1809-gazel | gdyby-mitol | mlodo-perso | pewna-ruina | ruiny-trzec | trzep-zacho | zachw-zza
Part
2502 Giaur| ptaszek, gdy go wąż urzecze,~Trzepioce skrzydłem, ale nie uciecze,~
2503 Giaur| pochlebstwem pijani~Zwykli się trzeźwić, zwykli drżeć tyrani.~Kto
2504 Giaur| jedną tylko biorą.~Niechaj trzpiot z licznych miłostek się
2505 Giaur| nie puszczając broni;~Obok turbana, którego zawoje~Miecz Giaura
2506 Giaur| bliżej — Turcy — już widzę turbany~I w srebrem kutych pochwach
2507 Objas| tofaiki.~Tofaika, strzelba turecka.~Bo dziś zachodzi słońce
2508 Objas| Ramazan jest to wielki post turecki; Bajram — wielkie święto,
2509 Objas| niewolników.~Ateny za panowania tureckiego były własnością Kiziar—agi,
2510 Giaur| błysnąwszy uciekło,~Zgadłem, że Turek takiego człowieka~Powinien
2511 Objas| przykłady tych cnót między Turkami. Zwyczajnie, jeżeli kto
2512 Giaur| stron Carogrodu.~Żeby był Turkiem, z twarzy się nie zdaje,~
2513 Giaur| chrześcijan zadana~Jest Turkom kluczem rajskiego ogrójca,~
2514 Giaur| rozpaczą wałek nie wytrzyma;~A twarde serce gdy miłość skaleczy,~
2515 Giaur| ciosom,~Barkami na wznak, twarzą ku niebiosom,~Tak leżał
2516 Giaur| szarym całunem zasklepia.~W twierdzy Hassana nie widać żołnierzy,~
2517 Giaur| grobowce;~A tam upiory, twoi współwędrowce,~Gule, Afryty,
2518 Giaur| namiętne bolę~Gorzały długo na twym smagłym czole.~Złe oko twoje
2519 Giaur| ujścia pilnowałem.~Konał jak tygrys pokłuty od szczwaczy,~Lecz
2520 Objas| baszy najeżyły się jak u tygrysa; drogmani pobledli od strachu,
2521 Giaur| sławny.~Daremnie Wolność tylekroć zaklina,~Aby skruszyli jarzmo
2522 Giaur| przodu się zaczaja,~I z tyłu słychać z janczarek łoskotu,~
2523 Tlum | wytłumaczyć się, a raczej wygadać. Typem przeszłego wieku jest Panglos*
2524 Giaur| ojczyzna rozkoszy,~Tak brzydki tyran, co go dziś pustoszy!~ ~
2525 Giaur| się trzeźwić, zwykli drżeć tyrani.~Kto z was ojczyzny z więzów
2526 Giaur| niewidomie wladnie,~Że jej tyraństwa nikt zrazu nie zgadnie!~ ~
2527 Tlum | tradycyj, klął i dąsał się jak tytan Prometeusz, którego cień
2528 Objas| OBJAŚNIENIA POETY~[Do tytułu:]~Giaur, niewierny; tak
2529 Giaur| kto jesteś? co znaczy~Twój ubiór obcy — i twój wzrok rozpaczy?~
2530 Objas| pana.~Ludzkość i litość dla ubogich nakazana jest Koranem muzułmanom.
2531 Objas| czytelnik je rozezna po stylu, ubogim w obrazy orientalne.~Objaśnienia
2532 Giaur| Kochałem, ojcze — o, nie — ubóstwiałem —~Lecz to są słowa, słowo
2533 Giaur| mojej pamięci.~I długo w uchu huk kopyt słyszałem~Czarnego
2534 Tlum | wziął na kagańce. Wszystko ucichło. Był to czas dziwnego otrętwienia;
2535 Giaur| kita,~Na chwilę grzmiące ucichły kopyta.~Raz tylko wstrzymał
2536 Giaur| innych,~Ja mu nie zajrzę tych uciech dziecinnych.~Lecz u mnie
2537 Giaur| mieście wre teraz Bajramu uciecha;~Tu, choć nie dojdą ni wystrzałów
2538 Giaur| są poczęte z serdecznej uciechy.~Okropne lica! jakież być
2539 Giaur| Trzepioce skrzydłem, ale nie uciecze,~Tak widz ujęty w sidła
2540 Giaur| Giaur jak cień przeminął.~Uciekł? czy zginął? czy sam tylko
2541 Giaur| skłoni:~Z marmurów woda uciekła chłodząca,~Z serca Hassana
2542 Giaur| Byłaś tak blisko i z rąk mi uciekłaś!~Lecz choć tak zimna, tak
2543 Giaur| między końskie boki;~Inni uciekli pod ścianę opoki~I tam ręcznego
2544 Giaur| Choć jak meteor błysnąwszy uciekło,~Zgadłem, że Turek takiego
2545 Giaur| szablą po samą rękojeść uciętą,~Krwią opryskaną i mocno
2546 Objas| Spartanów? — wiele o tym pisali uczeni.~Przecież błysk widać każdej
2547 Objas| tam ci podstawię nogę albo uczepię się do poły twoich sukien.
2548 Giaur| życie nie doznawszy nudy;~Na ucztach, w bojach, z kielichem,
2549 Tlum | sofistyczną kondemnatą myślenia i uczucia. Wielka zagadka świata,
2550 Giaur| widzowie zdziwieni~I wnet uczują ten urok spojrzenia~Wymowny,
