Part
1 Tlum | literaturę przekonywają się co dzień czytelnicy, bo
2 Tlum | polemikami.~Ale tłumacz czuł się obowiązanym powiedzieć zdanie
3 Tlum | szatana, a wszyscy zgodzili się, że był apostołem sceptycyzmu.~
4 Tlum | świat zaburzyły, lękano się już mówić, zaprzestano myślić.
5 Tlum | więzieniu, którzy wstydzą się wspominać przeszłość — bo
6 Tlum | przeszłość — bo haniebna, boją się pomyśleć o przyszłości —
7 Tlum | bo okropna, i — bawią się gawędką~o pogodzie i deszczu.~
8 Tlum | literatury, gwałtem wyrywała się za jej sferę. Młody autor,
9 Tlum | ludzie.~Korsarz~Odtąd zdało się Byronowi, że człowiek z
10 Tlum | uciec od świata lub mścić się nad nim. Odtąd bohatyrów
11 Tlum | nie pozwala im pogrążyć się w zupełną moralną ciemność
12 Tlum | złego i dobrego, ćwiczył się tylko w rozumkowaniu i za
13 Tlum | wszystkiego wytłumaczyć się, a raczej wygadać. Typem
14 Tlum | dobrego humoru; walając się w śmieciach i wypluwając
15 Tlum | wypluwając zęby, zawsze pyszni się i cieszy się, że był i jest
16 Tlum | zawsze pyszni się i cieszy się, że był i jest filozofem.
17 Tlum | pierwszy z poetów nie dał się zaspokoić taką sofistyczną
18 Tlum | i filozoficzne, pasował się ze wszystkimi trudnościami
19 Tlum | i tradycyj, klął i dąsał się jak tytan Prometeusz, którego
20 Tlum | dlatego tylko nie sprawdziła się przepowiednia Walter—Skota.~
21 Tlum | Wiele wieków minie, nim się znajdzie ręka, która by
22 Tlum | sposobie sceptycyzm ukazuje się na świecie: raz jako mrok
23 Aut | i której zgonu pomścił się kochanek jej, młody Wenecjanin.
24 Aut | Zdarzenia podobne trafiały się dawniej często na Wschodzie;
25 Aut | kobiety muzułmańskie nauczyły się więcej ostrożności, może
26 Aut | Wiadomo, że odstrychnienie się Majnotów, obrażonych tym,
27 Aut | na Grecyją. Kraj ten stał się naówczas teatrem okrucieństw,
28 Giaur| Umilkły wiatry, ciche lśnią się fale~Przy grobowcowej Temistokla
29 Giaur| lądujące łodzie.~Kiedyż się zjawi Temistokles drugi?~ ~* * *~ ~
30 Giaur| z którymi łagodnie~Zdają się igrać rajskie wody wschodnie.~
31 Giaur| rajskie wody wschodnie.~Jeśli się wietrzyk chwilowy prześliźnie~
32 Giaur| ścieku poników~Błyszczy się róża, sułtanka słowików *,~
33 Giaur| morski zbójca w te groty się ciśnie~I z nocą z malej
34 Giaur| Dziwna! że dzieła własnego się zrzeka~I dziś natura wpuszcza
35 Giaur| Zgładziła rysy, gdzie chronią się wdzięki:~Kto pomni twarz
36 Giaur| tak smutnie pogodną!~Zda się w letargu zasypiać głęboko,~
37 Giaur| letargu zasypiać głęboko,~Zda się być żywą — gdyby nie to
38 Giaur| zachodnich promieni,~Co się wokoło ruiny czerwieni;~
39 Giaur| płazie,~Na Leonida gnieżdżący się głazie,~Przypomnij, nazwij
40 Giaur| pochlebstwem pijani~Zwykli się trzeźwić, zwykli drżeć tyrani.~
41 Giaur| Sławy, nadziei, że staną się zdolni~Rozerwać jarzmo i
42 Giaur| Walka o wolność, gdy się raz zaczyna,~Z ojca krwią
