Part
1 Now | że lasów tam dostatek i o drzewo nie ma skrętu. To
2 Now | ta różdżka Aronowa, co to o niej w godzinkach stoi.
3 Now | przygnał, tak się rżnął o ziemię w oborze, kożuchem
4 Now | mówi głośno i krzesiwem o krzesiwko krzesze. Tak go
5 Now | latem ,,dzień dobry" i pyta o Bismarcka; suchotniczy powroźnik
6 Now | suchotniczy powroźnik zaczepia o jego klamkę swoje długie,
7 Now | Czekanie to trwa niedługo. O samej drugiej drzwi izdebki
8 Now | starego Mendla, wziął piwne, o złocistych blaskach oczy,
9 Now | Stary Mendel jest w ciągłej o niego obawie. Przezroczysta
10 Now | zrumienioną kaczkę. Cynowy, o dziwnie powykręcanych ramionach
11 Now | na oczy wjeżdżała, stary o swoich przywidzeniach zapomniał
12 Now | zrobił, to un już jest!~- Nie o to chodzi! - rzekł patetycznie
13 Now | patetycznie zegarmistrz. - Chodzi o to.~żeby nie był obcym...~-
14 Now | żeby nie był obcym...~- O to chodzi? - odparł Żyd
15 Now | już pan dobrodziej kłopotu o to nie ma. To i nad ludźmi
16 Now | co ja przód nie wiedział o tym. co pan dobrodziej taki
17 Now | prosił pana dobrodzieja choć o połowę sklepu, choć o potowe
18 Now | choć o połowę sklepu, choć o potowe te wszystkie zegarki,
19 Now | ja się pana dobrodzieja o to bez urazy spytam...~Uśmiechnął
20 Now | nim ludzie gryźli jak psy. O to może pan dobrodziej spokojny
21 Now | chrypliwy. Mała lampka o zielonej szklanej banieczce
22 Now | ciężko siadł, oparł dłonie o kolana i zakołysał siwą
23 Now | teraz i jakby postarzały o jaki lat dziesiątek- Usta
24 Now | Skulony, z łokciami wspartymi o kolana, z twarzą ukrytą
25 Now | mi ojciec zawołać kazał, o łóżku ani gadać, pieniądze
26 Now | krzyknął Felek. - My się tylko o tę kołdrę co noc bić musimy.
27 Now | jak! - krzyknął Felek. - O, proszę ojca, jak mi to
28 Now | nogi, żeby okazać, jako o przykrycie nie dba.~Istotnie,
29 Now | ale ojciec zapomniał widać o węglach, bo siedząc na matczynym
30 Now | skończonego libertyna - żeby o co, jak o to!... A ty, czy
31 Now | libertyna - żeby o co, jak o to!... A ty, czy zegar pokazuje,
32 Now | pod maglownicę. Raz nawet o to żelazko pogniewała się
33 Now | bierzmowanie i granatowy płaszcz, o którym ojciec też mówił,
34 Now | patrzcież państwo. Felek tak o żelazku mówił, jakby to
35 Now | Felek ambitny był i nigdy mi o włos .przed sobą nie dał.~
36 Now | czekała matka, a gdym jej o skutku naszej wyprawy powiedział,
37 Now | jeden, to mniej dawał; choć o dwa, o trzy grosze, ale
38 Now | mniej dawał; choć o dwa, o trzy grosze, ale mniej.
39 Now | przysiadł...~- A prawda!--. -o szepnęła matka.~Ojciec grał
40 Now | wszystkie sprawy życia, o jej względy i łaski ubiegaliśmy
41 Now | ślepym i zbielałym, powieka o siwej rzęsie podnosiła się
42 Now | się przy tym bez bijatyki o szczotkę i zgrzebło. Cośmy
43 Now | stała i do dna cię ciągnę... O tych sierotach myślę...~
44 Now | kułakiem. Kilka dni minęło, a o sprzedaniu szkapy nie było
45 Now | rękę na nas twardą miał i o byle co do czubów nam sięgał,
46 Now | każde ruszenie ogonem.~- O... je! - wołał Piotruś wpatrzony
