Part
1 Now | przemówiła po chwili. - Ale to nie tu, nie tu! Tam się
2 Now | kraj. na podób naszego; ale że nie ze wszystkim... To
3 Now | przepomóc może ze swoją biedą. Ale że na każdym wyszyty w rogu
4 Now | dobrze, moja Mikołajko, ale te ,,Dziady"? - zapytałam,
5 Now | chłopakowi było Justyn, ale że na niego czeladź wołała
6 Now | nie powiem, bo nie wiem; ale że okrutnie się w nim rozmiłowała,
7 Now | kożuszysko tylko na nim trzęsło, ale że głosu nic z siebie nie
8 Now | wielce od miski nie podnosił. Ale co! A bo mu to dali spokojnie
9 Now | pódetknać na pocieszenie... Ale gdzie! Ani się obejrzał,
10 Now | a to posilenie jakie...~Ale się z chłopakiem nigdy zobaczyć
11 Now | zaczęli wodą z rowu lać, ale co... Głownia to już tylko
12 Now | nie chce się rozprostować, ale tym nie ma się co trapić,
13 Now | nie jest zbyt wyborny, ale daje laki piękny, siny dymek
14 Now | sobie wytarty już nieco, ale jeszcze piękny żupan czarny,
15 Now | kapelusza. Scena była niema, ale nad wyraz wymowna. Chłopaki
16 Now | do lekcji się nie brał, ale patrzył na dziadka zalęknionym
17 Now | Odsapnął i znów mówić zaczął, ale już łagodniejszym głosem:~-
18 Now | tego, zaczął znowu gwizdać. Ale gwizdanie to miało coś w
19 Now | Ja sam pójdę ich bić!~-Ale nie! - rozśmiał się zegarmistrz. -
20 Now | wody, i to prawda jest. Ale za tego chleba i za tej
21 Now | dyplomatycznie zegarmistrz - ale Żyd zawsze Żydem!.,.~Nowe
22 Now | drobnostki, jak kłopot i smutek, ale że nie wiedział, do czego
23 Now | wesołości się rozejdą, i nic. Ale jak te ludzie do smutku
24 Now | Gada się to tak i owak, ale każdy Żyd, byle pieniądze
25 Now | introligator nie dał mu dokończyć, ale podniósłszy rękę trząsł
26 Now | i muskając się po nim. -Ale nie jest! W tym sęk, że
27 Now | zrobić mogła, to jest źle, ale że una dotąd nie załatana
28 Now | skłamię, nie powiem, że nie! Ale najpierw to ją zaczęła drzeć
29 Now | msze rzeczy przy nich są, Ale jak na ten słup położone
30 Now | my po pieniądze liziem. Ale to nie jest pierwsze złe.
31 Now | masz pan może i słuszność. Ale w praktyce inaczej to się
32 Now | cisnął na starego Żyda... Ale to nic nie szkodzi. Ja ten
33 Now | ironię dostrzec było można.~- Ale ja, Mendel, widział, co
34 Now | jest, coby mało ludzi było. ale na tym mądrość jest, coby
35 Now | błyszczała mu w oczach, ale uśmiech był gorzki, kolący...~-
36 Now | delikatne dziecko jest. ale teraz to ja się pana dobrodzieja
37 Now | dziwi? - zapytał chłodno.~Ale stary introligator już się
38 Now | bardzo dużo nieszczęścia. ale na nasze miasto jeszcze
39 Now | tornister...~Stary osłupiał- Ale wnet oprzytomniawszy, ogniami
40 Now | chcieli dać, mnie ratować, ale ja do moje okno krzyż nie
41 Now | nie obejrzał się nawet, ale podniósłszy obie ręce, wysoko
42 Now | matka raz i drugi, co mu, ale dopiero za trzecim razem
43 Now | wieczorem po doktora iść, ale mu jakoś niesporo było.
44 Now | dwie, potem złotówkę całą, ale się Żydzisko uparło. Z sieni
45 Now | żebyśmy nie poszarpali.~- Ale bez poszewki! - odezwała
