Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
nuta 1
nuty 1
nuz 8
o 282
oba 4
obacz 1
obacza 1
Frequency    [«  »]
315 ja
311 jest
302 za
282 o
267 ale
265 od
248 juz
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

o

    Part
1 Now | że lasów tam dostatek i o drzewo nie ma skrętu. To 2 Now | ta różdżka Aronowa, co to o niej w godzinkach stoi. 3 Now | przygnał, tak się rżnął o ziemię w oborze, kożuchem 4 Now | mówi głośno i krzesiwem o krzesiwko krzesze. Tak go 5 Now | latem ,,dzień dobry" i pyta o Bismarcka; suchotniczy powroźnik 6 Now | suchotniczy powroźnik zaczepia o jego klamkę swoje długie, 7 Now | Czekanie to trwa niedługo. O samej drugiej drzwi izdebki 8 Now | starego Mendla, wziął piwne, o złocistych blaskach oczy, 9 Now | Stary Mendel jest w ciągłej o niego obawie. Przezroczysta 10 Now | zrumienioną kaczkę. Cynowy, o dziwnie powykręcanych ramionach 11 Now | na oczy wjeżdżała, stary o swoich przywidzeniach zapomniał 12 Now | zrobił, to un już jest!~- Nie o to chodzi! - rzekł patetycznie 13 Now | patetycznie zegarmistrz. - Chodzi o to.~żeby nie był obcym...~- 14 Now | żeby nie był obcym...~- O to chodzi? - odparł Żyd 15 Now | już pan dobrodziej kłopotu o to nie ma. To i nad ludźmi 16 Now | co ja przód nie wiedział o tym. co pan dobrodziej taki 17 Now | prosił pana dobrodzieja choć o połowę sklepu, choć o potowe 18 Now | choć o połowę sklepu, choć o potowe te wszystkie zegarki, 19 Now | ja się pana dobrodzieja o to bez urazy spytam...~Uśmiechnął 20 Now | nim ludzie gryźli jak psy. O to może pan dobrodziej spokojny 21 Now | chrypliwy. Mała lampka o zielonej szklanej banieczce 22 Now | ciężko siadł, oparł dłonie o kolana i zakołysał siwą 23 Now | teraz i jakby postarzały o jaki lat dziesiątek- Usta 24 Now | Skulony, z łokciami wspartymi o kolana, z twarzą ukrytą 25 Now | mi ojciec zawołać kazał, o łóżku ani gadać, pieniądze 26 Now | krzyknął Felek. - My się tylko o kołdrę co noc bić musimy. 27 Now | jak! - krzyknął Felek. - O, proszę ojca, jak mi to 28 Now | nogi, żeby okazać, jako o przykrycie nie dba.~Istotnie, 29 Now | ale ojciec zapomniał widać o węglach, bo siedząc na matczynym 30 Now | skończonego libertyna - żeby o co, jak o to!... A ty, czy 31 Now | libertyna - żeby o co, jak o to!... A ty, czy zegar pokazuje, 32 Now | pod maglownicę. Raz nawet o to żelazko pogniewała się 33 Now | bierzmowanie i granatowy płaszcz, o którym ojciec też mówił, 34 Now | patrzcież państwo. Felek tak o żelazku mówił, jakby to 35 Now | Felek ambitny był i nigdy mi o włos .przed sobą nie dał.~ 36 Now | czekała matka, a gdym jej o skutku naszej wyprawy powiedział, 37 Now | jeden, to mniej dawał; choć o dwa, o trzy grosze, ale 38 Now | mniej dawał; choć o dwa, o trzy grosze, ale mniej. 39 Now | przysiadł...~- A prawda!--. -o szepnęła matka.~Ojciec grał 40 Now | wszystkie sprawy życia, o jej względy i łaski ubiegaliśmy 41 Now | ślepym i zbielałym, powieka o siwej rzęsie podnosiła się 42 Now | się przy tym bez bijatyki o szczotkę i zgrzebło. Cośmy 43 Now | stała i do dna cię ciągnę... O tych sierotach myślę...