Part
1 Now | I gdzie to Mikołajka te "Dady" widziała?~- Ono to,
2 Now | duży na wpośrodku. a już te mogiłki wedle niego, jak
3 Now | jak żywe... Właśnie jakby te duszyczki spod ziemi wynikły
4 Now | dobrze, moja Mikołajko, ale te ,,Dziady"? - zapytałam,
5 Now | był, taki zmizerowany, a te oczy to mu się tylko świeciły
6 Now | odeszła, jak nie zacznie tę świętą ziemię całować, jak
7 Now | skóra tylko a kości. A te oczy to mu się tak świeciły,
8 Now | niżeli on ciała. Dziw, mu te kości skóry nie przebiją.
9 Now | świata nie schodził, i w tę koszulę nową go oblekłam,
10 Now | przyszły Zaduszki, niby te ich "Dziady", co się w ten
11 Now | Lecą iskry w chrust, jak te ptaki złote, lecą, przelatują,
12 Now | w czerwieni cały stoi, a te rany Chrystusowe jakby żywe,
13 Now | stało ani tchu... Tylko te nogi bose, niedogorzałe,
14 Now | bose, niedogorzałe, co nimi te swoje dróżki odprawowała
15 Now | Greulicha? Skąd się tu wzięły te obszarpane wyrostki? Dlaczego
16 Now | cybuszek. On zna lak dobrze tę uliczkę cichą. Jej fizjonomię,
17 Now | nawisłych, siwych, patrzą w tę uliczkę, która jest wśród
18 Now | za chlebem rozbiegli jak te liście wichrem gnane, i
19 Now | wszystkim głupi jesteś, a te szkoły, te książki, te nauki
20 Now | głupi jesteś, a te szkoły, te książki, te nauki to wszystko
21 Now | a te szkoły, te książki, te nauki to wszystko na nic!~
22 Now | pokrywając wrażenie. Jakie na nim te słowa wywarły. - A kto ich
23 Now | zapłacił! Pan dobrodziej widzi te ręce?~Znów się pochylił
24 Now | ręce są, co ten chleb i te wodę próżno do gęby nie
25 Now | zjadł i wypił. Ja jeszcze i te oczy przyłożył, co już dobrze
26 Now | nie chce już prosty być, i te nogi, co nie chcą mnie już
27 Now | dzieci,, u tych paniczów, u te panienki, co się uczą na
28 Now | miasto bić,a tego. coby od te ognie i od ten pożar, i
29 Now | ognie i od ten pożar, i od te pioruny Żydy były uwolnione,
30 Now | rozejdą, i nic. Ale jak te ludzie do smutku się zejdą,
31 Now | pan dobrodziej nie powie te mowę! To jest mowę od wszystkie
32 Now | dobrodziej myśli, co ja te dziurę nie widzę? Ja ją
33 Now | jest, to jeszcze gorzej. W te dziurę to dużo mocy wpada
34 Now | pan dobrodziej wierzyć? Te dziurę to nie Żydki zaczęły
35 Now | po ten hunor ,y drugi po te mądrość a trzeci po te herby,
36 Now | po te mądrość a trzeci po te herby, a czwarty po te sławnosć.
37 Now | po te herby, a czwarty po te sławnosć. a i taki się znajdzie,
38 Now | taki się znajdzie, co po te pieniądze wlizie. choć msze
39 Now | liźć i po nic więcej? A te z dołu co się przypatrują,
40 Now | jeszcze krzyczeć. A tylko te wysokie ludzie, te na górze
41 Now | tylko te wysokie ludzie, te na górze stojące, widzieć
42 Now | tu, na Stare Miasto, w te wąskie uliczkę. zara za
43 Now | wąskie uliczkę. zara za te żółte kamienice, gdzie apteka.
44 Now | bał, a drugi raz. że un te swoje piętnaście dzieci
45 Now | To dobre imię jest! Po te imię to jak po te kładkę
46 Now | jest! Po te imię to jak po te kładkę przejdą ludzie z
47 Now | kładkę przejdą ludzie z te niedobre czasy do te dobre
48 Now | ludzie z te niedobre czasy do te dobre czasy, kiedy jeden
49 Now | dużo ma kołyski... Bo w te dużo kołyski dużo pracy
50 Now | ludźmi taka moc musi być. co te gęby liczy i te ziarna w
51 Now | być. co te gęby liczy i te ziarna w kłosie też...~Trząsł
52 Now | od nasze miasto? Czy tam te lapciuchy nasze flisy już
53 Now | połowę sklepu, choć o potowe te wszystkie zegarki, co tam
54 Now | ludzie kochać się mają jak te bracia...~Przyciągnął do
55 Now | pracuję! Nu,ja chcę wychować te sierotę, ten chłopiec, coby
56 Now | Oprzytomniał już zupełnie przez tę jedną chwilę.~- Dajta spokój, .
57 Now | kramy, rzuciła się ku niemu.~Tę heroiczną odwagę starca,
