Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Adam Mickiewicz
Giaur

IntraText - Concordances

(Hapax - words occurring once)


1809-gazel | gdyby-mitol | mlodo-perso | pewna-ruina | ruiny-trzec | trzep-zacho | zachw-zza

     Part
2001 Giaur| promieni,~Co się wokoło ruiny czerwieni;~Ostatnie czucie, 2002 Giaur| Ledwie czas mają zatrzymać rumaki,~Skoczyli z siodeł, janczarki 2003 Giaur| kopyta.~Raz tylko wstrzymał rumakowi wodze~I nieruchomy chwilę 2004 Giaur| pochwały kochankowie leśni,~Ona rumieńcem dziękuje za pieśni.~Śliczna 2005 Giaur| Ruszył siępewnie morze nim ruszało.~Może to było księżyca błyśnienie,~ 2006 Giaur| dziwnie mi się zdało —~Ruszył siępewnie morze nim ruszało.~ 2007 Giaur| dzienny osłabił ramiona,~Choć rybim łowem barka przeciążona,~ 2008 Objas| czy można nazwać zabawą rycerską, bo najzręczniejsi dzerydyści 2009 Giaur| śród pobojowiska,~Gdybym rycerskim mógł oddychać szałem~I kochał 2010 Giaur| chustki wywijają,~Pocałunkami rycerza witają;~Bo raj rozkoszy 2011 Tlum | czasu, bo wszyscy zbyt rychło giną. Czytelnik pewny jest, 2012 Giaur| drżą opoki brzegu,~A nurty ryczą pod pianami śniegu:~Tak 2013 Giaur| Wiek jeszcze wszystkich rysów nie pozgładzał,~Tylko szpetnymi 2014 Objas| kobiet haremu. Eunuch rządził rządcą Aten.~Że to piratów statek 2015 Aut | często na Wschodzie; teraz rzadsze. Może kobiety muzułmańskie 2016 Giaur| sieroty,~Jedyny, którym nie rządzą despoty.~Ach! późnom przybył, 2017 Giaur| ogarnie~Noc namiętności rządzących bezkarnie? —~Patrząc myśliłbyś, 2018 Objas| dozorcy kobiet haremu. Eunuch rządził rządcą Aten.~Że to piratów 2019 Aut | Jońskie ulegały panowaniu Rzeczypospolitej Weneckiej, kiedy Arnauci, 2020 Objas| mieszkańcy dawnej Lakonii; czyli rzeczywiście pochodzą od Spartanów? — 2021 Giaur| Chociaż nakryty arnauckim rzędem.~Podły odstępco twojej podłej 2022 Giaur| przez kolumn przesuwa się rzędy,~Straszy patrzących i sam 2023 Objas| przechodzić do raju; zamiast rzeki ciągnie się u spodu przepaść 2024 Giaur| łódkę u brzegu”.~„Zgoda — rzekł emir — pośpieszaj, czas 2025 Giaur| niecierpliwy zwłoki,~I rżenie echem odbiły opoki.~Giaur 2026 Objas| Konstantynopolu czarni rzezańcy. Pamiętam też Mameluka ze 2027 Giaur| obręcze,~Rozkosznym chłodem rzeźwiły dokoła~Powietrze, ziemię 2028 Tlum | dążeniu, ale pełnych ducha i rzeźwości.~ * Po polsku: Wszystkomowny 2029 Giaur| To innych dzieło; niech rzną się żołdacy~Dla wielkiej 2030 Giaur| nie łączy.~Patrz! tam cień rzuca na bielone ściany.~Kaptur 2031 Giaur| stają na skał szczycie:~„Rzucaj brońkrzyczą — komu miłe 2032 Objas| tępy. Jezdni muzułmańscy rzucają go z konia, bardzo silnie 2033 Giaur| Rzucili w wodę – . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~ 2034 Giaur| barwy i świeżość przeminie,~Rzucim, niech lecilub samotnie 2035 Objas| apeluje ciemiężyciela na sąd straszny. Odpłacisz ty, 2036 Giaur| uderzono,~Wszyscy uklękli, sakrament wzniesiono;~Stoi jak posąg, 2037 Objas| waszej jestem wiary”.~Aleikum salam znaczy: pokój z tobą. Tymi 2038 Giaur| wyżyny,~Zatokę, wyspywyspy Salaminy!~Powstań! te dawne, zapomniane 2039 Giaur| trwożny braciszek umyka,~Kiedy samego przypadkiem spotyka;~Bo 2040 Giaur| imię, takie me dzieje.~Samemu tobie powierzam wyznania,~ 2041 Giaur| złożysz jego szczątki,~Jak samobójstwa twojego pamiątki.~Krwią 2042 Objas| dotąd, czy owad popełnia samobójstwo dobrowolnie, czy tylko, 2043 Giaur| Ręce opadły na pierś samotną —~Lecz patrz! to ona! to 2044 Giaur| męki, które nędzni znoszą,~Samotnej duszy zdają się rozkoszą,~ 2045 Giaur| Rzucim, niech lecilub samotnie ginie.~Gdy skrzydła zranisz, 2046 Giaur| od sług odbieżana,~Pająk samotnik na ścianach się czepia~I 2047 Giaur| Mniej wart niżeli ów łabędź samotny,~Stokroć mniej niźli nieszczęsna 2048 Giaur| miękczy, lecz zawsze ten samy;~A potem wedle sztukmistrza 2049 Giaur| nagi;~Tylko rozwożą przez sąsiednie państwa~Z nowym towarem 2050 Tlum | którą sofiści ochrzcili sceptycyzmem, a która jest tylko dobrowolną 2051 Tlum | zgodzili się, że był apostołem sceptycyzmu.~Wszakże, jeśli sądząc dzieła 2052 Tlum | wyobraża drugą epokę sceptyków, niepewnych w swoim dążeniu, 2053 Giaur| na ziemi,~Czemuż to serce schorzałe nie może~Znaleźć i dzielić 2054 Aut | zabroniono Mistrę rabować, ściągnęło nowe klęski na Grecyją. 2055 Giaur| odbieżana,~Pająk samotnik na ścianach się czepia~I szpary szarym 2056 Giaur| końskie boki;~Inni uciekli pod ścianę opoki~I tam ręcznego czekają 2057 Tlum | drugi raz jako te chwilowe ściemnienie porankowe, połączone z powiewem 2058 Giaur| swojej siostry, córki, żony;~Ścierw twój zasilisz cudzym życia 2059 Giaur| ciasną jamy szyją~Po krętej ścieżce na skalę się wiją.~Nad nimi 2060 Tlum | prześladowany od krytyków, ścigał ich wzajem, a z krytyków 2061 Giaur| mocne twe sploty,~Gdy się ściskacie podzielać pieszczoty!