0-cenic | cerem-dobro | dobry-gadas | gadat-jawne | jawni-kroch | kroci-metny | metod-natch | natez-oczek | oczka-ostrz | oswia-pocie | pocil-powie | powin-przez | przod-rozdz | roze-skolt | skoml-stola | stole-tknie | tkwil-utarl | utart-wrzas | wrzaw-wyzla | wyzlo-zaspa | zaspo-zniew | znika-zzolk
Part
3004 Obra| pod numerem piorą.~Różne metody prania zalecane bywają gospodyniom
3005 1 | Więc oczy moje, jak dwie mewy drżące,~Spadły z powietrza
3006 Obra| oczyma; ogół wszakże, a i o mężczyznach tu mówię, był poruszony,
3007 Obra| większość kobiet na równi z mężczyznami.~Trzeciorzędną w charakterystyce
3008 Obra| nieugięta, nie prosząca o nic, i mężnie wytrzymuje swoje dwa tygodnie.
3009 Obra| które chcą towarzyszyć mężom na Sybir. Te, jeśli drogę
3010 Wier| pod ścianą,~Okryta starą, mężowską sukmaną.~ ~Posępna rzecz
3011 Now | co dzień bielsza, a jak mgiełka przeźroczysta. Ani w niej
3012 1 | Bo wschód posępny był i mgłami mętny.~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ~
3013 Wier| po izbie okiem smętnem, mgławem,~Potem na jasność tę ożywczą
3014 Now | szturchnąwszy mnie pod żebro.~- Miałaś wtedy tę różową w kratkę
3015 Obra| patrzy ludziom po oczach, miarkując, co który myśli; na woźnego
3016 1 | Dobosze w bębny takt biją miarowo,~A jeźdźcy sadzą z zwieszoną
3017 1 | swojego...~A oto trup ten miastu gospodarzy~I jest pustego
3018 Now | cierń kolący więcej w sobie miazgi ma niżeli on ciała. Dziw,
3019 Obra| przesiąkło zastarzałymi miazmatami, tak że się trzeba uczyć
3020 Now | jeszcze wyrok, ale błysk miecza podniesionego pewną, silną
3021 1 | ramię...~ ~- O, siedmiu mieczami~Przebite serce!... Synku...
3022 Now | gadać, pieniądze naliczone miedziakami zgarnął w mieszek, związał
3023 Now | złotych, jakeście dawali. Miejcież sumienie!...~- Nu. ja sumienie
3024 Obra| w samej Warszawie, ani w miejscowości bliższej nad wiorst czterdzieści
3025 Obra| kancelaryjną sceną jedno z pism miejscowych podało następujący artykuł:~"
3026 1 | bosych śladami~Aż pod mur miejski goniły za nami.~A moja cicha,
3027 1 | podgórze,~Za mury w ogniu i za miejskie bramy,~Z których się tłumy
3028 Now | Taką pobłażliwość, taką miękkość w sobie czuł, a tak ostro
3029 Obra| Bez tych czułości - rzekł miększym już głosem pan nadzorca- -
3030 Now | nieomylnie dobyć się do cudzego mienia. Kiedy mówca, demonstrując,
3031 1 | zaczął ćmić i w barwach mienić,~Ogniami złocić i mną czerwienić.~ ~
3032 Now | długo i tak szczególnym mieniło się wyrazem, aż piękne,
3033 Obra| wszakże trzyma się to w mierze.~Za drugiej, za trzeciej
3034 Obra| wewnętrznych murach więzienia, mierzyły odległość furtki od skrzyni
3035 Obra| oddział karny dla kobiet mieścił się razem z takimże męskim
3036 Now | drugiej przykryty talerz z mięsem i jarzyną. Stary Mendel
3037 Obra| gminy wzięty, po trzech miesiącach powiesił się u Probsta na
3038 Obra| Widziałam takie, które miesiącami całymi nie dojadały, odkładając
3039 Obra| kolonialnych w X, spełnione w miesiącu wrześniu rb.~Sprawa ta po
3040 Now | nieboszczką matką...~- Po miesiącuśmy już wracali -dodał ojciec. -
3041 Obra| jakąś. Tak upłynęło parę miesięcy.~Póki jeszcze więziennego
3042 1 | przewodnica,~Podniósłszy ręce w miesięcznej jasności,~Błogosławiła mogiły
