Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Maria Konopnicka
Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna

IntraText - Concordances

(Hapax - words occurring once)


0-cenic | cerem-dobro | dobry-gadas | gadat-jawne | jawni-kroch | kroci-metny | metod-natch | natez-oczek | oczka-ostrz | oswia-pocie | pocil-powie | powin-przez | przod-rozdz | roze-skolt | skoml-stola | stole-tknie | tkwil-utarl | utart-wrzas | wrzaw-wyzla | wyzlo-zaspa | zaspo-zniew | znika-zzolk

      Part
7024 Now | sierści, do kudłatego łba skomlącej psiny.~- Kozyrek heto... 7025 Now | Felek - to ci całą drogę skomli, że głodny. Muszę ci mu 7026 Now | zaczynała drżeć mocno, a psina skomlił krótkim, żałosnym piskiem, 7027 1 | serce pęknie, czyj śmiech skona?...~Wtem biały anioł, co 7028 1 | tam były~Zjawione, bobym skonać nie miał siły.~A to, co 7029 1 | Szatańskich widzeń mękę przed skonaniem~Tak, jako o tym mówią ludzie 7030 Now | naszym rozumieniu coś jakby skończenie świata.~Zaraz też wyleciawszy 7031 Obra| jego kolana - i audiencja skończona. Taż sama ceremonia odbywa 7032 Obra| wreszcie wszystko było skończone, załatwione i pierwsza msza 7033 Now | wołał Felek z miną skończonego libertyna - żeby o co, jak 7034 Now | chwilę zdawało się nawet, że skończy; sam może przelotnie myślał 7035 Obra| albo "Święty Boże". Gdy skończysz, spostrzegasz, że klęczą 7036 Now | ziemniak, znalezioną w podwórzu skórkę z cytryny...~I szkapa nas 7037 Obra| schody otwierać ci numery.~Skoroś to zdobył, wygrałeś.~Najpilniejszą 7038 Obra| czołgającego się na czworakach ze skorupą w ręku, którą skrobie stopnie.~ 7039 Obra| wypolerowana denkami od butelek i skorupami stłuczonych szklanek, którą 7040 Now | obwisłą, ucho nastawione. Mimo skórzanego fartucha widać było drżenie 7041 Obra| gdybyś z chwilek takich skorzystać nie potrafił.~Drogą, na 7042 Now | słowa uderzyły ich swą siłą. Skorzystał z tego długi student, a 7043 Obra| rzuca w stronę korytarza skośne, urwane spojrzenia, mówiąc 7044 Now | prezesa niemal zupełnie skośnymi się stały. Tymczasem prokurator 7045 1 | niemowlątkiem~Na ręku, stanął i skostniał u proga.~ mu do oczu podeszła 7046 Now | zziębnięty i zacierając skostniałe ręce. od proga~zawołał:~- 7047 Obra| warząchew i proponuje ci skosztowanie -porcji dla chorych - zdrowi 7048 1 | ziemią lireczki szły szklane~Skowrończych głosów, które się na łuny~ 7049 Wier| żaby dziobem bierze...~A skowroneczek do Boga leci~I śpiewa swe 7050 1 | i jagniąt swych trzody;~Skowronek oto zabity jest lichy,~Pszczoła 7051 1 | Ranek był wczesny, srebrny, skowronkowy,~Gdyśmy z pól zeszli, co 7052 Obra| złodziejka!... Niewiele nawet skradła, nie opłaciło jej się...~ 7053 Now | drzwi otwartych w ten sposób skradziono masło i sery, to była to 7054 1 | ziemi~Sypiąca łzami, jak skrami srebmemi.~ ~Więc zapatrzony 7055 Wier| przegiąć trzeba,~Żeby choć. skrawek, choć odrobinkę~Zobaczyć 7056 Obra| się w grubych rękach rwie, skręca i jest przedmiotem srogich 7057 Now | już, już i na drugą ulicę skręcił, bom patrzył za nim, a ojciec 7058 Obra| koni, które w bok z wozem skręciły.~Chwycił lejce i wywijając 7059 Obra| nie poniosą i karku nie skręcisz, znaczy to, że nie wszystkie, 7060 Now | dostatek i o drzewo nie ma skrętu. To drugi krzyż stoi, stoi, 7061 Obra| prosi o ulgę, nie prosi o skrócenie terminu, choćby nawet wiedział, 7062 Obra| nich manifestów, które by skróciły termin ich kary.~Jest zwykle " 7063 Obra| wynędzniała, ale szlachetnie skrojona. Brwie - jak mówił Jakub - 7064 Obra| prowadzący etap uwzględnił to skromne życzenie. Zakomenderowano 7065 Now | uznaje słuszność tej mojej skromnej opinii, to stawiam wniosek, 7066 Now | Mendel odbiera od niej ten skromny obiad; nie je go wszakże, 7067 Obra| przemaga, szczególniej na skroniach i czole, które się nieraz 7068 Obra| włosy zarastają mu głęboko skronie. Probst idzie śmiało i macha 7069 1 | skrzydło jaskółcze się przetrze~Skroś burzy, tedyć i duch przeminie.~ 7070 Now | ogarnęła taka żałość, taka skrucha, żem na kolana padła, jakby 7071 Obra| mająca na zawołanie łzy, skruchę, szczerość, wszystko, co 7072 Now | bułce dała.~- A to ci baba skruszała! - szepnął Felek, po czym 7073 Wier| pracować na dzieci~Wśród skrzących mrozów i wietrznej zamieci!~ 7074 Now | ginęły.~- Oj, batem, batem - skrzeczała chuda kucharka z drugiego 7075 Now | nieochybne niebezpieczeństwo skrzepiły starego Żyda. Położył rękę 7076 Now | nóżkami i wyszczerbionym skrzydełkiem. Natychmiast zaczęliśmy 7077 1 | po ziemi~Mogił przelata skrzydłami mrocznemi~I krzywdy ludów, 7078 Wier| latały a niebem,~Białymi skrzydły zakrywszy błękity,~A mroźne 7079 Now | co. Ledwo sprawę do sądu skrzykną, już się to do miasta procesją 7080 Wier| ściany tłukł głowę,~A ściany skrzyły się jak diamentowe...