~Lecz 2062 Giaur| obręcze~W mniejsze i węższe ściskały się tęcze,~Jakby ich środkiem 2063 Giaur| Znaczno, ze dusza nie całkiem sczerniała.~ ~Gmin widzi tylko w tym 2064 Giaur| Lecz Hassan stary nigdy sennej skroni~Wieczorem u tej kaskady 2065 Giaur| górę czarne szczyty,~Gdzie sępy ostrzą dzioby o granity~ 2066 Objas| własnością Kiziar—agi, niewolnika serajowego i dozorcy kobiet haremu. 2067 Giaur| Póki Leila mieszkała w seraju.~Dziś, czy Leila uszła? 2068 Giaur| darem,~Balsamem rajskim dla serc skazitelnych.~Pobożność 2069 Giaur| śmiechy~Nie poczęte z serdecznej uciechy.~Okropne lica! jakież 2070 Objas| ty, woła, na moście Pal—Serho; tam ci podstawię nogę albo 2071 Objas| saban] hiresem, saban seruladzień dobry, dobry wieczór.~ 2072 Tlum | gwałtem wyrywała się za jej sferę. Młody autor, prześladowany 2073 Giaur| ślad swój na marmurach,~Siad nóżki bielszej niźli śniegi 2074 Giaur| uciecze,~Tak widz ujęty w sidła jego wzroku~Chce i nie może 2075 Giaur| te wodotryski~Poglądał, siedząc obok odaliski,~I śpiew jej 2076 Giaur| duszy zdają się rozkoszą,~Sierocej, stepem otoczonej dzikim,~ 2077 Giaur| mnie oddała serce, skarb sieroty,~Jedyny, którym nie rządzą 2078 Objas| odszedł jak wicher Symomu.~Simum, wiatr pustyni, śmiertelny 2079 Giaur| opryskaną i mocno ujętą~W sinej, od ciała odrąbanej dłoni,~ 2080 Giaur| rozpaczy!~Szukałem w licu sinem, krwią nabiegłem,~Znaków 2081 Giaur| zatrzymać rumaki,~Skoczyli z siodeł, janczarki odwiedli,~Ale 2082 Giaur| bramie zsiadł Tatar, od siodła odpina~Juki niewielkie: 2083 Giaur| nieszczęściem łzy leje,~Nad sióstr upadkiem — tylko się zaśmieje.~ ~ ~* * *~ ~ 2084 Giaur| zajuszony,~Wyssiesz krew swojej siostry, córki, żony;~Ścierw twój 2085 Giaur| zwyczajnych w tym życiu;~Siwy, spokojny, jak byłeś w powiciu!~ 2086 Giaur| wkoło, znowu na dół gonił,~Skałą od moich oczu się zasłonił.~ 2087 Giaur| lecąc w kawały,~Huczą po skałach dalekie wystrzały;~Starcia 2088 Objas| dzikich ustroniach pomiędzy skałami; oznaczają mogiły poległych 2089 Giaur| twarde serce gdy miłość skaleczy,~Tej rany nigdy już czas 2090 Giaur| Kto tam grzmi konno po skalistej drodze? —~Wygięty naprzód, 2091 Giaur| winem nie klęka;~Dał wielki skarbiec, który może złupił,~I tym 2092 Giaur| strudził? czy serce odmienił?~Skarga niesłuszna. — Już Tatar 2093 Giaur| serce pokutnika,~Choć jego skargę, jego łzę żałosną~Przyjmujesz 2094 Giaur| Nie wiem, co wzdychać i skargi wywierać,~Wiem, jak wzajemność 2095 Giaur| Balsamem rajskim dla serc skazitelnych.~Pobożność duszę w niebiosa 2096 Giaur| Pokornie głowy pod wyrok nie składa,~Ale klnie losom i z bólu 2097 Aut | ułamki niniejszego poematu składają powieść o smutnych losach 2098 Giaur| Roztacza ciągle ściany i sklepienia.~Lecz Zgroza siedzi przed 2099 Giaur| Wieczorem u tej kaskady nie skłoni:~Z marmurów woda uciekła 2100 Giaur| zbyt czułedo kochania skłonne;~Lecz nie zna, co to kochanie 2101 Giaur| czas mają zatrzymać rumaki,~Skoczyli z siodeł, janczarki odwiedli,~ 2102 Giaur| ciągnionej kobiėty.~Głos skonałodtąd milczą te pałace,~ 2103 Giaur| by mówił: „Nie wszystko skonało!~Jedno tu życie ludzkie 2104 Giaur| już łez nie wyleje!~ ~Gdy skonam, pogrzeb ubogi mnie sprawisz,~ 2105 Giaur| tylko słyszał we chwilach skonania.~ ~Tyle zostało o Giaurze 2106 Giaur| Wspomnieć o sobie choć raz przed skonaniem.~Wiem, że mnie kochał — 2107 Giaur| Piękne oblicze zaraz po skonaniu,~Ostatni trudów i bólów 2108 Giaur| Podróż i zręcznie, i prędko skończona.~Lecz ona — zacznie podróż, 2109 Tlum | ani nawet Don Juan nie skończyliby jak Panglos albo Foblas. 2110 Objas| pytanie rozstrzygniono. Skoroby raz uznano, że skorpijony 2111 Objas| sobie zadaje. Dla dobra skorpijonów życzyć by należało, aby 2112 Objas| Skoroby raz uznano, że skorpijony katonami owadów, zostawiono 2113 Objas| nocy pochwycić, wsadzić w skórzane wory i wrzucić do morza. 2114 Tlum | się przepowiednia Walter—Skota.~Nie był tedy Byron kontynuatorem 2115 Giaur| dziękuje za pieśni.~Śliczna i skromna, królowa ogrodów,~Nie tknięta 2116 Giaur| Hassan stary nigdy sennej skroni~Wieczorem u tej kaskady 2117 Giaur| Wyrwawszy z głowy splotła mu na skronie;~Bo ten kalajor, choć mieszka 2118 Giaur| Widzieć, jak późna, niedołężna skrucha~Z konającego wywołuje ducha~ 2119 Giaur| mowę i zwyczaje —~Pewnie skruszony jaki apostata~Dziś opłakuje 2120 Giaur| Wolność tylekroć zaklina,~Aby skruszyli jarzmo poganina,~By kark 2121 Giaur| ślaku,~Z cugiem spuszczonym, skrwawioną ostrogą,~Lecz nie wiózł 2122 Giaur| widoku,~I do podziemnych skryją się otworów~Spotkawszy widmo, 2123 Giaur| biada!~Chcąc uciec darmo skrzydełka natęża,~Igraszka dziecka 2124 Giaur| zostawisz?~Motyl odartym skrzydełkiem czyż może~Latać jak dawniej 2125 Giaur| lub samotnie ginie.