~ 44 Now | kułakiem. Kilka dni minęło, a o sprzedaniu szkapy nie było 45 Now | rękę na nas twardą miał i o byle co do czubów nam sięgał, 46 Now | każde ruszenie ogonem.~- O... je! - wołał Piotruś wpatrzony 47 Now | sieczkę, mrużąc zdrowe oko.~- O... pije! - wolał, gdy łeb 48 Now | Powinniście się postarać o suchą i ciepłą izbę dla 49 Now | Powinniście przecież dbać o kobietę, kiedy chora. Z 50 Now | kumoterstwo z nami łączyło; mówiła o nim matka, że kutwa, że 51 Now | widział, tom nic widział. A co o wmawianiu to najmniej, bom 52 Now | Łukaszem, jako że nie godzi się o bydlę targu przybijać inaczej. 53 Now | a to do stolarzy, a to o furmankę - kiedy się ludzie 54 Now | Felek, objąwszy go oburącz, o ile dostać mógł; przy wozie 55 Now | i cykanie świerszcza.~- O , je!...je!... -rozległ 56 Now | Nędzna jakaś .spraw ina o sery i masło.~- Mizeria! - 57 Now | na tym. Trudno istotnie o dyskretniej ziewające usta 58 Now | córa/ rosnącą szybkością, o czym wszakże zdaje się sam 59 Now | sam może przelotnie myślał o tym. Jako łagodny. dobroduszny 60 Now | chłopskim szeptem, co go to o pół stajania słychać, ktoś 61 Now | nie obejdzie, choćby też o kozik. Wiadome rzeczy, jako 62 Now | postękiwaniem i płaczem: czy ma o co, czy nie ma o co. Ledwo 63 Now | czy ma o co, czy nie ma o co. Ledwo sprawę do sądu 64 Now | rękawach. Opiera je wreszcie o pulpit i podnosi czoło, 65 Now | rzeczą niewdzięczną. Ale o to - mniejsza.~O cóż tu 66 Now | niewdzięczną. Ale o to - mniejsza.~O cóż tu idzie? Idzie o zjedzone 67 Now | mniejsza.~O cóż tu idzie? Idzie o zjedzone masło i sery. Jako 68 Now | tak dokładne wiadomości o tym, co się dzieje na wsi, 69 Now | doraźnie wezwać oskarżonych o wyświetlenie tego ze wszech 70 Now | milczał bębniąc nerwowo o poręcz fotela, co można 71 Now | żywi, czy tez tylko taka o mełka i w wątpliwości tej 72 Now | nastawił uszu; zdaje mu się. że o chlebie mowa.~Natychmiast 73 Now | jak we wsi. Ale to, że go o chleb pytają, wydaje mu 74 Now | Coże on, duszeczka! Kpi czy o drogę pyta? Taż jemu, adwokatu, 75 Now | zrozumiał nawet, że pyta o imię rwącego się do Kozyrka 76 Now | podniósł wysoko.~Istotnie, o żadnym Chwedosiu Pyptiuku 77 Now | Jeszcze raz tedy spytał o nazwisko chłopca.~Ale dzieciak 78 Now | dzieciak nie wie nawet, że tu o nim mowa. Szeroko otwarte 79 Now | siedzą, spokojnie. A co o ser i o masło, to najmniej! 80 Now | spokojnie. A co o ser i o masło, to najmniej! A to 81 Now | protokole! Cóż ty? A?...~Benedyć o krok jeszcze posunął się 82 Now | głowę na ramię przechylił, o kolano łokieć oparł i skubał 83 Now | Tichobaj! - huknął chłopak jak o staje drogi, rad, że się 84 Now | nieco, lekko garbaty nos o cienkich, rasowych, rozdymających 85 Now | twarzy, piękne podłużne oko o ciemnej, jakby przygorzałej, 86 Now | Hieronim nawet zapomniał o oczekującym go u Froima 87 Now | karygodny zbierając się o jednej dnia porze i na jednym 88 Obra| wierzeje z łoskotem uderzyły o ściany, a z bramy w podwórze 89 Obra| momentu psychicznego.~Oparty o sztachety i wychylony z 90 Obra| zdawał się nie pamiętać o tym. Ponieważ stanął, ci, 91 Obra| mogły w podwórze wjechać,~- O laboga! - przemówiła nagle 92 Obra| Akuratnie między końmi. O tu! - pokazywała Janowa 93 Obra| potem coraz dalej, dalej.