43 Giaur| Szybko pod cienie nadbrzeżne się wciska~Statek; rybacy poznali
44 Giaur| z barką swoją w cieniach się przewinąć~I brzeg niepewny
45 Giaur| Groźnie na jutro niebo się zachmurza,~Ale groźniejsza
46 Giaur| widzę,~Które w pamięci kiedy się raz wrażą,~Z czasem się
47 Giaur| się raz wrażą,~Z czasem się głębiej werzną, lecz nie
48 Giaur| gonił,~Skałą od moich oczu się zasłonił.~Zgadłem, dlaczego:
49 Giaur| dzieje!~Kto nienawidzi, kocha się lub boi,~Temu za piekło
50 Giaur| Bo choć dla czasu zdaje się nicością,~Ona dla myśli
51 Giaur| Pająk samotnik na ścianach się czepia~I szpary szarym całunem
52 Giaur| zdroje wymarły,~Zielska się dzikie na dnie rozpostarły.~ ~
53 Giaur| niemowlęcym wieku~Bawić się lubił u kaskady ścieku;~
54 Giaur| śpiew jej milsze zdawał się mieć tony,~Gdy był do szmeru
55 Giaur| już głosu człowieka,~Nikt się nie śmieje, nie klnie, nie
56 Giaur| Lecz choć wiatr szumi, choć się nieba chmurzą,~Już tu nikt
57 Giaur| zamknie przed burzą.~ ~Cieszy się pielgrzym, gdy w stepach
58 Giaur| Sam fakir do wrót zbliżyć się nie waży,~Derwisz* ubogi
59 Giaur| gościna wiernego narodu,~Stał się jaskinią zniszczenia i głodu.~
60 Giaur| powoli tonie —~Rozstąpiły się wkoło szklane błonie,~Zważałem
61 Giaur| Zważałem ciężar: dziwnie mi się zdało —~Ruszył się — pewnie
62 Giaur| dziwnie mi się zdało —~Ruszył się — pewnie morze nim ruszało.~
63 Giaur| mniejsze i węższe ściskały się tęcze,~Jakby ich środkiem
64 Giaur| sióstr upadkiem — tylko się zaśmieje.~ ~ ~* * *~ ~Dusza
65 Giaur| Krąg coraz mocniej zwęża się i błyska,~I więźnia coraz
66 Giaur| Skorpijon cierpi, dąsa się — i wścieka.~Jeden mu został
67 Giaur| Pieszczot, widoku kobiet się wyrzeka.~On w lasach trudy
68 Giaur| Wschodzie,~Leila poszła kąpać się w ogrodzie~I nie wróciła —
69 Giaur| Mówią, że z Giaurem zeszła się tajemnie,~Wsiadła z nim
70 Giaur| Oko jej czarne — i któż się ośmieli~Wzrok ten malować? —
71 Giaur| Jest cackiem, z którym bawi się mężczyzna? —~Niech na nie
72 Giaur| Wiecznym i świeżym błyszczy się szkarłatem,~Jakby granatów
73 Giaur| śmie zwrócić pustota.~Cofną się, blasku wytrzymać nie mogą,~
74 Giaur| zachodniego słońca~Złocą się góry i kaskada grzmiąca,~
75 Giaur| pod swych panów bokiem;~Tu się nie lęka o całość swej skrzyni;~
76 Giaur| czaszę pełną wina,~Którym się brzydzą usta moslemina.~ ~
77 Giaur| krętej ścieżce na skalę się wiją.~Nad nimi sterczą w
78 Giaur| Na odwiedzionych wsparli się janczarkach,~Na pół wciśnieni
79 Giaur| A wstępnym bojem spotkać się nie ważą.~ ~Sam Hassan został;
80 Giaur| Strzela wzdłuż drogi, z przodu się zaczaja,~I z tyłu słychać
81 Giaur| zdrajcę mej Leili”.~ ~Jak się wezbrana rzeka w morze leje~
82 Giaur| spotkawszy szaleje,~Łamią się fale, drżą opoki brzegu,~
83 Giaur| pod pianami śniegu:~Tak się spotkały wrogów zgraje obie,~
84 Giaur| dalekie wystrzały;~Starcia się łoskot i karabel dźwięki,~
85 Giaur| mocne są twe sploty,~Gdy się ściskacie podzielać pieszczoty!~