~Bo 7081 Now | ojciec od kaszy, wyszukał w skrzynce dwa gwoździe i w ów jaśniejszy 7082 Now | włosy pokrywa jarmułka, a skrzyp nowych z długimi cholewami 7083 Obra| dala jak śnieżne kłęby i skrzypiąc jędrnie za każdym dotknięciem. 7084 1 | świecić;~I uciszyły się skrzypiące krzyże,~I wszystko stało 7085 Now | pracy, żelazny wąski nożyk skrzypiał w soczystych głąbach, a 7086 Now | porwie, a tymi krzyżami skrzypieć zacznie a zapaskami łopotać, 7087 Now | miał. ja 'tu nikogo nie skrzywdził, ja tu warsztat mam...~Nie 7088 Obra| przygarnia tych, których skrzywdziło życie, przygarnia nędzarzy 7089 Now | mleczów tkwił nad czołem pod skrzyżowanym rzemieniem. Z grzywy opadały 7090 Now | stołka, a nie przestając skubać rzadkiej bródki, skromnie 7091 Now | zwiesiwszy łeb swój ciężki, skubała nas po włosach, po kurtkach 7092 Now | Gdański, bez ruchu, bez głosu. Skulony, z łokciami wspartymi o 7093 Obra| donośny. Ci, co się zrazu skupiają dokoła, aby cię słyszeć, 7094 Now | stojący na stole krzyż skupiał w sobie promienie świecznika, 7095 Obra| klatkach zwierzęta- Spojrzenia skupiały się w dwóch punktach. Jedni 7096 Now | śladu, uwaga się zaostrzyła, skupiły rozproszone myśli, pan Hieronim 7097 Obra| na ławach, na podłodze, skupione, cisnące się, zadumane nieraz. 7098 Obra| cala jego wielka, ciężka, skurczona w sobie postać przypominała 7099 Now | stojącego w drzwiach studenta, skurczony, zebrany w sobie, syczący, 7100 Obra| haresztanta i wszystko się skurczy. Dość już było ciężko (tu 7101 Now | stłumionym głosem.~- Prusy skusali! - odrzekł Ustim z głębokim 7102 Obra| najobszerniej i pociąga za sobą skutki najfatalniejsze. Do niej 7103 Now | przysięgłych w nieświadomości co do skutków orzeczenia stopnia i rodzaju 7104 Now | czekała matka, a gdym jej o skutku naszej wyprawy powiedział, 7105 Obra| raz przyniesiono kaszę ze skwarkami z sadła. tu gwałt. Najpierw 7106 Obra| świat stoi. Poszło jej o skwarki, na których jakoby pokrzywdzoną 7107 Now | w sobie jakoby gadziny, skwierczą szyszki, smolna żywica syczy, 7108 Now | Cienka świeca dogasała, skwiercząc w cynowym lichtarzu.~Nazajutrz 7109 1 | ciszę,~I dziatek drobnych skwierk, i wrzask niewieści,~I skamieniałej 7110 Now | objęła, dało się słyszeć słabe, żałosne skomlenie pokurcia.~ 7111 Obra| w drodze łaski, z powodu słabego zdrowia, na więzienie dożywotnie. 7112 Now | nogę, szczypnął mnie, w słabiznę tak, żem omal nie wrzasnął.~- 7113 Now | że uczuwa ból w okolicach słabizny i niespokojnie obziera się 7114 Obra| czym wybrać?...~Pod jesień słabnie to jak muchy. Wolałaby babę... 7115 Now | dziurę to dużo mocy wpada i w słabość się obraca. I dużo rozumu 7116 Obra| rana do nocy. Główną ich słabością było to, ogólnie chciały 7117 Obra| bezdomnym daje dach nad głową, słabych wspiera.~Tu czując, że mu 7118 1 | długie miedze stóp bosych śladami~ pod mur miejski goniły 7119 1 | których pachty miody,~Już idąc śladem smętnej mojej ksieni,~W 7120 Now | wódka zostawiła na nim swe ślady. U ozutych w postoły nóg 7121 Dzie| przyszła.~ ~Przeleciała Śląsko,~Przeleciała Kraków.~Czerpało 7122 Dzie| A ta śliczna Wisła~Na Śląsku wytrysła,~Przeleciała kawał 7123 Now | Idziem, tak matka mówi: ,,Sława Bohu" Tak Tyt odrzekł: ,, 7124 Obra| to siedziała wówczas la sławna Zabór., która otruła kochanka 7125 Now | nie będzie ani hunoru ani sławności, ani mądrości. to po co 7126 Now | i krzyczał:~- A to jest sławny jeździec z suteryny, co 7127 Obra| słuchać mszy w oddziale śledczym przy ul. Długiej, ale ponieważ 7128 Now | pominiętego w pierwiastkowym śledztwie z godnym pożałowania pośpiechem.~ 7129 Obra| szczegółami, jakich żadne śledztwo dobyć by z niej nic zdołało 7130 Now | melancholijnie zwróciwszy ślepe, zbielałe oko w słońce. 7131 Now | ta szkapa takiego w tym ślepiu ma, co tak świdruje?... 7132 Obra| Nie widzisz, że skrzynia? Ślepyś?...~- Prrr... prrr... - 7133 Now | zasypiać.~Ojciec i teraz grał ślicznie. Z początku wesoło, raźnie, 7134 Obra| proszę pani - a tu tyle śliczności, że nie wiedzieć, na co 7135 Obra| konferencji, jeszcze je ślinił obracając w pulchnych palcach 7136 Wier| pacierze...~ ~A dech ci taki słodki a mocny,~Gdzie stąpisz dookoła...~ 7137 Obra| pensjonarki, rzekła cichym i słodkim głosem: "To macocha... wszystko 7138 Obra| winnicy; jest Wetlinger Urban, słodowinik; jest Tödi Mayer, ślusarz; 7139 Obra| ona zawsze z niezmienną słodyczą mawiała: "Źle się zrobiło, 7140 Now | He!... - rozśmiał się słodziej jeszcze pan Łukasz. - I 7141 Obra| nie może... Układła się w słomie i leży, a prosiaki przy 7142 Dzie| ŻUCZEK~ ~Wyszedł żuczek na słoneczko~W zielonym płaszczyku.~- 7143 Wier| też tam dzieci chodzą w słoneczku,~Po trawce, po zielonej?~ ~ 7144 1 | zielenie,~Czerwona strzała słoneczna nadleci~I głów tych dotknie 7145 Wier| izbie gość zjawił się błogi:~Słoneczny promień wiosenny, majowy!