~O sto kroków może od więzienia 94 Obra| zaszamotał nim i cisnął o bruk jakby powięź słomy. 95 Obra| Gryzł, darł, pięściami o łby grzmocił, kopał - był 96 Obra| będzie jeszcze ciężej.~- O, co ciężko, to ciężko! - 97 Obra| głosem szczerego przekonania o doskonałości tego środka. - 98 Obra| nadzorca zapomniawszy zupełnie o obecności Jakuba- - A toć 99 Obra| fotel i nie było już więcej o tym mowy.~Przez parę wszakże 100 Obra| jutro, pojutrze, za tydzień. O biedny Cyganie! To była 101 Obra| nie wiedziała, że się tu o nic pytać nie należy~Co 102 Obra| ale daremnie byś pytał o cokolwiek. Nie dlatego, 103 Obra| czego ci nie mówią, i na to, o czym za dużo mówią. Gadatliwość 104 Obra| jakichś cichych głosów, o których nie wiedzieć, czy 105 Obra| chcąc mieć wyobrażenie o całości, zapytujesz, jakie 106 Obra| nadzorca zaczyna rozmowę o pogodzie wypowiedziawszy 107 Obra| cię na nich woń stęchła i o mdłości przyprawić mogąca. 108 Obra| palcem na nosie, zapytuje to o , to o ową, Wywołane po 109 Obra| nosie, zapytuje to o , to o ową, Wywołane po imieniu 110 Obra| głośno. Jeśli której zapytasz o co, odpowiada za nią sam " 111 Obra| Nigdy też nie wypytujesz o samo więzienie, o jego urządzenia, 112 Obra| wypytujesz o samo więzienie, o jego urządzenia, zarząd 113 Obra| Przy tej sposobności pytasz o imię, nigdy zaś o nazwisko, 114 Obra| pytasz o imię, nigdy zaś o nazwisko, które i tak ci 115 Obra| aresztantka powie, pytasz o wiek. o rodziców, o rodzeństwo; 116 Obra| aresztantka powie, pytasz o wiek. o rodziców, o rodzeństwo; 117 Obra| pytasz o wiek. o rodziców, o rodzeństwo; wyrażasz przy 118 Obra| się mogły; mówiąc z nią, o jej tylko los się troskasz, 119 Obra| każdym numerze. Pytasz tedy o okolice, o nazwy wiosek, 120 Obra| Pytasz tedy o okolice, o nazwy wiosek, o byt gospodarzy, 121 Obra| okolice, o nazwy wiosek, o byt gospodarzy, o warunki 122 Obra| wiosek, o byt gospodarzy, o warunki dawnego życia. Korzystasz 123 Obra| bieżącej pory roku, aby mówić o siewach, o grabieniu siana, 124 Obra| roku, aby mówić o siewach, o grabieniu siana, o żniwach, 125 Obra| siewach, o grabieniu siana, o żniwach, o kopaniu kartofli, 126 Obra| grabieniu siana, o żniwach, o kopaniu kartofli, o obróbce 127 Obra| żniwach, o kopaniu kartofli, o obróbce lnu, o tkaniu i 128 Obra| kartofli, o obróbce lnu, o tkaniu i bieleniu płótna, 129 Obra| tkaniu i bieleniu płótna, o pieśniach śpiewanych przy 130 Obra| mówisz -kościele wiejskim, o dzwonach, co zwołują na 131 Obra| zwołują na Anioł Pański, o suplikacjach, które lud 132 Obra| które lud cały śpiewa, o krzyżu przydrożnym, który 133 Obra| dziewczęta ubierają w kwiaty, o święceniu ziół, o pasterce, 134 Obra| kwiaty, o święceniu ziół, o pasterce, o rezurekcji...~ 135 Obra| święceniu ziół, o pasterce, o rezurekcji...~Zrazu każda 136 Obra| skarg, plotek, opowiadań o cudzych przestępstwach nie 137 Obra| rozmowie, nie do- pytujesz się o rodzaj i stopień winy. Twoim 138 Obra| tryumfem będzie dowiedzieć się o tym od płaczącej u kolan 139 Obra| bywało, tak zmorduje, że się o ziemię jak drewno ciśnie 140 Obra| Izdebka była niewielka, o jednym zakratowanym oknie, 141 Obra| potrącony palcem padnie o ziemię i w proch się rozsypie. 