0-cenic | cerem-dobro | dobry-gadas | gadat-jawne | jawni-kroch | kroci-metny | metod-natch | natez-oczek | oczka-ostrz | oswia-pocie | pocil-powie | powin-przez | przod-rozdz | roze-skolt | skoml-stola | stole-tknie | tkwil-utarl | utart-wrzas | wrzaw-wyzla | wyzlo-zaspa | zaspo-zniew | znika-zzolk
Part
2503 1 | runął drugi, wystrzelone~Krócice cisnąc, ogromny i srogi...~
2504 Now | czasem jakby dzieciński, taki krócieńki... Ot, jak się tam kto przepomóc
2505 Now | tryumfalny pochód.~Najpierw kroczył Piotruś nie patrzący drogi,
2506 Now | rżała ku nam i przyśpieszała kroku, strzygąc radośnie uszami,
2507 Obra| ławkami i podtrzymującym krokwie słupem.~Trochę młodocianych
2508 Now | co to jak na tym sądzie króla Salomona; niech nie będzie
2509 Rota| Polski my naród, polski lud,~Królewski szczep Piastowy,~Nie damy,
2510 Now | coraz rosnącą kupę.~Biała królica przysiadła na nogach "starej",
2511 Now | którymi, biorąc tabakę, jak królik poruszał. Spod wielkiej
2512 Obra| interesujące typy. Przede wszystkim królowały tu dwie siostry, Helena
2513 Wier| niebo się dźwigają,~Że i królowie w złotych pałacach~Piękniejszych
2514 Wier| pochwalony bądź, boleści Królu!~ ~Z trzaskiem otwarto drzwi
2515 Now | tylko dostała się wczorajsza kromka. Poszliśmy z Felkiem do
2516 Wier| Jakby to wody nie była kropelka,~Lecz kamień, który, wyrzucony
2517 Now | wiechetkiem gałąź od onego kropidełka. Drugi raz, jak gałąź wierzbowa
2518 Now | i kościelny z krzyżem i kropidłem. Spojrzał na nas ojciec
2519 Wier| ściany,~Po której zamróz kroplami ociekał...~Aż z dum swych
2520 Now | czoło wystąpiły teraz drobne krople potu.~Dziwna rzecz! Nie
2521 Dzie| wykroiły,~Tak płaszczyk za krótki;~Jeszcze im musiałem dodać~
2522 Now | Piotrusia, który na swoich krótkich, pałąkowatych nogach, z
2523 Obra| co tu jest do zobaczenia, krótkowidz dojrzeć może, ale tylko
2524 Wier| Chuścina i zapaska...~A krówka ryczy a porykuje,~A pastuch
2525 Obra| wreszcie wzrok na czarnym krucyfiksie i Chrystusie z kości słoniowej
2526 Now | baby powymiatały ostatki krup bodni, nie ruszane dawno
2527 Now | ojciec za trojaka kupić dał i krupnik z nich uwarzył.~Nazajutrz
2528 Obra| razy na tydzień dostają w krupniku tak zwane "sztuczki". Sztuczki
2529 Wier| wybłyska,~Ścieląc snop światła krwawego po ziemi...~Kometa drżąca,
2530 1 | duszy nie wyrzuci~Tego, co krwawi i co mi ją smuci...,~Nikt
2531 Wier| żywa~Na narodowym ciele się krwawiąca...~Kiedyś, gdy wichry i
2532 Now | jakby żywe, a ten bok jakby krwawiący... A ludzie też czapki pozdejmowali,
2533 1 | zachodnich, i zdał mi się krwawić~Pięciu ranami swymi...~ ~
2534 1 | nadleci~I głów tych dotknie krwawością zachodu...~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~
2535 1 | siwe włosy,~Niech łzami krwawych źrenic swych przeklina~Was
2536 1 | błękitach i waży~Wielkich krwie ludzkiej, a mocnych szafarzy.~ ~
2537 Obra| roku bywa blada, śniada, krwista nawet, podlega momentalnym
2538 Obra| boku tymczasem chlipała, krygując się, szpetna jakaś baba,
2539 Obra| krytycznego punktu; a prawodawstwo kryminalne nigdy dość szeroko uwzględnić,
2540 Now | przestępnych i przez kodeks kryminalny przewidzianych celach. Nie
2541 Now | zbierało kupkami z Wołhatycz, z Krynek, z Zahajnego, z Mytryk,
2542 Now | błyszczących lichtarzy, kryształowych przyborów do pisania, od
2543 Obra| która doszła do takiego krytycznego punktu; a prawodawstwo kryminalne
2544 Obra| więzień przebywa ten punkt krytyczny, w którym cierpienie, jeśli
2545 Now | czarne, świdrowate, brwi krzaczaste i chudy, zarastający od
2546 Obra| zbiegu prostokątów stało parę krzaków bladoliliowych astrów, które
2547 Now | a tu z onego dziadowego krzesiwa padła iskierka jedna, potem
2548 Now | dziad pacierz mówi głośno i krzesiwem o krzesiwko krzesze. Tak
2549 Now | mówi głośno i krzesiwem o krzesiwko krzesze. Tak go zaraz ludzie
2550 Obra| palcem. Dobrze wyplecione krzesło "ma dzwon", nie dociągnięte
2551 Now | bruku wesoło, ochoczo jakoby krzesząc dla nas iskierki radości;
2552 1 | ty straszliwie cicha!~O, krzycz i wołaj, że zrobiono z ciebie~
2553 Now | nodze, wywijał czapką i krzyczał:~- A to jest sławny jeździec
2554 Now | wzięli, tylko żeby w skórę krzyknąć... Oho!.... Przestępuje
2555 Obra| stał, tak padł, raz tylko krzyknąwszy. Przybyłym w parę godzin
2556 Now | śmiechy, wołania, wybuchy krzyków i płaczu lament. Uliczka
2557 Now | uliczkę z ogromnym wybuchem krzyku, świstania- śmiechów. klątw,
2558 1 | szła do swego zachodu~Drogą krzywd, gwałtów, ciemnoty i głodu!~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ~-