~ 7146 Obra| kędyś daleko, na szerokim słonecznym błękicie.~"Kto wie? Może 7147 Obra| całej siły. Coś mu żre oczy; słonego coś, gorzkiego... Żre i 7148 Obra| krucyfiksie i Chrystusie z kości słoniowej i jakieś błogie ciepło napełnia 7149 Wier| nas wcale nie ma winy,~Że słonka Jaś nie doczekał?~ ~ 7150 Obra| dopłatą?~Cisza nastaje po tych słowach pana radcy. Jaki taki liczy 7151 1 | twarzy~Ciszę uśpionych harf słowiczych miała,~I była jak kwiat, 7152 Now | wtedy bez pachniał!... A co słowików śpiewało...~- A jaka ty 7153 1 | nocą gorącą i parną.~ ~ słowikowie, co po lasach jęczą~Nieutulonym 7154 Obra| za najmniejszym gryzącym słówkiem, jakiego sobie przecież 7155 Obra| zawsze uwzględnioną - dostaje ślub i idzie na Sybir.~Przy każdej 7156 Obra| który ten rodzaj mistycznego ślubu dusz wprowadził w użycie 7157 Now | Wzrok ich się zaostrzył, słuch wysubtelnił. stopień wrażliwości 7158 Now | tych mówców, którzy nad słuchaczami panują nieodpartą siłą logiki 7159 Now | sprostował nieco i z góry na słuchaczy spojrzał. Zdawało się nawet 7160 Now | gniewanym nie widział.~- Słuchaj, ty! - przemówił wreszcie, 7161 Wier| śnieżnej przestrzeni,~A noc słuchała, smętna, a niebiosy~Pełne 7162 Obra| żniwa, szkółkę. Nieraz też słuchałam opowiadań, które się zaczynały 7163 Obra| się kobiet pełna izba i słuchały z wielkim zajęciem, które 7164 Obra| więzienia szczególniej złudzeń słuchowych wystrzegać się należy.~To, 7165 Obra| którymi jest wielu dawnych sług zabitego, żaden z nich 7166 1 | i nie gada...~ ~Za nimi sługa stary, z niemowlątkiem~Na 7167 Obra| coraz silniej, spojrzenie słupieje. Widzi, jak syn oddala się 7168 Obra| połączonych luźnym łańcuchem słupkach, które niewielki, żwirem 7169 Now | złe to jest takie, co dwa słupy i co na nich nierówne 7170 Now | chłopaki od Kołodziejskiego ślusarza i od szewca Pocieszki zebrali 7171 Obra| baba. Tęga, barczysta, dość słuszna, twarz miała ospowatą jakby, 7172 Now | nie pierwszej młodości, słusznej tuszy i powolnych ruchów. 7173 Now | wypadku dali dobitny wyraz słusznemu oburzeniu waszemu, oburzeniu 7174 Obra| w latach, siły dobrze mu służą i do każdej lżejszej roboty 7175 Obra| uliczną najgorszego gatunku, służąc im za cel dowcipów i konceptów 7176 Obra| wydzielana bywa. Zdarza się, służąca za mamkę kobieta, której 7177 Obra| bocznych do małej komórki, służącej niekiedy za kozę, wiodących; 7178 Obra| zaś wszystko gruby wojłok, służący do okrywania się.~Wszystkie 7179 Obra| wyrok za kradzież rzeczy służących do kobiecego ubrania. Otóż 7180 Dzie| śniadanie...~Idzie ojciec, służba cała,~Patrzą... a tu myszka 7181 Obra| nich dłużej nad kwartał w służbie tej wytrwać nie mógł, a 7182 Obra| zapalić cygara, które miało mu służyć do umilenia przykrej konferencji, 7183 Now | który włóczędze za podporę służył.~I did. i pokurć patrzyli 7184 Now | roku już ono chłopaczysko służyło przy dworze, kiedy mu matka, 7185 Now | chłopaki sporządzają latawce, słynne na całą ulicę; synek gospodarza 7186 Now | stale używał w tej porze.~- Słyszałeś pan nowinę? - zapytał siadając 7187 Obra| moja... - odpowiada ledwie słyszalnym szeptem Kuntz Wunderli.~ 7188 Wier| Rok ten był ciężki: ulewa smagała~Srebrnym swym biczem wiosenne 7189 Now | siny dymek i tak Mendlowi smakuje. Siny ten dymek ma i to 7190 Wier| cmentarza,~Co myśliciela smętnego przeraża,~To siew bez plonu, 7191 Wier| Spojrzał po izbie okiem smętnem, mgławem,~Potem na jasność 7192 1 | snadź patrzał na ziemię smętny,~Bo wschód posępny był i 7193 Wier| smutnemi.~Jak ci, co mówić nie śmią, że głodni!~ ~Wreszcie 7194 Obra| przypadło, to się cięgiem śmiała. Cha, cha, cha! i cha. cha. 7195 Now | wszystkiego. Gdzie, nie śmiałby i wstyd by mu było, ale 7196 1 | na nią taką zadumaną,~Nie śmiałem pytać, gdzie wiedzie ta 7197 Now | Gdyby się wilczęta po lasach śmiały, musiałyby tak właśnie wyglądać, 7198 Now | wybuchem krzyku, świstania- śmiechów. klątw, złorzeczeń. Ochrypłe, 7199 Obra| przed sam ganek kancelarii, śmiejąc się i rozmawiając głośno. 7200 Now | Czego wy się tam tak śmiejecie, chłopcy? - zapytała słabym 7201 Now | podnosiła się coraz wyżej, coraz śmielej: oczy już nie z dołu w bok, 7202 Obra| strażnik otworzył także. Te śmielsze jeszcze. Na ciebie patrzą 7203 1 | odpuszczę!~Straszną ten śmiercią tutaj zginąć musi..."~Zaprawdę, 7204 Obra| twarz jego wystąpił wyraz śmiertelnego strachu, zaciśnięte ręce 7205 Wier| jakimś głuchym...~Pierś jej w śmiertelnej podniosła się męce~I znowu 7206 Obra| wzrokiem; na jego twarz śmiertelnie stroskaną nie wybił się 7207 1 | widziałem, że go od powroza~Śmiertelniej dławi strach i trupia zgroza.~ ~ 7208 Obra| narobiłam im takiego gwałtu..."~Śmiertelność była podówczas w Serbii 7209 Now | tej chwili jak cienkie, z śmiertelnym pośpiechem bijące w żarze 7210 Now | wobec niego nie- właściwą i śmieszną.