1809-gazel | gdyby-mitol | mlodo-perso | pewna-ruina | ruiny-trzec | trzep-zacho | zachw-zza
Part
1001 Giaur| rozdrażniaj męki. —~ ~* * *~ ~W młodości latach, w szczęśliwych godzinach,~
1002 Giaur| jakież być musiały,~Kiedy za młodu namiętnie gorzały? —~Wiek
1003 Giaur| śpiewała dziecięciu.~Hassan młodzieniec na te wodotryski~Poglądał,
1004 Giaur| do fali.~ ~* * *~ ~Spod mnichowskiego czarnego kaptura~Świeci
1005 Giaur| Kapicę przywdział jako inne mnichy;~Dał skarb na kościół, lecz
1006 Giaur| niebios, już się nic nie lęka,~Mniejsza, gdzie spadnie, wie, że
1007 Giaur| ciągle, i wodne obręcze~W mniejsze i węższe ściskały się tęcze,~
1008 Giaur| Niż być wskazanym w cichym mniszym stanie~Na modlenie się i
1009 Giaur| zmiętej, rozpostartej,~Od mnogich razów na sztuki podartej,~
1010 Objas| Grecy równie ich się boją i mnóstwo o nich prawią strasznych
1011 Giaur| ni wzywa.~Paro kochanków, mocne są twe sploty,~Gdy się ściskacie
1012 Giaur| opasany żarem *;~Krąg coraz mocniej zwęża się i błyska,~I więźnia
1013 Giaur| uciętą,~Krwią opryskaną i mocno ujętą~W sinej, od ciała
1014 Giaur| cichym mniszym stanie~Na modlenie się i na rozmyślanie.~Przecież
1015 Giaur| zaraz i msze, i odpusty,~I modliłbym się stygnącymi usty.~ ~Pódź
1016 Objas| słowami kończy się wzywanie na modlitwę, czyli izan obwoływany z
1017 Objas| rozdziały Koranu i wszystkie modlitwy i dziękczynienia muzułmanów.~
1018 Giaur| prześliźnie~I złamie szyby na modrej płaszczyźnie,~I kwiecie
1019 Giaur| się, blasku wytrzymać nie mogą,~Pochlebiać chciały, upadają
1020 Giaur| śmierci — lecz nie ja zabiłem.~Mógłbym i śmiałbym to samo uczynić,~
1021 Giaur| spokojnego łoża,~Ach, przesuń mokrą dłoń przez me powieki,~Niech
1022 Tlum | im pogrążyć się w zupełną moralną ciemność i, świecąc na dnie
1023 Tlum | wszystkie zasadnicze pytania moralne i filozoficzne, pasował
1024 Tlum | wszedł na świat w epoce moralnej najnieszczęśliwszej dla
1025 Tlum | w największym spodleniu moralnym nie traci dobrego humoru;
1026 Tlum | Stronnictwa osłabione wzajemnym mordem ustąpiły z placu boju; niedobitków
1027 Giaur| duch kierował mieczem; jej morderca~Uczuł raz pierwszy, co to
1028 Aut | Arnauci, na chwilę wyparci z Morei, znowu, po bezskutecznym
1029 Giaur| w topieli —~Genijuszowie morscy ją widzieli,~Lecz, drżąc
1030 Giaur| wezbrana rzeka w morze leje~I morską burzę spotkawszy szaleje,~
1031 Giaur| nich ciosane umyśnie;~Dziś morski zbójca w te groty się ciśnie~
1032 Giaur| Wieczór już uśpił fale morskich toni,~Ale nie serce tej
1033 Giaur| choć się niebo chmurzy,~Niż morskiej nigdy już nie doznać burzy~
1034 Objas| morskiego przechodnia.~Na morzach greckich często w noc pogodną
1035 Aut | bezskutecznym wtargnieniu Moskalów, zaczęli ją plądrować. Wiadomo,
1036 Giaur| Którym się brzydzą usta moslemina.~ ~Najpierwszy jedzie Tatar,
1037 Objas| mitologii wschodniej, jest to most tak wąski jak nitka pajęcza;
1038 Objas| descensus Averni. Pod tym mostem pajęczym ma być drugi, jeszcze
1039 Objas| szczególnie boją się owego mostu: „Jeżeli biedny Pers (powiada
1040 Giaur| dla płci własnej ma serce motyle!~Piękność nad każdym nieszczęściem
1041 Giaur| ręce myśliwemu wpada,~I motylowi, i piękności biada!~Chcąc
1042 Giaur| zdaje,~Zna chrześcijańską mowę i zwyczaje —~Pewnie skruszony
1043 Giaur| Ty? — po coś wróciła?~Oni mówili, że ta twarz jak zorze,~
1044 Giaur| Afryty, spotkają cię w mroku.~I oni twego zlękną się
1045 Giaur| strony~Wichrem przygnany i mrozem zwarzony.~ ~* * *~ ~Tylko
1046 Giaur| śnieżna; patrz, jak na mnie mruga~Tym czarnym okiem; włosy
1047 Giaur| Nigdy on w ławkach podczas mszy nie siedzi,~Nie chodził
1048 Giaur| Niech na nie spojrzy sam mufty, a wyzna,~Że nieśmiertelność
1049 Giaur| Okropne lica! jakież być musiały,~Kiedy za młodu namiętnie
1050 Objas| pajęcza; na tym moście będą musieli Turcy przechodzić do raju;
1051 Giaur| dzieciobojcze,~Ale ssać muszą, dopóki się żarzy~Ogień
1052 Giaur| ich ojczystej ziemi.~Tam muza oczom przechodniów ukaże~
1053 Giaur| których by treści~Natchnęły muzę do polotów szczytnych,~W
1054 Giaur| parowach~I tak rozgromił muzułman zwycięski,~Że ledwie kilku
1055 Objas| zielonym stroju.~Pomiędzy muzułmanami tylko ci, którzy uchodzą
1056 Objas| ubogich nakazana jest Koranem muzułmanom. Wyznać należy, że znaleźć