46 Now | ojcem na całe dwa ruble, ale żeby mu jeszcze kołdrę naszą
47 Now | szepnął ojciec pytająco.~Ale matkę chwycił kaszel, więc
48 Now | matce znów było gorzej; ale kiedy przyszedł wieczór,
49 Now | żeby się od pieca położyć, ale mi się już z Felkiem zaczynać
50 Now | bom do poduszki nawykł, ale potem podłożyłem sobie łokieć
51 Now | gotował. Usnęliśmy też zaraz. Ale nad ranem zrobiło się nagle
52 Now | skurczył się przez sen. ale potem i on płaszcz ciągnąć
53 Now | Piotruś czegoś płacze...~Ale ojciec spał.~- Chłopcy! -
54 Now | handel". Nikt go nie wołał, ale przyszedł tak, z grzeczności,
55 Now | oglądać szafę, stołki. Ale ojciec pochmurny był czegoś
56 Now | Stałem już z workiem chwilę, ale ojciec zapomniał widać o
57 Now | czekałem jeszcze chwilę, ale mi okrutnie pilno było,
58 Now | zaczęliśmy na nią chuchać, ale była zdechła.~Za każdym
59 Now | także silnie protestować.~- Ale!... Garnek!... jeszcze czego!...-
60 Now | Folkowi po uszach oberwie. Ale ojciec oczy w ziemię wbił.
61 Now | wiatr na zachód obrócił.~Ale matka spojrzawszy na ojca
62 Now | Jak ci tam?... - zapytał,~Ale matka na poduszki opadłszy
63 Now | był ojciec bardzo wesół; ale równo musiało mu coś być,
64 Now | kawałek cukru do ziółek. Ale sąsiadka nie miała. Otworzył
65 Now | łóżko z zielonego persu.~Ale tym razem zupełnieśmy się
66 Now | kątka. Brzękła i umilkła. Ale Felek już wsadził rękę do
67 Now | ojciec choć po chleb pośle, ale nie. Piotrusiowi tylko dostała
68 Now | zawołała raz drugi:~- Wicuś!...~Ale kiedym podszedł, popatrzyła
69 Now | włos .przed sobą nie dał.~Ale maglarka nie chciała wielce
70 Now | szmelc... - zaczął "handel".~Ale nie dopuściła go do słowa
71 Now | że Felków był dziurawy, ale cały dzień na nim gwizdał,
72 Now | poprawił i za nami poszedł.~Ale obejrzawszy moździerz, rondel
73 Now | jeszcze z pięciu "handlów"; ale co jeden, to mniej dawał;
74 Now | choć o dwa, o trzy grosze, ale mniej. Szwargotali, kłócili
75 Now | zapytać, czy żelazka nie kupi.~Ale stróżka mie zapomniała widać
76 Now | się i za piersi chwyciła, ale jej nie było co popić dać,
77 Now | nami prędko, skwapliwie. Ale i on teraz więcej dać nie
78 Now | będziesz! Na, tobie na piernik!~Ale Felek grosza me brał.~-
79 Now | naszej suteryny zajrzało. Ale matce było znowu gorzej.
80 Now | wieczora późno do domu wrócił, ale przyniósł matce lekarstwo,
81 Now | przyniosły, Piotrusia takoż: ale szkapa należała do rzędu
82 Now | gromadce, to by brakło, ale nigdy szkapy. Toć to była
83 Now | Mostowiak, herbu gnat! Ja chudy, ale chwat! Kto da więcej?...
84 Now | wrzawa, jakby nas nie trzech, ale ze trzydziestu było.~- Przypatrzta
85 Now | ojcu" albo "powiem mamie", ale ,,powiem szkapie".~Tej pogróżki
86 Now | Szkapę czyściliśmy co dzień. Ale nigdy nie obeszło się przy
87 Now | co do czubów nam sięgał, ale żeśmy się tam wiele nic
88 Now | zaraz mu się wąsy podniosły, ale przełknął tylko ślinę i
89 Now | Pochlebić! Pochlebić! Ale to owies drogi tera, kumeńku.
90 Now | rzekł obojętnie ojciec, ale widziałem, że mu się oczy
