0-cenic | cerem-dobro | dobry-gadas | gadat-jawne | jawni-kroch | kroci-metny | metod-natch | natez-oczek | oczka-ostrz | oswia-pocie | pocil-powie | powin-przez | przod-rozdz | roze-skolt | skoml-stola | stole-tknie | tkwil-utarl | utart-wrzas | wrzaw-wyzla | wyzlo-zaspa | zaspo-zniew | znika-zzolk
Part
501 Obra| audiencja skończona. Taż sama ceremonia odbywa się jeszcze pod dwoma
502 Now | powiece i matowa śniadość cery, która pod wpływem świateł
503 Now | w mieszek, związał i za chałat na piersi zasunął. Opuścił
504 Now | bramy stał. ręce za pas u chałata założył i bokami spluwał.
505 Now | pani moja, drugi raz i chałupa się pali, a takiej łuny,
506 Now | statku, a może i wprost z chałupy Nisko podcięte, konopiaste
507 Obra| zgryźliwości i porywczości charakteru kupca N., który bezżennym
508 Obra| mężczyznami.~Trzeciorzędną w charakterystyce zewnętrznej więźnia cechą
509 Obra| chwili nie czujesz nawet charakterystycznej mdłej woni, która tu jeszcze
510 Obra| ośm do dziesięciu funtów. Charakterystyczny brzęk, jakby okutego wozu,
511 Obra| zewnątrz brak tej wybitnej charakterystyki, która stwarza imię w jednej
512 Dzie| wielkiej trwogi!~Pędzi jakby chart ze smyczy...~- Tygrys, tato!
513 1 | sczerniałym kominem~Spalona chata stała. Smolne trzewa~Belek
514 1 | anioły, które w pustych chatach~U wygaszonych ognisk siedzą
515 Wier| Ubogi zagon u nędznej twej chatki~I mokrą łączkę, i mszary,
516 Now | zamykający ją z wewnątrz. I czy chcecie widzieć, panowie, jaka ręka,
517 Now | kołdry, proszę ojca. nie chcemy! - krzyknął Felek. - My
518 Now | w niej tchu. ani żadnego chcenia. Porywa się ojciec, ucho
519 1 | rozstaj i krzyżowe drogi.~Chceszli, wywiodę cię już z tej otchłani,~
520 Obra| jest, wielmożny panie, ale chciałbym wiedzieć dokumentnie według
521 Obra| mieszanina naiwnej skruchy i chciwości złodziejskiej jest charakterystycznym
522 Obra| próżność, względny dobrobyt, chęć odznaczenia się, różnego
523 Obra| ręki specjalistki z jakiejś chemicznej pralni.~W sobotę łaźnia.
524 Obra| niektóre z nich okazują wielką chętkę do książki i wszelkich opowieści
525 Obra| których i starsze, i młodsze chętny brały udział, siedząc około
526 Wier| rzuca chłodny,~A wkoło woń chlebowa...~ ~Spojrzysz na lewo,
527 Obra| A skocz no, Józek, do chlewiku, obacz. czy się maciora
528 Obra| żadnego przyjacielstwa! - chlipał Osmólec. - Hu! hu! hu!...
529 Obra| Sybir.~Z boku tymczasem chlipała, krygując się, szpetna jakaś
530 1 | przestrzeń szeroka obleci~I chłód wieczorny, niesiony w powiewach~
531 Obra| przechadzka w ogródku, z czego w chłodniejszej porze korzystają te tylko,
532 Wier| grusza na nie cień rzuca chłodny,~A wkoło woń chlebowa...~ ~
533 Now | równie świeżym i równie chłodnym, jak był wtedy, gdy się
534 Obra| Osmólca chwycili olbrzymiego chłopa, pchnęli go, po czym drzwi
535 Now | najmniejszej rzeczy. Tak temu chłopakowi było Justyn, ale że na niego
536 Now | przemówił wreszcie, stając przed chłopcem, Mendel - Jak ja ciebie
537 1 | W koszulkach, wpół boso,~Chłopczyk, trzylatek może, taki lniany~
538 Dzie| za skrzydełka,~Miły mój chłopczyku.~ ~Nie bierzże mnie za skrzydełka,~
539 Obra| niemu się rzucił, za szyję chłopczynę chwycił i trzymanym jeszcze
540 Wier| przestrzeni~Sądy - nad sprawą chłopczyny...~ ~"Niechże was Chrystus -
541 Now | to tam przy dworze było chłopczysko, niby do pasenia. Niedolelnie
542 Obra| pokazać, że się jest dzielnym chłopem, który wszelkiej przygodzie
543 Now | patrzeć na znędzniałe postacie chłopiąt, ten i ów czuł wielką przykrość
544 Wier| Wszakże, choć co rok do dworu chłopięta~Idą z kolędą i z szopką
545 Wier| za rzeką!...~Widać dla chłopów nie przyszedł Bóg może?~
546 Now | chybią żniwa? Jestem syn chłopski, moi panowie, chłopskie
547 Now | rozprawą raczej niżeli epizodem chłopskiej karnej sprawy; a ta kupka
548 Now | ścisku zrobiła. Tego bowiem chłopstwa, które się tu zbierało kupkami
549 Obra| wielmożny panie. A teraz chłopu nic, a ja na taki los popadłam.
550 Now | się baby popiją, albo i chłopy? Uderzyła energicznie nożykiem
551 Obra| nawiedzała, błogosławiła i chlubiła się nimi tak, jakby to były
552 Now | biczem.~Dopieroż szkapę wodą chlustać, dopieroż jej pęciny i boki
553 1 | Z gwiazd starodawnych tę chmurę zerwaną,~Czerniącą niebios
554 1 | mną gorzała,~Jak srebrna chmurka, gdy słońcem wskroś świeci,~
555 Obra| niekontent. Rzuca on na obecnych chmurne spojrzenia spod oka, marszczy
556 Wier| Nie". - Pisarz zwykle chmurny był w urzędzie,~Przy tym -
557 1 | nieba słońce stanęło już w chmurze~Dymów armatnich, na kształt
558 Obra| pośpiesza.~Łatwo pojąć, że choćbyś zrobił sto podobnych wizyt,
