0-cenic | cerem-dobro | dobry-gadas | gadat-jawne | jawni-kroch | kroci-metny | metod-natch | natez-oczek | oczka-ostrz | oswia-pocie | pocil-powie | powin-przez | przod-rozdz | roze-skolt | skoml-stola | stole-tknie | tkwil-utarl | utart-wrzas | wrzaw-wyzla | wyzlo-zaspa | zaspo-zniew | znika-zzolk
Part
7024 Now | sierści, do kudłatego łba skomlącej psiny.~- Kozyrek heto...
7025 Now | Felek - to ci całą drogę skomli, że głodny. Muszę ci mu
7026 Now | zaczynała drżeć mocno, a psina skomlił krótkim, żałosnym piskiem,
7027 1 | serce pęknie, czyj śmiech skona?...~Wtem biały anioł, co
7028 1 | tam były~Zjawione, bobym skonać nie miał siły.~A to, co
7029 1 | Szatańskich widzeń mękę przed skonaniem~Tak, jako o tym mówią ludzie
7030 Now | naszym rozumieniu coś jakby skończenie świata.~Zaraz też wyleciawszy
7031 Obra| jego kolana - i audiencja skończona. Taż sama ceremonia odbywa
7032 Obra| aż wreszcie wszystko było skończone, załatwione i pierwsza msza
7033 Now | wołał Felek z miną skończonego libertyna - żeby o co, jak
7034 Now | chwilę zdawało się nawet, że skończy; sam może przelotnie myślał
7035 Obra| albo "Święty Boże". Gdy skończysz, spostrzegasz, że klęczą
7036 Now | ziemniak, znalezioną w podwórzu skórkę z cytryny...~I szkapa nas
7037 Obra| schody otwierać ci numery.~Skoroś to zdobył, wygrałeś.~Najpilniejszą
7038 Obra| czołgającego się na czworakach ze skorupą w ręku, którą skrobie stopnie.~
7039 Obra| wypolerowana denkami od butelek i skorupami stłuczonych szklanek, którą
7040 Now | obwisłą, ucho nastawione. Mimo skórzanego fartucha widać było drżenie
7041 Obra| gdybyś z chwilek takich skorzystać nie potrafił.~Drogą, na
7042 Now | słowa uderzyły ich swą siłą. Skorzystał z tego długi student, a
7043 Obra| rzuca w stronę korytarza skośne, urwane spojrzenia, mówiąc
7044 Now | prezesa niemal zupełnie skośnymi się stały. Tymczasem prokurator
7045 1 | niemowlątkiem~Na ręku, stanął i skostniał u proga.~Aż mu do oczu podeszła
7046 Now | zziębnięty i zacierając skostniałe ręce. od proga~zawołał:~-
7047 Obra| warząchew i proponuje ci skosztowanie -porcji dla chorych - zdrowi
7048 1 | ziemią lireczki szły szklane~Skowrończych głosów, które się na łuny~
7049 Wier| żaby dziobem bierze...~A skowroneczek do Boga leci~I śpiewa swe
7050 1 | i jagniąt swych trzody;~Skowronek oto zabity jest lichy,~Pszczoła
7051 1 | Ranek był wczesny, srebrny, skowronkowy,~Gdyśmy z pól zeszli, co
7052 Obra| złodziejka!... Niewiele nawet skradła, nie opłaciło jej się...~
7053 Now | drzwi otwartych w ten sposób skradziono masło i sery, to była to
7054 1 | ziemi~Sypiąca łzami, jak skrami srebmemi.~ ~Więc zapatrzony
7055 Wier| przegiąć trzeba,~Żeby choć. skrawek, choć odrobinkę~Zobaczyć
7056 Obra| się w grubych rękach rwie, skręca i jest przedmiotem srogich
7057 Now | już, już i na drugą ulicę skręcił, bom patrzył za nim, a ojciec
7058 Obra| koni, które w bok z wozem skręciły.~Chwycił lejce i wywijając
7059 Obra| nie poniosą i karku nie skręcisz, znaczy to, że nie wszystkie,
7060 Now | dostatek i o drzewo nie ma skrętu. To drugi krzyż stoi, stoi,
7061 Obra| prosi o ulgę, nie prosi o skrócenie terminu, choćby nawet wiedział,
7062 Obra| nich manifestów, które by skróciły termin ich kary.~Jest zwykle "
7063 Obra| wynędzniała, ale szlachetnie skrojona. Brwie - jak mówił Jakub -
7064 Obra| prowadzący etap uwzględnił to skromne życzenie. Zakomenderowano
7065 Now | uznaje słuszność tej mojej skromnej opinii, to stawiam wniosek,
7066 Now | Mendel odbiera od niej ten skromny obiad; nie je go wszakże,
7067 Obra| przemaga, szczególniej na skroniach i czole, które się nieraz
7068 Obra| włosy zarastają mu głęboko skronie. Probst idzie śmiało i macha
7069 1 | skrzydło jaskółcze się przetrze~Skroś burzy, tedyć ją i duch przeminie.~
