Part
1 Tlum | TŁUMACZA~ O wpływie Byrona na całą tegoczesną literaturę
2 Tlum | dzień czytelnicy, bo widzą na wszystkich utworach późniejszych
3 Tlum | występnych ludzi wybierając na bohatyrów swoich pieśni,
4 Tlum | przeszłego wieku; wszedł na świat w epoce moralnej najnieszczęśliwszej
5 Tlum | Napoleon rozbroił i wziął na kagańce. Wszystko ucichło.
6 Tlum | duszy swojej, wychowywał na pustyni lub w jaskiniach
7 Tlum | moralną ciemność i, świecąc na dnie sumnienia, tym wyraźniej
8 Tlum | jest od tej obojętności na wszystko, co jest wysokie
9 Tlum | ku sofisterii, on jeden na drodze literatury zatrzymał
10 Tlum | sposobie sceptycyzm ukazuje się na świecie: raz jako mrok wilgotny
11 Aut | trafiały się dawniej często na Wschodzie; teraz rzadsze.
12 Aut | Weneckiej, kiedy Arnauci, na chwilę wyparci z Morei,
13 Aut | rabować, ściągnęło nowe klęski na Grecyją. Kraj ten stał się
14 Giaur| bodzie~I z góry patrząc na morza i smugi~Najpierwsza
15 Giaur| szklane morza cichego oblicze~Na falach drobnych, jak uśmiechu
16 Giaur| prześliźnie~I złamie szyby na modrej płaszczyźnie,~I kwiecie
17 Giaur| wonią i pieszczota!~Tam, na skał wierzchu, u ścieku
18 Giaur| nocą z malej czatuje galery~Na bezpiecznego żeglownika
19 Giaur| Zbójca swój rudel zaraz na głąb pędzi~Zakryty cieniem
20 Giaur| gdy kraj ten natura obrała~Na ogród bogów i hojnie nań
21 Giaur| zniszczenia,~Ogród edeński na nowo wyplenia~I jako leśny
22 Giaur| rozbojem.~Czyż kraje światła na nowo ogarnie~Noc namiętności
23 Giaur| go dziś pustoszy!~ ~Kto na śmiertelnym oglądał posłaniu *~
24 Giaur| tylko uśmiech pozostały~Na chwilę w ustach, co ducha
25 Giaur| chorowita krasa,~Która na trupich licach nie zagasa,~
26 Giaur| niewolniku podły, wstań na chwilę,~Powiedz: ten wąwóz —
27 Giaur| orlich wyrodzony płazie,~Na Leonida gnieżdżący się głazie,~
28 Giaur| swe imię pomiędzy imiona,~Na których wzmiankę pochlebstwem
29 Giaur| krwią spada dziedzictwem na syna,~Sto razy wrogów zachwiana
30 Giaur| dawny~I z tego tylko Grek na Wschodzie sławny.~Daremnie
31 Giaur| drodze? —~Wygięty naprzód, na wiatr puścił wodze,~Kopyt
32 Giaur| Koń jak kruk czarny, a na bokach piana,~Jak gdyby
33 Giaur| dzikiej pogoni.~Groźnie na jutro niebo się zachmurza,~
34 Giaur| namiętne bolę~Gorzały długo na twym smagłym czole.~Złe
35 Giaur| Jego wzrok, jego twarz na kształt pieczęci~Wciśnione
36 Giaur| Spiął ostrogami, wbiegł na wierzch opoki~Ocieniającej
37 Giaur| zatoki,~Obleciał wkoło, znowu na dół gonił,~Skałą od moich
38 Giaur| człowieka;~On najpiękniejsze na niebiosach gwiazdy~Klnie,
39 Giaur| zatoczył~I patrzy z góry, na strzemionach staje —~Czegóż
40 Giaur| w oliwne gaje?~Księżyc na nowiu wschodzi zza gór grzbietów,~
41 Giaur| dźwignął i podniósł wysoko,~I na wiatr miotał, jakby groził
42 Giaur| twarzy — znikła strusia kita,~Na chwilę grzmiące ucichły
43 Giaur| I nieruchomy chwilę stal na drodze,~Chwilę — i znowu