86 Giaur| piękność ulubiona,~Jako się barki zwiążą nienawiśnie,~
87 Giaur| Przyjaźń ostygnie, pieszczota się skończy,~Objęcia wrogów
88 Giaur| Jam spełnił swoje, zemścił się nad tobą.~A teraz, dalej —
89 Giaur| przysłał darów ślubnych — czy się lenił?~Czy konie strudził?
90 Giaur| urwiska~I wąwozami na dół się przeciska~Koń nic nie winien,
91 Giaur| na bezdrożu dzikiem;~Ani się pomścił nad swym rozbójnikiem.~
92 Giaur| język nie obwieści,~Ile się piekła wewnątrz ciebie zmieści.~ ~
93 Giaur| Chciwie pić będziesz, brzydząc się napojem.~A twe ofiary rozstając
94 Giaur| A twe ofiary rozstając się z światem~Poznają, że ich
95 Giaur| Ale ssać muszą, dopóki się żarzy~Ogień w źrenicach,
96 Giaur| zgrzytając wściekły,~Wrócisz się znowu pomiędzy grobowce;~
97 Giaur| mroku.~I oni twego zlękną się widoku,~I do podziemnych
98 Giaur| I do podziemnych skryją się otworów~Spotkawszy widmo,
99 Giaur| Jak się ten zowie kalajor ponury *? —~
100 Giaur| ani razu do spowiedzi,~Ani się kłania przed Bogarodzicą,~
101 Giaur| Żeby był Turkiem, z twarzy się nie zdaje,~Zna chrześcijańską
102 Giaur| Tylko że świętych obrazów się lęka,~Przed Pańskim chlebem
103 Giaur| Barwa tych oczu co chwila się mieni.~Chcą ją uważać widzowie
104 Giaur| Przecież zbyt rzadko uśmiechać się raczy,~Śmiejąc się, tylko
105 Giaur| uśmiechać się raczy,~Śmiejąc się, tylko urąga rozpaczy.~Poruszy
106 Giaur| Już nigdy szczerze śmiać się nie dozwoli.~I tak też było —
107 Giaur| szturmie albo w burzy,~Co się czarnymi ruinami chmurzy,~
108 Giaur| cicha przez kolumn przesuwa się rzędy,~Straszy patrzących
109 Giaur| święte obrzędy;~Lecz gdy się ozwał u ołtarza dzwonek,~
110 Giaur| dzwonek,~Księża uklękli — cofa się w przysionek.~Tam przy niepewnym
111 Giaur| Twarz jego blada połyska się w cieniu,~Tam będzie czekał,
112 Giaur| cieniu,~Tam będzie czekał, aż się nieszpór skończy,~Słucha
113 Giaur| Gęsty i czarny bezładnie się wije,~Jakby Gorgona swe
114 Giaur| Człowieczą postać, on tak się objawia.~Te oczy jego, na
115 Giaur| kruszec od płomienia~Wprzód się rozżarza, niźli zaczerwienia,~
116 Giaur| pieca płomieniste jamy~Zgina się, miękczy, lecz zawsze ten
117 Giaur| I pierwej pęknie, niźli się odegnie.~ ~* * *~ ~Jeśli
118 Giaur| Gdyby z letargu zbudził się na chwilę~I czuł z wzdrygnieniem,
119 Giaur| znoszą,~Samotnej duszy zdają się rozkoszą,~Sierocej, stepem
120 Giaur| Lepiej jest płynąć, choć się niebo chmurzy,~Niż morskiej
121 Giaur| mniszym stanie~Na modlenie się i na rozmyślanie.~Przecież
122 Giaur| czuć nie chcę.~ ~Wkrótce się wszystko skończy tak, jak
123 Giaur| byłem;~Choć moje życie zda się tak zbrodnicze,~Gdybym mógł
124 Giaur| Sam dobrowolnie w grób się nie położę,~Jak dawni głupcy
125 Giaur| śmiercią nieraz spotkałem się z bliska;~Chętnie bym poległ
126 Giaur| innych dzieło; niech rzną się żołdacy~Dla wielkiej sławy
127 Giaur| pożoga,~Gdy serce mścić się lub bronić rozkaże,~Na miecz