559 Obra| kolana drżą nieraz widocznie, chód bywa ciężki, wlokący się,
560 Now | kałuże błota wzniesionych chodnikach, a ruch w handlach win,
561 Now | koszami na starym, wytartym chodniku, pokazując sobie zakupione
562 Wier| onej ?~Czy też tam dzieci chodzą w słoneczku,~Po trawce,
563 Now | na jutro. Powłóczy nogami chodząc, a nawet wtedy, kiedy się
564 Obra| obrotem sprawy. Szło im o chodzącego w podwórku szyldwacha, którego
565 Obra| tam do niej chodzicie?~- A chodzę. Co nie mam chodzić? Ino
566 Obra| nie będzie już cię trudził chodzeniem po schodach, tylko tu, do
567 Obra| więcej.~-- I wy tam do niej chodzicie?~- A chodzę. Co nie mam
568 Obra| zaczęło psuć, że ino ciągle chodziła, rękami wymachiwała i cości
569 Obra| uliczkach snuły.~Aresztanci chodzili po dwóch, po trzech, na
570 Now | doświadczeniu z żelazkiem.~Chodziliśmy teraz po pustej izbie, jakby
571 Now | wypadała jak raz koło onego cholerycznego krzyża i onej Ustimowej
572 Now | A nie opodal stał krzyż choleryczny, zwyczajnie jak na rozstaju,
573 Now | skrzyp nowych z długimi cholewami butów- napełnia izbę jakimś
574 Now | grzbiet kościsty, od starego chomąta obdarty, i podczas kiedy
575 Now | za uszami, za uprzężą. za chomątem, gdzie tylko co wetknąć
576 Dzie| MUCHY SAMOCHWAŁY~ ~U chomika w gospodzie~Siedzą muchy
577 Dzie| Zdusił muchy przy miodzie~W chomikowej gospodzie.~ ~
578 Now | przestępstw powiewała jak lekka chorągiew wiatrem obracana to na nice,
579 Now | kantar...~I my znów dalej chórem:~- Szkapa! nasza szkapa!
580 Now | Myślałem, że ten dzieciak chorobę nam tu jaką przyniósł...
581 Now | się nic podnosiła w tej chorobie, a w ostatnich czasach samo
582 Obra| skapiał. Leżeć nie leżał, chorować nie chorował, tylko tak
583 Obra| nie leżał, chorować nie chorował, tylko tak sobie co nieco
584 Obra| złodziejskiej szlachty". Waleria chorowita, blada, wysoka, z długim
585 Now | poczerniałym kominem - w gałęziach chorowitej, rosnącej przy nim topoli,
586 Obra| zaczynał i stękał jak ciężko chory człowiek.~Osmólec przechodząc
587 Obra| skosztowanie -porcji dla chorych - zdrowi już jedli, wreszcie
588 Obra| spódnica z siwego sukna. Chorzy używają z tegoż sukna krajanych
589 Wier| zgrzebny, poszarpany szczątek~Chować będziemy - i oblewać łzami!~ ~
590 Now | Piotrusiem zaraz się "w chowanego" bawić tam zaczęli.~Matce
591 Dzie| płaszczyk nowy;~Szyły mi go dwa chrabąszcze,~A krajały sowy.~ ~Za to
592 Now | zaraz potem usłyszałem jego chrapanie. Ojciec tego wieczora późno
593 Now | do chwili nagle urwanym chrapnięciem. Czerwonym suknem nakryty
594 Now | udzieliła się panom przysięgłym chroniąc ich od grubo działających
595 Obra| którego mury przesiąknięte chroniczną wilgocią, podziurawione
596 Now | cudze drzwi uszkadza; w chropowatości jego dostrzegali zdradzieckich
597 Now | się głosem... Lecą iskry w chrust, jak te ptaki złote, lecą,
598 Now | coraz gorzej. Jej ciężki, chrypiący kaszel z twardego snu dziecięcego
599 Obra| się coraz szerzej, głos chrypiał. Począł się wreszcie Onufer
600 Now | dziecka gorączkowy, nierówny. chrypliwy. Mała lampka o zielonej
601 Now | jak ten krzyż padającego Chrystusa, com go na stacjach bernardyńskich
602 Obra| na czarnym krucyfiksie i Chrystusie z kości słoniowej i jakieś
603 Now | czerwieni cały stoi, a te rany Chrystusowe jakby żywe, a ten bok jakby
604 Obra| gruntowały popularność jego. Chrząka tedy i oparłszy obie dłonie
605 Obra| ośmdziesiąt albo i więcej?~Stary chrząknął. Ośmdziesiąt dwa skończył,
606 Obra| przyszło miejsce o owych nie chrzczonych dzieciątkach, które się
607 Obra| strawa w kotłach osobnych dla chrześcijan, osobnych dla Żydów, pod
608 Obra| Ustawy gminy są ustawami chrześcijańskiego miłosierdzia, są one nie
609 Now | za nim pan Łukasz Smolik, chrzestny Piotrusia naszego, dorożkarz
610 Now | Natychmiast zaczęliśmy na nią chuchać, ale była zdechła.~Za każdym
611 Now | Nastawił się Felek i chuchnął, aż para poszła. Z próby
612 Now | aż echo jękło.~- No to chuchnij!...~Nastawił się Felek i
613 Obra| posłuży.~- Ani bym na to chuchro nie spojrzał - mówi Dödöłi -
614 Now | niespodziewaną przeszkodę w postaci chudego studenta z facjatki.~Z wzburzoną
615 Now | lewo i w prawo kłaniać, nuż chudej kucharce od ust buziaki
616 Wier| ubogi węzełek trzymała -~Chudoba syna, mizerna i licha...~
617 Now | Znów się pochylił i trząsł chudymi rękami przed błyszczącą
618 Obra| Ani drgnął! Ani zipnął, chudziaszek! Inom go, raz... I ani drgnąłl
619 Now | kajać się za duszę onego chudziatka, a tu wrzask: Justyś! Justyś!
620 Wier| dziewczę idzie i krówkę pędzi -~Chuścina i zapaska...~A krówka ryczy
621 Obra| nisko na kark, a mała różowa chusteczka nie pokrywała białej, lekko