3043 1 | widzę ten u jej warkoczy~Miesięczny płomyk, srebrzysty i siny,~
3044 Now | płaską, ozdobioną szerokim. mięsistym nosem.~- A smutku swego,
3045 Now | arkusze papieru, warząc klej, mieszając farby.~I jego też znają
3046 Obra| życzenia.~Chore aresztantki mieszczą się "na górze", w szpitalu
3047 Obra| było przeszło sto kobiet, mieszczących się w dziewięciu czy dziesięciu
3048 Obra| rzecz nie jest lak trudna. Mieszczanie mają zwykle ogrody, pola,
3049 Now | trzeciej wsi kowalował, mieszkać poszła. Gdzie ona ta tego
3050 Wier| trawce, po zielonej?~ ~I nie mieszkają, jak my, w piwnicy?~I widzą
3051 Now | kiedy nie je obiadu student mieszkający na strychu, wie, z której
3052 Obra| powiadali, namówił czy coś. Tak mieszkał on tu z tą panną w mieście
3053 Now | zaczęli się wsuwać inni mieszkańcy małej kamieniczki. Izba
3054 Obra| swoje kufry w świeżo najętym mieszkaniu, a że szaf jeszcze nie było,
3055 Obra| charakterystyczne cechy zauważyłam w mieszkankach Serbii: wielkie zdziczenie
3056 Now | sierota jest... bardzo miętkiego serca...~Pogłaskał chłopca
3057 Obra| trzymaną robotę, z miną, jaką miewają czasem pensjonarki, rzekła
3058 Wier| gdzie kasy okienko zza kraty~Migało wypłat tygodniowych hasłem.~
3059 Now | w raz na siennik, w trzy migi " Ojcze nasz" i "Zdrowaś"
3060 Obra| go widziała. Ino mi się mignął... Jeszcze myślałam, że
3061 Obra| którego szare, małe oczki migotały pod żółtymi rzęsami. Był
3062 Now | rzęsach zapalał złotobrunatne, migotliwe płomyki.~Stary patrzył się
3063 1 | przybliżył.~ ~A ta, którąśmy mijali, zagroda,~Wielkim w nas
3064 Dzie| większa psina!...~(Brysia mijam zaś z daleka,~Bo nie lubię,
3065 Obra| schylając swoją bardzo miłą i bladą twarz nad robotą.
3066 Obra| Interesowani marszczą się i milczą. Galeria, która z ławek
3067 1 | się rwało~Za tą dziewiczą, milczącą i białą.~Ponad jej czołem,
3068 Now | duszy ruszone. Siedział milczący, namarszczony, gniewny,
3069 1 | czerwony~I gada do mnie milczeniem pól głuchem~I jękiem matek,
3070 Now | trzasło.~Ale woźny posuwał się milczkiem na sam brzeg ławki i pilnie
3071 Obra| Ale~uśmiecha się tylko i milczy.~- Ile macie lat, stary? -
3072 Wier| przyszłości,~Że chce rachunku - z miliona...~I ujrzał nagle, że wydziedziczeni~
3073 Obra| powiedzenia. Wkrótce wszakże głosy milkną, a po kątach słychać szlochanie
3074 Wier| co biednych jest Bogiem~I miłosierdziem, i smutnych odwagą,~Gromadzić
3075 Obra| niej rzeczą świętą, ale i w miłosierdziu miarę zachować należy!~Jeszcze
3076 Obra| boru. Tak wielmożny, że to miłosierne serce ma, zaraz mi kazał
3077 Obra| zmysłem organizacji i wielki miłośnik ogrodownictwa, pomimo całą
3078 Now | musiała syna tego bardzo miłować, bo co i raz to do niego
3079 Obra| ciebie jak własną duszę miłował!" Patrzę ja, wytrzeszczam
3080 Obra| się w drugim, a przecież milsze były właścicielkom swoim
3081 Obra| Nic nie byłoby dla mnie milszego nad taki stan finansów gminy,
3082 Obra| nie był sam: podsunął ją mimochodem pan radca, zważywszy, iż
3083 Obra| ta już Onufrowi! Wczora minął tydzień, jakeśmy go pochowali.~-
3084 Obra| strażnikom ze swymi aroganckimi minami, z najwyższą wzgardą spogląda
3085 Now | podniósł brwi, przybierając minę niezdecydowaną. Właściwie
3086 Now | i takie, które już dawno minęły.~Widać w nim i Resię. żonę
3087 Obra| ciągu dni kilku wyuczyła ministrantury i donośnym, czystym śpiewem
3088 Obra| Kto z panów licytuje in minus?~Cisza.~- Kto z panów licytuje?-
3089 Obra| się gorzko. Po dziesięciu minutach spogląda ku drzwiom. Ma
3090 Dzie| kuflami.~Zagiął chomik żupana,~Miód dolewa do dzbana.~ ~- Żebyś
3091 Wier| taki wąsaty!~A gryka taka miodna!~A lny - jak niebo... a
3092 1 | prochy, iż wiatr ich nie miota.~Albowiem wielka spokojność
3093 1 | jednego na sznurze.~A człowiek miotał się i pianą broczył,~A ci,
3094 Now | wieczór, to znów śniegiem miotło tak, że świata widać nie
3095 Wier| dookoła...~Bo smółki topną i mirrę sączą,~I zdrowiem tchną
3096 1 | wszystko stało w milczeniu i w mirze.~ ~A dla mnie, którym szedł
3097 Obra| czarny stolik, na nim cynowa miseczka więzienna z nie tkniętym
3098 Obra| przez drugą swoje cynowe miseczki, a dwie uprzywilejowane
3099 Obra| kaszy, rzuca je łyżką na miskę płaczącej, resztę zaś swego
3100 Obra| ręce i usiłuje rozplatać misternie przez woźnego zadzierzgnięty
3101 Obra| Pytanie to postawione jest z mistrzowską obojętnością.~Naturalnie
3102 Now | cięcia krótkie, sprawne, mistrzowskie, którymi panowie przysięgli
3103 Obra| Pierwszym, który ten rodzaj mistycznego ślubu dusz wprowadził w
3104 Now | zajazdu do zajazdu latały miszuresy kłapiąc pantoflami po drewnianych,
3105 Obra| mensy, przypatrywano się, mitrężono po naszemu na wszelki sposób,
3106 Obra| prawą i na lewą stronę. Mitygował się, ale znać było, że mu
3107 Obra| młodsze uśmiechają się. mizdrzą, nastawiają, stroją dziwaczne
3108 Now | Froima.~Nikt się też do tej "mizerii" nie śpieszył. Dwie baby-
3109 Wier| trzymała -~Chudoba syna, mizerna i licha...~Twarz jej wygasła,
3110 Obra| kancelarii nie ściągła jaka mizerota, której się zdaje, że już
3111 Obra| Kuntz Wunderli stoi u dyszla mleczarskiego wózka, trzęsąc swą nędzną,
