0-cenic | cerem-dobro | dobry-gadas | gadat-jawne | jawni-kroch | kroci-metny | metod-natch | natez-oczek | oczka-ostrz | oswia-pocie | pocil-powie | powin-przez | przod-rozdz | roze-skolt | skoml-stola | stole-tknie | tkwil-utarl | utart-wrzas | wrzaw-wyzla | wyzlo-zaspa | zaspo-zniew | znika-zzolk
Part
10026 Obra| scen najsromotniejszych zaspokajało ledwo w części jej żądzę
10027 Obra| nadzór kieleckiego więzienia, zastał tam szesnastu uwięzionych
10028 Now | wszakże rzeczą ciekaw ą i zastanowienia godną-dodał rzuciwszy głową
10029 Obra| utrzymanie w całości lub zastąpienie nowymi jest, jak się przekonałam
10030 Now | szafę. Ojciec ode drzwi zastąpił, żeby dużo mrozu nie naszło,
10031 Obra| War. Oto należały one do zastarzałych recydywistek, a sądy, wyroki,
10032 Obra| duszne, jakby przesiąkło zastarzałymi miazmatami, tak że się trzeba
10033 Obra| potrzebie za cały oddział się zastawi i nawet samego "wielmożnego"
10034 Wier| stały.~ ~Rankiem wyrobnik zastawił swą piłę,~Porąbał stołek,
10035 Now | radosnym szmerem. Gdy już stół zastawiony został, chłopak się myje,
10036 Obra| więziennych siermięg, z drugiej zastęp klęczących kobiet.~Z boku
10037 Obra| umieszczono melodykon, na którym, zastępując organistę, grał sam ,,wielmożny",
10038 Obra| dzień składane do połowy i zastępujące wówczas miejsce ławy dla
10039 Obra| do wszystkich jednakowo zastosowana. Tam widniał wszędzie -
10040 Obra| nie znalazła odpowiedniego zastosowania. Cygan bowiem zaraz po egzekucji
10041 Obra| Odpowiadasz skromnie, że zastosujesz się do woli i czasu pana
10042 1 | wierzbowe~Gałązki młode z zastygłą krwi rosą...~Przypadłem
10043 1 | doby,~W której mu serce zastygło w boleści~I żadnych z ziemi
10044 1 | ogromny i srogi...~I tak zastygły te ciała czerwone~W jakimś
10045 Wier| Bóg mu przebaczy...~ ~Może zastygnąć, jak szrony, od chłodu,~
10046 1 | O, bogdaj lepiej był zastygnął~I leżał jako powalona kłoda!~
10047 Now | związał i za chałat na piersi zasunął. Opuścił mu ojciec dziesiątkę,
10048 Obra| usłyszał. "Wielmożny", głęboko zasunięty w fotel, brwi miał lekko
10049 Dzie| poszła~Pod wysokie Płocko,~Zaświeciła stu gwiazdami~Świętojańską
10050 Now | pani moja, w oczach cości zaświeciło... Pojrzę ja, a tu z onego
10051 1 | zorzy i pod łuną krwawą~I zaświeciły wygoloną kością~Czaszek,
10052 Now | westchnęła, zdawała się zasypiać.~Ojciec i teraz grał ślicznie.
10053 Obra| Chwycił go Cygan za ożydla, zaszamotał nim i cisnął o bruk jakby
10054 Obra| przekonaniu i najwyższym zaszczytem było, i najlepiej malować
10055 Now | Ten i ów poruszył się, zaszeptał, odchrząknął; ten i ów wyciągnął
10056 Now | idzie! Sąd... Sąd idzie! -zaszeptały głosy.~Chłopcy wyciągnęli
10057 Obra| jego i oczy, mgłą wilgotną zaszłe, pobudzały do skruchy wszystkich,
10058 Now | myślę...~Zakryła oczy ręką i zaszlochała głośno. Ojciec całował ją
10059 Dzie| Wielu ziem przestworza,~Zaszumiała pieśnią życia,~Skoczyła
10060 Obra| jest jak gdyby obliczoną na zatarcie jakichś cichych głosów,
10061 Obra| większy. Powstają stąd spory i zatargi nieskończone. Już to w ogóle
10062 Now | grube, pełne kurzu foliały zatęchłych papierów, wie, jak pachnie
10063 Now | czapkę nacisnął, oczy pięścią zatkał i dalej do obory... I tak
10064 Now | napełniała jej wnętrze. Pod zatkanym słomą okienkiem siedziała
10065 Obra| przyszłość, które musisz zatlić tam, gdzie ich nie ma, a
10066 Now | że obojętny wzrok jego zatlił się wilgotnym żarem. Wnet
10067 1 | zachodnie,~Z wierzchołków sosen zatliwszy pochodnie.~ ~A w dole, jako
10068 Obra| ta tłuką - peda - niech i zatłuką, żebym ja aby sam nie siedział!"
10069 Wier| krzyknęła raz tylko i zbladła,~I zatoczyła się - i martwa padła...~
10070 Obra| więźniowie znajdują w warsztatach zatrudnienie.~Po kilku, po kilkunastu
10071 Obra| podaje pierś naprzód i zatrudniwszy białe palce pięknej swej
10072 Now | iskierka jedna, potem druga, zatrzeszczały badyle, spełgły w górę,
10073 Obra| obficie.~Gdy wzrok twój zatrzyma się dłużej na jakiejś twarzy
10074 Obra| Po czym wszystkie łyżki zatrzymują się w połowie drogi do ust,
10075 Obra| najwidoczniejszym miejscu. Zatrzymujesz wreszcie wzrok na czarnym
10076 Now | wiszącego w głębi obrazu, zatrzymywały się na dzwonku, na błyszczących
10077 Obra| nic zrobić nie da, bo to zatwardziałe dusze, z którymi czego on
10078 Obra| i pochylając się z miną zaufańca rzekł:~- I nie bydlę to,
10079 Obra| właśnie, i oddała osobie zaufanej resztę swoich zapasów, lekarz
10080 Obra| przemysłowi.~Jeśli na taki dowód zaufania zasłużyć sobie w więzieniu
10081 Obra| się nieograniczonym ich zaufaniem.~Trzy czy cztery schodki,
10082 Obra| przestępuje z nogi na nogę. Zauważył to pan radca i skłaniając
10083 Obra| Co zobaczysz, usłyszysz, zauważysz, w powietrzu chwycisz -
10084 Now | ojciec i poduszkę sprzeda.~Zawahał się ojciec, spojrzał na
10085 1 | swą wartę~Trupią i próżno zawalał tu drogę,~Bo drzwi zgwałcone
10086 Obra| wożą. Nie mógł dalej, bo zawaliły mu w poprzek drogę skrzynie
10087 Now | ogrodniczej izby, do połowy zawalonej świeżo wyciętą kapustą.
10088 Obra| Maternickiego, któremu zawdzięcza początek swój i szczęśliwy
10089 Now | tylko, w czerwoną chusteczkę zawiązana, leżała kawalerska harmonijka