~- Cóż to pana tak dziwi? - 7211 Wier| wież nie mają...~ ~A sosny śmigłe szumią a szumią,~A brzozy 7212 Now | Stary Mendel kręci głową, smokcząc mały. silnie wygięty wiśniowy 7213 Wier| Gdzie stąpisz dookoła...~Bo smółki topną i mirrę sączą,~I zdrowiem 7214 Now | gadziny, skwierczą szyszki, smolna żywica syczy, kapie... 7215 1 | Tego, co krwawi i co mi smuci...,~Nikt mi już nigdy sprzed 7216 1 | błyskały z wież krzyże,~Miał smukłe, pełne gniazd gołębich szczyty.~ 7217 Now | i bezbrzeżnym napełnione smutkiem, jak te wydmy piaszczyste, 7218 Wier| szumem~Ponad tych istnień smutną tajemnicą...~Zapłatę swoją 7219 Now | poważnie, ma w sobie coś ze smutnego żartu, i to. co mówi żartem, 7220 Wier| Patrząc na ojca oczyma smutnemi.~Jak ci, co mówić nie śmią, 7221 Now | ciągle był czegoś zły i smutny.~- Felek! Co ty gadasz? - 7222 Wier| Bogiem~I miłosierdziem, i smutnych odwagą,~Gromadzić skarby 7223 Wier| słońce ledwo~Przeciśnie. smużek złoty!~ ~A co tam żuczków, 7224 Now | ubitej z gliny podłodze.~Smyrgnęły, gdym weszła, pod przycieś, 7225 Wier| tu ci zając spod miedzy smyrgnie,~Przepiórka w głos zadzwoni...~ 7226 Wier| okienko,~Czy mu się czasem nie śni...~ ~.........................................~ ~" 7227 Obra| kieliszki pije twoje zdrowie.~Po śniadaniu prowadzi cię gospodarz do 7228 Obra| młodszej Heleny, która miała w śniadawej twarzy i niebieskich oczach 7229 Now | im czoła, policzki mieli śniade, zapadłe nieco, miny nastraszone 7230 Obra| jakby i śniadszą jeszcze od śniadej odzieży więziennej. Na dziecku 7231 Now | przygorzałej, powiece i matowa śniadość cery, która pod wpływem 7232 Obra| dziecku także już odcień tej śniadości był widny. Kiedym je wzięła 7233 Obra| miała twarz martwą jakby i śniadszą jeszcze od śniadej odzieży 7234 Now | zaciągnąć kazał, kiedy we śnie usłyszałem jak gdyby znajome 7235 Wier| głowę~Ukryło kędyś za chmury śniegowe.~ ~Sąsiad przemówił do niej: ,, 7236 Dzie| jej się nie boimy,~Dalej śnieżkiem w plecy zimy,~Niech pamiątkę 7237 Obra| niezwykłym. Szczególniej uderza śnieżny gors u koszuli, na którym 7238 1 | co będzie im się kiedyś śniła~ po wiek życia?... Ona 7239 Now | nie kościół, a jakby .się śniło... Gdzie! Na najcieplejszym 7240 Wier| szybami drobnemi~I jasnym snopem rzucił się po ziemi,~Jak 7241 Obra| lnu albo konopi, a każdy snuje swoją nić szarą... Kółka 7242 Obra| powieszona i odcięta - snuła się tam jak widmo złowróżbne, 7243 Obra| postaciami, co się po uliczkach snuły.~Aresztanci chodzili po 7244 Obra| czemuś i czymś przerażał w sobie-Po czy m znów nagle trząść 7245 1 | jady krew zmienia,~A żywot sobiem zbrzydził...~ ~Rzekła: - 7246 Wier| SOBOTNI WIECZÓR~ ~Od zgrzytającej 7247 Now | szkapy szczaw zajęczy i soczystą babkę, której pełno było 7248 Now | wąski nożyk skrzypiał w soczystych głąbach, a głowy padały 7249 Now | co wetknąć nie ma, a taką sodomę-gomorę po świecie robi!~A Felek 7250 Now | uśmiechał się także. Filuteria sofisty błyszczała mu w oczach, 7251 Obra| resztę obiadu zjadłszy, na sofkę w stołowym pokoju stojącą 7252 Now | mieliśmy na obiad ziemniaki z solą tylko, bo okrasy brakło; 7253 Now | Trójcę, na odpuście, na Solcu...~- Pamiętam - szepnęła 7254 Obra| izbie, jak i pomiędzy izbami solidaryzującymi się z sobą. Drzwi, których 7255 1 | zachodnie,~Z wierzchołków sosen zatliwszy pochodnie.~ ~A 7256 Wier| się okrutny~Po wielkich sosnach niesie!~ ~I wielkie jakieś 7257 Now | wszystkie jeden w jeden, z sośnie takich wyrobione, że to 7258 Wier| Piękniejszych wież nie mają...~ ~A sosny śmigłe szumią a szumią,~ 7259 Dzie| dwa chrabąszcze,~A krajały sowy.~ ~Za to im musiałem płacić~ 7260 Obra| stróż pyta: co to pani tak spaceruje po tych schodach? A ja mówię: 7261 Wier| sosnowy,~Na deski starej, spaczonej podłogi,~Na tapczan nędzny, 7262 Now | Co noc się bić musimy, bo spada...~"Handel" już kołdrę zwinął 7263 1 | ścieżeczka pochyła,~W dół spadająca od leśnej polany,~Na której 7264 Obra| Ciężki żółtawy warkocz spadał jej nisko na kark, a mała 7265 Now | jego przechodzi wszystkie spadki od niskich, spiżem brzmiących, 7266 Now | łagodnych wyniosłości i spadków łysiny prokuratora i odstrzelał 7267 Now | trzeba, żeby z niego nie spadł.~- Dalej! jazda! - krzyknął 7268 1 | moje, jak dwie mewy drżące,~Spadły z powietrza pełne wielkiej 7269 1 | Chryste! się hańbą spalę...~Nie! To nie ludzie byli! 7270 Now | drobni, przymizerowani, spaleni wiatrem i słońcem. Najstarszy 7271 1 | niosły nieprzytomne~Wskroś spaleniska, pomiędzy iskrzyce~Bomb 7272 Now | teraz na ziemi na sienniku spali!...~- Wielka parada! - odkrzyknął 7273 Now | wody utopić ani do ognia spalić, ani do ziemi zakopać. Un 7274 Now | dziecko będzie spokojnie spało! Nasze miasto bardzo dużo 7275 Now | żarze skrzydełka ćmy na wpół spalonej.