3112 Obra| pozostawionego przede drzwiami przy mleczarskim wózku. Stary Wunderli pogląda
3113 Now | wetknąć się dało. Pęk żółtych mleczów tkwił nad czołem pod skrzyżowanym
3114 Obra| razy dziennie przybywa on z mlekiem, zaprzężony do wózka pełnego
3115 Obra| dobrze docisnąć, to i za młodego obsianie od nagłego razu.
3116 Obra| czytelniczko, sprawę tej młodej podpalaczki i zabójczyni,
3117 Obra| podtrzymującym krokwie słupem.~Trochę młodocianych drzewek trzęsło w słońcu
3118 Obra| chlubą! Wiadomo panom, że młodość nie trwa, siły opuszczają,
3119 Now | mężczyzna nie pierwszej młodości, słusznej tuszy i powolnych
3120 Obra| Wiewióra zanadto mu "dołożył". Młodsi zwłaszcza, "frajery", których
3121 Obra| aresztantka, czy starsza czy młodsza, miała swego wielbiciela;
3122 Obra| namiętnego przywiązania młodszej Heleny, która miała w śniadawej
3123 Obra| wychodzić, kiedy Jan Zaparty, młodszy strażnik z pierwszego piętra,
3124 Now | krzyknął znowu jakimś świeżym, młodym, jak gdyby w polnych rosach
3125 Now | zaczęło się cofać. Postać młodzieńca i jego słowa uderzyły ich
3126 Now | uszom nożyc, waży w ręku młotek, wtyka nos w garnczek z
3127 Now | z suteryny głuchy odgłos młotka. Aniśmy się spostrzegli,
3128 Now | godzinami, stukając jak dzięcioł młotkiem introligatorskim, równając
3129 Wier| dobiegają tam, gdzie ciężkie młoty,~Grzmiąc przez dzień cały,
3130 Now | to ciężki, psianoga, jak młynarskie sumienie... Aż lżej człowiekowi,
3131 Wier| Het, het, za lasem, za młynem, za rzeką!...~Widać dla
3132 Now | ręce chwycił i siarczystego młynka z nim wywinął. Potem głośno
3133 Obra| Stoi tak przez chwilę, mnąc w ręku stary pilśniowy kapelusz,
3134 Now | jeszcze głos oderwał się od mniejszości i do większości przeszedł.
3135 Now | Szczupły i mały, chłopak mniejszym się jeszcze i szczuplejszym
3136 Obra| za całą odpowiedź zaczął mocniej jeszcze gwizdać. Po chwili
3137 Now | swoim żalem jak z wilkiem mocuje, od ludzi stroniący. nijakiego
3138 Now | deszcz pada. to un Żyda nie moczy, bo Żyd obcy? Albo może
3139 Now | przelotnie w okno i widząc modlącego się Żyda, który z takim
3140 Now | wargowy, brzęczący śpiew modlitewny starego Żyda; głos jego
3141 Now | odprawił ksiądz swoją łacińską modlitwę, wspomniał imię i nazwisko
3142 Obra| całymi latami we wspólnej modlitwie udziału nie brała. Otóż
3143 Now | i podniósł ku oknu duże, modre oczy.~- Kozyrek!... Kozyrek
3144 Obra| czaszce igra odblask cichej i modrej pogody. Osłupiałe źrenice
3145 Obra| dzień jesienny, cały złoty i modry od gasnącego słońca i cichej
3146 Obra| czyniąc źrenice zielone, z modrych - czarne. W drugim roku
3147 Obra| stęchła i o mdłości przyprawić mogąca. Nie skłamiesz. Podłogi
3148 1 | jesteś, co nosisz oblicze~Mogące zblednąć albo żarem spłonąć,~
3149 Now | wzięło się i utopiło, nie mogący zwyciężyć tej swojej żałości.~
3150 1 | które w polu głuchem~Nad mogiłami po rozstajach płaczą,~Jakoby
3151 Wier| Jaś już nie doczekał!~ ~W mogiłce leży i nigdy mu duszy~Żadne
3152 Now | inaczej funduje. Tu sobie mogiłka zwyczajna, z piasku sypana,
3153 Now | giezłeczkach śmiertelnych po onych mogiłkach swoich stały... Ot, nie
3154 Now | bieliły... A spod onego mogilnego chrustu, spod ostatniej
3155 1 | odpycha,~Rzecz okropniejszą od mogilnych lochów!~Że ta, co niegdyś
3156 1 | jakie ty cudowne słońce~Mogłabyś rankiem widywać nad głową!~
3157 Obra| tyle dobrego zrobić nie mogłam, mówiły po prostu "nasza
3158 Now | nie powiadał szkapie".~Nie mogliśmy bowiem znieść, kiedy tak
3159 Wier| złotem okiem mruga...~ ~A po mokradłach bocian szczudłuje~I żaby
3160 Wier| one, jak źródła biją,~Jak mokre rzeki płyną,~Jak dzikie
3161 Now | Chciałby iść przytulić się do mokrej sierści, do kudłatego łba
3162 Now | szkapa naprzód, my za nią, mokrzy, ociekający wodą jak topielcy.~
3163 Obra| dopieroż tak się modli, tak molestuje, właśnie jakby tam kto przed
3164 1 | ciała czerwone~W jakimś momencie zdumienia i trwogi,~Że takie
3165 Obra| krwista nawet, podlega momentalnym zmianom zabarwienia i w
3166 1 | Wielkim spoczynkiem były te momenty,~Bom był zmocowan dróg onych
3167 Now | bawił się wkładaniem w oko monokla i wyrzucaniem go małym,
3168 Now | przyciężkim. trochę może monotonnym. ale ciepłym i od serca
3169 Now | jak na rozstaju, że tam mór kiedyś był i ludzie się
3170 Obra| ognia wszelkich ogólników moralizatorskich, wszelkich wzdychań na temat
3171 Obra| swoich czynach, ani też moralnej za nie odpowiedzialności.~
3172 Obra| wzorowo, że wreszcie co do moralności więźniów to się tu nic zrobić
3173 Obra| on cały zapas przemówień moralnych w wielkim religijnym i społecznym
3174 1 | trwogę~Ostatniej walki i mord, i zelżywość,~I wielką przeciw
3175 Obra| parobek, ściskając jeszcze morderczy gwicht w ręku.~Ujęty nie
3176 Obra| do spełnionego podwójnego morderstwa od razu się przyznał. Ma
3177 Obra| do chwili - bez głosu.~Za morderstwo skazana do robót ciężkich,
3178 1 | wilk, choć słyszałem~Krzyk mordowanych i batalii głosy,~Na ten
3179 1 | Opustoszały, jakby w czas morowy.~A ci, co uszli, zostawili
3180 Wier| sądem~Klęsk ostatecznych nad morzem i lądem!~Och! oby tylko
