Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
justyn 1
justys 7
jutro 3
juz 248
juzci 3
juzcic 2
juzem 2
Frequency    [«  »]
282 o
267 ale
265 od
248 juz
215 pan
211 tylko
209 mu
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

juz

    Part
1 Now | kapustą. W izbie szarzał już po kątach wczesny mrok listopadowy, 2 Now | się nazywa, nie zaduszki. Już takie ludzie tam żyją, co 3 Now | jeden duży na wpośrodku. a już te mogiłki wedle niego, 4 Now | prostemu "Ustim".~Z pół roku już ono chłopaczysko służyło 5 Now | obrazik dała w ręce, żeby już tak całkiem bez Pana Jezusa 6 Now | Chora może, a może się już tak od onego nieboraka odbiła, 7 Now | bodaj szyszkę dorzucił. Taki już tam obrządek ludzie mają. 8 Now | lać, ale co... Głownia to już tylko była. Na twarzy, na 9 Now | piersiach sczerniała jak sadze. Już tam w niej nie stało ani 10 Now | ostatniej warszty. kiedy to już dobrze przygrzało, wypełznął 11 Now | Gdański wiedzieć, kiedy już od lat dwudziestu i siedmiu 12 Now | introligatorski ma i tak już przeszło ćwierć wieku przy 13 Now | kiedy sucha, żylasta, a dziś już nieco drżąca ręka dociska 14 Now | oddalone i takie, które już dawno minęły.~Widać w nim 15 Now | i pociechy, i troski; a już najdłużej to w nim widać 16 Now | dalekie obrazy i takie, które już nigdy nie wrócą, mruczenie 17 Now | Mendel ma na sobie wytarty już nieco, ale jeszcze piękny 18 Now | jakimś radosnym szmerem. Gdy już stół zastawiony został, 19 Now | i znów mówić zaczął, ale już łagodniejszym głosem:~- 20 Now | czy jękiem.~Zmierzchało już w izbie, kiedy przez niskie 21 Now | i te oczy przyłożył, co już dobrze patrzeć me chcą, 22 Now | tego grzbietu, co nie chce już prosty być, i te nogi, co 23 Now | te nogi, co nie chcą mnie już nosić!~Zegarmistrz słuchał 24 Now | ma być? Nu, bo psem to un już dawno się zrobił, to un 25 Now | dawno się zrobił, to un już jest!~- Nie o to chodzi! - 26 Now | do płakania zejdą, nu, to już nie jest nic. To już ten 27 Now | to już nie jest nic. To już ten jeden temu drugiemu 28 Now | drugiemu bratem się zrobił, to już ich ten smutek jednym płaszczem 29 Now | mów do siebie, i tak się już dalej rwało. Pan dobrodziej 30 Now | też podniosę. Mój grzbiet już się sam do ziemi schyla...~ 31 Now | źle na świecie, tak sam już tylko pół tuzina dzieci 32 Now | się smętnie rzekł:~- To już my go nie nazywali Mendel, 33 Now | nie nazywali Mendel, to już my go nazwali Jakub.~- Kubuś, 34 Now | gniazda precz zruci. Tak niech już pan dobrodziej kłopotu o 35 Now | dobrodziej powiada? Czy to tam już wyschła Wiłsa? Czy tratwy 36 Now | te lapciuchy nasze flisy już nie ?-.. To już wszystko 37 Now | flisy już nie ?-.. To już wszystko cudze?... To pan 38 Now | potrafi! Że Gdański, to już swój! Cha, cha. cha'....~ 39 Now | powiada? - pytał Żyd, a oczy już z aksamitnych stawały się 40 Now | Ale stary introligator już się uspokoił. Rozprostował 41 Now | leżały dotychczas na stole. Już i kawy nie dopił i bułki 42 Now | zbliżała się szybko. Słychać już było gwizd przeciągły, śmiechy, 43 Now | porozrywanych poduszek i betów. Już tylko kilka lichych kramów 44 Now | się dziecka i to bliskie już nieochybne niebezpieczeństwo 45 Now | opłatek białą,~do źrenic już przywołał i ogień, i życie.~- 46 Now | dopiero uciszał płacz, który już sam umilkł, zduszony wielkim~ 47 Now | obrazik postawię albo krzyzik. Już ta po inszych izbach stoi... 48 Now | odsunął kobiety. Oprzytomniał już zupełnie przez jedną 49 Now | zniewagę, za urągowisko. Tu już nic szukano, czy jest do 50 Now | malca.