1809-gazel | gdyby-mitol | mlodo-perso | pewna-ruina | ruiny-trzec | trzep-zacho | zachw-zza
Part
1 Objas| gniewu u Turków. W roku 1809, na audiencji dyplomatycznej,
2 Giaur| twoi współwędrowce,~Gule, Afryty, spotkają cię w mroku.~I
3 Objas| tureckiego były własnością Kiziar—agi, niewolnika serajowego i
4 Tlum | spadała zasłona po pierwszym akcie rewolucji. Straszna walka
5 Giaur| ten dowódca? — strój nosi albański,~Ale miecz prosty, miecz
6 Giaur| karabelę,~Wypróbowaną na albańskich głowach,~Kiedy raz zbójców
7 Objas| Salem! waszej jestem wiary”.~Aleikum salam znaczy: pokój z tobą.
8 Giaur| niszcząc i lejąc krwi strugi,~Alem się uczył kochać od gołębia,~
9 Tlum | zagadnienia, nie uspokoił duszy; ależ mu brakło, równie jak jego
10 Giaur| widział Leili źrenice,~Ten Alkoranu nauk nie usłucha!~Czyż taka
11 Giaur| wiatr prośbę rozdmuchał,~Allach nie słyszał albo nie wysłuchał.~
12 Giaur| głowy nie wyrwie spode mnie.~Allacha wolał, wiatr prośbę rozdmuchał,~
13 Giaur| niewiast jest ziemi powłoka” —~Allachu! dusza mówi z tego oka!~
14 Objas| Przechodził ostre mosty Alsyratu.~Alsyrat, podług mitologii wschodniej,
15 Giaur| wielbłąda~Matka w ogrodzie z altany wygląda.~Na łąkach błyszczy
16 Giaur| żaden podle nie krzyknął: „Amanu!” —~Nieprzyjaciele coraz
17 Giaur| ostrogami?~Rozwinął pakę — o aniele święty!~O Azraelu!* to zawój
18 Giaur| wdzięki:~Kto pomni twarz tę anielsko—łagodną,~Tak zimno piękną,
19 Tlum | oskarżano o bezbożność i antysocjalizm; zarzucano mu, że występnych
20 Objas| widzi, sposobu, wtenczas apeluje ciemiężyciela na sąd straszny.
21 Giaur| Pewnie skruszony jaki apostata~Dziś opłakuje przeszłe błędów
22 Tlum | wszyscy zgodzili się, że był apostołem sceptycyzmu.~Wszakże, jeśli
23 Tlum | swoich pieśni, robił niejako apoteozę zbrodni; Fryderyk Szlegel
24 Objas| ciemiężyciel, lękając się takiego aresztu, przepraszał pokrzywdzonego;
25 Giaur| swobód łub sławy mogiłą.~Arko potęgi! dziś, czyliź tak
26 Aut | Rzeczypospolitej Weneckiej, kiedy Arnauci, na chwilę wyparci z Morei,
27 Giaur| leci pędem,~Chociaż nakryty arnauckim rzędem.~Podły odstępco twojej
28 Objas| kutych pochwach atagany.~Atagan jest to długi sztylet, który
29 Objas| pasie zawieszają. Pochwy atagana są pospolicie z metalu,
30 Giaur| zjanczarką, z łukiem, z ataganem.~Hassan sam zbrojny jedzie
31 Giaur| Żaden nie rzucił swego ataganu~I żaden podle nie krzyknął: „
32 Objas| haremu. Eunuch rządził rządcą Aten.~Że to piratów statek lub
33 Objas| gorzej — słudzy niewolników.~Ateny za panowania tureckiego
34 Objas| Turków. W roku 1809, na audiencji dyplomatycznej, nagle wąsy
35 Tlum | się za jej sferę. Młody autor, prześladowany od krytyków,
36 Tlum | główna różnica między naszym autorem i pisarzami przeszłego wieku.
37 Tlum | oceniając moralny charakter autorów.~Byron był dzieckiem przeszłego
38 Tlum | publiczność. Po tej kłótni autorskiej z literatami nastąpił rozbrat
39 Objas| Wirgiliusza facilis descensus Averni. Pod tym mostem pajęczym
40 Giaur| pakę — o aniele święty!~O Azraelu!* to zawój rozcięty!~To
41 Giaur| pieczęć wyroku;~Pilniejszy badacz odgadnie z wejrzenia~Wielkość
42 Giaur| mej duszy sam w milczeniu badaj,~Jeśli masz litość nade
43 Giaur| dobrem, Wszechmocnego darem,~Balsamem rajskim dla serc skazitelnych.~
44 Giaur| świeżością wiecznego panieństwa.~Balsamy, których niebo jej udziela,~
45 Giaur| Na koniec w środku wyszła bańka wodna —~Perłowe kółko —
46 Giaur| nie nawiedził ziemi,~Nikt bardziej winem nie gardził wyklętym~
47 Objas| muzułmańscy rzucają go z konia, bardzo silnie i trafnie; jest to
48 Giaur| przebitą i otwartą ciosom,~Barkami na wznak, twarzą ku niebiosom,~
49 Giaur| piękność ulubiona,~Jako się barki zwiążą nienawiśnie,~Kiedy
50 Giaur| burzą dawnych lat zabłyśnie;~Barwa tych oczu co chwila się
51 Tlum | wszystkich utworach późniejszych barwę i piętno tego wielkiego
52 Giaur| mamy w dłoni —~A gdy wdzięk barwy i świeżość przeminie,~Rzucim,
53 Objas| najpiękniejszych kobiet Janiny. Basza rozkazał je tejże nocy pochwycić,
54 Objas| Palampor, szal, który noszą baszowie i znakomite osoby.~Turban
55 Giaur| Jest cackiem, z którym bawi się mężczyzna? —~Niech na
56 Tlum | przyszłości — bo okropna, i — bawią się gawędką~o pogodzie i
57 Giaur| Hassan w niemowlęcym wieku~Bawić się lubił u kaskady ścieku;~
58 Giaur| Ratuj nasz kościół, o święty Bazyli!~Bośmy na karę bożą zasłużyli,~
59 Giaur| sława! Cóż mi po niej? —~Nie będę prosił, aby zgonu mego~Nie
60 Giaur| życia zdrojem,~Chciwie pić będziesz, brzydząc się napojem.~A
61 Tlum | ręka, która by jedno z tych bereł dźwignąć mogła.~Uważano,
62 Tlum | Wiadomo, iż Byrona oskarżano o bezbożność i antysocjalizm; zarzucano