2559 Now | Bóg ciężko skarał za moją krzywdę -jęknęła matka.~- Co to
2560 Now | złodzieje są, co uni ludzi krzywdzą, co uni po drogach rozbójstwo
2561 Obra| chciał. Po każdej nowej krzywdzie widziano go, jak siedząc
2562 Obra| żywił i w wypłacie zasług krzywdził. Zeznają dalej świadkowie,
2563 Now | A też z ciebie, Anulku, krzywe drewno, że lada czego stękasz...~
2564 Now | pomoże! Akurat!~Tu woźny krzywi się i uśmiecha wzgardliwie.
2565 Obra| To nic ciekawego - szepce krzywiąc wzgardliwie usta, skoro
2566 Rota| rozpadnie w proch i w pył~Krzyżacka zawierucha.~Twierdzą nam
2567 Now | wiater pod noc porwie, a tymi krzyżami skrzypieć zacznie a zapaskami
2568 Now | krzyzik, albo i dwa, i trzy krzyziki czerwoną wełną, jako że
2569 Wier| wieśniacze zagony~Z przydrożnych krzyżów! Tyś jest Bóg nędzarzy!~
2570 1 | prochami,~Szedłem tą drogą krzyżową i czarną,~Jako ów pielgrzym,
2571 1 | pani:~- Oto jest rozstaj i krzyżowe drogi.~Chceszli, wywiodę
2572 Obra| fartuch i białą perkalową krzyżówkę na piersi. Tylko odbywające
2573 Obra| gruntu, podzielony dwiema krzyżującymi się uliczkami na cztery
2574 Obra| pokryte grubą warstwą kurzu książczyny, które leżą kupkami na oknie,
2575 Now | kościół jest, jak tam z książkami ludzie idą... Nu, una i
2576 Obra| strażnicy, kancelaria, nawet w księdze, gdzie zapisywano zarobki,
2577 Obra| przyglądasz się wielkim księgom rozłożonym na zielonym suknie
2578 Obra| rosłą, a jej rozkwitłe kształty uwydatniała lekka perkalowa
2579 Obra| czekając tedy, daje w twarz którejkolwiek z towarzyszek, rzuca się
2580 Now | się wynurzyła z kieszeni którejś kapoty. Ale did swoją brzozówkę
2581 1 | A ty, któremum prawił te powieści,~Wstań
2582 Now | nam pilno było na siennik, któryśmy sobie ułożyli w kąciku za
2583 1 | popieli...~Błogosławieni, którzyście spoczęli!~ ~A gdy mówiła,
2584 Now | każdy kęs chleba i za każdy kubek wody, co ja tu zjadł i wypił.
2585 Obra| mokry od wylanych na niego kubłów zimnej wody- zawołano go
2586 Obra| i brzytwa, i chustka, i kubrak- tak jak na nic... Zupełnie
2587 Now | prawo kłaniać, nuż chudej kucharce od ust buziaki posyłać,
2588 Obra| gdzie "wielmożny" bierze od kucharza warząchew i proponuje ci
2589 Obra| Sypiali też raze na pawlaczu w kuchence, a kiedy parobkowi udało
2590 Now | się do mokrej sierści, do kudłatego łba skomlącej psiny.~- Kozyrek
2591 Obra| rzuca się w podskokach silny kudłaty pies w takiejże uprzęży,
2592 Now | Wódka gdańska jest i kufer gdański jest, i szafa gdańska
2593 Now | zupełnieśmy się zawiedli; kuferek był pusty. W kątku tylko,
2594 Now | trzech obstąpili ojca, bo w kuferku bywały różne rzeczy, któreśmy
2595 Dzie| się łapkami~Nad pełnymi kuflami.~Zagiął chomik żupana,~Miód
2596 Now | szwagrem poszli, com to kuflem cisnął w tego Niemca, że
2597 Obra| Warszawy, rozpakowały swoje kufry w świeżo najętym mieszkaniu,
2598 Obra| kobiety nosiły żelazo. Teraz kują tylko przed samą zsyłką
2599 Dzie| ciemnym boru~Kukułeczka kuka,~Z ranka do wieczora~Gniazdka
2600 Dzie| mego,~Teraz latam, teraz kukam,~Ot, już wiesz dlaczego.~
2601 Now | chleba. Dwa bochny kupiła i kukiełkę dla Zochfijki od sąsiadów
2602 Dzie| Gniazdka sobie szuka.~ ~- A ty, kukułeczko,~Co na drzewach siadasz,~
2603 Now | nogi na nogę i ściska rękę, kuląc między ramiona długą, cienką
2604 Now | panu obrońcy, który nagle kuli ramiona, przechyla głowę
2605 Now | jabłoni, a który nazywa się kulką.~W tej chwili pan obrońca
2606 Now | sprawę ową do znaczenia kulminacyjnego momentu w jesiennej kadencji
2607 Obra| za dwieście - popiera go kum Spengler.~- Co to dwieście!
2608 Obra| przyświadczyli, że ja sam kradł, i kuma Jędrzejowa też przyświadczyli,
2609 Now | He!... He!... A co to kumeczek przedawac chcesz?... Skórę
2610 Obra| zrobił interes, i szepce z kumem Spenglerem.~Tymczasem pan
2611 Now | kluska okrągłe.~- A bodaj też kumeńka!--- - rozśmiał się znów
2612 Obra| na tak zwane "widzenie". Kumoszki z miasta, łatwiej zaznajamiające
2613 Now | pan Łukasz rzadko, choć go kumoterstwo z nami łączyło; mówiła o
2614 Now | Skóra i kości zarobią u was, kumotrze, na mięso. Byle temu pochlebić
2615 Obra| przeraźliwej głębi; staremu Kuntzowi zdaje się, że nigdy, nigdy
2616 Now | tu na każdy dzień sieczki kup, a i otrąb choć z garstkę,
2617 Now | takim dniu zawsze lepiej kupą się trzymać, broń Boże jakiego
2618 Now | łoskotem na coraz rosnącą kupę.~Biała królica przysiadła
2619 Now | brakło i tych chłopskich kupek. Porozchodziło się to, każdy
2620 Now | miał.~Całe pół puda węgla kupiliśmy na odwieczerz w sklepiku
2621 Obra| arkusz bibuły, a na nim kupki drobniejszego i grubszego
2622 Now | tylko się pytam, boć to przy kupnie konia jak przy żeniaczce:
2623 Now | bania.~- Jak będę miała kupować, to se nowe kupię! Co mi
2624 Now | posyłał, jak ja tobie książki kupował, to też nie na to, co by
2625 Now | jednak ciągleśmy jeszcze kupowali, bo wilgoć w izbie była
2626 Now | wesele robisz, że chleb kupujesz?" Tak matka na to: "Jużcić
