Part
1 Tlum | tyle ksiąg napisano, że z nich można by ułożyć małą
2 Tlum | wzięły początek, porównywać z dziełami spółczesnymi i
3 Tlum | wzajemnym mordem ustąpiły z placu boju; niedobitków
4 Tlum | krytyków, ścigał ich wzajem, a z krytyków sądząc o czytelnikach,
5 Tlum | Po tej kłótni autorskiej z literatami nastąpił rozbrat
6 Tlum | nastąpił rozbrat moralny z ludźmi, którego szczegóły
7 Tlum | się Byronowi, że człowiek z sercem nie może żyć w towarzystwie,
8 Tlum | uczucie, które ich mimowolnie z rodzajem ludzkim wiąże,
9 Tlum | dochodzenia. Byron pierwszy z poetów nie dał się zaspokoić
10 Tlum | znajdzie ręka, która by jedno z tych bereł dźwignąć mogła.~
11 Tlum | ściemnienie porankowe, połączone z powiewem orzeźwiającym,
12 Aut | Arnauci, na chwilę wyparci z Morei, znowu, po bezskutecznym
13 Giaur| wyniosłym niebo czołem bodzie~I z góry patrząc na morza i
14 Giaur| oku,~Gdy was przychodzień z gór Kolonny wita *,~Wraz
15 Giaur| wierzchołki~Strzegące brzegów, z którymi łagodnie~Zdają się
16 Giaur| płaszczyźnie,~I kwiecie z brzegu przyniesione miota,~
17 Giaur| w te groty się ciśnie~I z nocą z malej czatuje galery~
18 Giaur| groty się ciśnie~I z nocą z malej czatuje galery~Na
19 Giaur| widzów, i serca im studzi,~I z oczu trupa wpada w serca
20 Giaur| Jakże pamiętne! bo każde z nich było~Kolebką swobód
21 Giaur| czy nie Termopile?—~Ty, z duchów orlich wyrodzony
22 Giaur| przywłaszcz, to dziedzictwo twoje:~Z popiołów przodków może wróg
23 Giaur| ich wielkiego ducha.~A kto z was w boju żywota dokona,~
24 Giaur| zwykli drżeć tyrani.~Kto z was ojczyzny z więzów nie
25 Giaur| tyrani.~Kto z was ojczyzny z więzów nie wybawi,~Zginie,
26 Giaur| wolność, gdy się raz zaczyna,~Z ojca krwią spada dziedzictwem
27 Giaur| niezdatni — prócz zbrodn~Z ognistą duszą, co by mogła
28 Giaur| pomników,~Dziś oni pełzną z kolebek w mogiły~Niewolni —
29 Giaur| przez sąsiednie państwa~Z nowym towarem stare oszukaństwa;~
30 Giaur| widać Greków dowcip dawny~I z tego tylko Grek na Wschodzie
31 Giaur| litości nad wami.~Przecież z Grecyji wziąłem te powieści,~
32 Giaur| Grecyji wziąłem te powieści,~Z czasów niedawnych i żałosnej
33 Giaur| Z dala, śród morza pogodnego
34 Giaur| wciska~Statek; rybacy poznali z obrotów,~Że to piratów statek
35 Giaur| statek lub Majnotów *;~Chcą z barką swoją w cieniach się
36 Giaur| przewinąć~I brzeg niepewny z daleka ominąć;~Choć im trud
37 Giaur| piana,~Jak gdyby świeżo z morza zszumowana.~Wieczór
38 Giaur| pamięci kiedy się raz wrażą,~Z czasem się głębiej werzną,
39 Giaur| wzdłuż brzegu,~A chociaż z taką szybkością prześcignął,~
40 Giaur| ścieżki jego jazdy.~Zbiegając z góry, nim konia nawrócił,~
41 Giaur| w bok zatoczył~I patrzy z góry, na strzemionach staje —~
42 Giaur| rękojeści~Wybił go nagle z tej niemej boleści,~Jak
43 Giaur| Przyszedł i smętarz zrobił z baszy domu,~Przyszedł i