47 Now | sieczkę, mrużąc zdrowe oko.~- O... pije! - wolał, gdy łeb
48 Now | Powinniście się postarać o suchą i ciepłą izbę dla
49 Now | Powinniście przecież dbać o kobietę, kiedy chora. Z
50 Now | kumoterstwo z nami łączyło; mówiła o nim matka, że kutwa, że
51 Now | widział, tom nic widział. A co o wmawianiu to najmniej, bom
52 Now | Łukaszem, jako że nie godzi się o bydlę targu przybijać inaczej.
53 Now | a to do stolarzy, a to o furmankę - kiedy się ludzie
54 Now | Felek, objąwszy go oburącz, o ile dostać mógł; przy wozie
55 Now | i cykanie świerszcza.~- O , je!...je!... -rozległ
56 Now | Nędzna jakaś .spraw ina o sery i masło.~- Mizeria! -
57 Now | na tym. Trudno istotnie o dyskretniej ziewające usta
58 Now | córa/ rosnącą szybkością, o czym wszakże zdaje się sam
59 Now | sam może przelotnie myślał o tym. Jako łagodny. dobroduszny
60 Now | chłopskim szeptem, co go to o pół stajania słychać, ktoś
61 Now | nie obejdzie, choćby też o kozik. Wiadome rzeczy, jako
62 Now | postękiwaniem i płaczem: czy ma o co, czy nie ma o co. Ledwo
63 Now | czy ma o co, czy nie ma o co. Ledwo sprawę do sądu
64 Now | rękawach. Opiera je wreszcie o pulpit i podnosi czoło,
65 Now | rzeczą niewdzięczną. Ale o to - mniejsza.~O cóż tu
66 Now | niewdzięczną. Ale o to - mniejsza.~O cóż tu idzie? Idzie o zjedzone
67 Now | mniejsza.~O cóż tu idzie? Idzie o zjedzone masło i sery. Jako
68 Now | tak dokładne wiadomości o tym, co się dzieje na wsi,
69 Now | doraźnie wezwać oskarżonych o wyświetlenie tego ze wszech
70 Now | milczał bębniąc nerwowo o poręcz fotela, co można
71 Now | żywi, czy tez tylko taka o mełka i w wątpliwości tej
72 Now | nastawił uszu; zdaje mu się. że o chlebie mowa.~Natychmiast
73 Now | jak we wsi. Ale to, że go o chleb pytają, wydaje mu
74 Now | Coże on, duszeczka! Kpi czy o drogę pyta? Taż jemu, adwokatu,
75 Now | zrozumiał nawet, że pyta o imię rwącego się do Kozyrka
76 Now | podniósł wysoko.~Istotnie, o żadnym Chwedosiu Pyptiuku
77 Now | Jeszcze raz tedy spytał o nazwisko chłopca.~Ale dzieciak
78 Now | dzieciak nie wie nawet, że tu o nim mowa. Szeroko otwarte
79 Now | siedzą, spokojnie. A co o ser i o masło, to najmniej!
80 Now | spokojnie. A co o ser i o masło, to najmniej! A to
81 Now | protokole! Cóż ty? A?...~Benedyć o krok jeszcze posunął się
82 Now | głowę na ramię przechylił, o kolano łokieć oparł i skubał
83 Now | Tichobaj! - huknął chłopak jak o staje drogi, rad, że się
84 Now | nieco, lekko garbaty nos o cienkich, rasowych, rozdymających
85 Now | twarzy, piękne podłużne oko o ciemnej, jakby przygorzałej,
86 Now | Hieronim nawet zapomniał o oczekującym go u Froima
87 Now | karygodny zbierając się o jednej dnia porze i na jednym
88 Obra| wierzeje z łoskotem uderzyły o ściany, a z bramy w podwórze
89 Obra| momentu psychicznego.~Oparty o sztachety i wychylony z
90 Obra| zdawał się nie pamiętać o tym. Ponieważ stanął, ci,
91 Obra| mogły w podwórze wjechać,~- O laboga! - przemówiła nagle
92 Obra| Akuratnie między końmi. O tu! - pokazywała Janowa
93 Obra| potem coraz dalej, dalej.~O sto kroków może od więzienia
94 Obra| zaszamotał nim i cisnął o bruk jakby powięź słomy.