622 Now | kątku tylko, w czerwoną chusteczkę zawiązana, leżała kawalerska
623 Obra| grzywki, pretensje, jedwabne chusteczki, jasne suknie, zalotne kaftaniki
624 Now | zwiędłych dziewcząt w ciemnych chustkach, z małymi blaszeczkami w
625 Now | herbu gnat! Ja chudy, ale chwat! Kto da więcej?... Na to "
626 Now | wysoko.~Istotnie, o żadnym Chwedosiu Pyptiuku nie było tam mowy.
627 Now | lekko ogrzanym powietrzu chwiały się po ścianach wesołe płomyki
628 Now | Ojej, co tu bogactwa!~Mały Chwiedoś nie był zgoła pewny, czy
629 Obra| kierować nimi tam, gdzie chwieją się i gasną.~Nie posługujesz
630 Now | ulicy jak po gołym polu. Chwiejąc żółtymi płomieniem latarni,
631 1 | zostało~Drżenie w zbóż młodych chwiejącej się fali~I droga, w słońcu
632 Obra| bardzo niezręcznym, gdybyś z chwilek takich skorzystać nie potrafił.~
633 Now | człowiek trafiony postrzałem. Chwilka jeszcze, a to stare, osłabłe
634 Now | prędko, bo się słonko za chwozdok chylało... Tyt Żeliznyj
635 Obra| jego patrzy, czy się roboty chwycą.~Gmina ma nad nim miłosierdzie,
636 Dzie| Stefkiem chyba,~Jak nie chwycę wieloryba!~I tak przez dzień
637 Wier| umiera!~Czy się utopi, czy chwyci się pracy,~Nikt się nie
638 Obra| zauważysz, w powietrzu chwycisz - to twoje, ale daremnie
639 1 | włosy.~Jak łódź. tchem morza chwycona pod żagle,~Chwieje się,
640 Now | i pyta: "A co niesiesz, Chwyłyna?" A matka: "chleba a to
641 Now | chłopców, Ustim, jedynak Chwyłyny wdowy, co już od roku dworskie
642 Now | małpy z "meranzieryi".~I chwytała się za boki, trzęsąc od
643 Obra| myślę sobie, za gałgany chwytałaś, a nie zajrzałaś, co było
644 Now | Z niesłychaną bystrością chwytali nie tylko słowa mówcy, ale
645 Now | się dzieje na wsi, kiedy chybią żniwa? Jestem syn chłopski,
646 Now | Nikt zgoła! Rok był zły, chybiły żniwa, żyta nic obrodziły,
647 Now | bo się słonko za chwozdok chylało... Tyt Żeliznyj pod rozświetnią
648 Now | czym zerknąwszy na ojca, chyłkiem do szkapy pomknął, a i na
649 Now | dobrodziej myśli, temu. co Żydki chytre są?" To się pan dobrodziej
650 Now | krzyczeć: Ajaj, jaki to chytry naród, po pieniądze tylko
651 Now | dzieci, chłopaki, to gałęzie ciągały suche, to badyle wszelakie,
652 Now | bluzie. Stary Mendel jest w ciągłej o niego obawie. Przezroczysta
653 Now | było nocami. Węgiel jednak ciągleśmy jeszcze kupowali, bo wilgoć
654 Now | podobnie jak to czyni szewc ciągnący skórę, strzelił workiem
655 Now | szyi stała i do dna cię ciągnę... O tych sierotach myślę...~
656 Now | nią i za ogon ku brzegowi ciągnęli, po czym zziajani, zmęczeni,
657 Obra| marszczy piękne czoło i ciągnie na dół to jednego, to drugiego
658 Obra| rodzaj wpółprzyćmionego i ciasnego kojca, gdzie się dają "widzenia",
659 Wier| łańcuchy,~Każdej z nich ciasnym nie zamknęły kołem?~Przedmiotem
660 Now | przysiadł, zgarbił się i cichaczem tabakę niuchał.~Pan prokurator
661 1 | IX~ ~O smętnej mowy i cichego lica~Pani! O pani zadumanych
662 Now | czym wrzawa oddalała się, cichła, aż przeszła w huk niewyraźny,
663 Obra| ciężkie kroki oddalających się cichły stopniowo w długim korytarzu
664 Now | Filipie... - mówiła takim cichuchnym głosem jak ten wiatr letni. -
665 Now | w ostatnich czasach samo cichutko na pościeli leżała, jak
666 Now | zaczęły błyskać ostrza; cięcia krótkie, sprawne, mistrzowskie,
667 Obra| na nią przypadło, to się cięgiem śmiała. Cha, cha, cha! i
668 Now | Co jest wszakże rzeczą ciekaw ą i zastanowienia godną-dodał
669 Obra| komu? Co za wyręka? No, no! Ciekawa rzecz, co też gmina dać
670 Now | nieco, miny nastraszone i ciekawe.~Na jednych grzbietach wisiały
671 Obra| tym psychologiem.~- To nic ciekawego - szepce krzywiąc wzgardliwie
672 Obra| urzędową i nieurzędową; ciekawi idą wolniej i obsiadają
673 Obra| Sam pan radca spogląda ciekawie w kąt sali, stary Kuntz
674 Obra| jeszcze. Na ciebie patrzą z ciekawością, szyderczą niemal, i trącają
675 Obra| każe sprowadzić parę z "ciekawszych" aresztantek, a ty będziesz
676 Now | dnia duża odwilż. Z dachów ciekło, wróble się darły, a słońce
677 Now | poganiacze wiejscy od gęsi. od cieląt, od drobnego statku, a może
678 Obra| jęczmiennej kaszy i kawałek cielęciny, wieczorem herbatę. Na dzieci
679 Obra| fotela. - Ruszaj po Jakuba, ciemięgo, kiedy sam rady dać nie
680 1 | na ten głos w najgęstsze ciemnie,~Ujrzałem w trawie dzieciąteczka
681 Obra| mgłę poranną przebijają ciemniejsze, lazurowe głębie, zapowiadając
682 Now | schodowych, czernił się punkt ciemniejszy. Był to woźny, który widząc,
683 Wier| nieświadomy,~Co drogi nie zna i w ciemnościach błądzi,~Czy wy, co grube
684 1 | zachodu~Drogą krzywd, gwałtów, ciemnoty i głodu!~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ~-