~Gdy skrzydła zranisz, gdy serce zakrwawisz,~ 2126 Giaur| za wiosny powrotem *,~Na skrzydłach jasnych purpurą i zlotem~ 2127 Giaur| się nie lęka o całość swej skrzyni;~W miastach niewolnik, wolny 2128 Objas| pokrzywdzonego; i sam nieraz używałem skutecznie podobnej groźby” etc.~Czyż 2129 Giaur| łagodniej.~Dziś gwiazda świeci słabiej i tajemniej,~Jutro wieczorem 2130 Giaur| Tamtampoleciałśladem jego biegu~Szły mimowolnie 2131 Giaur| pielgrzym, gdy w stepach odkryje~Ślady na piasku, chociaż nie wie 2132 Giaur| lecącego po nadbrzeżnym ślaku,~Z cugiem spuszczonym, skrwawioną 2133 Giaur| Niech co chcą, mówiąsława! Cóż mi po niej? —~Nie będę 2134 Giaur| perły i w złoto, pistolety sławne:~Hassan przed laty dostał 2135 Objas| czerpałem z Herbelota i ze sławnej powieści Kalif Watek.~ ~ 2136 Objas| inkwizytorowie ciągnący śledztwo z nieboszczyków. Jeżeli 2137 Tlum | tylko dobrowolną głucho—ślepotą. Cała filozofia przeszłego 2138 Giaur| piekieł wyzionęła paszcza.~Tak śliczny kraj ten, ojczyzna rozkoszy,~ 2139 Giaur| te oczy gazeli~Wielkie i słodkie, ciemne i błyszczące!~Dusza 2140 Giaur| Okiem błyskają ku niemu jak słońcem,~Wiecznie pogodnem i nie 2141 Objas| Bismillach, w imię Boga; od tych słów zaczynają się prawie wszystkie 2142 Objas| Illahu, Allahu, tymi słowami kończy się wzywanie na modlitwę, 2143 Objas| Chrześcijan pozdrawiają słowem: Urlarula — szczęśliwa droga, 2144 Giaur| przykładem ptaków bezrozumnych!~Słowik, co w gajach nuci z wiosny 2145 Objas| słowików.~O miłostkach róży i słowika poeci wschodni często wspominają.~ 2146 Tlum | Straszna walka piśmienna i słowna przecięta została giliotynami 2147 Giaur| Dusza z nich mówi! Wbrew słowom Proroka,~Żepostać niewiast 2148 Giaur| upału.~Nie przysłał darów ślubnychczy się lenił?~Czy konie 2149 Giaur| pewnie'z ciężarem,~Zapewne ślubnym objuczony darem.~Tatara 2150 Giaur| choć mieszka w zakonie,~Ślubu nie zrobił, więc nie strzyże 2151 Giaur| się nieszpór skończy,~Słucha śpiewania, lecz głosu nie 2152 Giaur| na tych łukach wodnych,~Słuchać muzyki tych szemrań łagodnych!~ 2153 Giaur| Hassana,~Komnata jego od sług odbieżana,~Pająk samotnik 2154 Giaur| kamieniu prostym wyrzezany *~I słup już dzikim zielskiem opasany,~ 2155 Giaur| sobie obrzydłem.~ ~On zginął słusznie — zrządzeniem wyroków,~On 2156 Giaur| czekają spotkania,~Nie lubiąc służyć za cel do strzelania~Wrogom, 2157 Objas| obdarzeni duchem prorockim i słyszący przyszłe postrzały.~Ona 2158 Giaur| turban Hassana.~ ~* * *~Słyszę dźwięk z dala końskiego 2159 Giaur| woła~Znam go, poznałem ze smagłego czoła,~Poznałem czarne, 2160 Giaur| to dary syna?~Na twarzy smagłej bladość: czy to smutek?~ 2161 Giaur| bolę~Gorzały długo na twym smagłym czole.~Złe oko twoje choć 2162 Giaur| grzechy Hassana,~Przyszedł i smętarz zrobił z baszy domu,~Przyszedł 2163 Giaur| nie ja zabiłem.~Mógłbym i śmiałbym to samo uczynić,~Gdyby kochanka 2164 Objas| chociażby za życia był śmiałego i dzikiego charakteru; przeciwnie, 2165 Giaur| katownia i głowy szaleństwo,~Śmiałość w zamiarach i w spełnieniu 2166 Aut | mniej teraz pochopni do śmiałych przedsięwzięć miłosnych 2167 Giaur| wzrokiem miota,~Gdy na nie oczy śmie zwrócić pustota.~Cofną się, 2168 Tlum | pochlebstwem odwieść, już groźbą i śmiechem odstraszyć od poszukiwania 2169 Giaur| tak też było — trupie jego śmiechy~Nie poczęte z serdecznej 2170 Tlum | dobrego humoru; walając się w śmieciach i wypluwając zęby, zawsze 2171 Giaur| rzadko uśmiechać się raczy,~Śmiejąc się, tylko urąga rozpaczy.~ 2172 Giaur| człowieka,~Nikt się nie śmieje, nie klnie, nie wyrzeka:~ 2173 Giaur| żadnych nie dostrzegłem.~Rysy, śmiertelną okryte ciemnotą,~Jeszcze 2174 Giaur| zastawia~Albo pierś wroga śmiertelnie zakrwawi;~Lecz gdy raz śmierci 2175 Objas| Symomu.~Simum, wiatr pustyni, śmiertelny wszystkiemu, co tchem swoim 2176 Giaur| o to nie pytaj,~Jeśli śmiesz, sam to odgadnij, wyczytaj,~ 2177 Giaur| góry patrząc na morza i smugi~Najpierwsza wita lądujące 2178 Giaur| smagłej bladość: czy to smutek?~Czy podróżnego utrudzenia 2179 Giaur| godzinach,~Gdym lubił dzielić smutki i wesela,~W mojej ojczyzny 2180 Giaur| umieszczone,~Skalane zbrodnią, smutkiem przetrawione.~Był to przybytek 2181 Giaur| zgryzoty ni troski,~Proch smutków krótkich, zwyczajnych w 2182 Objas| widział, musi pamiętać, jak smutne czyni wrażenie ta dziwna 2183 Giaur| łagodną,~Tak zimno piękną, tak smutnie pogodną!~Zda się w letargu 2184 Aut | poematu składają powieść o smutnych losach branki muzułmańskiej, 2185 Objas| Pamiętam też Mameluka ze Smyrny, który w tym igrzysku Turków 2186 Giaur| Siad nóżki bielszej niźli śniegi w górach,~Kiedy z rodzinnych 2187 Giaur| Żywiona czystym i świeżym gór śniegiem.