3181 Now | dzieci na czele. Zwłaszcza na moście, gdzie wolniej w tłoku trzeba
3182 Obra| kitajkowym fartuchu spiętym na mosiężną haftkę z łańcuszkiem; wielu,
3183 Now | zalewało blaskiem ulice, most, Wisłę; z każdej akacji,
3184 Now | miny! Nazywa się Feliks Mostowiak, herbu gnat! Ja chudy, ale
3185 Now | co te? te bestie chłopaki Mostowiaków nie wyprawiają z tą kobyłą!
3186 Now | się pijane tym wrzaskiem motłochu: jakaś zwierzęca swawola
3187 Now | teraz na odpoczywającego mówcę krótkie, urwane spojrzenia.
3188 Now | blasków.~Był to jeden z tych mówców, którzy nad słuchaczami
3189 Now | czapki pozdejmowali, pacierz mówiący. Tak mnie zaraz ogarnęła
3190 Wier| zobaczę kiedy~Wszyściutko, co mówicie?~One to ptaki w lasach grające,~
3191 Obra| jeszcze występnymi nie były. Mówiłam tedy z nimi o ich rodzinie,
3192 Obra| dobrego zrobić nie mogłam, mówiły po prostu "nasza pani" i
3193 Now | dziwnego, że istnienie tego moździerza uważałem jako ważniejsze
3194 Wier| matuś, nie plączcie ino!~Możeć się jeszcze uda...~A teraz
3195 Obra| wielmożny" - którą najlepiej możecie okazać przez dobre sprawowanie
3196 Obra| fałdą tłustej skóry - a więc możemy zaczynać!~- Tak, tak! -
3197 1 | znowu muszę zranione mieć mózgi~Żądłem tych myśli, co pełzną
3198 1 | granat, na ćwierci~I krwawym mózgiem plamiące próg domu,~Tom
3199 Obra| jego świadczyły o natężeniu mózgownicy ku spełnianiu rozkazów "
3200 Obra| rozgrywały się w jej rozpalonym mózgu. Widziałam ją raz jeszcze
3201 Obra| pomiędzy możliwymi zarzutami, możliwość zaś taką zawsze przewidywać
3202 Obra| osobistego badania pomiędzy możliwymi zarzutami, możliwość zaś
3203 Now | Od kiedy zagroziła nam możność utracenia szkapy, stała
3204 1 | był zmocowan dróg onych mozołem~I czułem w sobie krzyki
3205 Now | przy oknie, kołysząc się mozolnie na stołku, nie mającym tu
3206 Wier| ptak wyjęty z gniazda i już mrący,~Wiejski sierota stał w
3207 1 | Mogił przelata skrzydłami mrocznemi~I krzywdy ludów, i stare
3208 1 | dreszcze chodziły przestrachu,~Mroczny strop wisiał wśród ciężkiej
3209 1 | Ściągnęła, kędy czarne jakieś mrowie~Pełzło na trupy...~...O,
3210 1 | tych myśli, co pełzną w nie mrowiem,~I znów iść muszę przez
3211 1 | gasło już słońce,~I wnet z mrowiska tego wyszły cienie,~I pod
3212 1 | A w dole, jako zroszone mrowisko,~Kiedy je oścień podważy
3213 Wier| skrzydły zakrywszy błękity,~A mroźne wichrów północnych podmuchy~
3214 Dzie| w nosy, szczypie w uszy~Mroźnym śniegiem w oczy prószy,~
3215 Wier| na dzieci~Wśród skrzących mrozów i wietrznej zamieci!~Zima
3216 Now | drzwi zastąpił, żeby dużo mrozu nie naszło, matka odwróciła
3217 Obra| tężca. Oczyma już nawet nie mrugał, bo mu kołem, wpatrzone
3218 Obra| oczy panu, rychło powieką mrugnie albo palcem ruszy.~- Do
3219 Now | rozszerzają się nad miarę, to mrużą się i zachodzą łzami; patrzy
3220 Obra| cały był osypany tabaką, mrużył oczy i uśmiechał się, drepcząc
3221 Now | wysileniem: zdrowe jej oko mrużyło się od blasku, na ślepym,
3222 Now | usta rozszerzały, oczy mrużyły i nabierały blasku. Rozśmiał
3223 1 | A jeszcześ nie zwykł i mrużysz powieki:~Zaprawdę, ludzki
3224 Wier| chatki~I mokrą łączkę, i mszary, i wrzosy~Obsadzi urząd...
3225 Now | matczyną chustką znaleźli, mtrącił mnie Felek w bok i rzekł
3226 Obra| kwadratowej wieżycy nowego Münsteru zaczynają bić kwadranse,
3227 Obra| ulepiony został z gliny i z mułu ziemi. Zmianom tym podlega
3228 Now | spojrzenia błądziły po świetnych mundurach, po złotych ramach wiszącego
3229 Now | strojnych w gwiazdy i wstęgi mundurów.~Wszystko tu było jasne,
3230 Wier| sali~Rekrutów strzygli i mundurowali,~W ręku ubogi węzełek trzymała -~
3231 Now | do ławki podszedł, poły munduru z całym uszanowaniem dla
3232 Now | obrońców, a po lewej świetne mundury prezesa i asysty jego. Prezes
3233 Obra| drzwi i okna w wewnętrznych murach więzienia, mierzyły odległość
3234 Obra| podwórza, obudowanego dokoła murami więziennego gmachu, niskie
3235 Obra| więziennym gmachem stanąwszy murom się jego przyglądał.~Na
3236 Now | wilczęta po lasach śmiały, musiałyby tak właśnie wyglądać, jak
3237 Obra| nocy do lazaretu przenieść musiano.~Leżał tydzień, leżał dwa
3238 Now | podnosząc tłusty podbródek i muskając się po nim. -Ale nie jest!
3239 Now | się sam do ziemi schyla...~Musnął dwa razy białą swą brodę
3240 Obra| dzieli z wewnątrz, wytrzymać muszą wówczas kopania, uderzenia
3241 Wier| złoty!~ ~A co tam żuczków, a muszek brzęku,~A co tam jagód krasnych,~
3242 Obra| przed sobą na podłodze, mydli i zwija. Potem kolejno pierze
3243 Obra| nie mógł wiedzieć. Bez to myją i Dziką przezwali, że to
3244 Now | zastawiony został, chłopak się myje, przyczesuje swoje krecie
3245 Now | masłem, a Piotrusia sama myła, czesała; opowiadała nam
3246 Now | jest to prosty... nie, mylę się!... jest to zakrzywiony
3247 1 | mnie zamykały,~Z myślami mymi w świat smętkiem sczerniały,~
3248 1 | ekstazy,~Że teraz jeszcze myśląc o niej - blednę.~A gdym
3249 Wier| Przed nim szli ludzie... Myślące oblicza~Siła sympatii jakiejś
3250 1 | bardzo cicha~I w tajnych myślach swoich pogrążona,~Szła przeciw
3251 1 | ścianach, co mnie zamykały,~Z myślami mymi w świat smętkiem sczerniały,~
