0-cenic | cerem-dobro | dobry-gadas | gadat-jawne | jawni-kroch | kroci-metny | metod-natch | natez-oczek | oczka-ostrz | oswia-pocie | pocil-powie | powin-przez | przod-rozdz | roze-skolt | skoml-stola | stole-tknie | tkwil-utarl | utart-wrzas | wrzaw-wyzla | wyzlo-zaspa | zaspo-zniew | znika-zzolk
Part
6524 Obra| sobie nie mogę - która miała różę w nodze, odnawiającą się
6525 Now | trzymać tutaj myślą? Pula nie rozegrana, szczupak na dziewiątą u
6526 Now | zejdą i po wesołości się rozejdą, i nic. Ale jak te ludzie
6527 Obra| samo szycie bardzo dobre.~Rozejrzawszy się po szwalni, spostrzegłam
6528 Now | woreczek ze szkaplerzem rozerwał i dobywszy z niego srebrny
6529 Now | niósł, koszula na piersiach rozerwana. chustka z głowy spadła,
6530 1 | ziewających i krwawe łachmany~Ciał rozerwanych w powietrzu na ćwierci,~
6531 Obra| poszanowanie...~O mało żem się nie roześmiała, słysząc o tym "poszanowaniu".~
6532 Obra| Czy to ja Probst jestem?~Roześmieli się obaj.~- Kto tam wie,
6533 Now | furmankę - kiedy się ludzie rozeszli na zydlu u łóżka siadł,
6534 Now | będzie, aż się nareszcie rozeszły, bo im obiad z garnków kipiał.~
6535 Obra| Panoczku! Panie miłosierdny ! Rózgami siec każcie, język zakneblujcie,
6536 Now | uszanowaniem dla urzędu swego rozganiał, przysiadł, zgarbił się
6537 1 | muszę przez wspomnień tych rózgi,~Z których jest każda maczana
6538 Now | pociągnął.~Wnet Felek zaczął się rozgłośnie pięścią w piersi bić, na
6539 Now | niemu, tak patrzył w niego rozgorzałym okiem, z twarzą pobladłą
6540 Obra| demonicznego dramatu, którego sceny rozgrywały się w jej rozpalonym mózgu.
6541 Now | robili i walili w siebie na rozgrzewkę.~Jakoś się jednego dnia
6542 Obra| całował, póki się Onufer nie rozjaśnił.~W niedzielę, dnia szóstego
6543 Obra| że zdrowe! Jak się stary rozje, to go nie natkam, a do
6544 Obra| chciał, obie rzucały się na rozjemcę, stwierdzając tym sposobem
6545 Obra| mózgownicy ku spełnianiu rozkazów "wielmożnego".~- Osmólec -
6546 Wier| A wtem wydano ostatnie rozkazy.~Marsz zabrzmiał. Jakieś
6547 Obra| magluje. Po wymaglowaniu rozkłada koszulę raz jeszcze, a wziąwszy
6548 Obra| wykręciwszy lekko każdą sztukę, rozkładają przed sobą na podłodze,
6549 Obra| woła Tödi Mayer szeroko rozkładając wielkie czerwone ręce -
6550 Now | przenikało nas niewymowną rozkoszą.~Rżenie to zlewało się w
6551 Now | stal on pod oknem Żyda. rozkrzyżował ręce zacisnąwszy pięscie
6552 1 | piasek, rękoma drobnemi~Rozkrzyżowany, jak orlik, szeroko~W tym
6553 Wier| srebrzyste zdroje~I sady rozkwiecone...~ ~Oj, są tam takie cuda
6554 1 | wtenczas byli wśród zieleni~Lip rozkwieconych, z których pachty miody,~
6555 Wier| Jak chusta zbladła,~Lecz rozłamała chleb - i z synem jadła.~ ~
6556 Now | jego. Jak w całej postaci rozlana była pewna dobroduszność,
6557 Now | Ordynackiem dalej bębnić w stołki. Rozlatywali się ludzie, myśleli, że ,,
6558 Obra| ujęte igłą w jednym miejscu, rozłaziły się w drugim, a przecież
6559 Now | modlitewnik.~W chwilę potem rozlega się wargowy, brzęczący śpiew
6560 Obra| izbach i korytarzach nie rozlegają się już te przewlekłe brzęki,
6561 Obra| potężnych, jak wielki dzwon rozlegających się brzęków. Wtedy to i
6562 Obra| pustki tej brzęk kajdan rozlegał się donośnie. Kobiety z
6563 1 | niewiele~Od tego miejsca, rozległy się dzwony~Na starym, dosyć
6564 Obra| jeszcze nie było, więc rzeczy rozłożone zostały na krzesłach, stołach
6565 Obra| przyglądasz się wielkim księgom rozłożonym na zielonym suknie długiego
6566 Now | inkwirent brwi tylko podniósł i rozłożył dłonie:~- Ty jak się nazywasz? -
6567 1 | losy~I ustawiła je - pod rozmach kosy.~ ~Cisza przez chwilę,
6568 Obra| obiadu, z pełnym wzgardy rozmachem, wylewa z miski pod piec.
6569 Now | przysięgłych jak zwykle pstrocizna, rozmaitość ubiorów, stanów, fizjonomii,
6570 Obra| kancelarii, śmiejąc się i rozmawiając głośno. Nie ma w tym zebraniu
6571 Obra| dolatują rześkie głosy obu rozmawiających panów. Pan radca zatrzymał
6572 Now | sali mimo jej znacznych rozmiarów jakiś charakter zaciszny,
6573 Wier| błyszczące...~A wiatr tymczasem rozmiatał z komina~Iskry i dymy i
6574 Obra| twarz więźnia staje się rozmiękłą, przybiera barwę ziemistą
6575 Now | ale że okrutnie się w nim rozmiłowała, choć tam ludzie powiadali,
6576 Now | na chwilę nie przerywając rozmów i pieszczoty. Poranek byt
6577 Obra| Ino że się z nią nijakiego rozmówienia nie ma- Jak tam nieraz człowiek
