| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Maria Konopnicka Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna IntraText CT - Text |
|
|
|
|
III
Ranek był wczesny, srebrny, skowronkowy, Gdyśmy z pól zeszli, co pod rosą stały. Za nami we mgłach tonęły parowy Okwitłe tamiem, prószące kwiat biały, I długie miedze stóp bosych śladami Aż pod mur miejski goniły za nami. A moja cicha, jasna Beatrycze, Spokoju pełna bożego i ducha, Ku zorzom miała podane oblicze Jak ten, kto idąc, łkań dalekich słucha, A gdzie stąpiła, tam rosy rzęsnemi Sypały trawy rozchwiane przy ziemi.
Ja, patrząc na nią taką zadumaną, Nie śmiałem pytać, gdzie wiedzie ta droga. I tak nam wzeszło pierwsze owe rano Wpośród gasnących gwiazd, pod okiem Boga, Który snadź patrzał na ziemię tę smętny, Bo wschód posępny był i mgłami mętny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . O ziemio! jakie ty cudowne słońce Mogłabyś rankiem widywać nad głową! Jakie hejnały duchów latające Pieśnią by ciebie budziły echową, Gdybyś ty nie szła do swego zachodu Drogą krzywd, gwałtów, ciemnoty i głodu! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . - Patrz - rzekła do mnie moja przewodnica - Tak się zaczyna dzień, co do wieczora Otrzęsie serca, jako nawałnica, I we łzach stanie, jak pełna amfora... Patrz, bo dziś padać będą gorzkie rosy, A cisza będzie mieć łkające głosy.
A gdy mówiła, stanęliśmy w gmachu, Przed którym widać było wielkie tłumy. Po ścianach dreszcze chodziły przestrachu, Mroczny strop wisiał wśród ciężkiej zadumy, Jasność szła w okna przyćmiona i chmurna, W pośrodku izby stół, na stole urna, Przy umie on, syn...
Odgadłem po biciu Serca w tej izbie głośnym, gdzieś od proga, Po wytężonym w dwóch źrenicach życiu, Gotowych wielbić lub przeklinać Boga, Po tym uporze, który w drzwi otwarte Jej siwą głowę pchał pomiędzy wartę, Że tam jest matka. ...Przez noc tu szła całą, Nie patrząc drogi, do gwiazd gadająca, I podnosiła twarz wyschłą i białą Jako opłatek na jasność miesiąca, A choć na ustach nie miała pacierza, Czuła, że wzrokiem w Boga gdzieś uderza.
Teraz stanęła w progu, chce do syna... Puśćcież ją, ludzie! Niech rwie siwe włosy, Niech łzami krwawych źrenic swych przeklina Was i tę urnę, i dzień ten, i losy, Niechaj na syna patrzy do ostatka... Puśćcie! Wszak każdy matkę miał... to matka!... Wyciągnął ramię...
- O, siedmiu mieczami Przebite serce!... Synku... Jezu Chryste! Synu! Synaczku!... O światło wieczyste! Puśćcie mnie! Jezu, zmiłuj się nad nami... A bogdajżeś ty kamień ten grobowy Pierwej wyciągnął dla mej siwej głowy! Bodajeś pierwej... Boże, mocny Boże! Już, już wyciąga!... Puśćcież mnie! On może... A!... . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ...Urno! zimne, kamienne twe łono Nie miało nigdy dzieci! Ty, przeklęta! Grobie ty, kędy żywych pogrzebiono! Czy ty wiesz, jak to płaczą niemowlęta?
Czy wiesz, jak długie noce przy kolebce Matka przemarzy, prześpiewa, przeszepce? O urno! Jaka ty straszliwie cicha! O, krzycz i wołaj, że zrobiono z ciebie Rzecz zgrozy pełną, co ręce odpycha, Rzecz okropniejszą od mogilnych lochów! Że ta, co niegdyś po synów pogrzebie W dom powracała z garścią białych prochów, Była mniej trupią niż ty i mniej chmurną, Ty, serc pękniętych pełna, krwawa urno!
|
Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License |