Part
1 Now | insze...~Na cmentarzu, na ten przykład, to nie tak, jak
2 Now | wszelaki oporządek inszy niż ten prosty naród mają, czy to
3 Now | zniszczyła, że chodził jak ten cień, sam sobie niepodobny,
4 Now | przychodzić - jeszcze gorzej. Ten cierń kolący więcej w sobie
5 Now | te ich "Dziady", co się w ten dzień po cmentarzach naród
6 Now | Chrystusowe jakby żywe, a ten bok jakby krwawiący... A
7 Now | Rozstąpili się ludzie, ten i ów szepce: "maty" - że
8 Now | tak Mendlowi smakuje. Siny ten dymek ma i to jeszcze w
9 Now | Stary Mendel odbiera od niej ten skromny obiad; nie je go
10 Now | niespokojnie, długo.~Niepokój ten nie opuszczał go i przy
11 Now | swoje oczy i dopiero kiedy ten za progiem był, spuścił
12 Now | Nu, to takie ręce są, co ten chleb i te wodę próżno do
13 Now | tego. coby od te ognie i od ten pożar, i od te pioruny Żydy
14 Now | już nie jest nic. To już ten jeden temu drugiemu bratem
15 Now | bratem się zrobił, to już ich ten smutek jednym płaszczem
16 Now | smutku niż do tańca i że ten płaszcz to bardzo duży jest.
17 Now | myli. Pan dobrodziej zna ten słup na Ujazdów? Nu pan
18 Now | się śmieje' To jak tam na ten słup położony będzie hunor
19 Now | jeden wlizie na siup po ten hunor ,y drugi po te mądrość
20 Now | przy nich są, Ale jak na ten słup położone będą tylko
21 Now | to po co ludzie będą na ten słup liźć? Jak pan dobrodziej
22 Now | stojące, widzieć będą, co na ten słup nic innego położone
23 Now | Ale to nic nie szkodzi. Ja ten jeden podniosę i ten drugi
24 Now | Ja ten jeden podniosę i ten drugi też podniosę. Mój
25 Now | go i pan dobrodziej, na ten przypadek, godnemu synkowi
26 Now | tradycji.~- Nu, co un jest ten Mendel Gdański? Un Żyd jest,
27 Now | położy.~- Nu. co un jest ten Kubuś Gdański? - ciągnął
28 Now | coby rozum miał. Nu, czy un ten rozum gdzie poniesie, jak
29 Now | Un tu mądry będzie. na ten kraj. na to miasto będzie
30 Now | rozum miał. To będzie w ten kraj cały rozum- co by bez
31 Now | bez niego był, i jeszcze ten rozum będzie w ten kraj,
32 Now | jeszcze ten rozum będzie w ten kraj, co un go Kubuś będzie
33 Now | chcę wychować te sierotę, ten chłopiec, coby z to dziecko
34 Now | to miasto się urodził, w ten dom dzieci miał. ja 'tu
35 Now | chrzescijany nu to uny i na ten krzyż nie będą pytali ani
36 Now | krzyż nie będą pytali ani na ten obraz... Nu, to uny i nie
37 Now | dzika żądza pastwienia się, ten instynkt okrucieństwa, który
38 Now | Felkowi, a że i matka w kąt ten patrzyła smutnym wzrokiem,
39 Now | szanowałem tak, jak szanowałem ten moździerz. Matka zdejmowała
40 Now | ze spuszczoną głową. Cały ten dzień był ojciec bardzo
41 Now | trzasnąwszy się dłoniami po udach. Ten skok to była najlepsza sztuka
42 Now | Cóżeś ty tak jak tyka przez ten miesiąc urósł?~- Głupi! -
43 Now | takim cichuchnym głosem jak ten wiatr letni. - Już się ty
44 Now | zamaszystym ukłonie.~Cały ten dzień było mi tak, jakby
45 Now | nas przyszła, na co to wóz ten czekał.~Ale i ona poznała
46 Now | nami. Dziwnym się wydawał ten pogrzeb z trójką tak dobrze
47 Now | tak zgięła do ziemi, jak ten krzyż padającego Chrystusa,
48 Now | najlepszy, że nie było po co. Ten dalej czuł pusty mieszek
49 Now | zmrużone oczy, niż je miał pan ten. oglądający najpierw paznokcie
50 Now | targnięcie się na prawo, ten sam zamach na porządek społeczny.
51 Now | powstał za stołem i w ławkach. Ten i ów poruszył się, zaszeptał,
52 Now | zaszeptał, odchrząknął; ten i ów wyciągnął szyję. żeby –
