Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
albo 61
albowiem 4
alboz 2
ale 267
alesmy 5
alez 2
alkowie 2
Frequency    [«  »]
311 jest
302 za
282 o
267 ale
265 od
248 juz
215 pan
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

ale

    Part
1 Now | przemówiła po chwili. - Ale to nie tu, nie tu! Tam się 2 Now | kraj. na podób naszego; ale że nie ze wszystkim... To 3 Now | przepomóc może ze swoją biedą. Ale że na każdym wyszyty w rogu 4 Now | dobrze, moja Mikołajko, ale te ,,Dziady"? - zapytałam, 5 Now | chłopakowi było Justyn, ale że na niego czeladź wołała 6 Now | nie powiem, bo nie wiem; ale że okrutnie się w nim rozmiłowała, 7 Now | kożuszysko tylko na nim trzęsło, ale że głosu nic z siebie nie 8 Now | wielce od miski nie podnosił. Ale co! A bo mu to dali spokojnie 9 Now | pódetknać na pocieszenie... Ale gdzie! Ani się obejrzał, 10 Now | a to posilenie jakie...~Ale się z chłopakiem nigdy zobaczyć 11 Now | zaczęli wodą z rowu lać, ale co... Głownia to już tylko 12 Now | nie chce się rozprostować, ale tym nie ma się co trapić, 13 Now | nie jest zbyt wyborny, ale daje laki piękny, siny dymek 14 Now | sobie wytarty już nieco, ale jeszcze piękny żupan czarny, 15 Now | kapelusza. Scena była niema, ale nad wyraz wymowna. Chłopaki 16 Now | do lekcji się nie brał, ale patrzył na dziadka zalęknionym 17 Now | Odsapnął i znów mówić zaczął, ale już łagodniejszym głosem:~- 18 Now | tego, zaczął znowu gwizdać. Ale gwizdanie to miało coś w 19 Now | Ja sam pójdę ich bić!~-Ale nie! - rozśmiał się zegarmistrz. - 20 Now | wody, i to prawda jest. Ale za tego chleba i za tej 21 Now | dyplomatycznie zegarmistrz - ale Żyd zawsze Żydem!.,.~Nowe 22 Now | drobnostki, jak kłopot i smutek, ale że nie wiedział, do czego 23 Now | wesołości się rozejdą, i nic. Ale jak te ludzie do smutku 24 Now | Gada się to tak i owak, ale każdy Żyd, byle pieniądze 25 Now | introligator nie dał mu dokończyć, ale podniósłszy rękę trząsł 26 Now | i muskając się po nim. -Ale nie jest! W tym sęk, że 27 Now | zrobić mogła, to jest źle, ale że una dotąd nie załatana 28 Now | skłamię, nie powiem, że nie! Ale najpierw to zaczęła drzeć 29 Now | msze rzeczy przy nich , Ale jak na ten słup położone 30 Now | my po pieniądze liziem. Ale to nie jest pierwsze złe. 31 Now | masz pan może i słuszność. Ale w praktyce inaczej to się 32 Now | cisnął na starego Żyda... Ale to nic nie szkodzi. Ja ten 33 Now | ironię dostrzec było można.~- Ale ja, Mendel, widział, co 34 Now | jest, coby mało ludzi było. ale na tym mądrość jest, coby 35 Now | błyszczała mu w oczach, ale uśmiech był gorzki, kolący...~- 36 Now | delikatne dziecko jest. ale teraz to ja się pana dobrodzieja 37 Now | dziwi? - zapytał chłodno.~Ale stary introligator już się 38 Now | bardzo dużo nieszczęścia. ale na nasze miasto jeszcze 39 Now | tornister...~Stary osłupiał- Ale wnet oprzytomniawszy, ogniami 40 Now | chcieli dać, mnie ratować, ale ja do moje okno krzyż nie 41 Now | nie obejrzał się nawet, ale podniósłszy obie ręce, wysoko 42 Now | matka raz i drugi, co mu, ale dopiero za trzecim razem 43 Now | wieczorem po doktora iść, ale mu jakoś niesporo było. 44 Now | dwie, potem złotówkę całą, ale się Żydzisko uparło. Z sieni 45 Now | żebyśmy nie poszarpali.