~Tu często kupiec Grek staje 2188 Giaur| nurty ryczą pod pianami śniegu:~Tak się spotkały wrogów 2189 Giaur| jej szata długa,~Jej ręka śnieżna; patrz, jak na mnie mruga~ 2190 Giaur| powagą ona zwraca głowę~I śnieżne ramię, i piersi perłowe,~ 2191 Giaur| Tylko mi nie mów o snu przywidzeniach;~Nie, to, 2192 Tlum | zwierzęcej nieczułości, którą sofiści ochrzcili sceptycyzmem, 2193 Tlum | wieku. Przeszły wiek był sofistą, a więcnie znał różnicy 2194 Tlum | Ludzie Byrona gardzą taką sofisterią, czują, że winni, cierpią; 2195 Tlum | ruch umysłowy, dążący ku sofisterii, on jeden na drodze literatury 2196 Tlum | nie dał się zaspokoić taką sofistyczną kondemnatą myślenia i uczucia. 2197 Objas| chleb z podróżnym rozłamie i solą z nim podzieli się, już 2198 Giaur| Jak zbójcę budzi krzyk sowy złowrogi;~Znowu koniowi 2199 Giaur| raz zaczyna,~Z ojca krwią spada dziedzictwem na syna,~Sto 2200 Tlum | poety. Właśnie wtenczas spadała zasłona po pierwszym akcie 2201 Giaur| zewnątrz zadany!~Kto raz spadł z niebios, już się nic nie 2202 Giaur| janczarki odwiedli,~Ale trzech spadło pierwej, niźli zsiedli,~ 2203 Giaur| nie lęka,~Mniejsza, gdzie spadnie, wie, że wszędzie męka.~ ~ 2204 Giaur| ten śpi; ja wtenczas nie spałem,~Jak teraz nie śpię, i zapłakać 2205 Objas| prozą. Żałuję, że niewiele spamiętałem ułamków oryginału; porobiłem 2206 Objas| rzeczywiście pochodzą od Spartanów? — wiele o tym pisali uczeni.~ 2207 Giaur| Śmiałość w zamiarach i w spełnieniu męstwo,~Pierś chciwa zemsty, 2208 Giaur| padł ofiarą zdrady,~Jam spełnił swoje, zemścił się nad tobą.~ 2209 Giaur| się proroctwo tak na mnie spełniło.~Powiedz, że chociaż w tym 2210 Giaur| konia lecącego czwałem.~ ~Spiął ostrogami, wbiegł na wierzch 2211 Giaur| nie spałem,~Jak teraz nie śpię, i zapłakać chciałem,~Ale 2212 Giaur| kosztowny.~Może do portu śpieszysz dla noclegu? —~Jestem przewoźnik — 2213 Giaur| siedząc obok odaliski,~I śpiew jej milsze zdawał się mieć 2214 Objas| greckich, przy jego dźwięku śpiewają i tańczą.~Kto na śmiertelnym 2215 Giaur| objęciu,~Piastunka woda śpiewała dziecięciu.~Hassan młodzieniec 2216 Giaur| nieszpór skończy,~Słucha śpiewania, lecz głosu nie łączy.~Patrz! 2217 Objas| mojej bytności w Grecji śpiewano pieśni o Frozynie, najpiękniejszej 2218 Giaur| szerzy,~Przywykłej tylko do śpiewów pasterzy!~Liczba niewielka, 2219 Giaur| krainę rodzinną,~Powinowatych spijać krew niewinną.~Tam, na rodzeństwo 2220 Giaur| żmije~Wyrwawszy z głowy splotła mu na skronie;~Bo ten kalajor, 2221 Giaur| kochanków, mocne twe sploty,~Gdy się ściskacie podzielać 2222 Giaur| miłości ramiona,~Gdy w nich spoczywa piękność ulubiona,~Jako 2223 Giaur| Prorok twej głowy nie wyrwie spode mnie.~Allacha wolał, wiatr 2224 Tlum | francuski Hiob, w największym spodleniu moralnym nie traci dobrego 2225 Giaur| moja, jak się ty zmieniła!~Spojrzałaś tylko, słowa nie wyrzekłaś,~ 2226 Giaur| zdziwieni~I wnet uczują ten urok spojrzenia~Wymowny, trudny do wypowiedzenia,~ 2227 Giaur| góry, nim konia nawrócił,~Spojrzenie straszne, jak ostatnie, 2228 Giaur| mężczyzna? —~Niech na nie spojrzy sam mufty, a wyzna,~Że nieśmiertelność 2229 Giaur| Być wyrzuconym na brzegi spokojne,~W pustą zatokę i bez towarzyszy~ 2230 Giaur| morza~Szukać dla siebie spokojnego łoża,~Ach, przesuń mokrą 2231 Giaur| konia zsiąść nie raczy,~Spokojnie jedzie, z przodu obaczy~ 2232 Giaur| kielichem, z kindżałem,~Zawsze spokojność gnuśną pogardzałem.~Dziś 2233 Giaur| zwyczajnych w tym życiu;~Siwy, spokojny, jak byłeś w powiciu!~Przeraża 2234 Tlum | początek, porównywać z dziełami spółczesnymi i późniejszymi, należałoby 2235 Giaur| przeigrali chwile,~Lecąc po społu w niebezpieczeństw tyle,~ 2236 Giaur| wścieka.~Jeden mu został sposób wyjść z pożogów:~Ma żądło, 2237 Aut | niewierność ukaraną została sposobem tureckim, utopiona w morzu, 2238 Tlum | Uważano, że w dwojakim sposobie sceptycyzm ukazuje się na 2239 Objas| na tym świecie nie widzi, sposobu, wtenczas apeluje ciemiężyciela 2240 Giaur| niewidzialną rażą,~A wstępnym bojem spotkać się nie ważą.~ ~Sam Hassan 2241 Giaur| współwędrowce,~Gule, Afryty, spotkają cię w mroku.~I oni twego 2242 Giaur| tchórze.~Ze śmiercią nieraz spotkałem się z bliska;~Chętnie bym 2243 Giaur| pianami śniegu:~Tak się spotkały wrogów zgraje obie,~Losem 2244 Giaur| opoki~I tam ręcznego czekają spotkania,~Nie lubiąc służyć za cel 2245 Giaur| twarzy,~Bo złą jest wróżbą spotkanie zbrodniarzy.~I teraz strasznie 2246 Giaur| odbiera;~Ja śmierć bez trwogi spotykałem nieraz,~Gdym był szczęśliwy 2247 Giaur| Tyś dni twe przeżył, ojcze spowiedniku,~Licząc różańce, prawiąc 2248 Giaur| Nie chodził ani razu do spowiedzi,~Ani się kłania przed Bogarodzicą,~ 2249 Giaur| dokoła~Powietrze, ziemię i spragnione zioła.