6578 Now | się dewizką. Żyd sam się roznamiętniał swą mową.~- Nu, a gdzie
6579 Obra| koni poznaje.~Jednoroczni różnią się pomiędzy sobą znacznie
6580 Obra| kamienica, tym się chyba różniąca od innych, że stoi przed
6581 Wier| kominie~Ogień nie co dnia rozniecał się lichy,~Nie co dnia ciepłą
6582 Now | czapie, która się niewiele różniła kolorem od jego skołtunionych
6583 Now | byliśmy bohaterami, Właściwie różniliśmy się tym tylko, że mnie przyniósł
6584 Now | na plecach by to człowiek rozniósł, a tu na każdy dzień sieczki
6585 Obra| sprytu z jednej strony a różnorodnej pobłażliwości z drugiej;
6586 Obra| łatwość stawiania się w różnorodnych, psychicznych stanach.~Zwykle
6587 Now | podszedł i zapatrzył się w rozognioną twarzyczkę chłopca niespokojnie,
6588 Wier| wieczorny, przejrzysty, różowy~Jakieś mu dumki nawiewał
6589 Obra| rzeźnik Wallauer przyszedł w różowym, dymkowym kaftanie, Jan
6590 Obra| łkanie, rozdzierające zrazu i rozpaczliwe, potem coraz cichsze, coraz
6591 Wier| kląć z zgrzytem tłumionej rozpaczy,~Może oszaleć i płakać,
6592 Now | ręką i każde z obu skrzydeł rozpadło się raz jeszcze, tworząc
6593 Rota| będziemy Ducha,~Aż się w rozpadnie w proch i w pył~Krzyżacka
6594 Obra| sprowadziwszy się do Warszawy, rozpakowały swoje kufry w świeżo najętym
6595 Now | pozostał. Gdy stary Mendel rozpala swoją fajeczkę, jakieś ciche
6596 Obra| był z tych, którzy się rozpalają do każdej stawki. Cóż syn?
6597 Obra| łyżka staje się gorąca, jak rozpalone żelazo, a koszula wyprasowana
6598 1 | sczerniała,~Przez pół od ognisk rozpalonych krwawa,~A przez połowę w
6599 Obra| Knaus także się między nimi rozparła. Od czasu, jak się syn ożenił,
6600 Obra| ramionami licytantów, u balasków rozparty stoi syn jego, z krótką
6601 Now | dzieliło izbę Mendla od rozpasanej ciżby. Malec przestał szlochać
6602 Obra| Sądowa izba warszawska rozpatrywała w dniu wczorajszym na pełnym
6603 Now | nie mającym tu swojego rozpędu, a na sosnowym, pokrytym
6604 Obra| usiłowałam uspokoić Dziką. Rozpięłam jej stanik i zmaczawszy
6605 Now | przetrząsnąć by ją można; zza rozpiętego kołnierza koszuli widać
6606 Obra| Kuntz Wunderli z pośpiechem rozpinać ją zaczyna.~Nie idzie to
6607 Obra| wyjściu z więzienia tak zwany "rozpis", z którym idzie sama, bez
6608 Obra| podpalaczki i zabójczyni, o której rozpisywały się dzienniki nasze. Patrząc
6609 Wier| tak jeszcze mały,~Że mógł rozpłakać się i wołać: Matko!~Gdyby
6610 Obra| trzęsące się ręce i usiłuje rozplatać misternie przez woźnego
6611 1 | rozciągnięte psisko,~Z łbem rozpłatanym, jak granat, na ćwierci~
6612 Now | się głowy, poruszyły oczy, rozplotły złożone ręce, rozprostowały
6613 Obra| cichsze, coraz cichsze, aż się rozpłynęło w westchnienia. Zmrok zapadł
6614 Now | nagromadzonych tam śmieci i rozpoczęły się poszukiwania. Felek
6615 Now | wszystko jedno po drugim rozpomni...~Westchnął ciężko, poleżał
6616 Now | mistrzowskim przedstawieniem rozporządzał mówca, dostarczyła mu przepysznych,
6617 Obra| kartofel, opłukuje go czysto i rozpostarłszy pięknie gors koszuli, naciera
6618 Obra| specjalistki. Przed każdą robotnicą rozpostarty arkusz bibuły, a na nim
6619 Wier| uda...~A teraz precz mi rozpowiadajcie,~Jakie to tam są cuda?"~ ~"
6620 Obra| uwzględnić, nigdy dość bacznie rozpoznać nie może tego momentu psychicznego.~
6621 Now | okno, samym uchem tylko rozpoznałby, czy Paweł, stróż, zamiata
6622 Now | się do wyjaśnień w toku rozpraw wzywać? Czy nie jest to
6623 Now | zdawało się być akademicką rozprawą raczej niżeli epizodem chłopskiej
6624 Obra| wielmożny" lub wybiega dla rozprawy z dostawcą grochu i sadła.
6625 Now | nigdy jakoś nie chce się rozprostować, ale tym nie ma się co trapić,
6626 Now | introligator już się uspokoił. Rozprostował się, ręce wparł w biodra,
6627 Now | rozplotły złożone ręce, rozprostowały grzbiety i kolana.~Małe
6628 Now | się zaostrzyła, skupiły rozproszone myśli, pan Hieronim nawet
6629 Now | sąsiadek i przechodniów już się rozproszyła, a za wozem, na którym pan
6630 Obra| donośnie. Kobiety z miasta rozproszyły się; każda usiłowała być
6631 Now | że poduszka w jednym rogu rozpruta i że się z niej pierze sypie,
6632 Obra| Pan nadzorca ma zamiar rozprzestrzenić warsztaty arsenału i wszystkim
6633 Obra| stękać, tobym się dawno rozpukł!~- Jezu! O Jezu! - głucho
6634 Now | trzasnęła jak w sieni język rozpuściła i jak się matce z gniewu