~Twarz studenta była już samą co zwykle, dziobatą, 51 Now | rękach, siedział on tak już od południa, od chwili, 52 Now | burknął wreszcie - wyleżże pan już raz z tego kąta! Bosiny 53 Now | handlowi" poduszkę, którą już pod pachą trzymał- i zaczęliśmy 54 Now | musimy, bo spada...~"Handel" już kołdrę zwinął i pod pachę 55 Now | krawca z lewej oficyny. - Ja już dwa lata u majstra na ziemi 56 Now | Sypianie takie nie było więc już, widać, wynalazkiem naszym.~ 57 Now | ofiarowania nie zaczął, a on już się w piersi bił dudniało 58 Now | pieca położyć, ale mi się już z Felkiem zaczynać nie chciało, 59 Now | my się rozśmieli. Stałem już z workiem chwilę, ale ojciec 60 Now | a przekonawszy się, że już żadnych więcej skarbów w 61 Now | pół funta.~A ,,handel" to już tak do nas przywykł, że 62 Now | choć przez drzwi zajrzał. Już nawet Hultaj, pies stróża, 63 Now | taka zmizerowana.~- Żeby już albo w . albo w stronę 64 Now | widać nie było. Piotruś to już i do ochronki nie szedł, 65 Now | Brzękła i umilkła. Ale Felek już wsadził rękę do kuferka.~- 66 Now | się dłużyło jakoś. Druga już może była albo i trzecia, 67 Now | na mnie i rzekła:~- Nic już, nic! Idź...~Byłem we drzwiach, 68 Now | się namyślał...~- Dajcież już tak dziesięć złotych, jakeście 69 Now | gotowe pieniądze.~Matka nic już nie odpowiedziała, twarz 70 Now | ojciec przyszedł, palił się już w piecu ogień, a my popijaliśmy~ 71 Now | matką...~- Po miesiącuśmy już wracali -dodał ojciec. - 72 Now | Kiedym się obudził, Felek już stał na sienniku i zapinał 73 Now | kochała bardzo. Z daleka już rżała ku nam i przyśpieszała 74 Now | Felek sam utrzymywał, że to już tak jedno do drugiego pasuje. 75 Now | ledwo od ziemi odrośnie, a już się rozpusty chwyta! Nie 76 Now | zimna była jak lód, a my już zawijamy porcięta i dalej 77 Now | a jak przychudnie, boć już i sieczki ujmuję, to kto 78 Now | Ziemniaki nawet, któreśmy teraz już co dzień bez okrasy mieli, 79 Now | posilną prowadzić...~Poszedł już, już i na drugą ulicę skręcił, 80 Now | prowadzić...~Poszedł już, już i na drugą ulicę skręcił, 81 Now | właśnie do przedstawienia i już się Felek na szkapę gramolił, 82 Now | zażywał- Człowiek to był już stary, wysoki i dobrze zgarbiony; 83 Now | cmokać zaczął. - Nie wyjdzie już ona z niego, nie! - dodał 84 Now | łogawa! - krzyknął ojciec, a już cały stał w ogniach. -Żeby 85 Now | rzekł porywczo ojciec, a już mu ręce latać zaczęły- - 86 Now | lewe oko ślepa. Takem już kupił i taka je. U mnie 87 Now | człowiek nie kamień, toć już tak po przyjacielstwie darmo 88 Now | jakoś nie miała wskórania.~- Już ja będę umierać, Filipie... - 89 Now | głosem jak ten wiatr letni. - Już się ty nie kosztuj na mnie.~ 90 Now | do ucha szeptał: ,,Nie ma już matki!... umarła już matka..." 91 Now | ma już matki!... umarła już matka..." To zaraz wycierałem 92 Now | matka umarła. Z pół roku już się nic podnosiła w tej 93 Now | szkapa. U karku jej wisiał już Felek, objąwszy go oburącz, 94 Now | sąsiadek i przechodniów już się rozproszyła, a za wozem, 95 Now | piersi bić, na znak jako już pacierz i wszystko, co do 96 Now | sięgnąć? Oczywiście, że nic.~Już kiedy rudy Judko między 97 Now | wreszcie obu rąk razem.