63 Giaur| wygnany,~Z dala od domu, na bezdrożu dzikiem;~Ani się pomścił
64 Giaur| widzi tylko swe gniazdo — bezdzietne.~ ~Najsroższe męki, które
65 Giaur| kupując u cieśli,~Gdzieś bezimienne piramidy wznieśli;~Wolni
66 Giaur| Noc namiętności rządzących bezkarnie? —~Patrząc myśliłbyś, że
67 Giaur| wyczyta:~To cały pomnik w bezludnej ustroni,~Gdzie Hassan zginął
68 Objas| poświęcona i od wszelkiej krzywdy bezpieczna.~Gość płacze dobrodzieja,
69 Giaur| malej czatuje galery~Na bezpiecznego żeglownika stery.~Skoro
70 Giaur| krzyczą: „Bismlllach! *~Tu już bezpiecznie, stąd już widać błonie;~
71 Giaur| wiedzieli.~ ~Często on marzy, bezprzytomnie gada~O pięknej pannie, która
72 Giaur| Uczyć przykładem ptaków bezrozumnych!~Słowik, co w gajach nuci
73 Aut | wyparci z Morei, znowu, po bezskutecznym wtargnieniu Moskalów, zaczęli
74 Giaur| I motylowi, i piękności biada!~Chcąc uciec darmo skrzydełka
75 Giaur| dobrze — powstała — odżyła,~Białą, świecącą obwiana symarą,~
76 Tlum | nich można by ułożyć małą bibliotekę; nie myślimy poruszać tej
77 Giaur| Sercem nie czułem wzajemnego bicia!~Lecz to Leila! to jej postać
78 Objas| się owego mostu: „Jeżeli biedny Pers (powiada Chardin) poniesie
79 Giaur| pogodnem i nie zachodzącem.~Biega, zielone chustki wywijają,~
80 Giaur| poleciał — śladem jego biegu~Szły mimowolnie oczy me
81 Giaur| Patrz! tam cień rzuca na bielone ściany.~Kaptur opadły i
82 Giaur| na marmurach,~Siad nóżki bielszej niźli śniegi w górach,~Kiedy
83 Giaur| Matka stroskana zstępuje i bieży~Do swych haremów, i pogląda
84 Tlum | którego szczegóły należą do biografii.~Zalśniony gniewem, złorzecząc
85 Giaur| Małżonkę sobie jedną tylko biorą.~Niechaj trzpiot z licznych
86 Objas| Czerkasów.~ ... już krzyczą: „Bismiliach!”~Bismillach, w imię Boga;
87 Objas| już krzyczą: „Bismiliach!”~Bismillach, w imię Boga; od tych słów
88 Giaur| wierzchołka; już krzyczą: „Bismlllach! *~Tu już bezpiecznie, stąd
89 Giaur| wystrzały,.~Jam z krwawszych bitew nieraz wyszedł cały”.~Zbójcy
90 Giaur| Liczba niewielka, lecz bitwa straszliwa,~Nikt przebaczenia
91 Giaur| broń wypali;~Zginął śród bitwy, zgiełku i hałasu,~Bez mąk,
92 Giaur| pochodni promieniu~Twarz jego blada połyska się w cieniu,~Tam
93 Giaur| lecz nie zmazą.~Tyś młody, blady, lecz namiętne bolę~Gorzały
94 Giaur| Gdy winowajca za niewinnym blaga? —~Przed ludźmi — niech
95 Tlum | duma tylko nie dozwala im błagać przebaczenia, a czytelnik
96 Giaur| liku,~Za cudze zbrodnie błagając gniew boski,~A sam nie znając
97 Giaur| spragnione zioła.~ ~Jak było mile blaski gwiazd pogodnych~Widzieć
98 Giaur| niewiernemu.~ ~* * *~ ~Ostatnim blaskiem zachodniego słońca~Złocą
99 Giaur| zwrócić pustota.~Cofną się, blasku wytrzymać nie mogą,~Pochlebiać
100 Giaur| apostata~Dziś opłakuje przeszłe błędów lata.~Tylko że świętych
101 Giaur| wiosny porą,~Łabędź, co zdobi błękitne jezioro,~Małżonkę sobie
102 Giaur| śmiercią nieraz spotkałem się z bliska;~Chętnie bym poległ śród
103 Giaur| więcej o pokucie;~Już późno! bliskiej śmierci mam przeczucie.~
104 Giaur| Znad szmaragdowej Kaszemiru błoni~Wzlatuje, dzieci wabiąc
105 Giaur| wiecznej okolice,~Okiem błyskają ku niemu jak słońcem,~Wiecznie
106 Giaur| Jeśli krwi burza, oczu błyskawica,~Ust nieme drżenie, mieniące
107 Giaur| źrenica ponura,~Czasem z ukosa błyskawice ciśnie~I całą burzą dawnych
108 Giaur| tak mówił — ogień z góry błysnął,~Nad uchem ołów niewidzialny
109 Giaur| urzekło,~Choć jak meteor błysnąwszy uciekło,~Zgadłem, że Turek
110 Giaur| wodna —~Perłowe kółko — błysnęło — przepadło.~Znowu zatoka
111 Giaur| ruszało.~Może to było księżyca błyśnienie,~Nagle odbite o morza przestrzenie;~
112 Giaur| wschodzi zza gór grzbietów,~Błyszczą nad miastem lampy minaretów,~
113 Giaur| nad falą szarą,~Gwiazdę błyszczącą przez obłok zachodni —~Ona
114 Giaur| Wielkie i słodkie, ciemne i błyszczące!~Dusza z nich mówi przez
115 Giaur| Która wyniosłym niebo czołem bodzie~I z góry patrząc na morza
116 Giaur| i hojnie nań zlała~Tyle bogactwa, piękności tak wiele,~Jakby
117 Giaur| spowiedzi,~Ani się kłania przed Bogarodzicą,~Ani przed ołtarz idzie
118 Giaur| klęski.~Za pas dwa zatknął, bogato oprawne~W perły i w złoto,
119 Objas| metalu, często ze srebra, a u bogatych wyzłacane lub szczerozłote.~
120 Giaur| Wódz .ich na przedzie w bogatym zawoju,~Zapewne emir, bo
121 Giaur| ten natura obrała~Na ogród bogów i hojnie nań zlała~Tyle
122 Tlum | brakło, równie jak jego bohatyrom — czasu! Może dlatego tylko
123 Giaur| nienawidzi, kocha się lub boi,~Temu za piekło jedna chwila
124 Giaur| doznawszy nudy;~Na ucztach, w bojach, z kielichem, z kindżałem,~
