Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
jedzono 1
jego 160
jegomosci 1
jej 164
jek 14
jeki 3
jekiem 12
Frequency    [«  »]
176 jeszcze
172 mnie
168 te
164 jej
164 pod
160 jego
156 bylo
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

jej

    Part
1 Now | i ogrodowizny napełniała jej wnętrze. Pod zatkanym słomą 2 Now | nieco kapuściane głowy. Ręce jej, zgrabiałe z zimna, trzęsły 3 Now | głąbie, kilka liści opadło jej z kolan. Naraz westchnęła.~- 4 Now | Zielonek, świeć Panie nad jej duszą, wyciągali, to się 5 Now | mu matka przyniosła i co jej za żywota nosić nie chciał. 6 Now | że to niby matka, więc jej przystęp wolny. A ona jak 7 Now | dobrze uliczkę cichą. Jej fizjonomię, jej ruch. jej 8 Now | uliczkę cichą. Jej fizjonomię, jej ruch. jej głosy, jej tętno.~ 9 Now | Jej fizjonomię, jej ruch. jej głosy, jej tętno.~Wie, kiedy 10 Now | fizjonomię, jej ruch. jej głosy, jej tętno.~Wie, kiedy zza którego 11 Now | radczyni z żądaniem, aby jej za "śkło pięknie wsadził" 12 Now | pensjonarka żądając, aby jej "niebiesko i ze złotymi 13 Now | papieru, z których sobie jej chłopaki sporządzają latawce, 14 Now | rozdrażnienia zapewne ruch jej, jej głosy, jej tętno inne 15 Now | rozdrażnienia zapewne ruch jej, jej głosy, jej tętno inne mu 16 Now | zapewne ruch jej, jej głosy, jej tętno inne mu się jakieś 17 Now | pogorszyło się jakoś; doktor jej kazał dobry rosół i świeże 18 Now | aby matkę uradować i dobre jej serce za syna okazać. Żadnego 19 Now | Moja pani! -powiedziała jej matka bardzo stanowczym 20 Now | wpółpodniesiona na łóżku, zapadłe jej oczy otwarte były szeroko.~- 21 Now | przytrzymała za rękę. Dłoń jej była zimna, wilgotna. Dwa 22 Now | usta bez głosu, pożółkłe jej czoło potem się okryło.~ 23 Now | Skinęła tylko ręką, głowa jej opadła na poduszkę, oczy 24 Now | mną gadać- Powiedziała, że jej rondel niepotrzebny, a moździerz 25 Now | krzyknął Felek. - Rondel jej niepotrzebny! Taki~rondel 26 Now | Taki~rondel jak nasz i jej niepotrzebny.~Z błyszczącymi 27 Now | oczami czekała matka, a gdym jej o skutku naszej wyprawy 28 Now | Jaka pani! Jak pożyczyć, to jej było dobre, a jak kupić, 29 Now | za piersi chwyciła, ale jej nie było co popić dać, bo 30 Now | nie odpowiedziała, twarz jej była tak biała, jak krążek 31 Now | jakby nagle kto makiem oczy jej posypał. A budziła się potem 32 Now | po prostu nie mogłem ani jej początku, ani też jej końca. 33 Now | ani jej początku, ani też jej końca. Szkapa należała do 34 Now | zobaczyć. Co który miał, to jej niósł i do pyska wtykał: 35 Now | kurtkach Piotruś zwłaszcza był jej ulubieńcom; po prostu rżała 36 Now | Natychmiast Felek wskakiwał na jej grzbiet kościsty, od starego 37 Now | ogromny w głębinach uwiązanego jej u karku worka z chudą sieczką, 38 Now | po podwórzu, nie dawszy jej spokojnie sieczki owej spożyć, 39 Now | trzęsąc od śmiechu, jej oczy w tłustej twarzy~zupełnie 40 Now | wszystkie sprawy życia, o jej względy i łaski ubiegaliśmy 41 Now | szczotkę i zgrzebło. Cośmy jej wtedy sierści nadarli! Cośmy 42 Now | wodą chlustać, dopieroż jej pęciny i boki wycierać, 43 Now | boki wycierać, dopieroż jej przygwizdywać, jakeśmy to 44 Now | miała się coraz gorzej. Jej ciężki, chrypiący kaszel 45 Now | Rozrzewniało nas teraz każde jej parsknięcie, każde ruszenie 46 Now | raz i drugi wody którąśmy jej przynosili własnoręcznie.~ 47 Now | i Felek siadaliśmy z obu jej stron na żłobie i machając 48 Now | całymi godzinami każdemu jej ruchowi.~Ziemniaki nawet, 49 Now | spuszczoną głową.~- Mleka by tez jej trzeba świeżego, mięsa, 50 Now | ręką w dół szarpnął.~- Ja jej tam kumotrowi nie wpieram! - 51 Now | powiekę szkapy, z bliska jej w oczy zajrzał.~Poruszył 52 Now | Ślepa, to ślepa! Przecie jej kumoter na książce uczyć 53 Now | Po kumoterstwie! Krzywdy jej nie zrobię...