91 Now | bliżej drzwi się trzymać, ale mnie tylko łokciem pchnął
92 Now | dróżniejszej nie widział.~- Ale... ale!... - śmiał się słodko
93 Now | dróżniejszej nie widział.~- Ale... ale!... - śmiał się słodko pan
94 Now | mówił z wolna, hamując się. ale glos mu kipiał.~Nagle, jakby
95 Now | żeby do szkapy lecieć.~Ale ojciec odwrócił się nagle:~-
96 Now | Bywało tak zwykle wieczorem.~Ale gdy przyszedł ranek, leżała
97 Now | a on jeszcze siedział. Ale w nocy obudziło mnie ciche
98 Now | na drugi bok przewrócił, ale gdy rżenie znów słyszeć
99 Now | na co to wóz ten czekał.~Ale i ona poznała nas także,
100 Now | puszczono nas z wozem za bramę. Ale tu czekać trzeba było, gdyż
101 Now | mieszek niżli woń padliny.~Ale jednego dnia brakło i tych
102 Now | Did nie stary był jeszcze, ale srodze ospą zgryziony: a
103 Now | oświetlonej wcześnie, jarząco, ale did patrzył obojętnie i
104 Now | bramie. Nie biegł wszakże, ale kopnięty grubą nogą dziada
105 Now | trochę może monotonnym. ale ciepłym i od serca idącym.
106 Now | życie w te znużone twarze.~Ale dziś takiej kapitalnej sprawy
107 Now | często ocalony człowiek, ale za późno jest sięgać po
108 Now | by temu, duszeczka, dał!~Ale pan obrońca, który już pod
109 Now | swoim przyglądać się zaczął.~Ale jeśli pan obrońca na paznokcie
110 Now | mu w szczękach trzasło.~Ale woźny posuwał się milczkiem
111 Now | Głowy nie trzyma prosto, ale ją przechyla to na jedno,
112 Now | są rzeczą niewdzięczną. Ale o to - mniejsza.~O cóż tu
113 Now | wprost za wybieg prawny, ale z drugiej znów strony czuł
114 Now | nich jeden pan zza stołu. ale nie zrozumieli tego.~Roztargnione
115 Now | wskazując głową na prokuratora. Ale Benedyć i nie poczuł tego.
116 Now | piękniejszym od słońca.~Ale najstarszy z chłopców, Ustim,
117 Now | brudno, i głodno tak samo. Ale w takiej paradzie, w takim
118 Now | niego tak mówią jak we wsi. Ale to, że go o chleb pytają,
119 Now | śmiałby i wstyd by mu było, ale myśli w sobie to wszystko
120 Now | że słowem zełgać zełże, ale takim uśmiechem nigdy.~-
121 Now | Liczy najpierw na dnie, ale tych jest za wiele, nie
122 Now | tedy liczyć na niedziele, ale i to mu me idzie. Rozpoczyna
123 Now | oczy już nie z dołu w bok, ale z góry biły jak siekańcem
124 Now | romanse dobre w książce, ale nie w sądowej sali.~Nie
125 Now | bezbronności i tego sieroctwa, ale każda rzecz na swoim miejscu
126 Now | chwili rzecz swoją obrońca. - Ale pan prokurator dostarczył
127 Now | ręka dotknęła ich piersi.~Ale pan prokurator patrzył na
128 Now | stronę i ustami cmoknął.~Ale pan obrońca podrzucił głową
129 Now | wzruszenie wasze, moi panowie. Ale raczcie się uspokoić, proszę!
130 Now | przyniósł...jaką dżumę... Ale nie Jest to tylko nędza.
131 Now | Kozyrek zawywaje !...~Ale Benedyć przytrzymał go za
132 Now | spytał o nazwisko chłopca.~Ale dzieciak nie wie nawet,
133 Now | poczuli siłę tej wymowy, ale jej sprawność i jej szyk
134 Now | przepaścią rozdzielone rzeczy. Ale mówca nie pozostawił ich
135 Now | chwytali nie tylko słowa mówcy, ale każde nagięcie, każdy nacisk
