Part
1 Now | kapustą. W izbie szarzał już po kątach wczesny mrok listopadowy,
2 Now | się nazywa, nie zaduszki. Już takie ludzie tam żyją, co
3 Now | jeden duży na wpośrodku. a już te mogiłki wedle niego,
4 Now | prostemu "Ustim".~Z pół roku już ono chłopaczysko służyło
5 Now | obrazik dała w ręce, żeby już tak całkiem bez Pana Jezusa
6 Now | Chora może, a może się już tak od onego nieboraka odbiła,
7 Now | bodaj szyszkę dorzucił. Taki już tam obrządek ludzie mają.
8 Now | lać, ale co... Głownia to już tylko była. Na twarzy, na
9 Now | piersiach sczerniała jak sadze. Już tam w niej nie stało ani
10 Now | ostatniej warszty. kiedy to już dobrze przygrzało, wypełznął
11 Now | Gdański wiedzieć, kiedy już od lat dwudziestu i siedmiu
12 Now | introligatorski ma i tak już przeszło ćwierć wieku przy
13 Now | kiedy sucha, żylasta, a dziś już nieco drżąca ręka dociska
14 Now | oddalone i takie, które już dawno minęły.~Widać w nim
15 Now | i pociechy, i troski; a już najdłużej to w nim widać
16 Now | dalekie obrazy i takie, które już nigdy nie wrócą, mruczenie
17 Now | Mendel ma na sobie wytarty już nieco, ale jeszcze piękny
18 Now | jakimś radosnym szmerem. Gdy już stół zastawiony został,
19 Now | i znów mówić zaczął, ale już łagodniejszym głosem:~-
20 Now | czy jękiem.~Zmierzchało już w izbie, kiedy przez niskie
21 Now | i te oczy przyłożył, co już dobrze patrzeć me chcą,
22 Now | tego grzbietu, co nie chce już prosty być, i te nogi, co
23 Now | te nogi, co nie chcą mnie już nosić!~Zegarmistrz słuchał
24 Now | ma być? Nu, bo psem to un już dawno się zrobił, to un
25 Now | dawno się zrobił, to un już jest!~- Nie o to chodzi! -
26 Now | do płakania zejdą, nu, to już nie jest nic. To już ten
27 Now | to już nie jest nic. To już ten jeden temu drugiemu
28 Now | drugiemu bratem się zrobił, to już ich ten smutek jednym płaszczem
29 Now | mów do siebie, i tak się już dalej rwało. Pan dobrodziej
30 Now | też podniosę. Mój grzbiet już się sam do ziemi schyla...~
31 Now | źle na świecie, tak sam już tylko pół tuzina dzieci
32 Now | się smętnie rzekł:~- To już my go nie nazywali Mendel,
33 Now | nie nazywali Mendel, to już my go nazwali Jakub.~- Kubuś,
34 Now | gniazda precz zruci. Tak niech już pan dobrodziej kłopotu o
35 Now | dobrodziej powiada? Czy to tam już wyschła Wiłsa? Czy tratwy
36 Now | te lapciuchy nasze flisy już nie są?-.. To już wszystko
37 Now | flisy już nie są?-.. To już wszystko cudze?... To pan
38 Now | potrafi! Że Gdański, to już swój! Cha, cha. cha'....~
39 Now | powiada? - pytał Żyd, a oczy już z aksamitnych stawały się
40 Now | Ale stary introligator już się uspokoił. Rozprostował
41 Now | leżały dotychczas na stole. Już i kawy nie dopił i bułki
42 Now | zbliżała się szybko. Słychać już było gwizd przeciągły, śmiechy,
43 Now | porozrywanych poduszek i betów. Już tylko kilka lichych kramów
44 Now | się dziecka i to bliskie już nieochybne niebezpieczeństwo
45 Now | opłatek białą,~do źrenic już przywołał i ogień, i życie.~-
46 Now | dopiero uciszał płacz, który już sam umilkł, zduszony wielkim~
47 Now | obrazik postawię albo krzyzik. Już ta po inszych izbach stoi...
48 Now | odsunął kobiety. Oprzytomniał już zupełnie przez tę jedną
49 Now | zniewagę, za urągowisko. Tu już nic szukano, czy jest do
50 Now | malca.~Twarz studenta była już tą samą co zwykle, dziobatą,