125 Giaur| Powstań! te dawne, zapomniane boje~Odnów i przywłaszcz, to
126 Giaur| niewidzialną rażą,~A wstępnym bojem spotkać się nie ważą.~ ~
127 Giaur| Koń jak kruk czarny, a na bokach piana,~Jak gdyby świeżo
128 Giaur| wciśnieni między końskie boki;~Inni uciekli pod ścianę
129 Giaur| mieście pod swych panów bokiem;~Tu się nie lęka o całość
130 Giaur| kroplę czasu zleje~Życia bolesne i zbrodnicze dzieje!~Kto
131 Giaur| skonaniu,~Ostatni trudów i bólów jestestwa;~Nim śmierć ostatnim
132 Giaur| zlawszy piasek i gałęzie boru,~Gdzie wiszą szmaty jego
133 Giaur| zbrodnie błagając gniew boski,~A sam nie znając zgryzoty
134 Giaur| kościół, o święty Bazyli!~Bośmy na karę bożą zasłużyli,~
135 Giaur| duszę wpływa;~Uczucie, które bóstwem zapalamy;~Które wytrawia
136 Giaur| święty Bazyli!~Bośmy na karę bożą zasłużyli,~Żeśmy takiego
137 Giaur| wicher Symomu *,~Co wieje bożym obciążony gniewem~I za którego
138 Giaur| Przed nim wpół trwożny braciszek umyka,~Kiedy samego przypadkiem
139 Tlum | czytelnik czuje, że do poprawy brak im tylko — czasu, bo wszyscy
140 Tlum | uspokoił duszy; ależ mu brakło, równie jak jego bohatyrom —
141 Giaur| Lecz Zgroza siedzi przed bramą na straży,~Sam fakir do
142 Giaur| takiej złej drodze.~ ~W bramie zsiadł Tatar, od siodła
143 Giaur| czarnooka~Witać Hassana u bramy Proroka.~ ~Kochałem — —miłość
144 Giaur| miłości i wiary,~Że znowu brance zaufał pan stary.~Wieczorem
145 Aut | powieść o smutnych losach branki muzułmańskiej, która za
146 Giaur| do odwrotu.~Więc wściekły brodę od gniewu najeżył *~I wkoło
147 Giaur| do strzelania~Wrogom, co bronią niewidzialną rażą,~A wstępnym
148 Giaur| Zmazani całą szkaradą, co brudzi,~Niewiele wyższych nad zwierzęta,
149 Giaur| Powiększająca ciemnotę mogiły.~Brwi nasuJlione, osłupiałe oko.~
150 Giaur| promieni drżących,~Nieczuła bryła i postrach żyjących,~Ja
151 Giaur| Ale jak bladość marmurowej bryły~Powiększająca ciemnotę mogiły.~
152 Giaur| cieniach się przewinąć~I brzeg niepewny z daleka ominąć;~
153 Giaur| wojnę,~Być wyrzuconym na brzegi spokojne,~W pustą zatokę
154 Giaur| uderzaj~I szybko, cicho podnad brzegiem zmierzaj,~I wieź nas prosto
155 Giaur| odbija wierzchołki~Strzegące brzegów, z którymi łagodnie~Zdają
156 Giaur| Na polu słychać brzęk dzwonków wielbłąda~Matka
157 Giaur| zaśmieje.~ ~ ~* * *~ ~Dusza brzemienna zbrodni swych ciężarem~Jest
158 Giaur| sułtanka słowików *,~Jej brzmią pochwały kochankowie leśni,~
159 Giaur| ojczyzna rozkoszy,~Tak brzydki tyran, co go dziś pustoszy!~ ~
160 Giaur| otworów~Spotkawszy widmo, brzydsze od upiorów.~ ~* * *~ ~ ~— — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —~
161 Giaur| czaszę pełną wina,~Którym się brzydzą usta moslemina.~ ~Najpierwszy
162 Giaur| zdrojem,~Chciwie pić będziesz, brzydząc się napojem.~A twe ofiary
163 Giaur| grzmoty po grzmotach~Wciąż budzą echa drzemiące po grotach,~
164 Giaur| niemej boleści,~Jak zbójcę budzi krzyk sowy złowrogi;~Znowu
165 Objas| mogiły poległych w czasie buntu albo zamordowanych od zbójców.~
166 Giaur| Oderwiesz włosów warkocz bursztynowy;~Z tego warkocza pukiel
167 Giaur| rzeka w morze leje~I morską burzę spotkawszy szaleje,~Łamią
168 Giaur| burzą,~Gdy po dniu jasnym burzliwą noc wróżą;~Krwią zlawszy
169 Giaur| życiu;~Siwy, spokojny, jak byłeś w powiciu!~Przeraża ciebie
170 Giaur| starożytnych;~Gdy ludzie byli ziemi swojej godni? —~Dziś,
171 Objas| za panowania tureckiego były własnością Kiziar—agi, niewolnika
172 Tlum | Korsarz~Odtąd zdało się Byronowi, że człowiek z sercem nie
173 Giaur| wabi starsze dzieci,~Tak bystro lata i tak wdzięcznie świeci,~
174 Objas| pokazała znaku trwogi. Za mojej bytności w Grecji śpiewano pieśni
175 Giaur| niebezpieczeństw tyle,~Wtenczas bywałem często niepamiętnym~I roztargnionym —
176 Giaur| miłości stali,~Niech sobie cacek szuka coraz innych,~Ja mu
177 Giaur| prochem bez ducha? *~Jest cackiem, z którym bawi się mężczyzna? —~
178 Giaur| dziecka lub ofiara męża.~Cacko, za którym żądza chciwie
179 Giaur| pała,~Znaczno, ze dusza nie całkiem sczerniała.~ ~Gmin widzi
180 Giaur| bokiem;~Tu się nie lęka o całość swej skrzyni;~W miastach
181 Giaur| jego wdzięki i ozdoby~Padł całun mojej wewnętrznej żałoby!~
182 Giaur| się czepia~I szpary szarym całunem zasklepia.~W twierdzy Hassana
183 Giaur| jasnych lamp tysiące~Bajram na całym obwieściły Wschodzie,~Leila
184 Giaur| Tureckim statkiem od stron Carogrodu.~Żeby był Turkiem, z twarzy
185 Giaur| Albo w pokutnej zamurował celi,~Tak żeby o nim ludzie nie
186 Tlum | metodę oceniając moralny charakter autorów.~Byron był dzieckiem
187 Objas| Jeżeli biedny Pers (powiada Chardin) poniesie krzywdę, której