136 Now | zalęknionych i zbiedzonych dzieci, ale szajka złodziejska zorganizowana
137 Now | się nagannego wykroczenia, ale niebezpieczna dla spokoju
138 Now | plastyki dowodzenia stawia, ale które ze względu na wynik
139 Now | zmysły wrażeń rzeczywistości, ale ogarnęła stopniowo całą
140 Now | stosownie do godności i urzędu.~Ale obrońca patrzył za nimi
141 Now | kieszeni którejś kapoty. Ale did swoją brzozówkę już
142 Now | rękę nastawioną u skroni. Ale czego woźny nie widział,
143 Now | rozbudzona, jakaś groźba głośna.~Ale teraz Sąd idzie. Idzie sprawiedliwość,
144 Now | Nie jest to jeszcze wyrok, ale błysk miecza podniesionego
145 Now | już się otrząsnęły nieco.~Ale pan Hieronim, który się
146 Obra| nie była to przechadzka, ale raczej kręcenie się w kółko
147 Obra| jednostajną piosenkę.~- Ale!... Co mi się miało przewidzieć?
148 Obra| nadzorca - dobrze to jest, ale cóż wy z nim myślicie zrobić?~-
149 Obra| powtórzył pan nadzorca - ale niechże kara nie będzie
150 Obra| podobny, pod numer poszedł. Ale tu pogorszyło mu się raptownie.
151 Obra| Nie ubili na piękne, ale w nim wszystkie wątpia het
152 Obra| wiedzieć - odparł "wielmożny" - ale przecież to wszystko podług
153 Obra| niby jest, wielmożny panie, ale chciałbym wiedzieć dokumentnie
154 Obra| to właśnie po obiedzie.~- Ale my chcieli zobaczyć księgę.
155 Obra| powietrzu chwycisz - to twoje, ale daremnie byś pytał o cokolwiek.
156 Obra| pozostać dłużnym. Broń Boże. Ale da ci taką odpowiedź, że
157 Obra| nie było warto. Owszem. Ale w rozmowie takiej trzeba
158 Obra| krótkowidz dojrzeć może, ale tylko subtelne ucho dosłyszy
159 Obra| tego już nikt nie zrobi!~Ale może byś chciał najpierw
160 Obra| drzwiom. Ma już tego dosyć. Ale nie byłby sobą, gdyby pominął
161 Obra| ich pięć, sześć, dziesięć, ale nie możesz obejrzeć wszystkich.~
162 Obra| Tak, na chwilkę tylko. Ale byłbyś bardzo niezręcznym,
163 Obra| strażniku. Zostałeś sam, ale ani głos twój ani spojrzenie,
164 Obra| urządzenia, zarząd itp., ale zwracasz się do której z
165 Obra| nie w więzieniu ją poznał, ale w domu lub w warsztacie.~
166 Obra| aresztantka to ona nie jest. Ale że ją tu trzymają wedle
167 Obra| i cości gadała a gadała, ale po jakiemu, to nikt nie
168 Obra| niezmiernie wynędzniała, ale szlachetnie skrojona. Brwie -
169 Obra| Dieu...~Chciała coś mówić, ale nagle drżeć zaczęła, przymknęła
170 Obra| lewą stronę. Mitygował się, ale znać było, że mu to przychodzi
171 Obra| trzydziestu lat może nie miał, ale zniszczony był strasznie.
172 Obra| więźniowie i recydywiści, ale jakaś nagła i niepowstrzymana
173 Obra| bezmyślnie tępa, ani też ponura, ale leżała na niej jakaś niezgłębiona
174 Obra| musi.~Przygasł już w sobie, ale mówił jeszcze ostrym, świszczącym
175 Obra| zwrócony twarzą do strażnika, ale oczyma zuchwale ku "wielmożnemu"
176 Obra| niuchając ukradkiem tabakę, ale Zapartemu złość po twarzy
177 Obra| głucho znów jęknął Onufer, ale nikt nie zważał na to.~Osmólec
178 Obra| Osmólcowi gadać pozwolił, ale przypomniałam sobie, że -