53 Now | opozycji.~Tymczasem za stołem ten i ów poruszył się w fotelu
54 Now | lot pochwycił pan obrońca ten delikatny odcień na wyrazistej
55 Now | ostatniej pod borem chaty. Ten jest jak oczarowany. Od
56 Now | słyszy, że do niego mówią. Ten sam pan mówi. co zawołał
57 Now | doskonale. Pan zapytuje, czy ten ser i masło zjedli z chlebem?~-
58 Now | nalega- Zna on widać doskonale ten uśmiech Poleszuka przeczący;
59 Now | jakby zmęczonym głosem, Sam ten głos świadczył, że jarmark
60 Now | niechętnie przyjmowano cały ten epizod sprawy. To rozpytywanie
61 Now | samolubne, zimne dusze, owszem, ten i ów odwrócił oczy nie mogąc
62 Now | znędzniałe postacie chłopiąt, ten i ów czuł wielką przykrość
63 Now | Najbardziej zdumiony był woźny. Ten po prostu oczom własnym
64 Now | broni- Pozwolę sobie punkt ten podjąć i powtórzyć tu trafne
65 Now | Taż on od tego właśnie! A ten, patrzajże, duszeczka ty
66 Now | Przebaczcie! Myślałem, że ten dzieciak chorobę nam tu
67 Now | tam iść. Chciałby iść na ten wiatr wiejący, na ten deszcz
68 Now | na ten wiatr wiejący, na ten deszcz siekający, ot tak,
69 Now | mówca, i oni sami. Punkt ten, ogołocony z wszelkich dodatków
70 Now | mały ruch ręką, jakby klucz ten przekręcał w zamku, panowie
71 Now | się z brzeżka ławy umykał ten i drugi.~Pan obrońca na
72 Now | tył i mruży oczy.~Miecz ten wszakże nie zostawia nikogo
73 Now | przyjdzie, towarzyszył głos ten zalękniony, drżący i błagalny.~
74 Now | spoza drzwi otwartych w ten sposób skradziono masło
75 Obra| barwa żółta, oleista, cień ten przemaga, szczególniej na
76 Obra| łatwością, że więzień przebywa ten punkt krytyczny, w którym
77 Obra| A to musi nie co, ino ten ladaco świsnął bez bramę
78 Obra| pomocnikowi swemu, kiedy ten rzekł:~- Kiedyż mu się wyrok
79 Obra| kroki w korytarzu. Odgłos ten irytuje "wielmożnego" widocznie.
80 Obra| współczuciem. Co do Jakuba, ten wyniósł się dyskretnie i
81 Obra| patrzył. Co do starego Jakuba, ten z wielką uwagą obserwował
82 Obra| chwilę. Co do pana nadzorcy, ten był promieniejący i poglądał
83 Obra| drgnął... Ani zipnął... Jak ten ptak... Jak ten ptak...-
84 Obra| zipnął... Jak ten ptak... Jak ten ptak...-głuchym. zduszonym
85 Obra| przyparty, w jednej koszuli jak ten świątek stoi, ręce złożone
86 Obra| nikogo w komórce nie ma, a ten się precz trzęsie a modli:,,
87 Obra| w kącie klęczący, Józef, ten czarny, z lazaretu, co go
88 Obra| powiadał, że taki był letki jak ten snop omłócony... Aż im dziwno
89 Obra| tablicę z napisem. Napis ten, błyszczący wesoło złoceniem
90 Obra| wspiera.~Tu czując, że mu się ten frazes udał, robi krótką,
91 Obra| porywami serca mówi: starzec ten, nędzarz ten, ten kaleka
92 Obra| mówi: starzec ten, nędzarz ten, ten kaleka nie może już
93 Obra| starzec ten, nędzarz ten, ten kaleka nie może już wyżyć
94 Obra| zmiętej i zbrużdżonej twarzy.~Ten, to ów zaczyna mu się przyglądać.
95 Obra| szczękają, głowa się chwieje jak ten liść jesienny. Woźny popycha
96 Obra| dach mu nad głową dawał za ten marny grosz z gminy, a do
97 Obra| warunki? Wszak stoi tu jak ten Łazarz przed ludźmi... Cóż
98 Obra| musi wiedzieć, co daje, a ten, kto bierze, musi wiedzieć,
99 Obra| tak wielkie, iż zmiąwszy ten niebieski bawełniany szmatek
100 Obra| się, ale nie winien temu. Ten przeklęty parobek, którego
101 Obra| trącają się łokciami.~- Jak ten patrzy! Jak ten bestia patrzy!
102 Obra| łokciami.~- Jak ten patrzy! Jak ten bestia patrzy! Toć, chwała
103 Obra| nie umie na wskroś brać! Ten się zna! No, już ten się