2627 Now | objaśnień przerwać musiała kurację w Francesbadzie i przywoziła
2628 Now | twarzy studenta przeleciał kurcz nagły, wpółgłośna klątwa
2629 Obra| przyciskając do piersi obie ręce kurczowym jakimś ruchem - au nom de
2630 Wier| Siwe owieczki pasie,~A Kurta szczeka, a naszczekuje:~
2631 Obra| płomień gniewu.~- Ściągaj kurtę! - krzyczy na starego, a
2632 Obra| drugi rękaw nieszczęsnej kurty, po której zdjęciu okazuje
2633 1 | VIII~ ~Piały kury~Na czas północny i na nowe
2634 Obra| tomik, z którego się sypie kurz i wręcz słowom jego zaprzecza-~
2635 Obra| talerze. Z głębokiego półmiska kurzą się flaki, obok stoi wyborne
2636 Now | związanego sznurkiem pęcherza i kurząc ją, wypoczywa chwilę. Tytoń,
2637 1 | pałasze przy nodze,~Ludzie w kurzawie, a konie w pian śniegu.~
2638 1 | Zaprawdę, wojna Boga nawet kusi.~ ~I szła, spuściwszy głowę,
2639 Now | mówiła o nim matka, że kutwa, że na groszach siedzi;
2640 Obra| w drugim msza polityka. Kuzdy ma swój hunor! I pan strażnik
2641 Obra| nowego Münsteru zaczynają bić kwadranse, a jednocześnie daje się
2642 Obra| za którą siedziała przed kwadransem w ciemnej. Przeciwniczka
2643 Obra| spazmatycznie wstrząsać, a kiedy po kwadransie jakimś czytanie się skończyło,
2644 Obra| prostych włosach głowa i twarz kwadratowa, drewniana, cofa się z szeregu,
2645 Obra| wszyscy swoi. Nareszcie na kwadratowej wieżycy nowego Münsteru
2646 Obra| Sam gmach, prosty, szary, kwadratowy niemal, ma na płaskim dachu
2647 1 | przedawca Chrysta.~I szła, kwapiąca się i smętkiem mglista.~ ~
2648 Obra| z otwieraniem bramy nie kwapił.~- Bra-ma!... - krzyknął
2649 Obra| żaden z nich dłużej nad kwartał w służbie tej wytrwać nie
2650 Obra| lat na Sybir za wypalenie kwasem~siarczanym oczu swemu kochankowi.~
2651 Obra| tygodnie, pluł, kaszlał, kwękał, skarżył się, że go w piersiach,
2652 1 | głowy mają w piorunowych kwiatach~I usypiają dzieciąteczka
2653 Obra| nieco, gdzie dostajesz parę kwiatków albo próbujesz obraną uprzejmie
2654 Obra| ogródek, z fontanną, klombami kwiatów, trawnikami, wśród których
2655 1 | I opuściałe zdawały się kwiecić,~A brzozy szum swój i płacz
2656 1 | mnie~Płacz bardzo rzewny i kwilenie ciche.~Więc idąc na ten
2657 Now | izbie i że bez na piecu kwitnie, a to że w' sieni słowiki
2658 Obra| Tutaj to siedziała wówczas la sławna Zabór., która otruła
2659 Obra| w podwórze wjechać,~- O laboga! - przemówiła nagle Janowa -
2660 Now | ludzie, zaczęli wodą z rowu lać, ale co... Głownia to już
2661 Obra| drugiego wąsa.~- W takich łachmanach nie wezmę dziada i za sto
2662 Now | trzy odprawił ksiądz swoją łacińską modlitwę, wspomniał imię
2663 Wier| nędznej twej chatki~I mokrą łączkę, i mszary, i wrzosy~Obsadzi
2664 Now | panowie sędziowie, że mogli łączyć kiedykolwiek te tak dalekie
2665 Now | choć go kumoterstwo z nami łączyło; mówiła o nim matka, że
2666 Obra| to musi nie co, ino ten ladaco świsnął bez bramę pod wozem -
2667 Wier| ostatecznych nad morzem i lądem!~Och! oby tylko wiekowi
2668 Obra| przechodzących miarę zwykłego, łagodnie roztkliwionego liryzmu.~
2669 Now | znów mówić zaczął, ale już łagodniejszym głosem:~- Nu, co to jest
2670 Now | przelotnie myślał o tym. Jako łagodny. dobroduszny człowiek nie
2671 Now | odbite od szerokiej, pełnej łagodnych wyniosłości i spadków łysiny
2672 Now | niż zwykle nakłada krótką łajkę patrząc w okno. Tych ludzi
2673 Wier| to się dla nich zieleni łąka~I jasne słonko świeci?"~ ~.........................................~ ~
2674 Obra| z otwartego na obszerną łąkę okna, pada teraz na jego
2675 1 | Dokończyć nie śmie i sama - nie łaknie.~ ~I nagle wielkie przejęło
2676 Now | baby na wszelakie żałoście łakome. Druga się tak miodem nie
2677 Now | dziko, głusząco. Trzask łamanych okiennic, łoskot toczących
2678 1 | czułem w sobie krzyki i lamenty~Ducha, a one okropne widzenia~
2679 Obra| zimowe zapala się o zmierzchu lampa wisząca nad warsztatowym
2680 Dzie| i pokraję!~Te hieny, te lamparty~To są dla mnie czyste żarty!~
2681 Obra| którym biegnące dokoła lamperie czarne nadają coś żałobnego,
2682 1 | mi włosy,~Jak kiedy burza łan żytni powali,~A jedne w
2683 Wier| żywem~Poczuć się w wielkim łańcuchu ogniwem,~Lecz wiem, że z
2684 Wier| liż zwyczaje, jak więzów łańcuchy,~Każdej z nich ciasnym nie
2685 Obra| i kołyszący się na niej łańcuszek ze srebrnych ogniwek. Spod
2686 Obra| spiętym na mosiężną haftkę z łańcuszkiem; wielu, mimo rannego chłodu,
2687 Wier| Serdeczne a rodzone!~Złociste łany, srebrzyste zdroje~I sady
2688 Obra| wójta melduje, tak wójt ją łapać. Pobił ją ta on wójt, poturbował,
2689 Now | dida siedział na zadnich łapach mały, bury pokurć, uwiązany
2690 Obra| zbiegiem rzuciła się w ulicę.~- Łapaj!... Trzymaj!... - rozległo
2691 Now | nasze miasto? Czy tam te lapciuchy nasze flisy już nie są?-..
2692 Dzie| się śmieją.~ ~Podparły się łapkami~Nad pełnymi kuflami.~Zagiął
2693 Now | przewrócił, po czym na cztery łapy jak kot cicho padł.~- Wiesz? -
2694 Now | siwe oczy - a czemu uni do lasa nie idą i nie biją brzeziny
