| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Tadeus Micinski W Mroku Gwiazd IntraText CT - Text |
|
|
|
MORIETUR STELLA
Godzina moja się zbliża i otaczają ciemności - już wyschły źródła miłości i w płomiennej męce krzyża serce wciąż głębiej się zniża, wciąż głębiej w nim rany rozdzieram - i żyję, by czuć, że umieram.
Na fali czystym błękicie łódź moja płynie w wygnanie - i widzę zorzy świtanie - i widzę loch mój w granicie - oh, ręce moje otnijcie, gdyż bramę Grozy rozwieram - On rzekł mi: ja w Tobie - umieram.
Nade mną złote łabędzie rozbłękitniają się w hymny - a w głębi widzę gad zimny, i oczy krwawe - w obłędzie - i ktoś mi szepce: - ja wszędzie za twoim sercem się wdzieram - ja mrok - ja śmierć - ja Bóg - nie umieram.
O wy, kratery wulkanów, zamarzłym ogniem zionące - o, moje róże więdnące, wśród czarnej mgły oceanów - o niedolo mych peanów, w których się Boga wypieram, a stopy zimne całując, umieram.
Słowiku, co ożywiasz gaje w pustyniach mojego łona - ach, jakże serce me kona ach, jakiej męki doznaję - paląc w płomieniach swe raje - na lichej kolumnie się wspieram - z nią padam - i łkam - i umieram.
Z Twych rąk mi płyną ulżenia, gdy krwią swą rosisz me lico - lecz doli mej tajemnicą zamknięta w grodzie płomienia! gdzie tak mnie trapią cierpienia i tyle szturmów odpieram, żeć zamek zdam - bo umieram.
Oto jak cień się przekradać pod murem rajskich ogrodów - w ogniu się paląc wśród lodów - mieć Cię - a nie posiadać - zdobyć - ukochać - postradać - to człowiek - z niego się wydzieram - daremnie! daremnie żyję i umieram. WAMPIR
Modlą się duchy ciemnych wód - modli się serce krwawe. W wnętrznościach mogił szlocha lud i szlocha serce krwawe. Armat śpiżowych tętni grzmot i tętni serce krwawe. Bagnety pełzną pjanych rot i pełznie serce krwawe. Zadrgały bruki rżniętych miast - zadrgało serce krwawe. Wampiry gaszą wieczność gwiazd i gaszą serce krwawe. Zhańbione ciała - pusty dwór - zhańbione serce krwawe. Wtem tryumfalnie zapiał kur - i pękło serce krwawe. TEMPLARIUSZ
Na ciemnym morzu wicher rozpaczy szarpie i targa żagiel tułaczy. Płynę bez steru, płynę bez wiosła - oby mię prędzej burza rozniosła!
Ja - rycerz dumny świętego Grala - [duch mój się dotąd ogniami spala] Różany ogród bożych tajemnic - [dziś uroczysko mogilnych ciemnic] Ja - com Chrystusa wynosił z grobu [oto stygmaty na rękach obu] - Ja i me gwiazdy cicho spadamy - jak lilie zżęte w grobowe jamy. Morze się pieni, ryczy jak lew - nade mną stado znużonych mew.
Goni je, szarpie dzika rybitwa - skrzydła ich błyszczą niby modlitwa. Oh, dajcie łuk mój, który ocala - wzdyma się grzywą ostatnia fala - łódź wylatuje w obręczy pian - na trąbach śmierci zagrał mi Pan. - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Litości żebrze tłum obłąkany, katedr się chwieją kamienne ściany, runęły, gniotąc serca i mózgi, w jelitach sterczą krzyża odruzgi. Dłonie błagalne wbiły się w drzewo, otchłań się kłębi z czarną ulewą, na wirach tańczy ludzkość wyrodna, pod serc nawałą krzyż idzie do dna.
Morze się pieni, ryczy jak lew - nucę spokojnie ostatni śpiew. * * *
Zahuczał wicher - wicher jesienny nad moim sercem - sercem tułaczem - i Anioł senny - Anioł Gehenny już mnie powitał - powitał płaczem. NATCHNIENIE
Na koralowych snu księżycach Ciebie me skrzypki sławią, Pani! do ciemnej schodząc mar otchłani zapalasz kwiaty na łzawnicach.
Uwiędłe serce, jak dzieciątko, tulisz do piersi obłąkanej i dziwnej pieśni - nie wygranej - bawisz nadziemną pamiątką.
Już się godzina zaćmień zbliża, kiedy mię z Tobą Bóg rozdzieli - Ciebie uniosą w chór anieli, a mnie przybiją do stóp krzyża. SANTA HERMANDAD
Enclavado pies y manos en un rnadero
Gwoździami za ręce i nogi
przybity do
Bujnie zroszony mój ogród krwią. Z lochów tych na świat nie wyjdzie jęk. Braciszków moich wiedli do męk - [a dzwony dzwonią...] - kleszczmi ich rwą.