6635 1 | krzyki,~I śmiech hulaszczy, rozpustny, i wrzawa,~A między lipy,
6636 Now | ziemi odrośnie, a już się rozpusty chwyta! Nie poszedłby to
6637 Obra| zarobki, więc bliżej się nie rozpytywałam.~W szwalni tej robotnicom
6638 Now | cały ten epizod sprawy. To rozpytywanie chłopaka, ta kupka wywołanych
6639 Obra| pokazuje pierś potężnie rozrosłą i kołyszący się na niej
6640 Obra| pozostawiono dwa szeroko rozrosłe, o łupiącej się, delikatnej
6641 Obra| mogąc powstrzymać naporu rozrosłych ośrodków swoich; inne lśniące,
6642 Obra| których wprawne ucho z daleka rozróżnić umiało gatunek i wagę kajdan.
6643 Now | nam ona podwójnie drogą. Rozrzewniało nas teraz każde jej parsknięcie,
6644 Now | zlęknioną twarzyczkę z jakimś rozrzewnieniem. Położył mu na głowie rękę
6645 Obra| którzy po dwóch, po trzech rozrzuceni byli po izbach między dorosłymi
6646 Obra| tę działalność, jaką tu rozrzucił, mury te nie straciły na
6647 Wier| Chrystus - głos mówił - rozsądzi,~Kto więcej winien: czy
6648 Now | chleb, to je i wesele!" Rozśmiała się: ,,Hej, jarmark! Hej,
6649 Dzie| Kraków,~Poszła pod Warszawę,~Rozśpiewała swoim szumem~Każde serce
6650 1 | rzekła pani:~- Oto jest rozstaj i krzyżowe drogi.~Chceszli,
6651 Now | ognistą mogiłę synowska. Rozstąpili się ludzie, ten i ów szepce: "
6652 Now | ręce zacisnąwszy pięscie i rozstawiwszy nogi jak otwarty cyrkiel.
6653 Now | prostując się pan Łukasz i rozsunąwszy palcami zmartwiałą powiekę
6654 1 | I złote słońce ujrzał na rozświcie,~Tom czuł, że gdybym usta
6655 Obra| kłótnie o zjedzone masło, rozsypaną tabakę, zaginioną kiełbasę,
6656 Obra| Dzika. Ogromne czarne włosy rozsypane były na wypchanej słomą
6657 Now | szkapie przed pyskiem trzymał rozsypując bratki polne i białe stokrocie.
6658 Obra| go tylko; rzewny uśmiech rozszerza jego zwiędłe wargi. Potrząsa
6659 Now | jego wygładzało się. usta rozszerzały, oczy mrużyły i nabierały
6660 Obra| spojrzenie na woźnego i rozszerzywszy zeschłe wargi ukazuje wcale
6661 Now | Nagle malec wystraszony rozszlochał się głośno. Student z naciskiem~
6662 Now | ale nie zrozumieli tego.~Roztargnione ich spojrzenia błądziły
6663 Now | tej chwili. Dotąd była to rozterka, wątpliwość i niepogodzona
6664 Obra| miarę zwykłego, łagodnie roztkliwionego liryzmu.~Widząc to Osmólec
6665 Now | Jest to chłopak bystry i roztropny.~"Oho!" - myśli, a jego
6666 Obra| go jak fałszywy szeląg, roztrząsa jak stary łachman, przenika
6667 Obra| nie może wchodzić w zakres roztrząsań gminy! - rzecze z godnością,
6668 Obra| czynności pana nadzorcy było roztrząsanie sumień aresztanckich. Posiadał
6669 Obra| kancelarii, to mu sumienie roztrząsnę.~Jakub zwrócił się na lewo
6670 Now | To będzie w ten kraj cały rozum- co by bez niego był, i jeszcze
6671 Now | szyi, po bokach klepali, rozumiała wybornie tę pieszczotę i
6672 Now | mówi. co zawołał chadzicie. Rozumie go doskonale. Pan zapytuje,
6673 Obra| cały, powróci.~Wszyscy to rozumieją doskonale; każdy by z nich
6674 Obra| żeby mi tam było spokojnie! Rozumiesz?~- Rozumiem, wielmożny ojcze
6675 Obra| przygarnia ich i godząc rozumną rachubę z porywami serca
6676 Now | okoliczności wiadome- Tak rozumowali jedni. Drudzy mieli skrupuły.
6677 Now | kradzież z włamaniem.~Po tym rozumowaniu, tak jasnym i kategorycznym,
6678 1 | rękę Bożą,~Pięciu palcami rozwartą na chmurach,~Lecz nie ojcowską
6679 Obra| nieco ku sztachetom; szeroko rozwarte nozdrza zdawały się wietrzyć
6680 Now | zaścieżki, na piersiach rozwartej. Chciałby iść przytulić
6681 Now | Benedyć, patrzący na wszystko rozważnym wzrokiem, widział, jak się
6682 Now | do błyskającego białkami rozweselonych oczu Benedycia.~Chłopak
6683 1 | i w ogrody,~Gdzie spokój rozwiał swe pióra anielskie~Na serca
6684 Wier| pot ronił krwawy,~Już go rozwiązał bezduszny artykuł~Twardej
6685 1 | nie zetrze,~Ani na żadnym rozwieje się wietrze,~Ani Bóg nawet
6686 Obra| ustawione przy sobie stopy rozwierają się pod kątem coraz prostszym;
6687 Now | żółtymi płomieniem latarni, rozwiewając brodę dida i łatany kożuch:
6688 Obra| złośliwość. Z biegiem czasu rozwija się to aż do idiotyzmu w
6689 Now | czyn pomijał niemal. On rozwijał tylko zasadę odnośnego prawa.~
6690 Obra| ożenił i warsztat chciał rozwinąć; jest Kagi Tobiasz, właściciel
6691 Now | walki na wskroś było widnym. Rozwinął teraz przed nimi mówca merita
6692 Obra| owego czasu, a dobre dzieło rozwinęło się i przyniosło owoce.