1057 Objas| pocisk na końcu tępy. Jezdni muzułmańscy rzucają go z konia, bardzo
1058 Aut | teraz rzadsze. Może kobiety muzułmańskie nauczyły się więcej ostrożności,
1059 Aut | dziejach prawowiernego ludu muzułmańskiego.~ ~
1060 Aut | o smutnych losach branki muzułmańskiej, która za niewierność ukaraną
1061 Giaur| polotów szczytnych,~W ślad muzy greckiej wieków starożytnych;~
1062 Giaur| łukach wodnych,~Słuchać muzyki tych szemrań łagodnych!~
1063 Giaur| kwiaty~Ciągnie myśliwców, i myli ich czaty,~Wreście uleci—
1064 Objas| jest prochem bez ducha?~Mylne to jest mniemanie, że Mahomet
1065 Giaur| pamiętam o czym!~Lecz teraz myślą wyzywam na nowo~Wzgardzone
1066 Tlum | taką sofistyczną kondemnatą myślenia i uczucia. Wielka zagadka
1067 Tlum | się już mówić, zaprzestano myślić. Dzieła wszystkie ówczesne
1068 Giaur| rządzących bezkarnie? —~Patrząc myśliłbyś, że tu zbuntowani~Wojsko
1069 Tlum | ułożyć małą bibliotekę; nie myślimy poruszać tej pleśni krytyczno-panegirycznej,
1070 Giaur| łzami.~Lecz jeśli w ręce myśliwemu wpada,~I motylowi, i piękności
1071 Giaur| Szukałem w licu sinem, krwią nabiegłem,~Znaków boleści — żadnych
1072 Giaur| pobożności, hojnie kościół nadał,~W którym ni razu pacierza
1073 Giaur| serca;~Proroka wołał, ale nadaremnie,~Prorok twej głowy nie wyrwie
1074 Giaur| błyska,~Szybko pod cienie nadbrzeżne się wciska~Statek; rybacy
1075 Giaur| głąb pędzi~Zakryty cieniem nadbrzeżnych krawędzi,~Zahacza statek,
1076 Giaur| rumaku~W cwał lecącego po nadbrzeżnym ślaku,~Z cugiem spuszczonym,
1077 Giaur| badaj,~Jeśli masz litość nade mną, nie gadaj.~Gdybyś mógł
1078 Giaur| Martwa od dawna, leczr dotąd nadobna;~Jej widok ziębi, jej wdzięk
1079 Giaur| Piersi gotowej przyjąć oręż nagi;~Tylko rozwożą przez sąsiednie
1080 Giaur| Ogromną wodą, a w upały sucha~Nagie i czarne lono swe odsłania~
1081 Giaur| zmiękcza i roznieca;~Lecz raz nagięte, zmianom nie ulegnie~I pierwej
1082 Giaur| emir — pośpieszaj, czas nagli,~Odbijem cicho, nie rozpinaj
1083 Objas| wyrzezany.~Takie są proste nagrobki Turków. Często spotyka je
1084 Giaur| Czyliżby miała zostać bez nagrody?~Gdzie? kiedy? po cóż mam
1085 Giaur| darem.~Tatara mile przyjmę i nagrodzę~Za prędką jazdę po takiej
1086 Giaur| wije,~Jakby Gorgona swe najbrzydsze żmije~Wyrwawszy z głowy
1087 Objas| nagle wąsy Kapudana baszy najeżyły się jak u tygrysa; drogmani
1088 Giaur| opoki,~Tam, na sam środek najgłębszej zatoki. —~Teraz odpocznij —
1089 Tlum | polsku: Wszystkomowny albo Najjęzyczliwszy.~ ~ ~
1090 Giaur| pamiątki.~Krwią twoją własną, najmilszą ociekły,~Gryząc twe usta
1091 Giaur| świecie~Będzie twa córka, najmilsze twe dziecię,~Ona konając
1092 Tlum | na świat w epoce moralnej najnieszczęśliwszej dla człowieka, dla poety.
1093 Giaur| obrzydliwą źrenica człowieka;~On najpiękniejsze na niebiosach gwiazdy~Klnie,
1094 Objas| śpiewano pieśni o Frozynie, najpiękniejszej z owych Greczynek.~Historia
1095 Objas| powrotem.~Motyl kaszemirski, najpiękniejszy i najrzadszy z motylów.~
1096 Objas| Wymieniono mu dwanaście najpiękniejszych kobiet Janiny. Basza rozkazał
1097 Giaur| patrząc na morza i smugi~Najpierwsza wita lądujące łodzie.~Kiedyż
1098 Giaur| brzydzą usta moslemina.~ ~Najpierwszy jedzie Tatar, wódz orszaku,~
1099 Objas| kaszemirski, najpiękniejszy i najrzadszy z motylów.~Jest jak skorpijon
1100 Giaur| gniazdo — bezdzietne.~ ~Najsroższe męki, które nędzni znoszą,~
1101 Giaur| ogień uczuć i sztuka kobieca~Najtwardsze serca zmiękcza i roznieca;~
1102 Tlum | Panglos, francuski Hiob, w największym spodleniu moralnym nie traci
1103 Objas| nazwać zabawą rycerską, bo najzręczniejsi dzerydyści w Konstantynopolu
1104 Objas| Ludzkość i litość dla ubogich nakazana jest Koranem muzułmanom.
1105 Giaur| choć leci pędem,~Chociaż nakryty arnauckim rzędem.~Podły
1106 Tlum | ludźmi, którego szczegóły należą do biografii.~Zalśniony
1107 Objas| dobra skorpijonów życzyć by należało, aby to pytanie rozstrzygniono.
1108 Tlum | spółczesnymi i późniejszymi, należałoby równą zachować metodę oceniając
1109 Giaur| Tyś młody, blady, lecz namiętne bolę~Gorzały długo na twym
1110 Giaur| musiały,~Kiedy za młodu namiętnie gorzały? —~Wiek jeszcze
1111 Giaur| już nie świeci ni łza, ni namiętność,~Gdzie mieszka zimna, wieczna
1112 Giaur| światła na nowo ogarnie~Noc namiętności rządzących bezkarnie? —~
