| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Maria Konopnicka Nowele, Wiersze Z Teki Artura Grottgera: Wojna IntraText CT - Text |
|
|
|
|
V
O, daj mi jeszcze raz przebyć ze sobą Tę ziemię mogił, pokrytą żałobą, O, daj mi jeszcze raz w drogi iść one, Od kości białe, a od krwi czerwone, I raz mi jeszcze daj na nie się rzucić Twarzą zalaną łzami - i nie wrócić!
Bo gorszy powrót, niźli wyjście ducha, I są najcichsze bez zmartwychwstań groby.. A jako ciężko znów iść do łańcucha Temu, kto zażył ciszy onej doby, W której mu serce zastygło w boleści I żadnych z ziemi nie słyszał już wieści!
Dziś znowu muszę zranione mieć mózgi Żądłem tych myśli, co pełzną w nie mrowiem, I znów iść muszę przez wspomnień tych rózgi, Z których jest każda maczana ołowiem I z wężym sykiem nad sercem się zwija, I szarpie żywą pierś, i nie zabija! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . W pół nieba słońce stanęło już w chmurze Dymów armatnich, na kształt rudej plamy, Kiedyśmy wyszli na małe podgórze, Za mury w ogniu i za miejskie bramy, Z których się tłumy waliły bezładnie, Ginąc w popłochu onym, gdzie kto padnie. Bo pędził ich huk, i trzask, i płomienie, Jak archanielski miecz, od tego proga, Gdzie mieli gniazda swe i odpocznienie. I pełna była wielkich głosów droga, Płaczu, i jęku, i klątw, i modlitwy, A ponad wszystkim tym - huragan bitwy.
Jak z ogniów owych wyszedłem, nie pomnę. Dym mnie ogarnął i żarł mi źrenice I same nogi niosły nieprzytomne Wskroś spaleniska, pomiędzy iskrzyce Bomb pękających i przez gruzów kupy, Z których sterczały groźne, sine trupy.
Jeden wyciągnął rękę i zagrodził Drogę tę, którą szedłem, obłąkany, Bo duch dopiero od niego uchodził Czarną krwi strugą, sączącą się z rany. Chciałem ratować, gdy wtem granat świsnął, W górę go porwał i mózg mu rozprysnął.
Głuchy od huków, a od dymów ślepy, U stóp mej świętej upadłem złamany; A miałem w oczach lecące czerepy Głów ziewających i krwawe łachmany Ciał rozerwanych w powietrzu na ćwierci, A w uszach świst i pisk, i wrzawę śmierci.
A pani moja zadumana siadła Na onym wzgórzu i na złomie skały, I patrząc na ów gród w płomieniach, zbladła, A obłok szat jej, przejrzysty i biały, Nagle się zaczął ćmić i w barwach mienić, Ogniami złocić i mną czerwienić.
Więc rzekłem: - Otom wywiedzion jest w ziemię Widzeń okropnych i piekła obrazów, A znieść nie mogę i padam, jak brzemię, U nóg twych i na piersiach leżę głazów, I na kamieniach polnych, które jęczą... Zmiłuj się! Twarz mi nakryj szat twych tęczą,
Ażby przeminął ten dzień i godzina Przestrachów mocnych i śmierci wybuchów; Bo serce we mnie drży i mdleć zaczyna, I słaby jestem, i nędzniejszy z duchów, A język wyschły mam i wargi słone, Bom przeszedł morze krwi, morze czerwone...
Lecz ona, jakoby nie słysząc zgoła, Trwała w milczeniu swej wielkiej zadumy. I brew ściągniętą miała wpośród czoła, Patrząc na owe pierzchające tłumy Z bólem, który ją czynił dziwnie bliską Tej ludzkiej nędzy...
Schyliłem się nisko I do stóp jasnych przylgnąwszy ustami, Rzekłem: - O święta moja! O przeczysta! Jeśli ty płaczesz w sercu twym nad nami, Błogosławiona bądź imieniem Chrysta! Bo jest z nim świat ten na krzyżu rozpięty, Żółcią pojony i włócznią w bok pchnięty...
I złamał mi się głos, i padłem z płaczem Twarzą na ziemię, i łzami gorzkiemi Zrosiłem pole krwią zapiekłe... Zaczem Uderzył we mnie jęk i łkanie ziemi - I czułem, jak drży i jako się trwoży Cichy w swej kaźni, Baranek ten Boży...
|
Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License |