44 Giaur| strażnika puszczyk krzyczy z wieży.~W ogrody czasem dziki
45 Giaur| fontannę;~Stoją wód łoża z marmuru usłane,~Lecz owdowiałe —
46 Giaur| tej kaskady nie skłoni:~Z marmurów woda uciekła chłodząca,~
47 Giaur| woda uciekła chłodząca,~Z serca Hassana wyszła krew
48 Giaur| Hassana.~ ~* * *~Słyszę dźwięk z dala końskiego kopyta,~Jadą
49 Giaur| zacznie podróż, dalszą, z której...”~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~
50 Giaur| ją widzieli,~Lecz, drżąc z przestrachu w swych domach
51 Giaur| przestrachu w swych domach z korali,~Nic o tym z żadną
52 Giaur| domach z korali,~Nic o tym z żadną falą nie gadali.~ ~* * *~ ~
53 Giaur| dzieci wabiąc do pogoni,~I z ziół na zioła, i z kwiatów
54 Giaur| pogoni,~I z ziół na zioła, i z kwiatów na kwiaty~Ciągnie
55 Giaur| czyż może~Latać jak dawniej z fijołków na róże?~Z pięknością,
56 Giaur| dawniej z fijołków na róże?~Z pięknością, w jednej uwiędłą
57 Giaur| Jeden mu został sposób wyjść z pożogów:~Ma żądło, które
58 Giaur| Ponury Hassan z haremu ucieka,~Pieszczot,
59 Giaur| gminem —~Słychać, że uszła z Wenecyjaninem.~W dzień Ramazanu,
60 Giaur| Ramazanu, gdy zapadło słońce,~A z minaretów jasnych lamp tysiące~
61 Giaur| szukano daremnie.~Mówią, że z Giaurem zeszła się tajemnie,~
62 Giaur| zeszła się tajemnie,~Wsiadła z nim na koń za pazia przebrana~
63 Giaur| I w noc Bajramu zbiegła z państw sułtana.~ ~Od dawna
64 Giaur| lecącego po nadbrzeżnym ślaku,~Z cugiem spuszczonym, skrwawioną
65 Giaur| ciemne i błyszczące!~Dusza z nich mówi przez iskier tysiące,~
66 Giaur| lecą przezroczystych~Jako z Dżemszyda rubinów ognistych *.~
67 Giaur| rubinów ognistych *.~Dusza z nich mówi! Wbrew słowom
68 Giaur| powłoka” —~Allachu! dusza mówi z tego oka!~I choćbym w drodze
69 Giaur| bez ducha? *~Jest cackiem, z którym bawi się mężczyzna? —~
70 Giaur| nieśmiertelność wygląda z jej źrenic.~Na jej obliczu
71 Giaur| niźli śniegi w górach,~Kiedy z rodzinnych obłoków wylecą~
72 Giaur| Łabędź, podnosi głowę z oceanu~I pysznie skrzydłem
73 Giaur| dostrzeże podróżnika w dali:~Z taką powagą ona zwraca głowę~
74 Giaur| ramię, i piersi perłowe,~I z taką piękną dumą wzrokiem
75 Giaur| Pochlebiać chciały, upadają z trwogą.~ ~Jak była oczom
76 Giaur| panem;~Każdy zjanczarką, z łukiem, z ataganem.~Hassan
77 Giaur| Każdy zjanczarką, z łukiem, z ataganem.~Hassan sam zbrojny
78 Giaur| zwycięski,~Że ledwie kilku uszło z wieścią klęski.~Za pas dwa
79 Giaur| zakrwawione~Zdradą Leili, co uszła z haremu~I dziś, o zgrozo!
80 Giaur| jedzie Tatar, wódz orszaku,~Z daleka widny po żółtym kołpaku,~
81 Giaur| mgle niewidomy,~Bo żaden z ludzi czoła Lijakury,~W
82 Giaur| czausz tak mówił — ogień z góry błysnął,~Nad uchem
83 Giaur| Tatar przewodnik wyleciał z kulbaki.~Ledwie czas mają
84 Giaur| zatrzymać rumaki,~Skoczyli z siodeł, janczarki odwiedli,~