~- Ale bez poszewki! - odezwała 46 Now | ojcem na całe dwa ruble, ale żeby mu jeszcze kołdrę naszą 47 Now | szepnął ojciec pytająco.~Ale matkę chwycił kaszel, więc 48 Now | matce znów było gorzej; ale kiedy przyszedł wieczór, 49 Now | żeby się od pieca położyć, ale mi się już z Felkiem zaczynać 50 Now | bom do poduszki nawykł, ale potem podłożyłem sobie łokieć 51 Now | gotował. Usnęliśmy też zaraz. Ale nad ranem zrobiło się nagle 52 Now | skurczył się przez sen. ale potem i on płaszcz ciągnąć 53 Now | Piotruś czegoś płacze...~Ale ojciec spał.~- Chłopcy! - 54 Now | handel". Nikt go nie wołał, ale przyszedł tak, z grzeczności, 55 Now | oglądać szafę, stołki. Ale ojciec pochmurny był czegoś 56 Now | Stałem już z workiem chwilę, ale ojciec zapomniał widać o 57 Now | czekałem jeszcze chwilę, ale mi okrutnie pilno było, 58 Now | zaczęliśmy na nią chuchać, ale była zdechła.~Za każdym 59 Now | także silnie protestować.~- Ale!... Garnek!... jeszcze czego!...- 60 Now | Folkowi po uszach oberwie. Ale ojciec oczy w ziemię wbił. 61 Now | wiatr na zachód obrócił.~Ale matka spojrzawszy na ojca 62 Now | Jak ci tam?... - zapytał,~Ale matka na poduszki opadłszy 63 Now | był ojciec bardzo wesół; ale równo musiało mu coś być, 64 Now | kawałek cukru do ziółek. Ale sąsiadka nie miała. Otworzył 65 Now | łóżko z zielonego persu.~Ale tym razem zupełnieśmy się 66 Now | kątka. Brzękła i umilkła. Ale Felek już wsadził rękę do 67 Now | ojciec choć po chleb pośle, ale nie. Piotrusiowi tylko dostała 68 Now | zawołała raz drugi:~- Wicuś!...~Ale kiedym podszedł, popatrzyła 69 Now | włos .przed sobą nie dał.~Ale maglarka nie chciała wielce 70 Now | szmelc... - zaczął "handel".~Ale nie dopuściła go do słowa 71 Now | że Felków był dziurawy, ale cały dzień na nim gwizdał, 72 Now | poprawił i za nami poszedł.~Ale obejrzawszy moździerz, rondel 73 Now | jeszcze z pięciu "handlów"; ale co jeden, to mniej dawał; 74 Now | choć o dwa, o trzy grosze, ale mniej. Szwargotali, kłócili 75 Now | zapytać, czy żelazka nie kupi.~Ale stróżka mie zapomniała widać 76 Now | się i za piersi chwyciła, ale jej nie było co popić dać, 77 Now | nami prędko, skwapliwie. Ale i on teraz więcej dać nie 78 Now | będziesz! Na, tobie na piernik!~Ale Felek grosza me brał.~- 79 Now | naszej suteryny zajrzało. Ale matce było znowu gorzej. 80 Now | wieczora późno do domu wrócił, ale przyniósł matce lekarstwo, 81 Now | przyniosły, Piotrusia takoż: ale szkapa należała do rzędu 82 Now | gromadce, to by brakło, ale nigdy szkapy. Toć to była 83 Now | Mostowiak, herbu gnat! Ja chudy, ale chwat! Kto da więcej?... 84 Now | wrzawa, jakby nas nie trzech, ale ze trzydziestu było.~- Przypatrzta 85 Now | ojcu" albo "powiem mamie", ale ,,powiem szkapie".~Tej pogróżki 86 Now | Szkapę czyściliśmy co dzień. Ale nigdy nie obeszło się przy 87 Now | co do czubów nam sięgał, ale żeśmy się tam wiele nic 88 Now | zaraz mu się wąsy podniosły, ale przełknął tylko ślinę i 89 Now | Pochlebić! Pochlebić! Ale to owies drogi tera, kumeńku. 