2551 Giaur| kierował mieczem; jej morderca~Uczuł raz pierwszy, co to jest
2552 Giaur| było nieraz ludzi dumnych~Uczyć przykładem ptaków bezrozumnych!~
2553 Giaur| lejąc krwi strugi,~Alem się uczył kochać od gołębia,~Umrę
2554 Giaur| Mógłbym i śmiałbym to samo uczynić,~Gdyby kochanka śmiała mi
2555 Giaur| oceanu~I pysznie skrzydłem uderza po fali,~Skoro dostrzeże
2556 Giaur| Niech leżą zwite; wiosłami uderzaj~I szybko, cicho podnad brzegiem
2557 Giaur| patrz na niego — w dzwonek uderzono,~Wszyscy uklękli, sakrament
2558 Giaur| wkoło wzrokiem ognistym uderzył.~„Choć wrogi wkoło, choć
2559 Giaur| Balsamy, których niebo jej udziela,~W wonnych kadzidłach ku
2560 Giaur| własne tylko upodlenie ducha~Ugina wolnych szyję do łańcucha.~ ~* * *~ ~
2561 Giaur| stronę,~Nie powitane i nie ugoszczone;~Pałac, gościna wiernego
2562 Giaur| Krwią opryskaną i mocno ujętą~W sinej, od ciała odrąbanej
2563 Giaur| ale nie uciecze,~Tak widz ujęty w sidła jego wzroku~Chce
2564 Giaur| rumieniec na twarzy;~Aż ujrzysz w końcu, jak szklana powłoka~
2565 Giaur| leżącym stałem~I duszy jego ujścia pilnowałem.~Konał jak tygrys
2566 Aut | muzułmańskiej, która za niewierność ukaraną została sposobem tureckim,
2567 Giaur| muza oczom przechodniów ukaże~Groby swobodnych, wolności
2568 Tlum | dwojakim sposobie sceptycyzm ukazuje się na świecie: raz jako
2569 Giaur| rozmów się z lwicą,~Spróbuj ukoić jej żałosne jęki:~Mojej
2570 Giaur| źrenica ponura,~Czasem z ukosa błyskawice ciśnie~I całą
2571 Giaur| całe siedzi zamknięty w ukryciu.~Nie wiem o jego przygodach
2572 Giaur| zakrwawi;~Lecz gdy raz śmierci ukuto narzędzie,~Ten, kto je ostrzy,
2573 Aut | PRZEMOWA AUTORA~Rozerwane ułamki niniejszego poematu składają
2574 Objas| że niewiele spamiętałem ułamków oryginału; porobiłem różne
2575 Giaur| myli ich czaty,~Wreście uleci— i niknąc w obłoku~Zostawia
2576 Giaur| rany nigdy już czas nie uleczy.~Jako rodzimy kruszec od
2577 Aut | czasów, kiedy Wyspy Jońskie ulegały panowaniu Rzeczypospolitej
2578 Giaur| raz nagięte, zmianom nie ulegnie~I pierwej pęknie, niźli
2579 Giaur| zbawić,~Mogłem jej tylko małą ulgę sprawić,~Mogłem w ślad za
2580 Giaur| Niestety, marę objąłem ulotną!~Ręce opadły na mą pierś
2581 Tlum | napisano, że z nich można by ułożyć małą bibliotekę; nie myślimy
2582 Objas| słychać dźwięki gitary. Ulubiony to instrument majtków greckich,
2583 Giaur| zbrodniach szuka męczarniom ulżenia,~A zwiększa tylko winy i
2584 Giaur| żałosne jęki:~Mojej nie ulżysz, nie rozdrażniaj męki. —~ ~* * *~ ~
2585 Giaur| swoje wyższość i pokazać umie.~A jako ptaszek, gdy go
2586 Giaur| płomieniste zdroje.~Nie umiem nucić w żałosnych piosenkach~
2587 Giaur| śmiertelnym powiewem~Cyprys* umiera, choć jest śmierci drzewem,~
2588 Giaur| Dary, niestety, zbyt źle umieszczone,~Skalane zbrodnią, smutkiem
2589 Giaur| GIAUR~ ~Umilkły wiatry, ciche lśnią się
2590 Giaur| nim wpół trwożny braciszek umyka,~Kiedy samego przypadkiem
2591 Giaur| tęsknotę po ziemi.~Nigdy mój umysł nie upadł na męstwie~W długim
2592 Tlum | ówczesne noszą cechę trwogi umysłowej i moralnego upadku. Są to
2593 Tlum | powiedzieć można, że ruch umysłowy, dążący ku sofisterii, on
2594 Giaur| groty dla nich ciosane umyśnie;~Dziś morski zbójca w te
2595 Giaur| mogą,~Pochlebiać chciały, upadają z trwogą.~ ~Jak była oczom
2596 Giaur| nieszczęściem łzy leje,~Nad sióstr upadkiem — tylko się zaśmieje.~ ~ ~* * *~ ~
2597 Tlum | trwogi umysłowej i moralnego upadku. Są to niby rozmowy winowajców
2598 Giaur| ziemi.~Nigdy mój umysł nie upadł na męstwie~W długim i strasznym
2599 Giaur| zwykł popasać nawet w czas upału.~Nie przysłał darów ślubnych —
2600 Giaur| Spotkawszy widmo, brzydsze od upiorów.~ ~* * *~ ~ ~— — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —~