6693 Now | właściwą obroną, a grożące rozwleczeniem sprawy nad zakres czasu,
6694 Now | bezbarwnym, obojętnym. nieco rozwlekłym głosem:~- Zadanie moje,
6695 Obra| początek swój i szczęśliwy rozwój.~On to, objąwszy przed trzydziestu
6696 1 | A była zmiętej porównana róży~I chociaż żywa, zdała się
6697 Obra| nie spotkałam tyle, co tu, rozzwierzęcenia w kobietach. Tutaj to siedziała
6698 Now | twarz dzieciaka zapytał rubasznie, z chłopska:~- A ciebia
6699 Now | się z ojcem na całe dwa ruble, ale żeby mu jeszcze kołdrę
6700 Obra| leżało trzydzieści tysięcy rubli, a przecież ich nie wzięła". -
6701 Obra| wywrzeć. Taka obżarta, że się ruchać nie może... Układła się
6702 Obra| wpływom więziennego życia.~Po ruchach i postawie idzie cera. Ta
6703 Obra| pierwszorocznych bywa ono zwykle ruchliwe, latające, niespokojne,
6704 Obra| szyldwacha, którego długi, ruchomy cień rzucał się na kraty
6705 Now | całymi godzinami każdemu jej ruchowi.~Ziemniaki nawet, któreśmy
6706 1 | broczył,~A ci, co bliżej byli, rudą błotną~Ciskali w niego i
6707 Obra| świecą małe, bystre oczy; rudawe, kędzierzawe włosy zarastają
6708 Obra| ma mięsistą, okrągłą, wąs rudawy, spojrzenie otwarte, jasne.
6709 1 | Dymów armatnich, na kształt rudej plamy,~Kiedyśmy wyszli na
6710 Now | łóżku, wyrwała przecież Rudemu rondel i puściła go na ziemię.
6711 Obra| obu rękach na obnażonej, rudo zarosłej piersi swoją aresztancką
6712 Obra| nagła i niepowstrzymana ruina, od której pomimo ogromnej
6713 Now | wyciągniętych nogach spał ciepły, rumiany, perlistym polem na czołku
6714 Obra| chwilę z jej pełnych ust rumianych.~Skazana na lat szesnaście.~
6715 Now | obrócił się ku niemu. Jasny rumieniec wybił mu na liczko; coś
6716 Now | nie padła, to cud boski! Runęła tak jak ta kłoda - w sam
6717 1 | kłosy,~I kto ten zagon w runi zaorywa?~- Więc się zwróciła
6718 Now | osłabłe ciało złamie się i runie.~Coraz bliższa, coraz wyraźniejsza
6719 Obra| milczenie.~Zaparty, który przy runięciu Onufra na kolana wyszedł
6720 Now | ucho szeptać, nuż ramionami ruszać, a głowa trząść, a stękać.,-
6721 Now | ostatki krup bodni, nie ruszane dawno dzieże zeschły się
6722 Now | każde jej parsknięcie, każde ruszenie ogonem.~- O... je! - wołał
6723 Now | niedogasłe ognie, z dna duszy ruszone. Siedział milczący, namarszczony,
6724 1 | świat się cały zdawał być ruszony~Tym wielkim głosem żałości
6725 Obra| podniósł.~- A cóż ty tam! Nie ruszysz się? - przemówił po małej
6726 Obra| niecierpliwości:~- Czegóż stoisz? Ruszże się z kąta!~Kuntz Wunderli
6727 Wier| bosymi,~Umilknął nagle jak rwące się struny...~I ponad gwiazdą,
6728 Now | zrozumiał nawet, że pyta o imię rwącego się do Kozyrka chłopca.~-
6729 Obra| słowa na zapadniętych ustach rwały się i ginęły w recitativach
6730 Now | stole sąsiadka zastawia rybę, makaron i tylko co przyniesioną
6731 Obra| tak stał na niebie jako rybie oko i cała ona komórka aż
6732 Obra| pieczołowitości i prawdziwie rycerskich względów. Sam ,,wielmożny"
6733 Obra| wyżeł patrzy w oczy panu, rychło powieką mrugnie albo palcem
6734 Wier| Chuścina i zapaska...~A krówka ryczy a porykuje,~A pastuch z
6735 Obra| podnosiły się i zapadały rygle i zamki w Serbii; odźwierny
6736 Obra| wykłócić umieją i w izbie rygor utrzymać potrafią.~Mając
6737 Now | powtarzał, aż nagle sam ryknął płaczem.~- Siarczyste!... -
6738 Now | ziemię całować, jak nie ryknie: "mamo! mamo!...", to, pani
6739 Obra| łoskotem uderzył, a ogromny, do ryku podobny jęk wstrząsnął żółtymi
6740 Obra| dymkowym kaftanie, Jan Blanc, rymarz z Höschli w zielonym kitajkowym
6741 1 | wióry,~Na czterech rogach rynku miały błysnąć~Pożogą, która
6742 Now | i od serca idącym. Tak w rysach twarzy jego. Jak w całej
6743 Obra| jest charakterystycznym ich rysem.~Żadna z uwięzionych nie
6744 Obra| bardzo biała. Na czole rysuje się dziwnie twarda i surowa
6745 Now | akcentowana. miała w sobie rytm ujarzmionego i powstrzymywanego
6746 Obra| otruła kochanka swego i rywalizującą z nią o względy jego macochę;
6747 Now | jego skołtunionych włosów i ryżawej brody. Did nie stary był
6748 Obra| bułkę; na obiad rosół z ryżem lub klejek z jęczmiennej
6749 Obra| nozdrzami prychał, a ostre, rzadkie zęby błyskały mu spomiędzy
6750 Now | a nie przestając skubać rzadkiej bródki, skromnie spuścił
6751 Obra| drogę chcą odbyć na koszt rządu, podlegają całemu regulaminowi,
6752 Now | chwili. -Z kacierzem na rzece się nie pokaż, woda rwie