90 Now | rzekł obojętnie ojciec, ale widziałem, że mu się oczy 91 Now | bliżej drzwi się trzymać, ale mnie tylko łokciem pchnął 92 Now | dróżniejszej nie widział.~- Ale... ale!... - śmiał się słodko 93 Now | dróżniejszej nie widział.~- Ale... ale!... - śmiał się słodko pan 94 Now | mówił z wolna, hamując się. ale glos mu kipiał.~Nagle, jakby 95 Now | żeby do szkapy lecieć.~Ale ojciec odwrócił się nagle:~- 96 Now | Bywało tak zwykle wieczorem.~Ale gdy przyszedł ranek, leżała 97 Now | a on jeszcze siedział. Ale w nocy obudziło mnie ciche 98 Now | na drugi bok przewrócił, ale gdy rżenie znów słyszeć 99 Now | na co to wóz ten czekał.~Ale i ona poznała nas także, 100 Now | puszczono nas z wozem za bramę. Ale tu czekać trzeba było, gdyż 101 Now | mieszek niżli woń padliny.~Ale jednego dnia brakło i tych 102 Now | Did nie stary był jeszcze, ale srodze ospą zgryziony: a 103 Now | oświetlonej wcześnie, jarząco, ale did patrzył obojętnie i 104 Now | bramie. Nie biegł wszakże, ale kopnięty grubą nogą dziada 105 Now | trochę może monotonnym. ale ciepłym i od serca idącym. 106 Now | życie w te znużone twarze.~Ale dziś takiej kapitalnej sprawy 107 Now | często ocalony człowiek, ale za późno jest sięgać po 108 Now | by temu, duszeczka, dał!~Ale pan obrońca, który już pod 109 Now | swoim przyglądać się zaczął.~Ale jeśli pan obrońca na paznokcie 110 Now | mu w szczękach trzasło.~Ale woźny posuwał się milczkiem 111 Now | Głowy nie trzyma prosto, ale przechyla to na jedno, 112 Now | rzeczą niewdzięczną. Ale o to - mniejsza.~O cóż tu 113 Now | wprost za wybieg prawny, ale z drugiej znów strony czuł 114 Now | nich jeden pan zza stołu. ale nie zrozumieli tego.~Roztargnione 115 Now | wskazując głową na prokuratora. Ale Benedyć i nie poczuł tego. 116 Now | piękniejszym od słońca.~Ale najstarszy z chłopców, Ustim, 117 Now | brudno, i głodno tak samo. Ale w takiej paradzie, w takim 118 Now | niego tak mówią jak we wsi. Ale to, że go o chleb pytają, 119 Now | śmiałby i wstyd by mu było, ale myśli w sobie to wszystko 120 Now | że słowem zełgać zełże, ale takim uśmiechem nigdy.~- 121 Now | Liczy najpierw na dnie, ale tych jest za wiele, nie 122 Now | tedy liczyć na niedziele, ale i to mu me idzie. Rozpoczyna 123 Now | oczy już nie z dołu w bok, ale z góry biły jak siekańcem 124 Now | romanse dobre w książce, ale nie w sądowej sali.~Nie 125 Now | bezbronności i tego sieroctwa, ale każda rzecz na swoim miejscu 126 Now | chwili rzecz swoją obrońca. - Ale pan prokurator dostarczył 127 Now | ręka dotknęła ich piersi.~Ale pan prokurator patrzył na 128 Now | stronę i ustami cmoknął.~Ale pan obrońca podrzucił głową 129 Now | wzruszenie wasze, moi panowie. Ale raczcie się uspokoić, proszę! 130 Now | przyniósł...jaką dżumę... Ale nie Jest to tylko nędza. 131 Now | Kozyrek zawywaje !...~Ale Benedyć przytrzymał go za 132 Now | spytał o nazwisko chłopca.