142 Obra| wytrzeszczone oczy jego świadczyły o natężeniu mózgownicy ku 143 Obra| nie robię, tylko mi poszło o spanie. Spać każdy musi.~ 144 Obra| się dawno rozpukł!~- Jezu! O Jezu! - głucho znów jęknął 145 Obra| dobrodzieja swego nie będę o lada co turbował, hu! hu! 146 Obra| drgnąłl Ani tchu nie puścił! O Jezu! Jezu! Jezu!...~Rękami 147 Obra| splasnął, palce splótł i czołem o podłogę z głuchym łoskotem 148 Obra| rykiem powtarzał Onufer. - O moje dziecko, moje dziecko! 149 Obra| moje dziecko, moje dziecko! O Jezu! Jezu! Jezu!~Twarz 150 Obra| posiedzeniu sensacyjną sprawę o zabójstwo kupca N., właściciela 151 Obra| prowadził, coraz trudniej o ludzi było, Onufer całą 152 Obra| nader sensacyjną sprawą, o której dalszym przebiegu 153 Obra| tam kto przed nim stał.~"O moje dziecko - peda - o 154 Obra| O moje dziecko - peda - o moje kochające! Czemuś ty 155 Obra| wtedy wyszło w złą godzinę? O moje dziecko najmilejsze! 156 Obra| precz trzęsie a modli:,,O moje dziecko, odpuść ty 157 Obra| mnie swoją śmierć niewinną! O moje dziecko najmilsze - 158 Obra| pozostawiono dwa szeroko rozrosłe, o łupiącej się, delikatnej 159 Obra| niską żelazną balustradę o złoconych gałkach, a na 160 Obra| opierającego się podstawą o płaskie kapitele pilastrów, 161 Obra| mówić: "Jeszczem ja mocny! O, i jaki mocny! Chleba darmo 162 Obra| co kolana... Na samą myśl o wyprostowaniu już mu w nich 163 Obra| siedm zresztą. Ale żeby ktoś o piętnaście od razu mniej 164 Obra| ryzykować nie może. Jego czarna o prostych włosach głowa i 165 Obra| podejrzywał, nikt nie pytał o nią. Rozdrażnienie woźnego 166 Obra| Opiera się ściśniętą pięścią o balaski, wyciąga grubą szyję 167 Obra| koleżankami wielkiego poważania.~O Waleni mawiano z rodzajem 168 Obra| miała zawsze dobre zarobki", o Helenie wiedziano, że jest 169 Obra| Serbii polegała na tym, że o ile dostające się tam po 170 Obra| były i pogardzane niemal, o tyle wytrawne i wielokrotnie 171 Obra| zdziczenie i wielką naiwność. O lada co, o słowo, o gest, 172 Obra| wielką naiwność. O lada co, o słowo, o gest, o spojrzenie - 173 Obra| naiwność. O lada co, o słowo, o gest, o spojrzenie - wybucha 174 Obra| lada co, o słowo, o gest, o spojrzenie - wybucha tam 175 Obra| uwięzionych nie wyraża się inaczej o sobie, jak tylko że "popadła" 176 Obra| bogdankę, posyłał jej, mniejsza o to jaką drogą, nowe trzewiki. 177 Obra| spojrzenie wyzywające. Nie prosi o ulgę, nie prosi o skrócenie 178 Obra| prosi o ulgę, nie prosi o skrócenie terminu, choćby 179 Obra| nieugięta, nie prosząca o nic, i mężnie wytrzymuje 180 Obra| powrócił, bo wiedział, że ona o nim tylko myśli, tak jak 181 Obra| tylko myśli, tak jak i on o niej.~ ~II~Nigdy nie zapomnę 182 Obra| potem na piętach i albo o mur oparte drzemały, albo 183 Obra| oczyma; ogół wszakże, a i o mężczyznach tu mówię, był 184 Obra| ich opiekuńczym aniołem.