188 Giaur| poglądać ze strachem.~ ~Chaty bez dachów w pustkach widzi
189 Giaur| wytrzymać nie mogą,~Pochlebiać chciały, upadają z trwogą.~ ~Jak
190 Giaur| spełnieniu męstwo,~Pierś chciwa zemsty, dłoń zbrojna kindżałem,~
191 Giaur| Rozpacz silniejsza niźli chęć płakania.~Nie mów pacierzy,
192 Giaur| aniołów zwalczyli szatani,~I cherubinów trony dziś przywłaszcza~
193 Giaur| spotkałem się z bliska;~Chętnie bym poległ śród pobojowiska,~
194 Giaur| się lęka,~Przed Pańskim chlebem i winem nie klęka;~Dał wielki
195 Giaur| wirując obręcze,~Rozkosznym chłodem rzeźwiły dokoła~Powietrze,
196 Giaur| krainach zimnych i serca są chłodne,~Uczuć prawdziwej miłości
197 Giaur| wichrem, nie zwiędła od chłodów,~Nie znając naszych zim
198 Giaur| Z marmurów woda uciekła chłodząca,~Z serca Hassana wyszła
199 Giaur| wiatr szumi, choć się nieba chmurzą,~Już tu nikt okna nie zamknie
200 Giaur| sobą kochankę lub wroga;~Choćby mi groził i miecz, i pożoga,~
201 Giaur| dusza mówi z tego oka!~I choćbym w drodze ku lepszemu światu~
202 Giaur| śmierci mam przeczucie.~Chociażbym przyjął wiarę objawioną,~
203 Giaur| podczas mszy nie siedzi,~Nie chodził ani razu do spowiedzi,~Ani
204 Giaur| i cierpienia?~Ach! serce chore na wewnętrzne rany~Nie dba
205 Giaur| świat zowie,~Zostań oświecać chorego wezgłowie,~Odchodząc weźmij
206 Giaur| Ksiądz nie pomoże nic w mojej chorobie,~Tajnie mej duszy sam w
207 Giaur| oddały,~A jej rumieniec — chorowita krasa,~Która na trupich
208 Giaur| ręki~Zgładziła rysy, gdzie chronią się wdzięki:~Kto pomni twarz
209 Aut | więcej ostrożności, może chrześcijanie mniej są teraz pochopni
210 Giaur| twarzy się nie zdaje,~Zna chrześcijańską mowę i zwyczaje —~Pewnie
211 Giaur| Ale miecz prosty, miecz to chrześcijański.~„Znam go, znam Giaura —
212 Giaur| pokojem,~A serce ludzkie — chucią i rozbojem.~Czyż kraje światła
213 Giaur| zachodzącem.~Biega, zielone chustki wywijają,~Pocałunkami rycerza
214 Giaur| Wiele o dawnej powiadają chwale.~ ~* * *~ ~W długiej kapicy
215 Giaur| z licznych miłostek się chwali,~Niech tych wyśmiewa, co
216 Objas| Zwyczajnie, jeżeli kto chce chwalić Turka, wysławia naprzód
217 Tlum | długą; drugi raz jako te chwilowe ściemnienie porankowe, połączone
218 Giaur| wschodnie.~Jeśli się wietrzyk chwilowy prześliźnie~I złamie szyby
219 Giaur| Wraz nagły urok źrenice mu chwyta~I myśl pogrąża w dumy tajemnicze.~
220 Objas| to wielcy inkwizytorowie ciągnący śledztwo z nieboszczyków.
221 Giaur| Był to krzyk na śmierć ciągnionej kobiėty.~Głos skonał — odtąd
222 Giaur| Od czasu gdy miecz Giaura ciął w turban Hassana.~ ~* * *~
223 Giaur| żółtym kołpaku,~Opodal konni ciasną jamy szyją~Po krętej ścieżce
224 Giaur| Nie, ta na sercu mym nie ciąży wina!~Leilo! byłaś myśli
225 Giaur| GIAUR~ ~Umilkły wiatry, ciche lśnią się fale~Przy grobowcowej
226 Giaur| tajemnicze.~Tu szklane morza cichego oblicze~Na falach drobnych,
227 Giaur| jadem,~Niż być wskazanym w cichym mniszym stanie~Na modlenie
228 Giaur| nikim.~Któż by był niebios ciekawy widoku~Bez słońca i bez
229 Objas| sukien. Widziałem nieraz, że ciemiężyciel, lękając się takiego aresztu,
230 Objas| sposobu, wtenczas apeluje ciemiężyciela na sąd straszny. Odpłacisz
231 Giaur| gazeli~Wielkie i słodkie, ciemne i błyszczące!~Dusza z nich
232 Giaur| Dziś w mej pamięci, jak w ciemnej mogile,~Leżą już zmarłe
233 Giaur| wieczorem wnidzie jeszcze ciemniej;~Ja, nim doczekam jej promieni
234 Giaur| wieczorna rosa,~Już ku wschodowi ciemnieją niebiosa~I rozniecają drżących
235 Tlum | pogrążyć się w zupełną moralną ciemność i, świecąc na dnie sumnienia,
236 Giaur| Rysy, śmiertelną okryte ciemnotą,~Jeszcze wściekłością tchnęły —
237 Giaur| marmurowej bryły~Powiększająca ciemnotę mogiły.~Brwi nasuJlione,
238 Giaur| wianków,~Tam, w lasach tyle cienia dla kochanków,~Tam, groty
239 Giaur| Chcą z barką swoją w cieniach się przewinąć~I brzeg niepewny
240 Giaur| pogodnego błyska,~Szybko pod cienie nadbrzeżne się wciska~Statek;
241 Giaur| zaraz na głąb pędzi~Zakryty cieniem nadbrzeżnych krawędzi,~Zahacza
242 Giaur| jego blada połyska się w cieniu,~Tam będzie czekał, aż się
243 Giaur| wylot przepieką,~Skorpijon cierpi, dąsa się — i wścieka.~Jeden
244 Tlum | sofisterią, czują, że są winni, cierpią; duma tylko nie dozwala
245 Giaur| odegnie.~ ~* * *~ ~Jeśli cierpiących samotność ogarnie,~Przerwa
246 Giaur| Królowie, sławę kupując u cieśli,~Gdzieś bezimienne piramidy
247 Giaur| szklane błonie,~Zważałem ciężar: dziwnie mi się zdało —~
248 Giaur| wewnętrzne rany~Nie dba na żaden cios zewnątrz zadany!~Kto raz
249 Giaur| kochanków,~Tam, groty dla nich ciosane umyśnie;~Dziś morski zbójca