51 Now | rękach, siedział on tak już od południa, od chwili,
52 Now | burknął wreszcie - wyleżże pan już raz z tego kąta! Bosiny
53 Now | handlowi" poduszkę, którą już pod pachą trzymał- i zaczęliśmy
54 Now | musimy, bo spada...~"Handel" już kołdrę zwinął i pod pachę
55 Now | krawca z lewej oficyny. - Ja już dwa lata u majstra na ziemi
56 Now | Sypianie takie nie było więc już, widać, wynalazkiem naszym.~
57 Now | ofiarowania nie zaczął, a on już się w piersi bił aż dudniało
58 Now | pieca położyć, ale mi się już z Felkiem zaczynać nie chciało,
59 Now | my się rozśmieli. Stałem już z workiem chwilę, ale ojciec
60 Now | a przekonawszy się, że już żadnych więcej skarbów w
61 Now | pół funta.~A ,,handel" to już tak do nas przywykł, że
62 Now | choć przez drzwi zajrzał. Już nawet Hultaj, pies stróża,
63 Now | taka zmizerowana.~- Żeby już albo w tę. albo w tę stronę
64 Now | widać nie było. Piotruś to już i do ochronki nie szedł,
65 Now | Brzękła i umilkła. Ale Felek już wsadził rękę do kuferka.~-
66 Now | się dłużyło jakoś. Druga już może była albo i trzecia,
67 Now | na mnie i rzekła:~- Nic już, nic! Idź...~Byłem we drzwiach,
68 Now | się namyślał...~- Dajcież już tak dziesięć złotych, jakeście
69 Now | gotowe pieniądze.~Matka nic już nie odpowiedziała, twarz
70 Now | ojciec przyszedł, palił się już w piecu ogień, a my popijaliśmy~
71 Now | matką...~- Po miesiącuśmy już wracali -dodał ojciec. -
72 Now | Kiedym się obudził, Felek już stał na sienniku i zapinał
73 Now | kochała bardzo. Z daleka już rżała ku nam i przyśpieszała
74 Now | Felek sam utrzymywał, że to już tak jedno do drugiego pasuje.
75 Now | ledwo od ziemi odrośnie, a już się rozpusty chwyta! Nie
76 Now | zimna była jak lód, a my już zawijamy porcięta i dalej
77 Now | a jak przychudnie, boć już i sieczki ujmuję, to kto
78 Now | Ziemniaki nawet, któreśmy teraz już co dzień bez okrasy mieli,
79 Now | posilną prowadzić...~Poszedł już, już i na drugą ulicę skręcił,
80 Now | prowadzić...~Poszedł już, już i na drugą ulicę skręcił,
81 Now | właśnie do przedstawienia i już się Felek na szkapę gramolił,
82 Now | zażywał- Człowiek to był już stary, wysoki i dobrze zgarbiony;
83 Now | cmokać zaczął. - Nie wyjdzie już ona z niego, nie! - dodał
84 Now | łogawa! - krzyknął ojciec, a już cały stał w ogniach. -Żeby
85 Now | rzekł porywczo ojciec, a już mu ręce latać zaczęły- -
86 Now | lewe oko ślepa. Takem ją już kupił i taka je. U mnie
87 Now | człowiek nie kamień, toć już tak po przyjacielstwie darmo
88 Now | jakoś nie miała wskórania.~- Już ja będę umierać, Filipie... -
89 Now | głosem jak ten wiatr letni. - Już się ty nie kosztuj na mnie.~
90 Now | do ucha szeptał: ,,Nie ma już matki!... umarła już matka..."
91 Now | ma już matki!... umarła już matka..." To zaraz wycierałem
92 Now | matka umarła. Z pół roku już się nic podnosiła w tej
93 Now | szkapa. U karku jej wisiał już Felek, objąwszy go oburącz,
94 Now | sąsiadek i przechodniów już się rozproszyła, a za wozem,
95 Now | piersi bić, na znak jako już pacierz i wszystko, co do
96 Now | sięgnąć? Oczywiście, że nic.~Już kiedy rudy Judko między
97 Now | wreszcie obu rąk razem.~Już po tym jednym poznać można
98 Now | miał serce w ogóle, a co już w tym wypadku, to mu się.
99 Now | Ale pan obrońca, który już pod koniec mowy prokuratora
100 Now | sprawę do sądu skrzykną, już się to do miasta procesją