58 Now | Felek. - My się tylko o tę kołdrę co noc bić musimy.
59 Now | suknię brązową od święta i tę drugą modrą, codzienną,
60 Now | jeszcze, że matka spała na tę chwilę.~Tego dnia nie latałem
61 Now | zmizerowana.~- Żeby już albo w tę. albo w tę stronę Pan Jezus
62 Now | Żeby już albo w tę. albo w tę stronę Pan Jezus dał! -
63 Now | przysięgali sobie, a na te chore to nie? Czy to ona
64 Now | Felek i wyskoczył w górę na tę uciechę. trzasnąwszy się
65 Now | nitowany z boku... Za trzy te sztuki razem dawał dziesięć
66 Now | straciłem zupełnie wiarę w te rzeczy, które są ,,raz na
67 Now | pod żebro.~- Miałaś wtedy tę różową w kratkę suknię i
68 Now | ślepy, widziałem... Tylko mu te łzy po wąsach kipiały...~-
69 Now | klepali, rozumiała wybornie tę pieszczotę i zwiesiwszy
70 Now | tłusta sklepikarka - co te? te bestie chłopaki Mostowiaków
71 Now | tłusta sklepikarka - co te? te bestie chłopaki Mostowiaków
72 Now | ociekający wodą jak topielcy.~I tę to naszą kochaną szkapę
73 Now | odrzekł ojciec nic, ani w tę, ani w tę stronę, tylko
74 Now | ojciec nic, ani w tę, ani w tę stronę, tylko oczy spuścił
75 Now | wychodził, rzuciliśmy się w te pędy, żeby do szkapy lecieć.~
76 Now | fizjonomii, wieku; wszystkie te rysy atoli powlekał i podobnymi
77 Now | sprawy, żeby tchnąć życie w te znużone twarze.~Ale dziś
78 Now | tylko nie nawiedzi go pod tę chwilę dzwonienie w prawym
79 Now | mniemać by także można, iż tę wielka machinę sądową puszczono
80 Now | drogę otwartą na oścież i w tę. i w tę stronę. Przez chwilę
81 Now | otwartą na oścież i w tę. i w tę stronę. Przez chwilę zdawało
82 Now | zamiast chleba. Na różnicę tę kładę nacisk. Jest ona ważną,
83 Now | stanęli zbici w kupkę jak te owce siwe.~Pięciu ich było.~
84 Now | odtwarza przed nim całą tę chwilę z zupełną dokładnością.~-
85 Now | powstrzymywanym płaczem. Całą tę drobną istotę pochłania
86 Now | Gdzie inni! Stoją tam jak te cielęta w kojcu, a on tu
87 Now | mogli łączyć kiedykolwiek te tak dalekie od siebie, tak
88 Now | ogarnęła stopniowo całą tę wielką, pustą salę sądu.
89 Now | napełnione smutkiem, jak te wydmy piaszczyste, na których
90 Now | kradzieżą z włamaniem?~Słowa te, jasne i beznamiętne, brzmią
91 Obra| najlżejszego wiatru, liście te padały cicho na zarosłe
92 Obra| Dowiadujesz się przy tym, że te "szelmy" strasznie wszystko
93 Obra| na nosie, zapytuje to o tę, to o ową, Wywołane po imieniu
94 Obra| strażnik otworzył także. Te są śmielsze jeszcze. Na
95 Obra| piersi. Nie zwracasz uwagi na te. które stoją, i odmawiasz
96 Obra| się namarszczy. aż jej się te brwie zejdą...~W tej chwili
97 Obra| niepowstrzymany śmiech, przy którym te powracające na usta jej
98 Obra| ku "wielmożnemu" błyskał. Tę taktykę stawiania zarzutów
99 Obra| prawo, a potem rzekł:~- Bez te ostatnie czasy to już nawet
100 Obra| komórce obsadził, tam gdzie te szewcy skład na skóry wprzód
101 Obra| Ale pan radca na szmery te nie zważa i zaledwie Kuntz
102 Obra| raźno mruga oczyma. Oczy te są zimne, osłupiałe i stroskane.
103 Obra| przede wszystkim uwydatnić te piękne szczegóły swojego
104 Obra| Ale niech przynajmniej tę zimę w ubraniu swoim chodzi.
105 Obra| zgromadzeniu są tacy, którzy górę tę widzieli z bliska.~Stary
106 Obra| dwadzieścia pięć!~Słowa te wywołują silne wrażenie.
107 Obra| kładzie.~Co do naiwności, tę spotkać można w starych
108 Obra| schodach? A ja mówię: To te panie, co przyjechały, sprzedają
109 Obra| panna takie śliczne, jak te anioły z nieba, aż płaczą,
110 Obra| chociaż jej tylko! Tak już te panie proszą, tak się modlą,
111 Obra| przelewa się wierzchem przez te wszystkie serca. Śpiew grzmiał
112 Obra| spokojniejszej, kojącej te rozdrażnione umysły względną
113 Obra| latach. Zdawałoby się, że te sponiewierane istoty mimo