~ ~Jak było mile blaski 2250 Giaur| czasem dziki pies przybieźy,~Spragniony wyje na suchą fontannę;~ 2251 Giaur| Mamże kląć losom? —jam sprawca mej doli,~Ja chciałem cierpieć, 2252 Tlum | Może dlatego tylko nie sprawdziła się przepowiednia Walter— 2253 Giaur| Jeżeli zły duch czasem sobie sprawia~Człowieczą postać, on tak 2254 Giaur| Mogłem jej tylko małą ulgę sprawić,~Mogłem w ślad za nią jej 2255 Giaur| skonam, pogrzeb ubogi mnie sprawisz,~Krzyż tylko prosty na grobie 2256 Giaur| małe, i rozmów się z lwicą,~Spróbuj ukoić jej żałosne jęki:~ 2257 Giaur| wolny na pustyni.~Tu wesół spróżnia czaszę pełną wina,~Którym 2258 Giaur| utrudzenia skutek?~Odzież spryskana krwi świeżej kroplami:~Może 2259 Objas| żądłem zabija. Naturaliści sprzeczają się dotąd, czy owad popełnia 2260 Giaur| nadbrzeżnym ślaku,~Z cugiem spuszczonym, skrwawioną ostrogą,~Lecz 2261 Objas| pospolicie z metalu, często ze srebra, a u bogatych wyzłacane 2262 Giaur| upały,~Niegdyś, tryskając srebrnej rosy tęczę~I fantastyczne 2263 Giaur| odsłania~I kilka kaskad srebrzystych pochłania.~Wokoło ścieżki 2264 Giaur| pomiędzy opoki,~Tam, na sam środek najgłębszej zatoki. —~Teraz 2265 Giaur| ściskały się tęcze,~Jakby ich środkiem kamień przepadł do dna;~ 2266 Giaur| przepadł do dna;~Na koniec w środku wyszła bańka wodna —~Perłowe 2267 Giaur| usta dzieciobojcze,~Ale ssać muszą, dopóki się żarzy~ 2268 Giaur| laty wszystko, co ma ze mną stać się —~Śmiałem się — (wtenczas 2269 Giaur| Bismlllach! *~Tu już bezpiecznie, stąd już widać błonie;~Wkrótce 2270 Giaur| cały”.~Zbójcy wychodzą, stają na skał szczycie:~„Rzucaj 2271 Giaur| Nie masz rumaków na stajniach Hassana,~Komnata jego od 2272 Tlum | ludzkiego, przyszłego życia, stała mu zawsze przed oczyma. 2273 Giaur| poległdługo nad leżącym stałem~I duszy jego ujścia pilnowałem.~ 2274 Giaur| tych wyśmiewa, co w miłości stali,~Niech sobie cacek szuka 2275 Giaur| zostawi~Sławy, nadziei, że staną się zdolni~Rozerwać jarzmo 2276 Giaur| skałach dalekie wystrzały;~Starcia się łoskot i karabel dźwięki,~ 2277 Giaur| państwa~Z nowym towarem stare oszukaństwa;~W tym tylko 2278 Giaur| krew dawna, dotąd się nie starła,~Przelana dla tej, co dla 2279 Giaur| ślad muzy greckiej wieków starożytnych;~Gdy ludzie byli ziemi swojej 2280 Giaur| Podobnie piękność wabi starsze dzieci,~Tak bystro lata 2281 Giaur| przybył ze Wschodu~Tureckim statkiem od stron Carogrodu.~Żeby 2282 Giaur| Ilekroć na tym wierzchu skały stawa,~Grozi mu z dołu jakaś ręka 2283 Giaur| zagaszoną,~Łódź falą uczuć na step wyrzuconą,~Zwój pism zatarty — 2284 Giaur| Cieszy się pielgrzym, gdy w stepach odkryje~Ślady na piasku, 2285 Giaur| się rozkoszą,~Sierocej, stepem otoczonej dzikim,~Trawiącej 2286 Giaur| skalę się wiją.~Nad nimi sterczą w górę czarne szczyty,~Gdzie 2287 Giaur| bezpiecznego żeglownika stery.~Skoro miesięczna zabłyśnie 2288 Giaur| spada dziedzictwem na syna,~Sto razy wrogów zachwiana potęgą~ 2289 Giaur| wyje na suchą fontannę;~Stoją wód łoża z marmuru usłane,~ 2290 Giaur| niżeli ów łabędź samotny,~Stokroć mniej niźli nieszczęsna 2291 Giaur| Wszystkie od chwały do niewoli stopnie —~Dosyć jest wiedzieć, że 2292 Objas| a Nekir maczugą na dół strąca.~Przed tron Eblisa twą przeklętą 2293 Objas| tygrysa; drogmani pobledli od strachu, szczęściem wąs powoli opadł 2294 Giaur| którym żądza chciwie goni,~Straciło urok, gdy je mamy w dłoni —~ 2295 Giaur| granitu~Leżą bezładnie, strącone ze szczytu;~Czas je pospychał 2296 Giaur| I pod klasztorem pełzać strasząc jadem,~Niż być wskazanym 2297 Giaur| Liczba niewielka, lecz bitwa straszliwa,~Nikt przebaczenia nie daje, 2298 Giaur| spotkanie zbrodniarzy.~I teraz strasznie wygląda ten człowiek,~Jak 2299 Giaur| Ale Hassana oczy i rozkazy~Straszniejsze niźli nieprzyjaciół razy,~ 2300 Objas| apeluje ciemiężyciela na sąd straszny. Odpłacisz ty, woła, na 2301 Objas| i mnóstwo o nich prawią strasznych powieści.~Jak się ten zowie 2302 Giaur| upadł na męstwie~W długim i strasznym żywota męczeństwie,~Sam 2303 Giaur| Nie dbam o zdobycz lub stratę wawrzynu,~To innych dzieło; 2304 Giaur| dworcu służy,~Jak orszak i straż pojedzie za panem;~Każdy 2305 Giaur| Niewierni pańskich haremów strażnicy.~Lecz inni głoszą, że gdy 2306 Giaur| gniazdo niedoperzy,~Zamiast strażnika puszczyk krzyczy z wieży.~ 2307 Giaur| Zgroza siedzi przed bramą na straży,~Sam fakir do wrót zbliżyć 2308 Giaur| rumaku.~Któż ten dowódca? — strój nosi albański,~Ale miecz 2309 Giaur| Wschodu~Tureckim statkiem od stron Carogrodu.~Żeby był Turkiem, 2310 Giaur| nazywał, w jakiej świata stronie~Jego ojczyzna; ostatnie 2311 Tlum | grzmotem wojny europejskiej. Stronnictwa osłabione wzajemnym mordem 2312 Giaur| zapewne już blisko.~Matka stroskana zstępuje i bieży~Do swych 2313 Giaur| czy się lenił?~Czy konie strudził? czy serce odmienił?