DO JAŚNIE WIELMOŻNEGO
JULIANA
NIEMCEWICZA
Dawno już nie doznana pociecha ożywia serce
moje w chwili, w której mi wolno, przypisując JWPanu tę
powieść, publicznie wyrazić uwielbienie dla Jego charakteru i
tej niezmordowanej życiem świetnej wyobraźni a pełnej
wdzięków erudycji, jakich nie przestajecie używać na wzbogacenie
literatury polskie) w coraz nowe i tak szacowne dzieła. Nie dziw, że
mnie to bardzo podchlebia, iż mi pozwalacie ozdobić karty moje Waszym
imieniem, kiedy dusza każdego rodaka lubi się karmić
słodyczą Waszego pióra i nie tylko mój umysł rad się
przegląda w biegu czystym i użytecznym Waszego życia;
więcej powiem - i nikt mnie o przesadę nie oskarży - imię
Wasze jest dla młodych Polaków noszonym przy sercu zabytkiem, bośmy
się o Waszej sławie jeszcze od naszych ojców dowiedzieli, a Wy
czarownym sposobem przypominacie się ciągle naszej
wdzięczności. Nie znajdziecie w moich wierszach tego powabu, który
swoim nadawać umiecie; tęskne i jednostajne jak nasze pola i jak mój
umysł, ciemną tylko farbą zakryślą Wam nie
wykończone obrazy: ale jeśli ten hołd słaby oddany Waszej
zasłudze wznieci w Was jakie miłe uczucie, już ja wtedy hojnie
zapłacony będę za moje posępne malowidło, kiedy
się choć chwilę zastanowicie, jak to ziomkowie wysoko cenić
umieją Wasze przymioty i prace.
Jaśnie
Wielmożnego WPana
najniższy sługa
Malczeski
|