Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
tchnienie 1
tchu 6
tchy 1
te 168
tecza 2
tecze 1
tedy 27
Frequency    [«  »]
178 tam
176 jeszcze
172 mnie
168 te
164 jej
164 pod
160 jego
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

te

    Part
1 Now | I gdzie to Mikołajka te "Dady" widziała?~- Ono to, 2 Now | duży na wpośrodku. a już te mogiłki wedle niego, jak 3 Now | jak żywe... Właśnie jakby te duszyczki spod ziemi wynikły 4 Now | dobrze, moja Mikołajko, ale te ,,Dziady"? - zapytałam, 5 Now | był, taki zmizerowany, a te oczy to mu się tylko świeciły 6 Now | odeszła, jak nie zacznie świętą ziemię całować, jak 7 Now | skóra tylko a kości. A te oczy to mu się tak świeciły, 8 Now | niżeli on ciała. Dziw, mu te kości skóry nie przebiją. 9 Now | świata nie schodził, i w koszulę nową go oblekłam, 10 Now | przyszły Zaduszki, niby te ich "Dziady", co się w ten 11 Now | Lecą iskry w chrust, jak te ptaki złote, lecą, przelatują, 12 Now | w czerwieni cały stoi, a te rany Chrystusowe jakby żywe, 13 Now | stało ani tchu... Tylko te nogi bose, niedogorzałe, 14 Now | bose, niedogorzałe, co nimi te swoje dróżki odprawowała 15 Now | Greulicha? Skąd się tu wzięły te obszarpane wyrostki? Dlaczego 16 Now | cybuszek. On zna lak dobrze uliczkę cichą. Jej fizjonomię, 17 Now | nawisłych, siwych, patrzą w uliczkę, która jest wśród 18 Now | za chlebem rozbiegli jak te liście wichrem gnane, i 19 Now | wszystkim głupi jesteś, a te szkoły, te książki, te nauki 20 Now | głupi jesteś, a te szkoły, te książki, te nauki to wszystko 21 Now | a te szkoły, te książki, te nauki to wszystko na nic!~ 22 Now | pokrywając wrażenie. Jakie na nim te słowa wywarły. - A kto ich 23 Now | zapłacił! Pan dobrodziej widzi te ręce?~Znów się pochylił 24 Now | ręce , co ten chleb i te wodę próżno do gęby nie 25 Now | zjadł i wypił. Ja jeszcze i te oczy przyłożył, co już dobrze 26 Now | nie chce już prosty być, i te nogi, co nie chcą mnie już 27 Now | dzieci,, u tych paniczów, u te panienki, co się uczą na 28 Now | miasto bić,a tego. coby od te ognie i od ten pożar, i 29 Now | ognie i od ten pożar, i od te pioruny Żydy były uwolnione, 30 Now | rozejdą, i nic. Ale jak te ludzie do smutku się zejdą, 31 Now | pan dobrodziej nie powie te mowę! To jest mowę od wszystkie 32 Now | dobrodziej myśli, co ja te dziurę nie widzę? Ja 33 Now | jest, to jeszcze gorzej. W te dziurę to dużo mocy wpada 34 Now | pan dobrodziej wierzyć? Te dziurę to nie Żydki zaczęły 35 Now | po ten hunor ,y drugi po te mądrość a trzeci po te herby, 36 Now | po te mądrość a trzeci po te herby, a czwarty po te sławnosć. 37 Now | po te herby, a czwarty po te sławnosć. a i taki się znajdzie, 38 Now | taki się znajdzie, co po te pieniądze wlizie. choć msze 39 Now | liźć i po nic więcej? A te z dołu co się przypatrują, 40 Now | jeszcze krzyczeć. A tylko te wysokie ludzie, te na górze 41 Now | tylko te wysokie ludzie, te na górze stojące, widzieć 42 Now | tu, na Stare Miasto, w te wąskie uliczkę. zara za 43 Now | wąskie uliczkę. zara za te żółte kamienice, gdzie apteka. 44 Now | bał, a drugi raz. że un te swoje piętnaście dzieci 45 Now | To dobre imię jest! Po te imię to jak po te kładkę 46 Now | jest! Po te imię to jak po te kładkę przejdą ludzie z 47 Now | kładkę przejdą ludzie z te niedobre czasy do te dobre 48 Now | ludzie z te niedobre czasy do te dobre czasy, kiedy jeden 49 Now | dużo ma kołyski... Bo w te dużo kołyski dużo pracy 50 Now | ludźmi taka moc musi być. co te gęby liczy i te ziarna w 51 Now | być. co te gęby liczy i te ziarna w kłosie też...~Trząsł 52 Now | od nasze miasto? Czy tam te lapciuchy nasze flisy już 53 Now | połowę sklepu, choć o potowe te wszystkie zegarki, co tam 54 Now | ludzie kochać się mają jak te bracia...