95 Obra| Gryzł, darł, pięściami o łby grzmocił, kopał - był
96 Obra| będzie jeszcze ciężej.~- O, co ciężko, to ciężko! -
97 Obra| głosem szczerego przekonania o doskonałości tego środka. -
98 Obra| nadzorca zapomniawszy zupełnie o obecności Jakuba- - A toć
99 Obra| fotel i nie było już więcej o tym mowy.~Przez parę wszakże
100 Obra| jutro, pojutrze, za tydzień. O biedny Cyganie! To była
101 Obra| nie wiedziała, że się tu o nic pytać nie należy~Co
102 Obra| ale daremnie byś pytał o cokolwiek. Nie dlatego,
103 Obra| czego ci nie mówią, i na to, o czym za dużo mówią. Gadatliwość
104 Obra| jakichś cichych głosów, o których nie wiedzieć, czy
105 Obra| chcąc mieć wyobrażenie o całości, zapytujesz, jakie
106 Obra| nadzorca zaczyna rozmowę o pogodzie wypowiedziawszy
107 Obra| cię na nich woń stęchła i o mdłości przyprawić mogąca.
108 Obra| palcem na nosie, zapytuje to o tę, to o ową, Wywołane po
109 Obra| nosie, zapytuje to o tę, to o ową, Wywołane po imieniu
110 Obra| głośno. Jeśli której zapytasz o co, odpowiada za nią sam "
111 Obra| Nigdy też nie wypytujesz o samo więzienie, o jego urządzenia,
112 Obra| wypytujesz o samo więzienie, o jego urządzenia, zarząd
113 Obra| Przy tej sposobności pytasz o imię, nigdy zaś o nazwisko,
114 Obra| pytasz o imię, nigdy zaś o nazwisko, które i tak ci
115 Obra| aresztantka powie, pytasz o wiek. o rodziców, o rodzeństwo;
116 Obra| aresztantka powie, pytasz o wiek. o rodziców, o rodzeństwo;
117 Obra| pytasz o wiek. o rodziców, o rodzeństwo; wyrażasz przy
118 Obra| się mogły; mówiąc z nią, o jej tylko los się troskasz,
119 Obra| każdym numerze. Pytasz tedy o okolice, o nazwy wiosek,
120 Obra| Pytasz tedy o okolice, o nazwy wiosek, o byt gospodarzy,
121 Obra| okolice, o nazwy wiosek, o byt gospodarzy, o warunki
122 Obra| wiosek, o byt gospodarzy, o warunki dawnego życia. Korzystasz
123 Obra| bieżącej pory roku, aby mówić o siewach, o grabieniu siana,
124 Obra| roku, aby mówić o siewach, o grabieniu siana, o żniwach,
125 Obra| siewach, o grabieniu siana, o żniwach, o kopaniu kartofli,
126 Obra| grabieniu siana, o żniwach, o kopaniu kartofli, o obróbce
127 Obra| żniwach, o kopaniu kartofli, o obróbce lnu, o tkaniu i
128 Obra| kartofli, o obróbce lnu, o tkaniu i bieleniu płótna,
129 Obra| tkaniu i bieleniu płótna, o pieśniach śpiewanych przy
130 Obra| mówisz -kościele wiejskim, o dzwonach, co zwołują na
131 Obra| zwołują na Anioł Pański, o suplikacjach, które lud
132 Obra| które lud cały śpiewa, o krzyżu przydrożnym, który
133 Obra| dziewczęta ubierają w kwiaty, o święceniu ziół, o pasterce,
134 Obra| kwiaty, o święceniu ziół, o pasterce, o rezurekcji...~
135 Obra| święceniu ziół, o pasterce, o rezurekcji...~Zrazu każda
136 Obra| skarg, plotek, opowiadań o cudzych przestępstwach nie
137 Obra| rozmowie, nie do- pytujesz się o rodzaj i stopień winy. Twoim
138 Obra| tryumfem będzie dowiedzieć się o tym od płaczącej u kolan
139 Obra| bywało, tak zmorduje, że się o ziemię jak drewno ciśnie
140 Obra| Izdebka była niewielka, o jednym zakratowanym oknie,