250 Giaur| piersią przebitą i otwartą ciosom,~Barkami na wznak, twarzą
251 Giaur| pieszczoty!~Lecz nie tak cisną miłości ramiona,~Gdy w nich
252 Giaur| zgonu czekać w wiecznej ciszy;~Lepiej raz przepaść w zaburzone
253 Objas| można często przykłady tych cnót między Turkami. Zwyczajnie,
254 Giaur| moją boleścią,~Tyś była cnotą, ty zbrodniami memi,~Nadzieją
255 Tlum | zostawia im jedną przynajmniej cnotę, jedno szlachetne uczucie,
256 Giaur| dzwonek,~Księża uklękli — cofa się w przysionek.~Tam przy
257 Giaur| oczy śmie zwrócić pustota.~Cofną się, blasku wytrzymać nie
258 Giaur| ofiara na świecie~Będzie twa córka, najmilsze twe dziecię,~
259 Giaur| Wyssiesz krew swojej siostry, córki, żony;~Ścierw twój zasilisz
260 Giaur| jej źrenic.~Na jej obliczu cudowny rumieniec~Wiecznym i świeżym
261 Giaur| prawiąc msze bez liku,~Za cudze zbrodnie błagając gniew
262 Giaur| Illa—hu, Alla—hu!”~ ~Z rąk cudzoziemca wziął śmiertelne rany~I
263 Giaur| żony;~Ścierw twój zasilisz cudzym życia zdrojem,~Chciwie pić
264 Giaur| po nadbrzeżnym ślaku,~Z cugiem spuszczonym, skrwawioną
265 Tlum | różnicy złego i dobrego, ćwiczył się tylko w rozumkowaniu
266 Giaur| którego śmiertelnym powiewem~Cyprys* umiera, choć jest śmierci
267 Giaur| któż teraz oświeci noc czarną!~Ach! gdyby jeszcze weszła
268 Giaur| czy sam tylko zginął? —~W czarnej godzinie przybył, jak zesłana~
269 Giaur| zabójca.~I teraz może hurys czarnooka~Witać Hassana u bramy Proroka.~ ~
270 Giaur| szturmie albo w burzy,~Co się czarnymi ruinami chmurzy,~Wzbudza
271 Objas| oznaczają mogiły poległych w czasie buntu albo zamordowanych
272 Giaur| pustyni.~Tu wesół spróżnia czaszę pełną wina,~Którym się brzydzą
273 Giaur| ciśnie~I z nocą z malej czatuje galery~Na bezpiecznego żeglownika
274 Giaur| Ciągnie myśliwców, i myli ich czaty,~Wreście uleci— i niknąc
275 Giaur| wiatr puścim konie”.~Gdy czausz tak mówił — ogień z góry
276 Giaur| na strzemionach staje —~Czegóż on patrzy, tam, w oliwne
277 Giaur| Porto—Leone,~Gdzie ich noc czeka, noc prawdziwie godna~Kraju
278 Giaur| ścianę opoki~I tam ręcznego czekają spotkania,~Nie lubiąc służyć
279 Giaur| się w cieniu,~Tam będzie czekał, aż się nieszpór skończy,~
280 Giaur| sam zbrojny jedzie na ich czele,~Zwiesił na pasie krzywą
281 Giaur| samotnik na ścianach się czepia~I szpary szarym całunem
282 Objas| Frangestanu.~Frangestan, kraj Czerkasów.~ ... już krzyczą: „Bismiliach!”~
283 Objas| orientalne.~Objaśnienia czerpałem z Herbelota i ze sławnej
284 Giaur| promieni,~Co się wokoło ruiny czerwieni;~Ostatnie czucie, co żegna
285 Giaur| Leilę,~Jam cię pochował w czerwonej mogile.~Jej duch kierował
286 Giaur| duch czasem sobie sprawia~Człowieczą postać, on tak się objawia.~
287 Giaur| skale,~Która wyniosłym niebo czołem bodzie~I z góry patrząc
288 Giaur| Chciałbym mieć pokój, ale go czuć nie chcę.~ ~Wkrótce się
289 Tlum | gardzą taką sofisterią, czują, że są winni, cierpią; duma
290 Giaur| powiększa męczarnie;~Pusta pierś czując otchłanie dokoła~Chce je
291 Giaur| Czarnego konia lecącego czwałem.~ ~Spiął ostrogami, wbiegł
292 Giaur| krwawa, —~On sam ją widzi i, czyja, pamięta;~Ręka pałaszem
293 Giaur| piasku, chociaż nie wie czyje;~Tu, gdyby ludzki jęk odbiły
294 Giaur| mogiłą.~Arko potęgi! dziś, czyliź tak mało,~Czyż tylko tyle
295 Giaur| taka, śmiała na przygody,~Czyliżby miała zostać bez nagrody?~
296 Giaur| kłamie —~Ja miłość moją czynem pokazałem:~Przypatrz się
297 Objas| musi pamiętać, jak smutne czyni wrażenie ta dziwna piękność,
298 Giaur| żałosną~Przyjmujesz w duszę czystą i litośną.~Moje dni krótkie
299 Giaur| kaskada grzmiąca,~Żywiona czystym i świeżym gór śniegiem.~
300 Giaur| chcę, by wędrowiec~Napisy czytać szedł na mój grobowiec. —~* * *~ ~
301 Tlum | przekonywają się co dzień czytelnicy, bo widzą na wszystkich
302 Tlum | wzajem, a z krytyków sądząc o czytelnikach, zaczął lekceważyć całą
303 Objas| Zapewne rzadko który z czytelników widział na własne oczy obraz
304 Giaur| wszystkie głową wyniesiona,~I da warkoczom płynąć przez ramiona,~
305 Giaur| sale puste — dotąd całe.~Dach jeszcze cały, chociaż rak
306 Giaur| ze strachem.~ ~Chaty bez dachów w pustkach widzi co dzień~
307 Giaur| zwracał, gdy na świątyń dachu~Słyszał wołanie: „Illa—hu,
308 Giaur| go dotąd? — przyjaciela —~Daj mu ten pierścień, przysięgliśmy
309 Objas| wiele o nim piszą i różne mu dają nazwiska.~Za chleb i za
310 Giaur| kawały,~Huczą po skałach dalekie wystrzały;~Starcia się łoskot
311 Giaur| Zwój pism zatarty — liść z dalekiej strony~Wichrem przygnany
312 Giaur| Lecz ona — zacznie podróż, dalszą, z której...”~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~