2695 Obra| pierwszy! - mówi woźny stukając laską w ziemię i ucicha.~- Po
2696 Obra| pięknych, wymalował Madonnę Łaskawą, która wszystkim do serca
2697 Obra| szary filcowy kapelusz i laskę ze srebrną gałką widać przed
2698 Obra| całe, siedząc skulona i łatając wory.~Była to ohydna baba.
2699 Obra| głupością do kancelarii latał i wielmożnego pana fatygował?
2700 Now | były. a w południe tośmy latali za kotami gospodarza, bo
2701 Obra| tak że niejedna całymi latami we wspólnej modlitwie udziału
2702 Obra| nie mogą dziennie, idą do łatania worów, sienników i do darcia
2703 Now | szarawarkach i kurtkach łatanych dreptaliśmy obok szkapy
2704 Obra| zapalić i Onufrowi ją z latarką w komórce postawić. Tak
2705 Now | Chwiejąc żółtymi płomieniem latarni, rozwiewając brodę dida
2706 Now | jej chłopaki sporządzają latawce, słynne na całą ulicę; synek
2707 Obra| poszukała roboty. Jeśli to lato. rzecz nie jest lak trudna.
2708 Obra| wielką delikatność uczuć i łatwość stawiania się w różnorodnych,
2709 Now | Wysoki Sądzie, jest nader łatwym zadaniem, powiedziałbym
2710 Now | za "śkło pięknie wsadził" laurkę z powinszowaniem, na której
2711 Obra| flaki, pić zdrowie i oglądać laurki "wielmożnego". Zrobiłaś
2712 Now | pod przeciwległą ścianą ław panów przysięgłych, miał
2713 Now | kolana.~Małe szepty szły ławą świadków jak mały wiatr
2714 Obra| siadasz pomiędzy nimi na ławce, nie pozwalając, aby przerywały
2715 Now | jest. Un w szkole siedzi, w ławkę, przy swoich kolegi~un siedzi,
2716 Obra| tapczan taki, jakie tu w lazarecie są w użyciu. Na tapczanie
2717 Obra| warunki? Wszak stoi tu jak ten Łazarz przed ludźmi... Cóż tu za
2718 Obra| chemicznej pralni.~W sobotę łaźnia. Do łaźni aresztantki nie
2719 Obra| przebijają ciemniejsze, lazurowe głębie, zapowiadając cudowną
2720 Now | jęczmiona zaschły na kłoszeniu, lebioda nawet licha była. gorzka
2721 Now | wykrzywił, jakby sam owej lebiody próbował i dotąd czuł jej
2722 1 | skrzydeł, i jednego jęku~Ptaków lecących...~A mówiąc tak, stała,~
2723 Dzie| Torunia zasię~Do Gdańska leciała~Otwartymi ramionami~Gdańsko
2724 Dzie| W lesie rozpowiadasz?~ ~Leciałam ja w maju~Z ciepłego wyraju,~
2725 1 | przeraźliwa~I z jakim ptastwo leciało w niej krzykiem~Od gniazd
2726 Now | cisza taka. że słychać było leciuchne szmery wierzby i cykanie
2727 Now | oczyma wodzi i uśmiecha się leciuchno, i co tylko ma powiedzieć: "
2728 Obra| które raczej należałoby leczyć, niźli karać. Do tych należy
2729 1 | jakaś przejrzysta bieliła.~Ledwom ją uczuł, już była mi droga,~
2730 Obra| kapelusz aksamitny z piórem. Ledwośmy do domu wrócili i rzeczy
2731 Obra| złodziejstwa, gdyż jawnej, legalnie wykonywanej roboty nigdzie
2732 Now | się okazuje. Was, Żydów, lęgnie; się jak tej szarańczy,
2733 Now | reszta izby; udzieliłem lej wiadomości Felkowi, a że
2734 Obra| dodał ściągając batem lejcową, która mu się zaplątała
2735 Now | coś oczekuje i czegoś się lęka.~Jakoż zwrócił powolnym
2736 Now | wrócił, ale przyniósł matce lekarstwo, ogień rozpalił i zrobił
2737 Wier| rozpalił ognisko,~Przyzwał lekarza. Lekarz, człowiek młody,~
2738 Obra| po raz pierwszy klientki lekceważone były i pogardzane niemal,
2739 Now | szkapie".~Tej pogróżki nie lekceważyliśmy bynajmniej; i często gęsto
2740 Now | się pozwala. Jest zmęczony lekcjami, ciężkim szynelem, siedzeniem
2741 Wier| przy tym co rano~Posiłek lekki; pożywny, gorący.~Zapewnił
2742 Obra| wysoko obnażonych głąbach lekkie i puste szalki z brunatno
2743 Obra| widać było spod jasnej, lekkiej sukni, której wesołe barwy
2744 Obra| nie mający ani jednego lekkomyślnego zagięcia mundur pokrywał
2745 Obra| nadać filuterny, niemal lekkomyślny wyraz. Gdy mu się jedno
2746 1 | nie możesz wytrzymać bez lęku~Czerwonych cieniów martwego
2747 Obra| przyniosłam z sobą Zachwycenie Lenartowicza i czytałam głośno. Zeszła
2748 Obra| uwięzionych były wówczas: Leosia, szesnastoletnia może dziewczyna,
2749 1 | Z twarzą zakrytą włosami lepkiemi~Od krwi... O, bogdaj lepiej
2750 Now | powiadam, że druga ślepa szkapa lepsza je niż ta widząca. A to
2751 Wier| siedlisko,~Że dziecku trzeba dać lepsze wygody,~Izbę obszerną, jasną
2752 Now | sprawiedliwości i prawdy. Nic też lepszego i pożyteczniejszego dla
2753 Obra| szukał zaczepki z pierwszym lepszym towarzyszem, a czasem i
2754 Wier| A po przydrożku, pod leśną ścianą,~Kosiarze idą z kosą,~
2755 Now | strzelać by ma można choćby do Leszcza albo do Porzecza. Tylko
2756 1 | takiej czeluści,~Gdzie się z letargów budzą pogrzebani...~Więc
2757 Obra| niósł, powiadał, że taki był letki jak ten snop omłócony...
2758 Now | cichuchnym głosem jak ten wiatr letni. - Już się ty nie kosztuj
2759 Obra| spódnic. Spódnice i kaftany letnie szyte są z drelichu w paski
2760 Obra| łataną koszulą i szczętami letniej kamizelki.~Stary Wunderli
2761 Now | dzwonienie w prawym albo w lewym uchu.~Niekiedy także kreśli
2762 Now | że wyglądała jak martwa, leżąc na wznak, z głęboko zapadłymi
2763 1 | kołem~Od tych dwu trupów, leżących powałem,~Gdym jęk usłyszał;