7070 Now | ogarnęła taka żałość, taka skrucha, żem na kolana padła, jakby
7071 Obra| mająca na zawołanie łzy, skruchę, szczerość, wszystko, co
7072 Now | bułce dała.~- A to ci baba skruszała! - szepnął Felek, po czym
7073 Wier| pracować na dzieci~Wśród skrzących mrozów i wietrznej zamieci!~
7074 Now | ginęły.~- Oj, batem, batem - skrzeczała chuda kucharka z drugiego
7075 Now | nieochybne niebezpieczeństwo skrzepiły starego Żyda. Położył rękę
7076 Now | nóżkami i wyszczerbionym skrzydełkiem. Natychmiast zaczęliśmy
7077 1 | po ziemi~Mogił przelata skrzydłami mrocznemi~I krzywdy ludów,
7078 Wier| latały a niebem,~Białymi skrzydły zakrywszy błękity,~A mroźne
7079 Now | co. Ledwo sprawę do sądu skrzykną, już się to do miasta procesją
7080 Wier| ściany tłukł głowę,~A ściany skrzyły się jak diamentowe...~Bo
7081 Now | ojciec od kaszy, wyszukał w skrzynce dwa gwoździe i w ów jaśniejszy
7082 Now | włosy pokrywa jarmułka, a skrzyp nowych z długimi cholewami
7083 Obra| dala jak śnieżne kłęby i skrzypiąc jędrnie za każdym dotknięciem.
7084 1 | świecić;~I uciszyły się skrzypiące krzyże,~I wszystko stało
7085 Now | pracy, żelazny wąski nożyk skrzypiał w soczystych głąbach, a
7086 Now | porwie, a tymi krzyżami skrzypieć zacznie a zapaskami łopotać,
7087 Now | miał. ja 'tu nikogo nie skrzywdził, ja tu warsztat mam...~Nie
7088 Obra| przygarnia tych, których skrzywdziło życie, przygarnia nędzarzy
7089 Now | mleczów tkwił nad czołem pod skrzyżowanym rzemieniem. Z grzywy opadały
7090 Now | stołka, a nie przestając skubać rzadkiej bródki, skromnie
7091 Now | zwiesiwszy łeb swój ciężki, skubała nas po włosach, po kurtkach
7092 Now | Gdański, bez ruchu, bez głosu. Skulony, z łokciami wspartymi o
7093 Obra| donośny. Ci, co się zrazu skupiają dokoła, aby cię słyszeć,
7094 Now | stojący na stole krzyż skupiał w sobie promienie świecznika,
7095 Obra| klatkach zwierzęta- Spojrzenia skupiały się w dwóch punktach. Jedni
7096 Now | śladu, uwaga się zaostrzyła, skupiły rozproszone myśli, pan Hieronim
7097 Obra| na ławach, na podłodze, skupione, cisnące się, zadumane nieraz.
7098 Obra| cala jego wielka, ciężka, skurczona w sobie postać przypominała
7099 Now | stojącego w drzwiach studenta, skurczony, zebrany w sobie, syczący,
7100 Obra| haresztanta i wszystko się skurczy. Dość już było ciężko (tu
7101 Now | stłumionym głosem.~- Prusy skusali! - odrzekł Ustim z głębokim
7102 Obra| najobszerniej i pociąga za sobą skutki najfatalniejsze. Do niej
7103 Now | przysięgłych w nieświadomości co do skutków orzeczenia stopnia i rodzaju
7104 Now | czekała matka, a gdym jej o skutku naszej wyprawy powiedział,
7105 Obra| raz przyniesiono kaszę ze skwarkami z sadła. Aż tu gwałt. Najpierw
7106 Obra| świat stoi. Poszło jej o skwarki, na których jakoby pokrzywdzoną
7107 Now | w sobie jakoby gadziny, skwierczą szyszki, smolna żywica syczy,
7108 Now | Cienka świeca dogasała, skwiercząc w cynowym lichtarzu.~Nazajutrz
7109 1 | ciszę,~I dziatek drobnych skwierk, i wrzask niewieści,~I skamieniałej
7110 Now | objęła, dało się słyszeć słabe, żałosne skomlenie pokurcia.~
7111 Obra| w drodze łaski, z powodu słabego zdrowia, na więzienie dożywotnie.
7112 Now | nogę, szczypnął mnie, w słabiznę tak, żem omal nie wrzasnął.~-
7113 Now | że uczuwa ból w okolicach słabizny i niespokojnie obziera się
7114 Obra| czym wybrać?...~Pod jesień słabnie to jak muchy. Wolałaby babę...
7115 Now | dziurę to dużo mocy wpada i w słabość się obraca. I dużo rozumu
7116 Obra| rana do nocy. Główną ich słabością było to, iż ogólnie chciały
7117 Obra| bezdomnym daje dach nad głową, słabych wspiera.~Tu czując, że mu
7118 1 | długie miedze stóp bosych śladami~Aż pod mur miejski goniły
7119 1 | których pachty miody,~Już idąc śladem smętnej mojej ksieni,~W
7120 Now | wódka zostawiła na nim swe ślady. U ozutych w postoły nóg
7121 Dzie| przyszła.~ ~Przeleciała Śląsko,~Przeleciała Kraków.~Czerpało
7122 Dzie| A ta śliczna Wisła~Na Śląsku wytrysła,~Przeleciała kawał
7123 Now | Idziem, tak matka mówi: ,,Sława Bohu" Tak Tyt odrzekł: ,,
7124 Obra| to siedziała wówczas la sławna Zabór., która otruła kochanka
7125 Now | nie będzie ani hunoru ani sławności, ani mądrości. to po co
7126 Now | i krzyczał:~- A to jest sławny jeździec z suteryny, co
7127 Obra| słuchać mszy w oddziale śledczym przy ul. Długiej, ale ponieważ
7128 Now | pominiętego w pierwiastkowym śledztwie z godnym pożałowania pośpiechem.~
7129 Obra| szczegółami, jakich żadne śledztwo dobyć by z niej nic zdołało
7130 Now | melancholijnie zwróciwszy ślepe, zbielałe oko w słońce.
7131 Now | ta szkapa takiego w tym ślepiu ma, co tak świdruje?...
7132 Obra| Nie widzisz, że skrzynia? Ślepyś?...~- Prrr... prrr... -
7133 Now | zasypiać.~Ojciec i teraz grał ślicznie. Z początku wesoło, raźnie,
7134 Obra| proszę pani - a tu tyle śliczności, że nie wiedzieć, na co
7135 Obra| konferencji, jeszcze je ślinił obracając w pulchnych palcach