44 Giaur| Nie masz rumaków na stajniach Hassana,~Komnata
45 Giaur| odbieżana,~Pająk samotnik na ścianach się czepia~I szpary
46 Giaur| przybieźy,~Spragniony wyje na suchą fontannę;~Stoją wód
47 Giaur| wymarły,~Zielska się dzikie na dnie rozpostarły.~ ~Niegdyś
48 Giaur| pogodnych~Widzieć odbite na tych łukach wodnych,~Słuchać
49 Giaur| dziecięciu.~Hassan młodzieniec na te wodotryski~Poglądał,
50 Giaur| echem odbity,~Był to krzyk na śmierć ciągnionej kobiėty.~
51 Giaur| w stepach odkryje~Ślady na piasku, chociaż nie wie
52 Giaur| Zgroza siedzi przed bramą na straży,~Sam fakir do wrót
53 Giaur| Nędza i Zbytek uchodzą na stronę,~Nie powitane i nie
54 Giaur| pochwach atagany *.~Wódz .ich na przedzie w bogatym zawoju,~
55 Giaur| prosto pomiędzy opoki,~Tam, na sam środek najgłębszej zatoki. —~
56 Giaur| kamień przepadł do dna;~Na koniec w środku wyszła bańka
57 Giaur| motylów, za wiosny powrotem *,~Na skrzydłach jasnych purpurą
58 Giaur| wabiąc do pogoni,~I z ziół na zioła, i z kwiatów na kwiaty~
59 Giaur| ziół na zioła, i z kwiatów na kwiaty~Ciągnie myśliwców,
60 Giaur| Latać jak dawniej z fijołków na róże?~Z pięknością, w jednej
61 Giaur| godzinie,~Czyż razem pokój na wieki nie zginie? —~Zgraja
62 Giaur| dociska,~Aż gdy go zewsząd na wylot przepieką,~Skorpijon
63 Giaur| Ma żądło, które wyostrzył na wrogów,~Które trucizną pewną
64 Giaur| jasnych lamp tysiące~Bajram na całym obwieściły Wschodzie,~
65 Giaur| tajemnie,~Wsiadła z nim na koń za pazia przebrana~I
66 Giaur| Wieczorem poszedł w meczet na pacierze~I w noc Bajramu
67 Giaur| Fingary *~Widziano Giaura na czarnym rumaku~W cwał lecącego
68 Giaur| bawi się mężczyzna? —~Niech na nie spojrzy sam mufty, a
69 Giaur| nieśmiertelność wygląda z jej źrenic.~Na jej obliczu cudowny rumieniec~
70 Giaur| Włosem zamiata ślad swój na marmurach,~Siad nóżki bielszej
71 Giaur| dumą wzrokiem miota,~Gdy na nie oczy śmie zwrócić pustota.~
72 Giaur| Hassan sam zbrojny jedzie na ich czele,~Zwiesił na pasie
73 Giaur| jedzie na ich czele,~Zwiesił na pasie krzywą karabelę,~Wypróbowaną
74 Giaur| krzywą karabelę,~Wypróbowaną na albańskich głowach,~Kiedy
75 Giaur| miastach niewolnik, wolny na pustyni.~Tu wesół spróżnia
76 Giaur| szyją~Po krętej ścieżce na skalę się wiją.~Nad nimi
77 Giaur| dzioby o granity~I lecą na dół; już zwietrzyli łupy;~
78 Giaur| Wkrótce w dół zjedziem, na wiatr puścim konie”.~Gdy
79 Giaur| zemstę wołają.~Dobyli szabel, na rumaków karkach~Na odwiedzionych
80 Giaur| szabel, na rumaków karkach~Na odwiedzionych wsparli się
81 Giaur| wsparli się janczarkach,~Na pół wciśnieni między końskie
82 Giaur| Zbójcy wychodzą, stają na skał szczycie:~„Rzucaj broń —
83 Giaur| orszaku~Leci sam przodem na dzielnym rumaku.~Któż ten
84 Giaur| Giaura zerwał i przerżnął na dwoje,~W deliji długiej,
85 Giaur| rozpostartej,~Od mnogich razów na sztuki podartej,~Zaczerwienionej
86 Giaur| otwartą ciosom,~Barkami na wznak, twarzą ku niebiosom,~