141 Obra| potrącony palcem padnie o ziemię i w proch się rozsypie.
142 Obra| wytrzeszczone oczy jego świadczyły o natężeniu mózgownicy ku
143 Obra| nie robię, tylko mi poszło o spanie. Spać każdy musi.~
144 Obra| się dawno rozpukł!~- Jezu! O Jezu! - głucho znów jęknął
145 Obra| dobrodzieja swego nie będę o lada co turbował, hu! hu!
146 Obra| drgnąłl Ani tchu nie puścił! O Jezu! Jezu! Jezu!...~Rękami
147 Obra| splasnął, palce splótł i czołem o podłogę z głuchym łoskotem
148 Obra| rykiem powtarzał Onufer. - O moje dziecko, moje dziecko!
149 Obra| moje dziecko, moje dziecko! O Jezu! Jezu! Jezu!~Twarz
150 Obra| posiedzeniu sensacyjną sprawę o zabójstwo kupca N., właściciela
151 Obra| prowadził, coraz trudniej o ludzi było, Onufer całą
152 Obra| nader sensacyjną sprawą, o której dalszym przebiegu
153 Obra| tam kto przed nim stał.~"O moje dziecko - peda - o
154 Obra| O moje dziecko - peda - o moje kochające! Czemuś ty
155 Obra| wtedy wyszło w złą godzinę? O moje dziecko najmilejsze!
156 Obra| precz trzęsie a modli:,,O moje dziecko, odpuść ty
157 Obra| mnie swoją śmierć niewinną! O moje dziecko najmilsze -
158 Obra| pozostawiono dwa szeroko rozrosłe, o łupiącej się, delikatnej
159 Obra| niską żelazną balustradę o złoconych gałkach, a na
160 Obra| opierającego się podstawą o płaskie kapitele pilastrów,
161 Obra| mówić: "Jeszczem ja mocny! O, i jaki mocny! Chleba darmo
162 Obra| co kolana... Na samą myśl o wyprostowaniu już mu w nich
163 Obra| siedm zresztą. Ale żeby ktoś o piętnaście od razu mniej
164 Obra| ryzykować nie może. Jego czarna o prostych włosach głowa i
165 Obra| podejrzywał, nikt nie pytał o nią. Rozdrażnienie woźnego
166 Obra| Opiera się ściśniętą pięścią o balaski, wyciąga grubą szyję
167 Obra| koleżankami wielkiego poważania.~O Waleni mawiano z rodzajem
168 Obra| miała zawsze dobre zarobki", o Helenie wiedziano, że jest
169 Obra| Serbii polegała na tym, że o ile dostające się tam po
170 Obra| były i pogardzane niemal, o tyle wytrawne i wielokrotnie
171 Obra| zdziczenie i wielką naiwność. O lada co, o słowo, o gest,
172 Obra| wielką naiwność. O lada co, o słowo, o gest, o spojrzenie -
173 Obra| naiwność. O lada co, o słowo, o gest, o spojrzenie - wybucha
174 Obra| lada co, o słowo, o gest, o spojrzenie - wybucha tam
175 Obra| uwięzionych nie wyraża się inaczej o sobie, jak tylko że "popadła"
176 Obra| bogdankę, posyłał jej, mniejsza o to jaką drogą, nowe trzewiki.
177 Obra| spojrzenie wyzywające. Nie prosi o ulgę, nie prosi o skrócenie
178 Obra| prosi o ulgę, nie prosi o skrócenie terminu, choćby
179 Obra| nieugięta, nie prosząca o nic, i mężnie wytrzymuje
180 Obra| powrócił, bo wiedział, że ona o nim tylko myśli, tak jak
181 Obra| tylko myśli, tak jak i on o niej.~ ~II~Nigdy nie zapomnę
182 Obra| potem na piętach i albo o mur oparte drzemały, albo
183 Obra| oczyma; ogół wszakże, a i o mężczyznach tu mówię, był
184 Obra| ich opiekuńczym aniołem.~O mnie zaś, która im tyle
185 Obra| Szymczakowa, znana z procesu o liczne dzieciobójstwa, wspólniczka
186 Obra| Uważałam, że najchętniej mówią o dzieciństwie swoim i o młodych