7136 Wier| pacierze...~ ~A dech ci taki słodki a mocny,~Gdzie stąpisz dookoła...~
7137 Obra| pensjonarki, rzekła cichym i słodkim głosem: "To macocha... wszystko
7138 Obra| winnicy; jest Wetlinger Urban, słodowinik; jest Tödi Mayer, ślusarz;
7139 Obra| ona zawsze z niezmienną słodyczą mawiała: "Źle się zrobiło,
7140 Now | He!... - rozśmiał się słodziej jeszcze pan Łukasz. - I
7141 Obra| nie może... Układła się w słomie i leży, a prosiaki przy
7142 Dzie| ŻUCZEK~ ~Wyszedł żuczek na słoneczko~W zielonym płaszczyku.~-
7143 Wier| też tam dzieci chodzą w słoneczku,~Po trawce, po zielonej?~ ~
7144 1 | zielenie,~Czerwona strzała słoneczna nadleci~I głów tych dotknie
7145 Wier| izbie gość zjawił się błogi:~Słoneczny promień wiosenny, majowy!~
7146 Obra| kędyś daleko, na szerokim słonecznym błękicie.~"Kto wie? Może
7147 Obra| całej siły. Coś mu żre oczy; słonego coś, gorzkiego... Żre i
7148 Obra| krucyfiksie i Chrystusie z kości słoniowej i jakieś błogie ciepło napełnia
7149 Wier| nas wcale nie ma winy,~Że słonka Jaś nie doczekał?~ ~
7150 Obra| dopłatą?~Cisza nastaje po tych słowach pana radcy. Jaki taki liczy
7151 1 | twarzy~Ciszę uśpionych harf słowiczych miała,~I była jak kwiat,
7152 Now | wtedy bez pachniał!... A co słowików śpiewało...~- A jaka ty
7153 1 | nocą gorącą i parną.~ ~Są słowikowie, co po lasach jęczą~Nieutulonym
7154 Obra| za najmniejszym gryzącym słówkiem, jakiego sobie przecież
7155 Obra| zawsze uwzględnioną - dostaje ślub i idzie na Sybir.~Przy każdej
7156 Obra| który ten rodzaj mistycznego ślubu dusz wprowadził w użycie
7157 Now | Wzrok ich się zaostrzył, słuch wysubtelnił. stopień wrażliwości
7158 Now | tych mówców, którzy nad słuchaczami panują nieodpartą siłą logiki
7159 Now | sprostował nieco i z góry na słuchaczy spojrzał. Zdawało się nawet
7160 Now | gniewanym nie widział.~- Słuchaj, ty! - przemówił wreszcie,
7161 Wier| śnieżnej przestrzeni,~A noc słuchała, smętna, a niebiosy~Pełne
7162 Obra| żniwa, szkółkę. Nieraz też słuchałam opowiadań, które się zaczynały
7163 Obra| się kobiet pełna izba i słuchały z wielkim zajęciem, które
7164 Obra| więzienia szczególniej złudzeń słuchowych wystrzegać się należy.~To,
7165 Obra| którymi jest wielu dawnych sług zabitego, iż żaden z nich
7166 1 | i nie gada...~ ~Za nimi sługa stary, z niemowlątkiem~Na
7167 Obra| coraz silniej, spojrzenie słupieje. Widzi, jak syn oddala się
7168 Obra| połączonych luźnym łańcuchem słupkach, które niewielki, żwirem
7169 Now | złe to jest takie, co dwa słupy są i co na nich nierówne
7170 Now | chłopaki od Kołodziejskiego ślusarza i od szewca Pocieszki zebrali
7171 Obra| baba. Tęga, barczysta, dość słuszna, twarz miała ospowatą jakby,
7172 Now | nie pierwszej młodości, słusznej tuszy i powolnych ruchów.
7173 Now | wypadku dali dobitny wyraz słusznemu oburzeniu waszemu, oburzeniu
7174 Obra| w latach, siły dobrze mu służą i do każdej lżejszej roboty
7175 Obra| uliczną najgorszego gatunku, służąc im za cel dowcipów i konceptów
7176 Obra| wydzielana bywa. Zdarza się, iż służąca za mamkę kobieta, której
7177 Obra| bocznych do małej komórki, służącej niekiedy za kozę, wiodących;
7178 Obra| zaś wszystko gruby wojłok, służący do okrywania się.~Wszystkie
7179 Obra| wyrok za kradzież rzeczy służących do kobiecego ubrania. Otóż
7180 Dzie| śniadanie...~Idzie ojciec, służba cała,~Patrzą... a tu myszka
7181 Obra| nich dłużej nad kwartał w służbie tej wytrwać nie mógł, a
7182 Obra| zapalić cygara, które miało mu służyć do umilenia przykrej konferencji,
7183 Now | który włóczędze za podporę służył.~I did. i pokurć patrzyli
7184 Now | roku już ono chłopaczysko służyło przy dworze, kiedy mu matka,
7185 Now | chłopaki sporządzają latawce, słynne na całą ulicę; synek gospodarza
7186 Now | stale używał w tej porze.~- Słyszałeś pan nowinę? - zapytał siadając
7187 Obra| moja... - odpowiada ledwie słyszalnym szeptem Kuntz Wunderli.~
7188 Wier| Rok ten był ciężki: ulewa smagała~Srebrnym swym biczem wiosenne
7189 Now | siny dymek i tak Mendlowi smakuje. Siny ten dymek ma i to
7190 Wier| cmentarza,~Co myśliciela smętnego przeraża,~To siew bez plonu,
7191 Wier| Spojrzał po izbie okiem smętnem, mgławem,~Potem na jasność
7192 1 | snadź patrzał na ziemię tę smętny,~Bo wschód posępny był i
7193 Wier| smutnemi.~Jak ci, co mówić nie śmią, że są głodni!~ ~Wreszcie
7194 Obra| przypadło, to się cięgiem śmiała. Cha, cha, cha! i cha. cha.
7195 Now | wszystkiego. Gdzie, nie śmiałby i wstyd by mu było, ale
7196 1 | na nią taką zadumaną,~Nie śmiałem pytać, gdzie wiedzie ta
7197 Now | Gdyby się wilczęta po lasach śmiały, musiałyby tak właśnie wyglądać,
7198 Now | wybuchem krzyku, świstania- śmiechów. klątw, złorzeczeń. Ochrypłe,
7199 Obra| przed sam ganek kancelarii, śmiejąc się i rozmawiając głośno.
7200 Now | Czego wy się tam tak śmiejecie, chłopcy? - zapytała słabym
7201 Now | podnosiła się coraz wyżej, coraz śmielej: oczy już nie z dołu w bok,
7202 Obra| strażnik otworzył także. Te są śmielsze jeszcze. Na ciebie patrzą