~Nagle słyszy, że do niego 7276 Obra| tam znów za nieporządki w spaniu?~Wyprostowany strażnik głębiej 7277 Now | wstawano od kart późno, spano długo, jedzono obficie. 7278 Now | dziada jakby urzeczony, a spazmatyczne ziewanie otwiera mu usta. 7279 Obra| kolos, oparty o mnie, zaczął spazmatycznie wstrząsać, a kiedy po kwadransie 7280 Obra| A tuż zaraz chwycił spazmatyczny i niepowstrzymany śmiech, 7281 Obra| tu, jak i na korytarzach specjalne, że tak powiem, więzienne, 7282 Obra| Gmach nie posiada żadnego specjalnego nazwania, co samo już dowodzi, 7283 Obra| maksym. Stanowiło to jego specjalność i przedmiot prawdziwego 7284 Now | nastręczali, dużą część dnia spędzając w stajence.~Od kiedy zagroziła 7285 Obra| Nigdy nie zapomnę ranka spędzonego w więzieniu 25 grudnia 1882 7286 Obra| dzień nastał. Aresztantów spędzono w jednej chwili w korytarze, 7287 Wier| ocierając z potu.~Po dniu spędzonym wśród maszyn łoskotu~Chciałby 7288 1 | miałem serce, jak kamień spękany.~Co me ma krwi ni łez, ale 7289 Now | druga, zatrzeszczały badyle, spełgły w górę, jakby kto pióro 7290 Obra| robotę w domu i w sklepie sam spełniać musiał, gotując przy tym 7291 Obra| natężeniu mózgownicy ku spełnianiu rozkazów "wielmożnego".~- 7292 Obra| życzenia ludzkie Opatrzność spełnić pośpiesza.~Łatwo pojąć, 7293 Obra| towarów kolonialnych w X, spełnione w miesiącu wrześniu rb.~ 7294 Obra| Ujęty nie bronił się i do spełnionego podwójnego morderstwa od 7295 Now | która po stronie pojedynczo spełnionych przestępstw powiewała jak 7296 Obra| dniu, w którym zabójstwo spełnionym zostało, Julek do opiekuna 7297 Now | je prędko rękawem starego Spencerka.~- I cóż. Anulku? Jak ci 7298 Obra| wszystkimi słychać głos Spenglera. Na twarz pana radcy bucha 7299 Obra| interes, i szepce z kumem Spenglerem.~Tymczasem pan radca uderza 7300 Wier| łąki kędyś po rosie słychać~Spętanych rżenie koni..."~ ~.........................................~ ~ 7301 Wier| główkę, gdzie myśl głucho śpiąca~Nie znała światła innego 7302 Obra| drugiej, kiedy idzie liczyć śpiące pod numerem aresztantki.~ 7303 Obra| stojący i uderzywszy nim śpiącego w głowę. na miejscu go zabił. 7304 Now | chodzi nad nimi gorące, spiekłe, przeraźliwie jasne i wypala 7305 Wier| się pracy,~Nikt się nie spiera...~ ~I choćby garścią rwał 7306 1 | jako chmury, za wiatrem gdy śpieszą,~Tak wskroś mnie idąc, w 7307 Now | przystają z robotnikami, śpieszącymi do kopania fundamentów pod 7308 Obra| Boże, po co się człowiek ma śpieszyć. Czas i tak leci.~Już tylko 7309 Now | do szczupaka i do wista śpieszyło, przyłączył się nagle do 7310 Obra| zielonym kitajkowym fartuchu spiętym na mosiężną haftkę z łańcuszkiem; 7311 Wier| Może oszaleć i płakać, i śpiewać -~Bóg mu przebaczy...~ ~ 7312 1 | Albo wiatr trącał o lirę śpiewaczą?~Czy znasz anioły, które 7313 Now | a to że w' sieni słowiki śpiewają, a to że na ścianie, tam 7314 Now | pachniał!... A co słowików śpiewało...~- A jaka ty wtedy śliczna 7315 Obra| bieleniu płótna, o pieśniach śpiewanych przy wspólnej pracy na polu 7316 Obra| ministrantury i donośnym, czystym śpiewem podtrzymywała, owszem, zagłuszała 7317 Obra| którym błyszczą drobne złote spinki. Podniósłszy głowę pan radca 7318 Wier| bratniej, i taka surowa,~Tak spiskująca ławkami w półkole~Na ludzką 7319 Obra| kancelarii, gdzie z niej spisują protokół i pozostawiają 7320 Wier| błądzi,~Czy wy, co grube spisujecie tomy~Karnej ustawy, a nie 7321 Dzie| tygrysy~Na sztyk wezmę u swej spisy!~Lew!... Cóż lew jest?! - 7322 1 | tak nad nim rozbrzmiały te spiże,~Zdawał się w niebo róść 7323 Now | wszystkie spadki od niskich, spiżem brzmiących, do wysokich, 7324 1 | jakby huk działa...~Pękła spiżowa pierś i tylko długo~Serce 7325 Obra| Jezu!...~Rękami nad głową splasnął, palce splótł i czołem o 7326 Obra| przylepiając się do niej, spłaszcza, maleje, w mur wsiąka niemal.~ 7327 Now | oba za czupryny chwycili i splątali jak kłębek, potoczyli razem 7328 Obra| godzi się bardzo dobrze ze spleśniałą jakby cerą więźnia i zwykle 7329 1 | Mogące zblednąć albo żarem spłonąć,~Ktokolwiek jesteś, co znasz 7330 Obra| nad głową splasnął, palce splótł i czołem o podłogę z głuchym 7331 Obra| podnosi głowę, wytrzeszcza spłowiałe oczy, wyciąga jak żuraw 7332 Now | chałata założył i bokami spluwał. Zupełnie jakby czekał na 7333 Now | zaglądali z rzadka, a zajrzawszy spluwali przez zęby. Istotnie, 7334 Obra| oczy rękawem. O gwizdaniu i spluwaniu nie było już mowy.~Wtem 7335 Obra| czerwoną bawełnicą szerokie, spocone czoło.~Syn cofa się w milczeniu 7336 Wier| siekiery ni piły,~I padał spocząć, jak martwy, na ławę...~ 7337 1 | z onym aniołem,~Wielkim spoczynkiem były te momenty,~Bom był 7338 Wier| znikczemnienie w zwierzęcym spoczynku?...