Part
1 Giaur| wietrze wonią i pieszczota!~Tam, na skał wierzchu, u ścieku
2 Giaur| kolorów swojego oblicza.~Tam, w polu tyle jest kwiecia
3 Giaur| jest kwiecia dla wianków,~Tam, w lasach tyle cienia dla
4 Giaur| tyle cienia dla kochanków,~Tam, groty dla nich ciosane
5 Giaur| góry ich ojczystej ziemi.~Tam muza oczom przechodniów
6 Giaur| i pogodna.~ ~* * *~ ~Kto tam grzmi konno po skalistej
7 Giaur| lub niech sam ucieka.~Tam — tam — poleciał — śladem
8 Giaur| niech sam ucieka.~Tam — tam — poleciał — śladem jego
9 Giaur| staje —~Czegóż on patrzy, tam, w oliwne gaje?~Księżyc
10 Giaur| nas prosto pomiędzy opoki,~Tam, na sam środek najgłębszej
11 Giaur| uciekli pod ścianę opoki~I tam ręcznego czekają spotkania,~
12 Giaur| Eblisa twą przeklętą duszę *.~Tam ogień, wiecznych męczarni
13 Giaur| Powinowatych spijać krew niewinną.~Tam, na rodzeństwo własne zajuszony,~
14 Giaur| znowu pomiędzy grobowce;~A tam upiory, twoi współwędrowce,~
15 Giaur| cofa się w przysionek.~Tam przy niepewnym pochodni
16 Giaur| blada połyska się w cieniu,~Tam będzie czekał, aż się nieszpór
17 Giaur| głosu nie łączy.~Patrz! tam cień rzuca na bielone ściany.~
18 Giaur| razu pacierza nie gadał.~Tam — patrz na niego — w dzwonek
19 Giaur| miłość często drogę znajdzie~Tam nawet, kędy głodny zwierz
20 Giaur| symarą,~Jak widzę teraz, tam nad falą szarą,~Gwiazdę
21 Objas| woła, na moście Pal—Serho; tam ci podstawię nogę albo uczepię
|