2764 1 | nóg twych i na piersiach leżę głazów,~I na kamieniach
2765 Obra| mój Onufer do cna skapiał. Leżeć nie leżał, chorować nie
2766 Now | nie może w takiej izbie leżeć- Powietrze fatalne, zgniłe,
2767 Now | procesją wlecze, już pode drzwi lezie, już knycha. Dużo im to
2768 1 | w krwawej glinie zaczęły lgnąć stopy.~A ja, wspomniawszy
2769 Obra| po prostu "nasza pani" i lgnęły do mnie dość łatwo.~Nie
2770 Now | Felek z miną skończonego libertyna - żeby o co, jak o to!...
2771 1 | O smętnej mowy i cichego lica~Pani! O pani zadumanych
2772 Now | obracana to na nice, to na lice, tkwiła po stronie przestępczości
2773 1 | A on też patrzał na nią licem sinem.~ ~A wtem z kościoła
2774 Now | dogasała, skwiercząc w cynowym lichtarzu.~Nazajutrz rano uliczka
2775 Now | świateł, od błyszczących lichtarzy, kryształowych przyborów
2776 1 | I wielkie, krwawe łzy po licu ronił.~ ~A wtedy ono ciche
2777 Obra| bliżej drzwi, poza ramionami licytantów, u balasków rozparty stoi
2778 Obra| on nie chce, żeby go syn licytował w gminie... On nie chce!~
2779 Obra| tej cyfry dochodzi nieraz liczba małych przestępców. Nauczyciel
2780 Obra| wytartą i jakby wyżłobioną licznymi stopami podłogę w progu,
2781 Obra| cię do porządnych ludzi liczyłem, a ty mi taki zawód, taki
2782 Wier| Tyś jest Bóg nędzarzy!~Ty liczysz kędyś w błękitnym swym niebie~
2783 Now | dzieci miał, a moja córka- Lija, nu, una tylko jednego syna
2784 Now | jego najmłodszą dziewczynę Liję, tak wcześnie wydaną i tak
2785 Now | a ruch w handlach win, likierów i delikatesów ożywił się
2786 1 | miała ramiona~Jak zwiędłe lilie, a oczy na niebie...~I rzekłem: -
2787 Obra| wszakże ciągle w prostej linii na oczach goniącym. Biegł
2788 Now | ręku cebrzyki, kielnie, liny. siekiery, piły. Ba, on
2789 1 | wtenczas byli wśród zieleni~Lip rozkwieconych, z których
2790 1 | na rzeczy sielskie.~Pod lipą niewiast gromadka zebrana~
2791 1 | srogi.~ ~Kościół sczerniały, lipami nakryty,~Nad których zieleń
2792 1 | rozpustny, i wrzawa,~A między lipy, skąd pierzchły słowiki,~
2793 1 | duchem~Albo wiatr trącał o lirę śpiewaczą?~Czy znasz anioły,
2794 1 | zachodu.~I wskroś nad ziemią lireczki szły szklane~Skowrończych
2795 Obra| łagodnie roztkliwionego liryzmu.~Widząc to Osmólec znów
2796 Now | serca i wedle gęsi, które lis po przydrożkach chwytał;
2797 Now | las jaki. co go śmierć z liścia otrzęsła i z zieloności
2798 Obra| pisała w swoim czasie ów list do arcybiskupa, prosząc
2799 Now | już po kątach wczesny mrok listopadowy, surowa woń jarzyn i ogrodowizny
2800 Now | sznurkami" oprawił przepisane na listowym papierze poezje Czesława
2801 Now | żerdkę dla zbierania wiosną liszek z grusz i jabłoni, a który
2802 Obra| błyszczący wesoło złoceniem swych liter, przyciąga oczy ludzkie.
2803 1 | krokiem~I patrząc z wielką litością na tłuszczę,~- Prosiłam -
2804 Obra| Widzicie oto, że są osoby litościwe, które was odwiedzają, które
2805 1 | stała,~Zwrócona ku mnie litośnie, i w twarzy~Ciszę uśpionych
2806 Now | kipiał.~Żeby nie to ludzkie litowanie, to byśmy i nie czuli tak
2807 Now | głowach głaszcze, to się lituje, to pociąga nosem.~Wczoraj
2808 Wier| schodziły się społem?~Czy liż zwyczaje, jak więzów łańcuchy,~
2809 Now | nie jest, i tym, co po to liżą, co ta położone jest, nie
2810 Now | naród, po pieniądze tylko lizie, pieniądze u niego wszystko!
2811 Now | leżą, tak my po pieniądze liziem. Ale to nie jest pierwsze
2812 1 | rosy,~A cisza będzie mieć łkające głosy.~ ~A gdy mówiła, stanęliśmy
2813 1 | żałości i trwogi,~Który łkający był, a razem srogi.~ ~Kościół
2814 Obra| de Dieu... de Dieu... - łkała nie mogąc wymówić nic więcej.
2815 1 | oblicze~Jak ten, kto idąc, łkań dalekich słucha,~A gdzie
2816 Wier| W piersiach mu grały i łkania, i żale...~Noc całą dziecko
2817 1 | Nieutulonym każdą wiosną łkaniem;~Są tajne smutki, co przędzę
2818 Obra| podszytych nieco za stan miękkim, lnianym płótnem. Wiele z przedmiotów,
2819 Wier| A gryka taka miodna!~A lny - jak niebo... a grochy
2820 Now | inaczej nie wołał, tylko łobuzy albo urwipołcie; a dziś.
2821 1 | okropniejszą od mogilnych lochów!~Że ta, co niegdyś po synów
2822 Now | Jeszcze woda zimna była jak lód, a my już zawijamy porcięta
2823 Now | Ogromny huk pękających lodów na Wiśle słychać było nocami.
2824 1 | co mi podniósł włosy.~Jak łódź. tchem morza chwycona pod
2825 Now | słuchaczami panują nieodpartą siłą logiki i beznamiętności.~Poczuli
2826 Obra| Onegdaj a to świecę szewcom od łojenia porwał i jak gromnicę przy
2827 Now | szyi i pożycza od niego łojówkę, którą ,,zaraz odda, tylko
2828 Obra| robi się gwałt na mieście; lokaja wzięli, stróża wzięli. Jak
2829 Obra| je, poniosła się nieco na łokciach i odwróciwszy głowę, pałającymi
2830 Obra| rozległ się ostry świst lokomotywy, a długi szereg zakratowanych
2831 Now | brzęk rozbijanego szkła, łomot kamieni, zgrzyt drągów żelaznych
2832 Obra| drugim, a każdy z głuchym łomotem podnosi i spuszcza swoje
2833 1 | onych, nim wyszli z jej łona.~ ~Błogosławiony grób cichy,
2834 1 | Urno! zimne, kamienne twe łono~Nie miało nigdy dzieci!