2601 Giaur| siebie —~Bo własne tylko upodlenie ducha~Ugina wolnych szyję
2602 Giaur| wdzięków, za taką obfitość~Uprasza tylko człowieka o — litość.~
2603 Giaur| raczy,~Śmiejąc się, tylko urąga rozpaczy.~Poruszy usta i
2604 Objas| Chrześcijan pozdrawiają słowem: Urlarula — szczęśliwa droga, albo: [
2605 Giaur| Wielkość umysłu, zacność urodzenia,~Dary, niestety, zbyt źle
2606 Giaur| Chce i nie może rozerwać uroku.~Przed nim wpół trwożny
2607 Giaur| Wstępuje zwolna —już zjeżdża z urwiska~I wąwozami na dół się przeciska~
2608 Giaur| jako ptaszek, gdy go wąż urzecze,~Trzepioce skrzydłem, ale
2609 Objas| źrenice.~O złych oczach i urzekaniu złym okiem powszechna jest
2610 Giaur| oko twoje choć mnie nie urzekło,~Choć jak meteor błysnąwszy
2611 Giaur| Ale w jej oczach i w jej uściśnieniu~Tyle wyczytał miłości i
2612 Giaur| Stoją wód łoża z marmuru usłane,~Lecz owdowiałe — bo zdroje
2613 Giaur| katem;~Przeklną cię, twoje usłyszą przeklęstwa;~I na pniu wyschnie
2614 Giaur| wyszła krew gorąca.~Tu nie usłyszysz już głosu człowieka,~Nikt
2615 Giaur| dusza.~Jej wdzięk jest tylko uśmiech pozostały~Na chwilę w ustach,
2616 Giaur| grzechem.~Przecież zbyt rzadko uśmiechać się raczy,~Śmiejąc się,
2617 Giaur| swym wzrokiem i gorzkim uśmiechem~Zaraża wszystkich boleścią
2618 Giaur| Na falach drobnych, jak uśmiechu dołki,~Gór okolicznych odbija
2619 Giaur| zwierciadło.~I tajemnica usnęła w topieli —~Genijuszowie
2620 Giaur| zszumowana.~Wieczór już uśpił fale morskich toni,~Ale
2621 Tlum | rozwiązał sobie zagadnienia, nie uspokoił duszy; ależ mu brakło, równie
2622 Giaur| burza, oczu błyskawica,~Ust nieme drżenie, mieniące
2623 Giaur| uśmiech pozostały~Na chwilę w ustach, co ducha oddały,~A jej
2624 Tlum | osłabione wzajemnym mordem ustąpiły z placu boju; niedobitków
2625 Giaur| cały pomnik w bezludnej ustroni,~Gdzie Hassan zginął od
2626 Objas| spotyka je podróżny w dzikich ustroniach pomiędzy skałami; oznaczają
2627 Giaur| noclegiem,~Znajdując pokój w ustroniu głębokiem~Pewniej niż w
2628 Giaur| modliłbym się stygnącymi usty.~ ~Pódź do jaskini, gdy
2629 Giaur| zwycięski,~Że ledwie kilku uszło z wieścią klęski.~Za pas
2630 Giaur| nad nim i w Hassana lice~Utopił równie straszne dwie źrenice.~ ~„
2631 Aut | została sposobem tureckim, utopiona w morzu, i której zgonu
2632 Giaur| to smutek?~Czy podróżnego utrudzenia skutek?~Odzież spryskana
2633 Tlum | bo widzą na wszystkich utworach późniejszych barwę i piętno
2634 Objas| kilka godzin tylko. Godna uwagi, że człowiek zabity kulą
2635 Giaur| chwila się mieni.~Chcą ją uważać widzowie zdziwieni~I wnet
2636 Tlum | tych bereł dźwignąć mogła.~Uważano, że w dwojakim sposobie
2637 Giaur| Z pięknością, w jednej uwiędłą godzinie,~Czyż razem pokój
2638 Giaur| miał przed oczyma:~Ciało uwiędłe, duszę zagaszoną,~Łódź falą
2639 Giaur| nieszczęsna dziewczyna,~Którą uwiódłszy zdrajca — zapomina.~Nie,
2640 Giaur| Niebo wzajemnie co dzień jej użycza~Świetnych kolorów swojego
2641 Giaur| Umrę, lecz pierwej rozkoszy użyłem,~Niech co chce będzie —
2642 Objas| pokrzywdzonego; i sam nieraz używałem skutecznie podobnej groźby”
2643 Giaur| Kaszemiru błoni~Wzlatuje, dzieci wabiąc do pogoni,~I z ziół na zioła,
2644 Giaur| miał przed okiem,~I w nim wabiące hurysy dziewice,~Powiem:
2645 Tlum | wielkiego poety.~O zaletach i wadach dzieł jego tyle ksiąg napisano,
2646 Tlum | nie traci dobrego humoru; walając się w śmieciach i wypluwając
2647 Giaur| zgotowany temu,~Kto zginął walcząc przeciw niewiernemu.~ ~Lecz
2648 Giaur| piękność kochałem.~Lecz jam nie walczył dla oklasków gminu,~Nie
2649 Giaur| nie ma,~Długich z rozpaczą wałek nie wytrzyma;~A twarde serce
2650 Tlum | sprawdziła się przepowiednia Walter—Skota.~Nie był tedy Byron
2651 Giaur| Grecy! — nie mam litości nad wami.~Przecież z Grecyji wziąłem
