Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Antoni Malczewski
Maria

IntraText CT - Text

  • PIESN DRUGA
    • XV
Previous - Next

Click here to show the links to concordance

XV

Do wrót wreszcie koń doparł swe piersi spienione;

I zarżał - nozdrza chłodząc, to w tę, to w tę stron:

Lecz chociaż księżyc jasny, nie widać nikogo;

Ni giermek do strzemienia szybką skoczył nogą.

"Musi być bardzo późno - niech śpią - trosk nie czujący"

Tak myślał młody Wacław, konia przywiązując;

I z tą żywą pociechą, w której serce tonie,

Kiedy już bić ma wkrótce przy kochanym łonie,

I z tym świetnym wejrzeniem, gdzie kona obawa,

Jednym radości skokiem - u drzwi domu stawa:

Ah! ileż wdzięków, pieszczot jemu się obudzi!

Chwila jeszcze, a będzie szczęśliwszym od ludzi,

Od Aniołów! - zastukał - raz - drugi - i trzeci -

Trzy razy czujne echo z odpowiedzią leci

I milczy - to jedyny znak ruchu lub życia,

Który tam; drzymiąc, czekał rycerza przybycia;

Ni chodu śpiesznych kroków, zgiełku w nagłej mowie,

Ni światła - w ciemnej - cichej - zamkniętej budowie.

Oh! jakże sen ich twardy! Niecierpliwość radzi,

Że szabla jednym cięciem przez próg przeprowadzi -

Lecz tę gwałtowną radę musiał on odrzucić;

Wnosić jej niespokojność, żeby swoją skrócić?

Raczej niech w jego piersiach burz kończy się droga,

Byleby nigdy do niej nie doszła ich trwoga!

Jeszcze stukał - lecz słabiej - bo już w serca niebie

Rosło anielskie czucie, zapomnienie siebie;

I wolnym odszedł krokiem - nieraz wpośrzód ciszy

Zatrzymując się nagle - czy kogo nie słyszy?

Spojrzał na księżyc w pełni - co jego postawę

W czarnych, olbrzymich kształtach obalał na trawę -

Jak słodko i spokojnie bieg swój jasny toczy!

Ah! bo na swoje słońce ma zwrócone oczy!

Uchylił rycerz głowę; widzieć mu się marzy

Jakby szyderski uśmiech w tej pyzatej twarzy.

I tak dumając smutnie lub nie myśląc wcale,

W odmęcie sprzecznych uczuć, gdzie trwogi i żale,

Miłość, wspomnienia, szczęście, wszystko w zawieszeniu,

Błąkał się koło domu śpiącego w milczeniu -

Co cichy, głuchy, martwy i skarb drogi mieści,

Jak te zaklęte zamki arabskich powieści.

Lecz cóż to? Już w zupełnej nadziei utracie,

Postrzega ruch nareszcie - w sypialnej komnacie

Widzi otwarte okno - i lekka zasłona,

Co tam nocnym tułaczom na straż rozwieszona

Z nieśmiałego wietrzyka płochliwie urąga,

Wypycha go z pokoju i znowu go wciąga.

O! jaki luby ogień zbiegł rycerza żyły!

A wszystkie blaski szczęścia do lic pośpieszyły;

Jak tu szalonym myślom stawić się oporem?

Trzeba być cnót najczystszych lub kamieni wzorem;

Nie był jednym ni drugim - umiał walczyć w boju -

Kochać - być wiernym - wdzięcznym - już Wacław w pokoju.

 




Previous - Next

Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License