~O mnie zaś, która im tyle 185 Obra| Szymczakowa, znana z procesu o liczne dzieciobójstwa, wspólniczka 186 Obra| Uważałam, że najchętniej mówią o dzieciństwie swoim i o młodych 187 Obra| mówią o dzieciństwie swoim i o młodych latach. Zdawałoby 188 Obra| były. Mówiłam tedy z nimi o ich rodzinie, o rodzinnym 189 Obra| tedy z nimi o ich rodzinie, o rodzinnym miejscu, przypominałam 190 Obra| się też gorliwie bardzo o to, co się dzieje "na świecie", 191 Obra| kiedy przyszło miejsce o owych nie chrzczonych dzieciątkach, 192 Obra| jak się ten kolos, oparty o mnie, zaczął spazmatycznie 193 Obra| jest mi smutno, ile razy o niej myślę.~W ostatniej " 194 Obra| swój, i poszanowanie...~O mało żem się nie roześmiała, 195 Obra| nie roześmiała, słysząc o tym "poszanowaniu".~Strawę 196 Obra| czym świat stoi. Poszło jej o skwarki, na których jakoby 197 Obra| zaczyna. Kiedy strażnik o czwartej z rana izby w Serbii 198 Obra| zupełnie pewne; a kłótnie o zjedzone masło, rozsypaną 199 Obra| W dni zimowe zapala się o zmierzchu lampa wisząca 200 Obra| izby otwiera. Pierwszy raz o dwunastej dla wpuszczenia 201 Obra| także. Aresztantka dbała o elegancję miłego, nie poprzestaje 202 Obra| Kiedym poszła dowiedzieć się o jej losie, przechadzała 203 Obra| Naturalnie nikt.~"Pobytowa" wie o tym dobrze i dlatego korzysta 204 Obra| piętra. Zawsze ja marzyłam o takim kobiecym dozorze nad 205 Obra| najniedołężniejsze przędą.~O szyciu tym wiele by się 206 Obra| Magazyn ten jest to spora o dwóch oknach sala, obstawiona 207 Obra| się prosić pana dozorcy o uwolnienie jej. Gdy wyszła 208 Obra| dżetowych. Jest to obszerna izba o dwóch długich stołach, przy 209 Obra| pomiędzy nimi dwie wieśniaczki.~O kilka drzwi dalej szwalnia, 210 Obra| obrotem sprawy. Szło im o chodzącego w podwórku szyldwacha, 211 Obra| podpalaczki i zabójczyni, o której rozpisywały się dzienniki 212 Obra| nie syn!~Jęczała i głową o deski tłukła, chwytając 213 Obra| swego i rywalizującą z nią o względy jego macochę; której 214 Obra| do arcybiskupa, prosząc o spowiedź, jawną i publiczną 215 Obra| osobno, uprosił kapelana o lekcje religii dla nich, 216 Obra| szczupłej, dziecięcej piersi.~O prawo! jakie ty winy karzesz!~ 217 Obra| drugi, nareszcie czołem się o piec wsparł i zaczął mocno 218 Obra| palcami, a oczy rękawem. O gwizdaniu i spluwaniu nie 219 Obra| odgłos młota, uderzającego o żelazo. Próbowano kajdany, 220 Obra| kobiety rzuciły się żegnać, o potrzeby pytać, o zlecenia. 221 Obra| żegnać, o potrzeby pytać, o zlecenia. Jeden zażądał 222 Obra| drugi tytoniu, jeszcze jeden o listy prosił. Niektórzy 223 Obra| silnie, że potoczyła się o kilka kroków i omal nie 224 Obra| owinięta była. Ponieważ nikt go o nic nie pytał ani go żegnał, 225 Wier| izbę w milczeniu głębokiem.~O czym miał mówić? - Myśl 226 Wier| wzdłuż ciała zwiesiły...~O czym miał mówić? Wszak świata 227 Wier| hucznej zabawy,~I zapomnienia o każdej swej ranie...~U wejścia 228 Wier| dumki nawiewał do głowy~O wiośnie, ciszy, przyrodzie 229 Wier| i Bogu...~Jakieś pytania o życiu, o świecie~Zmąconą 230 Wier| Jakieś pytania o życiu, o świecie~Zmąconą falą o duszę 231 Wier| o świecie~Zmąconą falą o duszę mu biły...