101 Now | miasta procesją wlecze, już pode drzwi lezie, już knycha.
102 Now | wlecze, już pode drzwi lezie, już knycha. Dużo im to pomoże!
103 Now | jedynak Chwyłyny wdowy, co już od roku dworskie źrebce
104 Now | tu inaczej pójdzie, oho! Już ich tu panowie pewno nie
105 Now | on tutaj dość bezpieczny. Już to tam nie poradzi! Już
106 Now | Już to tam nie poradzi! Już to tam prędzej będzie źle
107 Now | jarmark na Pyłypa dawno już był, dawno...~Obrońca nie
108 Now | wyżej, coraz śmielej: oczy już nie z dołu w bok, ale z
109 Now | innym świetle. Nie jest to już kupka zalęknionych i zbiedzonych
110 Now | Ale did swoją brzozówkę już w ręku trzymał i trzęsąc
111 Now | Wielka pusta sala nie drży już pod zimnym tchem jego: wszystkie
112 Now | prezydującego; samorzutniejsze już się otrząsnęły nieco.~Ale
113 Obra| i cera zdradzały dawnego już aresztanta.~Na oko widać
114 Obra| oko widać było, że siedzi już najmniej cztery, pięć lat
115 Obra| prowodyr recydywistów, który już zęby zjadł na więziennym
116 Obra| wszystko się skurczy. Dość już było ciężko (tu głośne sieknięcie
117 Obra| ciężkie i nieubłagane.~- Niech już wielmożny pan na nas się
118 Obra| Pokłonił się Wiewióra. - Już my go tam tak oporządzim,
119 Obra| odechciało na drugi raz. Już my go...~Nie skończył. Pan
120 Obra| skruchy wszystkich, którzy się już do winy przyznali.~Stąd
121 Obra| rzucając się w fotel i nie było już więcej o tym mowy.~Przez
122 Obra| wedle wyroku, bo może mi się już skończył.~- Cóż znowu! -
123 Obra| dowiedzieć wedle wyroków. bo może już się nam pokończyły...~-
124 Obra| on sam nie zrobił, tego już nikt nie zrobi!~Ale może
125 Obra| ciekawy. W inspektach są już nawet rzodkiewki. A gdy
126 Obra| niechcenia pytaniem, czy życzysz już zacząć swoje oględziny.
127 Obra| spogląda ku drzwiom. Ma już tego dosyć. Ale nie byłby
128 Obra| porcji dla chorych - zdrowi już jedli, wreszcie wychodzisz
129 Obra| zrobić! - to on nie będzie już cię trudził chodzeniem po
130 Obra| wręcz tej pro-~pozycji.~Już się do odejścia zabierasz,
131 Obra| trawę ciągnąć, na wieś. A już mu się ta panna uprzykrzyła.
132 Obra| westchnienia. Zmrok zapadł już zupełnie, kiedy Dzika głęboko
133 Obra| III. ONUFER~ ~1.~Już miałam wychodzić, kiedy
134 Obra| nic, proszę wielmożnego...~Już po tym jednym ruchu i po
135 Obra| Spać każdy musi.~Przygasł już w sobie, ale mówił jeszcze
136 Obra| Osmólec - człowiek trzeci raz już tu, Chwalić Boga siedzi,
137 Obra| porządne ludzie siedzą i już! Wie pan strażnik?~Nastawił
138 Obra| sztuka udaje.~Dosyć! Dosyć już! - przerwał pan nadzorca
139 Obra| czułości - rzekł miększym już głosem pan nadzorca- - Ostatni
140 Obra| porządnemu aresztantowi, co już trzeci raz tu siedzi i przykładem
141 Obra| hu! hu!...~.- No, dosyć już, dosyć - rzekł, podnosząc
142 Obra| w napadzie tężca. Oczyma już nawet nie mrugał, bo mu
143 Obra| a byli i tacy, którzy ją już po kilku dniach rzucali.
144 Obra| rzekł:~- Phi!... Cóż ta już Onufrowi! Wczora minął tydzień,
145 Obra| Bez te ostatnie czasy to już nawet i pod numerem nie
146 Obra| na tydzień poszedł, więc już się tego potem nie chwytał.
147 Obra| i tak - pedam - żeśmy to już na niego pobaczenie mieli
148 Obra| mówił, w piersi się bił, a już jak wieczór przyszedł, to
149 Obra| biedy nie ma! Trzeci raz tu już siedzi, więc jest we wszystkim
