Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siatke 2
siatki 4
sidlach 1
sie 629
siebie 29
siec 2
sieczka 1
Frequency    [«  »]
-----
1057 i
638 w
629 sie
580 z
515 na
510 do
Józef Kopec
Dziennik Podrózy

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-629

    Rozdzial
501 XIII | wybiegała z mieszkania, okręcała się wkoło patrząc na niebo, 502 XIII | towarzyszce.~Komendant zapytał się przez tłumacza, co one widzą? 503 XIII | dawno nie widziano. Zapytał się znowu, że chce wiedzieć 504 XIII | znowu, że chce wiedzieć co się stanie z tym cudzoziemcem? 505 XIII | Odpowiadają mu, że krótko będziem się z niego cieszyć, ponieważ 506 XIII | radości i smutku kompania się rozeszła a ja zostałem w 507 XIII | depeszy, tym bardziej, że zima się już zbliżała.~ ~ 508 XIV | trudniej jak morzem, puszczamy się w podróż. Do tej karawany 509 XIV | listopada 1796 roku, zaczęliśmy się sposobić do podróży. Komendant 510 XIV | jelenich i niedźwiedzich mało się różniło od naszej karety: 511 XIV | komendant nie pozwolił mi wybrać się w podróż.~Nauczono mnie 512 XIV | prezentów narodom, z kóremiby się można było spotykać. Do 513 XIV | bokiem na przodzie sań trzyma się za poklaski, lecz mając 514 XIV | żelaznych i dzwoneczków, czego się psy najwięcej boją, to służy 515 XIV | że biegnąc ustawicznie się ogląda na skinienie i słowa 516 XIV | Kamczadała, w którą stronę ma się rzucić. Ponieważ żadnej 517 XIV | widać śladu więc trzymają się brzegów ziemi jadąc podług 518 XIV | Tobie krzyżu kłaniamy się i zmartwychwstania drugiego 519 XIV | przy tej ekspedycji wybrał się z nami dla stwierdzenia 520 XIV | wyżej nadmieniono, znajduje się wiele kołków i dzwonków. 521 XIV | szybkością psy ruszyły: zdawało się, że od tak prędkiej jazdy 522 XIV | Pędzą one z całej siły się zmordują, potem już biegną 523 XIV | psy wyprzężone zwinąwszy się w okręg zasypiają, a w godzin 524 XIV | sypiać chodziłem; ubierając się dubeltowie, zawsze cierpiałem 525 XIV | zaprzęgają psy i puszczamy się w dalszą drogę. Szóstego 526 XIV | Szóstego dnia zbliżyliśmy się do pierwszej kolonii ale 527 XIV | w tym miejscu, pokładły się i dalej iść nie chciały. 528 XIV | z ekwipażami zbliżyliśmy się. Okno czyli luft okopcony 529 XIV | wiedziałem o ich skarbach, które się tam znajdują. Jakoż rozwija 530 XIV | abym zjadł jeden. Wahałem się długo, lecz namyśliwszy 531 XIV | długo, lecz namyśliwszy się zjadłem połowę, co mi najmilszy 532 XIV | najmilszy sen sprawiło. Ujrzałem się nagle w najprzyjemniejszych 533 XIV | minut zasnąłem. Obudziłem się w godzin kilka, niby posłany 534 XIV | co on złego robił, aby się poprawił. Bo to wszystko 535 XIV | sennych marzeń sprawdziły się na jawie. Nadmieniam tylko, 536 XIV | mnie Ewangelista i pożegnał się ze mną. Zrobiwszy zapasy 537 XIV | przewodników i puściliśmy się w nową podróż.