128 Giaur| Na miecz i ogień jeszcze się odważę.~Bo mężny na śmierć
129 Giaur| Nędzarz jej pragnie, tchórz się jej wydziera.~Kto mi dał
130 Giaur| czynem pokazałem:~Przypatrz się rdzawej na tym mieczu plamie,~
131 Giaur| To jest krew dawna, dotąd się nie starła,~Przelana dla
132 Giaur| serca mego wroga.~Nie trwóż się, księże, nie wznoś rąk do
133 Giaur| grzech zabójstwa nie lękam się kary,~Wróg mój był także
134 Giaur| nieme drżenie, mieniące się lica,~Serca katownia i głowy
135 Giaur| raz spadł z niebios, już się nic nie lęka,~Mniejsza,
136 Giaur| I tegom dożył! żem stal się straszydłem,~Jestem dla
137 Giaur| lejąc krwi strugi,~Alem się uczył kochać od gołębia,~
138 Giaur| trzpiot z licznych miłostek się chwali,~Niech tych wyśmiewa,
139 Giaur| i odpusty,~I modliłbym się stygnącymi usty.~ ~Pódź
140 Giaur| gniazda lwię małe, i rozmów się z lwicą,~Spróbuj ukoić jej
141 Giaur| że mnie kochał — chcę, by się dowiedział~O moim zgonie —
142 Giaur| wszystko, co ma ze mną stać się —~Śmiałem się — (wtenczas
143 Giaur| ze mną stać się —~Śmiałem się — (wtenczas mogłem jeszcze
144 Giaur| wtenczas mogłem jeszcze śmiać się)~Gdy on ostrzegał — nie
145 Giaur| będzie mu niemiło,~Że się proroctwo tak na mnie spełniło.~
146 Giaur| jego szczęście pomodlić się chciałem.~Ale cóż taka modlitwa
147 Giaur| kończąc cierpienie~Zbiera się dusza w ostatnie westchnienie.~
148 Giaur| zapomniałem.~I porwałem się z łoża, i objąłem,~I cóż
149 Giaur| była!~Kochanko moja, jak się ty zmieniła!~Spojrzałaś
150 Giaur| już zapadła w morze~I że się nad nią fala szumna leje.~
151 Giaur| Niech już ostygną, zamkną się na wieki.~Lub rękę połóż
152 Giaur| nikt po jego zgonie,~Jak się nazywał, w jakiej świata
153 Objas| niegdyś Sunium.~Błyszczy się róża, sułtanka słowików.~
154 Objas| początek Bajramu ogłasza się wystrzałem z harmaty; potem
155 Objas| rozłamie i solą z nim podzieli się, już go przyjmuje za gościa;
156 Objas| Tymi wyrazami Turcy witają się między sobą. Chrześcijan
157 Objas| Naturaliści sprzeczają się dotąd, czy owad popełnia
158 Objas| powieściach wschodnich zowie się Szebczerag, pochodnią nocy,
159 Objas| raju; zamiast rzeki ciągnie się u spodu przepaść piekielna.
160 Objas| Persowie szczególnie boją się owego mostu: „Jeżeli biedny
161 Objas| podstawię nogę albo uczepię się do poły twoich sukien. Widziałem
162 Objas| że ciemiężyciel, lękając się takiego aresztu, przepraszał
163 Objas| od tych słów zaczynają się prawie wszystkie rozdziały
164 Objas| Kapudana baszy najeżyły się jak u tygrysa; drogmani
165 Objas| hu, tymi słowami kończy się wzywanie na modlitwę, czyli
166 Objas| odpowiedzi grzesznika przekonają się o jego winach, wtenczas
167 Objas| wardulacha; Grecy równie ich się boją i mnóstwo o nich prawią
168 Objas| strasznych powieści.~Jak się ten zowie kalajor ponury.~
169 Objas| niewierność. Muchtar wywiadywał się o nazwiska kochanek syna.
|