313 Giaur| sztukmistrza rozkazów~Służy do dania lub odbicia razów,~Albo
314 Giaur| czas upału.~Nie przysłał darów ślubnych — czy się lenił?~
315 Giaur| Z tego warkocza pukiel darowany~Może na sercu nosi jej kochany,~
316 Giaur| przepieką,~Skorpijon cierpi, dąsa się — i wścieka.~Jeden mu
317 Tlum | dogmatów i tradycyj, klął i dąsał się jak tytan Prometeusz,
318 Giaur| lecz ból mi oddychać nie dawał,~Wąż pierś mą ścisnął, serce
319 Giaur| grób się nie położę,~Jak dawni głupcy lub dzisiejsi tchórze.~
320 Objas| Giaurze i Leili jest nieco dawniejsza; słyszałem ją od jednego
321 Giaur| rozkoszy chwile;~Lepiej by dawno leżeć razem z niemi,~Niż
322 Giaur| tylko widać Greków dowcip dawny~I z tego tylko Grek na Wschodzie
323 Giaur| błyskawice ciśnie~I całą burzą dawnych lat zabłyśnie;~Barwa tych
324 Giaur| tych! macież wy powieści~Dawnym podobne? i których by treści~
325 Tlum | można, że ruch umysłowy, dążący ku sofisterii, on jeden
326 Tlum | moralnego ich charakteru i dążenia. Wiadomo, iż Byrona oskarżano
327 Tlum | sceptyków, niepewnych w swoim dążeniu, ale pełnych ducha i rzeźwości.~ *
328 Tlum | filozofia przeszłego wieku dążyła do tego, ażeby ludzi już
329 Giaur| chore na wewnętrzne rany~Nie dba na żaden cios zewnątrz zadany!~
330 Giaur| piramidy wznieśli;~Wolni nie dbają, chociaż czasu fala~Wszystkie
331 Giaur| dla oklasków gminu,~Nie dbam o zdobycz lub stratę wawrzynu,~
332 Giaur| i przerżnął na dwoje,~W deliji długiej, zmiętej, rozpostartej,~
333 Giaur| wrót zbliżyć się nie waży,~Derwisz* ubogi nie przestąpi progu~
334 Objas| zastosować ów Wirgiliusza facilis descensus Averni. Pod tym mostem pajęczym
335 Giaur| Jedyny, którym nie rządzą despoty.~Ach! późnom przybył, nie
336 Tlum | się gawędką~o pogodzie i deszczu.~Dusza Byrona nie mogła
337 Objas| wschodnich narodów.~Jako z Diemszyda rubinów ognistych.~Sławny
338 Giaur| oczu się zasłonił.~Zgadłem, dlaczego: temu, co ucieka,~Jest obrzydliwą
339 Tlum | bohatyrom — czasu! Może dlatego tylko nie sprawdziła się
340 Objas| atagany.~Atagan jest to długi sztylet, który Turcy obok
341 Giaur| cierpienia dzielić siły nie ma,~Długich z rozpaczą wałek nie wytrzyma;~
342 Giaur| co to kochanie dozgonne,~Długie cierpienia dzielić siły
343 Giaur| umysł nie upadł na męstwie~W długim i strasznym żywota męczeństwie,~
344 Giaur| chmury przed burzą,~Gdy po dniu jasnym burzliwą noc wróżą;~
345 Objas| żądła ranę sobie zadaje. Dla dobra skorpijonów życzyć by należało,
346 Giaur| zatoki. —~Teraz odpocznij — dobre masz ramiona,~Podróż i zręcznie,
347 Giaur| nieśmiertelnych,~Aniołów dobrem, Wszechmocnego darem,~Balsamem
348 Tlum | sceptycyzmem, a która jest tylko dobrowolną głucho—ślepotą. Cała filozofia
349 Giaur| darmo o zemstę wołają.~Dobyli szabel, na rumaków karkach~
350 Giaur| dla mnie umarła.~Krew ta dobyta z serca mego wroga.~Nie
351 Tlum | niepodobne, albo niewarte dochodzenia. Byron pierwszy z poetów
352 Objas| poniesie krzywdę, której dochodzić na tym świecie nie widzi,
353 Giaur| więźnia coraz gwałtowniej dociska,~Aż gdy go zewsząd na wylot
354 Giaur| jeszcze ciemniej;~Ja, nim doczekam jej promieni drżących,~Nieczuła
355 Objas| odmiany, wmieszałem własne dodatki; czytelnik je rozezna po
356 Tlum | wszystkimi trudnościami dogmatów i tradycyj, klął i dąsał
357 Giaur| kto z was w boju żywota dokona,~Wliczy swe imię pomiędzy
358 Giaur| Wszystko, co czułem i co dokonałem,~Jeśli to znakiem kochania —
359 Giaur| niebem lata,~Nie szuka w dole zranionego brata.~Płeć piękna
360 Giaur| losom? —jam sprawca mej doli,~Ja chciałem cierpieć, nie
361 Giaur| nieśmiertelnej chwały!~Każda dolina, każdy wierzch twej skały,~
362 Giaur| mojej ojczyzny kwitnących dolinach~Miałem — czy mam go dotąd? —
363 Giaur| konających jęki~Echo żałosne po dolinie szerzy,~Przywykłej tylko
364 Giaur| falach drobnych, jak uśmiechu dołki,~Gór okolicznych odbija
365 Giaur| skały stawa,~Grozi mu z dołu jakaś ręka krwawa, —~On
366 Giaur| drżąc z przestrachu w swych domach z korali,~Nic o tym z żadną
367 Tlum | Giaur ani Korsarz, ani nawet Don Juan nie skończyliby jak
368 Giaur| rudel krzywią w stronę,~Aż dopłynęli do Porto—Leone,~Gdzie ich
369 Giaur| dzieciobojcze,~Ale ssać muszą, dopóki się żarzy~Ogień w źrenicach,
370 Giaur| Byłem szczęśliwy w miłości — dość na tem.~A przecież często
371 Giaur| sławne:~Hassan przed laty dostał je od baszy,~Ich widok zbójców
372 Giaur| Znaków boleści — żadnych nie dostrzegłem.~Rysy, śmiertelną okryte
373 Giaur| skrzydłem uderza po fali,~Skoro dostrzeże podróżnika w dali:~Z taką
374 Giaur| chwały do niewoli stopnie —~Dosyć jest wiedzieć, że nikt nie