~Już po tym jednym poznać można 98 Now | miał serce w ogóle, a co już w tym wypadku, to mu się. 99 Now | Ale pan obrońca, który już pod koniec mowy prokuratora 100 Now | sprawę do sądu skrzykną, już się to do miasta procesją 101 Now | miasta procesją wlecze, już pode drzwi lezie, już knycha. 102 Now | wlecze, już pode drzwi lezie, już knycha. Dużo im to pomoże! 103 Now | jedynak Chwyłyny wdowy, co już od roku dworskie źrebce 104 Now | tu inaczej pójdzie, oho! Już ich tu panowie pewno nie 105 Now | on tutaj dość bezpieczny. Już to tam nie poradzi! Już 106 Now | Już to tam nie poradzi! Już to tam prędzej będzie źle 107 Now | jarmark na Pyłypa dawno już był, dawno...~Obrońca nie 108 Now | wyżej, coraz śmielej: oczy już nie z dołu w bok, ale z 109 Now | innym świetle. Nie jest to już kupka zalęknionych i zbiedzonych 110 Now | Ale did swoją brzozówkę już w ręku trzymał i trzęsąc 111 Now | Wielka pusta sala nie drży już pod zimnym tchem jego: wszystkie 112 Now | prezydującego; samorzutniejsze już się otrząsnęły nieco.~Ale 113 Obra| i cera zdradzały dawnego już aresztanta.~Na oko widać 114 Obra| oko widać było, że siedzi już najmniej cztery, pięć lat 115 Obra| prowodyr recydywistów, który już zęby zjadł na więziennym 116 Obra| wszystko się skurczy. Dość już było ciężko (tu głośne sieknięcie 117 Obra| ciężkie i nieubłagane.~- Niech już wielmożny pan na nas się 118 Obra| Pokłonił się Wiewióra. - Już my go tam tak oporządzim, 119 Obra| odechciało na drugi raz. Już my go...~Nie skończył. Pan 120 Obra| skruchy wszystkich, którzy się już do winy przyznali.~Stąd 121 Obra| rzucając się w fotel i nie było już więcej o tym mowy.~Przez 122 Obra| wedle wyroku, bo może mi się już skończył.~- Cóż znowu! - 123 Obra| dowiedzieć wedle wyroków. bo może już się nam pokończyły...~- 124 Obra| on sam nie zrobił, tego już nikt nie zrobi!~Ale może 125 Obra| ciekawy. W inspektach już nawet rzodkiewki. A gdy 126 Obra| niechcenia pytaniem, czy życzysz już zacząć swoje oględziny. 127 Obra| spogląda ku drzwiom. Ma już tego dosyć. Ale nie byłby 128 Obra| porcji dla chorych - zdrowi już jedli, wreszcie wychodzisz 129 Obra| zrobić! - to on nie będzie już cię trudził chodzeniem po 130 Obra| wręcz tej pro-~pozycji.~Już się do odejścia zabierasz, 131 Obra| trawę ciągnąć, na wieś. A już mu się ta panna uprzykrzyła. 132 Obra| westchnienia. Zmrok zapadł już zupełnie, kiedy Dzika głęboko 133 Obra| III. ONUFER~ ~1.~Już miałam wychodzić, kiedy 134 Obra| nic, proszę wielmożnego...~Już po tym jednym ruchu i po 135 Obra| Spać każdy musi.~Przygasł już w sobie, ale mówił jeszcze 136 Obra| Osmólec - człowiek trzeci raz już tu, Chwalić Boga siedzi, 137 Obra| porządne ludzie siedzą i już! Wie pan strażnik?~Nastawił 138 Obra| sztuka udaje.~Dosyć! Dosyć już! - przerwał pan nadzorca 139 Obra| czułości - rzekł miększym już głosem pan nadzorca- - Ostatni 140 Obra| porządnemu aresztantowi, co już trzeci raz tu siedzi i przykładem 141 Obra| hu! hu!...~.- No, dosyć już, dosyć - rzekł, podnosząc 142 Obra| w napadzie tężca. Oczyma już nawet nie mrugał, bo mu 143 Obra| a byli i tacy, którzy już po kilku dniach rzucali. 144 Obra| rzekł:~- Phi!... Cóż ta już Onufrowi! Wczora minął tydzień, 145 Obra| Bez te ostatnie czasy to już nawet i pod numerem nie 146 Obra| na tydzień poszedł, więc już się tego potem nie chwytał. 147 Obra| i tak - pedam - żeśmy to już na niego pobaczenie mieli 148 Obra| mówił, w piersi się bił, a już jak wieczór przyszedł, to 149 Obra| biedy nie ma! Trzeci raz tu już siedzi, więc jest we wszystkim 150 Obra| zieleń jesienne słońce złocić już nieco zaczęło.