150 Obra| zieleń jesienne słońce złocić już nieco zaczęło.~Sam gmach,
151 Obra| śpieszyć. Czas i tak leci.~Już tylko parę minut brakuje
152 Obra| gromadki.~Wchodzą i w sieniach już dzielą się na dwie partie:
153 Obra| to, żeby za biedaków, co już robić nie mogą, płaciła.~
154 Obra| mizerota, której się zdaje, że już nie poradzi robocie. Nieprawda!
155 Obra| taki swego nie przeje, a już go śmierć ściśnie. Hoppingerom
156 Obra| drzwi zamyka. Zdaje się, że już nikt więcej nie przyjdzie.~-
157 Obra| ten, ten kaleka nie może już wyżyć ze swej pracy. Owszem,
158 Obra| pracy. Owszem, nie może już pracować. Nie ma on rodziny,
159 Obra| niej miłosierdzie. Nie ma już opuszczonych! Nie ma już
160 Obra| już opuszczonych! Nie ma już nędzarzy! Gmina jest ich
161 Obra| samą myśl o wyprostowaniu już mu w nich coś strzyka...
162 Obra| stanie.~- Oho! Nie ma biedy! Już my go napędzimy! - mówi
163 Obra| Wydaje mu się, że mróz już mu kości sięga. W swoim
164 Obra| patrzy; ślusarz czuje się już przez samo przybycie mleczarza
165 Obra| wskroś brać! Ten się zna! No, już ten się zna!~Tymczasem izba
166 Obra| Niech każdy pilnuje swego i już.~Przekrzywia tedy Probst
167 Obra| pozwolenie władzy, dawniej już zaczęła odwiedzać więźniów
168 Obra| dziwnej pogody. Obie siostry już nie bardzo młode, nie po
169 Obra| swoją w Serbii. Helena była już tu coś z czwartym powrotem,
170 Obra| była, może z biedy... My już i tak mamy, co nasze, odpuśćcie
171 Obra| chociaż jej tylko! Tak już te panie proszą, tak się
172 Obra| cienkiej pończoszki. Pięć lat już siedziała tak w tym samym
173 Obra| przy wyplataniu krzeseł, to już po półgodzinie febra mnie
174 Obra| Kiedym weszła, korytarz był już pełny. Dwa okienka, znajdujące
175 Obra| boleśnie...~Ale przy trzeciej już strofie zaczęło głosów ubywać,
176 Obra| wszystkie jednak. Od dawna już uważałam, że jedna z aresztantek,
177 Obra| albo z dawnych dziejów, a już z tego wywiązywały się potem
178 Obra| która wszakże przeszła już całą szkołę ulicznego zepsucia,
179 Obra| chciał. Kochanka też miała już, niewiele starszego od siebie.
180 Obra| szkło. Tylko - ot, takie to już nieszczęście, że człowiek
181 Obra| nazwiska jej przypomnieć już sobie nie mogę - która miała
182 Obra| jeden, jak ten palec... A to już dwadzieścia siedm lat tu
183 Obra| i zatargi nieskończone. Już to w ogóle przy jedzeniu
184 Obra| ciepłe chustki, a potem już robota do nocy. W dni zimowe
185 Obra| także; ale do tego trzeba już zbiegu szczęśliwych konstelacji.
186 Obra| tu widnieje - prawo.~Sam już gmach nie ma w architekturze
187 Obra| specjalnego nazwania, co samo już dowodzi, że mu i wewnątrz,
188 Obra| rozczarowania. Jak to, więc już cię tu nie spotkam, ty wyprostowany,
189 Obra| poskromiciela dzikich zwierząt? Więc już cię tu nie zobaczę, Katonie "
190 Obra| większej części dość stare już baby, które innej, delikatniejszej
191 Obra| ta sama Pudłoska, którą już w Serbii odwiedzałam w ciemnej.
192 Obra| oboczny posiada znaczne zapasy już zapakowanych i schnących
193 Obra| kręceniem nici. Wszystkie już starsze wiekiem, pomiędzy
194 Obra| to ona nie pracuje, my już tam nie do tego.~- Coś przecie
195 Obra| zarabia trudem.~Wiedziałam już, co to za zarobki, więc
196 Obra| ciężkich robót idą. Wysłano już znaczną partię, coś parę
197 Obra| więziennej. Na dziecku także już odcień tej śniadości był
198 Obra| na fantazji. Nie była to już warownia, brakło tu sklepionych
