Part
1 Giaur| niebieska, która dotąd tleje,~Lecz już swej miłej ziemi nie
2 Giaur| więzów nie wybawi,~Zginie, lecz tyle synom swym zostawi~
3 Giaur| czasem się głębiej werzną, lecz nie zmazą.~Tyś młody, blady,
4 Giaur| zmazą.~Tyś młody, blady, lecz namiętne bolę~Gorzały długo
5 Giaur| wyznawcy Koranu *,~Dziś... Lecz ty, Giaurze, kto jesteś?
6 Giaur| wód łoża z marmuru usłane,~Lecz owdowiałe — bo zdroje wymarły,~
7 Giaur| szmeru kaskad nastrojony.~Lecz Hassan stary nigdy sennej
8 Giaur| tylko oknem otwartym kolące.~Lecz choć wiatr szumi, choć się
9 Giaur| ciągle ściany i sklepienia.~Lecz Zgroza siedzi przed bramą
10 Giaur| końskiego kopyta,~Jadą podróżni, lecz mnie nikt nie pyta.~Już
11 Giaur| zręcznie, i prędko skończona.~Lecz ona — zacznie podróż, dalszą,
12 Giaur| Genijuszowie morscy ją widzieli,~Lecz, drżąc z przestrachu w swych
13 Giaur| wesoło — łowy kończą łzami.~Lecz jeśli w ręce myśliwemu wpada,~
14 Giaur| dla nas ma litości tyle,~Lecz dla płci własnej ma serce
15 Giaur| żyje? —~Hassan wie tylko, lecz sam w sobie kryje.~Różne
16 Giaur| pańskich haremów strażnicy.~Lecz inni głoszą, że gdy padł
17 Giaur| spuszczonym, skrwawioną ostrogą,~Lecz nie wiózł panny ni pazia —
18 Giaur| pasterzy!~Liczba niewielka, lecz bitwa straszliwa,~Nikt przebaczenia
19 Giaur| ściskacie podzielać pieszczoty!~Lecz nie tak cisną miłości ramiona,~
20 Giaur| pomścił nad swym rozbójnikiem.~Lecz duch Hassana już rajskie
21 Giaur| walcząc przeciw niewiernemu.~ ~Lecz ty, niewierny! ciebie anioł
22 Giaur| wewnątrz ciebie zmieści.~ ~Lecz wprzód zostaniesz na ziemi
23 Giaur| jezdca ledwie mogłem zoczyć —~Lecz widać było z twarzy i wejrzenia,~
24 Giaur| gościnność w klasztorze zakupił.~Lecz gdybym ja był na miejscu
25 Giaur| mieszkały;~Dziś został pustym, lecz poważnym gmachem,~Ludzie
26 Giaur| nich zagląda przechodzień;~Lecz wieża, legła w szturmie
27 Giaur| patrzy na święte obrzędy;~Lecz gdy się ozwał u ołtarza
28 Giaur| skończy,~Słucha śpiewania, lecz głosu nie łączy.~Patrz!
29 Giaur| mnichy;~Dał skarb na kościół, lecz zapewne z pychy,~Nie z pobożności,
30 Giaur| czułe — do kochania skłonne;~Lecz nie zna, co to kochanie
31 Giaur| jamy~Zgina się, miękczy, lecz zawsze ten samy;~A potem
32 Giaur| wroga śmiertelnie zakrwawi;~Lecz gdy raz śmierci ukuto narzędzie,~
33 Giaur| serca zmiękcza i roznieca;~Lecz raz nagięte, zmianom nie
34 Giaur| padole,~Obfite w rozkosz, lecz płodniejsze w bolę —~Przecież
35 Giaur| jak piękność kochałem.~Lecz jam nie walczył dla oklasków
36 Giaur| o, nie — ubóstwiałem —~Lecz to są słowa, słowo często
37 Giaur| byłem~Przyczyną śmierci — lecz nie ja zabiłem.~Mógłbym
38 Giaur| Jej była zasłużoną karą,~Lecz jej niewierność, była dla
39 Giaur| tygrys pokłuty od szczwaczy,~Lecz nie czuł tego, co czuję —
40 Giaur| zyskać i umierać.~Umrę, lecz pierwej rozkoszy użyłem,~
41 Giaur| Jam grzesznik, ojcze — lecz ona niewinna.~Ach! ona była
42 Giaur| tych uciech dziecinnych.~Lecz u mnie człowiek lekki i
43 Giaur| z nią nie zginął!~Żyłem, lecz ból mi oddychać nie dawał,~
44 Giaur| ostrzegał — nie pamiętam o czym!~Lecz teraz myślą wyzywam na nowo~
45 Giaur| Chciałem i teraz chcę, lecz rozpacz wzbrania,~Rozpacz
46 Giaur| czułem wzajemnego bicia!~Lecz to Leila! to jej postać
47 Giaur| blisko i z rąk mi uciekłaś!~Lecz choć tak zimna, tak dla
48 Giaur| opadły na mą pierś samotną —~Lecz patrz! to ona! to jej szata
49 Objas| Eblis, Pluton muzułmanów.~Lecz wprzód zostaniesz na ziemi
|