10090 Obra| zgoła ulicy.~Miłość w Serbii zawiązywała się jak wszędzie nie wiedzieć
10091 Now | maluje się na jego typowej, zawiędłej w trudach twarzy.~Włosy
10092 Now | tym razem zupełnieśmy się zawiedli; kuferek był pusty. W kątku
10093 Obra| Ale Kuntz Wunderli nie zawiedzie gminy. Z największym wysiłkiem
10094 Rota| proch i w pył~Krzyżacka zawierucha.~Twierdzą nam będzie każdy
10095 Now | niezmytych i niepowetowanych.~Zawiesił głos i wypoczywał, sapiąc
10096 Obra| węzełku, który się przez plecy zawiesza; a jeśli dziecko jest, w
10097 Obra| Osłupiałe źrenice podnoszą się i zawieszają kędyś daleko, na szerokim
10098 Now | dodał skłoniwszy się lekko i zawieszając głos w oczekiwaniu.~A gdy
10099 Now | stał teraz w pełnym świetle zawieszającego się od stropu świecznika.
10100 Now | druga w andaraku tylko, w zawijach i w płacie, weszły przed
10101 Now | zimna była jak lód, a my już zawijamy porcięta i dalej do rzeki.
10102 Wier| rekruty...~Nagle, jak gdyby zawiodła ją siła,~Syna rękoma za
10103 Wier| drogą.~ ~W powietrzu ciche zawisły błękity,~Echo fujarki spod
10104 1 | Jakoby we mgle i w chmurach zawisnął,~A ten krzyk trwogi, którym
10105 1 | żywota,~Co prędszy, niźli zawodnik w swym biegu,~Dobra nie
10106 Now | był w istocie.~- Felek! - zawołałem. - Cóżeś ty tak jak tyka
10107 1 | obozowisko~Zbrojnego, różnych zawołań narodu,~Skąd, jak kipiątek
10108 Obra| komediantka wytrawna, mająca na zawołanie łzy, skruchę, szczerość,
10109 Obra| niego kubłów zimnej wody- zawołano go do kancelarii. Jeszcze
10110 Now | Tu dołóżcie, a mnie nie zawracajcie piernikami głowy!~Żyd cmokał
10111 Obra| trybem wykręcania się na zawrotach drogi.~Drugoroczni mają
10112 Now | i płaczu lament. Uliczka zawrzała. Zamykano bramy, tarasowano
10113 Now | wciągnąwszy w siebie brzuszynę zawściąga pojaska, który mu pod żebra
10114 Obra| na rękach, wzdychające, zawstydzone jakby...~Widzenie udziela
10115 Obra| tymczasem przed publicznością zawstydzony, zgnębiony, odarty z uroku.
10116 Obra| zdumienie. Powolnym, jakby zawstydzonym ruchem odgarnęła z twarzy
10117 Obra| lata. Wolno jej wówczas zażądać oddania swego dziecka, które
10118 Now | takie chłopskie, prawdziwą zazdrość budzące żołądki mogły strawić
10119 Obra| Kumoszki z miasta, łatwiej zaznajamiające się z sobą, prowadziły nader
10120 Obra| chyba kobiet jest w niej zaznajomionych przędzeniem na wrzecionach
10121 1 | Albowiem cięższe to jest, co zaznałem,~Od grobowego na piersi
10122 Wier| wydadzą trzy kłosy~I choć nie zaznasz przez rok cały chleba...~
10123 Now | długą szyję, tabakę z wolna zażywał- Człowiek to był już stary,
10124 Obra| ohydną maską zeszpeconą przez zażywanie arszeniku. To była komediantka
10125 Now | Zapędzili się i stanęli zbici w kupkę jak te owce siwe.~
10126 Now | już kupka zalęknionych i zbiedzonych dzieci, ale szajka złodziejska
10127 Obra| chwili w korytarze, pogoń za zbiegiem rzuciła się w ulicę.~- Łapaj!...
10128 Obra| w fotel, brwi miał lekko zbiegnięto i palcami podług zwyczaju
10129 Now | tylko strasznie i na twarzy zbielała jak chusta; ciężkie kaszle
10130 Now | melancholijnie zwróciwszy ślepe, zbielałe oko w słońce. Spojrzał ksiądz,
10131 Now | kiedy na drugim, ślepym i zbielałym, powieka o siwej rzęsie
10132 Now | motłoch wzrok utkwił i szeptał zbielałymi usty:~- Adonai! Adonai!... -
10133 Now | obmyśleć swój czyn karygodny zbierając się o jednej dnia porze
10134 Now | chłopstwa, które się tu zbierało kupkami z Wołhatycz, z Krynek,
10135 Now | zakładają na żerdkę dla zbierania wiosną liszek z grusz i
10136 Obra| najlepszym humorze pomiędzy zbieraniną uliczną najgorszego gatunku,
10137 Now | pyta? Taż jemu, adwokatu, zbijać prokuratorską rzecz! Taż
10138 Now | podnosił oskarżenia, nie zbijał obrony, nie dotykał osób,
10139 Now | ogniami z twarzy buchnął, jak żbik do studenta skoczył.~- Co
10140 Now | po stronie przestępczości zbiorowej jak niewzruszony a posępny
10141 Obra| oświetlały z jednej strony zbitą masę pogolonych głów męskich
10142 Wier| pańskim tym progiem.~Stanęły zbite w gromadkę; nad niemi~Jaskrawa
10143 Obra| przejrzystej, z wąskich deszczułek zbitej szopy, z czterema wewnątrz
10144 Now | przymileniem.~Zegarmistrz, zbity nieco z tropu poprzednimi
10145 Obra| Interesowani przepychają się zbitym szeregiem do żółtych drewnianych
10146 1 | Spojrzałem, słońce sczerniało i zbladło.~ ~I znowu cisza, i znów
10147 Now | i wypatrzyła się na mnie zblakłymi oczyma.~- Nie pójdziecie
10148 1 | co nosisz oblicze~Mogące zblednąć albo żarem spłonąć,~Ktokolwiek
10149 Obra| wręcz słowom jego zaprzecza-~Zbliżasz się, przyglądasz, wreszcie,
10150 Now | jak najmniej widocznych zbliżeń między tabaką a nosem.~Właściwie
10151 Obra| słowa.~Ja też nie szukałam zbliżenia. Powiem nawet, że czułam
10152 Obra| a siebie za kogoś bardzo zbliżonego do świętego Piotra w tym
10153 Obra| same zaczynają płakać. Zbliżyłam się, aby uspokoić jedno
10154 Obra| nie pierwsze! A z takim zbójem świętokrzyskim graniczyć
10155 Obra| Żeby ja miał nad każdym zbójnikiem stękać, tobym się dawno
10156 Obra| ostatniej pociechy.~Z punktu zbornego do dworca kolei droga dość