1113 Giaur| że chociaż w tym wieku namiętnym,~Gdyśmy wesołe przeigrali
1114 Aut | Grecyją. Kraj ten stał się naówczas teatrem okrucieństw, których
1115 Giaur| Myśli me kąsał i zemstą napawał.~Odtąd świat cały miałem
1116 Tlum | wadach dzieł jego tyle ksiąg napisano, że z nich można by ułożyć
1117 Giaur| nie chcę, by wędrowiec~Napisy czytać szedł na mój grobowiec. —~* * *~ ~
1118 Giaur| pić będziesz, brzydząc się napojem.~A twe ofiary rozstając
1119 Tlum | placu boju; niedobitków Napoleon rozbroił i wziął na kagańce.
1120 Tlum | Napoleonem poetów, również Napoleona uznano za jedynego poetę
1121 Tlum | powszechny nazwał Byrona Napoleonem poetów, również Napoleona
1122 Giaur| głowach,~Kiedy raz zbójców napotkał w parowach~I tak rozgromił
1123 Giaur| Twarz mnie znajoma — raz go napotkałem~W ojczyźnie mojej; leciał
1124 Objas| czyli księżyc wschodnich narodów.~Jako z Diemszyda rubinów
1125 Giaur| Pałac, gościna wiernego narodu,~Stał się jaskinią zniszczenia
1126 Tlum | autorskiej z literatami nastąpił rozbrat moralny z ludźmi,
1127 Giaur| Gdy był do szmeru kaskad nastrojony.~Lecz Hassan stary nigdy
1128 Giaur| Powiększająca ciemnotę mogiły.~Brwi nasuJlione, osłupiałe oko.~Wtem rękę
1129 Giaur| wzgardy i obawy.~Ratuj nasz kościół, o święty Bazyli!~
1130 Aut | Zdarzenie, które jest treścią naszej powieści, odnieść należy
1131 Tlum | jest główna różnica między naszym autorem i pisarzami przeszłego
1132 Giaur| duszą, co by mogła siły~Natchnąć do dzieła godnego pomników,~
1133 Giaur| podobne? i których by treści~Natchnęły muzę do polotów szczytnych,~
1134 Giaur| zaćmi ostatni blask oka.~Natenczas ręką przeklętą z jej głowy~
1135 Giaur| Chcąc uciec darmo skrzydełka natęża,~Igraszka dziecka lub ofiara
1136 Objas| sam siebie żądłem zabija. Naturaliści sprzeczają się dotąd, czy
1137 Objas| tych męczenników historii naturalnej.~Przy bladym świetle wschodzącej
1138 Aut | Może kobiety muzułmańskie nauczyły się więcej ostrożności,
1139 Giaur| Leili źrenice,~Ten Alkoranu nauk nie usłucha!~Czyż taka piękność
1140 Giaur| wyłażąc wieczorem,~Pójdzie nawiedzać krainę rodzinną,~Powinowatych
1141 Giaur| Przykładniej świętej nie nawiedził ziemi,~Nikt bardziej winem
1142 Giaur| Zbiegając z góry, nim konia nawrócił,~Spojrzenie straszne, jak
1143 Objas| nie wiem, czy można ją nazwać zabawą rycerską, bo najzręczniejsi
1144 Giaur| się głazie,~Przypomnij, nazwij tych opok wyżyny,~Zatokę,
1145 Objas| niewierny; tak muzułmanie nazywają chrześcijan.~ ~Gdy was przychodzień
1146 Giaur| po jego zgonie,~Jak się nazywał, w jakiej świata stronie~
1147 Giaur| wkoło mnie, wabi mnie i nęci,~Moja zaranna jutrzenka
1148 Giaur| sól podziękować Bogu *;~Nędza i Zbytek uchodzą na stronę,~
1149 Giaur| śmierć ze wzgardą poziera,~Nędzarz jej pragnie, tchórz się
1150 Giaur| Najsroższe męki, które nędzni znoszą,~Samotnej duszy zdają
1151 Tlum | moralnego upadku. Są to niby rozmowy winowajców zamkniętych
1152 Giaur| przeminął, pierwszy dzień nicestwa,~Piękne oblicze zaraz po
1153 Giaur| choć dla czasu zdaje się nicością,~Ona dla myśli jest całą
1154 Giaur| swojej godni? —~Dziś, do niczego niezdatni — prócz zbrodn~
1155 Giaur| Zgraja motylów, co pod niebem lata,~Nie szuka w dole zranionego
1156 Giaur| chwile,~Lecąc po społu w niebezpieczeństw tyle,~Wtenczas bywałem często
1157 Giaur| Nie znając naszych zim niebezpieczeństwa,~Kwitnie świeżością wiecznego
1158 Giaur| co żegna nadzieję,~Iskra niebieska, która dotąd tleje,~Lecz
1159 Giaur| słowo kapłańskie,~Nie są niebieskie ni ziemskie — sztańskie!~ ~* * *~ ~
1160 Giaur| człowieka;~On najpiękniejsze na niebiosach gwiazdy~Klnie, że zdradzają
1161 Giaur| Barkami na wznak, twarzą ku niebiosom,~Tak leżał Hassan — oczy
1162 Objas| inkwizytorowie ciągnący śledztwo z nieboszczyków. Jeżeli z odpowiedzi grzesznika
1163 Giaur| W wonnych kadzidłach ku niebu odstrzelą,~Niebo wzajemnie
1164 Giaur| niepewny;~A wtem koń zarżał, niecierpliwy zwłoki,~I rżenie echem odbiły
1165 Objas| Historia o Giaurze i Leili jest nieco dawniejsza; słyszałem ją
1166 Giaur| doczekam jej promieni drżących,~Nieczuła bryła i postrach żyjących,~
1167 Tlum | piękne, od tej zwierzęcej nieczułości, którą sofiści ochrzcili
1168 Giaur| wziąłem te powieści,~Z czasów niedawnych i żałosnej treści.~* * *~ ~— — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — ~ ~