~- A jakby, 54 Now | znów ni z tego, ni z owego jej się poprawiało; wołała, 55 Now | poprawiało; wołała, żeby jej piwa zagrzać albo i mleka 56 Now | twarzy, a oczy świeciły jej jak próchno. Bywało tak 57 Now | ojciec oderwawszy głowę od jej wyschłych piersi krzyknął, 58 Now | na Piotrusia, który przy jej zimnych sztywnie wyciągniętych 59 Now | wiszący, to na głębokie cienie jej zamkniętych oczu. Usnąłem, 60 Now | stała nasza szkapa. U karku jej wisiał już Felek, objąwszy 61 Now | stara szkapa nasza.~I nuż jej zaglądać w zęby, nuż jej 62 Now | jej zaglądać w zęby, nuż jej obmacywać nogi, nuż jej 63 Now | jej obmacywać nogi, nuż jej grzywe palcami czesać. Ani 64 Now | nas iskierki radości; łeb jej to podnosił się, to schylał, 65 Now | wyciągała szyję, a donośne jej rżenie przenikało nas niewymowną 66 Now | pewnym wysileniem: zdrowe jej oko mrużyło się od blasku, 67 Now | gałęzie akacji sterczały jej za uszami, za uprzężą. za 68 Now | story nadawały sali mimo jej znacznych rozmiarów jakiś 69 Now | lebiody próbował i dotąd czuł jej gorycz. Po chwili mówił 70 Now | poczuli siłę tej wymowy, ale jej sprawność i jej szyk wojenny, 71 Now | wymowy, ale jej sprawność i jej szyk wojenny, który ich 72 Now | Zdziwili się panowie przysięgli jej jednolitości i sile. Zaledwie 73 Now | tchem tym wypełnił wszystkie jej zakąty.~ ~Pan prezydujący 74 Now | zimnym tchem jego: wszystkie jej zakątki zalewa teraz światło.~- 75 Obra| niezwykle dorodna. Wielkie jej głowy, jedne czubate, podłużne, 76 Obra| Dziewczyna była młodą, rosłą, a jej rozkwitłe kształty uwydatniała 77 Obra| Ciężki żółtawy warkocz spadał jej nisko na kark, a mała różowa 78 Obra| kołysała z boku na bok, dodawał jej jakby sennego wdzięku.~Cygan 79 Obra| do legalności podobnego jej obrotu. Na szczęście przypomniał 80 Obra| uzasadnionych poglądów na jej stan obecny i nagle przerywa 81 Obra| nawet skradła, nie opłaciło jej się...~Macha ręką i uśmiecha 82 Obra| robotnicy i nie odbierając jej roboty z ręki, przez co 83 Obra| co okazujesz szacunek dla jej czasu. Przy tej sposobności 84 Obra| przeszłością aresztantki i jej nadziejami na przyszłość, 85 Obra| się mogły; mówiąc z nią, o jej tylko los się troskasz, 86 Obra| nią tylko jesteś zajęty, jej tylko oddany. Z szarej, 87 Obra| czternasty zamknęli, tak jej się zara w głowie zaczęło 88 Obra| Tera fotegrafowali, co jej fotegrafiją mają posyłać 89 Obra| dobroci, to się namarszczy. jej się te brwie zejdą...~W 90 Obra| Oryginalnie piękną była jej twarz śniada i niezmiernie 91 Obra| czarną, wąską linią, usta jej drgały.~Chwilę patrzyła 92 Obra| mi języku...~Nagle wzrok jej padł na mnie i odbił ogromne 93 Obra| zachodzących oczu. Postać jej była gibka, szczupła i składna.~ 94 Obra| którym te powracające na usta jej wyrazy miały jakieś okropne, 95 Obra| uspokoić Dziką. Rozpięłam jej stanik i zmaczawszy chustkę 96 Obra| i przycisnęłam głowę jej do piersi. Po śmiechu przyszło 97 Obra| Dzika głęboko zasnęła.~Wtedy jej głowę złożyłam na poduszce, 98 Obra| obrzękła od razów, jakie jej świeżo Osmólec zadał, znać 99 Obra| znałam doskonale. Używali jej zazwyczaj doświadczeni więźniowie, 100 Obra| niepożądanymi świadkami jej będących.~Najkomiczniejszym 101 Obra| palcach trzymając nie niósł jej do nosa.~- Ani ja ojca, 102 Obra| podnosi się z szelestem~na jej szerokich piersiach.~Ale 103 Obra| niego. Gmina nie wymaga, by jej członkowie czynili to darmo. 