozkoszniejsze miejsce
250 Obra| miejsce pobytu, a siebie za kogoś bardzo zbliżonego
251 Obra| wyższości uważał więzienie za menażerię, a siebie za poskromiciela
252 Obra| więzienie za menażerię, a siebie za poskromiciela dzikich zwierząt?
253 Obra| kapot, podszytych nieco za stan miękkim, lnianym płótnem.
254 Obra| izdebki poruszyło się coś za naszym wejściem. Była to
255 Obra| bierzcie proszę tego tylko za ironię), ośmieliłam się
256 Obra| trudem.~Wiedziałam już, co to za zarobki, więc bliżej się
257 Obra| syczącym głosem kłótnię, za którą siedziała przed kwadransem
258 Obra| głośnym płaczem chwyciła za nogi stara jakaś, wyschła
259 Obra| widzieli, adyciem go tu za nogi obejmowała, żeby mnie
260 Obra| była na sześć lat na Sybir za wypalenie kwasem~siarczanym
261 Obra| chwili do chwili - bez głosu.~Za morderstwo skazana do robót
262 Obra| widny. Kiedym je wzięła za chudą rączynę - matka wybuchnęła
263 Obra| Skazana na sześć lat na Sybir za podpalenie. Co się stanie
264 Obra| ustawionych jest pod ścianą, jeden za drugim, a każdy z głuchym
265 Obra| kiedy strażnik chwycił go za ramię i podniósł na równe
266 Obra| więzieniom w kraju polecono iść za przykładem kieleckiej szkółki.
267 Obra| więziennej kapoty...~- I za cóż ty siedzisz, biedaku? -
268 Obra| odrzekł cienkim głosikiem - za te węgle...~- Jakże to było?~-
269 Obra| ściśniętą pięścią, dodając za każdym razem: "jak Boga
270 Obra| jakie od was.~Młody sołdat za całą odpowiedź zaczął mocniej
271 Obra| obiedwie nogi, i po dwóch za ręce! Kobiety wolne są od
272 Obra| placyku otoczonym drzewami. Za nią wytoczył się wóz, na
273 Obra| rozpaczliwie w tył i naprzód; za wozem oddział żołnierzy,
274 Obra| wyrostek szlochał, stojąc za wszystkimi, jak żuraw na
275 Wier| Słomę a plewy.~ ~Z chaty, za którą zaległy podatki,~Wygnany
276 Wier| nagle, że wydziedziczeni~Za społeczeństwa swego cierpią
277 Wier| jest tam daleko,~Het, het, za lasem, za młynem, za rzeką!...~
278 Wier| daleko,~Het, het, za lasem, za młynem, za rzeką!...~Widać
279 Wier| het, za lasem, za młynem, za rzeką!...~Widać dla chłopów
280 Wier| zimną swą głowę~Ukryło kędyś za chmury śniegowe.~ ~Sąsiad
281 Wier| zawiodła ją siła,~Syna rękoma za piersi chwyciła...~"Dziecko!..."
282 Wier| tom jak źdźbło ono,~Co się za wiatrem niesie..."~ ~"Oj,
283 Dzie| zechcę, to dam radę!~Zaraz za ocean jadę~I nie będę Stefkiem
284 Dzie| płaszczyku.~- Nie bierzże mnie za skrzydełka,~Miły mój chłopczyku.~ ~
285 Dzie| chłopczyku.~ ~Nie bierzże mnie za skrzydełka,~Bo mam płaszczyk
286 Dzie| chrabąszcze,~A krajały sowy.~ ~Za to im musiałem płacić~Po
287 Dzie| wykroiły,~Tak płaszczyk za krótki;~Jeszcze im musiałem
288 1 | drżące z piersi mi się rwało~Za tą dziewiczą, milczącą i
289 1 | na zmierzchy sine:~- Idź za mną - rzekła - pójdziem
290 1 | moje pobiegły jak strzały~Za krzykiem w górę - i w górze
291 1 | zeszli, co pod rosą stały.~Za nami we mgłach tonęły parowy~
292 1 | Aż pod mur miejski goniły za nami.~A moja cicha, jasna
293 1 | przyzostać się w tyle~Ani obrócić za siebie powieki;~I tylko
294 1 | wyszli na małe podgórze,~Za mury w ogniu i za miejskie
295 1 | podgórze,~Za mury w ogniu i za miejskie bramy,~Z których
296 1 | wiedząc, o czym by mówiła,~Za wiewem szat jej szedłem
297 1 | Że słońce łuny zgasiło za sobą.~ ~A wtedy pod tą siną,
298 1 | markietan, człek podły,~Jakich za każdym obozem psy gnały;~
299 1 | grobowa~Jest im odpłatą za burzę żywota,~Co prędszy,
300 1 | i na zgliszczów kupy,~A za nią było świeże bojowisko,~
301 1 | wcale... i nie gada...~ ~Za nimi sługa stary, z niemowlątkiem~
302 1 | zagadam...~A jako chmury, za wiatrem gdy śpieszą,~Tak
|