3252 Now | Rozlatywali się ludzie, myśleli, że ,,sztuki"; aż przecie
3253 Now | tak ze mną po Żyda leciał. Myśleliśmy, że go, Bóg wie gdzie, szukać
3254 Wier| grobów wśród cmentarza,~Co myśliciela smętnego przeraża,~To siew
3255 Obra| od razu. Owszem, nadało myślom jego bieg górny i wzniosły.
3256 Obra| szczytu wznoszącego się poza Mythenami, Dużym i Małym, który się "
3257 Now | z Krynek, z Zahajnego, z Mytryk, z Dołhuszek, z Korniatów,
3258 Now | była niemal pustą. Deszcz mżył od rana. rozchlapywało się
3259 Obra| zaś do osoby samego kupca N-, utrzymują oni, iż dla służby
3260 Now | niej ciepło być musiało, bo nabiegawszy się cały dzień, a to do
3261 Obra| drzwi uciekają kędyś, ściany nabierają przeraźliwej głębi; staremu
3262 Obra| Długiej, ale ponieważ na nabożeństwo takie trzeba było pod strażą
3263 Now | głowie wnuka, tchu w piersi nabrał szerokim oddechem, a choć
3264 Now | świateł palących się w sali nabrała ciepłych, południowych blasków.~
3265 Now | dzieciaków się też tam nabrało skądciś jak mrowia. A mnie
3266 Obra| jakkolwiek wiele z nich nabywa niesłychanej wprawy i porusza
3267 Now | powtórzyłem też szeptem nachylając się ku twarzy matki.~Dyszała
3268 Obra| numerem kobiet. Łóżko takie naciągnięte jest silnie grubą, płócienną
3269 Obra| rozpostarłszy pięknie gors koszuli, naciera go kartoflem raz koło razu,
3270 Obra| do ręki prasuje nią gors, naciskając palcem wgłębienie tak, iż
3271 Now | wsuwaniu się musiał jakoś nacisnąć Piotrusia, bo malec nagle
3272 Obra| przerywając rozmowy aż do chwili naciśnięcia klamki, przy czym śmieje
3273 Obra| utrzymuje w porządku niezbędne naczynia, posługując się pomocnicami
3274 Dzie| lew jest?! - Kociak duży!~Naczytałem się podróży!~I znam tego
3275 Obra| Nikt bramy nie otwierał.~- Nada głośnieje ! - przemówił
3276 Obra| Kuntz usiłuje im wszakże nadać filuterny, niemal lekkomyślny
3277 Obra| biegnące dokoła lamperie czarne nadają coś żałobnego, podłoga lśniąca,
3278 Obra| dopiero spotrzegłam, co tutaj nadaje wszystkim uwięzionym jakąś
3279 Obra| uspokoiło od razu. Owszem, nadało myślom jego bieg górny i
3280 Obra| katarynki szeroką popularność nadały. Tuż przy niej stała z szaflikiem
3281 Now | Cośmy jej wtedy sierści nadarli! Cośmy naplątali grzywy!
3282 Now | w wysokich oknach story nadawały sali mimo jej znacznych
3283 Now | brytan na pierwszych, którzy nadbiegli. - A nie. to wal we mnie
3284 Now | strychu, wie, z której strony nadbiegnie zdyszana pensjonarka żądając,
3285 Obra| którym to wybuchom dopiero nadchodzący strażnik tamę kładzie.~Co
3286 Now | Piotruś nie patrzący drogi, nadeptując małe, świeże, z żółtego
3287 1 | Czerwona strzała słoneczna nadleci~I głów tych dotknie krwawością
3288 Dzie| sieci narwała,~Com z pająków nadrwiła,~To bys ledwo wierzyła!~ ~-
3289 Now | persowcj firanki uchylił i ucha nadstawił.~Z wnętrza alkowy słychać
3290 Obra| bliską śmierci, skutkiem tych nadużyć właśnie, i oddała osobie
3291 1 | się pierś moja ciemności nadyszy,~I tam mnie zawiedź, skąd
3292 Obra| przeszłością aresztantki i jej nadziejami na przyszłość, które musisz
3293 Now | prezydujący, straciwszy nadzieję dojścia do ładu z indagowanym,
3294 Obra| miększym już głosem pan nadzorca- - Ostatni raz ci daruję,
3295 Obra| odpowiednim każdemu z tych wyznań nadzorem. Zapuszczenie tak zwanej "
3296 Now | parada kożuch! Dość go się nadźwigałem przez tyle czasu- A to ciężki,
3297 Obra| też nawzajem odpłacały jej nadzwyczajną czułością i przywiązaniem.
3298 Obra| zwykle w sferze przewidywań nadzwyczajnych jakichś wydarzeń i płynących
3299 Obra| głuchy, a robotnica odbiera naganę. Robotnica, która z funta
3300 Now | świeżych serów dopuścili się nagannego wykroczenia, ale niebezpieczna
3301 Obra| swoich. Ociera łzy, odziewa nagich, karmi głodnych, bezdomnym
3302 Now | tylko słowa mówcy, ale każde nagięcie, każdy nacisk jego głosu.~
3303 Obra| Drugoroczni mają wszyscy nagięte grzbiety i kark, jakby wyłażący
3304 Obra| ochoty; jeśli robota jest nagląca, wszystkie pracują dłużej.
3305 Obra| i za młodego obsianie od nagłego razu. A i to błogie, co
3306 1 | jasność miesiąca~Bielała nagość ciał okropna, sina.~I zdało
3307 Now | przykucnęliśmy tedy wśród nagromadzonych tam śmieci i rozpoczęły
3308 Obra| Waleni mawiano z rodzajem naiwnego podziwu, że "na wolności
3309 Obra| Otóż to taka mieszanina naiwnej skruchy i chciwości złodziejskiej
3310 Obra| wielkie zdziczenie i wielką naiwność. O lada co, o słowo, o gest,
3311 Obra| strażnik tamę kładzie.~Co do naiwności, tę spotkać można w starych
3312 Now | to dzieciom dal, coby się najadły, coby nie były głodne. Tak
3313 Now | przywykł, że je uważał za najbliższe przyjacielstwo swoje, i
3314 Obra| widziałam tu na żadnej twarzy.~Najbystrzejsze i względnie najpogodniejsze,
3315 Now | najtrafniejszych, jedno z najbystrzejszych i najbardziej decydujących