~Przyciągnął do 55 Now | pracuję! Nu,ja chcę wychować te sierotę, ten chłopiec, coby 56 Now | Oprzytomniał już zupełnie przez jedną chwilę.~- Dajta spokój, . 57 Now | kramy, rzuciła się ku niemu.~ heroiczną odwagę starca, 58 Now | Felek. - My się tylko o kołdrę co noc bić musimy. 59 Now | suknię brązową od święta i drugą modrą, codzienną, 60 Now | jeszcze, że matka spała na chwilę.~Tego dnia nie latałem 61 Now | zmizerowana.~- Żeby już albo w . albo wstronę Pan Jezus 62 Now | Żeby już albo w tę. albo w stronę Pan Jezus dał! - 63 Now | przysięgali sobie, a na te chore to nie? Czy to ona 64 Now | Felek i wyskoczył w górę na uciechę. trzasnąwszy się 65 Now | nitowany z boku... Za trzy te sztuki razem dawał dziesięć 66 Now | straciłem zupełnie wiarę w te rzeczy, które ,,raz na 67 Now | pod żebro.~- Miałaś wtedy różową w kratkę suknię i 68 Now | ślepy, widziałem... Tylko mu te łzy po wąsach kipiały...~- 69 Now | klepali, rozumiała wybornie pieszczotę i zwiesiwszy 70 Now | tłusta sklepikarka - co te? te bestie chłopaki Mostowiaków 71 Now | tłusta sklepikarka - co te? te bestie chłopaki Mostowiaków 72 Now | ociekający wodą jak topielcy.~I to naszą kochaną szkapę 73 Now | odrzekł ojciec nic, ani w , ani wstronę, tylko 74 Now | ojciec nic, ani w tę, ani w stronę, tylko oczy spuścił 75 Now | wychodził, rzuciliśmy się w te pędy, żeby do szkapy lecieć.~ 76 Now | fizjonomii, wieku; wszystkie te rysy atoli powlekał i podobnymi 77 Now | sprawy, żeby tchnąć życie w te znużone twarze.~Ale dziś 78 Now | tylko nie nawiedzi go pod chwilę dzwonienie w prawym 79 Now | mniemać by także można, wielka machinę sądową puszczono 80 Now | drogę otwartą na oścież i w . i wstronę. Przez chwilę 81 Now | otwartą na oścież i w tę. i w stronę. Przez chwilę zdawało 82 Now | zamiast chleba. Na różnicę kładę nacisk. Jest ona ważną, 83 Now | stanęli zbici w kupkę jak te owce siwe.~Pięciu ich było.~ 84 Now | odtwarza przed nim całą chwilę z zupełną dokładnością.~- 85 Now | powstrzymywanym płaczem. Całą drobną istotę pochłania 86 Now | Gdzie inni! Stoją tam jak te cielęta w kojcu, a on tu 87 Now | mogli łączyć kiedykolwiek te tak dalekie od siebie, tak 88 Now | ogarnęła stopniowo całą wielką, pustą salę sądu. 89 Now | napełnione smutkiem, jak te wydmy piaszczyste, na których 90 Now | kradzieżą z włamaniem?~Słowa te, jasne i beznamiętne, brzmią 91 Obra| najlżejszego wiatru, liście te padały cicho na zarosłe 92 Obra| Dowiadujesz się przy tym, że te "szelmy" strasznie wszystko 93 Obra| na nosie, zapytuje to o , to o ową, Wywołane po imieniu 94 Obra| strażnik otworzył także. Te śmielsze jeszcze. Na 95 Obra| piersi. Nie zwracasz uwagi na te. które stoją, i odmawiasz 96 Obra| się namarszczy. jej się te brwie zejdą...~W tej chwili 97 Obra| niepowstrzymany śmiech, przy którym te powracające na usta jej 98 Obra| ku "wielmożnemu" błyskał. taktykę stawiania zarzutów 99 Obra| prawo, a potem rzekł:~- Bez te ostatnie czasy to już nawet 100 Obra| komórce obsadził, tam gdzie te szewcy skład na skóry wprzód 101 Obra| Ale pan radca na szmery te nie zważa i zaledwie Kuntz 102 Obra| raźno mruga oczyma. Oczy te zimne, osłupiałe i stroskane. 103 Obra| przede wszystkim uwydatnić te piękne szczegóły swojego 104 Obra| Ale niech przynajmniej zimę w ubraniu swoim chodzi. 105 Obra| zgromadzeniu tacy, którzy górę widzieli z bliska.~Stary 106 Obra| dwadzieścia pięć!~Słowa te wywołują silne wrażenie. 107 Obra| kładzie.