Lampka im zżarzy skórę do trzew, na dybach zwisną jak harfa strun - a krzyż zielony z krepą wśród łun, jako nadziei bluźnierczy krzew.
Oczy ich próchnem świecą, jak duchów - usta zgniecione byczym pęcherzem - i tak przed ojcem staną kacerzem, w drewnianej klatce, z brzękiem łańcuchów. A łzy tych gromnic na twarz kapiące, nie tak bolesne, nie tak gorące. AUTO-DA-FÉ
Przyjaźń mi zdradnie ręce związała, gdym je wyciągał w górę do nieba. Ojczyzna plwocią mnie obryzgała, gdym ją nakarmiał z wina i chleba.
Miłość poranna w pustkę wywiodła, z twarzą słoneczną Pani alkierza; a miłość Święta - bok mi przebodła, i do miejskiego ciśnie pręgierza; a miłość Gwiezdna - serce wyrwała i psom rzucając - naigrawała.
Rozumek, mistrz mój, w galowym fraku i do żelaznego przybił mię woza - a na nim dzwoni Śmierć Dolorosa - a ja się duszę - w złotym kołpaku. QUEMADERO
["była
to platforma, ułożona z kamieni.
Sztabą przykuty do proroka, gdzie pocałunków lśnią motyle, a z ust mych płynie krwi posoka, a w uszach dźwięczą krotofile.
Ogień buchnął - i czarne mantyle dech zaparły, jak fala głęboka - tylko jednej przechrzciance z Maroka oczy gasną, jak gwiazdy w mogile.
Wczoraj z braćmi łamałem się w celi pleśniącym komunii chlebem, a barłóg zamiast pościeli, a ciemny loch był nam niebem. Król złotą błysnął ku nam szpadą, na ogień dziatki moje kładą. MADONNA DOLOROSA
["... żelazny posąg z
kolcami do wewnątrz,
Coś w mym sercu dziko pęka - w dzwon uderza ciemna Groza - i kolczata dusi ręka - to Madonna Dolorosa. W snów mistycznych mym ogrodzie drga konwulsją Lilia - Roza, zamrożona lśni mimoza, a w piekielnym tortur chłodzie każdą żyłkę w niej przebodzie Pani królestw - Dolorosa. Idzie święta w aureoli z dzieciątkiem na ręku zmarłem - źrenice puste rozwarłem, czując, że nic już nie boli. REINKARNACJA
Z bram czarnych idę Babilonu, z ruin, gdzie ptastwo dzikie jęczy, w mroku się bijąc o pierś dzwonu.
A ciała królów poszarpane przez widm złowieszcze wardałaki, a rzeki krwawą toczą pianę.
W pałacach pustych błądzą straże - łańcuchem skuli czaszkę moją, w piekielnym zanurzając warze.
Abbadon czekał z mię ofiary, lecz anioł Boży wszedł do lochu - legł z mieczem w sercu człowiek stary.
Po skałach zbiegłem stromych w morze, śpiewem otchłani jęczą fale, konchy, jak łzy me, lśnią w pokorze.
Słucham objawień Twych w głębinie - komety się krzyżują w mroku, okręt mój w Ciemność Bożą płynie.
Na włosach zmarłej gram pieśń Wschodu, bym Cię nie przeklął Hieruzalem, obłąkanego Ty narodu
Matko! - a bólem Twoim się opaszę, a głowę swą na gwiazdach złożę, wieczność, jak wino zleję w czaszę.
A kości moje wezmę z ziemi, którą przyciemnił Duch Twój Pański, i odtąd ziarnem bujnym plemi.
Krwi mej czerwone bystre prądy, co wypłynęły z gór Taboru, - nowe przelśnione ujrzą lądy.
Serce mam owoc z tego drzewa, co kwitnie w raju snem Cherubów, a ptak żałoby nad nim śpiewa.
A śpiew ten z harfy jest proroków, z płomienia gwiazd i z męczenników, z piorunów, z wichrów i obłoków i z onych Judasza srebrników, jenżmi Cię kupił człowiek, Boże.
Tyś tajemnicze posiał znaki, abym powrócić mógł do Ciebie, jak słońce w ojczyste zodiaki.
Ale mój okręt wiry niosą - przebóg! pod więzień ślizgie ściany - rozpacz mię krwawą zlewa rosą.
I szydzą ze mnie czarni straże i krzyż gotują mi jutrzenki - wracam w mych więzień kurytarze.
I to wszak darem z Twojej ręki - ból - wieczność męki...
| ||||||
Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License |