~Ale dzieciak nie wie nawet, 133 Now | poczuli siłę tej wymowy, ale jej sprawność i jej szyk 134 Now | przepaścią rozdzielone rzeczy. Ale mówca nie pozostawił ich 135 Now | chwytali nie tylko słowa mówcy, ale każde nagięcie, każdy nacisk 136 Now | zalęknionych i zbiedzonych dzieci, ale szajka złodziejska zorganizowana 137 Now | się nagannego wykroczenia, ale niebezpieczna dla spokoju 138 Now | plastyki dowodzenia stawia, ale które ze względu na wynik 139 Now | zmysły wrażeń rzeczywistości, ale ogarnęła stopniowo całą 140 Now | stosownie do godności i urzędu.~Ale obrońca patrzył za nimi 141 Now | kieszeni którejś kapoty. Ale did swoją brzozówkę już 142 Now | rękę nastawioną u skroni. Ale czego woźny nie widział, 143 Now | rozbudzona, jakaś groźba głośna.~Ale teraz Sąd idzie. Idzie sprawiedliwość, 144 Now | Nie jest to jeszcze wyrok, ale błysk miecza podniesionego 145 Now | już się otrząsnęły nieco.~Ale pan Hieronim, który się 146 Obra| nie była to przechadzka, ale raczej kręcenie się w kółko 147 Obra| jednostajną piosenkę.~- Ale!... Co mi się miało przewidzieć? 148 Obra| nadzorca - dobrze to jest, ale cóż wy z nim myślicie zrobić?~- 149 Obra| powtórzył pan nadzorca - ale niechże kara nie będzie 150 Obra| podobny, pod numer poszedł. Ale tu pogorszyło mu się raptownie. 151 Obra| Nie ubili na piękne, ale w nim wszystkie wątpia het 152 Obra| wiedzieć - odparł "wielmożny" - ale przecież to wszystko podług 153 Obra| niby jest, wielmożny panie, ale chciałbym wiedzieć dokumentnie 154 Obra| to właśnie po obiedzie.~- Ale my chcieli zobaczyć księgę. 155 Obra| powietrzu chwycisz - to twoje, ale daremnie byś pytał o cokolwiek. 156 Obra| pozostać dłużnym. Broń Boże. Ale da ci taką odpowiedź, że 157 Obra| nie było warto. Owszem. Ale w rozmowie takiej trzeba 158 Obra| krótkowidz dojrzeć może, ale tylko subtelne ucho dosłyszy 159 Obra| tego już nikt nie zrobi!~Ale może byś chciał najpierw 160 Obra| drzwiom. Ma już tego dosyć. Ale nie byłby sobą, gdyby pominął 161 Obra| ich pięć, sześć, dziesięć, ale nie możesz obejrzeć wszystkich.~ 162 Obra| Tak, na chwilkę tylko. Ale byłbyś bardzo niezręcznym, 163 Obra| strażniku. Zostałeś sam, ale ani głos twój ani spojrzenie, 164 Obra| urządzenia, zarząd itp., ale zwracasz się do której z 165 Obra| nie w więzieniu poznał, ale w domu lub w warsztacie.~ 166 Obra| aresztantka to ona nie jest. Ale że tu trzymają wedle 167 Obra| i cości gadała a gadała, ale po jakiemu, to nikt nie 168 Obra| niezmiernie wynędzniała, ale szlachetnie skrojona. Brwie - 169 Obra| Dieu...~Chciała coś mówić, ale nagle drżeć zaczęła, przymknęła 170 Obra| lewą stronę. Mitygował się, ale znać było, że mu to przychodzi 171 Obra| trzydziestu lat może nie miał, ale zniszczony był strasznie. 172 Obra| więźniowie i recydywiści, ale jakaś nagła i niepowstrzymana 173 Obra| bezmyślnie tępa, ani też ponura, ale leżała na niej jakaś niezgłębiona 174 Obra| musi.~Przygasł już w sobie, ale mówił jeszcze ostrym, świszczącym 175 Obra| zwrócony twarzą do strażnika, ale oczyma zuchwale ku "wielmożnemu" 176 Obra| niuchając ukradkiem tabakę, ale Zapartemu złość po twarzy 177 Obra| głucho znów jęknął Onufer, ale nikt nie zważał na to.