114 Obra| podziwu ustami, a wszystkie te kombinacje zawsze wypadają
115 Obra| i nieraz czułam, jak się te szerokie piersi wstrząsają
116 Obra| sobą do kancelarii na wódkę te, które chce poczęstować,
117 Obra| chłodniejszej porze korzystają te tylko, które mają ciepłe
118 Obra| nie doprane koszule. Otóż te wykwintnisie dostają z kancelarii
119 Obra| mnie tajemnicą. Ona koszulę tę krochmali i prasuje także;
120 Obra| zabierał liczne ofiary.~Toteż te z kobiet, które dostały
121 Obra| drelich zatarł wszystkie te różnice; kaftan pasiasty
122 Obra| tej to pracowni wylatują te czarne, błyszczące motyle,
123 Obra| tak zwane "posielanki" i te, które do ciężkich robót
124 Obra| karmią niemowlęta. Dzieci te blade, przejrzyste nieledwie,
125 Obra| ogrodownictwa, pomimo całą tę działalność, jaką tu rozrzucił,
126 Obra| jaką tu rozrzucił, mury te nie straciły na zewnątrz
127 Obra| krawiecki, szewski i bednarski. Te trzy ostatnie zaopatrują
128 Obra| szkołę. Władza mile przyjęła tę nowość; z czasem wyznaczono
129 Obra| odrzekł cienkim głosikiem - za te węgle...~- Jakże to było?~-
130 Obra| towarzyszyć mężom na Sybir. Te, jeśli drogę chcą odbyć
131 Obra| korytarzach nie rozlegają się już te przewlekłe brzęki, w których
132 Wier| dziecięcia nędzarzy?~Chyba te wielkie dwie łzy, co po
133 Wier| tragiczne, surowe~Padły już na tę obnażoną głowę,~Którą dziś
134 Wier| mgławem,~Potem na jasność tę ożywczą słońca~I szepnął
135 Wier| Dreszczem wstrząsały ubogie te ściany,~Wśród których nędzarz
136 Wier| siekał,~Jakby brał szturmem tę izbę ubogą.~Blada twarz
137 Wier| Poprzez mogiły, gdzie śpią te dzieciny~W milczeniu śmierci
138 Wier| czy gwiazdy wschodzą,~Jako te kwiaty polne".~ ~"To i Pan
139 Wier| bliżej być musi~I patrzy na te dzieci...~A od nas tutaj
140 Wier| złotą nakrył kurzawą~Całą tę ziemię czarną...~ ~A wierzchem
141 Wier| Kosiarze idą z kosą,~A te dziewczęta, jak gąski białe,~
142 Wier| baldachima!~ ~Dęby a jodły, jako te wieże,~Pod niebo się dźwigają,~
143 Wier| mateńko, nie taki samy,~Jako te insze dzieci,~Co to się
144 Dzie| zgraję~Pozabijam i pokraję!~Te hieny, te lamparty~To są
145 Dzie| Pozabijam i pokraję!~Te hieny, te lamparty~To są dla mnie
146 1 | odważę~W ten cichy błękit i w te ludzkie twarze,~Jak ja podniosę
147 1 | władzą...~Już czułem, że mnie te oczy prowadzą,~Choć jeszcze
148 1 | pędzi~Z gwiazd starodawnych tę chmurę zerwaną,~Czerniącą
149 1 | snadź patrzał na ziemię tę smętny,~Bo wschód posępny
150 1 | źrenic swych przeklina~Was i tę urnę, i dzień ten, i losy,~
151 1 | dzieci, rzekłem: - Kto czyni te żniwa?~Gdzie posieczone
152 1 | Więc zapatrzony w Dolores tę białą~Stanąłem. Tętent ucichał
153 1 | jeszcze raz przebyć ze sobą~Tę ziemię mogił, pokrytą żałobą,~
154 1 | wyciągnął rękę i zagrodził~Drogę tę, którą szedłem, obłąkany,~
155 1 | głowę~Podjąwszy, niosłem tę dziecinę bosą,~By jej mogiłę
156 1 | ten drobiażdżek nędzny, o te dzieci...~Gdy wtem, przez
157 1 | Wielkim spoczynkiem były te momenty,~Bom był zmocowan
158 1 | gdzieś wtórem;~I tak ku sobie te psy w pole wyły~Na wielki,
159 1 | ciałem.~ ~A nim my przeszli te pierwsze okopy~Trupie, już
160 1 | świat i trwoga,~A iżby ludom te trupy się śniły,~Aż wszyscy
161 1 | który wstanie i zakrzyczy~Na te zmierzchniki, i nie da zdobyczy.~ ~
162 1 | biały?~ ~Czy ty pamiętasz te miedze zroszone,~Po których
163 1 | srogi...~I tak zastygły te ciała czerwone~W jakimś
164 1 | choć się zaciąłem~Przez tę noc jedną, jak wilk, choć
165 1 | tam, gdzie z sobą mieliśmy te mowy,~Leżał niewielki grodek,
166 1 | tak nad nim rozbrzmiały te spiże,~Zdawał się w niebo
167 1 | w cień mnie swój ogarną~Te trupy, nocą gorącą i parną.~ ~
168 1 | A ty, któremum prawił te powieści,~Wstań a pójdź,
|