179 Obra| podziękujże wielmożnemu panu!~Ale Onufer, zamiast ku fotelowi
180 Obra| odejmijcie, ręce i nogi zakujcie, ale dociemnej nie sadźcie! Nie
181 Obra| sobie służby nie szuka, ale źle płacony, licho żywiony
182 Obra| dobre miejsce mu nastręczyć, ale Onufer odstać od kupca nie
183 Obra| podwórza gorzko płakał, ale gdy kupiec na niego zawołał,
184 Obra| wieszać chciał. Ano dobrze. Ale żeśmy go oderżnęli i do
185 Obra| tego potem nie chwytał. Ale i tak wskórania z nim nie
186 Obra| nie było. Dzień jak dzień- Ale jak tylko Pan Bóg noc dał,
187 Obra| ja aby sam nie siedział!" Ale wielmożny przykazał, coby
188 Obra| chwili zaś tak mówił dalej:~- Ale mu ta i tak nie plażyło.
189 Obra| nie odpowiedział zrazu, ale obejrzał się na lewo, obejrzał
190 Obra| chwilę, nie siada nawet, ale rozmowa z panem sędzią bawi
191 Obra| jej szerokich piersiach.~Ale jeden i drugi ogląda się
192 Obra| odzywają się ponownie głosy. Ale pan radca, świeży urzędnik
193 Obra| zdobyczą cywilizacyjną, ale naszą chlubą. Tak jest,
194 Obra| któremu ulega światcały. Ale nasza gmina podejmuje walkę
195 Obra| i od balasków odchodzą.~Ale pan radca na szmery te nie
196 Obra| woźny pożyczył mu brzytwy, ale starego kubraka i niebieskiej
197 Obra| szczegóły swojego ubrania. Ale rękawy kubraka są na niego
198 Obra| nie mogącego pracować, ale wie także, iż każdy z tych,
199 Obra| nim miłosierdzie, prawda, ale zbyt wiele dopłacać za niego
200 Obra| balaskach i biorący tabakę, ale pan radca nie lubi przewlekłych
201 Obra| skończył, ośmdziesiąt dwa... Ale~uśmiecha się tylko i milczy.~-
202 Obra| ochotę. - Maszeruj no, stary!~Ale stary miesza się widocznie.
203 Obra| mu w nich coś strzyka... Ale Kuntz Wunderli nie zawiedzie
204 Obra| On się boi! On nie chce!~Ale woźny przystępuje i bierze
205 Obra| w tej chwili tak słaby, ale to tak słaby jak dziecko.
206 Obra| zła i skąpa, to prawda. Ale umarłby wśród swoich przynajmniej.
207 Obra| brał. Kiepski w nogach, ale w warsztacie posłuży.~-
208 Obra| widział - zaprzecza Lorche.~- Ale to tam nie Probsta robota,
209 Obra| wolno napędzić?~- No tak... Ale zawsze...~- Moi panowie -
210 Obra| zgłoski piekarz Lorche. - Ale niech przynajmniej tę zimę
211 Obra| franków, po siedm zresztą. Ale żeby ktoś o piętnaście od
212 Obra| Bóg widzi, jako nie może! Ale z tym, co gmina doda, spróbuje.
213 Obra| żywić, a nie dopiero ojca, ale kto nie ma na to, jużci,
214 Obra| przecież tak w oczy powiedzieć.~Ale przemowa ta okazuje się
215 Obra| rozdmuchuje przygaszoną fajkę. Ale dziecko, które za rękę trzymał,
216 Obra| pięćdziesiąt!-woła syn.~Ale Tödi Mayer ustąpić nie myśli.
217 Obra| Zrobił, co do niego należało, ale ryzykować nie może. Jego
218 Obra| bezpośrednio do starego Kuntza.~Ale stary Kuntz nie słyszy.~
219 Obra| grosz taki ciężar na kark, ale chce, żeby interes rzetelnie
220 Obra| w urzędowej części sali.~Ale chustka! Chustka była własnym
221 Obra| swej wielkiej wzgardzie.~Ale Kuntz Wunderli stoi tymczasem
222 Obra| jakiegokolwiek szczytu, ale jest to tym śmieszniejsze!...
223 Obra| energicznie ślusarz - wezmę, ale za równe dwieście!~- Co
