Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
jedzie 1
jedzo 2
jedzono 1
jego 160
jegomosci 1
jej 164
jek 14
Frequency    [«  »]
168 te
164 jej
164 pod
160 jego
156 bylo
155 ten
153 byl
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

jego

    Part
1 Now | miłościw grzesznej duszy jego! Boże, bądź milościw...~ 2 Now | drewnianą śrubę prasy, oczy jego spod brwi gęstych, nawisłych, 3 Now | klej, mieszając farby.~I jego też znają tu wszyscy. Obcy 4 Now | suchotniczy powroźnik zaczepia o jego klamkę swoje długie, konopne 5 Now | nożyce, wsadza zmierzchem w jego drzwi głowę na długiej, 6 Now | Spokój i powaga maluje się na jego typowej, zawiędłej w trudach 7 Now | w trudach twarzy.~Włosy jego mocno siwe. a długa broda 8 Now | Widać w nim i Resię. żonę jego, z którą dobrze mu było 9 Now | najdłużej to w nim widać jego najmłodszą dziewczynę Liję, 10 Now | mruczenie dobywa się z ust jego. W miarę jak pali i jak 11 Now | Przezroczysta cera chłopca, jego częsty kaszel, jego wątłe 12 Now | chłopca, jego częsty kaszel, jego wątłe piersi i pochylone 13 Now | kiedy się uśmiecha, piwne jego oczy patrzą z melancholią 14 Now | zakłada spracowane ręce. Siwe jego włosy pokrywa jarmułka, 15 Now | modlitewny starego Żyda; głos jego przechodzi wszystkie spadki 16 Now | wysokich, na których śpiew jego przechodzi w jęk i w żarliwy 17 Now | ogarnia dreszcz nerwowy, blada jego twarzyczka staje się bledszą 18 Now | gdzie ty się urodził, jak ty jego kochać możesz?... Nu?...~ 19 Now | razem jednak patrzył na jego zlęknioną twarzyczkę z jakimś 20 Now | dobrodziejowi powiem, że una jego nie ominie. I wiatr jego 21 Now | jego nie ominie. I wiatr jego nie ominie, i deszcz jego 22 Now | jego nie ominie, i deszcz jego nie ominie' Patrz pan dobrodziej 23 Now | gorejącymi oczami patrzył w jego twarz płaską, ozdobioną 24 Now | swej ręki i nie puszczając jego ramienia.~- Nu, un uczeń 25 Now | powrót chłopca, a objąwszy jego szyję pochylił się do zegarmistrza 26 Now | pochlebnie, ujmująco, siwe jego oczy patrzyły z przymileniem.~ 27 Now | nim nie domyślał. Wzrok jego pałał, wargi parskały, głowę 28 Now | jaki lat dziesiątek- Usta jego poruszały się bezdźwięcznie, 29 Now | swoim warsztacie. Wielkie jego nożyce zgrzytały po papierze 30 Now | gorączkowo, żarliwie; na jego zwiędłej, głęboko zbrużdżonej 31 Now | lubością na dziecko. Czoło jego wygładzało się. usta rozszerzały, 32 Now | Rozdrażniony był widocznie bardzo. Jego ospowata, długa twarz zdawała 33 Now | zrobił, oddalił cienkie jego nogi na niezmierną odległość 34 Now | fartucha widać było drżenie jego starych kolan; twarz z czerwonej 35 Now | przycisnął się do dziada. Jego wielkie, ciemne oczy pociemniały 36 Now | szlochanie dziecka dochodziło do jego świadomości.~W tej chwili 37 Now | zebranych, do okna podszedł, oba jego skrzydła pchnięciem ręki 38 Now | wielkie łzy toczyły się po jego zbrużdżonej twarzy.~W tej 39 Now | wzgarda, litość wstrząsały jego odkrytą piersią i płomieniami 40 Now | piersią i płomieniami szły po jego czarnej, ospowatej twarzy.~- 41 Now | go gniew dławił. Z małych jego burych oczu iskry sypać 42 Now | cofać. Postać młodzieńca i jego słowa uderzyły ich swą siłą. 43 Now | Mała zielona lampka dawała jego siwej głowie jakieś szczególne, 44 Now | sztuka w całym repertuarze jego. Nigdy mu w nim dorównać 45 Now | spojrzał, a kiedy wzrok jego zatrzymał się na opróżnionej 46 Now | zaraz potem usłyszałem jego chrapanie. Ojciec tego wieczora 47 Now | od spodu podbródek. Pod jego kościstym nosem sterczały 48 Now | twarz i obie ręce w niebo; z jego wzniesionych oczu padały 49 Now | niewiele różniła kolorem od jego skołtunionych włosów i ryżawej 50 Now | powolnych ruchów. Szeroka łysina jego dużej, okrągłej głowy błyskała 51 Now | idącym. Tak w rysach twarzy jego. Jak w całej postaci rozlana 52 Now | mundury prezesa i asysty jego. Prezes był zagłębiony w 53 Now | oparte; z lewej i z prawej jego strony siedziało po dwóch 54 Now | zważać pilnie, a drugie jego. nie zajęte oko nieruchome 55 Now | kania. Zwiędłe, cienkie jego wargi rozszerzają się szczególnym 56 Now | na drugie ramię, a wzrok jego padł na złoty łańcuch prezydującego.