10157 Obra| strażą na tak zwany punkt zborny, na Pragę.~Do partii przyłączają
10158 Obra| który nazywają punktem zbornym, a który mnie się wydał
10159 1 | tylko zostało~Drżenie w zbóż młodych chwiejącej się fali~
10160 Now | kiedy mu miejsca na ćwiartce zbraknie, budzi się z tego oczarowania
10161 Obra| przypuściła, że w niej coś zbrodniczego być może. Średniego wzrostu,
10162 Now | a z drobnych przestępstw zbrodnie. Cóż to jest przestępstwo
10163 1 | widać było i obozowisko~Zbrojnego, różnych zawołań narodu,~
10164 1 | przeleciałaś ty nad polem zbrojno,~Ale wężowym i ohydnym ciałem~
10165 1 | zmienia,~A żywot sobiem zbrzydził...~ ~Rzekła: - Mało~Już
10166 Wier| duszy~Żadne już światło nie zbudzi, nie wzruszy...~Nigdy nie
10167 Wier| Aż z dum swych ciepłym zbudzony promieniem,~Posłyszał wróble,
10168 1 | niej krzykiem~Od gniazd zburzonych, i jakie łuczywa~Z drzew
10169 Now | jest rzeczą niepotrzebną, zbyteczną. Oskarżeni nie zapierają
10170 Obra| żadnego z nich, żeby okazywać zbyteczny pośpiech. Staliby tak do
10171 Now | moździerz to się i na szmelc nie zda. Matkę aż febra trzęsła
10172 Obra| tylko że wskazówki jego zdają się dziś wolniej jakoś poruszać
10173 Obra| prowadzi ją strażnik etapem, zdając władzy od gminy do gminy,
10174 1 | pozłocie~Blasków zachodnich, i zdał mi się krwawić~Pięciu ranami
10175 Wier| smętna, a niebiosy~Pełne się zdały iskier i płomieni,~I ech
10176 Obra| skarbiec pięknie zaokrąglonych zdań i budujących maksym. Stanowiło
10177 Now | panowie przysięgli byli tegoż zdania. Po hotelach potworzyły
10178 Obra| dziesięć groszy od funta zdartego pierza. Zarobek ich jest
10179 Obra| akcentem pewnej wyższości. Zdarzało mi się nawet nieraz słyszeć,
10180 Obra| zaprasza cię na flaki.~Aż zdarzy się wreszcie, że go odwołaj
10181 Obra| wszakże pan nadzorca nie zdążył przysiąść i zapalić cygara,
10182 Obra| słodyczy i ludzkości. Zaledwie zdążyłam usiąść na jednym z trzech
10183 Now | na nią chuchać, ale była zdechła.~Za każdym z tych odkryć
10184 Now | Hieronim, który się dotąd zdecydować nie mógł, a któremu się
10185 Now | szanowałem ten moździerz. Matka zdejmowała go raz do roku tylko, w
10186 Obra| coś z własnej duszy... Zdejmowanie jej nie było zresztą rzeczą
10187 Obra| suknię i podniosła się nie zdejmując ze mnie coraz głębszym cieniem
10188 Obra| miejsca wspólnego pobytu. Zdejmujesz kapelusz, rękawiczki, a
10189 1 | Wyszliśmy w pole szeroko zdeptane.~A już się rosy perliły
10190 Now | Obejrzał się po izbie, zdjął z kołka swój płaszcz granatowy
10191 Obra| nieszczęsnej kurty, po której zdjęciu okazuje się cała wyjątkowa
10192 Now | sieni, bo nas taka żałość zdjęła, że tylko się za łby drzeć.~
10193 Now | ojciec z panem Łukaszem zdjęli z wozu trumnę i postawili
10194 Obra| twoja? - krzyczy Tödi Mayer, zdjęty ostatnią pasją w swym rozczarowaniu.~-
10195 1 | dosięgną! potęgi,~Nagły go zdławił huk, jakby huk działa...~
10196 Now | zemknęły, jakby ich wiatr zdmuchnął, i nie było odtąd wypadku,
10197 Obra| są one nie tylko naszą zdobyczą cywilizacyjną, ale naszą
10198 1 | te zmierzchniki, i nie da zdobyczy.~ ~Jak nieprzytomny i jak
10199 Obra| się, że nigdy, nigdy nie zdoła dojść aż do nich... Czuje
10200 Obra| wszystkie swoje muskuły, zdołał nareszcie przybrać jak najbardziej
10201 Obra| śledztwo dobyć by z niej nic zdołało nigdy.~Gdy się to stanie,
10202 Obra| Wyćwiczone aresztantki uczą mniej zdolne. Majstrowa z fabryki odbiera
10203 Now | wyszedł z triumfem. Nic nie zdradzało spożycia "kadryla", a z
10204 Now | chropowatości jego dostrzegali zdradzieckich karbów, przemyślnie wyciętych
10205 1 | krzyczy,~Niemy miał język, zdrętwiały i siny.~I to widziałem,
10206 1 | ją zmienił:~Najpierw ją zdrętwił strach i okamienił,~ ~Potem
10207 Wier| Złociste łany, srebrzyste zdroje~I sady rozkwiecone...~ ~
10208 Obra| zasługuje na waszą uwagę. Zdrów jest, niezbyt podeszły w
10209 Now | zapytałam, gdy skończyła szeptać zdrowaśkę.~- A cóż, "Dziady", jak "
10210 Obra| skosztowanie -porcji dla chorych - zdrowi już jedli, wreszcie wychodzisz
10211 Wier| smółki topną i mirrę sączą,~I zdrowiem tchną tam zioła..."~ ~"A
10212 Now | dowiedzieć się, czy matka zdrowsza. Zaraz też zaczął chodzić
10213 Now | oprawiał książki, niech un zdrowy żyje!~Tu uchylił jarmułki.
10214 Obra| rodzaju, że pomoc owych zdrowych rąk przydałaby się i przy
10215 Obra| aby łeb stary zwiesić i zdrzemnąć na chwilę. Co do pana nadzorcy,
10216 Now | potem nieprzebyta otchłań.~Zdumieli się panowie sędziowie, że
10217 1 | czerwone~W jakimś momencie zdumienia i trwogi,~Że takie głownie
10218 Now | miejscu właściwa.~Najbardziej zdumiony był woźny. Ten po prostu
10219 Now | płacz, który już sam umilkł, zduszony wielkim~strachem. Teraz
10220 Obra| Jak ten ptak...-głuchym. zduszonym rykiem powtarzał Onufer. -
10221 Now | której strony nadbiegnie zdyszana pensjonarka żądając, aby
10222 Wier| A w tej piwnicy, tom jak źdźbło ono,~Co się za wiatrem niesie..."~ ~"
10223 Obra| mieszkankach Serbii: wielkie zdziczenie i wielką naiwność. O lada
10224 1 | szybcy, z worami zgrzebnemi,~Zdzierali trupy z odzieży do naga,~
10225 Obra| ruszyła się ku ogólnemu zdziwieniu Szymczakowa spod pieca i