2652 Objas| Wschodzie. Turcy zowią je wardulacha; Grecy równie ich się boją
2653 Giaur| jej głowy~Oderwiesz włosów warkocz bursztynowy;~Z tego warkocza
2654 Giaur| warkocz bursztynowy;~Z tego warkocza pukiel darowany~Może na
2655 Giaur| wszystkie głową wyniesiona,~I da warkoczom płynąć przez ramiona,~Włosem
2656 Giaur| Życia mojego żałować nie warto,~Żałuję życia, które jej
2657 Objas| ile było włosów w owych wąsach.~Poznałem czarne, złowrogie
2658 Giaur| rozkaz podróży;~Oddział wasalów, co mu w dworcu służy,~Jak
2659 Objas| wschodniej, jest to most tak wąski jak nitka pajęcza; na tym
2660 Objas| ze sławnej powieści Kalif Watek.~ ~
2661 Giaur| na chwilę,~Powiedz: ten wąwóz — czy nie Termopile?—~Ty,
2662 Giaur| już zjeżdża z urwiska~I wąwozami na dół się przeciska~Koń
2663 Giaur| dbam o zdobycz lub stratę wawrzynu,~To innych dzieło; niech
2664 Giaur| wstępnym bojem spotkać się nie ważą.~ ~Sam Hassan został; z
2665 Tlum | głęboko już zasypanej innymi, ważniejszymi polemikami.~Ale tłumacz
2666 Giaur| do wrót zbliżyć się nie waży,~Derwisz* ubogi nie przestąpi
2667 Giaur| czwałem.~ ~Spiął ostrogami, wbiegł na wierzch opoki~Ocieniającej
2668 Giaur| ognistych *.~Dusza z nich mówi! Wbrew słowom Proroka,~Że „postać
2669 Giaur| jak grzmoty po grzmotach~Wciąż budzą echa drzemiące po
2670 Giaur| pod cienie nadbrzeżne się wciska~Statek; rybacy poznali z
2671 Giaur| się janczarkach,~Na pół wciśnieni między końskie boki;~Inni
2672 Giaur| twarz na kształt pieczęci~Wciśnione czułem w głąb mojej pamięci.~
2673 Giaur| Lub rękę połóż na me serce wdowie;~Czy ciebie marą, czy duchem
2674 Giaur| zrobiono? —~Za łzy pociechy wdzięczen jestem tobie.~Ksiądz nie
2675 Giaur| lubych więzach i okrutnych wdziękach.~Jeśli krwi burza, oczu
2676 Giaur| samo dokoła wynika,~Za tyle wdzięków, za taką obfitość~Uprasza
2677 Giaur| zawsze ten samy;~A potem wedle sztukmistrza rozkazów~Służy
2678 Giaur| żadnych liter — nie chcę, by wędrowiec~Napisy czytać szedł na mój
2679 Aut | się kochanek jej, młody Wenecjanin. Zdarzenia podobne trafiały
2680 Aut | panowaniu Rzeczypospolitej Weneckiej, kiedy Arnauci, na chwilę
2681 Giaur| gminem —~Słychać, że uszła z Wenecyjaninem.~W dzień Ramazanu, gdy zapadło
2682 Giaur| wrażą,~Z czasem się głębiej werzną, lecz nie zmazą.~Tyś młody,
2683 Giaur| niewolnik, wolny na pustyni.~Tu wesół spróżnia czaszę pełną wina,~
2684 Giaur| wieku namiętnym,~Gdyśmy wesołe przeigrali chwile,~Lecąc
2685 Giaur| to nadzieją mami,~Gonią wesoło — łowy kończą łzami.~Lecz
2686 Giaur| Zbiera się dusza w ostatnie westchnienie.~Tu ją widziałem, ojcze,
2687 Giaur| czarną!~Ach! gdyby jeszcze weszła mi pogodnie,~Wiodła mnie
2688 Giaur| obwieści,~Ile się piekła wewnątrz ciebie zmieści.~ ~Lecz wprzód
2689 Giaur| cierpienia?~Ach! serce chore na wewnętrzne rany~Nie dba na żaden cios
2690 Giaur| ozdoby~Padł całun mojej wewnętrznej żałoby!~Resztę, kapłanie,
2691 Giaur| zdrajcę mej Leili”.~ ~Jak się wezbrana rzeka w morze leje~I morską
2692 Giaur| Zostań oświecać chorego wezgłowie,~Odchodząc weźmij z sobą
2693 Giaur| chorego wezgłowie,~Odchodząc weźmij z sobą mego ducha.~Potem
2694 Giaur| wodne obręcze~W mniejsze i węższe ściskały się tęcze,~Jakby
2695 Objas| pajęczym ma być drugi, jeszcze węższy, dla chrześcijan i żydów.~
2696 Giaur| nie miał czasu.~Raz tylko wezwać Mahometa zdołał,~Raz tylko
2697 Giaur| polu tyle jest kwiecia dla wianków,~Tam, w lasach tyle cienia
2698 Giaur| przeczucie.~Chociażbym przyjął wiarę objawioną,~Czy ty odrobisz,
2699 Giaur| GIAUR~ ~Umilkły wiatry, ciche lśnią się fale~Przy
2700 Tlum | mimowolnie z rodzajem ludzkim wiąże, które nie pozwala im pogrążyć
2701 Giaur| skryją się otworów~Spotkawszy widmo, brzydsze od upiorów.~ ~* * *~ ~ ~— — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —~