~- 57 Now | chwilę, że obojętny wzrok jego zatlił się wilgotnym żarem. 58 Now | roztropny.~"Oho!" - myśli, a jego śniada twarz obleka się 59 Now | kiedy go tu wpuścili, oczy jego chodziły kołem po suficie, 60 Now | żałował w tej chwili, że gęsi jego tych dziwów nie widzą.~Tymczasem 61 Now | długą, jasną rzęsą. Powieki jego wyglądają w tej chwili jak 62 Now | jak roratna świeca. Głowa jego zapomniawszy zwykłych swoich 63 Now | pociągnął w górę łatany rękaw jego świtki i grubej, nie dobielonej 64 Now | które pokrywały cienką jego rękę.~- Heto szczo? - zapytał 65 Now | ku stołkowi, usiadł; na jego wysokie, łysiejące czoło 66 Now | sztywnie; szeroko otwarte jego oczy patrzyły w jakąś dalekość, 67 Now | poruszeniem poruszył się także jego pięknie wygolony podbródek. 68 Now | mowa. Szeroko otwarte oczy jego robią się coraz przezroczystsze, 69 Now | spojrzenie bystre i chłodne.~Głos jego był metaliczny, suchy nieco; 70 Now | poruszenia, dodające słowom jego niezwykłej precyzji i siły.~ 71 Now | przysięgłych: w pośrodku jego ziała przepaść.~Czy widzieli? 72 Now | każde nagięcie, każdy nacisk jego głosu.~Innym oni teraz okiem 73 Now | uszkadza; w chropowatości jego dostrzegali zdradzieckich 74 Now | wyraźnie słyszeli zgrzyt jego złowieszczy i trzeszczenie 75 Now | najniebezpieczniejszych uroków jego - obracało się wyłącznie 76 Now | który widział podpartą jego głowę i rękę nastawioną 77 Now | drży już pod zimnym tchem jego: wszystkie jej zakątki zalewa 78 Now | nie siada nawet. W pięknej jego ręce szeleści drobna ćwiartka 79 Obra| Najcharakterystyczniejszą cechą więźnia jest jego postawa. Przy pewnej wprawie 80 Obra| kark unosił wysoko nad inne jego ogoloną i czarniawą głowę.~ 81 Obra| ani na kapustę. Gorejące jego oczy, zrazu w czeluściach 82 Obra| tyle rączości przybyło. Zła jego gwiazda trzymała go wszakże 83 Obra| dalej, znać było, że siły jego bliskie były wyczerpania.~ 84 Obra| porządnego bata niewart! Żeby jego choroba! Tfy!~Tu splunął 85 Obra| razu. Owszem, nadało myślom jego bieg górny i wzniosły. Czuł 86 Obra| policzki, co uwydatniło piękny jego podbródek, i odsapnął kilka 87 Obra| oczy. Wszystkie muskuły jego bolesnej twarzy drgały. 88 Obra| budujących maksym. Stanowiło to jego specjalność i przedmiot 89 Obra| wzruszony, a drżący z lekka głos jego i oczy, mgłą wilgotną zaszłe, 90 Obra| otworzył, przy czym oczy jego odbywają szybki, sumaryczny 91 Obra| nadzorcy. W tej chwili oczy jego uspokajają się nieco, wolniej 92 Obra| sypie kurz i wręcz słowom jego zaprzecza-~Zbliżasz się, 93 Obra| to "wielmożny" mówi, oczy jego biegają po twojej twarzy 94 Obra| przychodzi mu to z trudnością. Jego ogolona głowa, twarz szara 95 Obra| wielmożnego", całując jego ręce, poły jego surduta, 96 Obra| całując jego ręce, poły jego surduta, jego buty, jego 97 Obra| ręce, poły jego surduta, jego buty, jego kolana - i audiencja 98 Obra| jego surduta, jego buty, jego kolana - i audiencja skończona. 99 Obra| wszystko, abyś do mieszkania jego wstąpić raczył, abyś nie 100 Obra| gmachem stanąwszy murom się jego przyglądał.~Na szczęście 101 Obra| najpocieszniejsze, to usilne przeprosiny jego, że cię musi "na chwilkę 102 Obra| numerów nie zależy wcale od jego grzeczności i łaski, którą 103 Obra| wypytujesz o samo więzienie, o jego urządzenia, zarząd itp., 104 Obra| która nieraz przeklinała jego istnienie, uśmiecha się 105 Obra| mocno obrzękłą, a cala jego wielka, ciężka, skurczona 106 Obra| proch się rozsypie. Twarz jego nie była ani bezmyślnie 107 Obra| silnie wytrzeszczone oczy jego świadczyły o natężeniu mózgownicy 108 Obra| wybiła wielka męka. Głowa jego trzęsła się coraz silniej. 