187 Obra| mówią o dzieciństwie swoim i o młodych latach. Zdawałoby
188 Obra| były. Mówiłam tedy z nimi o ich rodzinie, o rodzinnym
189 Obra| tedy z nimi o ich rodzinie, o rodzinnym miejscu, przypominałam
190 Obra| się też gorliwie bardzo o to, co się dzieje "na świecie",
191 Obra| Aż kiedy przyszło miejsce o owych nie chrzczonych dzieciątkach,
192 Obra| jak się ten kolos, oparty o mnie, zaczął spazmatycznie
193 Obra| jest mi smutno, ile razy o niej myślę.~W ostatniej "
194 Obra| swój, i poszanowanie...~O mało żem się nie roześmiała,
195 Obra| nie roześmiała, słysząc o tym "poszanowaniu".~Strawę
196 Obra| czym świat stoi. Poszło jej o skwarki, na których jakoby
197 Obra| zaczyna. Kiedy strażnik o czwartej z rana izby w Serbii
198 Obra| zupełnie pewne; a kłótnie o zjedzone masło, rozsypaną
199 Obra| W dni zimowe zapala się o zmierzchu lampa wisząca
200 Obra| izby otwiera. Pierwszy raz o dwunastej dla wpuszczenia
201 Obra| także. Aresztantka dbała o elegancję miłego, nie poprzestaje
202 Obra| Kiedym poszła dowiedzieć się o jej losie, przechadzała
203 Obra| Naturalnie nikt.~"Pobytowa" wie o tym dobrze i dlatego korzysta
204 Obra| piętra. Zawsze ja marzyłam o takim kobiecym dozorze nad
205 Obra| najniedołężniejsze przędą.~O szyciu tym wiele by się
206 Obra| Magazyn ten jest to spora o dwóch oknach sala, obstawiona
207 Obra| się prosić pana dozorcy o uwolnienie jej. Gdy wyszła
208 Obra| dżetowych. Jest to obszerna izba o dwóch długich stołach, przy
209 Obra| pomiędzy nimi dwie wieśniaczki.~O kilka drzwi dalej szwalnia,
210 Obra| obrotem sprawy. Szło im o chodzącego w podwórku szyldwacha,
211 Obra| podpalaczki i zabójczyni, o której rozpisywały się dzienniki
212 Obra| nie syn!~Jęczała i głową o deski tłukła, chwytając
213 Obra| swego i rywalizującą z nią o względy jego macochę; której
214 Obra| do arcybiskupa, prosząc o spowiedź, jawną i publiczną
215 Obra| osobno, uprosił kapelana o lekcje religii dla nich,
216 Obra| szczupłej, dziecięcej piersi.~O prawo! jakie ty winy karzesz!~
217 Obra| drugi, nareszcie czołem się o piec wsparł i zaczął mocno
218 Obra| palcami, a oczy rękawem. O gwizdaniu i spluwaniu nie
219 Obra| odgłos młota, uderzającego o żelazo. Próbowano kajdany,
220 Obra| kobiety rzuciły się żegnać, o potrzeby pytać, o zlecenia.
221 Obra| żegnać, o potrzeby pytać, o zlecenia. Jeden zażądał
222 Obra| drugi tytoniu, jeszcze jeden o listy prosił. Niektórzy
223 Obra| silnie, że potoczyła się o kilka kroków i omal nie
224 Obra| owinięta była. Ponieważ nikt go o nic nie pytał ani go żegnał,
225 Wier| izbę w milczeniu głębokiem.~O czym miał mówić? - Myśl
226 Wier| wzdłuż ciała zwiesiły...~O czym miał mówić? Wszak świata
227 Wier| hucznej zabawy,~I zapomnienia o każdej swej ranie...~U wejścia
228 Wier| dumki nawiewał do głowy~O wiośnie, ciszy, przyrodzie
229 Wier| i Bogu...~Jakieś pytania o życiu, o świecie~Zmąconą
230 Wier| Jakieś pytania o życiu, o świecie~Zmąconą falą o duszę
231 Wier| o świecie~Zmąconą falą o duszę mu biły...~On czuł
232 Wier| zapewne~Kochał lud, myślał o jego oświacie~I miał dla