~Skarga 2314 Giaur| latał niszcząc i lejąc krwi strugi,~Alem się uczył kochać od 2315 Giaur| Nie widać twarzy — znikła strusia kita,~Na chwilę grzmiące 2316 Giaur| Słyszy szczęk mieczów, strzały nad opoką~I widzi Turka 2317 Giaur| okolicznych odbija wierzchołki~Strzegące brzegów, z którymi łagodnie~ 2318 Giaur| broni; rozbójników zgraja~Strzela wzdłuż drogi, z przodu się 2319 Giaur| lubiąc służyć za cel do strzelania~Wrogom, co bronią niewidzialną 2320 Objas| każdej tofaiki.~Tofaika, strzelba turecka.~Bo dziś zachodzi 2321 Giaur| Pódź do jaskini, gdy strzelcy wychwycą~Z gniazda lwię 2322 Giaur| zatoczył~I patrzy z góry, na strzemionach staje —~Czegóż on patrzy, 2323 Giaur| Ślubu nie zrobił, więc nie strzyże głowy~I nosi włosy jak człowiek 2324 Giaur| straszy widzów, i serca im studzi,~I z oczu trupa wpada w 2325 Giaur| Tak piękna jak ty nie była stworzona,~A jeśli jest gdzie, już 2326 Giaur| odpusty,~I modliłbym się stygnącymi usty.~ ~Pódź do jaskini, 2327 Objas| czytelnik je rozezna po stylu, ubogim w obrazy orientalne.~ 2328 Giaur| przyjmuję łzę politowania,~Suche me oko już łez nie wyleje!~ ~ 2329 Objas| uczepię się do poły twoich sukien. Widziałem nieraz, że ciemiężyciel, 2330 Objas| Mahometa, mają prawo nosić suknie zielonego koloru.~„Ho! kto 2331 Objas| Przylądek Kolonna, zwany niegdyś Sunium.~Błyszczy się róża, sułtanka 2332 Giaur| tylko w tym posępnym oku~Świadectwo zbrodni i pieczęć wyroku;~ 2333 Giaur| śmiertelne przyzywam na świadki,~Że ciebie dotąd kocham, 2334 Giaur| chucią i rozbojem.~Czyż kraje światła na nowo ogarnie~Noc namiętności 2335 Giaur| nosi włosy jak człowiek światowy.~Kapicę przywdział jako 2336 Giaur| Twarzy nie zwracał, gdy na świątyń dachu~Słyszał wołanie: „ 2337 Tlum | zupełną moralną ciemność i, świecąc na dnie sumnienia, tym wyraźniej 2338 Giaur| powstała — odżyła,~Białą, świecącą obwiana symarą,~Jak widzę 2339 Giaur| przez obłok zachodni —~Ona świeciła jaśniej i łagodniej.~Dziś 2340 Giaur| Bajram? po co czekać~Naszego święta lub przed nim uciekać? —~ 2341 Giaur| zdjęty~Staje i patrzy na święte obrzędy;~Lecz gdy się ozwał 2342 Giaur| między wiernymi~Przykładniej świętej nie nawiedził ziemi,~Nikt 2343 Giaur| wzajemnie co dzień jej użycza~Świetnych kolorów swojego oblicza.~ 2344 Objas| turecki; Bajramwielkie święto, które obchodzą na kształt 2345 Giaur| przeszłe błędów lata.~Tylko że świętych obrazów się lęka,~Przed 2346 Giaur| Nim zajdzie słońce, będą świeże trupy.~U spodu rzeka, która 2347 Giaur| skutek?~Odzież spryskana krwi świeżej kroplami:~Może poranił konia 2348 Giaur| bokach piana,~Jak gdyby świeżo z morza zszumowana.~Wieczór 2349 Giaur| dłoni —~A gdy wdzięk barwy i świeżość przeminie,~Rzucim, niech 2350 Giaur| niebezpieczeństwa,~Kwitnie świeżością wiecznego panieństwa.~Balsamy, 2351 Giaur| uchem ołów niewidzialny świsnął,~Tatar przewodnik wyleciał 2352 Giaur| każde z nich było~Kolebką swobód łub sławy mogiłą.~Arko potęgi! 2353 Giaur| zakrwawisz,~Czyli ofiarom swobodę zostawisz?~Motyl odartym 2354 Giaur| przechodniów ukaże~Groby swobodnych, wolności ołtarze.~ ~Długo 2355 Giaur| nikt nie zagrzebie~Ducha swobodychyba on sam siebie —~ 2356 Giaur| Majnotów *;~Chcą z barką swoją w cieniach się przewinąć~ 2357 Giaur| użycza~Świetnych kolorów swojego oblicza.~Tam, w polu tyle 2358 Giaur| Białą, świecącą obwiana symarą,~Jak widzę teraz, tam nad 2359 Objas| gniewu najeżył.~Zwyczajne symptoma gniewu u Turków. W roku 2360 Giaur| zbroczone!~„Pani, okropną twój syn pojął żonę,~Mnie oszczędziły 2361 Giaur| Samo wspomnienie o Maryi synie~Już obudzało złość w tym 2362 Giaur| wybawi,~Zginie, lecz tyle synom swym zostawi~Sławy, nadziei, 2363 Giaur| o zemstę wołają.~Dobyli szabel, na rumaków karkach~Na odwiedzionych 2364 Giaur| śmierć nie rozłączy.~ ~Z szablą po samą rękojeść uciętą,~ 2365 Giaur| gniewem gnane przeciw sobie;~Szable nad uchem grzmią, lecąc 2366 Ded | NIEMCEWICZOWI~w dowód głębokiego szacunku~powięca~TŁUMACZ~ ~ 2367 Objas| jego palamporu.~Palampor, szal, który noszą baszowie i 2368 Tlum | nie zimni egoiści albo szaleni fanatycy zakochani w swojej 2369 Giaur| Serca katownia i głowy szaleństwo,~Śmiałość w zamiarach i 2370 Giaur| widzę teraz, tam nad falą szarą,~Gwiazdę błyszczącą przez 2371 Giaur| głoszą, że gdy padł mrok szary,~Przy bladym świetle wschodzącej 2372 Giaur| ścianach się czepia~I szpary szarym całunem zasklepia.~W twierdzy 2373 Giaur| Lecz patrz! to ona! to jej szata długa,~Jej ręka śnieżna; 2374 Tlum | Szlegel nazwał go emisariuszem szatana, a wszyscy zgodzili się, 2375 Giaur| Wojsko aniołów zwalczyli szatani,~I cherubinów trony dziś 2376 Giaur| zawój rozcięty!~To syna szaty, całe krwią zbroczone!~„ 2377 Giaur| dziś w piekle złożysz jego szczątki,~Jak samobójstwa twojego 2378 Objas| chrześcijan i żydów.