7203 1 | odpuszczę!~Straszną ten śmiercią tutaj zginąć musi..."~Zaprawdę,
7204 Obra| twarz jego wystąpił wyraz śmiertelnego strachu, zaciśnięte ręce
7205 Wier| jakimś głuchym...~Pierś jej w śmiertelnej podniosła się męce~I znowu
7206 Obra| wzrokiem; na jego twarz śmiertelnie stroskaną nie wybił się
7207 1 | widziałem, że go od powroza~Śmiertelniej dławi strach i trupia zgroza.~ ~
7208 Obra| narobiłam im takiego gwałtu..."~Śmiertelność była podówczas w Serbii
7209 Now | tej chwili jak cienkie, z śmiertelnym pośpiechem bijące w żarze
7210 Now | wobec niego nie- właściwą i śmieszną.~- Cóż to pana tak dziwi? -
7211 Wier| wież nie mają...~ ~A sosny śmigłe szumią a szumią,~A brzozy
7212 Now | Stary Mendel kręci głową, smokcząc mały. silnie wygięty wiśniowy
7213 Wier| Gdzie stąpisz dookoła...~Bo smółki topną i mirrę sączą,~I zdrowiem
7214 Now | gadziny, skwierczą szyszki, smolna żywica syczy, kapie... Aż
7215 1 | Tego, co krwawi i co mi ją smuci...,~Nikt mi już nigdy sprzed
7216 1 | błyskały z wież krzyże,~Miał smukłe, pełne gniazd gołębich szczyty.~
7217 Now | i bezbrzeżnym napełnione smutkiem, jak te wydmy piaszczyste,
7218 Wier| szumem~Ponad tych istnień smutną tajemnicą...~Zapłatę swoją
7219 Now | poważnie, ma w sobie coś ze smutnego żartu, i to. co mówi żartem,
7220 Wier| Patrząc na ojca oczyma smutnemi.~Jak ci, co mówić nie śmią,
7221 Now | ciągle był czegoś zły i smutny.~- Felek! Co ty gadasz? -
7222 Wier| Bogiem~I miłosierdziem, i smutnych odwagą,~Gromadzić skarby
7223 Wier| słońce ledwo~Przeciśnie. smużek złoty!~ ~A co tam żuczków,
7224 Now | ubitej z gliny podłodze.~Smyrgnęły, gdym weszła, pod przycieś,
7225 Wier| tu ci zając spod miedzy smyrgnie,~Przepiórka w głos zadzwoni...~
7226 Wier| okienko,~Czy mu się czasem nie śni...~ ~.........................................~ ~"
7227 Obra| kieliszki pije twoje zdrowie.~Po śniadaniu prowadzi cię gospodarz do
7228 Obra| młodszej Heleny, która miała w śniadawej twarzy i niebieskich oczach
7229 Now | im czoła, policzki mieli śniade, zapadłe nieco, miny nastraszone
7230 Obra| jakby i śniadszą jeszcze od śniadej odzieży więziennej. Na dziecku
7231 Now | przygorzałej, powiece i matowa śniadość cery, która pod wpływem
7232 Obra| dziecku także już odcień tej śniadości był widny. Kiedym je wzięła
7233 Obra| miała twarz martwą jakby i śniadszą jeszcze od śniadej odzieży
7234 Now | zaciągnąć kazał, kiedy we śnie usłyszałem jak gdyby znajome
7235 Wier| głowę~Ukryło kędyś za chmury śniegowe.~ ~Sąsiad przemówił do niej: ,,
7236 Dzie| jej się nie boimy,~Dalej śnieżkiem w plecy zimy,~Niech pamiątkę
7237 Obra| niezwykłym. Szczególniej uderza śnieżny gors u koszuli, na którym
7238 1 | co będzie im się kiedyś śniła~Aż po wiek życia?... Ona
7239 Now | nie kościół, a jakby .się śniło... Gdzie! Na najcieplejszym
7240 Wier| szybami drobnemi~I jasnym snopem rzucił się po ziemi,~Jak
7241 Obra| lnu albo konopi, a każdy snuje swoją nić szarą... Kółka
7242 Obra| powieszona i odcięta - snuła się tam jak widmo złowróżbne,
7243 Obra| postaciami, co się po uliczkach snuły.~Aresztanci chodzili po
7244 Obra| czemuś i czymś przerażał w sobie-Po czy m znów nagle trząść
7245 1 | jady krew zmienia,~A żywot sobiem zbrzydził...~ ~Rzekła: -
7246 Wier| SOBOTNI WIECZÓR~ ~Od zgrzytającej
7247 Now | szkapy szczaw zajęczy i soczystą babkę, której pełno było
7248 Now | wąski nożyk skrzypiał w soczystych głąbach, a głowy padały
7249 Now | co wetknąć nie ma, a taką sodomę-gomorę po świecie robi!~A Felek
7250 Now | uśmiechał się także. Filuteria sofisty błyszczała mu w oczach,
7251 Obra| resztę obiadu zjadłszy, na sofkę w stołowym pokoju stojącą
7252 Now | mieliśmy na obiad ziemniaki z solą tylko, bo okrasy brakło;
7253 Now | Trójcę, na odpuście, na Solcu...~- Pamiętam - szepnęła
7254 Obra| izbie, jak i pomiędzy izbami solidaryzującymi się z sobą. Drzwi, których
7255 1 | zachodnie,~Z wierzchołków sosen zatliwszy pochodnie.~ ~A
7256 Wier| się okrutny~Po wielkich sosnach niesie!~ ~I wielkie jakieś
7257 Now | wszystkie jeden w jeden, z sośnie takich wyrobione, że to
7258 Wier| Piękniejszych wież nie mają...~ ~A sosny śmigłe szumią a szumią,~
7259 Dzie| dwa chrabąszcze,~A krajały sowy.~ ~Za to im musiałem płacić~
7260 Obra| stróż pyta: co to pani tak spaceruje po tych schodach? A ja mówię:
7261 Wier| sosnowy,~Na deski starej, spaczonej podłogi,~Na tapczan nędzny,
7262 Now | Co noc się bić musimy, bo spada...~"Handel" już kołdrę zwinął
7263 1 | ścieżeczka pochyła,~W dół spadająca od leśnej polany,~Na której
7264 Obra| Ciężki żółtawy warkocz spadał jej nisko na kark, a mała
7265 Now | jego przechodzi wszystkie spadki od niskich, spiżem brzmiących,
7266 Now | łagodnych wyniosłości i spadków łysiny prokuratora i odstrzelał
7267 Now | trzeba, żeby z niego nie spadł.~- Dalej! jazda! - krzyknął
7268 1 | moje, jak dwie mewy drżące,~Spadły z powietrza pełne wielkiej
7269 1 | Chryste! Tą się hańbą spalę...~Nie! To nie ludzie byli!