10226 Obra| ponurego i ciemnego: nie zdziwiłabym się też wcale, gdyby ściany
10227 Now | krótką, frontową linią. Zdziwili się panowie przysięgli jej
10228 Now | patrzy po obecnych lekko zdziwionym wzrokiem.~Minuta ubiegała
10229 Wier| WIECZÓR~ ~Od zgrzytającej zębami maszyny~Powstał znużony,
10230 Wier| ziarna,~Jak woły ciągną zębatą bronę,~Jak rodzi ziemia
10231 Obra| zapadłych piersi i wychudzonych żeber kandydata, ledwie co okrytych
10232 Obra| robić nie mogą, płaciła.~Żebrać przecież nie pójdą, nie
10233 Obra| po drogach jako wstrętny żebrak ? Nigdy!~Potrząsa głową
10234 Now | ślusarza i od szewca Pocieszki zebrali się przed otwartym oknem
10235 Now | adwokatury, ani do eleganckich zebrań towarzystwa.~Sami panowie
10236 Obra| rannego chłodu, stawiło się na zebranie w kamizelkach tylko; wdowa
10237 Now | przystało przed tak dostojnym zebraniem.~Nagle pochylił się ku chłopcu
10238 Obra| ustawy wygnały z ziemi naszej żebraninę, a wprowadziły do niej miłosierdzie.
10239 Now | drzwiach studenta, skurczony, zebrany w sobie, syczący, parskający
10240 Obra| kozę, wiodących; między zebranymi szerzą się półgłośne szmery,
10241 Obra| ruszy... Zaraz...~I nagle, zebrawszy siły, podnosi głowę, wytrzeszcza
10242 Obra| całą uprzejmością, że jeśli zechcesz jeszcze kiedy ponowić swoje
10243 Now | A jakże będziesz bez zegara wiedział, kiedy ci się jeść
10244 Obra| dużo było ciekawych.~Dobywa zegarek, podnosi go blisko do oczu,
10245 Now | choć o potowe te wszystkie zegarki, co tam są...~Zegarmistrz
10246 Now | bąknął tym samym tonem zegarmistrz-~Stary Żyd odskoczył nagle
10247 Obra| głosem najbliżej stojący Żeglarek.~Drugie, jeszcze głośniejsze
10248 Obra| miasta kobiety rzuciły się żegnać, o potrzeby pytać, o zlecenia.
10249 Obra| możesz obejrzeć wszystkich.~Żegnasz się wreszcie, gospodarz
10250 Now | krzyknęła od progu stróżka - zejdźta im z oczów! Ja tu duchem
10251 Now | do stróżki i zapytać, czy żelazka nie kupi.~Ale stróżka mie
10252 Now | niedawnym doświadczeniu z żelazkiem.~Chodziliśmy teraz po pustej
10253 Now | słuchając. Rondel, moździerz i żelazko-to były niemal klejnoty rodzinne.
10254 Now | patrzcież państwo. Felek tak o żelazku mówił, jakby to była warząchew
10255 Obra| ma na płaskim dachu niską żelazną balustradę o złoconych gałkach,
10256 Obra| kilkanaście tapczanów. Są to łóżka żelazne, wąskie, na dzień składane
10257 Now | popijaliśmy~kolejno wodziankę z żelaznego garnczka.~Ojciec w progu
10258 Now | łomot kamieni, zgrzyt drągów żelaznych zdawały się jak żywe brać
10259 Now | tylko postawiwszy na małym, żelaznym piecyku, czeka. Czekanie
10260 Now | przeczący; wie, że słowem zełgać zełże, ale takim uśmiechem
10261 Now | chwozdok chylało... Tyt Żeliznyj pod rozświetnią trojnił.
10262 Now | przeczący; wie, że słowem zełgać zełże, ale takim uśmiechem nigdy.~-
10263 1 | Ostatniej walki i mord, i zelżywość,~I wielką przeciw rzeczom
10264 Obra| chłopca, zachwiał się i padł zemdlony. Publiczność jest niezwykle
10265 Now | wyraz wymowna. Chłopaki zemknęły, jakby ich wiatr zdmuchnął,
10266 1 | zwykłą klęską,~Ale haniebną zemstą i niemęską.~ ~A gdyśmy,
10267 Now | przy kupnie konia jak przy żeniaczce: czego nie dopatrzyć, okiem,
10268 Now | ramieniach tych inszych zeprze i tak trwa... A na każdym
10269 Now | jaki ogrodnicy zakładają na żerdkę dla zbierania wiosną liszek
10270 Wier| niemi~Jaskrawa gwiazda na żerdzi wybłyska,~Ścieląc snop światła
10271 Obra| głosem, spode iba tylko zerkając, jak mu się ta sztuka udaje.~
10272 Now | dokumentnie skończył, za czym zerknąwszy na ojca, chyłkiem do szkapy
10273 1 | bęben. Po czym~Znów się zerwała pieśń i jęk modlitwy~Z takim
10274 Now | jak gdyby znajome rżenie.~Zerwałem się; serce mi biło jak młotem.~
10275 1 | gwiazd starodawnych tę chmurę zerwaną,~Czerniącą niebios różane
10276 Obra| ramię. Spojrzał i raptem zerwawszy się z fotela utkwił przerażone
10277 Dzie| śniadania mu się bierze.~Jak nie zerwie się na nogi,~Jak nie wrzaśnie
10278 Obra| woźnego i rozszerzywszy zeschłe wargi ukazuje wcale jeszcze
10279 Now | nie ruszane dawno dzieże zeschły się po komorach na klepki.
10280 Obra| półszorkach - Ażeby cię'...~Zeskoczył po orczyku na ziemię. Okręcił
10281 Obra| swego tapczana i pochylony, zestarzały, więcej do cienia niż do
10282 Wier| był dalszym treści,~Jak w zestawieniu takim urągliwym!~Nigdy nie
10283 Now | trzymał, rozciągał ją i zesuwał, a po klapeczkach drobniutko
10284 Obra| więźnia blednie, mąci się, zeszkliwia i upodabnia do stojącej
10285 Obra| twarz była ohydną maską zeszpeconą przez zażywanie arszeniku.
10286 Now | dobywając z tornistra książki i zeszyty, a stary Mendel zabiera
10287 Obra| ogromnej budowy swojej tak zetlał, że zdawało się, iż potrącony
10288 Obra| Trzeciorzędną w charakterystyce zewnętrznej więźnia cechą jest wyraz
10289 1 | gwiazdą wschodzi tam, gdzie zewsząd ciemno,~I życiem dyszy na
10290 Now | natury badanie biegłych, zeznania świadków ze sfer wyższych,
10291 Obra| napędzimy! - mówi Kägi mrugając zezowatym okiem.~- Ja? - obrusza się
10292 Now | publicznego oskarżyciela mało się zgadzać zdawała.~Stojąc tak u szczytu
10293 Obra| okna, pada teraz na jego zgarbioną i znędzniałą postać. Stoi