~Co do naiwności, spotkać można w starych 108 Obra| schodach? A ja mówię: To te panie, co przyjechały, sprzedają 109 Obra| panna takie śliczne, jak te anioły z nieba, płaczą, 110 Obra| chociaż jej tylko! Tak już te panie proszą, tak się modlą, 111 Obra| przelewa się wierzchem przez te wszystkie serca. Śpiew grzmiał 112 Obra| spokojniejszej, kojącej te rozdrażnione umysły względną 113 Obra| latach. Zdawałoby się, że te sponiewierane istoty mimo 114 Obra| podziwu ustami, a wszystkie te kombinacje zawsze wypadają 115 Obra| i nieraz czułam, jak się te szerokie piersi wstrząsają 116 Obra| sobą do kancelarii na wódkę te, które chce poczęstować, 117 Obra| chłodniejszej porze korzystają te tylko, które mają ciepłe 118 Obra| nie doprane koszule. Otóż te wykwintnisie dostają z kancelarii 119 Obra| mnie tajemnicą. Ona koszulę krochmali i prasuje także; 120 Obra| zabierał liczne ofiary.~Toteż te z kobiet, które dostały 121 Obra| drelich zatarł wszystkie te różnice; kaftan pasiasty 122 Obra| tej to pracowni wylatują te czarne, błyszczące motyle, 123 Obra| tak zwane "posielanki" i te, które do ciężkich robót 124 Obra| karmią niemowlęta. Dzieci te blade, przejrzyste nieledwie, 125 Obra| ogrodownictwa, pomimo całą działalność, jaką tu rozrzucił, 126 Obra| jaką tu rozrzucił, mury te nie straciły na zewnątrz 127 Obra| krawiecki, szewski i bednarski. Te trzy ostatnie zaopatrują 128 Obra| szkołę. Władza mile przyjęła nowość; z czasem wyznaczono 129 Obra| odrzekł cienkim głosikiem - za te węgle...~- Jakże to było?~- 130 Obra| towarzyszyć mężom na Sybir. Te, jeśli drogę chcą odbyć 131 Obra| korytarzach nie rozlegają się już te przewlekłe brzęki, w których 132 Wier| dziecięcia nędzarzy?~Chyba te wielkie dwie łzy, co po 133 Wier| tragiczne, surowe~Padły już na obnażoną głowę,~Którą dziś 134 Wier| mgławem,~Potem na jasność ożywczą słońca~I szepnął 135 Wier| Dreszczem wstrząsały ubogie te ściany,~Wśród których nędzarz 136 Wier| siekał,~Jakby brał szturmem izbę ubogą.~Blada twarz 137 Wier| Poprzez mogiły, gdzie śpią te dzieciny~W milczeniu śmierci 138 Wier| czy gwiazdy wschodzą,~Jako te kwiaty polne".~ ~"To i Pan 139 Wier| bliżej być musi~I patrzy na te dzieci...~A od nas tutaj 140 Wier| złotą nakrył kurzawą~Całą ziemię czarną...~ ~A wierzchem 141 Wier| Kosiarze idą z kosą,~A te dziewczęta, jak gąski białe,~ 142 Wier| baldachima!~ ~Dęby a jodły, jako te wieże,~Pod niebo się dźwigają,~ 143 Wier| mateńko, nie taki samy,~Jako te insze dzieci,~Co to się 144 Dzie| zgraję~Pozabijam i pokraję!~Te hieny, te lamparty~To 145 Dzie| Pozabijam i pokraję!~Te hieny, te lamparty~To dla mnie 146 1 | odważę~W ten cichy błękit i w te ludzkie twarze,~Jak ja podniosę 147 1 | władzą...~Już czułem, że mnie te oczy prowadzą,~Choć jeszcze 148 1 | pędzi~Z gwiazd starodawnych chmurę zerwaną,~Czerniącą 149 1 | snadź patrzał na ziemię smętny,~Bo wschód posępny 150 1 | źrenic swych przeklina~Was i urnę, i dzień ten, i losy,~ 151 1 | dzieci, rzekłem: - Kto czyni te żniwa?~Gdzie posieczone 152 1 | Więc zapatrzony w Dolores białą~Stanąłem. Tętent ucichał 153 1 | jeszcze raz przebyć ze sobą~ ziemię mogił, pokrytą żałobą,~ 154 1 | wyciągnął rękę i zagrodził~Drogę , którą szedłem, obłąkany,~ 155 1 | głowę~Podjąwszy, niosłem dziecinę bosą,~By jej mogiłę 156 1 | ten drobiażdżek nędzny, o te dzieci...~Gdy wtem, przez 157 1 | Wielkim spoczynkiem były te momenty,~Bom był zmocowan 158 1 | gdzieś wtórem;~I tak ku sobie te psy w pole wyły~Na wielki, 159 1 | ciałem.~ ~A nim my przeszli te pierwsze okopy~Trupie, już 160 1 | świat i trwoga,~A iżby ludom te trupy się śniły,~ wszyscy 161 1 | który wstanie i zakrzyczy~Na te zmierzchniki, i nie da zdobyczy.~ ~ 162 1 | biały?~ ~Czy ty pamiętasz te miedze zroszone,~Po których 163 1 | srogi...~I tak zastygły te ciała czerwone~W jakimś 164 1 | choć się zaciąłem~Przez noc jedną, jak wilk, choć 165 1 | tam, gdzie z sobą mieliśmy te mowy,~Leżał niewielki grodek, 166 1 | tak nad nim rozbrzmiały te spiże,~Zdawał się w niebo 167 1 | w cień mnie swój ogarną~Te trupy, nocą gorącą i parną.~ ~ 168 1 | A ty, któremum prawił te powieści,~Wstań a pójdź,


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License