~Czyliż więc dziwno, 7339 Wier| Wolny! - Wszak może iść albo spoczywać,~Albo kląć z zgrzytem tłumionej 7340 Obra| jej fantazja twórcza nie spoczywała ani na chwilkę. Upajała 7341 Obra| płacht, fartuchów, kaftanów i spódnic. Spódnice i kaftany letnie 7342 Now | się tak ośmielonym, tak spodufalonym z sądem, jakby sam do niego 7343 1 | ciemno,~I życiem dyszy na spodzie mogiły,~I na dnie śmierci. 7344 1 | Ale na sercu, co jej się spodziewa...~A ja wspomniawszy, com 7345 Obra| z frajerami wodzić! Nie spodziewałem się tego po tobie! Zawsze 7346 Obra| pogadać i ,,wpłynąć na nie".~Spodziewam się, masz tyle sprytu, 7347 Obra| Czemu nie przyszedł Probst? Spodziewano się, że pierwszy do licytacji 7348 Obra| dają "widzenia", wreszcie spoglądasz na pokryte grubą warstwą 7349 Obra| wpółotwartej furtki.~Aresztanci spojrzeli po sobie. Cygana nie było.~- 7350 Now | na ziemi, toż i oni mogą.~Spojrzeliśmy po sobie. Dwie złote iskry 7351 Obra| ukośnych, dosyć cierpkich spojrzeń.~Tymczasem w korytarzu rozległ 7352 Obra| przedmiot rozmowy choć cokolwiek spokojniejszej, kojącej te rozdrażnione 7353 1 | nie miota.~Albowiem wielka spokojność grobowa~Jest im odpłatą 7354 Now | ślepa - odrzekł na podziw spokojnym głosem ojciec, choć znów 7355 Obra| inicjatorem nowych idei w społeczeństwie, idei z Nowego Świata. Czuł 7356 Now | ten sam zamach na porządek społeczny. Gdyby sprawiedliwość częściej 7357 Obra| moralnych w wielkim religijnym i społecznym stylu, całą kopalnię przestróg 7358 Obra| latach. Zdawałoby się, że te sponiewierane istoty mimo woli wracają 7359 Now | ostatnią instancją w naszych sporach.~Korzystał z tego Piotruś 7360 Obra| spożywania zrobiła sobie rodzaj sportu, że kiedy była bliską śmierci, 7361 Now | których sobie jej chłopaki sporządzają latawce, słynne na całą 7362 Obra| Strawę dostają aresztantki sporządzoną dość czysto i względnie 7363 Now | gimnazista; w długim, na wyrosi sporządzonym szynelu, w dużej, zsuniętej 7364 Obra| gdyby pominął tak wyborną sposobność do budującego przemówienia.~ 7365 Now | studenta zdawał się nie spostrzegać. Wzrok miał jak gdyby cofnięty 7366 Obra| drżących nogach.~Baczniejszy spostrzegacz poznałby z łatwością, że 7367 Obra| Święty Boże". Gdy skończysz, spostrzegasz, że klęczą wszystkie, prócz 7368 Wier| ruch globu w błękicie...~I spostrzegł, pełny trwogi i zadumy,~ 7369 Now | do sionki.~Teraz dopiero spostrzegłem, że w miejscu, gdzie stała 7370 Now | odgłos młotka. Aniśmy się spostrzegli, kiedy na wozie ustawiono 7371 Obra| tobą biegać, a strażnik spostrzegłszy cię pochyli głowę siwą i 7372 Obra| kładzie.~Co do naiwności, spotkać można w starych nawet i 7373 Obra| przykre, gdyż nigdzie nie spotkałam tyle, co tu, rozzwierzęcenia 7374 Now | czapkę w garści. W sieni spotkałem Felka.~- Słysz, ty! - krzyknąłem 7375 1 | zabiegły obrazy~I jakie trupy spotkały mnie sine,~Otwarte mając 7376 Obra| to, więc już cię tu nie spotkam, ty wyprostowany, surowy 7377 Obra| zapytałam raz starego Jakuba, spotkawszy go na schodach.~Jakub spojrzał 7378 Obra| wystawie.~Teraz dopiero spotrzegłam, co tutaj nadaje wszystkim 7379 Now | dziurę. Ajaj, jakie dziurę!~Spoważniał nagle i kiwał głową patrząc 7380 Obra| do arcybiskupa, prosząc o spowiedź, jawną i publiczną pokutę, 7381 Obra| Zaopatrywano się na zimę i to spowodowało pewne zamieszanie w cichym 7382 Now | rzucał, niepewny, czy się nie spóźni. Kiedy wszakże szynel na 7383 Obra| radca wybaczyć mu zechce... Spóźnił się, ale nie winien temu. 7384 Now | jej spokojnie sieczki owej spożyć, a Felek znów wywijał czapką 7385 Now | triumfem. Nic nie zdradzało spożycia "kadryla", a z głębi zapadłej 7386 Now | pchnął i obiad w milczeniu spożył.~Po obiedzie nie wrócił 7387 Now | w jaki sposób masło owo spożytym zostało: z chlebem czy bez 7388 Obra| ilość arszeniku, z którego spożywania zrobiła sobie rodzaj sportu, 7389 Obra| innymi, stokroć ważniejszymi sprawami.~I ta kancelaryjna taktyka 7390 Obra| które, gdy się otworzą, sprawiają gwałtowny, grożący paraliżem 7391 Now | ostrza; cięcia krótkie, sprawne, mistrzowskie, którymi panowie 7392 Now | siłę tej wymowy, ale jej sprawność i jej szyk wojenny, który 7393 Obra| jakże? Będziecie się dobrze sprawowały?~Powtórne, głośniejsze jeszcze " 7394 Obra| co tu robicie, jak się sprawujecie. Dla takich osób powinnyście 7395 Now | kosztuje! To raz na całe życie sprawunek!...~Wszyscyśmy przecież 7396 Obra| uderzona jakąś myślą, potem spróbowała się uśmiechnąć, wreszcie 7397 Obra| Ale z tym, co gmina doda, spróbuje. Nie wymaga wiele. Od razu 7398 Now | raz w ciągu tej mowy głowę sprostował nieco i z góry na słuchaczy 7399 Obra| kark lub między oczy; hałas sprowadzał strażnika, zakochany rzucał 7400 Obra| tu, do kancelarii, każe sprowadzić parę z "ciekawszych" aresztantek, 7401 Obra| tutaj popadła. Jakieś damy, sprowadziwszy się do Warszawy, rozpakowały 7402 Obra| sali. Jest tu powroźnik Sprungli, który się niedawno z wdową 7403 Obra| ucieka, aby latać. Wesoła, sprytna, śmiejąca się szarymi oczyma 7404 Now | trzewiku z błyszczącą stalową sprzączką.