109 Obra| po siole bębnił; piękne jego oczy podnosiły się przy 110 Obra| po nocach się ciska, żeby jego choroba utłukła! Onegdaj 111 Obra| jęczał bez caluśką noc, jakby jego kto rżnął! Niestrzymane 112 Obra| mojej obecności. Po twarzy jego przemknęło najpierw zaniepokojenie, 113 Obra| sprytu i polityki okazał, a jego jasne piękne oko zdawało 114 Obra| niego zmąconym wzrokiem; na jego twarz śmiertelnie stroskaną 115 Obra| złowrogim cieniem. Palce jego coraz szybciej po poręczy 116 Obra| szeroką, obrzękłą twarz jego wystąpił wyraz śmiertelnego 117 Obra| zgotował i na stół podał. Pan jego był w wytkowo złym humorze 118 Obra| słychać od czasu do czasu jego śmiech swobodny, wesoły, 119 Obra| pilastrów, tylko że wskazówki jego zdają się dziś wolniej jakoś 120 Obra| pierwszy do licytacji stanie, a jego dotąd nie ma.~Ucicha nareszcie 121 Obra| by gruntowały popularność jego. Chrząka tedy i oparłszy 122 Obra| łąkę okna, pada teraz na jego zgarbioną i znędzniałą postać. 123 Obra| nie wie, kto będzie panem jego. Uśmiecha się tedy do wszystkich 124 Obra| patrzy z wysiłkiem, stara jego głowa coraz silniej trząść 125 Obra| fontaź dziwnie się sprzecza z jego wyschłą, pomarszczoną w 126 Obra| co tu przyszedł, na ręce jego patrzy, czy się roboty chwycą.~ 127 Obra| Nogi to właśnie najsłabsza jego strona. Ba! gdyby nie nogi!... 128 Obra| inne.~Stary idzie. Sztywne jego nogi nie zginają się wcale; 129 Obra| wielkim zimnie; wszystkie jego stare kości dygocą. Struchlała 130 Obra| twarda i surowa bruzda; oczy jego zapalają się i gasną. Niepocieszone, 131 Obra| nabiera nieco życia. Na łysej jego czaszce igra odblask cichej 132 Obra| myśli stary Kuntz, a nędzne jego nogi dygocą coraz silniej. - 133 Obra| balasków rozparty stoi syn jego, z krótką fajką w zębach. 134 Obra| rzewny uśmiech rozszerza jego zwiędłe wargi. Potrząsa 135 Obra| ale ryzykować nie może. Jego czarna o prostych włosach 136 Obra| stary Kuntz nie słyszy.~Lewa jego powieka drży coraz silniej, 137 Obra| dopiero można się przypatrzeć jego kolanom, tak ku przodowi 138 Obra| zdaje, teraz można widzieć jego wykręcone, ciężkie stopy 139 Obra| ogólnej wesołości. Okrągłe jego, wypukłe i błyszczące oczy 140 Obra| nędzarza, jak gdyby każdą z jego wyschłych i struchlałych 141 Obra| wielkie zdumienie odbija się w jego nędznej twarzy. Coraz wyżej 142 Obra| szeroką czerwoną twarzą. Jego brunatny, rozpięty Spencer 143 Obra| budynkami, opasany murem; front jego wychodzi na ulicę Dzielną, 144 Obra| Przez cały ten czas wybranka jego serca chodzi z dumnie podniesionym 145 Obra| znajdujące się na dwóch jego przeciwległych krańcach, 146 Obra| na wypraniu na podłodze jego koszuli, którą jakim sposobem 147 Obra| uprzejmość p. nadzorcy i jego twarz pełna słodyczy i ludzkości. 148 Obra| rywalizującą z nią o względy jego macochę; której nabrzmiała 149 Obra| ramiona, podczas kiedy ręce jego ginęły w zbyt długich rękawach 150 Obra| więzienna gunia pod- niosła na jego szczupłej, dziecięcej piersi.~ 151 Wier| istnienia...~ ~Wolny, bo jego ostatni sierota,~Co z głodu 152 Wier| czym miał mówić? - Myśl jego, wtłoczona~Pomiędzy koła 153 Wier| piły,~Była tak ciężką jak jego ramiona,~Co się bezwładnie 154 Wier| mówić? Wszak świata obroty.~Jego pragnienia i walki, i ruchy~ 155 Wier| szerszego już prądu~Pchnął myśli jego na głębię od brzegu...~Lecz 156 Wier| słowo,~Rzeźwiące rosą myśl jego jałową,~Jakżeby słuchał 157 Wier| zapewne~Kochał lud, myślał o jego oświacie~I miał dla niego 158 Wier| wyrok surowy,~I dotknął ręką jego płowej głowy,~I rzekł: " 159 Wier| z maleńka już kradną?~A jego dotąd na książce nie uczą?~ 160 Wier| brudnej pleśni...~A oczy jego patrzą w okienko,~Czy mu


Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License