2835 Now | jak masła na chleb, na łopatę brał.~Ojciec modlił się
2836 Now | skrzypieć zacznie a zapaskami łopotać, to taki świst, taki jęk,
2837 Obra| poszła dowiedzieć się o jej losie, przechadzała się w najlepszym
2838 Now | Trzask łamanych okiennic, łoskot toczących się beczek, brzęk
2839 Wier| dniu spędzonym wśród maszyn łoskotu~Chciałby usłyszeć głos ludzki,
2840 Now | mówcy tajemną sympatią.~W lot pochwycił pan obrońca ten
2841 Obra| nadają coś żałobnego, podłoga lśniąca, jakby pociągnięta woskiem.
2842 Obra| rozrosłych ośrodków swoich; inne lśniące, białe, płaskie, szczelnie
2843 Obra| motyle, którymi piękne panie lubią przystrajać kapelusiki swoje;
2844 Now | nas stół ostatni kupił.~Lubiliśmy bardzo tego Żydka, bo koncepty
2845 Now | jeść dali - myśli przezorny Łuć patrząc spode łba nieufnie -
2846 1 | gniazd zburzonych, i jakie łuczywa~Z drzew osmalonych nad drogą
2847 Obra| bezkształtnej masy, która się nazywa ludnością więzienną. Nogi więźnia
2848 1 | na świat i trwoga,~A iżby ludom te trupy się śniły,~Aż wszyscy
2849 1 | skrzydłami mrocznemi~I krzywdy ludów, i stare cierpienia~W piorun
2850 Wier| świecie~I zwać jej dzieje ludu epopeją...~I może wtedy
2851 Obra| radca bystro pogląda po ludziach. Widocznie syn się utrzyma.~-
2852 Obra| przystępną wielu bardzo ludzkim uczuciom...~Ale jużeśmy
2853 Obra| nawet otwieranego ukradkiem lufcika, powietrze jest tak tu,
2854 Now | największej pasji trzasnęła lufcikiem i z okna poszła.~Do szkapy
2855 Obra| Tak patrzę ja raz przez luft we drzwiach, a miesiąc tak
2856 1 | weszli...~Wielka nawa~W łuki gotyckie sklepiona, sczerniała,~
2857 1 | jasnością~Grającej zorzy i pod łuną krwawą~I zaświeciły wygoloną
2858 Now | wreszcie przybycie pięknej pani Lunia, która dla dania objaśnień
2859 Obra| dwa szeroko rozrosłe, o łupiącej się, delikatnej korze platany,
2860 Obra| kamiennych, połączonych luźnym łańcuchem słupkach, które
2861 Now | Felek aż się piętami po łydkach bił, tak ze mną po Żyda
2862 Obra| nabiera nieco życia. Na łysej jego czaszce igra odblask
2863 Now | łagodnych wyniosłości i spadków łysiny prokuratora i odstrzelał
2864 Now | małej alkowy. Stary Żyd łysnął oczami raz i drugi, zachłysnął
2865 Now | swój, jakby domowy.~Stary, łysy zegarmistrz z przeciwka
2866 Obra| piec. Po czym wszystkie łyżki zatrzymują się w połowie
2867 Obra| niechże kara nie będzie lżejszą od tej, jaką bym mu sam
2868 Obra| dobrze mu służą i do każdej lżejszej roboty przydać się w domu
2869 Obra| czterech funtów, nakładane lżejszym przestępcom, dzwoniły jak
2870 Obra| przeszkadzało im bynajmniej lżyć się ostatnimi wyrazami,
2871 Obra| nijakiego rozmówienia nie ma- Jak tam nieraz człowiek
2872 Now | obu jej stron na żłobie i machając nogami przyglądaliśmy się
2873 Now | tylko od czasu do czasu machała wypełzłym ogonem, jakby
2874 Now | także można, iż tę wielka machinę sądową puszczono w bieg
2875 Now | dopłacisz workiem...~- Ja ta nie machlerz! - rzekł porywczo ojciec,
2876 Obra| aresztantka?~- Iii - odrzekł Jakub machnąwszy ręką - taka niby dokumentna
2877 Obra| przychyla się ku niemu.~- A machnij no, stary, pięścią! Dalej!~
2878 Obra| źrenica więźnia blednie, mąci się, zeszkliwia i upodabnia
2879 Wier| A z Bożą męką krzyż w macierzankach~Starej mogiły strzeże.~A
2880 Obra| chlewiku, obacz. czy się maciora nie wywarła kędy... Ino
2881 Obra| rywalizującą z nią o względy jego macochę; której nabrzmiała i trędowata
2882 1 | rózgi,~Z których jest każda maczana ołowiem~I z wężym sykiem
2883 Now | opadały ostróżki i zajęcze maczki. Resztę zieleni trzymaliśmy
2884 1 | sam ty zawsze! A cień twej maczugi~Na całą ziemię padł czarny
2885 Obra| przymknął.~- Au nom de Dieu, Madame - wyszeptała wtedy Dzika,
2886 Obra| sztuk pięknych, wymalował Madonnę Łaskawą, która wszystkim
2887 Obra| przedmiotów, znajdujących się w magazynie tym, figurowało w Rzymie
2888 Obra| uszyta pod numerami idzie do magazynu, który zaopatruje wszystkie
2889 Dzie| Kraków.~Czerpało z niej magiereczką~Nie mało junaków!~ ~Przeleciała
2890 Now | dnia spaliśmy jeszcze pod maglą w sionce, gdzie nam ojciec
2891 Now | przed sobą nie dał.~Ale maglarka nie chciała wielce ze mną