104 Obra| brać! Ten się zna! No, już ten się zna!~Tymczasem izba
105 Obra| udzielonym będzie. Przez cały ten czas wybranka jego serca
106 Obra| towarzyszek. Pierwszym, który ten rodzaj mistycznego ślubu
107 Obra| mszy służącego, a nawet ten ochrypły dzwonek, który
108 Obra| aresztantek, która przez ten rok cały nie przemówiła
109 Obra| ranki przechodziły zwykle w ten sposób, że opowiadałam aresztantkom
110 Obra| kombinacje zawsze wypadają w ten sposób, że czy tak, czy
111 Obra| Wkrótce uczułam, jak się ten kolos, oparty o mnie, zaczął
112 Obra| człowiek sam jeden, jak ten palec... A to już dwadzieścia
113 Obra| przybysze ze wsi. Zwyczaj ten datuje się tu od bardzo
114 Obra| a koszula wyprasowana w ten sposób, jeśli tylko czysto
115 Obra| że kto nie był w łaźni, ten jeść nie dostaje. Pomimo
116 Obra| zupełnie ciemny. Korytarz ten, niezmiernie wąski i długi,
117 Obra| więzienia w kraju. Magazyn ten jest to spora o dwóch oknach
118 Obra| klejenia pudełek. Warsztat ten zatrudnia przeszło dwadzieścia
119 Obra| więźniowie przędą. W błędzie jest ten, kto sądzi, że to wygląda
120 Obra| opowiedzieć. - Otóż wygarnął on ten drobiazg, zamknął osobno,
121 Wier| jestestwie żywym.~ ~Rok ten był ciężki: ulewa smagała~
122 Wier| młody robotnik sprzed progu;~Ten zmierzch wieczorny, przejrzysty,
123 Wier| I chyba tylko promyczek ten złoty,~Co mu przez okno
124 Wier| tysiące...~Widział, że tłum ten - to siła stracona~Dla wielkich
125 Wier| Kto więcej winien: czy ten nieświadomy,~Co drogi nie
126 Wier| narodowych skarbów i pamiątek~Ten nędzny, zgrzebny, poszarpany
127 Wier| nędzarza,~Tak, jakby mógł Ten, co biednych jest Bogiem~
128 Wier| dzień odbiera jej siły...~Ten szereg drobnych grobów wśród
129 Wier| powietrzu granie,~Jak kiedy, na ten przykład, w kościele~Zagrają
130 Wier| strzeże.~A kto tam przejdzie, ten sobie westchnie~I szepce
131 Wier| jeszcze przed zimą,~Jak ten wróbelek lichy...~ ~Oj,
132 Dzie| A zasię spod Płocka~Pod ten Toruń stary~Złotym żytem
133 1 | dzisiaj spojrzeć się odważę~W ten cichy błękit i w te ludzkie
134 1 | długo.~Bo już mnie chwytał ten duch. co po ziemi~Mogił
135 1 | godziny;~Lecz dotąd widzę ten u jej warkoczy~Miesięczny
136 1 | przed Bogiem brać świat ten w obronę~I wzejść bławatkiem
137 1 | miała podane oblicze~Jak ten, kto idąc, łkań dalekich
138 1 | przeklina~Was i tę urnę, i dzień ten, i losy,~Niechaj na syna
139 1 | A bogdajżeś ty kamień ten grobowy~Pierwej wyciągnął
140 1 | są zielone kłosy,~I kto ten zagon w runi zaorywa?~-
141 1 | głosem:~- Wojna.~ ~A gdy ten wyraz padł w ciche przestrzenie,~
142 1 | tęczą,~ ~Ażby przeminął ten dzień i godzina~Przestrachów
143 1 | Chrysta!~Bo jest z nim świat ten na krzyżu rozpięty,~Żółcią
144 1 | Cichy w swej kaźni, Baranek ten Boży...~ ~
145 1 | mógł zbawić, ziemio, krzyż ten ciebie~I próżna miłość ta,
146 1 | kwilenie ciche.~Więc idąc na ten głos w najgęstsze ciemnie,~
147 1 | rączyny~Po kąsek chleba, a ten był - jedyny.~ ~Tak z puchów
148 1 | przejęło mnie drżenie~O ten drobiażdżek nędzny, o te
149 1 | Nie odpuszczę!~Straszną ten śmiercią tutaj zginąć musi..."~
150 1 | zadumanych oczu!~Czy ty pamiętasz ten promień księżyca,~Co się
151 1 | mordowanych i batalii głosy,~Na ten jęk cichy powstały mi włosy.~ ~
152 1 | i w chmurach zawisnął,~A ten krzyk trwogi, którym był
153 1 | gniazda swojego...~A oto trup ten miastu gospodarzy~I jest
154 1 | ludzki! O plemię Kaina!~Ten sam ty zawsze bratobójca
155 1 | wołające, niewinne ofiary...~Ten sam ty zawsze! A cień twej
|