7270 Now | drobni, przymizerowani, spaleni wiatrem i słońcem. Najstarszy
7271 1 | niosły nieprzytomne~Wskroś spaleniska, pomiędzy iskrzyce~Bomb
7272 Now | teraz na ziemi na sienniku spali!...~- Wielka parada! - odkrzyknął
7273 Now | wody utopić ani do ognia spalić, ani do ziemi zakopać. Un
7274 Now | dziecko będzie spokojnie spało! Nasze miasto bardzo dużo
7275 Now | żarze skrzydełka ćmy na wpół spalonej.~Nagle słyszy, że do niego
7276 Obra| tam znów za nieporządki w spaniu?~Wyprostowany strażnik głębiej
7277 Now | wstawano od kart późno, spano długo, jedzono obficie.
7278 Now | dziada jakby urzeczony, a spazmatyczne ziewanie otwiera mu usta.
7279 Obra| kolos, oparty o mnie, zaczął spazmatycznie wstrząsać, a kiedy po kwadransie
7280 Obra| A tuż zaraz chwycił ją spazmatyczny i niepowstrzymany śmiech,
7281 Obra| tu, jak i na korytarzach specjalne, że tak powiem, więzienne,
7282 Obra| Gmach nie posiada żadnego specjalnego nazwania, co samo już dowodzi,
7283 Obra| maksym. Stanowiło to jego specjalność i przedmiot prawdziwego
7284 Now | nastręczali, dużą część dnia spędzając w stajence.~Od kiedy zagroziła
7285 Obra| Nigdy nie zapomnę ranka spędzonego w więzieniu 25 grudnia 1882
7286 Obra| dzień nastał. Aresztantów spędzono w jednej chwili w korytarze,
7287 Wier| ocierając z potu.~Po dniu spędzonym wśród maszyn łoskotu~Chciałby
7288 1 | miałem serce, jak kamień spękany.~Co me ma krwi ni łez, ale
7289 Now | druga, zatrzeszczały badyle, spełgły w górę, jakby kto pióro
7290 Obra| robotę w domu i w sklepie sam spełniać musiał, gotując przy tym
7291 Obra| natężeniu mózgownicy ku spełnianiu rozkazów "wielmożnego".~-
7292 Obra| życzenia ludzkie Opatrzność spełnić pośpiesza.~Łatwo pojąć,
7293 Obra| towarów kolonialnych w X, spełnione w miesiącu wrześniu rb.~
7294 Obra| Ujęty nie bronił się i do spełnionego podwójnego morderstwa od
7295 Now | która po stronie pojedynczo spełnionych przestępstw powiewała jak
7296 Obra| dniu, w którym zabójstwo spełnionym zostało, Julek do opiekuna
7297 Now | je prędko rękawem starego Spencerka.~- I cóż. Anulku? Jak ci
7298 Obra| wszystkimi słychać głos Spenglera. Na twarz pana radcy bucha
7299 Obra| interes, i szepce z kumem Spenglerem.~Tymczasem pan radca uderza
7300 Wier| łąki kędyś po rosie słychać~Spętanych rżenie koni..."~ ~.........................................~ ~
7301 Wier| główkę, gdzie myśl głucho śpiąca~Nie znała światła innego
7302 Obra| drugiej, kiedy idzie liczyć śpiące pod numerem aresztantki.~
7303 Obra| stojący i uderzywszy nim śpiącego w głowę. na miejscu go zabił.
7304 Now | chodzi nad nimi gorące, spiekłe, przeraźliwie jasne i wypala
7305 Wier| się pracy,~Nikt się nie spiera...~ ~I choćby garścią rwał
7306 1 | jako chmury, za wiatrem gdy śpieszą,~Tak wskroś mnie idąc, w
7307 Now | przystają z robotnikami, śpieszącymi do kopania fundamentów pod
7308 Obra| Boże, po co się człowiek ma śpieszyć. Czas i tak leci.~Już tylko
7309 Now | do szczupaka i do wista śpieszyło, przyłączył się nagle do
7310 Obra| zielonym kitajkowym fartuchu spiętym na mosiężną haftkę z łańcuszkiem;
7311 Wier| Może oszaleć i płakać, i śpiewać -~Bóg mu przebaczy...~ ~
7312 1 | Albo wiatr trącał o lirę śpiewaczą?~Czy znasz anioły, które
7313 Now | a to że w' sieni słowiki śpiewają, a to że na ścianie, tam
7314 Now | pachniał!... A co słowików śpiewało...~- A jaka ty wtedy śliczna
7315 Obra| bieleniu płótna, o pieśniach śpiewanych przy wspólnej pracy na polu
7316 Obra| ministrantury i donośnym, czystym śpiewem podtrzymywała, owszem, zagłuszała
7317 Obra| którym błyszczą drobne złote spinki. Podniósłszy głowę pan radca
7318 Wier| bratniej, i taka surowa,~Tak spiskująca ławkami w półkole~Na ludzką
7319 Obra| kancelarii, gdzie z niej spisują protokół i pozostawiają
7320 Wier| błądzi,~Czy wy, co grube spisujecie tomy~Karnej ustawy, a nie
7321 Dzie| tygrysy~Na sztyk wezmę u swej spisy!~Lew!... Cóż lew jest?! -
7322 1 | tak nad nim rozbrzmiały te spiże,~Zdawał się w niebo róść
7323 Now | wszystkie spadki od niskich, spiżem brzmiących, do wysokich,
7324 1 | jakby huk działa...~Pękła spiżowa pierś i tylko długo~Serce
7325 Obra| Jezu!...~Rękami nad głową splasnął, palce splótł i czołem o
7326 Obra| przylepiając się do niej, spłaszcza, maleje, w mur wsiąka niemal.~
7327 Now | oba za czupryny chwycili i splątali jak kłębek, potoczyli razem
7328 Obra| godzi się bardzo dobrze ze spleśniałą jakby cerą więźnia i zwykle
7329 1 | Mogące zblednąć albo żarem spłonąć,~Ktokolwiek jesteś, co znasz
7330 Obra| nad głową splasnął, palce splótł i czołem o podłogę z głuchym
7331 Obra| podnosi głowę, wytrzeszcza spłowiałe oczy, wyciąga jak żuraw
7332 Now | chałata założył i bokami spluwał. Zupełnie jakby czekał na
7333 Now | zaglądali z rzadka, a zajrzawszy spluwali przez zęby. Istotnie, aż
7334 Obra| oczy rękawem. O gwizdaniu i spluwaniu nie było już mowy.~Wtem
7335 Obra| czerwoną bawełnicą szerokie, spocone czoło.~Syn cofa się w milczeniu
7336 Wier| siekiery ni piły,~I padał spocząć, jak martwy, na ławę...~
7337 1 | z onym aniołem,~Wielkim spoczynkiem były te momenty,~Bom był
7338 Wier| znikczemnienie w zwierzęcym spoczynku?...~Czyliż więc dziwno,
7339 Wier| Wolny! - Wszak może iść albo spoczywać,~Albo kląć z zgrzytem tłumionej
7340 Obra| jej fantazja twórcza nie spoczywała ani na chwilkę. Upajała
7341 Obra| płacht, fartuchów, kaftanów i spódnic. Spódnice i kaftany letnie
7342 Now | się tak ośmielonym, tak spodufalonym z sądem, jakby sam do niego
7343 1 | ciemno,~I życiem dyszy na spodzie mogiły,~I na dnie śmierci.