10294 Now | pieniądze naliczone miedziakami zgarnął w mieszek, związał i za
10295 1 | taką żałobą,~Że słońce łuny zgasiło za sobą.~ ~A wtedy pod tą
10296 1 | całem,~Że mi głos omdlał, zgasł, a idąc, drżałem.~Więc rzekła
10297 Wier| powagą.~Chłopiec wzniósł zgasłe, błękitne źrenice~I ściągnął
10298 1 | wtedy ono ciche światło boże~Zgasło nad czołem mojej Beatrycze~,
10299 Obra| drugiemu nie da!~Ino światło zgaśnie, zara stęka, że coś przed
10300 1 | A była gwieździe podobna zgaszonej,~Bo u tych bożych nie zawsze
10301 Obra| znajdowaliśmy się poprzednio, nagle zgęstła. Puszczono dopiero nieco
10302 Obra| owinięte szmatami nogi zgiął w kolanach, łokcie w tył
10303 Now | nawet.~Kiedy pan Łukasz, zgiąwszy się we dwoje, z izby za
10304 Now | stał; a jednak ojca tak zgięła do ziemi, jak ten krzyż
10305 Wier| tego w żołnierce! -~Powstał zgiełk, lament... Jaśka tylko matka~
10306 Obra| potem kolana ku przodowi zgięte, potem stopy resztką obuwia
10307 Obra| wreszcie grzbiet w pałąk zgięty. Jest to Kuntz Wunderli,
10308 1 | Pobladł mój anioł i rzekł: - Zginą z głodu.~ ~
10309 1 | Straszną ten śmiercią tutaj zginąć musi..."~Zaprawdę, wojna
10310 Obra| wezmę! - mówi z wolna cedząc zgłoski piekarz Lorche. - Ale niech
10311 Obra| Przeciwniczka jej zdawała się być zgnębiona niespodzianym obrotem sprawy.
10312 Obra| publicznością zawstydzony, zgnębiony, odarty z uroku. Teraz dopiero
10313 Obra| a obaliwszy na ziemię, zgnietli mu kolanami piersi, pokrwawili
10314 Now | nie obrodzą, a ziemniaki zgniją!~Pierwszy raz w ciągu tej
10315 Now | drugi krzyż stoi, stoi, aż i zgnije, i obalić by się rad, a
10316 1 | zostawia czerwonym,~Aby z nich zgniłość szła na świat i trwoga,~
10317 1 | już na nas uderzył wiatr zgniły -~I w krwawej glinie zaczęły
10318 Obra| Tödi Mayer, czując za sobą zgodę całej sali.~- Ja bym nie
10319 Obra| przybył. Powołani świadkowie zgodnie zeznają, iż Onufer Sęk obowiązki
10320 Now | czapki, zdyszany, jak zając zgoniony. Zrazu nic mówić nie chciał;
10321 Now | stojącego w oknie Żyda uliczna zgraja i omijając pozostałe kramy,
10322 Dzie| dostoję!~Wilki?... Ja ich całą zgraję~Pozabijam i pokraję!~Te
10323 Obra| widok tak pocieszny, że całe zgromadzenie wybucha głośnym~śmiechem.
10324 Obra| do sękatego Pilatusa; w zgromadzeniu są tacy, którzy górę tę
10325 Now | wołał Felek - jak ci to zgrubiała! Jakie ci to boki wyłożone
10326 Now | jeszcze, ale srodze ospą zgryziony: a i wódka zostawiła na
10327 Obra| Gdy zaś przy wzrastającej zgryźliwości i porywczości charakteru
10328 Now | bez bijatyki o szczotkę i zgrzebło. Cośmy jej wtedy sierści
10329 1 | studzienny. Pod płotem~W zgrzebnej koszuli i twarzą do ziemi~
10330 1 | Cisi i szybcy, z worami zgrzebnemi,~Zdzierali trupy z odzieży
10331 Wier| skarbów i pamiątek~Ten nędzny, zgrzebny, poszarpany szczątek~Chować
10332 Wier| SOBOTNI WIECZÓR~ ~Od zgrzytającej zębami maszyny~Powstał znużony,
10333 Now | warsztacie. Wielkie jego nożyce zgrzytały po papierze zapalczywie,
10334 Obra| bywają, jest dniem płaczu i zgrzytania zębów...~Kiedy już termin
10335 1 | słyszę,~I świst pożarów, i zgrzytanie głodów,~I wielką mogił po
10336 1 | Niechaj mi uszy napełni zgrzytaniem~Wszystkich piekielnych mar,
10337 1 | pierś i tylko długo~Serce zgrzytliwą jęków brzmiało fugą.~ ~A
10338 Obra| piętro korytarza. Klucz zgrzytnął kilka razy, dozorca otworzył
10339 Obra| przeciętna brama, bez tych zgrzytów i pisków, z jakimi podnosiły
10340 Dzie| Kuku!~Ścieżynkę do gaju!~ ~Zgubiłam ścieżkę~Do gniazdeczka mego,~
10341 Obra| prosto przed siebie. To go zgubiło.~Okrzyki goniących dościgały
10342 Obra| tyle czelności, ile w tej zgubionej Mańce. Graniczyło to niemal
10343 Now | przysięgłych: w pośrodku jego ziała przepaść.~Czy ją widzieli?
10344 1 | zrozpaczył.~ ~Albowiem przyszłość ziarn swoich nie siewa~Na polu
10345 Wier| tam do niej tobie!~A takie ziarnem pełniuśkie kłosy,~Aż kładą
10346 Now | łbem. obciążonym kwieciem i zielenią, ja zaś i Felek, jak giermkowie,
10347 1 | przez ciemne drzew onych zielenie,~Czerwona strzała słoneczna
10348 Now | Wołynie z nieboszczką panią z Zielonek, świeć Panie nad jej duszą,
10349 Obra| powagą należną wielkiemu zielonemu stołowa urzędowo żółtym
10350 Obra| śmiejąca się szarymi oczyma i zielonkawą, chudą bardzo twarzą, od
10351 Obra| jedne czubate, podłużne, zielonkawe, z lekko postrzępionymi
10352 Obra| rzuca się na nią jakiś cień zielonkowaty, zwłaszcza około uszu, ust
10353 Wier| lasach...~ ~A taki zmrok tam zielony, świeży,~Ze - gdzie!...
10354 Obra| padały cicho na zarosłe zielskiem rabaty i ścieżki, twardo
10355 Dzie| I wzięła w ramiona~Wielu ziem przestworza,~Zaszumiała
10356 Obra| rozmiękłą, przybiera barwę ziemistą i jest wybornym dokumentem
10357 Now | i wypala resztę wilgoci ziemnej, resztę tchu żywego. Siedział
10358 Now | wtykał: kawałek chleba, ziemniak, znalezioną w podwórzu skórkę
10359 Now | nogach, z dużym, rozdętym ziemniakami brzuchem przez izbę się
10360 Now | obiad gotowali; uwarzyło się ziemniaków na rano. to i na wieczór
10361 Now | Trudno istotnie o dyskretniej ziewające usta i bardziej zmrużone
10362 1 | oczach lecące czerepy~Głów ziewających i krwawe łachmany~Ciał rozerwanych