2702 Giaur| skrzydłem, ale nie uciecze,~Tak widz ujęty w sidła jego wzroku~
2703 Tlum | co dzień czytelnicy, bo widzą na wszystkich utworach późniejszych
2704 Giaur| świetle wschodzącej Fingary *~Widziano Giaura na czarnym rumaku~
2705 Giaur| Genijuszowie morscy ją widzieli,~Lecz, drżąc z przestrachu
2706 Giaur| wieczna obojętność~I straszy widzów, i serca im studzi,~I z
2707 Giaur| się mieni.~Chcą ją uważać widzowie zdziwieni~I wnet uczują
2708 Giaur| noc Bajramu jadł w kiosku wieczerzę.~Tak powiadali czarni niewolnicy,~
2709 Giaur| namiętność,~Gdzie mieszka zimna, wieczna obojętność~I straszy widzów,
2710 Giaur| Hassanowi!~Przekleństwo wieczne zabójcy Giaurowi!” —~ ~ ~* * *~ ~
2711 Giaur| niebezpieczeństwa,~Kwitnie świeżością wiecznego panieństwa.~Balsamy, których
2712 Giaur| błyskają ku niemu jak słońcem,~Wiecznie pogodnem i nie zachodzącem.~
2713 Giaur| Ona dla myśli jest całą wiecznością.~Bo nieskończone, niezmierne
2714 Giaur| przeklętą duszę *.~Tam ogień, wiecznych męczarni narzędzie,~Ciało
2715 Giaur| obliczu cudowny rumieniec~Wiecznym i świeżym błyszczy się szkarłatem,~
2716 Giaur| Na łąkach błyszczy już wieczorna rosa,~Już ku wschodowi ciemnieją
2717 Giaur| niewoli stopnie —~Dosyć jest wiedzieć, że nikt nie zagrzebie~Ducha
2718 Giaur| Tak żeby o nim ludzie nie wiedzieli.~ ~Często on marzy, bezprzytomnie
2719 Giaur| jak wicher Symomu *,~Co wieje bożym obciążony gniewem~
2720 Giaur| Grecyja jest księgą,~W której wiekami stoi wypisano,~Że klęska
2721 Giaur| grobowce i pomniki zwala,~Większe pomniki zostały nad niemi,~
2722 Giaur| polu słychać brzęk dzwonków wielbłąda~Matka w ogrodzie z altany
2723 Objas| podług muzułmanów, są to wielcy inkwizytorowie ciągnący
2724 Tlum | kondemnatą myślenia i uczucia. Wielka zagadka świata, zagadka
2725 Tlum | dziwnego otrętwienia; o tych wielkich pytaniach, które świat zaburzyły,
2726 Giaur| niech rzną się żołdacy~Dla wielkiej sławy lub nikczemnej płacy.~
2727 Giaur| badacz odgadnie z wejrzenia~Wielkość umysłu, zacność urodzenia,~
2728 Giaur| słońca,~Korona, duszę wokoło wieńcząca.~Wyznam, że moja miłość
2729 Giaur| ją pochował —~Mnie była wierną — jam go zamordował.~Choć
2730 Giaur| ugoszczone;~Pałac, gościna wiernego narodu,~Stał się jaskinią
2731 Giaur| z garstki szczupłej, ale wiernej panu,~Żaden nie rzucił swego
2732 Giaur| zruca żałoby,~Jeden, co wiernie opłakuje groby!~ ~* * *~ ~
2733 Giaur| Zacny Osmaniis*; nikt między wiernymi~Przykładniej świętej nie
2734 Objas| wschodnich prawią różne powieści wierszem i prozą. Żałuję, że niewiele
2735 Giaur| po kilku chwilach~Dojdą wierzchołka; już krzyczą: „Bismlllach! *~
2736 Giaur| Gór okolicznych odbija wierzchołki~Strzegące brzegów, z którymi
2737 Giaur| pacierzy, w skutek ich nie wierzę,~Silniejsza rozpacz niż
2738 Giaur| rozpostarła —~Nie — jam nie wierzył — ona nie umarła!~Ale on
2739 Giaur| Że ledwie kilku uszło z wieścią klęski.~Za pas dwa zatknął,
2740 Giaur| żałoby!~Resztę, kapłanie, wiesz z mojej powieści,~Wszystkie
2741 Giaur| proroków *,~Których słuch wieszczy śmierć przeczuwa w dali~
2742 Giaur| przyniesione miota,~Jakaż w tym wietrze wonią i pieszczota!~Tam,
2743 Giaur| wody wschodnie.~Jeśli się wietrzyk chwilowy prześliźnie~I złamie
2744 Giaur| zagląda przechodzień;~Lecz wieża, legła w szturmie albo w
2745 Giaur| żałosnych piosenkach~O lubych więzach i okrutnych wdziękach.~Jeśli
2746 Giaur| wszystkie wygoi,~To żądło więzień topi w głowie swojej.~Podobnie
2747 Tlum | winowajców zamkniętych w więzieniu, którzy wstydzą się wspominać