~Sam gmach, 151 Obra| śpieszyć. Czas i tak leci.~Już tylko parę minut brakuje 152 Obra| gromadki.~Wchodzą i w sieniach już dzielą się na dwie partie: 153 Obra| to, żeby za biedaków, co już robić nie mogą, płaciła.~ 154 Obra| mizerota, której się zdaje, że już nie poradzi robocie. Nieprawda! 155 Obra| taki swego nie przeje, a już go śmierć ściśnie. Hoppingerom 156 Obra| drzwi zamyka. Zdaje się, że już nikt więcej nie przyjdzie.~- 157 Obra| ten, ten kaleka nie może już wyżyć ze swej pracy. Owszem, 158 Obra| pracy. Owszem, nie może już pracować. Nie ma on rodziny, 159 Obra| niej miłosierdzie. Nie ma już opuszczonych! Nie ma już 160 Obra| już opuszczonych! Nie ma już nędzarzy! Gmina jest ich 161 Obra| samą myśl o wyprostowaniu już mu w nich coś strzyka... 162 Obra| stanie.~- Oho! Nie ma biedy! Już my go napędzimy! - mówi 163 Obra| Wydaje mu się, że mróz już mu kości sięga. W swoim 164 Obra| patrzy; ślusarz czuje się już przez samo przybycie mleczarza 165 Obra| wskroś brać! Ten się zna! No, już ten się zna!~Tymczasem izba 166 Obra| Niech każdy pilnuje swego i już.~Przekrzywia tedy Probst 167 Obra| pozwolenie władzy, dawniej już zaczęła odwiedzać więźniów 168 Obra| dziwnej pogody. Obie siostry już nie bardzo młode, nie po 169 Obra| swoją w Serbii. Helena była już tu coś z czwartym powrotem, 170 Obra| była, może z biedy... My już i tak mamy, co nasze, odpuśćcie 171 Obra| chociaż jej tylko! Tak już te panie proszą, tak się 172 Obra| cienkiej pończoszki. Pięć lat już siedziała tak w tym samym 173 Obra| przy wyplataniu krzeseł, to już po półgodzinie febra mnie 174 Obra| Kiedym weszła, korytarz był już pełny. Dwa okienka, znajdujące 175 Obra| boleśnie...~Ale przy trzeciej już strofie zaczęło głosów ubywać, 176 Obra| wszystkie jednak. Od dawna już uważałam, że jedna z aresztantek, 177 Obra| albo z dawnych dziejów, a już z tego wywiązywały się potem 178 Obra| która wszakże przeszła już całą szkołę ulicznego zepsucia, 179 Obra| chciał. Kochanka też miała już, niewiele starszego od siebie. 180 Obra| szkło. Tylko - ot, takie to już nieszczęście, że człowiek 181 Obra| nazwiska jej przypomnieć już sobie nie mogę - która miała 182 Obra| jeden, jak ten palec... A to już dwadzieścia siedm lat tu 183 Obra| i zatargi nieskończone. Już to w ogóle przy jedzeniu 184 Obra| ciepłe chustki, a potem już robota do nocy. W dni zimowe 185 Obra| także; ale do tego trzeba już zbiegu szczęśliwych konstelacji. 186 Obra| tu widnieje - prawo.~Sam już gmach nie ma w architekturze 187 Obra| specjalnego nazwania, co samo już dowodzi, że mu i wewnątrz, 188 Obra| rozczarowania. Jak to, więc już cię tu nie spotkam, ty wyprostowany, 189 Obra| poskromiciela dzikich zwierząt? Więc już cię tu nie zobaczę, Katonie " 190 Obra| większej części dość stare już baby, które innej, delikatniejszej 191 Obra| ta sama Pudłoska, którą już w Serbii odwiedzałam w ciemnej. 192 Obra| oboczny posiada znaczne zapasy już zapakowanych i schnących 193 Obra| kręceniem nici. Wszystkie już starsze wiekiem, pomiędzy 194 Obra| to ona nie pracuje, my już tam nie do tego.~- Coś przecie 195 Obra| zarabia trudem.~Wiedziałam już, co to za zarobki, więc 196 Obra| ciężkich robót idą. Wysłano już znaczną partię, coś parę 197 Obra| więziennej. Na dziecku także już odcień tej śniadości był 198 Obra| na fantazji. Nie była to już warownia, brakło tu sklepionych 199 Obra| zgrzytania zębów...