~Persowie szczególnie boją się owego mostu: „Jeżeli 2379 Tlum | moralny z ludźmi, którego szczegóły należą do biografii.~Zalśniony 2380 Giaur| przeklęstwa;~I na pniu wyschnie szczep twego rodzeństwa~Ostatnia 2381 Tlum | daje widzieć wszystkie jego szczerby i plamy.~Ludzie Byrona mają 2382 Objas| u bogatych wyzłacane lub szczerozłote.~Zapewne emir, bo w zielonym 2383 Giaur| wzgardy i niedoli~Już nigdy szczerze śmiać się nie dozwoli.~I 2384 Objas| drogmani pobledli od strachu, szczęściem wąs powoli opadł i obwisnął; 2385 Objas| pozdrawiają słowem: Urlarula — szczęśliwa droga, albo: [saban] hiresem, 2386 Giaur| Temistokles drugi?~ ~* * *~ ~Wyspy szczęśliwe! w każdej porze roku~Zarówno 2387 Aut | miłosnych i mniej w nich szczęśliwi. Zdarzenie, które jest treścią 2388 Giaur| W młodości latach, w szczęśliwych godzinach,~Gdym lubił dzielić 2389 Objas| Turka, wysławia naprzód jego szczodrotę, a potem męstwo.~I w srebrem 2390 Giaur| nieprzyjaciół razy,~I z garstki szczupłej, ale wiernej panu,~Żaden 2391 Giaur| Konał jak tygrys pokłuty od szczwaczy,~Lecz nie czuł tego, co 2392 Giaur| wychodzą, stają na skał szczycie:~„Rzucaj brońkrzyczą — 2393 Giaur| Natchnęły muzę do polotów szczytnych,~W ślad muzy greckiej wieków 2394 Giaur| Leżą bezładnie, strącone ze szczytu;~Czas je pospychał albo 2395 Giaur| nimi sterczą w górę czarne szczyty,~Gdzie sępy ostrzą dzioby 2396 Objas| powieściach wschodnich zowie się Szebczerag, pochodnią nocy, pucharem 2397 Giaur| wędrowiec~Napisy czytać szedł na mój grobowiec. —~* * *~ ~ 2398 Giaur| wodnych,~Słuchać muzyki tych szemrań łagodnych!~Tu często Hassan 2399 Giaur| Echo żałosne po dolinie szerzy,~Przywykłej tylko do śpiewów 2400 Giaur| patrzyła spod powiek.~ ~Sześć lat minęło, jak przybył 2401 Giaur| niewolników *,~Zmazani całą szkaradą, co brudzi,~Niewiele wyższych 2402 Giaur| szumna leje.~Rybacy mówiąszkaradne to dzieje,~Chciałem powiedzieć — 2403 Giaur| swych wnętrzności~Od tych szkaradnych, niespodzianych gości.~To 2404 Giaur| Wiecznym i świeżym błyszczy się szkarłatem,~Jakby granatów posypany 2405 Giaur| ujrzysz w końcu, jak szklana powłoka~Zamrozi, zaćmi ostatni 2406 Objas| wielu krajach, na przykład w Szkocji, ludzie, którzy mają 2407 Tlum | apoteozę zbrodni; Fryderyk Szlegel nazwał go emisariuszem szatana, 2408 Giaur| poleciał — śladem jego biegu~Szły mimowolnie oczy me wzdłuż 2409 Giaur| jasnych purpurą i zlotem~Znad szmaragdowej Kaszemiru błoni~Wzlatuje, 2410 Giaur| się mieć tony,~Gdy był do szmeru kaskad nastrojony.~Lecz 2411 Giaur| na ścianach się czepia~I szpary szarym całunem zasklepia.~ 2412 Giaur| rysów nie pozgładzał,~Tylko szpetnymi piękne poprzegradzal;~Jeszcze 2413 Giaur| niebieskie ni ziemskie — sztańskie!~ ~* * *~ ~Serce zbyt czułe — 2414 Giaur| będzie!~Tak ogień uczuć i sztuka kobieca~Najtwardsze serca 2415 Giaur| ten samy;~A potem wedle sztukmistrza rozkazów~Służy do dania 2416 Giaur| ducha.~Potem niech wyje szturm, niech morze bucha.~ ~* * *~ ~ 2417 Giaur| przechodzień;~Lecz wieża, legła w szturmie albo w burzy,~Co się czarnymi 2418 Objas| atagany.~Atagan jest to długi sztylet, który Turcy obok pistoletów 2419 Objas| postać, człowieka przebitego sztyletem wyraża boleść i tchnie dzikością.~ 2420 Giaur| prawda, że ty wyszłaś z morza~Szukać dla siebie spokojnego łoża,~ 2421 Giaur| tego, co czujęrozpaczy!~Szukałem w licu sinem, krwią nabiegłem,~ 2422 Giaur| ogrodzie~I nie wróciłaszukano daremnie.~Mówią, że z Giaurem 2423 Giaur| kolące.~Lecz choć wiatr szumi, choć się nieba chmurzą,~ 2424 Giaur| morze~I że się nad nią fala szumna leje.~Rybacy mówią — szkaradne 2425 Giaur| brzegu,~A chociaż z taką szybkością prześcignął,~Choć jak latawiec 2426 Giaur| chwilowy prześliźnie~I złamie szyby na modrej płaszczyźnie,~ 2427 Giaur| Opodal konni ciasną jamy szyją~Po krętej ścieżce na skalę 2428 Giaur| upodlenie ducha~Ugina wolnych szyję do łańcucha.~ ~* * *~ ~Mieszkańcy 2429 Giaur| gładka jak zwierciadło.~I tajemnica usnęła w topieli —~Genijuszowie 2430 Giaur| chwyta~I myśl pogrąża w dumy tajemnicze.~Tu szklane morza cichego 2431 Giaur| że z Giaurem zeszła się tajemnie,~Wsiadła z nim na koń za 2432 Giaur| gwiazda świeci słabiej i tajemniej,~Jutro wieczorem wnidzie 2433 Giaur| pomoże nic w mojej chorobie,~Tajnie mej duszy sam w milczeniu 2434 Giaur| męczeństwo~Było dla myśli mych takim straszydłem,~Że w końcu 2435 Giaur| lękam się kary,~Wróg mój był także wrogiem twojej wiary.~Samo 2436 Objas| jego dźwięku śpiewają i tańczą.~Kto na śmiertelnym oglądał 2437 Giaur| ślubnym objuczony darem.~Tatara mile przyjmę i nagrodzę~ 2438 Objas| śmiertelny wszystkiemu, co tchem swoim owionie. Poeci wschodni 2439 Giaur| ciemnotą,~Jeszcze wściekłością tchnęłynie zgryzotą.~Cóż bym 2440 Objas| sztyletem wyraża boleść i tchnie dzikością.