685 Obra| pochylony, zestarzały, więcej do cienia niż do człowieka podobny,
686 1 | wytrzymać bez lęku~Czerwonych cieniów martwego księżyca~I bicia
687 Now | nieco, lekko garbaty nos o cienkich, rasowych, rozdymających
688 Now | Benedyć Huc! - odkrzyknął cienko a donośnie.~- A w kancelaryi
689 Dzie| Leciałam ja w maju~Z ciepłego wyraju,~Zagubiłam w drodze~
690 Obra| i w ogóle ma silniejsze, cieplejsze tony. W drugim roku więdnie
691 Now | wyciągniętych nogach spał ciepły, rumiany, perlistym polem
692 Now | palących się w sali nabrała ciepłych, południowych blasków.~Był
693 Now | przychodzić - jeszcze gorzej. Ten cierń kolący więcej w sobie miazgi
694 Wier| wydziedziczeni~Za społeczeństwa swego cierpią winy...~I przerażony - posłyszał
695 Obra| żądzę złego. Nie przez to cierpiała w więzieniu, że jest karaną,
696 Obra| to trzeba, bab tych nie cierpieli.~Była tam pomiędzy nimi
697 Obra| punkt krytyczny, w którym cierpienie, jeśli nie przełamało woli
698 Obra| zamku dał się słyszeć głos cierpki i gniewliwy:~- Czego walisz ?
699 Obra| szybkich, ukośnych, dosyć cierpkich spojrzeń.~Tymczasem w korytarzu
700 Now | grzywy! Stała jednak szkapa cierpliwie, zmrużywszy zdrowe oko,
701 Obra| znowu! - odzywa się tracąc cierpliwość pan radca. - Skąd gmina
702 Now | ręce. od proga~zawołał:~- Ciesz się, Anulku! Wisła tylko
703 Obra| Właściwie nie wie, co go tu ma cieszyć. Tego, iż cieszy się, że
704 Now | świstu przytłoczonej wielkim ciężarem piersi, nuta przycichała,
705 Obra| weszła młoda panna, brząkając ciężkimi kluczami. Jest to strażnik
706 Obra| zaledwie mógł zarobić, a i to z ciężkością. Bluzę płócienną ma, łataną
707 1 | żałosnym wzdychaniem.~Lecz cięższą nad to jest boleść i trwoga,~
708 1 | mnie od siebie.~ ~Albowiem cięższe to jest, co zaznałem,~Od
709 Now | jednocześnie błyskawice i. ciosy: uderzały i oświecały jak
710 1 | szakale... To - ludzie!~ ~Cisi i szybcy, z worami zgrzebnemi,~
711 1 | bliżej byli, rudą błotną~Ciskali w niego i mową sromotną.~ ~
712 Obra| na podłodze, skupione, cisnące się, zadumane nieraz. Uważałam,
713 Obra| szacie, wyciągająca ręce do cisnących się u stóp jej nędzarzy.
714 Obra| kobiety, które się na nich cisnęły z węzełkami, tobołkami,
715 Obra| się o ziemię jak drewno ciśnie i targa się za włosy i płacze
716 Now | doskonale, bo taka u nas ciżba Była, jak na Ordynackiem.
717 Now | pożar opanowywa zbiegowisko, ciżbę...~Jeszcze nie dobiegli
718 Wier| Zapłatę swoją wziął w ciżbie ostatni~I wyszedł czoło
719 1 | Wdeptany w ziemię i w rolę cmentarną.~ ~O rodzie ludzki! O plemię
720 Now | wesoło, ochoczo, a krzyże cmentarne wciąż rosły a rosły przed
721 Wier| szereg drobnych grobów wśród cmentarza,~Co myśliciela smętnego
722 Now | co się w ten dzień po cmentarzach naród tamten modli za ojców-rodzicieli,
723 1 | szliśmy wtedy przez stare cmentarze,~Nad których ciszą moja
724 Now | wszelkie takoż insze...~Na cmentarzu, na ten przykład, to nie
725 1 | biały,~Nagle się zaczął ćmić i w barwach mienić,~Ogniami
726 Now | U-u-u... szpat!... - ustami cmokać zaczął. - Nie wyjdzie już
727 Now | zawracajcie piernikami głowy!~Żyd cmokał coraz silniej z podziwu.~-
728 Now | w prawą stronę i ustami cmoknął.~Ale pan obrońca podrzucił
729 Now | bijące w żarze skrzydełka ćmy na wpół spalonej.~Nagle
730 Now | mi się potem bez ciebie cniło, coś ze trzy dni - mówił
731 Now | gadanie, jak ja chcę! Ja chcę. Cobym ja spokój miał. Ja chcę
732 Now | święta i tę drugą modrą, codzienną, chustką je pięknie okrył
733 Obra| Zwyczajnie, za interesem.~Codzienne, "joppy" szarzeją się na
734 Now | półki na poziom naszego codziennego życia. Matka prasowała nim
735 Obra| płacony, licho żywiony i codziennie poniewierany, mimo to pana
736 Now | przechylając się w tył i cofając łokcie. - Nu, to niech mi
737 Obra| resztki tchu w piersiach.~- Cofam słowo! - woła wreszcie. -
738 1 | zgroza.~ ~A święta moja, cofnąwszy się krokiem~I patrząc z
739 Now | czoło głęboko wrębione i cofnięte nieco, lekko garbaty nos
740 Now | spostrzegać. Wzrok miał jak gdyby cofnięty w siebie, dolną wargę obwisłą,
741 Now | literę L z niesłychaną, córa/ rosnącą szybkością, o czym
742 Now | który po matce, najmłodszej córce starego Mendla, wziął piwne,
743 Now | tuzina dzieci miał, a moja córka- Lija, nu, una tylko jednego
744 Now | swojej- i żony swojej, i córki swojej. Un i sam w to miasto
745 1 | kości.~ ~- Błogosławieni, coście się wrócili~Do domu swego
746 Obra| zachodziłam potem, w ciągu cotygodniowych, przez rok blisko trwających
747 Now | niepewnym, osowiałym wzrokiem.~"Coże on, duszeczka! Kpi czy o
748 Now | Felek! - zawołałem. - Cóżeś ty tak jak tyka przez ten