2892 Now | Wpadnij no, Wicuś, do maglarki na Szczygłą - wiesz?~- Ojej...
2893 Now | reszta bielizny szła pod maglownicę. Raz nawet o to żelazko
2894 Obra| cebrzyku, wykręca, suszy i na maglownicy magluje. Przy całym praniu
2895 Obra| czasu. Schodziły komisje, mające ocenić, czy miejsce na ołtarz
2896 Now | mozolnie na stołku, nie mającym tu swojego rozpędu, a na
2897 Now | obalić by się rad, a nie majak i którędy; to się ino na
2898 Obra| matkę stoi i za wszystkie majętności! hu... hu...~Mówił szybko,
2899 Now | oficyny. - Ja już dwa lata u majstra na ziemi sypiam i bez siennika
2900 Obra| aresztantki uczą mniej zdolne. Majstrowa z fabryki odbiera co tydzień
2901 Dzie| rozpowiadasz?~ ~Leciałam ja w maju~Z ciepłego wyraju,~Zagubiłam
2902 Now | sąsiadka zastawia rybę, makaron i tylko co przyniesioną
2903 Wier| jest na świecie~I czarnej mąki garść tylko w komorze?~I
2904 Now | sen taki, jakby nagle kto makiem oczy jej posypał. A budziła
2905 Obra| zaokrąglonych zdań i budujących maksym. Stanowiło to jego specjalność
2906 Obra| Jeden z młodych naszych malarzy, p. St. R., odznaczony złotym
2907 Obra| posadził do lekcji geografii, malcom dał w rękę książkę, zaopatrzył
2908 Obra| się do niej, spłaszcza, maleje, w mur wsiąka niemal.~Nie
2909 1 | pogrążona,~Szła przeciw wiatru małemu, co wzdycha*~W przydrożnych
2910 1 | Stała kobieta z dzieciątkiem maleńkiem~U piersi, z oczu spuszczonych
2911 Wier| A to i ja bym może, maleńko,~Ozdrowiał w onym lesie?~
2912 Obra| droga, pies nie syn! Od maleńkości pies był!... Adyć tu przychodził,
2913 Now | posiniałe, do przemarzłej leśnej maliny podobne usta drgają powstrzymywanym
2914 Now | dojrzałą, inaczej przez małoletnią; inaczej spełnioną pojedynczo,
2915 Obra| zamknięcia w więzieniu. Małoletnim jest przestępca do lat piętnastu
2916 Now | Skoczyłem duchem do sieni, małom przez próg nie padł, a "
2917 Obra| pod każdym względem była małorosjanka, Kazarynowa, przez długi
2918 Obra| zaszczytem było, i najlepiej malować miało ich uczucie wdzięczności
2919 Now | do ojca. poszeptał z nim małowiele, za ręce się ścisnęli, potrzęśli
2920 Obra| kierunku, aż do prawdziwie małpiej przebiegłości w drugim.
2921 Now | kobyłą! A toć to czyste małpy z "meranzieryi".~I chwytała
2922 Now | w sobie. Spokój i powaga maluje się na jego typowej, zawiędłej
2923 Now | głowach nieboszczyka na maluśki krzyzik, co z onej przykładziny
2924 Now | zaczął pokrzykiwać: ,,A nu małyj ! A nu krasnyj!" Bo tam
2925 Now | Kab husi widziały !~"Mama" mówił ot tak z głupoty
2926 Now | powiem ojcu" albo "powiem mamie", ale ,,powiem szkapie".~
2927 Obra| Zdarza się, iż służąca za mamkę kobieta, której dziecko
2928 Obra| czelności, ile w tej zgubionej Mańce. Graniczyło to niemal z
2929 Obra| sposób, że czy tak, czy owak, manifest musi przyjść i wyroki zmniejszone
2930 Obra| wydarzeń i płynących z nich manifestów, które by skróciły termin
2931 Obra| ulicznego zepsucia, tudzież Mańka, mająca może lat ze czternaście,
2932 Now | bok, wprost w haftowany mankiet porządkującego notaty swe
2933 Now | świeży kołnierzyk i czyste mankiety, a założywszy ręce w tył
2934 1 | zgrzytaniem~Wszystkich piekielnych mar, lecz niechaj twarzy~Tych
2935 Now | z cicha: "Zdrowaś Panno Mario". Mrok po kątach coraz gęstniał,
2936 1 | szum mały,~Poznałem, iż był markietan, człek podły,~Jakich za
2937 Obra| żeby dopłata nie bardzo marną była. Nie może przecież
2938 Obra| ani chustka nie pójdą na marne.~Ludzie patrzą na starego
2939 Wier| siew bez plonu, rzucony na marno,~Kwiat bez owocu - i stracone
2940 Obra| tych jest podejrzenie, że marnują trzcinę. Wiele tu zależy
2941 Wier| wydano ostatnie rozkazy.~Marsz zabrzmiał. Jakieś zmieszane
2942 Obra| była gorsza?~Interesowani marszczą się i milczą. Galeria, która
2943 Obra| zatarł.~- No, no! - zawołał marszcząc czoło pan nadzorca. - Nie
2944 1 | lęku~Czerwonych cieniów martwego księżyca~I bicia skrzydeł,
2945 Obra| robił? Wielmożnego pana martwił? Ojca, matki nie szanował,
2946 Obra| taki wstyd robisz! Pfe! Martwisz mnie!~- Hu! hu! hu!... -
2947 1 | Był ucisk, taka głuchość i martwota,~Jaka ma nastać przy końcu