~Stary Mendel zamrugał kilka 7405 Obra| wypłakał, obmył i ze stołu sprzątać bez żadnej złej myśli przyszedł, 7406 Obra| bawełniany fontaź dziwnie się sprzecza z jego wyschłą, pomarszczoną 7407 Now | wątpliwość i niepogodzona sprzeczność; dotąd był ni dzień, ni 7408 Now | dziwną mieszaniną uczuć sprzecznych, z dna duszy dobytych, odwrócił 7409 Now | jeśli mu ojciec i poduszkę sprzeda.~Zawahał się ojciec, spojrzał 7410 Obra| te panie, co przyjechały, sprzedają niepotrzebne rzeczy, więc 7411 Now | kułakiem. Kilka dni minęło, a o sprzedaniu szkapy nie było jakoś mowy.~ 7412 Now | wrażenia, jakby mnie samego sprzedawać miano.~- Moździerz? - powtórzyłem 7413 Obra| Pamięta, jak Probstowa po nim sprzedawała buty. Pamięta też, jak stary 7414 1 | zdawały się cisnąć,~A stosy sprzętów, zrąbanych na wióry,~Na 7415 Obra| tylko w najniezbędniejsze sprzęty; ściany purytańsko białe 7416 Wier| zachmurzonem~Zasiada, pełna klęsk i spustoszenia...~I jakimś grzmiącym i 7417 Now | dłuższą i jeszcze bardziej spustoszoną: krok, jaki z sieni do izby 7418 Now | przez pół uschnięta, z pniem spustoszonym, z którego na wiosnę wynika 7419 Obra| drugą, lecz jeszcze szybciej spuszczają z głośnym sykiem. Co u diaska! 7420 Obra| podnosiły się przy tym i spuszczały długim, powłóczystym spojrzeniem. 7421 Obra| ty siedzisz, biedaku? - spytałam najmłodszego z chłopców, 7422 Now | dobrodzieja o to bez urazy spytam...~Uśmiechnął się pochlebnie, 7423 1 | Sypiąca łzami, jak skrami srebmemi.~ ~Więc zapatrzony w Dolores 7424 Obra| się na niej łańcuszek ze srebrnych ogniwek. Spod niskiego tłustego 7425 Obra| wielmożnego pana! Żeby mi srebro, złoto dawali, żebym w aksamitach 7426 Wier| mu zadrgały...~A śmierć, srebrzystą szatą owinięta,~Wzięła go 7427 Wier| synku, to trawy rosną,~W srebrzystej mgle stojące...~ ~A w trawach 7428 1 | warkoczy~Miesięczny płomyk, srebrzysty i siny,~A także głos jej 7429 Obra| dwanaście krzeseł dziennie; średnie po ośm do dziesięciu, najgorsze 7430 Obra| coś zbrodniczego być może. Średniego wzrostu, składna brunetka, 7431 Obra| przekonania o doskonałości tego środka. - Na takiego, wielmożny 7432 Now | olśniewające złote prawie. Środkowe miejsce zajmował rondel. 7433 1 | się we mnie staje bardzo sroga...~I na ogromnym, rozciągniętym 7434 Obra| skręca i jest przedmiotem srogich przekleństw. Takie, które 7435 Now | była, taka z tej żałości srogość, że żaden pary nie puści!, 7436 1 | Głowę na krzyżu odwrócił ze sromem~Od onej zgrozy i na pierś 7437 1 | błotną~Ciskali w niego i mową sromotną.~ ~A kiedy przyszli na wprost 7438 1 | tak wzdrygnął cały, jak od sromu.~ ~Próżno on tutaj odprawiał 7439 Now | papierze zapalczywie, twardo, śruba prasy piszczała, dociskana 7440 Now | drżąca ręka dociska drewnianą śrubę prasy, oczy jego spod brwi 7441 Obra| widocznie i krew z niego ssało. A nie było to owo powolne, 7442 Obra| młodych naszych malarzy, p. St. R., odznaczony złotym medalem 7443 Now | padającego Chrystusa, com go na stacjach bernardyńskich widział.~ 7444 Now | przydrożkach chwytał; do stadka zaś swego tak przywykł, 7445 1 | tłucze,~- Oto polecą, jak stado gołębi~I jak żurawi wędrujących 7446 Now | szeptem, co go to o pół stajania słychać, ktoś ziewnął, 7447 Now | widziało smutno, a co który na stajenkę spojrzał, to mu świeczki 7448 Obra| czasem wyznaczono etat dla stałego nauczyciela, a wszystkim 7449 1 | jeszcze, ono wzgórze,~Kędyśmy stali, tłum wielki otoczył,~Ciągnąc 7450 Obra| okazywać zbyteczny pośpiech. Staliby tak do południa może, porozpierani 7451 Obra| przypominających kanonickie stalle, siedziało kilkunastu żołnierzy, 7452 Now | zamkniętych kościelnych stalli podobne ławy oskarżonych 7453 Now | wyciętym trzewiku z błyszczącą stalową sprzączką.~Stary Mendel 7454 Obra| gruntem, na którym tu silnie stanąć można, jest grunt najściślejszej 7455 Obra| różnorodnych, psychicznych stanach.~Zwykle w numerze znajduje 7456 1 | zapatrzony w Dolores białą~Stanąłem. Tętent ucichał w oddali.~ 7457 Now | się po ścianach sączyło.~Stancja nasza wypróżniła się do 7458 Obra| wziętą. U furty tego gmachu stanęłam po raz pierwszy w dzień 7459 Obra| uspokoić Dziką. Rozpięłam jej stanik i zmaczawszy chustkę w dzbanku 7460 Now | pstrocizna, rozmaitość ubiorów, stanów, fizjonomii, wieku; wszystkie 7461 Obra| czole wygładza się i znika.~Stanowczo nie wygląda w tej chwili 7462 Obra| ścianą.~Nie jest to rozdział stanowczy.