1169 Tlum | mordem ustąpiły z placu boju; niedobitków Napoleon rozbroił i wziął
1170 Giaur| zbrodniarzy!~Widzieć, jak późna, niedołężna skrucha~Z konającego wywołuje
1171 Giaur| zakwitnie~I że uczucie wzgardy i niedoli~Już nigdy szczerze śmiać
1172 Giaur| W jego haremach gniazdo niedoperzy,~Zamiast strażnika puszczyk
1173 Giaur| nie gadał.~Tam — patrz na niego — w dzwonek uderzono,~Wszyscy
1174 Giaur| Uczuć prawdziwej miłości niegodne.~W moim gorącym sercu czucia
1175 Giaur| Światu niezdatni, a nieba niegodni,~Rozpacz nad nimi, pod nimi
1176 Tlum | bohatyrów swoich pieśni, robił niejako apoteozę zbrodni; Fryderyk
1177 Giaur| piękne poprzegradzal;~Jeszcze niekiedy rumieniec w nich pała,~Znaczno,
1178 Ded | JULIANOWI NIEMCEWICZOWI~w dowód głębokiego szacunku~
1179 Giaur| burza, oczu błyskawica,~Ust nieme drżenie, mieniące się lica,~
1180 Giaur| rękojeści~Wybił go nagle z tej niemej boleści,~Jak zbójcę budzi
1181 Giaur| że zgadnął — będzie mu niemiło,~Że się proroctwo tak na
1182 Giaur| łagodnych!~Tu często Hassan w niemowlęcym wieku~Bawić się lubił u
1183 Giaur| okolice,~Okiem błyskają ku niemu jak słońcem,~Wiecznie pogodnem
1184 Giaur| i zbrodnicze dzieje!~Kto nienawidzi, kocha się lub boi,~Temu
1185 Giaur| ulubiona,~Jako się barki zwiążą nienawiśnie,~Kiedy wróg wroga ostatni
1186 Giaur| Wtenczas bywałem często niepamiętnym~I roztargnionym — może obojętnym —~
1187 Tlum | tą drugą epokę sceptyków, niepewnych w swoim dążeniu, ale pełnych
1188 Giaur| się w przysionek.~Tam przy niepewnym pochodni promieniu~Twarz
1189 Tlum | prawdy albo są do pojęcia niepodobne, albo niewarte dochodzenia.
1190 Objas| chociażby w gościu poznano nieprzyjaciela, już osoba jego jest poświęcona
1191 Giaur| nie krzyknął: „Amanu!” —~Nieprzyjaciele coraz bliżej godzą,~Razem
1192 Giaur| rozkazy~Straszniejsze niźli nieprzyjaciół razy,~I z garstki szczupłej,
1193 Giaur| wstrzymał rumakowi wodze~I nieruchomy chwilę stal na drodze,~Chwilę —
1194 Giaur| przelać,~Życie z głodnymi nieskąpy podzielać;~Już dziobem piersi
1195 Giaur| jest całą wiecznością.~Bo nieskończone, niezmierne cierpienie~Może
1196 Giaur| czy serce odmienił?~Skarga niesłuszna. — Już Tatar posłaniec~Widny
1197 Giaur| spojrzy sam mufty, a wyzna,~Że nieśmiertelność wygląda z jej źrenic.~Na
1198 Giaur| Iskrą zatloną w ogniach nieśmiertelnych,~Aniołów dobrem, Wszechmocnego
1199 Giaur| wnętrzności~Od tych szkaradnych, niespodzianych gości.~To serce jest jak
1200 Giaur| powstałem,~I wszystkich naszych nieszczęść zapomniałem.~I porwałem
1201 Giaur| motyle!~Piękność nad każdym nieszczęściem łzy leje,~Nad sióstr upadkiem —
1202 Giaur| samotny,~Stokroć mniej niźli nieszczęsna dziewczyna,~Którą uwiódłszy
1203 Giaur| Tam będzie czekał, aż się nieszpór skończy,~Słucha śpiewania,
1204 Tlum | pojęcia niepodobne, albo niewarte dochodzenia. Byron pierwszy
1205 Giaur| w tym poganinie.~Głupiec niewdzięczny! bo jeżeli rana,~Jeśli śmierć
1206 Giaur| słowom Proroka,~Że „postać niewiast jest ziemi powłoka” —~Allachu!
1207 Giaur| godzinie~Śmierć tak łagodnie, niewidomie wladnie,~Że jej tyraństwa
1208 Giaur| Wierzch skały niknie we mgle niewidomy,~Bo żaden z ludzi czoła
1209 Giaur| strzelania~Wrogom, co bronią niewidzialną rażą,~A wstępnym bojem spotkać
1210 Giaur| błysnął,~Nad uchem ołów niewidzialny świsnął,~Tatar przewodnik
1211 Giaur| pierwej, niźli zsiedli,~Z rąk niewidzialnych rany odbierają~I ginąc,
1212 Giaur| śpiewów pasterzy!~Liczba niewielka, lecz bitwa straszliwa,~
1213 Giaur| Tatar, od siodła odpina~Juki niewielkie: czy to dary syna?~Na twarzy
1214 Objas| nakryta chłodnemi!~Przed niewielu laty żona Muchtar baszy
1215 Giaur| śmiała mi przewinić. —~Jemu niewierna — więc on ją pochował —~
1216 Giaur| Gdzie Hassan zginął od niewiernej broni.~Zacny Osmaniis*;
1217 Giaur| powiadali czarni niewolnicy,~Niewierni pańskich haremów strażnicy.~
1218 Giaur| pomaga,~Gdy winowajca za niewinnym blaga? —~Przed ludźmi —
1219 Giaur| okropnie~Wszystkie od chwały do niewoli stopnie —~Dosyć jest wiedzieć,
1220 Giaur| wieczerzę.~Tak powiadali czarni niewolnicy,~Niewierni pańskich haremów
1221 Giaur| swej skrzyni;~W miastach niewolnik, wolny na pustyni.~Tu wesół
1222 Objas| były własnością Kiziar—agi, niewolnika serajowego i dozorcy kobiet
1223 Giaur| tobie zostało? —~Wstań, niewolniku podły, wstań na chwilę,~
1224 Giaur| wypowiedzenia,~Cechę umysłu, co niezgięty w dumie~Zna swoje wyższość
1225 Giaur| wiecznością.~Bo nieskończone, niezmierne cierpienie~Może w myśl jedną
1226 Giaur| sumnienia.~Nie chciałbym nigdzie zdybać takiej twarzy,~Bo
1227 Giaur| ten nie był jak rumieniec nikły~Gniewów, co wschodzić i
1228 Giaur| czaty,~Wreście uleci— i niknąc w obłoku~Zostawia żałość
1229 Giaur| zbiły gromy.~Wierzch skały niknie we mgle niewidomy,~Bo żaden
1230 Aut | AUTORA~Rozerwane ułamki niniejszego poematu składają powieść
1231 Giaur| drapieżność jastrzębia,~Żem latał niszcząc i lejąc krwi strugi,~Alem
1232 Objas| jest to most tak wąski jak nitka pajęcza; na tym moście będą