749 Now | patrząc na to, nie padła, to cud boski! Runęła tak jak ta
750 Obra| że on sam, "wielmożny", cudów tu dokazał, że go aresztanci
751 Obra| lazurowe głębie, zapowiadając cudowną i cichą pogodę.~Przed kancelarią
752 1 | O ziemio! jakie ty cudowne słońce~Mogłabyś rankiem
753 Now | nieomylnie dobyć się do cudzego mienia. Kiedy mówca, demonstrując,
754 Obra| skarg, plotek, opowiadań o cudzych przestępstwach nie dopuszczasz
755 Now | chciało nawet występować cum apparato belli, po prostu
756 1 | przeleciałaś ty nad ziemią cwałem,~Nie przeleciałaś ty nad
757 Now | dopiero kiedy mu miejsca na ćwiartce zbraknie, budzi się z tego
758 Now | tera, kumeńku. Pięć złotych ćwiarteczka, kumeńku! I siano też drogie...~-
759 Now | jego ręce szeleści drobna ćwiartka papieru, na której postawiono
760 Now | introligatorski ma i tak już przeszło ćwierć wieku przy nim w fartuchu
761 Obra| recydywista, stary, szczwany ćwik.~"Wielmożny" patrzył też
762 Now | silnie wygięty wiśniowy cybuszek. On zna lak dobrze tę uliczkę
763 Now | Matka przyszła". On nic. "Cyganicha przyszła!" - krzyknął któryś.
764 Obra| pojutrze, za tydzień. O biedny Cyganie! To była twoja pomsta!~ ~
765 Now | tylko w izbie, pod dachem; Cygany tylko nie pilnują tego.
766 Now | trzy, po cztery, do fabryki cygar na robotę; ile kobiet przystanie
767 Obra| zdążył przysiąść i zapalić cygara, które miało mu służyć do
768 Obra| dopiero mógł swobodnie zapalić cygaro i przejrzeć dzienniki.~W
769 Now | leciuchne szmery wierzby i cykanie świerszcza.~- O , je!...
770 Obra| a rzuciwszy przez zęby: "cymbał", siadł i zaczął gładzić
771 Now | Piątek, aby w nim utłuc cynamon do wielkanocnego placka.
772 Obra| stał czarny stolik, na nim cynowa miseczka więzienna z nie
773 Obra| jedna przez drugą swoje cynowe miseczki, a dwie uprzywilejowane
774 Now | świeca dogasała, skwiercząc w cynowym lichtarzu.~Nazajutrz rano
775 Now | rozstawiwszy nogi jak otwarty cyrkiel. Był tak wysoki, że zasłaniał
776 Now | z facjatki, z nogami jak cyrklowe nożyce, wsadza zmierzchem
777 Now | znalezioną w podwórzu skórkę z cytryny...~I szkapa nas kochała
778 Obra| nie tylko naszą zdobyczą cywilizacyjną, ale naszą chlubą. Tak jest,
779 Obra| podrosłymi nieco włosami i w cywilnym ubraniu przeciera talerze.
780 Dzie| Prawi czwarta i piąta,~A coś czai się z kąta.~ ~Pająk ci to,
781 Now | zsuniętej na tył głowy czapce, z tornistrem na plecach.
782 Now | wyrudziałej, na uszy wiązanej czapie, która się niewiele różniła
783 Now | Spod wielkiej granatowej czapy wyglądały sine, białawym
784 1 | przekuwa i w burzę zamienia,~A czarę pomsty na wody wylewa...~
785 Now | Nisko podcięte, konopiaste i czarniawe grzywy zakrywały im czoła,
786 Obra| Doigrać się chcesz?~Mały, czarniawy więzień wystąpił ku środkowi
787 Obra| podaj no księgę!~Podał Jakub czarno oprawny wolumin, a pan sekretarz
788 Obra| Najstarszy był Żydek. Szczupły, czarnooki, trzymał w ręku książkę
789 1 | i wrzawy,~I słyszę onych czarnych rot hejnały,~I ów pobitych
790 Obra| nikomu, chyba w charakterze czasowej kary tym, którzy usiłowali
791 Obra| bezczynnie w izbach sypialnych - czasowo wzywani tylko, do robót
792 Wier| duszę mu biły...~On czuł się cząstką i ruchu, i siły,~Lecz nieświadomą
793 Obra| indywiduum, a zamienia się w cząstkę tej szarej, bezbarwnej,
794 Obra| posępni także tkają całun dla cząstki ogólnego życia...~Pod przeciwległą
795 Now | się nadźwigałem przez tyle czasu- A to ciężki, psianoga, jak
796 Obra| nieco życia. Na łysej jego czaszce igra odblask cichej i modrej
797 1 | zaświeciły wygoloną kością~Czaszek, do których śmierć miała
798 Obra| sierota z głęboko pękniętą czaszką.~U nóg chłopca leżał wpółprzytomny
799 Now | brzuszyny dobyła się tylko czczość wielka.~Wszakże przegłosowany
800 Now | z wozem za bramę. Ale tu czekać trzeba było, gdyż grabarz
801 Obra| nimi zaczynają wchodzić czekające przed gmachem gromadki.~
802 Obra| najczęściej interesantów czekających pełna; tu w bocznej ścianie
803 Now | niepotrzebny.~Z błyszczącymi oczami czekała matka, a gdym jej o skutku
804 Now | Przestępując z nogi na nogę czekałem jeszcze chwilę, ale mi okrutnie
805 Wier| szedł, gdzie pacholę~Blade czekało na wyrok surowy,~I dotknął
806 Now | żelaznym piecyku, czeka. Czekanie to trwa niedługo. O samej
807 Now | caluśki dzień, pani moja, w czeladni się nie pokazał, ani na
808 Now | Justyn, ale że na niego czeladź wołała po prostemu "Ustim".~
809 Obra| złodziejek nie widziałam tyle czelności, ile w tej zgubionej Mańce.
810 Obra| Gorejące jego oczy, zrazu w czeluściach bramy utkwione, obiegały
811 Obra| Ano, tak mię wzięli.~- Czemużeś nie powiedział tak wszystkiego