10363 Now | urzeczony, a spazmatyczne ziewanie otwiera mu usta. Na szczęście
10364 Now | pół stajania słychać, ktoś ziewnął, aż mu w szczękach trzasło.~
10365 Now | przełożonej dwoma plasterkami zimnego jajka na twardo, nie chciał
10366 Obra| się pod nim trzęsą jak w zimnicy, a on sam dopieroż tak się
10367 Obra| jak na wielkim, wielkim zimnie; wszystkie jego stare kości
10368 Wier| barłogiem,~Na komin pusty, zimny, bez ogniska,~Na obraz,
10369 Now | Piotrusia, który przy jej zimnych sztywnie wyciągniętych nogach
10370 Obra| warsztaty arsenału. Odzież zimową stanowi kaftan i spódnica
10371 Obra| już robota do nocy. W dni zimowe zapala się o zmierzchu lampa
10372 Obra| odbijały i od tego dnia zimowego, i od brunatnej więziennej
10373 Obra| ubierają w kwiaty, o święceniu ziół, o pasterce, o rezurekcji...~
10374 Now | posłał po kawałek cukru do ziółek. Ale sąsiadka nie miała.
10375 Now | nie było co popić dać, bo ziółka dawno wyszły.~- A to ci
10376 Obra| nawet nieraz słyszeć, jak zirytowany strażnik wołał na jakąś
10377 Obra| szepce przyciszonym, zirytowanym głosem, szarpiąc na przemiany
10378 Wier| mdlejącej lampy lub pochodni,~Zjadał kęs chleba - i siadał na
10379 Now | brał. A ta żorota to go tak zjadła, zniszczyła, że chodził
10380 Obra| cisnął, po czym resztę obiadu zjadłszy, na sofkę w stołowym pokoju
10381 Wier| nazwiska,~Co raz do roku zjawia się-i świeci~Ponad głowami
10382 Obra| głęboko spuszczoną.~Tymczasem zjawiają się inne, spod dalszych
10383 Wier| DOCZEKAŁ~ ~W ubogiej izbie gość zjawił się błogi:~Słoneczny promień
10384 1 | oglądam, które mi tam były~Zjawione, bobym skonać nie miał siły.~
10385 Now | koniec kadencji jest to zjawiskiem tak zwykłym, tak w porządku
10386 Obra| posępnym, czerwonawym ogniem, zjawisko to bywa straszne i zwykle
10387 Obra| tyle roboty wyciśnie, ile zje, a co gmina doda, to jakby
10388 Now | który mu gdzieś na kark zjechał, i rzuciwszy dobranoc, wyszedł.~
10389 Now | koniarki drągami z onej wody, zjechała komisyja, opisała, co i
10390 Now | jako był przyczyńcą do zjedzenia owych serów i owego masła;
10391 Now | słyszał nazywać rabunkiem zjedzenie funta masła i trzech krajanków
10392 Wier| oto nagle od jednego słowa~Zjęło go zimno i pustka grobowa...~
10393 Obra| mocny! Chleba darmo nie zjem, pracować będę, każdej robocie
10394 Now | ojciec, choć znów mu się wąsy zjeżyły. - Na lewe oko ślepa. Takem
10395 1 | włócznią w bok pchnięty...~ ~I złamał mi się głos, i padłem z
10396 Obra| opada mu za każdym razem jak złamana gałęź. W stawach słychać
10397 Now | to stare, osłabłe ciało złamie się i runie.~Coraz bliższa,
10398 Obra| wziął ujadać, tak mnie i złapali.~- A matka?~- Ano, matka
10399 Obra| Był to dezerter z Osad, złapany na ponownym przestępstwie.~
10400 Now | Chłopaki za nim: "Ustim! złaz do matki. Matka przyszła".
10401 Now | dopiero chłopak ze strychu zlazł, bułkę i jabłka dzieciakom
10402 Obra| żegnać, o potrzeby pytać, o zlecenia. Jeden zażądał szkaplerza,
10403 Obra| stołu sprzątać bez żadnej złej myśli przyszedł, gdy jednak
10404 Now | razem jednak patrzył na jego zlęknioną twarzyczkę z jakimś rozrzewnieniem.
10405 Now | niewymowną rozkoszą.~Rżenie to zlewało się w jedno z trynitarskim
10406 Now | Ochrypłe, pijackie głosy zlewały się w jedno z szatańskim
10407 Now | woła - Justyś, synku! A zleź ino! Niech cię moje oczy
10408 Wier| Świeżego siana pokosu u żłoba;~Wolny, bo rzucić mógł dach
10409 Wier| gryzące łzy troski i bólu,~Co żłobią bruzdy wśród zwiędłych tych
10410 Now | jakby nas me widział-do żłobu prosto poszedł, szkapę odwiązał
10411 Now | wesołe płomyki gazu ukazując złocenia świeżo odnowionego •sufitu;
10412 Obra| Napis ten, błyszczący wesoło złoceniem swych liter, przyciąga oczy
10413 Wier| Brzeżkiem, nad rowem, złocieniec rośnie~I wierzba na fujarki...~
10414 Wier| który jaskrawie wybłyska~Złocistą glorią w poddaszu nędzarza,~
10415 Wier| moje~Serdeczne a rodzone!~Złociste łany, srebrzyste zdroje~
10416 Now | powinszowaniem, na której złocisty anioł odkrywa się i pokazuje
10417 Now | starego Mendla, wziął piwne, o złocistych blaskach oczy, długie, ciemne