1233 Giaur| i przewrotny~Mniej wart niżeli ów łabędź samotny,~Stokroć
1234 Giaur| te groty się ciśnie~I z nocą z malej czatuje galery~Na
1235 Giaur| często kupiec Grek staje noclegiem,~Znajdując pokój w ustroniu
1236 Giaur| Może do portu śpieszysz dla noclegu? —~Jestem przewoźnik — mam
1237 Objas| Serho; tam ci podstawię nogę albo uczepię się do poły
1238 Objas| potomków Mahometa, mają prawo nosić suknie zielonego koloru.~„
1239 Giaur| wyczytaj,~Bo tu wyryte noszę na mym czole,~Kaima pismem —
1240 Giaur| jedyną,~Byłaby dziwną i miłą nowiną;~Chciałem i teraz chcę,
1241 Giaur| oliwne gaje?~Księżyc na nowiu wschodzi zza gór grzbietów,~
1242 Giaur| przez sąsiednie państwa~Z nowym towarem stare oszukaństwa;~
1243 Giaur| swój na marmurach,~Siad nóżki bielszej niźli śniegi w
1244 Giaur| bezrozumnych!~Słowik, co w gajach nuci z wiosny porą,~Łabędź, co
1245 Giaur| płomieniste zdroje.~Nie umiem nucić w żałosnych piosenkach~O
1246 Giaur| dzielone — każde czucie nudne,~I szczęście samo do zniesienia
1247 Giaur| Przeszedłem życie nie doznawszy nudy;~Na ucztach, w bojach, z
1248 Giaur| fale, drżą opoki brzegu,~A nurty ryczą pod pianami śniegu:~
1249 Giaur| Spokojnie jedzie, aż z przodu obaczy~Blask ręcznej broni; rozbójników
1250 Giaur| Ale on umarł, jam go sam obalił,~Jam go pochował, kamieniem
1251 Giaur| Wyraz rozpaczy, wzgardy i obawy.~Ratuj nasz kościół, o święty
1252 Objas| wielkie święto, które obchodzą na kształt naszego karnawału.
1253 Giaur| twój wzrok rozpaczy?~Co cię obchodzi Bajram? po co czekać~Naszego
1254 Giaur| Symomu *,~Co wieje bożym obciążony gniewem~I za którego śmiertelnym
1255 Giaur| jesteś? co znaczy~Twój ubiór obcy — i twój wzrok rozpaczy?~
1256 Objas| wypadki. W Turcji są niektórzy obdarzeni duchem prorockim i słyszący
1257 Objas| wrzucić do morza. Janczar, obecny tej egzekucji, zapewniał
1258 Giaur| goreć będzie;~Słuch nie obejmie, język nie obwieści,~Ile
1259 Giaur| krótkie na płaczu padole,~Obfite w rozkosz, lecz płodniejsze
1260 Giaur| Za tyle wdzięków, za taką obfitość~Uprasza tylko człowieka
1261 Giaur| się spotkały wrogów zgraje obie,~Losem i gniewem gnane przeciw
1262 Giaur| łona,~Całe me szczęście objąłbym w ramiona.~Niestety, marę
1263 Giaur| Chociażbym przyjął wiarę objawioną,~Czy ty odrobisz, co już
1264 Giaur| pieszczota się skończy,~Objęcia wrogów i śmierć nie rozłączy.~ ~
1265 Giaur| ciężarem,~Zapewne ślubnym objuczony darem.~Tatara mile przyjmę
1266 Giaur| Ocieniającej głębinę zatoki,~Obleciał wkoło, znowu na dół gonił,~
1267 Giaur| Świetnych kolorów swojego oblicza.~Tam, w polu tyle jest kwiecia
1268 Giaur| wygląda z jej źrenic.~Na jej obliczu cudowny rumieniec~Wiecznym
1269 Giaur| Gwiazdę błyszczącą przez obłok zachodni —~Ona świeciła
1270 Giaur| górach,~Kiedy z rodzinnych obłoków wylecą~I ziemią jeszcze
1271 Tlum | Zalśniony gniewem, złorzecząc obłudzie,~Choć znał, zapomniał, że
1272 Giaur| Gdzie mieszka zimna, wieczna obojętność~I straszy widzów, i serca
1273 Tlum | Byrona różny jest od tej obojętności na wszystko, co jest wysokie
1274 Giaur| niepamiętnym~I roztargnionym — może obojętnym —~Powiedz, że dzisiaj językiem
1275 Tlum | polemikami.~Ale tłumacz czuł się obowiązanym powiedzieć zdanie swoje
1276 Giaur| Dziwna! gdy kraj ten natura obrała~Na ogród bogów i hojnie
1277 Objas| czytelników widział na własne oczy obraz tu opisany. Kto widział,
1278 Aut | odstrychnienie się Majnotów, obrażonych tym, że im zabroniono Mistrę
1279 Giaur| lata.~Tylko że świętych obrazów się lęka,~Przed Pańskim
1280 Objas| rozezna po stylu, ubogim w obrazy orientalne.~Objaśnienia
1281 Giaur| Statek; rybacy poznali z obrotów,~Że to piratów statek lub
1282 Giaur| Staje i patrzy na święte obrzędy;~Lecz gdy się ozwał u ołtarza
1283 Giaur| dlaczego: temu, co ucieka,~Jest obrzydliwą źrenica człowieka;~On najpiękniejsze
1284 Giaur| Odtąd świat cały miałem w obrzydzeniu,~Nie śmiałem zajrzeć w oczy
1285 Giaur| pelikan, gdy leci~Przez obszar pustyń do gniazda, do dzieci,~
1286 Giaur| wspomnienie o Maryi synie~Już obudzało złość w tym poganinie.~Głupiec
1287 Giaur| odżyła,~Białą, świecącą obwiana symarą,~Jak widzę teraz,
1288 Giaur| Słuch nie obejmie, język nie obwieści,~Ile się piekła wewnątrz
1289 Giaur| tysiące~Bajram na całym obwieściły Wschodzie,~Leila poszła
1290 Giaur| pierś mą ścisnął, serce me obwinął,~Myśli me kąsał i zemstą
1291 Giaur| W długiej kapicy fałdy obwinięty,~Z cicha przez kolumn przesuwa
1292 Objas| szczęściem wąs powoli opadł i obwisnął; zostało więc na karkach
1293 Objas| na modlitwę, czyli izan obwoływany z wież minaretów.~Monkir,
1294 Giaur| tak dla mnie zmieniona,~Obym cię tylko przycisnął do
1295 Giaur| Łabędź, podnosi głowę z oceanu~I pysznie skrzydłem uderza
1296 Tlum | należałoby równą zachować metodę oceniając moralny charakter autorów.~
1297 Tlum | nieczułości, którą sofiści ochrzcili sceptycyzmem, a która jest
1298 Giaur| twoją własną, najmilszą ociekły,~Gryząc twe usta i zgrzytając
1299 Giaur| wbiegł na wierzch opoki~Ocieniającej głębinę zatoki,~Obleciał