7344 1 | Ale na sercu, co jej się spodziewa...~A ja wspomniawszy, com
7345 Obra| z frajerami wodzić! Nie spodziewałem się tego po tobie! Zawsze
7346 Obra| pogadać i ,,wpłynąć na nie".~Spodziewam się, iż masz tyle sprytu,
7347 Obra| Czemu nie przyszedł Probst? Spodziewano się, że pierwszy do licytacji
7348 Obra| dają "widzenia", wreszcie spoglądasz na pokryte grubą warstwą
7349 Obra| wpółotwartej furtki.~Aresztanci spojrzeli po sobie. Cygana nie było.~-
7350 Now | na ziemi, toż i oni mogą.~Spojrzeliśmy po sobie. Dwie złote iskry
7351 Obra| ukośnych, dosyć cierpkich spojrzeń.~Tymczasem w korytarzu rozległ
7352 Obra| przedmiot rozmowy choć cokolwiek spokojniejszej, kojącej te rozdrażnione
7353 1 | nie miota.~Albowiem wielka spokojność grobowa~Jest im odpłatą
7354 Now | ślepa - odrzekł na podziw spokojnym głosem ojciec, choć znów
7355 Obra| inicjatorem nowych idei w społeczeństwie, idei z Nowego Świata. Czuł
7356 Now | ten sam zamach na porządek społeczny. Gdyby sprawiedliwość częściej
7357 Obra| moralnych w wielkim religijnym i społecznym stylu, całą kopalnię przestróg
7358 Obra| latach. Zdawałoby się, że te sponiewierane istoty mimo woli wracają
7359 Now | ostatnią instancją w naszych sporach.~Korzystał z tego Piotruś
7360 Obra| spożywania zrobiła sobie rodzaj sportu, że kiedy była bliską śmierci,
7361 Now | których sobie jej chłopaki sporządzają latawce, słynne na całą
7362 Obra| Strawę dostają aresztantki sporządzoną dość czysto i względnie
7363 Now | gimnazista; w długim, na wyrosi sporządzonym szynelu, w dużej, zsuniętej
7364 Obra| gdyby pominął tak wyborną sposobność do budującego przemówienia.~
7365 Now | studenta zdawał się nie spostrzegać. Wzrok miał jak gdyby cofnięty
7366 Obra| drżących nogach.~Baczniejszy spostrzegacz poznałby z łatwością, że
7367 Obra| Święty Boże". Gdy skończysz, spostrzegasz, że klęczą wszystkie, prócz
7368 Wier| ruch globu w błękicie...~I spostrzegł, pełny trwogi i zadumy,~
7369 Now | do sionki.~Teraz dopiero spostrzegłem, że w miejscu, gdzie stała
7370 Now | odgłos młotka. Aniśmy się spostrzegli, kiedy na wozie ustawiono
7371 Obra| tobą biegać, a strażnik spostrzegłszy cię pochyli głowę siwą i
7372 Obra| kładzie.~Co do naiwności, tę spotkać można w starych nawet i
7373 Obra| przykre, gdyż nigdzie nie spotkałam tyle, co tu, rozzwierzęcenia
7374 Now | czapkę w garści. W sieni spotkałem Felka.~- Słysz, ty! - krzyknąłem
7375 1 | zabiegły obrazy~I jakie trupy spotkały mnie sine,~Otwarte mając
7376 Obra| to, więc już cię tu nie spotkam, ty wyprostowany, surowy
7377 Obra| zapytałam raz starego Jakuba, spotkawszy go na schodach.~Jakub spojrzał
7378 Obra| wystawie.~Teraz dopiero spotrzegłam, co tutaj nadaje wszystkim
7379 Now | dziurę. Ajaj, jakie dziurę!~Spoważniał nagle i kiwał głową patrząc
7380 Obra| do arcybiskupa, prosząc o spowiedź, jawną i publiczną pokutę,
7381 Obra| Zaopatrywano się na zimę i to spowodowało pewne zamieszanie w cichym
7382 Now | rzucał, niepewny, czy się nie spóźni. Kiedy wszakże szynel na
7383 Obra| radca wybaczyć mu zechce... Spóźnił się, ale nie winien temu.
7384 Now | jej spokojnie sieczki owej spożyć, a Felek znów wywijał czapką
7385 Now | triumfem. Nic nie zdradzało spożycia "kadryla", a z głębi zapadłej
7386 Now | pchnął i obiad w milczeniu spożył.~Po obiedzie nie wrócił
7387 Now | w jaki sposób masło owo spożytym zostało: z chlebem czy bez
7388 Obra| ilość arszeniku, z którego spożywania zrobiła sobie rodzaj sportu,
7389 Obra| innymi, stokroć ważniejszymi sprawami.~I ta kancelaryjna taktyka
7390 Obra| które, gdy się otworzą, sprawiają gwałtowny, grożący paraliżem
7391 Now | ostrza; cięcia krótkie, sprawne, mistrzowskie, którymi panowie
7392 Now | siłę tej wymowy, ale jej sprawność i jej szyk wojenny, który
7393 Obra| jakże? Będziecie się dobrze sprawowały?~Powtórne, głośniejsze jeszcze "
7394 Obra| co tu robicie, jak się sprawujecie. Dla takich osób powinnyście
7395 Now | kosztuje! To raz na całe życie sprawunek!...~Wszyscyśmy przecież
7396 Obra| uderzona jakąś myślą, potem spróbowała się uśmiechnąć, wreszcie
7397 Obra| Ale z tym, co gmina doda, spróbuje. Nie wymaga wiele. Od razu
7398 Now | raz w ciągu tej mowy głowę sprostował nieco i z góry na słuchaczy
7399 Obra| kark lub między oczy; hałas sprowadzał strażnika, zakochany rzucał
7400 Obra| tu, do kancelarii, każe sprowadzić parę z "ciekawszych" aresztantek,
7401 Obra| tutaj popadła. Jakieś damy, sprowadziwszy się do Warszawy, rozpakowały
7402 Obra| sali. Jest tu powroźnik Sprungli, który się niedawno z wdową