10418 Obra| niską żelazną balustradę o złoconych gałkach, a na fasadzie cztery
10419 Now | Żydów? Jeśli tych, co uni złodzieje są, co uni ludzi krzywdzą,
10420 Obra| żadnej z najzatwardzialszych złodziejek nie widziałam tyle czelności,
10421 Obra| twoim spojrzeniu - zwyczajna złodziejka!... Niewiele nawet skradła,
10422 Obra| starych nawet i wytrawnych złodziejkach. Pamiętam, była tam jedna,
10423 Obra| kto do domu zechce wziąć złodziejkę, którą strażnik przyprowadził "
10424 Obra| orzekające, iż wypuszczonemu złodziejowi nie wolno przebywać ani
10425 Now | zbiedzonych dzieci, ale szajka złodziejska zorganizowana w przestępnych
10426 Obra| czego. Palce grube, przy złodziejskim procederze od igły odwykłe,
10427 Obra| gdzie z biedy chwyta się złodziejstwa, gdyż jawnej, legalnie wykonywanej
10428 1 | siadła~Na onym wzgórzu i na złomie skały,~I patrząc na ów gród
10429 Now | do starego wiaderka, aby żłopnąć raz i drugi wody którąśmy
10430 Now | świstania- śmiechów. klątw, złorzeczeń. Ochrypłe, pijackie głosy
10431 1 | ziemią, jeno starej onej złości~I starych onych pierworodnych
10432 Obra| się dobrodusznie, drudzy złośliwie, poglądając przy tym na
10433 Now | przybyła ani jedną zmarszczką, złotawe źrenice pięknych, podłużnych
10434 Obra| wielmożnego pana! Żeby mi srebro, złoto dawali, żebym w aksamitach
10435 Now | spuszczonych rzęsach zapalał złotobrunatne, migotliwe płomyki.~Stary
10436 Now | twarzyczką i przepyszną parą złotoczarnych oczu, wszystko to podniosło
10437 Now | wyraźnie słyszeli zgrzyt jego złowieszczy i trzeszczenie podważanego
10438 Obra| pana nadzorcy zachodziła złowrogim cieniem. Palce jego coraz
10439 Obra| snuła się tam jak widmo złowróżbne, nienawidzona przez wszystkich.
10440 Obra| i najstarszych złodziei złożona.~Dwóch posługaczy trzymało
10441 Obra| wytoczył się wóz, na którym złożono węzełki; na węzełkach siedziała
10442 Obra| pochodzący, kawał dery, we dwoje złożony, pod głowę wąska poduszka,
10443 Obra| szpitalu kobiecego oddziału, złożonym z trzech izb, z których
10444 Now | swoje oczy i zaczął je trzeć złożonymi w dwie i chude piąstki rękami.
10445 Now | jednego Boga stworzone są.~Złożył dwa pierwsze palce u prawej
10446 1 | I pod krzyż go tam złożyłem wioskowy,~I na pierś drobną
10447 Now | kościele, a Felek hukał złożywszy przy ustach dłonie, żeby
10448 Obra| zwiedzaniu więzienia szczególniej złudzeń słuchowych wystrzegać się
10449 Wier| pytania o życiu, o świecie~Zmąconą falą o duszę mu biły...~
10450 Wier| łachmany,~Na blask tych oczu zmącony i szklany,~Gdzie przecież
10451 Obra| się i spojrzał na niego zmąconym wzrokiem; na jego twarz
10452 Obra| Rozpięłam jej stanik i zmaczawszy chustkę w dzbanku położyłam
10453 Obra| Aż też tak jednej nocy zmarło ono chłopisko w kącie klęczący,
10454 Now | psie pieniądze przedam, zmarnuję, a tobie, jędzo, flądro,
10455 Wier| wyszedł. - Ojciec stanął jak zmartwiały,~We drzwi wlepiwszy źrenice
10456 1 | ducha,~I są najcichsze bez zmartwychwstań groby..~A jako ciężko znów
10457 Now | ciągnęli, po czym zziajani, zmęczeni, wracaliśmy do domu, szkapa
10458 Now | oganiać. Sami nie czuliśmy zmęczenia. Boso. w lichych szarawarkach
10459 Obra| zainteresowanie się twoim zmęczeniem. Proponuje ci tedy z całą
10460 1 | swego początku~I którym oczy zmęczone nakryli~Garsteczką piasku
10461 Obra| świszczącym głosem człowieka zmęczonego bójką. Czuł też widać, że
10462 Now | namówić się pozwala. Jest zmęczony lekcjami, ciężkim szynelem,
10463 Obra| wyraz. Gdy mu się jedno zmęczy i staje w ciemnym swoim
10464 Obra| woźnego jest tak wielkie, iż zmiąwszy ten niebieski bawełniany
10465 Now | właśnie na głowie stał, a nie zmieniając pozycji poduszkę na izbę
10466 1 | wzrokiem ból pięćkroć ją zmienił:~Najpierw ją zdrętwił strach
10467 Obra| było, że wyrazu swego nie zmieniła, go miała przedtem i mieć
10468 Obra| tak więzienie tych dzieci zmieniło się w szkołę. Władza mile
10469 Now | nie wiedział, do czego Żyd zmierza, milczał więc dyplomatycznie.~
10470 Now | ramiona wziąwszy do drzwi zmierzał, drzwi otwarły się gwałtownie,
10471 Now | się zgrzytem czy jękiem.~Zmierzchało już w izbie, kiedy przez