~Kiedy już termin zsyłki oznaczonym 200 Obra| się je trzyma. Parę lat już minęło, jakem widziała partię 201 Obra| gwizdaniu i spluwaniu nie było już mowy.~Wtem rozległ się dźwięczny 202 Obra| korytarzach nie rozlegają się już te przewlekłe brzęki, w 203 Wier| gdzie pot ronił krwawy,~Już go rozwiązał bezduszny artykuł~ 204 Wier| Wolny, bo nie miał dać już dzisiaj komu~Świeżego siana 205 Wier| Powiew żywszego, szerszego już prądu~Pchnął myśli jego 206 Wier| ptak wyjęty z gniazda i już mrący,~Wiejski sierota stał 207 Wier| Zwyczajnie, dzieci, z maleńka już karne,~Wiedzą, że dwór jest 208 Wier| dzieci we wsi z maleńka już kradną?~A jego dotąd na 209 Wier| oblewać łzami!~ ~Pół dnia już stała tak, nieporuszona,~ 210 Wier| tragiczne, surowe~Padły już na obnażoną głowę,~Którą 211 Wier| Hej!... nie zobaczyć już tego w żołnierce! -~Powstał 212 Wier| Promienia słońca Jaś już nie doczekał!~ ~W mogiłce 213 Wier| leży i nigdy mu duszy~Żadne już światło nie zbudzi, nie 214 Wier| starych onych czasach,~Co to już o nich wieść tylko lata~ 215 Dzie| latam, teraz kukam,~Ot, już wiesz dlaczego.~Kuku! Kuku!~ 216 Dzie| dlaczego.~Kuku! Kuku!~Ot, już wiesz dlaczego~ ~ 217 Dzie| Żebyś kumo, wiedziała,~Com już sieci narwała,~Com z pająków 218 1 | się głęboko i długo.~Bo już mnie chwytał ten duch. co 219 1 | pomsty na wody wylewa...~Już byłem harfą, co drży i co 220 1 | losy,~ ~ ~Tak ja powstałem, już pełen płomienia~I wnętrznych 221 1 | bieliła.~Ledwom uczuł, już była mi droga,~Już mi szły 222 1 | uczuł, już była mi droga,~Już mi szły od niej moc jakaś 223 1 | niej moc jakaś i siła,~ ~Już serce drżące z piersi mi 224 1 | sięgnąć tajemną swą władzą...~Już czułem, że mnie te oczy 225 1 | sennych drzewach.~ ~Ziemia, już w rosach, pod nocną szła 226 1 | A już my wtenczas byli wśród zieleni~ 227 1 | z których pachty miody,~Już idąc śladem smętnej mojej 228 1 | powietrza pełne wielkiej trwogi,~Już na niewieścich twarzach 229 1 | Jak święta ziemia - i tak już została.~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~ 230 1 | pierwej... Boże, mocny Boże!~Już, już wyciąga!... Puśćcież 231 1 | Boże, mocny Boże!~Już, już wyciąga!... Puśćcież mnie! 232 1 | kędyś posną,~I żadne słońce już ich nie obudzi...~Zaprawdę, 233 1 | żadnych z ziemi nie słyszał już wieści!~ ~Dziś znowu muszę 234 1 | pół nieba słońce stanęło już w chmurze~Dymów armatnich, 235 1 | pole szeroko zdeptane.~A już się rosy perliły zachodu.~ 236 1 | drogi.~Chceszli, wywiodę cię już z tej otchłani,~Bo z prędka 237 1 | zabrzmiał hejnał, bo gasło już słońce,~I wnet z mrowiska 238 1 | do których śmierć miała już prawo.~Bo z życiem o nie 239 1 | z życiem o nie ciągnęła już losy~I ustawiła je - pod 240 1 | biegu,~Dobra nie widział, a już jest u brzegu...~ ~Lecz 241 1 | które o grób swój wołały,~Już ukojone i wszelka rana,~ 242 1 | te pierwsze okopy~Trupie, już na nas uderzył wiatr zgniły -~ 243 1 | Lecz jam ich widział i nic już nie zetrze~Tej okropności 244 1 | księżyc wyli wniebogłosy.~ ~Bo już ustało we mnie człowieczeństwo~ 245 1 | zbrzydził...~ ~Rzekła: - Mało~Już drogi onej przed nami zostało.~ 246 1 | XI~ ~Nikt mi już nigdy z duszy nie wyrzuci~ 247 1 | mi smuci...,~Nikt mi już nigdy sprzed oczu nie zetrze,~ 248 1 | synów swych płaczą,~ ich już stare oczy nie obaczą.~ ~


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License