2748 Giaur| mocniej zwęża się i błyska,~I więźnia coraz gwałtowniej dociska,~
2749 Giaur| tyrani.~Kto z was ojczyzny z więzów nie wybawi,~Zginie, lecz
2750 Giaur| krętej ścieżce na skalę się wiją.~Nad nimi sterczą w górę
2751 Giaur| Gęsty i czarny bezładnie się wije,~Jakby Gorgona swe najbrzydsze
2752 Tlum | na świecie: raz jako mrok wilgotny i zimny, wróżący noc długą;
2753 Objas| grzesznika przekonają się o jego winach, wtenczas Monkir kosą ciągnie
2754 Giaur| się przeciska~Koń nic nie winien, koń pewnie'z ciężarem,~
2755 Tlum | sofisterią, czują, że są winni, cierpią; duma tylko nie
2756 Giaur| taka modlitwa pomaga,~Gdy winowajca za niewinnym blaga? —~Przed
2757 Tlum | upadku. Są to niby rozmowy winowajców zamkniętych w więzieniu,
2758 Giaur| ulżenia,~A zwiększa tylko winy i cierpienia?~Ach! serce
2759 Giaur| Hassana już rajskie dziewice~Wiodą w rozkoszy wiecznej okolice,~
2760 Giaur| jeszcze weszła mi pogodnie,~Wiodła mnie znowu, chociażby na
2761 Giaur| żagli,~Niech leżą zwite; wiosłami uderzaj~I szybko, cicho
2762 Giaur| barka przeciążona,~Silnie wiosłują, rudel krzywią w stronę,~
2763 Giaur| jest śmierci drzewem,~Choć wiosną nawet nie zruca żałoby,~
2764 Giaur| skrwawioną ostrogą,~Lecz nie wiózł panny ni pazia — ni kogo.~ ~* * *~ ~
2765 Objas| przejścia można by zastosować ów Wirgiliusza facilis descensus Averni.
2766 Giaur| rosy tęczę~I fantastyczne wirując obręcze,~Rozkosznym chłodem
2767 Giaur| ostre mosty Alsyratu *,~Wisiał nad piekła ognistym potokiem~
2768 Giaur| teraz może hurys czarnooka~Witać Hassana u bramy Proroka.~ ~
2769 Objas| iluminacje meczetów i wystrzały wiwatowe różnej broni.~Chyży jak
2770 Giaur| bez chmury.~ ~Już w gaj wjechali i po kilku chwilach~Dojdą
2771 Giaur| tak łagodnie, niewidomie wladnie,~Że jej tyraństwa nikt zrazu
2772 Giaur| twojego pamiątki.~Krwią twoją własną, najmilszą ociekły,~Gryząc
2773 Giaur| dziele,~Dziwna! że dzieła własnego się zrzeka~I dziś natura
2774 Giaur| litości tyle,~Lecz dla płci własnej ma serce motyle!~Piękność
2775 Tlum | dla człowieka, dla poety. Właśnie wtenczas spadała zasłona
2776 Objas| panowania tureckiego były własnością Kiziar—agi, niewolnika serajowego
2777 Giaur| piękności tak wiele,~Jakby we własnym zakochana dziele,~Dziwna!
2778 Giaur| was w boju żywota dokona,~Wliczy swe imię pomiędzy imiona,~
2779 Giaur| razem z niemi,~Niż ciężką włóczyć tęsknotę po ziemi.~Nigdy
2780 Giaur| ściany.~Kaptur opadły i włos rozczochrany,~Gęsty i czarny
2781 Giaur| warkoczom płynąć przez ramiona,~Włosem zamiata ślad swój na marmurach,~
2782 Objas| porobiłem różne odmiany, wmieszałem własne dodatki; czytelnik
2783 Tlum | wyższych i zasadniczych, ażeby wmówić, że te prawdy albo są do
2784 Giaur| nie miał siły bronić swych wnętrzności~Od tych szkaradnych, niespodzianych
2785 Giaur| tajemniej,~Jutro wieczorem wnidzie jeszcze ciemniej;~Ja, nim
2786 Giaur| na suchą fontannę;~Stoją wód łoża z marmuru usłane,~Lecz
2787 Giaur| Rzucili w wodę – . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~
2788 Giaur| koniec w środku wyszła bańka wodna —~Perłowe kółko — błysnęło —
2789 Giaur| przestrzenie;~Patrzyłem ciągle, i wodne obręcze~W mniejsze i węższe
2790 Giaur| Widzieć odbite na tych łukach wodnych,~Słuchać muzyki tych szemrań
2791 Giaur| Hassan młodzieniec na te wodotryski~Poglądał, siedząc obok odaliski,~
2792 Giaur| Zdają się igrać rajskie wody wschodnie.~Jeśli się wietrzyk
2793 Giaur| I gdy żywioły zakończyły wojnę,~Być wyrzuconym na brzegi