199 Obra| zgrzytania zębów...~Kiedy już termin zsyłki oznaczonym
200 Obra| się je trzyma. Parę lat już minęło, jakem widziała partię
201 Obra| gwizdaniu i spluwaniu nie było już mowy.~Wtem rozległ się dźwięczny
202 Obra| korytarzach nie rozlegają się już te przewlekłe brzęki, w
203 Wier| gdzie pot ronił krwawy,~Już go rozwiązał bezduszny artykuł~
204 Wier| Wolny, bo nie miał dać już dzisiaj komu~Świeżego siana
205 Wier| Powiew żywszego, szerszego już prądu~Pchnął myśli jego
206 Wier| ptak wyjęty z gniazda i już mrący,~Wiejski sierota stał
207 Wier| Zwyczajnie, dzieci, z maleńka już karne,~Wiedzą, że dwór jest
208 Wier| dzieci we wsi z maleńka już kradną?~A jego dotąd na
209 Wier| oblewać łzami!~ ~Pół dnia już stała tak, nieporuszona,~
210 Wier| tragiczne, surowe~Padły już na tę obnażoną głowę,~Którą
211 Wier| Hej!... nie zobaczyć już tego w żołnierce! -~Powstał
212 Wier| Promienia słońca Jaś już nie doczekał!~ ~W mogiłce
213 Wier| leży i nigdy mu duszy~Żadne już światło nie zbudzi, nie
214 Wier| starych onych czasach,~Co to już o nich wieść tylko lata~
215 Dzie| latam, teraz kukam,~Ot, już wiesz dlaczego.~Kuku! Kuku!~
216 Dzie| dlaczego.~Kuku! Kuku!~Ot, już wiesz dlaczego~ ~
217 Dzie| Żebyś kumo, wiedziała,~Com już sieci narwała,~Com z pająków
218 1 | się głęboko i długo.~Bo już mnie chwytał ten duch. co
219 1 | pomsty na wody wylewa...~Już byłem harfą, co drży i co
220 1 | losy,~ ~ ~Tak ja powstałem, już pełen płomienia~I wnętrznych
221 1 | bieliła.~Ledwom ją uczuł, już była mi droga,~Już mi szły
222 1 | uczuł, już była mi droga,~Już mi szły od niej moc jakaś
223 1 | niej moc jakaś i siła,~ ~Już serce drżące z piersi mi
224 1 | sięgnąć tajemną swą władzą...~Już czułem, że mnie te oczy
225 1 | sennych drzewach.~ ~Ziemia, już w rosach, pod nocną szła
226 1 | A już my wtenczas byli wśród zieleni~
227 1 | z których pachty miody,~Już idąc śladem smętnej mojej
228 1 | powietrza pełne wielkiej trwogi,~Już na niewieścich twarzach
229 1 | Jak święta ziemia - i tak już została.~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~
230 1 | pierwej... Boże, mocny Boże!~Już, już wyciąga!... Puśćcież
231 1 | Boże, mocny Boże!~Już, już wyciąga!... Puśćcież mnie!
232 1 | kędyś posną,~I żadne słońce już ich nie obudzi...~Zaprawdę,
233 1 | żadnych z ziemi nie słyszał już wieści!~ ~Dziś znowu muszę
234 1 | pół nieba słońce stanęło już w chmurze~Dymów armatnich,
235 1 | pole szeroko zdeptane.~A już się rosy perliły zachodu.~
236 1 | drogi.~Chceszli, wywiodę cię już z tej otchłani,~Bo z prędka
237 1 | zabrzmiał hejnał, bo gasło już słońce,~I wnet z mrowiska
238 1 | do których śmierć miała już prawo.~Bo z życiem o nie
239 1 | z życiem o nie ciągnęła już losy~I ustawiła je - pod
240 1 | biegu,~Dobra nie widział, a już jest u brzegu...~ ~Lecz
241 1 | które o grób swój wołały,~Już ukojone są i wszelka rana,~
242 1 | te pierwsze okopy~Trupie, już na nas uderzył wiatr zgniły -~
243 1 | Lecz jam ich widział i nic już nie zetrze~Tej okropności
244 1 | księżyc wyli wniebogłosy.~ ~Bo już ustało we mnie człowieczeństwo~
245 1 | zbrzydził...~ ~Rzekła: - Mało~Już drogi onej przed nami zostało.~
246 1 | XI~ ~Nikt mi już nigdy z duszy nie wyrzuci~
247 1 | mi ją smuci...,~Nikt mi już nigdy sprzed oczu nie zetrze,~
248 1 | synów swych płaczą,~Iż ich już stare oczy nie obaczą.~ ~
|