2948 Obra| Większość miała na twarzy jakąś martwotę i pognębienie; niektórzy
2949 Obra| pergaminowej suchości i martwoty; w trzecim rzuca się na
2950 1 | I wielką przeciw rzeczom martwym mściwość.~ ~Na wznak, z
2951 Now | A to wyglądasz jak śledź marynowany.~- To dobrze! - zawołał
2952 Now | nieruchome było i iakby marzące.~Na ławie przysięgłych jak
2953 Now | spojrzeniem rozpalonym. marzącym.~- Kab husi widziały!...
2954 Wier| płaszcz biały.~Łzy na nich marzły - i jak perły stały.~ ~Rankiem
2955 Obra| pierwszego piętra. Zawsze ja marzyłam o takim kobiecym dozorze
2956 Now | trąd zła nie ogarniałby mas całych z tak fatalną i niepościągnioną
2957 Obra| oświetlały z jednej strony zbitą masę pogolonych głów męskich
2958 Obra| trędowata twarz była ohydną maską zeszpeconą przez zażywanie
2959 Now | piwa zagrzać albo i mleka z masłem, a Piotrusia sama myła,
2960 Obra| jakiegoś przedpotopowego mastodonta, ale oczyma bystro rzucał
2961 Obra| widocznie na Kuntza ma ochotę. - Maszeruj no, stary!~Ale stary miesza
2962 1 | Strzaskany mając czub, jak maszt wśród burzy,~I bursztynowych
2963 Wier| Po dniu spędzonym wśród maszyn łoskotu~Chciałby usłyszeć
2964 Now | ojca, były w drugim korale matczyne, była czarna jedwabna chustka,
2965 Now | mie zapomniała widać owej matczynej omowy. Odęła się też zaraz
2966 Now | harmonijkę wyjął i siadłszy na matczyny m łóżku grać zaczął.~Matka
2967 Obra| na siebie wziął godziny matematyki, sekretarza swego posadził
2968 Obra| piękna karta z życia p. J. Maternickiego, któremu zawdzięcza początek
2969 1 | upada przeklęty,~I własna matka-ziemia cię przeklina...~O rodzie
2970 Now | pan doktor zachodząc do matki- - I wilgoć straszna! Powinniście
2971 Now | przygorzałej, powiece i matowa śniadość cery, która pod
2972 Obra| błotnym dole wody. W trzecim matowość spojrzenia wzrasta z dniem
2973 Wier| taki pijany z wieczora,~Matulę bije, choć płacze i chora?...~
2974 Wier| Nie płaczcie, matuś, nie plączcie ino!~Możeć
2975 Now | ludzie, ten i ów szepce: "maty" - że to niby matka, więc
2976 Now | wyrzutem...~- Słysz, Wicek! - mawiał Felek. - Co ta szkapa takiego
2977 Obra| zawsze z niezmienną słodyczą mawiała: "Źle się zrobiło, trzeba
2978 Obra| wielkiego poważania.~O Waleni mawiano z rodzajem naiwnego podziwu,
2979 Obra| przechodzi drążek. Ta sama mdła woń, silniejsza tylko, bucha
2980 Obra| nawet charakterystycznej mdłej woni, która tu jeszcze się
2981 Wier| bardziej cichy,~Na kształt mdlejącej lampy lub pochodni,~Zjadał
2982 Now | mowa.~Natychmiast uczuwa mdłość wielką i wciągnąwszy w siebie
2983 Obra| na nich woń stęchła i o mdłości przyprawić mogąca. Nie skłamiesz.
2984 Wier| śmiertelnej podniosła się męce~I znowu wzrokiem błyszczącym
2985 Now | któremu zszywa akta pana mecenasa; wie. kiedy przyjdzie Joasia
2986 Now | gorzej. Całą noc kaszel ją męczył, a pić to wołała więcej
2987 Obra| St. R., odznaczony złotym medalem uczeń petersburskiej szkoły
2988 1 | dopuści~Szatańskich widzeń mękę przed skonaniem~Tak, jako
2989 Now | piwne jego oczy patrzą z melancholią jakąś.~W kilka chwil po
2990 Now | ją, przechyliwszy łeb i melancholijnie zwróciwszy ślepe, zbielałe
2991 Now | żywi, czy tez tylko taka o mełka i w wątpliwości tej szturchnął
2992 Obra| bezbarwnym głosem jedną z tych melodii, którym katarynki szeroką
2993 Obra| wyższości uważał więzienie za menażerię, a siebie za poskromiciela
2994 Now | straganiarka.~- Dalej, Mendlu - krzyknęła od progu stróżka -
2995 Obra| obrane, zwlekano wydanie mensy, przypatrywano się, mitrężono
2996 Now | A toć to czyste małpy z "meranzieryi".~I chwytała się za boki,
2997 Now | Rozwinął teraz przed nimi mówca merita sprawy krótką, frontową
2998 1 | niej duch szedł bolesny a męski,~I takie widzeń przyszłości
2999 Obra| ogródek wychodziły okna z męskiego oddziału, i tutaj to prawdopodobnie,
3000 Obra| mieścił się razem z takimże męskim oddziałem w tak zwanym "
3001 Now | i chłodne.~Głos jego był metaliczny, suchy nieco; wymowa dobitna,
3002 1 | wschód posępny był i mgłami mętny.~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ~
3003 Wier| pada,~Wilgotny a ponury;~Mętnymi szyby drobne okienko~Na
|