812 Obra| wyglądała w dużym, więziennym czepcu, spod którego błyszczały
813 Obra| w czarnej sukni i białym czepeczku wyglądająca, nie podnosiła
814 Obra| obcięcie włosów i brzydki czepiec więzienny. Przy zadzierzgiwaniu
815 1 | A miałem w oczach lecące czerepy~Głów ziewających i krwawe
816 Now | Gruzinem być musiał lub Czerkiesem z rodu, przynajmniej wskazywały
817 1 | oścień podważy od spodu,~Czerń widać było i obozowisko~
818 1 | starodawnych tę chmurę zerwaną,~Czerniącą niebios różane krawędzi?~ ~
819 Now | kiedyś na zapowiedzie dał. W Czerniakowie my byli z nieboszczką matką...~-
820 1 | słowiki,~Konie wodziła pijana czerniawa~Obozującej wśród ognisk
821 Now | przy drzwiach schodowych, czernił się punkt ciemniejszy. Był
822 Dzie| Śląsko,~Przeleciała Kraków.~Czerpało z niej magiereczką~Nie mało
823 1 | dwora,~Co stał jarzębin czerwienią nakryty.~Brytan nie bronił
824 1 | mienić,~Ogniami złocić i mną czerwienić.~ ~Więc rzekłem: - Otom
825 Obra| zagorzeją źrenice posępnym, czerwonawym ogniem, zjawisko to bywa
826 Now | jego starych kolan; twarz z czerwonej stała się brunatną, z brunatnej
827 1 | przy mnie stoi cień wojny czerwony~I gada do mnie milczeniem
828 1 | możesz wytrzymać bez lęku~Czerwonych cieniów martwego księżyca~
829 Obra| sobie, zaczyna szybko mrugać czerwonymi oczyma i rzuca ukradkiem
830 Now | nuż jej grzywe palcami czesać. Ani nam w myśli postało,
831 Now | a Piotrusia sama myła, czesała; opowiadała nam wtedy, jak
832 Now | listowym papierze poezje Czesława i Gawalewicza.~On wszystko
833 Now | to ona ozdrowieje, jak do Częstochowy pójdzie, jak nas ze sobą
834 1 | Poznałem, iż był markietan, człek podły,~Jakich za każdym
835 Obra| to nie po katolicku tak człeka zbić, żeby go aż ubić -
836 Obra| Gmina nie wymaga, by jej członkowie czynili to darmo. Gmina
837 Obra| niezagasłej mimo wszystko iskry człowieczeństwa, która pod tymi guniami
838 1 | Bo już ustało we mnie człowieczeństwo~I jużem duszy nie władał
839 1 | których więdnie wszelki duch człowieczy,~A gorsze od tych są poślednie
840 Now | czerwoność.~Jest to niepokaźny człowieczyna z pochylonym grzbietem i
841 Now | dawno, był usłużnym, dobrym człowiekiem. Za kobietami zaczęli się
842 Obra| szpary, przez którą by mógł czmychnąć.~Z pozostałych zwrócił jeszcze
843 Obra| tabakę, nosem kilka razy czmychnął.~- Iii... Cóż tam taki Osmólec! -
844 1 | jechali szeregu,~Kaski na czołach, pałasze przy nodze,~Ludzie
845 Obra| spuszcza swoje ramy, przesuwa czółenko, co wszystko razem tworzy
846 Obra| na kolanach ku fotelowi czołgać powtarzając: "Panie miłosierdny!
847 Obra| schodach spotykasz więźnia czołgającego się na czworakach ze skorupą
848 Obra| Panoczku miłosierdny!..."~Czołgał się powoli, ciężko, ciągnąc
849 Now | rumiany, perlistym polem na czołku okryty... Taki ci pędrak,
850 Now | Hej, Pyłypok!" A Tyt: "Czomu ne s załyty, koły prystupaje ?"
851 Obra| deszczułek zbitej szopy, z czterema wewnątrz ławkami i podtrzymującym
852 1 | jodła,~Strzaskany mając czub, jak maszt wśród burzy,~
853 Obra| Wielkie jej głowy, jedne czubate, podłużne, zielonkawe, z
854 Now | twardą miał i o byle co do czubów nam sięgał, ale żeśmy się
855 Obra| kluczami na znak obecności i czujności swojej.~Tymczasem w bramę
856 1 | ustach nie miała pacierza,~Czuła, że wzrokiem w Boga gdzieś
857 Now | litowanie, to byśmy i nie czuli tak bardzo, że matka umarła.
858 Now | skwapliwie oganiać. Sami nie czuliśmy zmęczenia. Boso. w lichych
859 Obra| głośno.~- No, no! Bez tych czułości - rzekł miększym już głosem
860 Obra| odpłacały jej nadzwyczajną czułością i przywiązaniem. Obie siostry
861 Obra| nieszczęście. Zupełnie jakby nie czuły ani udziału woli w swoich
862 Now | z facjatki.~Z wzburzoną czupryną, w rozpiętym mundurze stal
863 Now | stanęły. Za czym my się oba za czupryny chwycili i splątali jak
864 Obra| zaczyna. Kiedy strażnik o czwartej z rana izby w Serbii otworzył,
865 Now | a trzeci po te herby, a czwarty po te sławnosć. a i taki
866 Obra| Helena była już tu coś z czwartym powrotem, Waleria wpierw
867 Obra| więźnia czołgającego się na czworakach ze skorupą w ręku, którą
868 Wier| dworskim gankiem stanęło ich czworo,~Główki na mrozie odkrywszy
869 Obra| podnosisz ją we własnych oczach, czyhać komuś drogą, słowem, zachowujesz
870 1 | Czyje tu serce pęknie, czyj śmiech skona?...~Wtem biały
871 1 | będzie we łzach liczył,~Czyje tu serce pęknie, czyj śmiech
872 Wier| zamknęły kołem?~Przedmiotem czyjej troski i narady~Jest znikczemnienie
873 Obra| specjalnie złodziejskiej, czyli z tak zwanej "złodziejskiej
874 Wier| zwierzęcym spoczynku?...~Czyliż więc dziwno, że wyrobnik
875 Now | sobie łokieć i dobrze.~- Czymże ja was, robaki, odzieję? -