10472 1 | wstanie i zakrzyczy~Na te zmierzchniki, i nie da zdobyczy.~ ~Jak
10473 Obra| sklepionych korytarzy, odgłosów i zmierzchów tajemniczych, które tam
10474 Obra| dni zimowe zapala się o zmierzchu lampa wisząca nad warsztatowym
10475 1 | białą,~A obróciwszy się na zmierzchy sine:~- Idź za mną - rzekła -
10476 Wier| płomieni,~I ech żałosnych, zmieszanych w rozdźwięki,~I w jakieś
10477 Now | dobrze przygrzało, wypełznął żmij- rozciągnął się. skurczył,
10478 Now | żywicielka nasza...~Pan Łukasz zmilczał, a schyliwszy się. dłonie
10479 Now | dziwując się matce, że taka zmizerowana.~- Żeby już albo w tę. albo
10480 Now | twarzy bledziuśki był, taki zmizerowany, a te oczy to mu się tylko
10481 Now | kiedy się powiększa, a kiedy zmniejsza kaszel starego archiwisty,
10482 Obra| która go od nich dzieliła, zmniejszała się co chwila.~Wtem padł,
10483 Obra| manifest musi przyjść i wyroki zmniejszone będą.~Zdarzyło się raz,
10484 1 | były te momenty,~Bom był zmocowan dróg onych mozołem~I czułem
10485 Obra| poszarpali na nim koszulę i tak zmordowali, że trzeba go było do więzienia
10486 Obra| cha! Aż się, bywało, tak zmorduje, że się o ziemię jak drewno
10487 Wier| niej krząta...~W gęstnącym zmroku głos dziecka słaby~Z ciemnego
10488 1 | Patrzące w księżyc bez zmrużenia powiek~I przeraźliwie ciche:
10489 Now | urwał i nagłym błyskiem zmrużonych oczu uderzył z dołu w inkwirenta,
10490 Obra| Tödi Mayera z wysoka lekko zmrużonymi oczyma.~Namyśla się chwilę,
10491 Now | łbem do światła. Szkapa zmrużyła zdrowe swoje oko, a ślepym,
10492 Now | droga stała się piaszczysta, żmudna; szkapa ciągnęła swój ciężar
10493 Obra| koralowym brelokiem, po czym zmuszając się do uprzejmego tonu mówi:~-
10494 Obra| pierwszym pośrednikiem bywał zmysł, "który kochać przymusza".
10495 Obra| człowiek obdarzony niezwykłym zmysłem organizacji i wielki miłośnik
10496 Obra| i nozdrza nastawił.~Tak zmyślny wyżeł patrzy w oczy panu,
10497 Now | od grubo działających na zmysły wrażeń rzeczywistości, ale
10498 Obra| udał, robi krótką, lecz znaczącą pauzę. Obejmuje potem oczyma
10499 Now | podniosło sprawę ową do znaczenia kulminacyjnego momentu w
10500 Now | story nadawały sali mimo jej znacznych rozmiarów jakiś charakter
10501 Obra| jest we wszystkim człowiek znający. Ano wziął go teraz wielmożny
10502 Obra| dziwne sytuacje. W ratuszu znajdowała się raz dziewczynka siedmioletnia
10503 Obra| drzwi i ciemność, w jakiej znajdowaliśmy się poprzednio, nagle zgęstła.
10504 Obra| różnego rodzaju pretensje znajdowały tu swój wyraz. Na Złotej
10505 Obra| już pełny. Dwa okienka, znajdujące się na dwóch jego przeciwległych
10506 Obra| płótnem. Wiele z przedmiotów, znajdujących się w magazynie tym, figurowało
10507 Obra| Za drugą bytnością twoją znajdziesz je z pewnością wymytym i
10508 Obra| zwrócić uwagę złodziei. Jakoż znajoma Jasielskiej i znajomej tej
10509 Now | śnie usłyszałem jak gdyby znajome rżenie.~Zerwałem się; serce
10510 Obra| Jakoż znajoma Jasielskiej i znajomej tej znajomy zajechali dorożką
10511 Obra| Jasielskiej i znajomej tej znajomy zajechali dorożką przed
10512 Wier| gdzie myśl głucho śpiąca~Nie znała światła innego prócz słońca~
10513 Obra| zarzutów przez elewację znałam doskonale. Używali jej zazwyczaj
10514 1 | obozem psy gnały;~Ale u tego znalazły się sprawy~Insze, bo szpieg
10515 Now | kawałek chleba, ziemniak, znalezioną w podwórzu skórkę z cytryny...~
10516 Now | się uczyli, dużo dobrości znali w sercu jeden dla drugiego.
10517 Now | pchały ku persowej firance. Znały tego Żyda tak dawno, był
10518 Obra| aresztanci i aresztantki z nie znanego mi powodu powszechnie nazywali "
10519 Obra| tu tylko dawnych~i dobrze znanych aresztantów udziałem bywa.~-
10520 Now | oczy nie mogąc patrzeć na znędzniałe postacie chłopiąt, ten i
10521 Now | indagowanym, zagłębił się zniechęcony w fotelu, wstał z wolna
10522 Obra| głębi ich wyziera ogólne zniedołężnienie albo zwierzęca złośliwość.
10523 Rota| Piastowy,~Nie damy, by nas zniemczył wróg...~- Tak nam dopomóż
10524 Obra| miał w zwyczaju, zapytał znienacka:~- A widziała też pani "
10525 Now | ludzkich tłumu wzięto za zniewagę, za urągowisko. Tu już nic
|