3316 Obra| wisiały jakby na kołkach.~Najcharakterystyczniejszą cechą więźnia jest jego
3317 Obra| zadumane nieraz. Uważałam, że najchętniej mówią o dzieciństwie swoim
3318 1 | niźli wyjście ducha,~I są najcichsze bez zmartwychwstań groby..~
3319 Obra| On sam ci pokaże, co jest najciekawsze. Wyda tylko pewne dyspozycje.
3320 Obra| traci głowę, nareszcie najciekawszych prowadzi do kancelarii.~-
3321 Now | się śniło... Gdzie! Na najcieplejszym zapiecku nie przyśnią się
3322 1 | boleścią nad światem,~Że tych najczystszych czuć może się bratem.~ ~
3323 Obra| cztery równe prostokąty. Najdłuższa, załamana w rogach ogródka
3324 Now | surmie nie wygrać, choć i na najdłuższej... Mamaż ty moja!... Kab
3325 1 | jęczą,~A odpocznienia nie najduje sobie,~Bo potop krwi jest
3326 Now | talerz, a kiedy chłopak się naje, klepie go po ramieniu i
3327 Obra| niej siedli, nie zawsze się najedzą. Trzymać ojca darmo nie
3328 Wier| cisnęli się tłumem~Dnia najemnicy, z zamgloną źrenicą;~A zmrok
3329 Obra| rozpakowały swoje kufry w świeżo najętym mieszkaniu, a że szaf jeszcze
3330 Obra| i pociąga za sobą skutki najfatalniejsze. Do niej to jest przywiązany
3331 1 | Więc idąc na ten głos w najgęstsze ciemnie,~Ujrzałem w trawie
3332 Obra| właściwie dała się przeprowadzić najgładziej; w obrębie bowiem więzienia
3333 Obra| średnie po ośm do dziesięciu, najgorsze kończą na sześciu, a nawet
3334 Obra| pomiędzy zbieraniną uliczną najgorszego gatunku, służąc im za cel
3335 Obra| że świnia.~- A żeby was najjaśniejsze!... - wrzasnął strażnik
3336 Obra| nade mną ojciec i opiekun najkochańszy! Żeby nie wielmożny pan,
3337 Obra| świadkami jej będących.~Najkomiczniejszym było to, że każdy z aktorów
3338 Now | troskę. Wybiera też dla niego najlepsze kawałki mięsa, dolewa mu
3339 Obra| jakie się tu praktykują w najlepszej wierze. Trzyma się to jednak
3340 Now | nich nie chodził, to znak najlepszy, że nie było po co. Ten
3341 Obra| losie, przechadzała się w najlepszym humorze pomiędzy zbieraniną
3342 Obra| przy tym na Tödi Mayera. Najlitościwsi kiwają głowami i uśmiechają
3343 Obra| złotych liści, a choć nic było najlżejszego wiatru, liście te padały
3344 Obra| godzinę? O moje dziecko najmilejsze! Toć ja ciebie ubić nie
3345 Obra| niewinną! O moje dziecko najmilsze - peda - kochanie moje najsłodsze!"~
3346 Obra| ostry, przeciągły.~ ~Jedną z najmilszych czynności pana nadzorcy
3347 Now | najdłużej to w nim widać jego najmłodszą dziewczynę Liję, tak wcześnie
3348 Now | dziesięcioletni może, który po matce, najmłodszej córce starego Mendla, wziął
3349 Obra| przemówiłyśmy nigdy do siebie.~Najmłodszymi z uwięzionych były wówczas:
3350 Now | ubierach swoich, czy w każdej najmniejszej rzeczy. Tak temu chłopakowi
3351 Obra| stroskaną nie wybił się najmniejszy siad niechęci- Po czym zaraz
3352 Obra| owe tak drażliwe, że za najmniejszym gryzącym słówkiem, jakiego
3353 Now | résume -- a był to jeden z najniebezpieczniejszych uroków jego - obracało się
3354 Obra| się nie mogą; najstarsze i najniedołężniejsze przędą.~O szyciu tym wiele
3355 Obra| niemal, opatrzona tylko w najniezbędniejsze sprzęty; ściany purytańsko
3356 Obra| pomieszczano w arsenale.~Najniższym stopniem kary jest odsiedzenie
3357 Obra| wywołują silne wrażenie. Najobojętniejsi nawet kręcą głowami z podziwu.
3358 Obra| Kategoria druga jest stosowana najobszerniej i pociąga za sobą skutki
3359 Obra| jej bynajmniej wymyślać najohydniejsze przestępstwa i przechwalać
3360 Obra| przyniosło owoce. Jedna to z najpiękniejszych zasług, jakie człowiek,
3361 Obra| widzimy, jest to sposób najpierwotniejszy i pozostałby zapewne takim,
3362 Now | głosem - biegaj do tego najpierwszego ,,hand1a", co dziesięć złotych
3363 Now | sprawiedliwość częściej wypalała najpierwszy zaród winy, trąd zła nie
3364 Obra| Skoroś to zdobył, wygrałeś.~Najpilniejszą teraz sprawą twoją będzie
3365 Obra| Co w takich razach jest najpocieszniejsze, to usilne przeprosiny jego,
3366 Obra| wypadki europejskie w sposób najpocieszniejszy, podczas kiedy inne słuchają
3367 Obra| Najbystrzejsze i względnie najpogodniejsze, najbardziej inteligentne
3368 Obra| zajęcia, i zaczynasz z nimi najpotoczniejszą rozmowę. W rozmowie tej
3369 Obra| nigdy. Nigdy też, nawet w najpoufniejszej rozmowie, nie do- pytujesz
3370 Obra| kandydat jak najlepiej i jak najraźniej się przedstawiał. Inaczej
3371 Obra| kluczem, więzienie uważał za najrozkoszniejsze miejsce pobytu, a siebie
3372 Now | przyleciała do syna. Jak ją najrzał z daleka, tak wlazł na strych
3373 Obra| stanąć można, jest grunt najściślejszej legalności. Żadnych szeptów,
3374 Obra| zacierają się pomiędzy nimi; najsilniejsi tylko zachowują właściwą
3375 Obra| widocznie. Nogi to właśnie najsłabsza jego strona. Ba! gdyby nie
3376 Obra| najmilsze - peda - kochanie moje najsłodsze!"~Tak ja do niego: ,,Onufer!
3377 Now | do spełnienia jednego z najśmielszych przewinień, jakie przewiduje