7403 Obra| ucieka, aby latać. Wesoła, sprytna, śmiejąca się szarymi oczyma
7404 Now | trzewiku z błyszczącą stalową sprzączką.~Stary Mendel zamrugał kilka
7405 Obra| wypłakał, obmył i ze stołu sprzątać bez żadnej złej myśli przyszedł,
7406 Obra| bawełniany fontaź dziwnie się sprzecza z jego wyschłą, pomarszczoną
7407 Now | wątpliwość i niepogodzona sprzeczność; dotąd był ni dzień, ni
7408 Now | dziwną mieszaniną uczuć sprzecznych, z dna duszy dobytych, odwrócił
7409 Now | jeśli mu ojciec i poduszkę sprzeda.~Zawahał się ojciec, spojrzał
7410 Obra| te panie, co przyjechały, sprzedają niepotrzebne rzeczy, więc
7411 Now | kułakiem. Kilka dni minęło, a o sprzedaniu szkapy nie było jakoś mowy.~
7412 Now | wrażenia, jakby mnie samego sprzedawać miano.~- Moździerz? - powtórzyłem
7413 Obra| Pamięta, jak Probstowa po nim sprzedawała buty. Pamięta też, jak stary
7414 1 | zdawały się cisnąć,~A stosy sprzętów, zrąbanych na wióry,~Na
7415 Obra| tylko w najniezbędniejsze sprzęty; ściany purytańsko białe
7416 Wier| zachmurzonem~Zasiada, pełna klęsk i spustoszenia...~I jakimś grzmiącym i
7417 Now | dłuższą i jeszcze bardziej spustoszoną: krok, jaki z sieni do izby
7418 Now | przez pół uschnięta, z pniem spustoszonym, z którego na wiosnę wynika
7419 Obra| drugą, lecz jeszcze szybciej spuszczają z głośnym sykiem. Co u diaska!
7420 Obra| podnosiły się przy tym i spuszczały długim, powłóczystym spojrzeniem.
7421 Obra| ty siedzisz, biedaku? - spytałam najmłodszego z chłopców,
7422 Now | dobrodzieja o to bez urazy spytam...~Uśmiechnął się pochlebnie,
7423 1 | Sypiąca łzami, jak skrami srebmemi.~ ~Więc zapatrzony w Dolores
7424 Obra| się na niej łańcuszek ze srebrnych ogniwek. Spod niskiego tłustego
7425 Obra| wielmożnego pana! Żeby mi srebro, złoto dawali, żebym w aksamitach
7426 Wier| mu zadrgały...~A śmierć, srebrzystą szatą owinięta,~Wzięła go
7427 Wier| synku, to trawy rosną,~W srebrzystej mgle stojące...~ ~A w trawach
7428 1 | warkoczy~Miesięczny płomyk, srebrzysty i siny,~A także głos jej
7429 Obra| dwanaście krzeseł dziennie; średnie po ośm do dziesięciu, najgorsze
7430 Obra| coś zbrodniczego być może. Średniego wzrostu, składna brunetka,
7431 Obra| przekonania o doskonałości tego środka. - Na takiego, wielmożny
7432 Now | olśniewające złote prawie. Środkowe miejsce zajmował rondel.
7433 1 | się we mnie staje bardzo sroga...~I na ogromnym, rozciągniętym
7434 Obra| skręca i jest przedmiotem srogich przekleństw. Takie, które
7435 Now | była, taka z tej żałości srogość, że żaden pary nie puści!,
7436 1 | Głowę na krzyżu odwrócił ze sromem~Od onej zgrozy i na pierś
7437 1 | błotną~Ciskali w niego i mową sromotną.~ ~A kiedy przyszli na wprost
7438 1 | tak wzdrygnął cały, jak od sromu.~ ~Próżno on tutaj odprawiał
7439 Now | papierze zapalczywie, twardo, śruba prasy piszczała, dociskana
7440 Now | drżąca ręka dociska drewnianą śrubę prasy, oczy jego spod brwi
7441 Obra| widocznie i krew z niego ssało. A nie było to owo powolne,
7442 Obra| młodych naszych malarzy, p. St. R., odznaczony złotym medalem
7443 Now | padającego Chrystusa, com go na stacjach bernardyńskich widział.~
7444 Now | przydrożkach chwytał; do stadka zaś swego tak przywykł,
7445 1 | tłucze,~- Oto polecą, jak stado gołębi~I jak żurawi wędrujących
7446 Now | szeptem, co go to o pół stajania słychać, ktoś ziewnął, aż
7447 Now | widziało smutno, a co który na stajenkę spojrzał, to mu świeczki
7448 Obra| czasem wyznaczono etat dla stałego nauczyciela, a wszystkim
7449 1 | jeszcze, ono wzgórze,~Kędyśmy stali, tłum wielki otoczył,~Ciągnąc
7450 Obra| okazywać zbyteczny pośpiech. Staliby tak do południa może, porozpierani
7451 Obra| przypominających kanonickie stalle, siedziało kilkunastu żołnierzy,
7452 Now | zamkniętych kościelnych stalli podobne ławy oskarżonych
7453 Now | wyciętym trzewiku z błyszczącą stalową sprzączką.~Stary Mendel
7454 Obra| gruntem, na którym tu silnie stanąć można, jest grunt najściślejszej
7455 Obra| różnorodnych, psychicznych stanach.~Zwykle w numerze znajduje
7456 1 | zapatrzony w Dolores tę białą~Stanąłem. Tętent ucichał w oddali.~
7457 Now | się po ścianach sączyło.~Stancja nasza wypróżniła się do
7458 Obra| wziętą. U furty tego gmachu stanęłam po raz pierwszy w dzień
7459 Obra| uspokoić Dziką. Rozpięłam jej stanik i zmaczawszy chustkę w dzbanku
7460 Now | pstrocizna, rozmaitość ubiorów, stanów, fizjonomii, wieku; wszystkie
7461 Obra| czole wygładza się i znika.~Stanowczo nie wygląda w tej chwili
7462 Obra| ścianą.~Nie jest to rozdział stanowczy.~To z jednej, to z drugiej
7463 Now | powiedziała jej matka bardzo stanowczym głosem. -~Taki "porządek"