~Niewolnigorzej — 2441 Giaur| poziera,~Nędzarz jej pragnie, tchórz się jej wydziera.~Kto mi 2442 Giaur| dawni głupcy lub dzisiejsi tchórze.~Ze śmiercią nieraz spotkałem 2443 Giaur| Cień był w objęciu bez tchu i bez życia,~Sercem nie 2444 Aut | Kraj ten stał się naówczas teatrem okrucieństw, których przykład 2445 Tlum | O wpływie Byrona na całą tegoczesną literaturę przekonywają 2446 Giaur| odwracasz oczy pełne trwogi;~I tegom dożył! żem stal się straszydłem,~ 2447 Objas| Janiny. Basza rozkazał je tejże nocy pochwycić, wsadzić 2448 Objas| wykładacze Koranu, wykręciwszy tekst Proroka, nie przyznają kobietom 2449 Giaur| szczęśliwy w miłości — dość na tem.~A przecież często żałuję2450 Giaur| się fale~Przy grobowcowej Temistokla skale,~Która wyniosłym niebo 2451 Giaur| łodzie.~Kiedyż się zjawi Temistokles drugi?~ ~* * *~ ~Wyspy szczęśliwe! 2452 Objas| jest to pocisk na końcu tępy. Jezdni muzułmańscy rzucają 2453 Giaur| Powiedz: ten wąwóz — czy nie Termopile?—~Ty, z duchów orlich wyrodzony 2454 Giaur| niemi,~Niż ciężką włóczyć tęsknotę po ziemi.~Nigdy mój umysł 2455 Giaur| wiatr puścił wodze,~Kopyt tętenty jak grzmoty po grzmotach~ 2456 Giaur| skromna, królowa ogrodów,~Nie tknięta wichrem, nie zwiędła od 2457 Giaur| Iskra niebieska, która dotąd tleje,~Lecz już swej miłej ziemi 2458 Giaur| trony dziś przywłaszcza~Tłum, który piekieł wyzionęła 2459 Tlum | PRZEMOWA TŁUMACZAO wpływie Byrona na całą 2460 Giaur| pomstę zawołał.~Poznał mnie w tłumie, lecieliśmy cwałem,~On poległ — 2461 Giaur| wzdrygnieniem, że robactwo toczy~Odżyłe jego oblicze i oczy,~ 2462 Objas| błysk widać każdej tofaiki.~Tofaika, strzelba turecka.~Bo dziś 2463 Giaur| już uśpił fale morskich toni,~Ale nie serce tej dzikiej 2464 Giaur| Ciężko plusnęło — i powoli tonie —~Rozstąpiły się wkoło szklane 2465 Giaur| jej milsze zdawał się mieć tony,~Gdy był do szmeru kaskad 2466 Giaur| wygoi,~To żądło więzień topi w głowie swojej.~Podobnie 2467 Giaur| zwierciadło.~I tajemnica usnęła w topieli —~Genijuszowie morscy 2468 Giaur| sąsiednie państwa~Z nowym towarem stare oszukaństwa;~W tym 2469 Giaur| Emirze, widzę, że wieziesz towary;~Widzę, że wór twój jest 2470 Tlum | z sercem nie może żyć w towarzystwie, że musi uciec od świata 2471 Giaur| spokojne,~W pustą zatokę i bez towarzyszy~Późnego zgonu czekać w wiecznej 2472 Tlum | największym spodleniu moralnym nie traci dobrego humoru; walając 2473 Tlum | trudnościami dogmatów i tradycyj, klął i dąsał się jak tytan 2474 Aut | Wenecjanin. Zdarzenia podobne trafiały się dawniej często na Wschodzie; 2475 Objas| z konia, bardzo silnie i trafnie; jest to ich ulubiona zabawa; 2476 Giaur| Cóż on czuł wtenczas, gdy trapiące duszę~Wszystkie od razu 2477 Giaur| stepem otoczonej dzikim,~Trawiącej czucia nie dzielone z nikim.~ 2478 Giaur| fale,~Niźli żyć gnijąc po trochu na skale.~ ~* * *~ ~„Tyś 2479 Giaur| zwalczyli szatani,~I cherubinów trony dziś przywłaszcza~Tłum, 2480 Giaur| sam nie znając zgryzoty ni troski,~Proch smutków krótkich, 2481 Giaur| wyostrzył na wrogów,~Które trucizną pewną rany poi,~Jeden ból 2482 Giaur| z daleka ominąć;~Choć im trud dzienny osłabił ramiona,~ 2483 Giaur| szczęście samo do zniesienia trudne!~Serce w cierpieniach gdy 2484 Aut | okrucieństw, których przykład trudno znaleźć, nawet w dziejach 2485 Tlum | pasował się ze wszystkimi trudnościami dogmatów i tradycyj, klął 2486 Giaur| urok spojrzenia~Wymowny, trudny do wypowiedzenia,~Cechę 2487 Giaur| zaraz po skonaniu,~Ostatni trudów i bólów jestestwa;~Nim śmierć 2488 Giaur| piękniejszej ozdoby dla trumny~Jak łza żałosna brata kochanego.~ 2489 Giaur| zostaniesz na ziemi upiorem *~I trup twój, z grobu wyłażąc wieczorem,~ 2490 Giaur| serca im studzi,~I z oczu trupa wpada w serca ludzi —~Gdyby 2491 Giaur| chorowita krasa,~Która na trupich licach nie zagasa,~Ostatni 2492 Giaur| dozwoli.~I tak też byłotrupie jego śmiechy~Nie poczęte 2493 Giaur| zajdzie słońce, będą świeże trupy.~U spodu rzeka, która w 2494 Objas| wystrzałem z harmaty; potem trwają całą noc iluminacje meczetów 2495 Giaur| Pochlebiać chciały, upadają z trwogą.~ ~Jak była oczom piękną 2496 Giaur| z serca mego wroga.~Nie trwóż się, księże, nie wznoś rąk 2497 Giaur| rozerwać uroku.~Przed nim wpół trwożny braciszek umyka,~Kiedy samego 2498 Giaur| wdzięcznie świeci,~To łowców trwoży, to nadzieją mami,~Gonią 2499 Giaur| wschodniego upały,~Niegdyś, tryskając srebrnej rosy tęczę~I fantastyczne 2500 Giaur| janczarki odwiedli,~Ale trzech spadło pierwej, niźli zsiedli,~ 2501 Objas| wyznacza im na przytułek trzecią część raju. Wszakże niektórzy


1809-gazel | gdyby-mitol | mlodo-perso | pewna-ruina | ruiny-trzec | trzep-zacho | zachw-zza

Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License