6753 1 | zelżywość,~I wielką przeciw rzeczom martwym mściwość.~ ~Na wznak,
6754 Now | na stół, gdzie jako dowód rzeczowy leżał dość długi, zakrzywiony
6755 Now | działających na zmysły wrażeń rzeczywistości, ale ogarnęła stopniowo
6756 Now | ale szkapa należała do rzędu tych istot, które zawsze
6757 Obra| wyjmuje fajkę i w pierwszym rzędzie staje z podniesioną głową.
6758 Obra| głupowate, owcze, że tak rzekę, wyraz oblicza uwięzionych
6759 Now | tym wypadku, to mu się. rzekłszy prawdę. i nie chciało nawet
6760 Now | kiedy chłopiec podpiąwszy rzemienie tornistra do szkoły ruszył,
6761 Now | czołem pod skrzyżowanym rzemieniem. Z grzywy opadały ostróżki
6762 Now | z drugim do roboty, do "rzemiesła", do książki? W gębę to
6763 Obra| rodziców uczciwych, pracy rzemieślniczej oddanych, uciekła, aby kraść,
6764 Now | sześćdziesięciu i siedmiu lat rześki jest jeszcze w sobie. Spokój
6765 Obra| kawiarni Gehra dolatują rześkie głosy obu rozmawiających
6766 1 | gdzie stąpiła, tam rosy rzęsnemi~Sypały trawy rozchwiane
6767 Now | zdawało mi się. że spod rzęsów za Piotrusiem oczyma wodzi
6768 Now | blaskach oczy, długie, ciemne rzęsy i drobne usta, a po dziadzie
6769 1 | że przyjdą do mnie wielką rzeszą~I jęczeć będą, gdy do nich
6770 Obra| ale chce, żeby interes rzetelnie był zrobiony. To trudno!~-
6771 Obra| nauczyć nie mogą i opłakują rzewnymi łzami każde pociągnięcie
6772 1 | ja, gdym wyjścia z onej rzeźni dożył~I złote słońce ujrzał
6773 Now | jednak coś przez tydzień do rzeźnika co dzień latałem, kupując
6774 Wier| jakieś dobre, mądre słowo,~Rzeźwiące rosą myśl jego jałową,~Jakżeby
6775 Wier| wstaje...~ ~Widzą, jak pługi rzną wiosną skiby,~Jak siewacz
6776 Now | przyborów do pisania, od rżniętej karafki i szklanek odrzucających
6777 Now | poda mu czasem przez okno rzodkiew czarną w zamian za kolorowe
6778 Obra| obok stoi wyborne masło, rzodkiewka, bułeczki, sery, piwo i
6779 Obra| uprzejmie przez pana nadzorcę rzodkiewkę i skąd powracasz do kancelarii.~
6780 Obra| inspektach są już nawet rzodkiewki. A gdy to "wielmożny" mówi,
6781 Now | ty mój! Toże nasz brat z rzodkwią na śniadanie radę by temu,
6782 Obra| stała na ulicy - tak ja rzucałem matce węgle... A tam był
6783 Obra| którzy ją już po kilku dniach rzucali. Gdy zaś przy wzrastającej
6784 Obra| kto rozbroić chciał, obie rzucały się na rozjemcę, stwierdzając
6785 Now | izby za ojcem wychodził, rzuciliśmy się w te pędy, żeby do szkapy
6786 Rota| ROTA~ ~Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród,~Nie
6787 Obra| plikom aktów po kątach rzuconym i wspaniałemu przyciskowi,
6788 Obra| bielizny i haftu.~Na pierwszy rzut oka spostrzegłam tu Walerię
6789 Obra| wraca "wielmożny". Jednym rzutem oka obejmuje sytuację~i
6790 Obra| można po niej od pierwszego rzutu oka poznać długość odcierpianej
6791 Now | się znowu.~- Felek! Szkapa rży! - krzyknąłem chwyciwszy
6792 Obra| magazynie tym, figurowało w Rzymie na kongresie więziennym,
6793 Now | uny całkiem dzikie bestie są- A jak uny są ludzie, jak
6794 Wier| Bo smółki topną i mirrę sączą,~I zdrowiem tchną tam zioła..."~ ~"
6795 1 | uchodził~Czarną krwi strugą, sączącą się z rany.~Chciałem ratować,
6796 Now | taka. że się po ścianach sączyło.~Stancja nasza wypróżniła
6797 Obra| zbiera z wyniosłym gestem sadło z własnej kaszy, rzuca je
6798 Obra| się za głowę.~W podwórzu sądny dzień nastał. Aresztantów
6799 1 | rzekła - bo Pan rękojeści~Sądnych szal trzyma w błękitach
6800 Now | to przed salą posiedzeń sądowych ulica pustoszała z dnia
6801 1 | biją miarowo,~A jeźdźcy sadzą z zwieszoną w dół głową.~
6802 Now | piersiach sczerniała jak sadze. Już tam w niej nie stało
6803 Obra| mogli Cygana sami bez się sądzić. Wszystkim on nam wstydu
6804 Obra| których wznoszą się dawniej sadzone drzewa. Wprost wejścia jest
6805 Now | to, każdy za swoją biedą. Sadzono sprawę ostatnią, która wisiała
6806 Now | sklepikarki pożyczyliśmy drugiego saganka na kaszę.~Tylko że bez szkapy
6807 Obra| tym dwojgiem jakby jakiś sakramentalny związek serc, który rzadko
6808 Now | jak na tym sądzie króla Salomona; niech nie będzie ani mnie,
6809 Obra| prowadzi cię gospodarz do salonu. Tu przede wszystkim dano
6810 Now | sam jak dwa, a drugie dwa samiśmy nieśli aż na Ordynackie.~
6811 Dzie| MUCHY SAMOCHWAŁY~ ~U chomika w gospodzie~
6812 Obra| nim w czerwonym lejbiku i samodziałowym spencerze.~Nikt się jednak
6813 Obra| że utrata swobody ruchu i samodzielności musi być większą karą dla