104 Obra| finansów gminy, który by sekcji jej dobroczynności pozwalał 105 Obra| własnej duszy... Zdejmowanie jej nie było zresztą rzeczą 106 Obra| położeniu będące i przynoszące jej największą pociechę; one 107 Obra| one też nawzajem odpłacały jej nadzwyczajną czułością i 108 Obra| mamy, co nasze, odpuśćcie jej, chociaż jej tylko! Tak 109 Obra| odpuśćcie jej, chociaż jej tylko! Tak już te panie 110 Obra| To była filozofia, która jej dawała dziwną pogodę i otaczała 111 Obra| pogodę i otaczała kącik jej spokojem, wtedy nawet, kiedy 112 Obra| sobie bogdankę, posyłał jej, mniejsza o to jaką drogą, 113 Obra| kochanek Heleny War. za jej młodych lat jeszcze. Byliby 114 Obra| Penelopy zbyt ściśle, za złe jej tego nie miał i z dobrym 115 Obra| do cisnących się u stóp jej nędzarzy. Formalności natury 116 Obra| żadna z aresztantek przy jej tapczanie siennika swego 117 Obra| zobaczyłam, że mam suknię od łez jej mokrą.~Odtąd często tak 118 Obra| pomiędzy nimi jedna - nazwiska jej przypomnieć już sobie nie 119 Obra| czym świat stoi. Poszło jej o skwarki, na których jakoby 120 Obra| przełożoną izby, odpowiada za jej ład i czystość. Ona zaścieła 121 Obra| aresztantka zaś nie dostaje jej na raz więcej, jak jeden 122 Obra| odpowiednią pomoc, jeśli jej położenie tego wymaga, a 123 Obra| rok, na dwa lata. Wolno jej wówczas zażądać oddania 124 Obra| oddania swego dziecka, które jej do więzienia przynoszą, 125 Obra| strawy, za którą, jeśli jej nie zużywa, dostaje dwa 126 Obra| poszła dowiedzieć się o jej losie, przechadzała się 127 Obra| zaczęła mi opowiadać, że jej czegoś dać nie chcieli. " 128 Obra| nad wiorst czterdzieści w jej promieniu.~Jeżeli sprawowanie 129 Obra| kto bliżej poznał Serbię, jej tradycje, jej charakterystykę, 130 Obra| poznał Serbię, jej tradycje, jej charakterystykę, wewnętrzne 131 Obra| z karabinem odbywa przed jej frontem nieskończoną wędrówkę.~ 132 Obra| pana dozorcy o uwolnienie jej. Gdy wyszła na próg, ja 133 Obra| w ciemnej. Przeciwniczka jej zdawała się być zgnębiona 134 Obra| spod którego błyszczały jej oczy jasne i uśmiech dziecięcy.~ 135 Obra| nie zszedł ani na chwilę z jej pełnych ust rumianych.~Skazana 136 Obra| Chciałam podnieść, ale ręce jej trzymały się mnie jak kleszcze.~- 137 Obra| przemówiła ani słówka, tylko oczy jej nabierały wyrazu coraz większego 138 Obra| podpalenie. Co się stanie z jej dzieckiem? Co się stanie 139 Obra| pokutę, co nie przeszkadzało jej bynajmniej wymyślać najohydniejsze 140 Obra| przez wszystkich. Pomimo to jej fantazja twórcza nie spoczywała 141 Obra| zaspokajało ledwo w części jej żądzę złego. Nie przez to 142 Obra| którego sceny rozgrywały się w jej rozpalonym mózgu. Widziałam 143 Obra| i słowa przez cały czas jej trwania, ci nawet, co sobie 144 Wier| mówić będą w świecie~I zwać jej dzieje ludu epopeją...~I 145 Wier| mizerna i licha...~Twarz jej wygasła, pożółkła, zmartwiała,~ 146 Wier| jakimś głuchym...~Pierś jej w śmiertelnej podniosła 147 Wier| On jeden tylko jest widny jej oku...~Jej Jasiek!... Dziwne 148 Wier| tylko jest widny jej oku...~Jej Jasiek!... Dziwne spostrzega 149 Wier| martwa padła...~Mówiono, że jej pękło chłopskie serce.~ ~ ~ 150 Wier| A nędza co dzień odbiera jej siły...~Ten szereg drobnych 151 Dzie| Ha! Nasza zima zła!~A my jej się nie boimy,~Dalej śnieżkiem 152 1 | milczącą i białą.~Ponad jej czołem, jak tchnienie wilgotne,~ 153 1 | Lecz dotąd widzę ten u jej warkoczy~Miesięczny płomyk, 154 1 | srebrzysty i siny,~A także głos jej pomnę - i jej oczy.~Oczy 155 1 | także głos jej pomnę - i jej oczy.~Oczy to były, jak 156 1 | jasna! - rzekłem, bo takie jej miano~Dawało serce - o jasna, 157 1 | uporze, który w drzwi otwarte~Jej siwą głowę pchał pomiędzy 158 1 | płomieniach, zbladła,~A obłok szat jej, przejrzysty i biały,~Nagle 159 1 | niosłem dziecinę bosą,~By jej mogiłę dać i z mchów posłanie.~ 160 1 | by mówiła,~Za wiewem szat jej szedłem zadumany.~A wiodła 161 1 | dni onych, nim wyszli z jej łona.~ ~Błogosławiony grób 162 1 | Lecz owa jasność nad czołem jej - drżała.~ ~ 163 1 | ugorze,~Ale na sercu, co jej się spodziewa...~A ja wspomniawszy, 164 1 | Zaprawdę - rzekłem - krwawe jej ziarna,~A rola ogniem spalona


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License