876 Obra| ani udziału woli w swoich czynach, ani też moralnej za nie
877 Now | urzędu zwykle miewa coś do czynienia ze swymi paznokciami podczas
878 1 | nie widzieć, co się tam czyniła.~A była gwieździe podobna
879 Obra| wymaga, by jej członkowie czynili to darmo. Gmina gotowa jest,
880 Obra| Poruszasz się, mówisz i czynisz to wszystko z zupełnym spokojem.
881 Obra| była w Serbii nader silnym czynnikiem wielu spraw. Tutaj żadne
882 Obra| przeciągły.~ ~Jedną z najmilszych czynności pana nadzorcy było roztrząsanie
883 Now | prostu. Co sobotę wszakże czyściła go matka cegłą lub popiołem
884 Now | człowiekowi sięga...~Szkapę czyściliśmy co dzień. Ale nigdy nie
885 Now | nasza wypróżniła się do czysta.~- Na glanc... -jak mówił
886 Obra| z pewnością wymytym i w czystej koszulce.~Poruszasz się,
887 Obra| gburem, gdybyś nie pochwalił czystości schodów i korytarzy w tej
888 Wier| Czuł, że są wyższe i czystsze uciechy~Nad wrzask pijanej
889 Obra| ministrantury i donośnym, czystym śpiewem podtrzymywała, owszem,
890 Obra| Jeden z nich udaje, że czyta. Wychodzą wreszcie, aby
891 Obra| zobaczyć księgę. Ja umiem czytać.~- I ja...~- I ja...~Pan
892 Obra| stolika pana sędziego pokoju, czytającego tu przy cienkiej kawie swój
893 Obra| Zachwycenie Lenartowicza i czytałam głośno. Zeszła się kobiet
894 Obra| przecież i, nie przerywając czytania, położyłam rękę na tej wielkiej,
895 Obra| kiedy po kwadransie jakimś czytanie się skończyło, podniosła
896 Obra| żołnierzy, zajętych pisaniem i czytaniem. Młody jeden sołdat przechadzał
897 Obra| dało, i niejedna z was, czytelniczki, nie widziała przez całe
898 Obra| której dalszym przebiegu czytelników naszych poinformować nie
899 Obra| kantonalnej bibliotece i darmo czytuje książki.~Szeroki wybuch
900 Obra| diaska! Czy to nie tamta? Czyżby ta właśnie była gorsza?~
901 Now | gospodarza, bo okrutnie po dachach wrzeszczały.~Jednego razu
902 Now | inaczej. tylko w izbie, pod dachem; Cygany tylko nie pilnują
903 Now | tego dnia duża odwilż. Z dachów ciekło, wróble się darły,
904 Obra| brudne, okienka małe i nie dające światła, a barłóg ze słomy
905 Now | Ja się namyślał...~- Dajcież już tak dziesięć złotych,
906 Obra| Bierzesz je od matki na ręce, dajesz mu jakiś przyniesiony z
907 Now | przeszła w huk niewyraźny, daleki...~Tego wieczora nikt się
908 1 | Jak ten, kto idąc, łkań dalekich słucha,~A gdzie stąpiła,
909 Now | jego oczy patrzyły w jakąś dalekość, a cienkie wargi zaciśnięte
910 1 | żem wiedzieć chciał ich dalsze losy,~Tych dzieci, rzekłem: -
911 Now | pięknej pani Lunia, która dla dania objaśnień przerwać musiała
912 Obra| łatania worów, sienników i do darcia pierza.~Pierzarki dostają
913 Obra| baby, zajęte specjalnie darciem pierza i kłócące się z sobą
914 Obra| chwycisz - to twoje, ale daremnie byś pytał o cokolwiek. Nie
915 Obra| się rozpaczliwie. Gryzł, darł, pięściami o łby grzmocił,
916 Now | drzeć. Nu, że uni ją potem darli, to ja wiem, to ja nie skłamię,
917 Now | dachów ciekło, wróble się darły, a słońce pierwszy raz tej
918 Now | piasku sypana, zarośnie darnią, to i dobrze, a nie zarośnie,
919 Now | drżącym głosem:~- Wysoki Sąd darować mi raczy. Przestraszyłem
920 Obra| nadzorca- - Ostatni raz ci daruję, pamiętaj! Jak tobie nie
921 Obra| swoją aresztancką czapkę bez daszka, oczy w podłogę wbił i zaczął
922 Obra| nadzorcę, wskazując palcem datę.~Pan nadzorca spojrzał niedbale
923 Obra| nigdy ofiarować żadnych datków. On powinien wiedzieć, że
924 Obra| przybysze ze wsi. Zwyczaj ten datuje się tu od bardzo dawna,
925 Obra| księgę, pokazuje palcem daty, tłumaczy. Aresztanci kręcą
926 Now | Zaraz też zaczęli sobie rękę dawać pan Łukasz przez połę swej
927 1 | Belek i tramów dym jeszcze dawały.~Przy chacie sad wiśniowy,
928 Obra| wyniszczenie, jakiemu podlegają dawni więźniowie i recydywiści,
929 Now | tryumfie po podwórzu, nie dawszy jej spokojnie sieczki owej
930 Wier| stracona~Dla wielkich celów i dążeń ludzkości,~I czytał w groźnym
931 Now | okazać, jako o przykrycie nie dba.~Istotnie, przyjemne ciepło
932 Now | światła- Powinniście przecież dbać o kobietę, kiedy chora.
933 Wier| tomy~Karnej ustawy, a nie dbacie o to,~By uczyć dziecię,
934 Obra| praniu także. Aresztantka dbała o elegancję miłego, nie
935 Now | pani, kloc sosnowy albo i dębowy, siekierą z gruba ociosany
936 Wier| Takiego baldachima!~ ~Dęby a jodły, jako te wieże,~
937 Now | Jest ona ważną, jest ona decydującą. Gdy zaś ani świeżo ukończone
938 Now | najbystrzejszych i najbardziej decydujących orzeczeń, jakie wyszły kiedykolwiek
939 Obra| gwicht w kącie pokoju na decymalnej wadze stojący i uderzywszy