224 Obra| dla niej rzeczą świętą, ale i w miłosierdziu miarę zachować
225 Obra| mu zechce... Spóźnił się, ale nie winien temu. Ten przeklęty
226 Obra| się to widzieć, co będzie!~Ale Probst czasu nie traci.
227 Obra| być naprawdę interesująca. Ale Kuntz Wunderli na widok
228 Obra| natężenia dygotać mu przestały.~Ale Probst zna się na tym wszystkim
229 Obra| dostała, jak tu mówią, wyrok; ale Helena przyznała się do
230 Obra| działo z resztą rodziny War., ale widywałam tam ich matkę,
231 Obra| początku zdawało dość dzikim, ale do którego przywykłam w
232 Obra| izba wrzała jakąś burdą.~Ale nie tylko uczucie nienawiści
233 Obra| Aż dotąd rzecz zwykła. Ale objawy tej miłości miały
234 Obra| zakochanego przychylną. Ale był to dopiero wstęp niejako,
235 Obra| przedmiotem powszechnej owacji.~Ale i kobieta chce okazać, że
236 Obra| śledczym przy ul. Długiej, ale ponieważ na nabożeństwo
237 Obra| namiętny, wysilony boleśnie...~Ale przy trzeciej już strofie
238 Obra| jakimś wewnętrznym płaczem, ale ani ja, ani ona nie przemówiłyśmy
239 Obra| z nią stało - nie wiem, ale jest mi smutno, ile razy
240 Obra| tu zależy od zręczności, ale nie mniej od gatunku trzciny.
241 Obra| i wypić kieliszek drugi; ale ani dwóch naraz, ani flaszki "
242 Obra| bywają gospodyniom naszym, ale ta, która się praktykuje
243 Obra| krochmali i prasuje także; ale do tego trzeba już zbiegu
244 Obra| dziecko i wyprowadzić je. Ale tego zrobić nie można. Nie
245 Obra| czegoś dać nie chcieli. "Ale narobiłam im takiego gwałtu..."~
246 Obra| przydałaby się i przy nich, ale kto do domu zechce wziąć
247 Obra| bardzo ludzkim uczuciom...~Ale jużeśmy weszli na schody
248 Obra| wprawdzie siwym kubrakiem, ale nikt jakoś bardzo ściśle
249 Obra| numerów ma nie strażnik, ale młoda panna, która bądź
250 Obra| izbie. Hafty nie są świetne, ale znaczenie bielizny i samo
251 Obra| postronki. Chciałam ją podnieść, ale ręce jej trzymały się mnie
252 Obra| wywołało nagłą czerwoność, ale regulaminowi stało się zadosyć.
253 Obra| więzieniu, że jest karaną, ale przez to, że nie może znaleźć
254 Obra| sądem, jak mnie ty mówisz?~- Ale... powiedziałem. Ino, że
255 Obra| przedpotopowego mastodonta, ale oczyma bystro rzucał na
256 Obra| kobiet nie ma. Bywają jednak! Ale dzień, w którym bywają,
257 Wier| żałośliwa,~Jakby nie łachman, ale rana żywa~Na narodowym ciele
258 1 | spękany.~Co me ma krwi ni łez, ale ma rany.~A kiedym dumał
259 1 | pomilczawszy, rzekła: - Ale onym~Ptakom jest dano do
260 1 | Rzekłem: - O jasna, ty wiesz. Ale ze mną~Jest miłość, która
261 1 | każdym obozem psy gnały;~Ale u tego znalazły się sprawy~
262 1 | Nie jest mi to dozwolonym,~Ale ci wszyscy są tu w ręku
263 1 | wroga zabity wystrzałem,~Ale piorunem krwi rażony w głowę~
264 1 | jęk by wyszedł ze mnie, ale wycie,~Jako więc psów tych,
265 1 | przeleciałaś ty nad polem zbrojno,~Ale wężowym i ohydnym ciałem~
266 1 | polu ornym ani na ugorze,~Ale na sercu, co jej się spodziewa...~
267 1 | nie jest zwykłą klęską,~Ale haniebną zemstą i niemęską.~ ~
|