87 Giaur| czyż Opatrzność, głucha~Na krzyk Leili, twych krzyków
88 Giaur| Zbójcą zostałem! jeździłem na zwiady,~Aż w końcu zdrajca
89 Giaur| jadę sam z sobą”.~ ~* * *~ ~Na polu słychać brzęk dzwonków
90 Giaur| ogrodzie z altany wygląda.~Na łąkach błyszczy już wieczorna
91 Giaur| posłaniec~Widny z daleka, już na skały kraniec~Wstępuje zwolna —
92 Giaur| zjeżdża z urwiska~I wąwozami na dół się przeciska~Koń nic
93 Giaur| niewielkie: czy to dary syna?~Na twarzy smagłej bladość:
94 Giaur| dzikim zielskiem opasany,~Na nim z Koranu modlitwa wyryta,~
95 Giaur| Twarzy nie zwracał, gdy na świątyń dachu~Słyszał wołanie: „
96 Giaur| wygnany,~Z dala od domu, na bezdrożu dzikiem;~Ani się
97 Giaur| Monkir, swą kosą rozerwie na ćwierci *,~Potem zawlecze
98 Giaur| ćwierci *,~Potem zawlecze na nowe katusze~Przed tron
99 Giaur| Lecz wprzód zostaniesz na ziemi upiorem *~I trup twój,
100 Giaur| spijać krew niewinną.~Tam, na rodzeństwo własne zajuszony,~
101 Giaur| twoje usłyszą przeklęstwa;~I na pniu wyschnie szczep twego
102 Giaur| rodzeństwa~Ostatnia twoja ofiara na świecie~Będzie twa córka,
103 Giaur| dziecię,~Ona konając krzyknie na cię: „Ojcze!” —~I krzyk
104 Giaur| Ogień w źrenicach, rumieniec na twarzy;~Aż ujrzysz w końcu,
105 Giaur| warkocza pukiel darowany~Może na sercu nosi jej kochany,~
106 Giaur| mojej; leciał między góry~Na dzielnym koniu, pominął
107 Giaur| zakupił.~Lecz gdybym ja był na miejscu przeora,~Albo bym
108 Giaur| Turka konające oko.~Ilekroć na tym wierzchu skały stawa,~
109 Giaur| strachem zdjęty~Staje i patrzy na święte obrzędy;~Lecz gdy
110 Giaur| łączy.~Patrz! tam cień rzuca na bielone ściany.~Kaptur opadły
111 Giaur| Wyrwawszy z głowy splotła mu na skronie;~Bo ten kalajor,
112 Giaur| jako inne mnichy;~Dał skarb na kościół, lecz zapewne z
113 Giaur| pacierza nie gadał.~Tam — patrz na niego — w dzwonek uderzono,~
114 Giaur| o święty Bazyli!~Bośmy na karę bożą zasłużyli,~Żeśmy
115 Giaur| się objawia.~Te oczy jego, na słowo kapłańskie,~Nie są
116 Giaur| Gdyby z letargu zbudził się na chwilę~I czuł z wzdrygnieniem,
117 Giaur| dzieci,~Krew swą gotowy na żywność im przelać,~Życie
118 Giaur| zakończyły wojnę,~Być wyrzuconym na brzegi spokojne,~W pustą
119 Giaur| Niźli żyć gnijąc po trochu na skale.~ ~* * *~ ~„Tyś dni
120 Giaur| litośną.~Moje dni krótkie na płaczu padole,~Obfite w
121 Giaur| życie nie doznawszy nudy;~Na ucztach, w bojach, z kielichem,
122 Giaur| w cichym mniszym stanie~Na modlenie się i na rozmyślanie.~
123 Giaur| stanie~Na modlenie się i na rozmyślanie.~Przecież spoczynku
124 Giaur| Nigdy mój umysł nie upadł na męstwie~W długim i strasznym
125 Giaur| się lub bronić rozkaże,~Na miecz i ogień jeszcze się
126 Giaur| jeszcze się odważę.~Bo mężny na śmierć ze wzgardą poziera,~
127 Giaur| pokazałem:~Przypatrz się rdzawej na tym mieczu plamie,~To jest
128 Giaur| zajdzie,~A miłość taka, śmiała na przygody,~Czyliżby miała
129 Giaur| szczęśliwy w miłości — dość na tem.~A przecież często żałuję —