2794 Tlum | giliotynami i zagłuszona grzmotem wojny europejskiej. Stronnictwa
2795 Giaur| myśliłbyś, że tu zbuntowani~Wojsko aniołów zwalczyli szatani,~
2796 Giaur| I ginąc, darmo o zemstę wołają.~Dobyli szabel, na rumaków
2797 Giaur| cierpieć, nie zmieniłem woli;~Dziś wróć mi dawne trudy
2798 Giaur| ukaże~Groby swobodnych, wolności ołtarze.~ ~Długo by mówić —
2799 Giaur| skrzyni;~W miastach niewolnik, wolny na pustyni.~Tu wesół spróżnia
2800 Tlum | przeszłego wieku jest Panglos* Woltera. Ten Panglos, francuski
2801 Giaur| miota,~Jakaż w tym wietrze wonią i pieszczota!~Tam, na skał
2802 Giaur| których niebo jej udziela,~W wonnych kadzidłach ku niebu odstrzelą,~
2803 Giaur| wieziesz towary;~Widzę, że wór twój jest ciężko ładowny,~
2804 Objas| pochwycić, wsadzić w skórzane wory i wrzucić do morza. Janczar,
2805 Giaur| zatoki,~Dalej ku morzu — wpadł między opoki.~Nie widać
2806 Objas| dobrowolnie, czy tylko, wpadłszy w konwulsje, mimowolnym
2807 Giaur| z miłością niebo w duszę wpływa;~Uczucie, które bóstwem
2808 Tlum | PRZEMOWA TŁUMACZA~ O wpływie Byrona na całą tegoczesną
2809 Giaur| rozerwać uroku.~Przed nim wpół trwożny braciszek umyka,~
2810 Giaur| Żeśmy takiego grzesznika wpuścili.~Jeżeli zły duch czasem
2811 Giaur| się zrzeka~I dziś natura wpuszcza tu człowieka,~Który, odwieczny
2812 Giaur| w pamięci kiedy się raz wrażą,~Z czasem się głębiej werzną,
2813 Objas| pamiętać, jak smutne czyni wrażenie ta dziwna piękność, która
2814 Giaur| złowrogi;~Znowu koniowi w bok wraził ostrogi:~Dalej, w cwał,
2815 Giaur| lampy minaretów,~W mieście wre teraz Bajramu uciecha;~Tu,
2816 Giaur| go z rąk twoich otrzyma,~Wręcz mu i opisz, coś miał przed
2817 Giaur| myśliwców, i myli ich czaty,~Wreście uleci— i niknąc w obłoku~
2818 Giaur| nie zmieniłem woli;~Dziś wróć mi dawne trudy i rozkosze,~
2819 Giaur| kamieniem przywalił —~On tu nie wróci, bo ciężka mogiła~Ciśnie
2820 Giaur| nie gadaj.~Gdybyś mógł wrócić życie mej Leili,~Ja bym
2821 Giaur| usta i zgrzytając wściekły,~Wrócisz się znowu pomiędzy grobowce;~
2822 Giaur| ognistym uderzył.~„Choć wrogi wkoło, choć gęste wystrzały,.~
2823 Giaur| kary,~Wróg mój był także wrogiem twojej wiary.~Samo wspomnienie
2824 Giaur| służyć za cel do strzelania~Wrogom, co bronią niewidzialną
2825 Giaur| na straży,~Sam fakir do wrót zbliżyć się nie waży,~Derwisz*
2826 Giaur| dniu jasnym burzliwą noc wróżą;~Krwią zlawszy piasek i
2827 Tlum | jako mrok wilgotny i zimny, wróżący noc długą; drugi raz jako
2828 Giaur| takiej twarzy,~Bo złą jest wróżbą spotkanie zbrodniarzy.~I
2829 Giaur| gorącym sercu czucia moje~Wrzały jak w Etnie płomieniste
2830 Giaur| statek, zdobycze rozdziela;~Wrzask konających miesza pieśń
2831 Objas| wsadzić w skórzane wory i wrzucić do morza. Janczar, obecny
2832 Giaur| rozżarza, niźli zaczerwienia,~Wrzucony w pieca płomieniste jamy~
2833 Objas| je tejże nocy pochwycić, wsadzić w skórzane wory i wrzucić
2834 Giaur| Zdają się igrać rajskie wody wschodnie.~Jeśli się wietrzyk chwilowy
2835 Objas| Alsyrat, podług mitologii wschodniej, jest to most tak wąski
2836 Giaur| już wieczorna rosa,~Już ku wschodowi ciemnieją niebiosa~I rozniecają
2837 Giaur| Słyszałem tylko, że przybył ze Wschodu~Tureckim statkiem od stron
2838 Giaur| oliwne gaje?~Księżyc na nowiu wschodzi zza gór grzbietów,~Błyszczą
2839 Giaur| rumieniec nikły~Gniewów, co wschodzić i przemijać zwykły,~Ale
2840 Giaur| Skorpijon cierpi, dąsa się — i wścieka.~Jeden mu został sposób