3378 Obra| Pozowanie na bohaterkę scen najsromotniejszych zaspokajało ledwo w części
3379 Obra| z samych recydywistów i najstarszych złodziei złożona.~Dwóch
3380 Now | stowarzyszeń przestępczych, jedna z najświetniejszych tez prawa karnego, jakich
3381 1 | bratobójca stary,~Co na ołtarzach najświętszych zarzyna~Krwią wołające,
3382 Obra| nie wszystkie, choćby też najszczersze, życzenia ludzkie Opatrzność
3383 Obra| że jest z przybycia twego najszczęśliwszy. We wszystkim tym, co mówi,
3384 Obra| nimi tak, jakby to były najszlachetniejsze istoty w najwłaściwszym
3385 Obra| nowy trwa. Bądź co bądź najtańszy to robotnik, jakiego znaleźć
3386 Now | Wysokiego Sądu. Jest to jedno z najtrafniejszych, jedno z najbystrzejszych
3387 Obra| mieści się wspólnie z innymi.~Najtragiczniejszą grupą na Złotej są tak zwane "
3388 Now | sobie wniosek mój ponowić i najusilniej przy nim obstawać. Wysoki
3389 Obra| to, co dosłyszeć trzeba.~Najważniejszą ku temu przeszkodą jest
3390 Now | Piotrusia, który zwykle najwcześniej się budził i do garnka patrzeć
3391 Obra| przyciskowi, który leży na najwidoczniejszym miejscu. Zatrzymujesz wreszcie
3392 Now | buziaki posyłać, aż baba w największej pasji trzasnęła lufcikiem
3393 Obra| przekonałam z czasem, przedmiotem największych wysiłków aresztantek. Widziałam
3394 Obra| Wunderli nie zawiedzie gminy. Z największym wysiłkiem unosi jedną stopę
3395 Obra| najszlachetniejsze istoty w najwłaściwszym dla siebie położeniu będące
3396 Obra| się, jaką robotę wykonywa najwprawniej, oglądasz wyplatanie krzeseł,
3397 Obra| swymi aroganckimi minami, z najwyższą wzgardą spogląda na tak
3398 Now | bezużyteczną, to przeciwnie, najwyższe znaczenie przypisuję temu
3399 1 | grzmotem drżała,~Aż gdy najwyższej dosięgną! potęgi,~Nagły
3400 Obra| i jasnokościste łokcie. Najzabawniejsze wszakże wrażenie robi szyja
3401 Obra| gonić motyle. W żadnej z najzatwardzialszych złodziejek nie widziałam
3402 Obra| sześciu, a nawet na czterech.~Najzręczniejszą za owych czasów była Pekinowa,
3403 Now | jakby się goryczą jaką nakarmił. Nie przetrawił on tej goryczy
3404 Obra| dwu do czterech funtów, nakładane lżejszym przestępcom, dzwoniły
3405 Obra| wyświetlić się sprawie bez nakładu osobistego badania pomiędzy
3406 1 | Zmiłuj się! Twarz mi nakryj szat twych tęczą,~ ~Ażby
3407 1 | Beatryx i wielką tęsknotą~Nakryła czoło, niby chmurą złotą.~
3408 Now | wypukłe, złotymi okularami nakryte, wąs jasny, obfity. pełny
3409 Now | kręci głową. Pan obrońca me nalega- Zna on widać doskonale ten
3410 Now | nikomu~- I jakże to było? - nalegałam, widząc, że stara w zadumę
3411 Obra| do kłótni tym razem nie należąca, zbiera z wyniosłym gestem
3412 Obra| sprawowanie się aresztantki należącej do tej kategorii jest bez
3413 Obra| posępny żółty dom, z wieloma należącymi do niego budynkami, opasany
3414 Now | sądem, jakby sam do niego należał.~- Neścior Syrycz, heto
3415 Now | drzwiach, wtedy, oczywiście, należałby do opozycji.~Tymczasem za
3416 Obra| niepoczytalne istoty, które raczej należałoby leczyć, niźli karać. Do
3417 Obra| przewagi sióstr War. Oto należały one do zastarzałych recydywistek,
3418 1 | Aby choć jeden z was był naleziony,~Który by całe piekło to
3419 Obra| odgrywała się z całą powagą należną wielkiemu zielonemu stołowa
3420 Now | jednak mieli czas objąć ją należycie wzrokiem, kiedy nagle rozdzieliła
3421 Now | łóżku ani gadać, pieniądze naliczone miedziakami zgarnął w mieszek,
3422 Obra| pod głowę wąska poduszka, nałożona garścią słomy, na to zaś
3423 Now | jakoś na sercu zrobiło, nałożył krótką fajeczkę, zapalił
3424 Now | ruszone. Siedział milczący, namarszczony, gniewny, i od czasu do
3425 Obra| tak, po dobroci, to się namarszczy. aż jej się te brwie zejdą...~
3426 Obra| się nad nami naturbuje, namęczy, żebym ja za lada głupością
3427 Now | jakiś lament, w akcenty namiętne, błagalne, tkające. Pod
3428 Obra| spojrzeniem, była przedmiotem namiętnego przywiązania młodszej Heleny,
3429 Obra| otchłani, niepowstrzymany, namiętny, wysilony boleśnie...~Ale
3430 1 | Jak wzdęte żagle, bielały namioty.~ ~A tam, gdzie pani moja
3431 Dzie| niecnota,~Nić - tak długą - namota!~Zdusił muchy przy miodzie~
3432 Now | podwórku.~Malec rzadko kiedy namówić się pozwala. Jest zmęczony
3433 Obra| rodziców ją, powiadali, namówił czy coś. Tak mieszkał on
3434 Obra| lekko zmrużonymi oczyma.~Namyśla się chwilę, po czym macha
3435 Now | flegmatyczie "handel". - Ja się namyślał...~- Dajcież już tak dziesięć
3436 Obra| szukał. Człowiek może się namyśleć i w ostatniej chwili.~Interesowanych
3437 Obra| Jakub spojrzał na mnie z namysłem, tabakierkę dobył i zanurzywszy
3438 Obra| się, proszę.~- Jużem się namyślił - rzecze Sprüngli. - Mniej
3439 Now | to oczyszczenie. Chrustu naniesiono tyle, że to więcej niż półstoże
3440 Obra| wyglądał on jak epileptyk w napadzie tężca. Oczyma już nawet
3441 Now | człowiek różnych rzeczy napatrzył! Bo to i naród inszy jest,