~Przez kilkanaście 538 XIV | w największej obawie aby się z nimi nie spotkać, co nas 539 XIV | który równie jak i oni bił się za swoja ziemię; dziś go 540 XIV | futrzany i przypatrywali się twarzy, którym ja zaraz 541 XIV | szczęśliwie rozstaliśmy się z nimi, którzy przed kilku 542 XIV | każdym miejscu nocleg odbywał się pod gołym niebem, gdzie 543 XIV | zawsze śnieg kopać i dobierać się do ziemi dla rozłożenia 544 XIV | Słabość moja powiększyła się jeszcze, gdy mnie z zimna 545 XIV | Nie było doktora gdzieby się zaradzić, tylko niejakiś 546 XIV | owej krwi w godzinę zrobiła się czarna woda. Dostałem największych 547 XIV | z oczu strumieniami woda się lała; dławienia ustawiczne 548 XIV | kilkunastodniowym wypoczynku mało mi się polepszyło; jednostajne 549 XIV | do portu Ochocka, skądem się wprzódy ambarkował na okręcie. 550 XIV | ziemnej, w której śnieg tak się kręci, że wśród dnia ciemność 551 XIV | siłach ustawały i między sobą się gryzły rozrywając słabsze. 552 XIV | nieraz sanie i psy w tył się cofały. Spuszczaliśmy się 553 XIV | się cofały. Spuszczaliśmy się z jej wierzchołka mając 554 XIV | gwoździami. Psy wyprzężone same się spuszczały zlatując kłębkiem 555 XIV | kłębkiem tak poplątane, że się wstrzymać nie mogły. Ekwipaże 556 XIV | niepodobieństwo było przeprawić się przez górę, gdyby nie 557 XIV | pod śniegu, za któreśmy się chwytali, straciwszy równowagę 558 XIV | czekała nas zguba.~Spuściwszy się z owej straszliwej góry 559 XIV | traktują i bez niego obejść się nie mogą.~Nazajutrz przybyliśmy 560 XIV | dawniej wypłynąłem, udając się do niższej Kamczatki. ~ ~ 561 XV | najbardziej chory. Uformował mi się nie wiedzieć z czego, guz 562 XV | gospodarz doradził mi udać się do tunguzkich Szamanek, 563 XV | zmysły, zupełnie oddałem się ich leczeniu. Najprzód sprowadza 564 XV | oglądały mnie, dotykały się guza i odskakiwały powiadając, 565 XV | niezbyt wysoko i nie lękać się niczego. Potem zaczynają 566 XV | niedźwiedziego i zbliżywszy się na krok, rzuca się na mnie 567 XV | zbliżywszy się na krok, rzuca się na mnie szarpiąc zębami 568 XV | rozpalonego ognia toczy się. Gospodarz w tym momencie 569 XV | postrzegam, że ma kręcącego się w zębach dużego czarnego 570 XV | zaczęły niezmiernie cieszyć się i skakać, że otrzymały zwycięstwo.~ 571 XV | kuglarstwem, zdawało mi się przez imaginację, że czuję 572 XV | dawnego stanu. Udaliśmy się w dalszą podróż do Jakucka 573 XV | jechałem wodą, ale znudziwszy się do ostatka i będąc osłabiony, 574 XV | brzegami Leny, widać formujące się z wyniosłych brzegów kamiennych 575 XV | sytuacja co ćwierć mili się zmienia. Tysiączne kaskady 576 XV | do rzeki; kamienie świecą się ponad brzegami Leny. W przejeździe 577 XV | całym swoim taborem wynoszą się na zimę do lasów i tam przemieszkują. 578 XV | na jednym prawie rozkłada się miejscu i do dwóch mil zajmuje 579 XVI | ubiorze Kamczackim lud zaczął się gromadzić, dla przypatrzenia 580 XVI | gromadzić, dla przypatrzenia się temu ubiorowi. W godzinę 581 XVI | stosownie do rangi.~Chciał, abym się zaraz udał do Jenerał-Gubernatora; 582 XVI | Jenerał-Gubernatora; odprosiłem się atoli, że strasznie zdrożony 583 XVI | i chory jestem a nie mam się w czym prezentować, prócz 584 XVI | i inne rzeczy do ubrania się.~Trzeciego dnia już cokolwiek 585 XVI | jenerał Sumów mówić, że się zna ze mną tylko przez huk 586 XVI | rodem Hanowerczyk, nazywał się Krzysztof Andrejewicz Treiden.