~Osmólec 178 Obra| Osmólcowi gadać pozwolił, ale przypomniałam sobie, że - 179 Obra| podziękujże wielmożnemu panu!~Ale Onufer, zamiast ku fotelowi 180 Obra| odejmijcie, ręce i nogi zakujcie, ale dociemnej nie sadźcie! Nie 181 Obra| sobie służby nie szuka, ale źle płacony, licho żywiony 182 Obra| dobre miejsce mu nastręczyć, ale Onufer odstać od kupca nie 183 Obra| podwórza gorzko płakał, ale gdy kupiec na niego zawołał, 184 Obra| wieszać chciał. Ano dobrze. Ale żeśmy go oderżnęli i do 185 Obra| tego potem nie chwytał. Ale i tak wskórania z nim nie 186 Obra| nie było. Dzień jak dzień- Ale jak tylko Pan Bóg noc dał, 187 Obra| ja aby sam nie siedział!" Ale wielmożny przykazał, coby 188 Obra| chwili zaś tak mówił dalej:~- Ale mu ta i tak nie plażyło. 189 Obra| nie odpowiedział zrazu, ale obejrzał się na lewo, obejrzał 190 Obra| chwilę, nie siada nawet, ale rozmowa z panem sędzią bawi 191 Obra| jej szerokich piersiach.~Ale jeden i drugi ogląda się 192 Obra| odzywają się ponownie głosy. Ale pan radca, świeży urzędnik 193 Obra| zdobyczą cywilizacyjną, ale naszą chlubą. Tak jest, 194 Obra| któremu ulega światcały. Ale nasza gmina podejmuje walkę 195 Obra| i od balasków odchodzą.~Ale pan radca na szmery te nie 196 Obra| woźny pożyczył mu brzytwy, ale starego kubraka i niebieskiej 197 Obra| szczegóły swojego ubrania. Ale rękawy kubraka na niego 198 Obra| nie mogącego pracować, ale wie także, każdy z tych, 199 Obra| nim miłosierdzie, prawda, ale zbyt wiele dopłacać za niego 200 Obra| balaskach i biorący tabakę, ale pan radca nie lubi przewlekłych 201 Obra| skończył, ośmdziesiąt dwa... Ale~uśmiecha się tylko i milczy.~- 202 Obra| ochotę. - Maszeruj no, stary!~Ale stary miesza się widocznie. 203 Obra| mu w nich coś strzyka... Ale Kuntz Wunderli nie zawiedzie 204 Obra| On się boi! On nie chce!~Ale woźny przystępuje i bierze 205 Obra| w tej chwili tak słaby, ale to tak słaby jak dziecko. 206 Obra| zła i skąpa, to prawda. Ale umarłby wśród swoich przynajmniej. 207 Obra| brał. Kiepski w nogach, ale w warsztacie posłuży.~- 208 Obra| widział - zaprzecza Lorche.~- Ale to tam nie Probsta robota, 209 Obra| wolno napędzić?~- No tak... Ale zawsze...~- Moi panowie - 210 Obra| zgłoski piekarz Lorche. - Ale niech przynajmniej zimę 211 Obra| franków, po siedm zresztą. Ale żeby ktoś o piętnaście od 212 Obra| Bóg widzi, jako nie może! Ale z tym, co gmina doda, spróbuje. 213 Obra| żywić, a nie dopiero ojca, ale kto nie ma na to, jużci, 214 Obra| przecież tak w oczy powiedzieć.~Ale przemowa ta okazuje się 215 Obra| rozdmuchuje przygaszoną fajkę. Ale dziecko, które za rękę trzymał, 216 Obra| pięćdziesiąt!-woła syn.~Ale Tödi Mayer ustąpić nie myśli. 217 Obra| Zrobił, co do niego należało, ale ryzykować nie może. Jego 218 Obra| bezpośrednio do starego Kuntza.~Ale stary Kuntz nie słyszy.~ 219 Obra| grosz taki ciężar na kark, ale chce, żeby interes rzetelnie 220 Obra| w urzędowej części sali.~Ale chustka! Chustka była własnym 221 Obra| swej wielkiej wzgardzie.~Ale Kuntz Wunderli stoi tymczasem 222 Obra| jakiegokolwiek szczytu, ale jest to tym śmieszniejsze!... 223 Obra| energicznie ślusarz - wezmę, ale za równe dwieście!