3442 Obra| Nie ma biedy! Już my go napędzimy! - mówi Kägi mrugając zezowatym
3443 1 | starzy,~Niechaj mi uszy napełni zgrzytaniem~Wszystkich piekielnych
3444 Now | woń jarzyn i ogrodowizny napełniała jej wnętrze. Pod zatkanym
3445 Now | To mu pochlebiało, to go napełniało dumą.~W sali nastała cisza.~
3446 Now | zrazu puste i bezbrzeżnym napełnione smutkiem, jak te wydmy piaszczyste,
3447 Obra| ci na talerz nakłada, a napełniwszy kieliszki pije twoje zdrowie.~
3448 Now | wrażliwości wzmógł do wysokiego napięcia. Z niesłychaną bystrością
3449 Obra| rzecze Kissling. - Dziad napijał się może...~- Jako żywo!
3450 Obra| pilastry i pamiątkową tablicę z napisem. Napis ten, błyszczący wesoło
3451 Now | wtedy sierści nadarli! Cośmy naplątali grzywy! Stała jednak szkapa
3452 Obra| kielichy, nie mogąc powstrzymać naporu rozrosłych ośrodków swoich;
3453 Obra| ostatnich rysy twarzy są jakby naprężone, oczy posępnych błysków
3454 Obra| nieraz tak świeci, jakby napuszczone tłuszczem. W dalszych latach
3455 Wier| Przedmiotem czyjej troski i narady~Jest znikczemnienie w zwierzęcym
3456 Now | nie było się nad czym i naradzać nawet. Sprawa była jasna,
3457 Now | przysięgli wyszli, aby się naradzić.~Ściśle rzeczy biorąc, nie
3458 Now | tamtego obyczaju siaki taki naręcze chrustu przyniósł i cisnął.
3459 Obra| czegoś dać nie chcieli. "Ale narobiłam im takiego gwałtu..."~Śmiertelność
3460 Now | nareszcie Żydy, zaduchu w izbie narobiwszy; rondel, żelazko i moździerz
3461 Wier| nawet my, my sami,~Wśród narodowych skarbów i pamiątek~Ten nędzny,
3462 Wier| łachman, ale rana żywa~Na narodowym ciele się krwawiąca...~Kiedyś,
3463 1 | Zbrojnego, różnych zawołań narodu,~Skąd, jak kipiątek z kotła
3464 Obra| się miała w dzień Bożego Narodzenia. Kiedym weszła, korytarz
3465 Now | dzień, ni noc; jakiś ład był naruszony, jakiś porządek zachwiany,
3466 Dzie| wiedziała,~Com już sieci narwała,~Com z pająków nadrwiła,~
3467 Now | sobą ławek i w chłopskim narzeczu Poleszuków krzyknął:~- Chadzicie,
3468 Obra| twarz nad robotą. Kiedy inne narzekały, wypierały się, przeklinały,
3469 Now | wielki zrobił, sąsiadek się naschodziło, zaczęły radzić, głowami
3470 Obra| kopał - był wściekły.~Aż go nasiedli w sześciu czy w siedmiu
3471 Obra| drew ułupię, i kartofli naskrobię, i izbę zamiotę... Dużą
3472 Obra| w tym czasie Helena nie naśladowała Penelopy zbyt ściśle, za
3473 Now | wyciągnąwszy chudą szyję nasłuchiwał chwilę. Wrzawa zbliżała
3474 1 | głuchość i martwota,~Jaka ma nastać przy końcu żywota.~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~
3475 Obra| I z jaką dopłatą?~Cisza nastaje po tych słowach pana radcy.
3476 Obra| W podwórzu sądny dzień nastał. Aresztantów spędzono w
3477 Now | napełniało dumą.~W sali nastała cisza.~Tymczasem w oczach
3478 Now | mu się oczy zapaliły.~- Nastąp! Noga! Ano!... - zawołał
3479 Obra| powiatu X, guberni Y, który po nastąpionej tamże pogorzeli do miasta,
3480 Now | Niebożątka!..."~A Felek tylko się nastawia, a oczami mruga, a co kto
3481 Obra| uśmiechają się. mizdrzą, nastawiają, stroją dziwaczne miny. "
3482 Now | przez cały dzień szastał i nastawiał, i z ludzi wydziwiał, a
3483 Now | podpartą jego głowę i rękę nastawioną u skroni. Ale czego woźny
3484 Now | dolną wargę obwisłą, ucho nastawione. Mimo skórzanego fartucha
3485 Obra| mowy.~Przez parę wszakże następnych tygodni drzwi kancelarii
3486 Obra| trzech, na pięty sobie niemal następując- Większa ich część miała
3487 Obra| tajemniczych, które tam nastrajały ją i pobudzały.~To ją tylko
3488 Now | śniade, zapadłe nieco, miny nastraszone i ciekawe.~Na jednych grzbietach
3489 Obra| dumnie podniesionym czołem, nastręcza się strażnikom ze swymi
3490 Now | się jak smoła i które nie nastręczają sposobności ani do świetnych
3491 Now | żeśmy się tam wiele nic nastręczali, dużą część dnia spędzając
3492 Obra| się nawet dobre miejsce mu nastręczyć, ale Onufer odstać od kupca
3493 Obra| sobą drobnego, jak kogut nastroszonego więźnia z suchą, czarniawą
3494 Now | pod pachę ją wsadził, a nasunąwszy czapkę, na palcach wyszedł.~
3495 Obra| otwarte okno słychać głośne naszczekiwanie psa, którego wszyscy znają;
3496 Obra| któremu odpowiada krótkim naszczekiwaniem pyszny brunatny seter, w
3497 Wier| pasie,~A Kurta szczeka, a naszczekuje:~A nawróć się! A zasię!...~ ~
3498 Now | Dzisz, jakie ci nowe naszelniki... jaki ci kantar...~I my
3499 Obra| przypatrywano się, mitrężono po naszemu na wszelki sposób, aż wreszcie
3500 Now | zastąpił, żeby dużo mrozu nie naszło, matka odwróciła głowę do
3501 Obra| wielka cisza, w którą wpada natarczywe, zajadłe szczekanie psa,
3502 Now | wewnętrznie i karnością natchnął. Teraz byli naprawdę sędziami.
3503 Obra| dyletantyzmu- A czynił to wszystko z natchnienia, bez uprzednich przygotowań,
3504 1 | modlitwy~Z takim ogromnym natchnieniem proroczym~Śmierci i z taką
|