6814 Now | Nie dlatego, żeby to były samolubne, zimne dusze, owszem, ten
6815 Now | co z onej przykładziny samorodnie wynika, jakoby rosnął. To
6816 Now | świetnej mowy prezydującego; samorzutniejsze już się otrząsnęły nieco.~
6817 1 | owej nocy.~ ~A kiedy teraz samotny usiadam,~To wiem, że przyjdą
6818 Now | wzywać? Czy nie jest to samowolność, niczym nie uzasadniona?
6819 Now | zwyczajnie, jak takiego samozbójnika, co sam sobie śmierć robi.
6820 Wier| A jaż, mateńko, nie taki samy,~Jako te insze dzieci,~Co
6821 Now | przed samym~stołem, przed samymi panami!~Przełknął ślinę,
6822 Now | tak otarty jak najlepsza sanna; dość było puścić w ruch
6823 Now | świadkowie, dobywało się silne sapanie, przerywane od chwili do
6824 Obra| doda, to jakby znalazł.~Sarkają ludzie, że cenę innym psuje.
6825 Obra| wolniej, nareszcie jakby sarn czując, że nie ujdzie -
6826 Obra| półgłosem Tödi Mayer swojego~sąsiada.~- A cóż? ja bym brał. Kiepski
6827 Obra| nie może? - ujmuje się za sąsiadem Spengler. - Gmina musi wiedzieć,
6828 Now | brać udział w tej ohydnej scenie. Jak płatki gęsto padającego
6829 Obra| wszystko. Pomimo wszakże tego schludnego pozoru, a nawet otwieranego
6830 Obra| spokojna, zawsze niezmiernie schludnie w czarnej sukni i białym
6831 Obra| zapasy już zapakowanych i schnących dopiero pudełek. Robotnica
6832 Obra| widziano go, jak siedząc na schodkach od podwórza gorzko płakał,
6833 Obra| wyprowadza cię do sieni, do schodków, do powozu, którego drzwiczki
6834 Now | porwawszy na siebie katankę, ku schodom suteryny się rzucił.~Zacząłem
6835 Now | ławek, tuż przy drzwiach schodowych, czernił się punkt ciemniejszy.
6836 Now | Jezusa z tego świata nie schodził, i w tę koszulę nową go
6837 Wier| Ze się w nich człowiek schowa!~A grusza na nie cień rzuca
6838 Obra| ziemię całkiem, całkiem schować. Boi się tchnąć, boi się
6839 Now | Otrząsnął palce i tabakę schował.~- Jak ona ślepa jest -
6840 Now | jamce pod przyciesią komory schowane, niewidzialne dla oka, tupocą
6841 Now | jak w febrze latały, aż schwyciwszy się obu garściami za włosy: -
6842 Obra| pod oknem w rogu ławy, schylając swoją bardzo miłą i bladą
6843 Now | jej to podnosił się, to schylał, nozdrza parskały raźno;
6844 1 | Tej ludzkiej nędzy...~ ~Schyliłem się nisko~I do stóp jasnych
6845 Obra| bucha płomień gniewu.~- Ściągaj kurtę! - krzyczy na starego,
6846 Obra| żeby do kancelarii nie ściągła jaka mizerota, której się
6847 Wier| zgasłe, błękitne źrenice~I ściągnął świtkę na pierś swoją nagą,~
6848 1 | czerwone,~Że święta moja, ściągnąwszy swej ręki,~Z szat oczom
6849 Now | trzech siennik na ziemię ściągnęli, a Fełek kozły wywracać
6850 Obra| jak mówił Jakub - silnie ściągnięte, schodziły się niemal czarną,
6851 1 | Na wznak, z obliczem ściągniętym, zsiniałem,~Leżał trup jeden
6852 Now | mego Ustima jakby z nóg ściął. To caluśki dzień, pani
6853 Obra| stołowa urzędowo żółtym ścianom, zapylonym stosom papierów
6854 Now | moi panowie, myszy gniazda ścielą; baby powymiatały ostatki
6855 Wier| gwiazda na żerdzi wybłyska,~Ścieląc snop światła krwawego po
6856 Obra| blisko do oczu, porównywa ze ściennym zegarem gminy i skinąwszy
6857 Obra| kolejno pierze je, a raczej ściera, zawsze na podłodze, którą
6858 Now | świeciło tu nam przez drzwi na ścieżaj otwarte, a do suteryny,
6859 1 | zadumany.~A wiodła nas tam ścieżeczka pochyła,~W dół spadająca
6860 Dzie| Ścieżynkę do gaju!~ ~Zgubiłam ścieżkę~Do gniazdeczka mego,~Teraz
6861 Obra| zarosłe zielskiem rabaty i ścieżki, twardo stopami więźniów
6862 Wier| WOLNY NAJMITA~ ~Wąską ścieżyną, co wije się wstęgą~Między
6863 Now | tera pomieszczenie, tera ściółka, a wszystko drogo.~Matka
6864 Obra| leżał wpółprzytomny parobek, ściskając jeszcze morderczy gwicht
6865 Now | się tu nagle po niedawnym ścisku zrobiła. Tego bowiem chłopstwa,
6866 Now | wszakże niepodobna z całą ścisłością oznaczyć, ponieważ i to,
6867 Now | nim małowiele, za ręce się ścisnęli, potrzęśli raz i drugi z
6868 Obra| przeje, a już go śmierć ściśnie. Hoppingerom się trzydzieści
6869 Now | klątwa wypadła mu przez ściśnięte zęby.~Stary introligator
6870 Now | to tyjatr!.. - szepce i w ściśniętych pięściach robi dwie skandaliczne
6871 Now | się aż mu łzy po twarzy sczerniałej pociekły- Otarł je prędko
6872 1 | opadło.~Spojrzałem, słońce sczerniało i zbladło.~ ~I znowu cisza,
6873 1 | Gdzie stercząc z zgliszczów sczerniałym kominem~Spalona chata stała.