~- Co 224 Obra| dla niej rzeczą świętą, ale i w miłosierdziu miarę zachować 225 Obra| mu zechce... Spóźnił się, ale nie winien temu. Ten przeklęty 226 Obra| się to widzieć, co będzie!~Ale Probst czasu nie traci. 227 Obra| być naprawdę interesująca. Ale Kuntz Wunderli na widok 228 Obra| natężenia dygotać mu przestały.~Ale Probst zna się na tym wszystkim 229 Obra| dostała, jak tu mówią, wyrok; ale Helena przyznała się do 230 Obra| działo z resztą rodziny War., ale widywałam tam ich matkę, 231 Obra| początku zdawało dość dzikim, ale do którego przywykłam w 232 Obra| izba wrzała jakąś burdą.~Ale nie tylko uczucie nienawiści 233 Obra| dotąd rzecz zwykła. Ale objawy tej miłości miały 234 Obra| zakochanego przychylną. Ale był to dopiero wstęp niejako, 235 Obra| przedmiotem powszechnej owacji.~Ale i kobieta chce okazać, że 236 Obra| śledczym przy ul. Długiej, ale ponieważ na nabożeństwo 237 Obra| namiętny, wysilony boleśnie...~Ale przy trzeciej już strofie 238 Obra| jakimś wewnętrznym płaczem, ale ani ja, ani ona nie przemówiłyśmy 239 Obra| z nią stało - nie wiem, ale jest mi smutno, ile razy 240 Obra| tu zależy od zręczności, ale nie mniej od gatunku trzciny. 241 Obra| i wypić kieliszek drugi; ale ani dwóch naraz, ani flaszki " 242 Obra| bywają gospodyniom naszym, ale ta, która się praktykuje 243 Obra| krochmali i prasuje także; ale do tego trzeba już zbiegu 244 Obra| dziecko i wyprowadzić je. Ale tego zrobić nie można. Nie 245 Obra| czegoś dać nie chcieli. "Ale narobiłam im takiego gwałtu..."~ 246 Obra| przydałaby się i przy nich, ale kto do domu zechce wziąć 247 Obra| bardzo ludzkim uczuciom...~Ale jużeśmy weszli na schody 248 Obra| wprawdzie siwym kubrakiem, ale nikt jakoś bardzo ściśle 249 Obra| numerów ma nie strażnik, ale młoda panna, która bądź 250 Obra| izbie. Hafty nie świetne, ale znaczenie bielizny i samo 251 Obra| postronki. Chciałam podnieść, ale ręce jej trzymały się mnie 252 Obra| wywołało nagłą czerwoność, ale regulaminowi stało się zadosyć. 253 Obra| więzieniu, że jest karaną, ale przez to, że nie może znaleźć 254 Obra| sądem, jak mnie ty mówisz?~- Ale... powiedziałem. Ino, że 255 Obra| przedpotopowego mastodonta, ale oczyma bystro rzucał na 256 Obra| kobiet nie ma. Bywają jednak! Ale dzień, w którym bywają, 257 Wier| żałośliwa,~Jakby nie łachman, ale rana żywa~Na narodowym ciele 258 1 | spękany.~Co me ma krwi ni łez, ale ma rany.~A kiedym dumał 259 1 | pomilczawszy, rzekła: - Ale onym~Ptakom jest dano do 260 1 | Rzekłem: - O jasna, ty wiesz. Ale ze mną~Jest miłość, która 261 1 | każdym obozem psy gnały;~Ale u tego znalazły się sprawy~ 262 1 | Nie jest mi to dozwolonym,~Ale ci wszyscy tu w ręku 263 1 | wroga zabity wystrzałem,~Ale piorunem krwi rażony w głowę~ 264 1 | jęk by wyszedł ze mnie, ale wycie,~Jako więc psów tych, 265 1 | przeleciałaś ty nad polem zbrojno,~Ale wężowym i ohydnym ciałem~ 266 1 | polu ornym ani na ugorze,~Ale na sercu, co jej się spodziewa...~ 267 1 | nie jest zwykłą klęską,~Ale haniebną zemstą i niemęską.~ ~


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License