940 Obra| zaniepokojenie, a potem szybka decyzja. Podszedł do fotela i uścisnął "
941 Obra| którzy bądź z powodu jakiegoś defektu organicznego, bądź innych
942 Obra| zaczęli teraz hałaśliwie deliberować, jak wykręcić skrzynie,
943 Now | matczynego łóżka siedział, taki delikacik! A my z Felkiem piguły ze
944 Now | handlach win, likierów i delikatesów ożywił się niezmiernie.
945 Now | białe stokrocie. Szkapa delikatnie z rąk dziecka brała wargami
946 Obra| kaftaniki białe, przez wzgląd na delikatniejszą ich robotę, która musi być
947 Obra| stare już baby, które innej, delikatniejszej roboty nauczyć się nie mogą;
948 Obra| mieć wyborną pamięć, wielką delikatność uczuć i łatwość stawiania
949 Now | pochwycił pan obrońca ten delikatny odcień na wyrazistej twarzy
950 Obra| świeże audytorium dla tego demonicznego dramatu, którego sceny rozgrywały
951 Now | cudzego mienia. Kiedy mówca, demonstrując, uczynił mały ruch ręką,
952 Obra| jest ona tylko wypolerowana denkami od butelek i skorupami stłuczonych
953 1 | zwalonych grodów,~Chrzęst pól deptanych i krzyk gwałtów słyszę,~
954 Obra| pytającym wzrokiem. Trzech z deputacji podstąpiło do zielonego
955 Obra| drugim i pokryte siwymi derami sienniki, dokoła ścian ławy,
956 Now | Ojciec matkę przyodział derką, a mnie do sąsiadki posłał
957 Wier| trzcinach się zrywa.~Sznurkuje derkacz szparki...~ ~A po przydrożku,
958 Obra| kołder pochodzący, kawał dery, we dwoje złożony, pod głowę
959 Now | siennika okazało się, że desek w łóżku brakuje dwóch, a
960 Obra| niektórzy uśmiechali się z desperacką obojętnością na wszystko.
961 Obra| przejrzystej, z wąskich deszczułek zbitej szopy, z czterema
962 Obra| wyraz odwagi, szczerości, determinacji i jakiejś dziwnej pogody.
963 Obra| wielmożnego pana". Był to dezerter z Osad, złapany na ponownym
964 Obra| osłupiały przed siebie.~- Diabli go wiedzieli! - wykrzyknął
965 Wier| A ściany skrzyły się jak diamentowe...~Bo zima na nie rzuciła
966 Now | lekarstwa nic nie poradzą, tu dietę trzeba posilną prowadzić...~
967 1 | od powroza~Śmiertelniej dławi strach i trupia zgroza.~ ~
968 Now | dobyć nie mógł, tak go gniew dławił. Z małych jego burych oczu
969 Wier| biciem~Serca, stwardniałej dłoni swej uściskiem...~Jakżeby
970 Now | uciechę. trzasnąwszy się dłoniami po udach. Ten skok to była
971 Obra| rozłożonym na zielonym suknie długiego stołu, szafom zapełnionym
972 Obra| igły odwykłe, często od długoletniego pijaństwa drżące, zginają
973 Obra| tli przysypana popiołem długoletniej poniewierki, a rozdmuchnięta
974 Now | siekiera, ani nawet kozik albo dłutko, jest to prosty... nie,
975 Obra| odpowiedzi miał pozostać dłużnym. Broń Boże. Ale da ci taką
976 Now | twarz zdawała się jeszcze dłuższą i jeszcze bardziej spustoszoną:
977 Now | podniesiona głowa robi go dłuższym jeszcze. Wyciągnięta szyja
978 Now | w klasy grać, bo nam się dłużyło jakoś. Druga już może była
979 Now | wy mi stąd, psienogi?...~Dmuchnęliśmy jak wiali ze stajenki i
980 Obra| najpoufniejszej rozmowie, nie do- pytujesz się o rodzaj i
981 Wier| pragnienia i walki, i ruchy~Nie dobiegają tam, gdzie ciężkie młoty,~
982 Now | zbiegowisko, ciżbę...~Jeszcze nie dobiegli pod okno, kiedy kamień,
983 Now | jego świtki i grubej, nie dobielonej koszuli i obnażywszy rękę
984 Obra| Porządkowa bywa zwykle dobierana z doświadczonych starszych
985 Now | metaliczny, suchy nieco; wymowa dobitna, mocno akcentowana. miała
986 Now | niezachwianie, wskazane dobitnie- Premedytacja, która po stronie
987 Obra| Nie może w tej chwili dać dobitniejszego wyrazu oburzeniu swemu i
988 Now | niniejszym wypadku dali dobitny wyraz słusznemu oburzeniu
989 Obra| urzędnika rzecze silnym, dobitnym głosem: - Sto dwadzieścia
990 1 | a konie w pian śniegu.~Dobosze w bębny takt biją miarowo,~
991 Now | kark zjechał, i rzuciwszy dobranoc, wyszedł.~Wtedy Żyd ode
992 Obra| nie brała. Otóż kilka osób dobrej woli postanowiło urządzić
993 Now | to jak ty możesz jakie dobro zrobić dla to miasto, gdzie
994 Obra| uwięzionych; próżność, względny dobrobyt, chęć odznaczenia się, różnego
995 Obra| można. Czy złością, czy dobrocią zawsze się z niego tyle
996 Now | postaci rozlana była pewna dobroduszność, ludziom otyłym właściwa,
997 Now | przybrawszy ton jowialnej dobroduszności rzekł:~-Żydów? Jakich Żydów?
998 Now | myślał o tym. Jako łagodny. dobroduszny człowiek nie lubił on tych
999 Now | słup na Ujazdów? Nu pan dobrodziei się śmieje' To jak tam na
1000 Obra| wszystkim uwięzionym dać dobrodziejstwo pracy. Niechby chociaż na
1001 Now | rozumu się uczyli, dużo dobrości znali w sercu jeden dla
1002 Obra| przyznała się do uczestnictwa dobrowolnie, żeby siedzieć z nią razem.
|