375 Giaur| grobowiec. —~* * *~ ~Umarł — nie doszedł nikt po jego zgonie,~Jak
376 Giaur| W tym tylko widać Greków dowcip dawny~I z tego tylko Grek
377 Giaur| mnie kochał — chcę, by się dowiedział~O moim zgonie — on mi przepowiedział. —~
378 Ded | JULIANOWI NIEMCEWICZOWI~w dowód głębokiego szacunku~powięca~
379 Giaur| nie zna, co to kochanie dozgonne,~Długie cierpienia dzielić
380 Giaur| Niż morskiej nigdy już nie doznać burzy~I gdy żywioły zakończyły
381 Giaur| trudy~Przeszedłem życie nie doznawszy nudy;~Na ucztach, w bojach,
382 Objas| niewolnika serajowego i dozorcy kobiet haremu. Eunuch rządził
383 Tlum | cierpią; duma tylko nie dozwala im błagać przebaczenia,
384 Giaur| nigdy szczerze śmiać się nie dozwoli.~I tak też było — trupie
385 Giaur| oczy pełne trwogi;~I tegom dożył! żem stal się straszydłem,~
386 Giaur| złowrogi.~Prawda, że miałem drapieżność jastrzębia,~Żem latał niszcząc
387 Giaur| Chciałem powiedzieć —język mi drętwieje.~ ~Ach! jeśli prawda, że
388 Giaur| odrąbanej dłoni,~Co jeszcze drgała nie puszczając broni;~Obok
389 Giaur| zwój pamięci .~I w jedną drobną kroplę czasu zleje~Życia
390 Giaur| cichego oblicze~Na falach drobnych, jak uśmiechu dołki,~Gór
391 Objas| słowem: Urlarula — szczęśliwa droga, albo: [saban] hiresem,
392 Giaur| rozbójników zgraja~Strzela wzdłuż drogi, z przodu się zaczaja,~I
393 Objas| najeżyły się jak u tygrysa; drogmani pobledli od strachu, szczęściem
394 Tlum | dzień. Byron wyobraża tą drugą epokę sceptyków, niepewnych
395 Giaur| płyną;~Gdy okolona rówiennic drużyną~Stanie, nad wszystkie głową
396 Giaur| szaleje,~Łamią się fale, drżą opoki brzegu,~A nurty ryczą
397 Giaur| morscy ją widzieli,~Lecz, drżąc z przestrachu w swych domach
398 Giaur| rozpaczy.~Poruszy usta i drżące wnet przytnie;~Widać, że
399 Giaur| Zwykli się trzeźwić, zwykli drżeć tyrani.~Kto z was ojczyzny
400 Giaur| grzmotach~Wciąż budzą echa drzemiące po grotach,~Koń jak kruk
401 Giaur| lubił u kaskady ścieku;~Tu, drzemiącemu w matki swej objęciu,~Piastunka
402 Giaur| oczu błyskawica,~Ust nieme drżenie, mieniące się lica,~Serca
403 Giaur| umiera, choć jest śmierci drzewem,~Choć wiosną nawet nie zruca
404 Giaur| kapłanie, że tobie obrzydłem,~Drżysz i odwracasz oczy pełne trwogi;~
405 Giaur| czy nie Termopile?—~Ty, z duchów orlich wyrodzony płazie,~
406 Giaur| chmurzy,~Wzbudza podróżnych dumania i żale;~Złamane łuki, opuszczone
407 Giaur| Cechę umysłu, co niezgięty w dumie~Zna swoje wyższość i pokazać
408 Giaur| Dobrze by było nieraz ludzi dumnych~Uczyć przykładem ptaków
409 Giaur| chwyta~I myśl pogrąża w dumy tajemnicze.~Tu szklane morza
410 Giaur| z wieścią klęski.~Za pas dwa zatknął, bogato oprawne~
411 Objas| kochanek syna. Wymieniono mu dwanaście najpiękniejszych kobiet
412 Giaur| lice~Utopił równie straszne dwie źrenice.~ ~„Tak! tyś pochował
413 Tlum | dźwignąć mogła.~Uważano, że w dwojakim sposobie sceptycyzm ukazuje
414 Giaur| Giaura zerwał i przerżnął na dwoje,~W deliji długiej, zmiętej,
415 Giaur| Oddział wasalów, co mu w dworcu służy,~Jak orszak i straż
416 Objas| roku 1809, na audiencji dyplomatycznej, nagle wąsy Kapudana baszy
417 Objas| broni.~Chyży jak dziryt.~Dzeryd jest to pocisk na końcu
418 Objas| rycerską, bo najzręczniejsi dzerydyści w Konstantynopolu są czarni
419 Giaur| twa córka, najmilsze twe dziecię,~Ona konając krzyknie na
420 Giaur| Piastunka woda śpiewała dziecięciu.~Hassan młodzieniec na te
421 Giaur| mu nie zajrzę tych uciech dziecinnych.~Lecz u mnie człowiek lekki
422 Giaur| I krzyk ten ściśnie usta dzieciobojcze,~Ale ssać muszą, dopóki
423 Giaur| skrzydełka natęża,~Igraszka dziecka lub ofiara męża.~Cacko,
424 Tlum | charakter autorów.~Byron był dzieckiem przeszłego wieku; wszedł
425 Giaur| zaczyna,~Z ojca krwią spada dziedzictwem na syna,~Sto razy wrogów
426 Giaur| Odnów i przywłaszcz, to dziedzictwo twoje:~Z popiołów przodków
427 Aut | trudno znaleźć, nawet w dziejach prawowiernego ludu muzułmańskiego.~ ~
428 Objas| Koranu i wszystkie modlitwy i dziękczynienia muzułmanów.~Wiec wściekły
429 Giaur| kochankowie leśni,~Ona rumieńcem dziękuje za pieśni.~Śliczna i skromna,
430 Tlum | poety.~O zaletach i wadach dzieł jego tyle ksiąg napisano,
431 Tlum | powiedzieć zdanie swoje o dziełach autora pod jednym przynajmniej
432 Tlum | wzięły początek, porównywać z dziełami spółczesnymi i późniejszymi,
433 Giaur| Jakby we własnym zakochana dziele,~Dziwna! że dzieła własnego
434 Giaur| stratę wawrzynu,~To innych dzieło; niech rzną się żołdacy~
435 Giaur| daleka ominąć;~Choć im trud dzienny osłabił ramiona,~Choć rybim
436 Giaur| mniej niźli nieszczęsna dziewczyna,~Którą uwiódłszy zdrajca —