1300 Giaur| wodotryski~Poglądał, siedząc obok odaliski,~I śpiew jej milsze zdawał
1301 Giaur| swobodę zostawisz?~Motyl odartym skrzydełkiem czyż może~Latać
1302 Giaur| rozkazów~Służy do dania lub odbicia razów,~Albo pierś twoją
1303 Giaur| mi dał życie, niechaj je odbiera;~Ja śmierć bez trwogi spotykałem
1304 Giaur| rąk niewidzialnych rany odbierają~I ginąc, darmo o zemstę
1305 Giaur| Hassana,~Komnata jego od sług odbieżana,~Pająk samotnik na ścianach
1306 Giaur| uśmiechu dołki,~Gór okolicznych odbija wierzchołki~Strzegące brzegów,
1307 Giaur| pośpieszaj, czas nagli,~Odbijem cicho, nie rozpinaj żagli,~
1308 Giaur| Ostatni ludzki głos, echem odbity,~Był to krzyk na śmierć
1309 Giaur| licach nie zagasa,~Ostatni odbłysk zachodnich promieni,~Co
1310 Giaur| oświecać chorego wezgłowie,~Odchodząc weźmij z sobą mego ducha.~
1311 Giaur| Ręka pałaszem od ciała odcięta~Wystaje z ziemi i kiwa nań
1312 Giaur| dla mnie wiarą,~Bo mnie oddała serce, skarb sieroty,~Jedyny,
1313 Giaur| chwilę w ustach, co ducha oddały,~A jej rumieniec — chorowita
1314 Giaur| litość.~Dziwna! tu ziemia oddycha pokojem,~A serce ludzkie —
1315 Giaur| Hassan dał rozkaz podróży;~Oddział wasalów, co mu w dworcu
1316 Giaur| pierwej pęknie, niźli się odegnie.~ ~* * *~ ~Jeśli cierpiących
1317 Giaur| ręką przeklętą z jej głowy~Oderwiesz włosów warkocz bursztynowy;~
1318 Giaur| wyroku;~Pilniejszy badacz odgadnie z wejrzenia~Wielkość umysłu,
1319 Giaur| pytaj,~Jeśli śmiesz, sam to odgadnij, wyczytaj,~Bo tu wyryte
1320 Tlum | zatrzymał i wstecz zawrócił. Odgłos powszechny nazwał Byrona
1321 Giaur| pielgrzym, gdy w stepach odkryje~Ślady na piasku, chociaż
1322 Objas| oryginału; porobiłem różne odmiany, wmieszałem własne dodatki;
1323 Giaur| konie strudził? czy serce odmienił?~Skarga niesłuszna. — Już
1324 Aut | treścią naszej powieści, odnieść należy do owych czasów,
1325 Tlum | sztuki, krytycy zwykli je odnosić do wieku, w którym wzięły
1326 Giaur| te dawne, zapomniane boje~Odnów i przywłaszcz, to dziedzictwo
1327 Giaur| zsiadł Tatar, od siodła odpina~Juki niewielkie: czy to
1328 Objas| ciemiężyciela na sąd straszny. Odpłacisz ty, woła, na moście Pal—
1329 Giaur| najgłębszej zatoki. —~Teraz odpocznij — dobre masz ramiona,~Podróż
1330 Objas| nieboszczyków. Jeżeli z odpowiedzi grzesznika przekonają się
1331 Giaur| Czy za grzech jakiś pokutę odprawia,~Ale przed nikim grzechu
1332 Giaur| Kupiłbym zaraz i msze, i odpusty,~I modliłbym się stygnącymi
1333 Giaur| ujętą~W sinej, od ciała odrąbanej dłoni,~Co jeszcze drgała
1334 Giaur| wiarę objawioną,~Czy ty odrobisz, co już raz zrobiono? —~
1335 Giaur| Nagie i czarne lono swe odsłania~I kilka kaskad srebrzystych
1336 Giaur| arnauckim rzędem.~Podły odstępco twojej podłej wiary!~Teraz
1337 Tlum | odwieść, już groźbą i śmiechem odstraszyć od poszukiwania prawd wyższych
1338 Aut | ją plądrować. Wiadomo, że odstrychnienie się Majnotów, obrażonych
1339 Giaur| wonnych kadzidłach ku niebu odstrzelą,~Niebo wzajemnie co dzień
1340 Giaur| Nie mają nawet tej dzikich odwagi,~Piersi gotowej przyjąć
1341 Giaur| miecz i ogień jeszcze się odważę.~Bo mężny na śmierć ze wzgardą
1342 Giaur| wpuszcza tu człowieka,~Który, odwieczny miłośnik zniszczenia,~Ogród
1343 Giaur| Skoczyli z siodeł, janczarki odwiedli,~Ale trzech spadło pierwej,
1344 Giaur| szabel, na rumaków karkach~Na odwiedzionych wsparli się janczarkach,~
1345 Tlum | ażeby ludzi już pochlebstwem odwieść, już groźbą i śmiechem odstraszyć
1346 Giaur| tobie obrzydłem,~Drżysz i odwracasz oczy pełne trwogi;~I tegom
1347 Giaur| Że mu przecięto drogę do odwrotu.~Więc wściekły brodę od
1348 Giaur| podróżnego utrudzenia skutek?~Odzież spryskana krwi świeżej kroplami:~
1349 Giaur| zbrodnicze,~Gdybym mógł odżyć, żyłbym tak, jak żyłem.~
1350 Giaur| Widziałem dobrze — powstała — odżyła,~Białą, świecącą obwiana
1351 Giaur| wzdrygnieniem, że robactwo toczy~Odżyłe jego oblicze i oczy,~I nie
1352 Objas| zapewniał mnie, że żadna z ofiar nie wydała krzyku ani pokazała
1353 Giaur| serce zakrwawisz,~Czyli ofiarom swobodę zostawisz?~Motyl
1354 Giaur| brzydząc się napojem.~A twe ofiary rozstając się z światem~
1355 Objas| słońca początek Bajramu ogłasza się wystrzałem z harmaty;
1356 Giaur| pożarem,~Iskrą zatloną w ogniach nieśmiertelnych,~Aniołów
1357 Giaur| rozniecają drżących gwiazd ognisko.~Już wieczór. — Hassan zapewne
1358 Giaur| niezdatni — prócz zbrodn~Z ognistą duszą, co by mogła siły~
1359 Giaur| oracza~Ani znające ręki ogrodnika!~Tu kwiecie samo dokoła
1360 Giaur| Śliczna i skromna, królowa ogrodów,~Nie tknięta wichrem, nie
1361 Giaur| puszczyk krzyczy z wieży.~W ogrody czasem dziki pies przybieźy,~
1362 Giaur| Turkom kluczem rajskiego ogrójca,~Tedy do raju wysłał go
1363 Giaur| rzeka, która w zimie bucha~Ogromną wodą, a w upały sucha~Nagie
1364 Giaur| gdy się raz zaczyna,~Z ojca krwią spada dziedzictwem
1365 Giaur| światem~Poznają, że ich ojciec był ich katem;~Przeklną
1366 Giaur| niemi,~Zostały góry ich ojczystej ziemi.~Tam muza oczom przechodniów