130 Giaur| wyczytaj,~Bo tu wyryte noszę na mym czole,~Kaima pismem —
131 Giaur| jakeśmy z nią żyli,~Gotów na wszystko — prócz śmierci
132 Giaur| czemuż grobu nie miała na ziemi,~Czemuż to serce schorzałe
133 Giaur| Wiodła mnie znowu, chociażby na zbrodnie!~Bo cóż dziwnego,
134 Giaur| cierpienia?~Ach! serce chore na wewnętrzne rany~Nie dba
135 Giaur| wewnętrzne rany~Nie dba na żaden cios zewnątrz zadany!~
136 Giaur| zdrajca — zapomina.~Nie, ta na sercu mym nie ciąży wina!~
137 Giaur| Nadzieją w niebie i wszystkim na ziemi!~Tak piękna jak ty
138 Giaur| ona.~Nie chciałbym widzieć na ziemi i w niebie~Podobnej
139 Giaur| Łoże śmiertelne przyzywam na świadki,~Że ciebie dotąd
140 Giaur| zajrzeć w oczy przyrodzeniu,~Na wszystkie jego wdzięki i
141 Giaur| pierścień, przysięgliśmy na nim~Wspomnieć o sobie choć
142 Giaur| Lecz teraz myślą wyzywam na nowo~Wzgardzone niegdyś
143 Giaur| niemiło,~Że się proroctwo tak na mnie spełniło.~Powiedz,
144 Giaur| zagaszoną,~Łódź falą uczuć na step wyrzuconą,~Zwój pism
145 Giaur| objąłem ulotną!~Ręce opadły na mą pierś samotną —~Lecz
146 Giaur| ręka śnieżna; patrz, jak na mnie mruga~Tym czarnym okiem;
147 Giaur| już ostygną, zamkną się na wieki.~Lub rękę połóż na
148 Giaur| na wieki.~Lub rękę połóż na me serce wdowie;~Czy ciebie
149 Giaur| sprawisz,~Krzyż tylko prosty na grobie postawisz,~Bez żadnych
150 Giaur| wędrowiec~Napisy czytać szedł na mój grobowiec. —~* * *~ ~
151 Objas| gitara morskiego przechodnia.~Na morzach greckich często
152 Objas| dźwięku śpiewają i tańczą.~Kto na śmiertelnym oglądał posłaniu.~
153 Objas| który z czytelników widział na własne oczy obraz tu opisany.
154 Objas| zabity kulą ma pospolicie na twarzy wyraz żałości, chociażby
155 Objas| wielkie święto, które obchodzą na kształt naszego karnawału.
156 Objas| dziryt.~Dzeryd jest to pocisk na końcu tępy. Jezdni muzułmańscy
157 Objas| za sól podziękować Bogu.~Na Wschodzie, skoro gospodarz
158 Objas| który Turcy obok pistoletów na pasie zawieszają. Pochwy
159 Objas| wąski jak nitka pajęcza; na tym moście będą musieli
160 Objas| krzywdę, której dochodzić na tym świecie nie widzi, sposobu,
161 Objas| wtenczas apeluje ciemiężyciela na sąd straszny. Odpłacisz
162 Objas| straszny. Odpłacisz ty, woła, na moście Pal—Serho; tam ci
163 Objas| życia; owszem, wyznacza im na przytułek trzecią część
164 Objas| gniewu u Turków. W roku 1809, na audiencji dyplomatycznej,
165 Objas| i obwisnął; zostało więc na karkach może tyle głów,
166 Objas| słowami kończy się wzywanie na modlitwę, czyli izan obwoływany
167 Objas| Monkir, swą kosą rozerwie na ćwierci.~Monkir i Nekir,
168 Objas| do góry, a Nekir maczugą na dół strąca.~Przed tron Eblisa
169 Objas| Lecz wprzód zostaniesz na ziemi upiorem.~Wiara w upiory
170 Objas| Wiara w upiory powszechna na Wschodzie. Turcy zowią je
171 Objas| proroków.~W wielu krajach, na przykład w Szkocji, są ludzie,
|