437 Giaur| nowo wyplenia~I jako leśny dzik kwiecie wytłacza,~Nie pokropione
438 Giaur| Przeraża ciebie walka uczuć dzika,~Ilekroć zajrzysz w serce
439 Giaur| zdroje wymarły,~Zielska się dzikie na dnie rozpostarły.~ ~Niegdyś
440 Objas| za życia był śmiałego i dzikiego charakteru; przeciwnie,
441 Giaur| toni,~Ale nie serce tej dzikiej pogoni.~Groźnie na jutro
442 Giaur| dala od domu, na bezdrożu dzikiem;~Ani się pomścił nad swym
443 Objas| sztyletem wyraża boleść i tchnie dzikością.~Niewolni — gorzej — słudzy
444 Giaur| nieskąpy podzielać;~Już dziobem piersi rozranił szlachetne~
445 Giaur| szczyty,~Gdzie sępy ostrzą dzioby o granity~I lecą na dół;
446 Objas| różnej broni.~Chyży jak dziryt.~Dzeryd jest to pocisk na
447 Giaur| zagrzmiał po granicie;~Chyży jak dziryt9 — leci wzdłuż zatoki,~Dalej
448 Giaur| położę,~Jak dawni głupcy lub dzisiejsi tchórze.~Ze śmiercią nieraz
449 Giaur| błonie,~Zważałem ciężar: dziwnie mi się zdało —~Ruszył się —
450 Giaur| on mi przepowiedział. —~Dziwno — on wzrokiem przeniknął
451 Giaur| Hassana.~ ~* * *~Słyszę dźwięk z dala końskiego kopyta,~
452 Objas| majtków greckich, przy jego dźwięku śpiewają i tańczą.~Kto na
453 Tlum | która by jedno z tych bereł dźwignąć mogła.~Uważano, że w dwojakim
454 Giaur| osłupiałe oko.~Wtem rękę dźwignął i podniósł wysoko,~I na
455 Giaur| Na polu słychać brzęk dzwonków wielbłąda~Matka w ogrodzie
456 Objas| Eblisa twą przeklętą duszę.~Eblis, Pluton muzułmanów.~Lecz
457 Giaur| karabinów, konających jęki~Echo żałosne po dolinie szerzy,~
458 Giaur| miłośnik zniszczenia,~Ogród edeński na nowo wyplenia~I jako
459 Tlum | pospolici zbrodniarze, nie zimni egoiści albo szaleni fanatycy zakochani
460 Objas| morza. Janczar, obecny tej egzekucji, zapewniał mnie, że żadna
461 Giaur| waszej jestem wiary *,~Emirze, widzę, że wieziesz towary;~
462 Tlum | Fryderyk Szlegel nazwał go emisariuszem szatana, a wszyscy zgodzili
463 Tlum | wieku; wszedł na świat w epoce moralnej najnieszczęśliwszej
464 Tlum | Byron wyobraża tą drugą epokę sceptyków, niepewnych w
465 Giaur| czucia moje~Wrzały jak w Etnie płomieniste zdroje.~Nie
466 Objas| i dozorcy kobiet haremu. Eunuch rządził rządcą Aten.~Że
467 Tlum | zagłuszona grzmotem wojny europejskiej. Stronnictwa osłabione wzajemnym
468 Objas| zastosować ów Wirgiliusza facilis descensus Averni. Pod tym
469 Giaur| przed bramą na straży,~Sam fakir do wrót zbliżyć się nie
470 Giaur| W długiej kapicy fałdy obwinięty,~Z cicha przez
471 Tlum | zimni egoiści albo szaleni fanatycy zakochani w swojej przewrotności
472 Giaur| tryskając srebrnej rosy tęczę~I fantastyczne wirując obręcze,~Rozkosznym
473 Objas| wschodzącej Fingary.~Fingary jest Febe, czyli księżyc wschodnich
474 Giaur| może~Latać jak dawniej z fijołków na róże?~Z pięknością, w
475 Tlum | cieszy się, że był i jest filozofem. Ludzie Byrona gardzą taką
476 Tlum | dobrowolną głucho—ślepotą. Cała filozofia przeszłego wieku dążyła
477 Tlum | zasadnicze pytania moralne i filozoficzne, pasował się ze wszystkimi
478 Tlum | skończyliby jak Panglos albo Foblas. I sceptycyzm Byrona różny
479 Giaur| Spragniony wyje na suchą fontannę;~Stoją wód łoża z marmuru
480 Giaur| Niegdyś jak wdzięcznie fontanny tu grały~Łagodząc nieba
481 Tlum | uznano za jedynego poetę Francji. Wiele wieków minie, nim
482 Tlum | Panglos* Woltera. Ten Panglos, francuski Hiob, w największym spodleniu
483 Objas| monarcha ptaków Frangestanu.~Frangestan, kraj Czerkasów.~ ... już
484 Objas| Grecji śpiewano pieśni o Frozynie, najpiękniejszej z owych
485 Tlum | niejako apoteozę zbrodni; Fryderyk Szlegel nazwał go emisariuszem
486 Giaur| on marzy, bezprzytomnie gada~O pięknej pannie, która
487 Giaur| masz litość nade mną, nie gadaj.~Gdybyś mógł wrócić życie
488 Giaur| którym ni razu pacierza nie gadał.~Tam — patrz na niego —
489 Giaur| Nic o tym z żadną falą nie gadali.~ ~* * *~ ~Jak król motylów,
490 Giaur| dzisiaj jeszcze wolałbym być gadem~I pod klasztorem pełzać
491 Giaur| widział bez chmury.~ ~Już w gaj wjechali i po kilku chwilach~
492 Giaur| bezrozumnych!~Słowik, co w gajach nuci z wiosny porą,~Łabędź,
493 Giaur| on patrzy, tam, w oliwne gaje?~Księżyc na nowiu wschodzi
494 Giaur| I z nocą z malej czatuje galery~Na bezpiecznego żeglownika
495 Giaur| Krwią zlawszy piasek i gałęzie boru,~Gdzie wiszą szmaty
496 Tlum | filozofem. Ludzie Byrona gardzą taką sofisterią, czują,
497 Giaur| Nikt bardziej winem nie gardził wyklętym~I nikt pobożniej
498 Giaur| nieprzyjaciół razy,~I z garstki szczupłej, ale wiernej panu,~
499 Tlum | bo okropna, i — bawią się gawędką~o pogodzie i deszczu.~Dusza
500 Giaur| Wzrok ten malować? — te oczy gazeli~Wielkie i słodkie, ciemne
|