Part
1 Tlum | krytyczno-panegirycznej, głęboko już zasypanej innymi, ważniejszymi
2 Tlum | świat zaburzyły, lękano się już mówić, zaprzestano myślić.
3 Tlum | dążyła do tego, ażeby ludzi już pochlebstwem odwieść, już
4 Tlum | już pochlebstwem odwieść, już groźbą i śmiechem odstraszyć
5 Giaur| gdyby nie to oko,~Gdzie już nie świeci ni łza, ni namiętność,~
6 Giaur| wdzięk do łez wzrusza,~Bo już piękności nie ożywia dusza.~
7 Giaur| która dotąd tleje,~Lecz już swej miłej ziemi nie rozgrzeje.~ ~
8 Giaur| morza zszumowana.~Wieczór już uśpił fale morskich toni,~
9 Giaur| gorąca.~Tu nie usłyszysz już głosu człowieka,~Nikt się
10 Giaur| choć się nieba chmurzą,~Już tu nikt okna nie zamknie
11 Giaur| lecz mnie nikt nie pyta.~Już bliżej — Turcy — już widzę
12 Giaur| pyta.~Już bliżej — Turcy — już widzę turbany~I w srebrem
13 Giaur| o granity~I lecą na dół; już zwietrzyli łupy;~Nim zajdzie
14 Giaur| nie widział bez chmury.~ ~Już w gaj wjechali i po kilku
15 Giaur| chwilach~Dojdą wierzchołka; już krzyczą: „Bismlllach! *~
16 Giaur| krzyczą: „Bismlllach! *~Tu już bezpiecznie, stąd już widać
17 Giaur| Tu już bezpiecznie, stąd już widać błonie;~Wkrótce w
18 Giaur| Tak leżał Hassan — oczy już zbielały,~Jeszcze otwarte,
19 Giaur| wygląda.~Na łąkach błyszczy już wieczorna rosa,~Już ku wschodowi
20 Giaur| błyszczy już wieczorna rosa,~Już ku wschodowi ciemnieją niebiosa~
21 Giaur| drżących gwiazd ognisko.~Już wieczór. — Hassan zapewne
22 Giaur| wieczór. — Hassan zapewne już blisko.~Matka stroskana
23 Giaur| odmienił?~Skarga niesłuszna. — Już Tatar posłaniec~Widny z
24 Giaur| posłaniec~Widny z daleka, już na skały kraniec~Wstępuje
25 Giaur| kraniec~Wstępuje zwolna —już zjeżdża z urwiska~I wąwozami
26 Giaur| prostym wyrzezany *~I słup już dzikim zielskiem opasany,~
27 Giaur| rozbójnikiem.~Lecz duch Hassana już rajskie dziewice~Wiodą w
28 Giaur| przytnie;~Widać, że radość już w nich nie zakwitnie~I że
29 Giaur| uczucie wzgardy i niedoli~Już nigdy szczerze śmiać się
30 Giaur| skaleczy,~Tej rany nigdy już czas nie uleczy.~Jako rodzimy
31 Giaur| głodnymi nieskąpy podzielać;~Już dziobem piersi rozranił
32 Giaur| chmurzy,~Niż morskiej nigdy już nie doznać burzy~I gdy żywioły
33 Giaur| jak w ciemnej mogile,~Leżą już zmarłe mych rozkoszy chwile;~
34 Giaur| wspomnienie o Maryi synie~Już obudzało złość w tym poganinie.~
35 Giaur| chce będzie — szczęśliwy już byłem.~Mamże kląć losom? —
36 Giaur| Kto raz spadł z niebios, już się nic nie lęka,~Mniejsza,
37 Giaur| stworzona,~A jeśli jest gdzie, już nie dla mnie ona.~Nie chciałbym
38 Giaur| nie mów więcej o pokucie;~Już późno! bliskiej śmierci
39 Giaur| objawioną,~Czy ty odrobisz, co już raz zrobiono? —~Za łzy pociechy
40 Giaur| żyjących,~Ja umrę, ojcze. — Już kończąc cierpienie~Zbiera
41 Giaur| zorze,~Ta postać śliczna już zapadła w morze~I że się
42 Giaur| przez me powieki,~Niech już ostygną, zamkną się na wieki.~
43 Giaur| politowania,~Suche me oko już łez nie wyleje!~ ~Gdy skonam,
44 Objas| solą z nim podzieli się, już go przyjmuje za gościa;
45 Objas| poznano nieprzyjaciela, już osoba jego jest poświęcona
46 Objas| Frangestan, kraj Czerkasów.~ ... już krzyczą: „Bismiliach!”~Bismillach,
|