~ 587 XVI | guberski kaznaczej dopominając się o zwrot rocznej pensji niewolniczej. 588 XVI | tytuniu etc. a co wszystko gdy się okręt rozbijał w niwecz 589 XVI | uwolnienia mojego zakończyła się gaża: nieszczęściem moim, 590 XVI | ani za co do kraju dostać się. Po tej wizycie odjechał, 591 XVI | ten dał mi sposób dostania się do swojej ojczyzny.~Najprzód 592 XVI | Na szczęcie moje znalazł się przyjaciel, który za mnie 593 XVII | inne zapasy, pożegnawszy się z niektórymi osobami, ruszyłem 594 XVII | innego sposobu pozbycia się tego hultaja, na jednej 595 XVII | spazmy moje powiększały się. Miałem dość dużą swoją 596 XVII | najwięcej jednak znajduje się pewien rodzaj z wielkości 597 XVII | Boskiej dzień i noc paliła się lampa. Gdy wszedłem z zimna 598 XVII | rubli asygnacyjnych, kładę się w oczach jego na wznak, 599 XVII | nim Popi nadeszli, spazmy się umniejszyły, lecz pozostałem 600 XVII | zaczęli śpiewać, pytając się gdzie jest nieboszczyk? 601 XVII | zacząłem płakać i polepszyło mi się. Poczęstowałem Popów herbatą 602 XVII | arakiem i odeszli.~Znajdowało się w tym mieście kilku Polaków 603 XVII | ośm lat mi służył, udałem się w dalszą podróż.~ ~Opisanie 604 XVII | w Rosji, tu znajdują się. Biskup na czele Duchowieństwa; 605 XVII | Frukta tu żadne nie rodzą się dla zimna wielkiego. W tym 606 XVII | tameczny był za nim. Gdyby się był potrafił dostać do Moskwy, 607 XVII | za nim jak obłok sunęło się, a miasta i zamki poddawały 608 XVII | miasta i zamki poddawały się wnosząc mu wszystkie skarby. 609 XVII | Blisko Kazanu znajdują się fabryki miedziane i żelazne, 610 XVII | po całej Rosji rozchodzi się.~Najznaczniejsza kolonia 611 XVII | dwa dni bawiłem. Składa się ona z kilku set domów bardzo 612 XVII | najpierwszym domu znaleźć się może. Przepędziłem u niego 613 XVII | następnego. Pożegnawszy się z nim, odszedłem. Nazajutrz 614 XVIII| ostatniej stacji spytawszy się zwoszczyka do jakich oni 615 XVIII| mnie paszport i wypytywała się o mojej historii, co też 616 XVIII| znowu z ostrzeżeniem, abym się chronił wszelkiej konwersacji 617 XVIII| przyszedł a szczególniej, abym się wystrzegał Polaków, co niezmiernie 618 XVIII| poczciwą Francuzkę, zwierzyłem się, że jestem bez zapasu żadnego 619 XVIII| trzeci dzień kazano mi stawić się stawić do policji, gdzie 620 XVIII| zrobić zamieszanie i przebić się przez całą ich armię: bo 621 XVIII| parawan ostrzegając, że ludzie się będą skupiać, ponieważ byłem 622 XVIII| księży trapistów. Ja, żem się podał w paszporcie jako 623 XVIII| inspekcją niższego sądu, abym się nigdzie nie oddalał dopóki 624 XVIII| pieniędzy brać nie odważyłem się za stopień krwią i zasługami 625 XVIII| ojczyzny lat kilka, zapędziłem się do Petersburga dla dojścia 626 XVIII| powrotu ojczyzny i cieszyć się nadzieją, która już tyle 627 XVIII| Dominik Radziwiłł dowiedział się o mnie i zaprosił do swojego 628 XVIII| przyjąć i dziś utrzymuję się z niego. Muszę oddać Księciu 629 XVIII| duszy ozdobionej, wszystko się udawało. ~ ~KONIEC~ ~ ~


1-500 | 501-629

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License