1367 Giaur| znajoma — raz go napotkałem~W ojczyźnie mojej; leciał między góry~
1368 Giaur| miłej ziemi nie rozgrzeje.~ ~Ojczyzno mężów nieśmiertelnej chwały!~
1369 Giaur| Lecz jam nie walczył dla oklasków gminu,~Nie dbam o zdobycz
1370 Giaur| nieba chmurzą,~Już tu nikt okna nie zamknie przed burzą.~ ~
1371 Giaur| milczą te pałace,~Wiatr tylko oknem otwartym kolące.~Lecz choć
1372 Giaur| Wiodą w rozkoszy wiecznej okolice,~Okiem błyskają ku niemu
1373 Giaur| jak uśmiechu dołki,~Gór okolicznych odbija wierzchołki~Strzegące
1374 Giaur| jako hijacynty płyną;~Gdy okolona rówiennic drużyną~Stanie,
1375 Giaur| Długo by mówić — przechodzić okropnie~Wszystkie od chwały do niewoli
1376 Aut | stał się naówczas teatrem okrucieństw, których przykład trudno
1377 Giaur| piosenkach~O lubych więzach i okrutnych wdziękach.~Jeśli krwi burza,
1378 Giaur| dostrzegłem.~Rysy, śmiertelną okryte ciemnotą,~Jeszcze wściekłością
1379 Giaur| echa,~Ni muzułmanów pobożne okrzyki,~Przecież błysk widać każdej
1380 Giaur| Czegóż on patrzy, tam, w oliwne gaje?~Księżyc na nowiu wschodzi
1381 Giaur| góry błysnął,~Nad uchem ołów niewidzialny świsnął,~Tatar
1382 Giaur| przed Bogarodzicą,~Ani przed ołtarz idzie z kadzielnicą:~Dni
1383 Giaur| obrzędy;~Lecz gdy się ozwał u ołtarza dzwonek,~Księża uklękli —
1384 Giaur| Groby swobodnych, wolności ołtarze.~ ~Długo by mówić — przechodzić
1385 Giaur| brzeg niepewny z daleka ominąć;~Choć im trud dzienny osłabił
1386 Objas| strachu, szczęściem wąs powoli opadł i obwisnął; zostało więc
1387 Giaur| wysłuchał.~O psie pogański! czyż Opatrzność, głucha~Na krzyk Leili,
1388 Giaur| twarzy i wejrzenia,~Że go opętał duch złego sumnienia.~Nie
1389 Objas| na własne oczy obraz tu opisany. Kto widział, musi pamiętać,
1390 Giaur| twoich otrzyma,~Wręcz mu i opisz, coś miał przed oczyma:~
1391 Giaur| prosił, aby zgonu mego~Nie opłakiwał — nie jestem tak dumny —~
1392 Giaur| widny po żółtym kołpaku,~Opodal konni ciasną jamy szyją~
1393 Giaur| Przypomnij, nazwij tych opok wyżyny,~Zatokę, wyspy —
1394 Objas| słyszałem ją od jednego z tych opowiadaczy, którzy po kawiarniach wschodnich
1395 Giaur| pas dwa zatknął, bogato oprawne~W perły i w złoto, pistolety
1396 Giaur| samą rękojeść uciętą,~Krwią opryskaną i mocno ujętą~W sinej, od
1397 Giaur| dumania i żale;~Złamane łuki, opuszczone sale~Wiele o dawnej powiadają
1398 Giaur| Nie pokropione znojami oracza~Ani znające ręki ogrodnika!~
1399 Giaur| Piersi gotowej przyjąć oręż nagi;~Tylko rozwożą przez
1400 Objas| po stylu, ubogim w obrazy orientalne.~Objaśnienia czerpałem z
1401 Giaur| Termopile?—~Ty, z duchów orlich wyrodzony płazie,~Na Leonida
1402 Giaur| co mu w dworcu służy,~Jak orszak i straż pojedzie za panem;~
1403 Objas| niewiele spamiętałem ułamków oryginału; porobiłem różne odmiany,
1404 Tlum | porankowe, połączone z powiewem orzeźwiającym, które zapowiada dzień.
1405 Tlum | dążenia. Wiadomo, iż Byrona oskarżano o bezbożność i antysocjalizm;
1406 Objas| laty żona Muchtar baszy oskarżyła syna swego o niewierność.
1407 Giaur| ominąć;~Choć im trud dzienny osłabił ramiona,~Choć rybim łowem
1408 Tlum | europejskiej. Stronnictwa osłabione wzajemnym mordem ustąpiły
1409 Giaur| mogiły.~Brwi nasuJlione, osłupiałe oko.~Wtem rękę dźwignął
1410 Giaur| niewiernej broni.~Zacny Osmaniis*; nikt między wiernymi~Przykładniej
1411 Giaur| jej czarne — i któż się ośmieli~Wzrok ten malować? — te
1412 Objas| poznano nieprzyjaciela, już osoba jego jest poświęcona i od
1413 Objas| noszą baszowie i znakomite osoby.~Turban w kamieniu prostym
1414 Giaur| szczep twego rodzeństwa~Ostatnia twoja ofiara na świecie~
1415 Giaur| spuszczonym, skrwawioną ostrogą,~Lecz nie wiózł panny ni
1416 Giaur| Znowu koniowi w bok wraził ostrogi:~Dalej, w cwał, koniu, tu
1417 Giaur| twój jest ciężko ładowny,~Ostrożnie wieziesz — musi być kosztowny.~
1418 Aut | muzułmańskie nauczyły się więcej ostrożności, może chrześcijanie mniej
1419 Giaur| Ten, kto je ostrzy, niech ostrożnym będzie!~Tak ogień uczuć
1420 Giaur| czarne szczyty,~Gdzie sępy ostrzą dzioby o granity~I lecą
1421 Giaur| jeszcze śmiać się)~Gdy on ostrzegał — nie pamiętam o czym!~Lecz
1422 Giaur| ukuto narzędzie,~Ten, kto je ostrzy, niech ostrożnym będzie!~
1423 Giaur| przez me powieki,~Niech już ostygną, zamkną się na wieki.~Lub
1424 Giaur| raz ściśnie. —~Przyjaźń ostygnie, pieszczota się skończy,~
1425 Giaur| duchem świat zowie,~Zostań oświecać chorego wezgłowie,~Odchodząc
1426 Giaur| polarną,~Zgasła, któż teraz oświeci noc czarną!~Ach! gdyby jeszcze
1427 Giaur| twój syn pojął żonę,~Mnie oszczędziły ręce poganina,~Bym ci pokazał
1428 Giaur| państwa~Z nowym towarem stare oszukaństwa;~W tym tylko widać Greków
1429 Giaur| męczarnie;~Pusta pierś czując otchłanie dokoła~Chce je zaludnić
1430 Giaur| rozkoszą,~Sierocej, stepem otoczonej dzikim,~Trawiącej czucia
1431 Objas| mniemanie, że skorpijon otoczony żarem sam siebie żądłem
1432 Tlum | ucichło. Był to czas dziwnego otrętwienia; o tych wielkich pytaniach,
1433 Giaur| niech go z rąk twoich otrzyma,~Wręcz mu i opisz, coś miał