~On czuł 232 Wier| zapewne~Kochał lud, myślał o jego oświacie~I miał dla 233 Wier| Że były chmurą ogromną o świcie,~Przez którą przebić 234 Wier| Karnej ustawy, a nie dbacie o to,~By uczyć dziecię, które 235 Wier| się narodził!"~Czemu?” -~O dziecię! mgła nocy zasłania~ 236 Wier| się w sobie wiek słońca,~O tej siermiędze mówić będą 237 Wier| zamknięte, przed siebie.~ ~O, pochwalony! O. błogosławiony~ 238 Wier| siebie.~ ~O, pochwalony! O. błogosławiony~Bądź Ty mi, 239 Wier| zwiędłych tych twarzy...~O! pochwalony bądź, boleści 240 Wier| po licach mu zbiegły...~„O matko!” - „Nie płacz! Pan 241 Wier| kona...~Modlił się, płakał, o ściany tłukł głowę,~A ściany 242 Wier| jakby cel się zwlekał!~O bracia, czy w nas wcale 243 Wier| wielkie jakieś dziwy powiada~O starych onych czasach,~Co 244 Wier| onych czasach,~Co to już o nich wieść tylko lata~Po 245 Dzie| STEFEK BURCZYMUCHA~O większego trudno zucha,~ 246 1 | I~ ~O, jak ja dzisiaj spojrzeć 247 1 | duchem~Albo wiatr trącał o lirę śpiewaczą?~Czy znasz 248 1 | niewidzialne, zgaszone miesiące.~- O jasna! - rzekłem, bo takie 249 1 | jej miano~Dawało serce - o jasna, co pędzi~Z gwiazd 250 1 | Że teraz jeszcze myśląc o niej - blednę.~A gdym w 251 1 | O ziemio! jakie ty cudowne 252 1 | Wyciągnął ramię...~ ~- O, siedmiu mieczami~Przebite 253 1 | Chryste!~Synu! Synaczku!... O światło wieczyste!~Puśćcie 254 1 | prześpiewa, przeszepce?~O urno! Jaka ty straszliwie 255 1 | Jaka ty straszliwie cicha!~O, krzycz i wołaj, że zrobiono 256 1 | V~ ~O, daj mi jeszcze raz przebyć 257 1 | ziemię mogił, pokrytą żałobą,~O, daj mi jeszcze raz w drogi 258 1 | przylgnąwszy ustami,~Rzekłem: - O święta moja! O przeczysta!~ 259 1 | Rzekłem: - O święta moja! O przeczysta!~Jeśli ty płaczesz 260 1 | jakby po przejściu zarazy.~O, nigdy tego nie wypowiem 261 1 | swymi...~ ~Nie mógł zbawić,~O, nie mógł zbawić, ziemio, 262 1 | wielkie przejęło mnie drżenie~O ten drobiażdżek nędzny, 263 1 | ten drobiażdżek nędzny, o te dzieci...~Gdy wtem, przez 264 1 | poślednie rzeczy.~ ~Rzekłem: - O jasna, ty wiesz. Ale ze 265 1 | mglista.~ ~A ja, nie wiedząc, o czym by mówiła,~Za wiewem 266 1 | miała już prawo.~Bo z życiem o nie ciągnęła już losy~I 267 1 | jeszcze od pana,~A usta, które o grób swój wołały,~Już ukojone 268 1 | Uczyńmy - rzekłem - grób, o pani,~Iżby spoczęli ci nie 269 1 | mrowie~Pełzło na trupy...~...O, niechaj zagasną~Zgwałcone 270 1 | IX~ ~O smętnej mowy i cichego lica~ 271 1 | mowy i cichego lica~Pani! O pani zadumanych oczu!~Czy 272 1 | włosami lepkiemi~Od krwi... O, bogdaj lepiej był zastygnął~ 273 1 | O wojno!~Nie przeleciałaś 274 1 | uchyleń zasłony,~A świat się o to niech modli przed Panem,~ 275 1 | przed skonaniem~Tak, jako o tym mówią ludzie starzy,~ 276 1 | i nie mogę.~ ~A kiedy o tym zadumam się smutnie,~ 277 1 | O rodzie ludzki! O plemię 278 1 | O rodzie ludzki! O plemię Kaina!~Ten sam ty 279 1 | ziemię i w rolę cmentarną.~ ~O rodzie ludzki! O plemię 280 1 | cmentarną.~ ~O rodzie ludzki! O plemię Kaina!~W gniewie 281 1 | matka-ziemia cię przeklina...~O rodzie ludzki! O plemię 282 1 | przeklina...~O rodzie ludzki! O plemię Kaina!~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License