~To z jednej, to z drugiej 7463 Now | powiedziała jej matka bardzo stanowczym głosem. -~Taki "porządek" 7464 Now | jest. że przedmioty- stanowiące istotę czynu karnego zabrane 7465 Obra| jednym z trzech krzeseł, stanowiących wraz ze stołem całe umeblowanie 7466 Obra| wypowiedziana; melodykon także stanowił pewne urozmaicenie; a wszystko 7467 Obra| zdań i budujących maksym. Stanowiło to jego specjalność i przedmiot 7468 Obra| mniej; ci mają ważniejsze stanowisko w sali. Jest tu powroźnik 7469 Obra| jakie człowiek, na tym stanowisku stojący, położyć może względem 7470 Now | że to nie z chłopskiego stanu szło, tylko z takich Mazurów, 7471 1 | I nie wiedziałem, gdzie stąpić mi nogą,~Bo wszędzie była 7472 Now | Kozyrek heto zawywaje...~Stąpił krokiem, chciał iść, do 7473 1 | dalekich słucha,~A gdzie stąpiła, tam rosy rzęsnemi~Sypały 7474 Wier| taki słodki a mocny,~Gdzie stąpisz dookoła...~Bo smółki topną 7475 Obra| przygarnia kaleki i niemocne starce!~Tu pan radca dziwi się, 7476 Now | trapić, póki nogi i oczy starczą, póki i w ręku siła jest. 7477 Obra| biedną, której praca ledwo starczy, by głodu nie zaznać. Mamże 7478 1 | na zimnej podłodze,~Takie stargane włosy ma, tak blada,~Nie 7479 1 | jasna, co pędzi~Z gwiazd starodawnych chmurę zerwaną,~Czerniącą 7480 Obra| gminie. Wie on, że taka starota to jak pęknięty garnek: 7481 Obra| też miała już, niewiele starszego od siebie. We dwoje biegali 7482 Obra| a do kancelarii wszedł starszy strażnik Jakub, inaczej 7483 Now | tylko która była choć trochę starta, natychmiast z szeregu 7484 Obra| widywałam tam ich matkę, staruszkę siedmdziesięcioletnią może, 7485 1 | jako o tym mówią ludzie starzy,~Niechaj mi uszy napełni 7486 Now | od cieląt, od drobnego statku, a może i wprost z chałupy 7487 Wier| dzikie gęsi na ugór lecą,~Jak staw zarasta trzciną...~ ~"A 7488 Obra| ocierał i znów do roboty stawał.~Tajemnicą tej wytrwałości 7489 Now | szczególne wrażenie.~Przechodnie stawali i wzruszali ramionami. Parę 7490 Obra| Łatwo się pocił, a w sali~stawało się gorąco.~Tymczasem Kuntz 7491 Obra| musimy to uwzględnić i stawiać przystępniejsze cyfry. Namyślcie 7492 Obra| Przecie mu i felczer pijawki stawiał, i pan doktor mu proszki 7493 Obra| przewidywać należało, a władza stawiała mur ochronny, niejednokrotnie 7494 Now | mojej skromnej opinii, to stawiam wniosek, aby doraźnie wezwać 7495 Now | sformułowania pytań, które miały być stawiane przysięgłym.~Sąd oddalał 7496 Now | moje okno krzyż nie chcę stawić! Ja się nie chcę wstydzić, 7497 Obra| wielu, mimo rannego chłodu, stawiło się na zebranie w kamizelkach 7498 Obra| się rozpalają do każdej stawki. Cóż syn? Syn go mógł darmo 7499 Obra| wydłużone i wyruszone ze stawów. Rzecz dziwna, przeobrażeniu 7500 Obra| życie takich obrębków i stebnówek, jakie się tu praktykują 7501 Obra| której uderzy cię na nich woń stęchła i o mdłości przyprawić mogąca. 7502 Obra| odgadywać się dawała po stęchłym powietrzu raczej, gdyż ściany 7503 Dzie| za ocean jadę~I nie będę Stefkiem chyba,~Jak nie chwycę wieloryba!~ 7504 Obra| nagle trząść się zaczynał i stękał jak ciężko chory człowiek.~ 7505 Now | odwróciła głowę do ściany i stękała z cicha.~Usunięcie szafy 7506 Now | krzywe drewno, że lada czego stękasz...~Był kożuch, nie ma, ta 7507 Obra| Rozumiem!~Podniósł się Osmólec, stęknął, pociągnął kilka razy nosem, 7508 Obra| ulicy Złotej", a urzędowy stempel tego tytułu silnie odciska 7509 1 | pod wielkie drzewa,~Gdzie stercząc z zgliszczów sczerniałym 7510 Wier| od brzegu...~Lecz brakło steru i w błędnym tym biegu~Nie 7511 Now | gramolić się chciał na nią.~- Stęskniła się bez nas szkapa, co?... 7512 Now | rozdarcia, jaki kosz jaj do stłuczenia. Tu wybuchła ta dzika żądza 7513 Obra| denkami od butelek i skorupami stłuczonych szklanek, którą to manipulację 7514 Obra| się tu, to tam odezwało stłumione łkanie, wreszcie buchnął 7515 Obra| korytarzach słychać szept stłumiony. Kto za tym głosem iść może, 7516 Obra| który się z sofki na ziemię stoczył, zakrzyknął. Onufer bezprzytomnie 7517 Obra| niecierpliwości:~- Czegóż stoisz? Ruszże się z kąta!~Kuntz 7518 Obra| sofkę w stołowym pokoju stojącą dla poobiedniej drzemki 7519 Obra| zeszkliwia i upodabnia do stojącej w błotnym dole wody. W trzecim 7520 1 | widząc, że tak przed nią stoję,~Dłoń, jak mgła, lekką podniosła 7521 Obra| a myśl ma zajęta innymi, stokroć ważniejszymi sprawami.~I 7522 Now | rozsypując bratki polne i białe stokrocie. Szkapa delikatnie z rąk 7523 Obra| przedtem jest jeszcze warsztat stolarski, gdzie się wyrabiają bardzo 7524 Now | to do kancelarii, a to do stolarzy, a to o furmankę - kiedy


0-cenic | cerem-dobro | dobry-gadas | gadat-jawne | jawni-kroch | kroci-metny | metod-natch | natez-oczek | oczka-ostrz | oswia-pocie | pocil-powie | powin-przez | przod-rozdz | roze-skolt | skoml-stola | stole-tknie | tkwil-utarl | utart-wrzas | wrzaw-wyzla | wyzlo-zaspa | zaspo-zniew | znika-zzolk

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License