6874 Now | natchnął. Teraz byli naprawdę sędziami. Przede wszystkim sam fakt,
6875 Obra| kawiarnią Gehra, u stolika pana sędziego pokoju, czytającego tu przy
6876 Now | otchłań.~Zdumieli się panowie sędziowie, że mogli łączyć kiedykolwiek
6877 Obra| zanurzywszy w niej swoje wyschłe, sękate palce rzekł:~- Phi!... Cóż
6878 Obra| zowie, w przeciwieństwie do sękatego Pilatusa; w zgromadzeniu
6879 Obra| przedstawiony wam przez sekcję dobroczynności gminy, ze
6880 1 | smolne, z pnia sterczące sęki.~ ~Ledwie objąłem wzrokiem
6881 Obra| czarno oprawny wolumin, a pan sekretarz przerzucać go zaczął.~-
6882 Obra| padł, a choć się w tejże sekundzie niemal porwał z ziemi i
6883 Obra| lub kołyszesz, jeśli jest senne. Matka, która nieraz przeklinała
6884 Obra| na bok, dodawał jej jakby sennego wdzięku.~Cygan nie patrzył
6885 Wier| cały, ogłuszają duchy.~Jak senny przeszedł przez puste warsztaty,~
6886 1 | Po drżących wodach i po sennych drzewach.~ ~Ziemia, już
6887 Obra| Temu, kto bliżej poznał Serbię, jej tradycje, jej charakterystykę,
6888 Wier| tam cuda, dzieciątko moje~Serdeczne a rodzone!~Złociste łany,
6889 Dzie| myszka siedzi sobie~I ząbkami serek skrobie!...~ ~
6890 Obra| zabrzmiała nagle z kilku setek piersi stara, wszystkim
6891 Obra| naszczekiwaniem pyszny brunatny seter, w postawie sfinksa u stolika
6892 Obra| brunatny seter, w postawie sfinksa u stolika leżący.~Tymczasem
6893 Now | obocznej izby. Oddalano się dla sformułowania pytań, które miały być stawiane
6894 Now | jak się nie zaczną iskry siać, trzeszczeć, pryskać, jak
6895 Obra| nie wybił się najmniejszy siad niechęci- Po czym zaraz
6896 Obra| do kancelarii, inni przy- siadają na kamiennych, połączonych
6897 Wier| pochodni,~Zjadał kęs chleba - i siadał na ziemi,~Patrząc na ojca
6898 Now | cośmy na nich do obiadu siadali. Przy tych krzesłach tośmy
6899 Now | własnoręcznie.~Ja i Felek siadaliśmy z obu jej stron na żłobie
6900 Now | na ślepym, osłupiałym, siadały rozdrażnione gorącem muchy.
6901 Obra| sercu biednej dziewczyny. Siadłam potem przy niej, objęłam
6902 Now | co można było sobie tak i siak tłumaczyć, skłonił się z
6903 Now | ćwiarteczka, kumeńku! I siano też drogie...~- A drogie -
6904 Now | nasza szkapa! Nasza droga, siara szkapa!~Ludzie oglądali
6905 Obra| Sybir za wypalenie kwasem~siarczanym oczu swemu kochankowi.~Tuż
6906 Now | usłyszę, to mnie za chleb siarczy, jakby ja wielki bogacz
6907 Now | Piotrusia za ręce chwycił i siarczystego młynka z nim wywinął. Potem
6908 Obra| często tak przychodziła siąść na podłodze przy mnie, i
6909 Obra| fartuchy wycerowane jak siatka pajęcza, widziałam spódnice,
6910 Obra| wykańczają klamry, fantazyjne siatki dżetowe, piórka itd. Po
6911 Wier| nazwiska,~Co raz do roku zjawia się-i świeci~Ponad głowami bosych,
6912 Obra| Panie miłosierdny ! Rózgami siec każcie, język zakneblujcie,
6913 Dzie| kumo, wiedziała,~Com już sieci narwała,~Com z pająków nadrwiła,~
6914 Now | jej u karku worka z chudą sieczką, on. przyklęknąwszy na jedno
6915 Now | podniósłszy go żuła gołą sieczkę, mrużąc zdrowe oko.~- O...
6916 Obra| gdzie i ci, co do niej siedli, nie zawsze się najedzą.
6917 Wier| straszna wilgoć ma tutaj siedlisko,~Że dziecku trzeba dać lepsze
6918 Obra| tam ich matkę, staruszkę siedmdziesięcioletnią może, która je nawiedzała,
6919 Obra| znajdowała się raz dziewczynka siedmioletnia może, z którą nie wiedziano
6920 Obra| odkryli głowy, a kobieta, siedząca na wozie, zaczęła mocno
6921 Now | głową częstował w kolej siedzących, wkupując się niejako tym
6922 Now | lekcjami, ciężkim szynelem, siedzeniem w szkole, drogą, dźwiganiem
6923 Obra| myślę.~W ostatniej "kamerze" siedziały tak zwane "pierzarki". Były
6924 Now | człowiek, ale za późno jest sięgać po głowę naznaczoną haniebnym
6925 Obra| Są tacy, którzy od razu sięgają po czapki i od balasków
6926 Now | o byle co do czubów nam sięgał, ale żeśmy się tam wiele
6927 Wier| się przez nie, jak sitem, sieje~I patrzy złotą rzęsą...~ ~
6928 Now | wiatr wiejący, na ten deszcz siekający, ot tak, jak stoi, w tej
6929 Wier| Iskry i dymy i w szyby tak siekał,~Jakby brał szturmem tę
6930 Now | bok, ale z góry biły jak siekańcem w hafty, pierścienie i wstęgi.~
6931 Obra| się Szymczakowa ciężko, sieknęła tak, jakby wielki ciężar
6932 1 | serca czyste i na rzeczy sielskie.~Pod lipą niewiast gromadka
6933 Obra| były.~Poza furtą niewielka sień, także najczęściej interesantów
6934 Obra| dziennie, idą do łatania worów, sienników i do darcia pierza.~Pierzarki
6935 Wier| sobie wiek słońca,~O tej siermiędze mówić będą w świecie~I zwać
6936 Obra| głów męskich i więziennych siermięg, z drugiej zastęp klęczących
6937 1 | długi.~Zabity brat twój siermiężny i cichy~Pasterz trzód białych
6938 1 | na pierś drobną upadłem sierocie.~A z krzyża Chrystus poglądał
6939 Now | tej bezbronności i tego sieroctwa, ale każda rzecz na swoim
6940 Now | dna cię ciągnę... O tych sierotach myślę...~Zakryła oczy ręką
6941 Now | miodem posmarował: "Sieroty! Sieroteńki! Niebożątka!..."~A Felek
6942 Now | dodała. - A pójdźże do mamy, sieroto,~I uśmiechnęła się do niego,
6943 1 | przyszłość ziarn swoich nie siewa~Na polu ornym ani na ugorze,~
6944 Obra| bieżącej pory roku, aby mówić o siewach, o grabieniu siana, o żniwach,
6945 Wier| pługi rzną wiosną skiby,~Jak siewacz rzuca ziarna,~Jak woły ciągną
6946 Wier| mogiły!~Ludzkość żyć winna siłami wszystkiemi,~A nędza co
6947 Obra| drążek. Ta sama mdła woń, silniejsza tylko, bucha na ciebie z
6948 Obra| zabarwienia i w ogóle ma silniejsze, cieplejsze tony. W drugim