7464 Now | tą jest. że przedmioty- stanowiące istotę czynu karnego zabrane
7465 Obra| jednym z trzech krzeseł, stanowiących wraz ze stołem całe umeblowanie
7466 Obra| wypowiedziana; melodykon także stanowił pewne urozmaicenie; a wszystko
7467 Obra| zdań i budujących maksym. Stanowiło to jego specjalność i przedmiot
7468 Obra| mniej; ci mają ważniejsze stanowisko w sali. Jest tu powroźnik
7469 Obra| jakie człowiek, na tym stanowisku stojący, położyć może względem
7470 Now | że to nie z chłopskiego stanu szło, tylko z takich Mazurów,
7471 1 | I nie wiedziałem, gdzie stąpić mi nogą,~Bo wszędzie była
7472 Now | Kozyrek heto zawywaje...~Stąpił krokiem, chciał iść, do
7473 1 | dalekich słucha,~A gdzie stąpiła, tam rosy rzęsnemi~Sypały
7474 Wier| taki słodki a mocny,~Gdzie stąpisz dookoła...~Bo smółki topną
7475 Obra| przygarnia kaleki i niemocne starce!~Tu pan radca dziwi się,
7476 Now | trapić, póki nogi i oczy starczą, póki i w ręku siła jest.
7477 Obra| biedną, której praca ledwo starczy, by głodu nie zaznać. Mamże
7478 1 | na zimnej podłodze,~Takie stargane włosy ma, tak blada,~Nie
7479 1 | jasna, co pędzi~Z gwiazd starodawnych tę chmurę zerwaną,~Czerniącą
7480 Obra| gminie. Wie on, że taka starota to jak pęknięty garnek:
7481 Obra| też miała już, niewiele starszego od siebie. We dwoje biegali
7482 Obra| a do kancelarii wszedł starszy strażnik Jakub, inaczej
7483 Now | tylko która była choć trochę starta, natychmiast ją z szeregu
7484 Obra| widywałam tam ich matkę, staruszkę siedmdziesięcioletnią może,
7485 1 | jako o tym mówią ludzie starzy,~Niechaj mi uszy napełni
7486 Now | od cieląt, od drobnego statku, a może i wprost z chałupy
7487 Wier| dzikie gęsi na ugór lecą,~Jak staw zarasta trzciną...~ ~"A
7488 Obra| ocierał i znów do roboty stawał.~Tajemnicą tej wytrwałości
7489 Now | szczególne wrażenie.~Przechodnie stawali i wzruszali ramionami. Parę
7490 Obra| Łatwo się pocił, a w sali~stawało się gorąco.~Tymczasem Kuntz
7491 Obra| musimy to uwzględnić i stawiać przystępniejsze cyfry. Namyślcie
7492 Obra| Przecie mu i felczer pijawki stawiał, i pan doktor mu proszki
7493 Obra| przewidywać należało, a władza stawiała mur ochronny, niejednokrotnie
7494 Now | mojej skromnej opinii, to stawiam wniosek, aby doraźnie wezwać
7495 Now | sformułowania pytań, które miały być stawiane przysięgłym.~Sąd oddalał
7496 Now | moje okno krzyż nie chcę stawić! Ja się nie chcę wstydzić,
7497 Obra| wielu, mimo rannego chłodu, stawiło się na zebranie w kamizelkach
7498 Obra| się rozpalają do każdej stawki. Cóż syn? Syn go mógł darmo
7499 Obra| wydłużone i wyruszone ze stawów. Rzecz dziwna, przeobrażeniu
7500 Obra| życie takich obrębków i stebnówek, jakie się tu praktykują
7501 Obra| której uderzy cię na nich woń stęchła i o mdłości przyprawić mogąca.
7502 Obra| odgadywać się dawała po stęchłym powietrzu raczej, gdyż ściany
7503 Dzie| za ocean jadę~I nie będę Stefkiem chyba,~Jak nie chwycę wieloryba!~
7504 Obra| nagle trząść się zaczynał i stękał jak ciężko chory człowiek.~
7505 Now | odwróciła głowę do ściany i stękała z cicha.~Usunięcie szafy
7506 Now | krzywe drewno, że lada czego stękasz...~Był kożuch, nie ma, ta
7507 Obra| Rozumiem!~Podniósł się Osmólec, stęknął, pociągnął kilka razy nosem,
7508 Obra| ulicy Złotej", a urzędowy stempel tego tytułu silnie odciska
7509 1 | pod wielkie drzewa,~Gdzie stercząc z zgliszczów sczerniałym
7510 Wier| od brzegu...~Lecz brakło steru i w błędnym tym biegu~Nie
7511 Now | gramolić się chciał na nią.~- Stęskniła się bez nas szkapa, co?...
7512 Now | rozdarcia, jaki kosz jaj do stłuczenia. Tu wybuchła ta dzika żądza
7513 Obra| denkami od butelek i skorupami stłuczonych szklanek, którą to manipulację
7514 Obra| się tu, to tam odezwało stłumione łkanie, aż wreszcie buchnął
7515 Obra| korytarzach słychać szept stłumiony. Kto za tym głosem iść może,
7516 Obra| który się z sofki na ziemię stoczył, zakrzyknął. Onufer bezprzytomnie
7517 Obra| niecierpliwości:~- Czegóż stoisz? Ruszże się z kąta!~Kuntz
7518 Obra| sofkę w stołowym pokoju stojącą dla poobiedniej drzemki
7519 Obra| zeszkliwia i upodabnia do stojącej w błotnym dole wody. W trzecim
7520 1 | widząc, że tak przed nią stoję,~Dłoń, jak mgła, lekką podniosła
7521 Obra| a myśl ma zajęta innymi, stokroć ważniejszymi sprawami.~I
7522 Now | rozsypując bratki polne i białe stokrocie. Szkapa delikatnie z rąk
7523 Obra| przedtem jest jeszcze warsztat stolarski, gdzie się wyrabiają bardzo
7524 Now | to do kancelarii, a to do stolarzy, a to o furmankę - kiedy
|