85 Giaur| pierwej, niźli zsiedli,~Z rąk niewidzialnych rany
86 Giaur| ważą.~ ~Sam Hassan został; z konia zsiąść nie raczy,~
87 Giaur| raczy,~Spokojnie jedzie, aż z przodu obaczy~Blask ręcznej
88 Giaur| zgraja~Strzela wzdłuż drogi, z przodu się zaczaja,~I z
89 Giaur| z przodu się zaczaja,~I z tyłu słychać z janczarek
90 Giaur| zaczaja,~I z tyłu słychać z janczarek łoskotu,~Że mu
91 Giaur| choć gęste wystrzały,.~Jam z krwawszych bitew nieraz
92 Giaur| niźli nieprzyjaciół razy,~I z garstki szczupłej, ale wiernej
93 Giaur| wszystkich zasadzek wychodzą,~A z gęstwi lasu dowódca orszaku~
94 Giaur| i śmierć nie rozłączy.~ ~Z szablą po samą rękojeść
95 Giaur| szmaty jego palamporu *;~Z piersią przebitą i otwartą
96 Giaur| dalej — w świat —jadę sam z sobą”.~ ~* * *~ ~Na polu
97 Giaur| wielbłąda~Matka w ogrodzie z altany wygląda.~Na łąkach
98 Giaur| swych haremów, i pogląda z wieży:~Nie widać! nie zwykł
99 Giaur| Już Tatar posłaniec~Widny z daleka, już na skały kraniec~
100 Giaur| Wstępuje zwolna —już zjeżdża z urwiska~I wąwozami na dół
101 Giaur| nic nie winien, koń pewnie'z ciężarem,~Zapewne ślubnym
102 Giaur| zielskiem opasany,~Na nim z Koranu modlitwa wyryta,~
103 Giaur| wołanie: „Illa—hu, Alla—hu!”~ ~Z rąk cudzoziemca wziął śmiertelne
104 Giaur| ojczyzny leży jak wygnany,~Z dala od domu, na bezdrożu
105 Giaur| ziemi upiorem *~I trup twój, z grobu wyłażąc wieczorem,~
106 Giaur| twe ofiary rozstając się z światem~Poznają, że ich
107 Giaur| Natenczas ręką przeklętą z jej głowy~Oderwiesz włosów
108 Giaur| włosów warkocz bursztynowy;~Z tego warkocza pukiel darowany~
109 Giaur| zoczyć —~Lecz widać było z twarzy i wejrzenia,~Że go
110 Giaur| Ani przed ołtarz idzie z kadzielnicą:~Dni całe siedzi
111 Giaur| Carogrodu.~Żeby był Turkiem, z twarzy się nie zdaje,~Zna
112 Giaur| wierzchu skały stawa,~Grozi mu z dołu jakaś ręka krwawa, —~
113 Giaur| od ciała odcięta~Wystaje z ziemi i kiwa nań w dali,~
114 Giaur| czarnego kaptura~Świeci jak z grobu źrenica ponura,~Czasem
115 Giaur| grobu źrenica ponura,~Czasem z ukosa błyskawice ciśnie~
116 Giaur| jego śmiechy~Nie są poczęte z serdecznej uciechy.~Okropne
117 Giaur| Pilniejszy badacz odgadnie z wejrzenia~Wielkość umysłu,
118 Giaur| kapicy fałdy obwinięty,~Z cicha przez kolumn przesuwa
119 Giaur| najbrzydsze żmije~Wyrwawszy z głowy splotła mu na skronie;~
120 Giaur| na kościół, lecz zapewne z pychy,~Nie z pobożności,
121 Giaur| lecz zapewne z pychy,~Nie z pobożności, hojnie kościół
122 Giaur| Stoi jak posąg, i widać z postawy~Wyraz rozpaczy,
123 Giaur| dzielić siły nie ma,~Długich z rozpaczą wałek nie wytrzyma;~
124 Giaur| człowiek w mogile,~Gdyby z letargu zbudził się na chwilę~
125 Giaur| zbudził się na chwilę~I czuł z wzdrygnieniem, że robactwo
126 Giaur| żywność im przelać,~Życie z głodnymi nieskąpy podzielać;~