6949 Obra| pierwszych, tak subtelnych, a tak silnych węzłów wzajemnej ufności
6950 Obra| błyszczącą pierścieniami ręką sinawy, gładko wygolony podbródek,
6951 Obra| poparzonym, pokrwawionym, z sińcami i guzami na głowie i twarzy.
6952 Now | wrzeszczał Piotruś i aż siniał, i przysiadał na ziemię
6953 1 | przed nami pole,~Które w siności onej przedwieczornej,~Podobne
6954 Now | Benedycia.~Chłopak był w siódmym niebie. Ta indagacja podobała
6955 Obra| palcami podług zwyczaju po siole bębnił; piękne jego oczy
6956 Obra| jeszcze inny powód przewagi sióstr War. Oto należały one do
6957 Obra| stwierdzając tym sposobem swoją siostrzaną miłość. Nie wiem, co się
6958 Wier| dzień się przez nie, jak sitem, sieje~I patrzy złotą rzęsą...~ ~
6959 Now | nu. to jeden wlizie na siup po ten hunor ,y drugi po
6960 Obra| Smutne bardzo wrażenie robiła siwizna i to dzieciństwo zrównane
6961 Obra| jeden na drugim i pokryte siwymi derami sienniki, dokoła
6962 Now | babie kłaże, a w puklidzie skądby?...~Chleba i nie pieką teraz
6963 Now | dzieciaków się też tam nabrało skądciś jak mrowia. A mnie zara
6964 Now | się po prostu zabawnym. Skądżeby oni chleb wzięli, kiedy
6965 Obra| brać i strasznie do oczów skakała- aż ją do nas przywieźli.
6966 1 | wpełzłaś gniazd, aby je skalać~I oczy piskląt krwią matczyną
6967 Obra| się humanistą na wielką skalę.~Wydął tedy świeżo ogolone
6968 1 | onym wzgórzu i na złomie skały,~I patrząc na ów gród w
6969 Obra| ucieka wszakże: stoi, jakby skamieniał, jakby wrósł w podłogę.
6970 1 | skwierk, i wrzask niewieści,~I skamieniałej milczenie boleści.~ ~A nie
6971 Now | cicho, żem dosłyszał ledwie.~Skamieniałem. Doznałem wrażenia, jakby
6972 Now | otworzył usta; ja stałem jakby skamieniały.~Dopiero Felek taka mi sójkę
6973 Now | ściśniętych pięściach robi dwie skandaliczne figi, a język sam mu się
6974 Obra| utrzymał. Kto wie? Synowa zła i skąpa, to prawda. Ale umarłby
6975 Obra| wzięli, tak mój Onufer do cna skapiał. Leżeć nie leżał, chorować
6976 Obra| przestróg wzruszających, cały skarbiec pięknie zaokrąglonych zdań
6977 Obra| własny wolne są od tego skarbowego umundurowania.~Zdarza się,
6978 Obra| ochotnice takie. Kto na koszt skarbu podróż odbywa, nie może
6979 Wier| smutnych odwagą,~Gromadzić skarby u swego ołtarza~I stać w
6980 Obra| powagę chwili.~Wzajemnych skarg, plotek, opowiadań o cudzych
6981 1 | oczom moim zasłonięta,~Skargą tą ciemna, a łzami przejrzysta,~
6982 Wier| tylko matka~Bez łzy, bez skargi trwała do ostatka,~Zwróciwszy
6983 Obra| bogdanka przesyłała parę skarpetek przez siebie zrobionych,
6984 Now | sobie zakupione jarzyny, skarżąc się na drogość jaj, mięsa
6985 Obra| bez dzień na mnie strażnik skarży, hu! hu! hu! A ja ojca swego
6986 Obra| pluł, kaszlał, kwękał, skarżył się, że go w piersiach,
6987 Obra| zniknął w końcu, unosząc skazańców w daleką, dla wielu niepowrotną
6988 Obra| trzęsie, słuchając jęków skazanych na zesłanie.~Sześć czy ośm
6989 Wier| Widzą, jak pługi rzną wiosną skiby,~Jak siewacz rzuca ziarna,~
6990 Now | wspaniałość, cały przepych sadu skierorowane są ku jakiejś bezimiennej
6991 Now | bywa?~Gruby zegarmistrz skinął głową i zakołysał się na
6992 Obra| ściennym zegarem gminy i skinąwszy na woźnego rzecze pełnym
6993 Now | rzekłem równie cichym głosem.~Skinęła tylko ręką, głowa jej opadła
6994 Obra| szuka kluczy od biurka, skinieniem ręki odprawia strażnika,
6995 Obra| obsadził, tam gdzie te szewcy skład na skóry wprzód mieli. Jak
6996 Obra| przystępuje. Ino chodzi, ino ręce składa, ino cości prawi, a stęka,
6997 Obra| żelazne, wąskie, na dzień składane do połowy i zastępujące
6998 Obra| Bieńkowskiego. Robota idzie szybko i składnie, a magazyn oboczny posiada
6999 Now | darli, to ja wiem, to ja nie skłamię, nie powiem, że nie! Ale
7000 Obra| mdłości przyprawić mogąca. Nie skłamiesz. Podłogi są istotnie czyste.~
7001 Obra| Zauważył to pan radca i skłaniając się uprzejmie w stronę powroźnika
7002 1 | A zaraz przypadł wichr i skłębił chmury~I mrok się rzucił
7003 Obra| dało się słyszeć w samym sklepieniu bramy, a wóz zatrzymał się
7004 Now | byś ciągle jadł.~- A ty sklepikarce po bułki latasz, żeby ci "
7005 Now | ścianach róść przestały; od sklepikarki pożyczyliśmy drugiego saganka
7006 Now | Szwargotał na rogu przed sklepikiem z tym pierwszym, który od
7007 Now | kupiliśmy na odwieczerz w sklepiku i ogień taki był, że aż
7008 Obra| już warownia, brakło tu sklepionych korytarzy, odgłosów i zmierzchów
7009 Obra| Rozległo się wielkie echo po sklepionym wnętrzu, przez długą wszakże
7010 Obra| dwunastoletniego Julka, chłopca sklepowego, sieroty, który równie poniewierany
7011 Now | Zamykano bramy, tarasowano sklepy, jedni biegli wprost na
7012 Now | z żądaniem, aby jej za "śkło pięknie wsadził" laurkę
7013 Now | głowę miał lekko na pierś skłonioną, ręce na poręczach oparte;
7014 Now | prezes pozwoli... -dodał skłoniwszy się lekko i zawieszając
7015 Now | otwór i podważając drewniany skobelek zamykający ją z wewnątrz.
7016 Now | trzeszczenie podważanego skobla.~I sami oskarżeni przedstawiają
7017 Obra| jakby nasza świnia... A skocz no, Józek, do chlewiku,
7018 Now | buchnął, jak żbik do studenta skoczył.~- Co to uciekaj?... Gdzie
7019 Dzie| Zaszumiała pieśnią życia,~Skoczyła do morza!~ ~
7020 Now | nie palnie pięścią w stół! Skoczyłem duchem do sieni, małom przez
7021 Now | z tego długi student, a skoczywszy przez niskie okno do izby,
7022 Now | się dłoniami po udach. Ten skok to była najlepsza sztuka
7023 Now | różniła kolorem od jego skołtunionych włosów i ryżawej brody.
|