233 Wier| Że były chmurą ogromną o świcie,~Przez którą przebić
234 Wier| Karnej ustawy, a nie dbacie o to,~By uczyć dziecię, które
235 Wier| się narodził!"~Czemu?” -~O dziecię! mgła nocy zasłania~
236 Wier| się w sobie wiek słońca,~O tej siermiędze mówić będą
237 Wier| zamknięte, przed siebie.~ ~O, pochwalony! O. błogosławiony~
238 Wier| siebie.~ ~O, pochwalony! O. błogosławiony~Bądź Ty mi,
239 Wier| zwiędłych tych twarzy...~O! pochwalony bądź, boleści
240 Wier| po licach mu zbiegły...~„O matko!” - „Nie płacz! Pan
241 Wier| kona...~Modlił się, płakał, o ściany tłukł głowę,~A ściany
242 Wier| jakby cel się zwlekał!~O bracia, czy w nas wcale
243 Wier| wielkie jakieś dziwy powiada~O starych onych czasach,~Co
244 Wier| onych czasach,~Co to już o nich wieść tylko lata~Po
245 Dzie| STEFEK BURCZYMUCHA~O większego trudno zucha,~
246 1 | I~ ~O, jak ja dzisiaj spojrzeć
247 1 | duchem~Albo wiatr trącał o lirę śpiewaczą?~Czy znasz
248 1 | niewidzialne, zgaszone miesiące.~- O jasna! - rzekłem, bo takie
249 1 | jej miano~Dawało serce - o jasna, co pędzi~Z gwiazd
250 1 | Że teraz jeszcze myśląc o niej - blednę.~A gdym w
251 1 | O ziemio! jakie ty cudowne
252 1 | Wyciągnął ramię...~ ~- O, siedmiu mieczami~Przebite
253 1 | Chryste!~Synu! Synaczku!... O światło wieczyste!~Puśćcie
254 1 | prześpiewa, przeszepce?~O urno! Jaka ty straszliwie
255 1 | Jaka ty straszliwie cicha!~O, krzycz i wołaj, że zrobiono
256 1 | V~ ~O, daj mi jeszcze raz przebyć
257 1 | ziemię mogił, pokrytą żałobą,~O, daj mi jeszcze raz w drogi
258 1 | przylgnąwszy ustami,~Rzekłem: - O święta moja! O przeczysta!~
259 1 | Rzekłem: - O święta moja! O przeczysta!~Jeśli ty płaczesz
260 1 | jakby po przejściu zarazy.~O, nigdy tego nie wypowiem
261 1 | swymi...~ ~Nie mógł zbawić,~O, nie mógł zbawić, ziemio,
262 1 | wielkie przejęło mnie drżenie~O ten drobiażdżek nędzny,
263 1 | ten drobiażdżek nędzny, o te dzieci...~Gdy wtem, przez
264 1 | poślednie rzeczy.~ ~Rzekłem: - O jasna, ty wiesz. Ale ze
265 1 | mglista.~ ~A ja, nie wiedząc, o czym by mówiła,~Za wiewem
266 1 | miała już prawo.~Bo z życiem o nie ciągnęła już losy~I
267 1 | jeszcze od pana,~A usta, które o grób swój wołały,~Już ukojone
268 1 | Uczyńmy - rzekłem - grób, o pani,~Iżby spoczęli ci nie
269 1 | mrowie~Pełzło na trupy...~...O, niechaj zagasną~Zgwałcone
270 1 | IX~ ~O smętnej mowy i cichego lica~
271 1 | mowy i cichego lica~Pani! O pani zadumanych oczu!~Czy
272 1 | włosami lepkiemi~Od krwi... O, bogdaj lepiej był zastygnął~
273 1 | O wojno!~Nie przeleciałaś
274 1 | uchyleń zasłony,~A świat się o to niech modli przed Panem,~
275 1 | przed skonaniem~Tak, jako o tym mówią ludzie starzy,~
276 1 | i nie mogę.~ ~A kiedy o tym zadumam się smutnie,~
277 1 | O rodzie ludzki! O plemię
278 1 | O rodzie ludzki! O plemię Kaina!~Ten sam ty
279 1 | ziemię i w rolę cmentarną.~ ~O rodzie ludzki! O plemię
280 1 | cmentarną.~ ~O rodzie ludzki! O plemię Kaina!~W gniewie
281 1 | matka-ziemia cię przeklina...~O rodzie ludzki! O plemię
282 1 | przeklina...~O rodzie ludzki! O plemię Kaina!~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~
|