127 Giaur| Trawiącej czucia nie dzielone z nikim.~Któż by był niebios
128 Giaur| nudy;~Na ucztach, w bojach, z kielichem, z kindżałem,~
129 Giaur| w bojach, z kielichem, z kindżałem,~Zawsze spokojność
130 Giaur| Lepiej by dawno leżeć razem z niemi,~Niż ciężką włóczyć
131 Giaur| śmiercią nieraz spotkałem się z bliska;~Chętnie bym poległ
132 Giaur| mnie umarła.~Krew ta dobyta z serca mego wroga.~Nie trwóż
133 Giaur| późna, niedołężna skrucha~Z konającego wywołuje ducha~
134 Giaur| Gotów żyć znowu, jakeśmy z nią żyli,~Gotów na wszystko —
135 Giaur| duszę w niebiosa porywa,~Ale z miłością niebo w duszę wpływa;~
136 Giaur| składa,~Ale klnie losom i z bólu szaleje,~I w zbrodniach
137 Giaur| zewnątrz zadany!~Kto raz spadł z niebios, już się nic nie
138 Giaur| Słowik, co w gajach nuci z wiosny porą,~Łabędź, co
139 Giaur| tylko biorą.~Niechaj trzpiot z licznych miłostek się chwali,~
140 Giaur| I jej nie było — a jam z nią nie zginął!~Żyłem, lecz
141 Giaur| Resztę, kapłanie, wiesz z mojej powieści,~Wszystkie
142 Giaur| jaskini, gdy strzelcy wychwycą~Z gniazda lwię małe, i rozmów
143 Giaur| lwię małe, i rozmów się z lwicą,~Spróbuj ukoić jej
144 Giaur| Pierścień ten — niech go z rąk twoich otrzyma,~Wręcz
145 Giaur| Zwój pism zatarty — liść z dalekiej strony~Wichrem
146 Giaur| do dna,~Chciałem wydobyć z niej łzę, łzę jedyną,~Byłaby
147 Giaur| zapomniałem.~I porwałem się z łoża, i objąłem,~I cóż do
148 Giaur| wyrzekłaś,~Byłaś tak blisko i z rąk mi uciekłaś!~Lecz choć
149 Giaur| ciężka mogiła~Ciśnie go z góry. — Ty? — po coś wróciła?~
150 Giaur| jeśli prawda, że ty wyszłaś z morza~Szukać dla siebie
151 Giaur| wezgłowie,~Odchodząc weźmij z sobą mego ducha.~Potem niech
152 Objas| Gdy was przychodzień z gór Kolonny wita.~Przylądek
153 Objas| posłaniu.~Zapewne rzadko który z czytelników widział na własne
154 Objas| Bajramu ogłasza się wystrzałem z harmaty; potem trwają całą
155 Objas| Jezdni muzułmańscy rzucają go z konia, bardzo silnie i trafnie;
156 Objas| Wschodzie, skoro gospodarz chleb z podróżnym rozłamie i solą
157 Objas| podróżnym rozłamie i solą z nim podzieli się, już go
158 Objas| Pochwy atagana są pospolicie z metalu, często ze srebra,
159 Objas| Aleikum salam znaczy: pokój z tobą. Tymi wyrazami Turcy
160 Objas| najpiękniejszy i najrzadszy z motylów.~Jest jak skorpijon
161 Objas| wschodnich narodów.~Jako z Diemszyda rubinów ognistych.~
162 Objas| modlitwę, czyli izan obwoływany z wież minaretów.~Monkir,
163 Objas| inkwizytorowie ciągnący śledztwo z nieboszczyków. Jeżeli z
164 Objas| z nieboszczyków. Jeżeli z odpowiedzi grzesznika przekonają
165 Objas| zapewniał mnie, że żadna z ofiar nie wydała krzyku
166 Objas| Frozynie, najpiękniejszej z owych Greczynek.~Historia
167 Objas| słyszałem ją od jednego z tych opowiadaczy, którzy
168 Objas| orientalne.~Objaśnienia czerpałem z Herbelota i ze sławnej powieści
|