1434 Giaur| Z piersią przebitą i otwartą ciosom,~Barkami na wznak,
1435 Giaur| oczy już zbielały,~Jeszcze otwarte, Giaura wyzywały.~Giaur
1436 Giaur| pałace,~Wiatr tylko oknem otwartym kolące.~Lecz choć wiatr
1437 Giaur| do podziemnych skryją się otworów~Spotkawszy widmo, brzydsze
1438 Objas| sprzeczają się dotąd, czy owad popełnia samobójstwo dobrowolnie,
1439 Objas| że skorpijony są katonami owadów, zostawiono by przecie w
1440 Tlum | myślić. Dzieła wszystkie ówczesne noszą cechę trwogi umysłowej
1441 Giaur| łoża z marmuru usłane,~Lecz owdowiałe — bo zdroje wymarły,~Zielska
1442 Objas| Persowie szczególnie boją się owego mostu: „Jeżeli biedny Pers (
1443 Objas| wszystkiemu, co tchem swoim owionie. Poeci wschodni wiele o
1444 Objas| ustroniach pomiędzy skałami; oznaczają mogiły poległych w czasie
1445 Giaur| święte obrzędy;~Lecz gdy się ozwał u ołtarza dzwonek,~Księża
1446 Giaur| wzrusza,~Bo już piękności nie ożywia dusza.~Jej wdzięk jest tylko
1447 Giaur| nadał,~W którym ni razu pacierza nie gadał.~Tam — patrz na
1448 Giaur| niźli chęć płakania.~Nie mów pacierzy, w skutek ich nie wierzę,~
1449 Giaur| Moje dni krótkie na płaczu padole,~Obfite w rozkosz, lecz
1450 Giaur| jego od sług odbieżana,~Pająk samotnik na ścianach się
1451 Objas| most tak wąski jak nitka pajęcza; na tym moście będą musieli
1452 Objas| descensus Averni. Pod tym mostem pajęczym ma być drugi, jeszcze węższy,
1453 Giaur| konia ostrogami?~Rozwinął pakę — o aniele święty!~O Azraelu!*
1454 Objas| Odpłacisz ty, woła, na moście Pal—Serho; tam ci podstawię
1455 Giaur| niekiedy rumieniec w nich pała,~Znaczno, ze dusza nie całkiem
1456 Giaur| powitane i nie ugoszczone;~Pałac, gościna wiernego narodu,~
1457 Giaur| skonał — odtąd milczą te pałace,~Wiatr tylko oknem otwartym
1458 Objas| wiszą szmaty jego palamporu.~Palampor, szal, który noszą baszowie
1459 Giaur| i, czyja, pamięta;~Ręka pałaszem od ciała odcięta~Wystaje
1460 Giaur| męczarni narzędzie,~Ciało twe palić, w duszy goreć będzie;~Słuch
1461 Giaur| Jak samobójstwa twojego pamiątki.~Krwią twoją własną, najmilszą
1462 Giaur| płomieniach.~Bo kiedy ludzi zwiąże pamięć zbrodni,~Światu niezdatni,
1463 Giaur| On sam ją widzi i, czyja, pamięta;~Ręka pałaszem od ciała
1464 Objas| opisany. Kto widział, musi pamiętać, jak smutne czyni wrażenie
1465 Giaur| wierzch twej skały,~Jakże pamiętne! bo każde z nich było~Kolebką
1466 Giaur| Że znowu brance zaufał pan stary.~Wieczorem poszedł
1467 Giaur| orszak i straż pojedzie za panem;~Każdy zjanczarką, z łukiem,
1468 Giaur| całe krwią zbroczone!~„Pani, okropną twój syn pojął
1469 Giaur| Kwitnie świeżością wiecznego panieństwa.~Balsamy, których niebo
1470 Giaur| bezprzytomnie gada~O pięknej pannie, która w morze wpada,~Słyszy
1471 Giaur| ostrogą,~Lecz nie wiózł panny ni pazia — ni kogo.~ ~* * *~ ~
1472 Giaur| niż w mieście pod swych panów bokiem;~Tu się nie lęka
1473 Objas| słudzy niewolników.~Ateny za panowania tureckiego były własnością
1474 Aut | kiedy Wyspy Jońskie ulegały panowaniu Rzeczypospolitej Weneckiej,
1475 Giaur| czarni niewolnicy,~Niewierni pańskich haremów strażnicy.~Lecz
1476 Giaur| obrazów się lęka,~Przed Pańskim chlebem i winem nie klęka;~
1477 Giaur| w noc Bajramu zbiegła z państw sułtana.~ ~Od dawna Hassan
1478 Giaur| rozwożą przez sąsiednie państwa~Z nowym towarem stare oszukaństwa;~
1479 Giaur| garstki szczupłej, ale wiernej panu,~Żaden nie rzucił swego
1480 Giaur| przebaczenia nie daje, ni wzywa.~Paro kochanków, mocne są twe
1481 Giaur| Kiedy raz zbójców napotkał w parowach~I tak rozgromił muzułman
1482 Giaur| uszło z wieścią klęski.~Za pas dwa zatknął, bogato oprawne~
1483 Tlum | moralne i filozoficzne, pasował się ze wszystkimi trudnościami
1484 Giaur| Przywykłej tylko do śpiewów pasterzy!~Liczba niewielka, lecz
1485 Giaur| który piekieł wyzionęła paszcza.~Tak śliczny kraj ten, ojczyzna
1486 Giaur| przesuwa się rzędy,~Straszy patrzących i sam strachem zdjęty~Staje
1487 Giaur| człowiek,~Jak gdyby śmierć mu patrzyła spod powiek.~ ~Sześć lat
1488 Giaur| odbite o morza przestrzenie;~Patrzyłem ciągle, i wodne obręcze~
1489 Giaur| czarnego znam, choć leci pędem,~Chociaż nakryty arnauckim
1490 Giaur| swój rudel zaraz na głąb pędzi~Zakryty cieniem nadbrzeżnych
1491 Giaur| zmianom nie ulegnie~I pierwej pęknie, niźli się odegnie.~ ~* * *~ ~
1492 Giaur| gości.~To serce jest jak pelikan, gdy leci~Przez obszar pustyń
1493 Giaur| Tu wesół spróżnia czaszę pełną wina,~Którym się brzydzą
1494 Giaur| Drżysz i odwracasz oczy pełne trwogi;~I tegom dożył! żem
1495 Tlum | niepewnych w swoim dążeniu, ale pełnych ducha i rzeźwości.~ * Po
1496 Giaur| być gadem~I pod klasztorem pełzać strasząc jadem,~Niż być
1497 Giaur| godnego pomników,~Dziś oni pełzną z kolebek w mogiły~Niewolni —
1498 Giaur| zatknął, bogato oprawne~W perły i w złoto, pistolety sławne:~
1499 Objas| owego mostu: „Jeżeli biedny Pers (powiada Chardin) poniesie
1500 Objas| dla chrześcijan i żydów.~Persowie szczególnie boją się owego
|