2841 Giaur| Giaurem zeszła się tajemnie,~Wsiadła z nim na koń za pazia przebrana~
2842 Giaur| strasząc jadem,~Niż być wskazanym w cichym mniszym stanie~
2843 Giaur| tych gmachach znalazłbyś wspaniałe~Izby i sale puste — dotąd
2844 Giaur| karkach~Na odwiedzionych wsparli się janczarkach,~Na pół
2845 Giaur| grobowce;~A tam upiory, twoi współwędrowce,~Gule, Afryty, spotkają
2846 Tlum | więzieniu, którzy wstydzą się wspominać przeszłość — bo haniebna,
2847 Objas| słowika poeci wschodni często wspominają.~Zabrzmi gitara morskiego
2848 Giaur| pierścień, przysięgliśmy na nim~Wspomnieć o sobie choć raz przed skonaniem.~
2849 Giaur| wrogiem twojej wiary.~Samo wspomnienie o Maryi synie~Już obudzało
2850 Tlum | drodze literatury zatrzymał i wstecz zawrócił. Odgłos powszechny
2851 Giaur| bronią niewidzialną rażą,~A wstępnym bojem spotkać się nie ważą.~ ~
2852 Giaur| daleka, już na skały kraniec~Wstępuje zwolna —już zjeżdża z urwiska~
2853 Giaur| ucichły kopyta.~Raz tylko wstrzymał rumakowi wodze~I nieruchomy
2854 Tlum | zamkniętych w więzieniu, którzy wstydzą się wspominać przeszłość —
2855 Giaur| nieśmiertelnych,~Aniołów dobrem, Wszechmocnego darem,~Balsamem rajskim
2856 Giaur| plamy.~Jest to promyczek wszechtwórczego słońca,~Korona, duszę wokoło
2857 Giaur| gdzie spadnie, wie, że wszędzie męka.~ ~Widzę, kapłanie,
2858 Objas| jego jest poświęcona i od wszelkiej krzywdy bezpieczna.~Gość
2859 Tlum | za cel sobie położył: ze wszystkiego wytłumaczyć się, a raczej
2860 Objas| wiatr pustyni, śmiertelny wszystkiemu, co tchem swoim owionie.
2861 Giaur| memi,~Nadzieją w niebie i wszystkim na ziemi!~Tak piękna jak
2862 Tlum | filozoficzne, pasował się ze wszystkimi trudnościami dogmatów i
2863 Tlum | rzeźwości.~ * Po polsku: Wszystkomowny albo Najjęzyczliwszy.~ ~ ~
2864 Aut | znowu, po bezskutecznym wtargnieniu Moskalów, zaczęli ją plądrować.
2865 Giaur| Mieszkańcy ziem tych! macież wy powieści~Dawnym podobne?
2866 Giaur| was ojczyzny z więzów nie wybawi,~Zginie, lecz tyle synom
2867 Giaur| jak ostatnie, rzucił.~I wybiegł znowu, znowu w górę skoczył.~
2868 Tlum | mu, że występnych ludzi wybierając na bohatyrów swoich pieśni,
2869 Giaur| porwał i szczęk rękojeści~Wybił go nagle z tej niemej boleści,~
2870 Tlum | swoich, dzieci duszy swojej, wychowywał na pustyni lub w jaskiniach
2871 Giaur| do jaskini, gdy strzelcy wychwycą~Z gniazda lwię małe, i rozmów
2872 Giaur| duszę~Wszystkie od razu wycierpiał katusze?~Chwila spoczynku,
2873 Giaur| sumnienie~I w jednej chwili wycierpieć od razu~Bolę bez końca,
2874 Giaur| Którą dziś ledwie podróżny wyczyta:~To cały pomnik w bezludnej
2875 Giaur| śmiesz, sam to odgadnij, wyczytaj,~Bo tu wyryte noszę na mym
2876 Giaur| i w jej uściśnieniu~Tyle wyczytał miłości i wiary,~Że znowu
2877 Objas| mnie, że żadna z ofiar nie wydała krzyku ani pokazała znaku
2878 Giaur| Żałuję życia, które jej wydarto.~Ona śpi, falmi nakryta
2879 Giaur| wysechła aż do dna,~Chciałem wydobyć z niej łzę, łzę jedyną,~
2880 Giaur| pragnie, tchórz się jej wydziera.~Kto mi dał życie, niechaj
2881 Tlum | wytłumaczyć się, a raczej wygadać. Typem przeszłego wieku
2882 Giaur| konno po skalistej drodze? —~Wygięty naprzód, na wiatr puścił
2883 Giaur| Nie raju, ale spoczynku wyglądam.~ ~Wtenczas — widziałem,
2884 Giaur| miejscu przeora,~Albo bym wygnał tego kalajora,~Albo w pokutnej
2885 Giaur| I śród ojczyzny leży jak wygnany,~Z dala od domu, na bezdrożu
2886 Giaur| Jeden ból zada i wszystkie wygoi,~To żądło więzień topi w
2887 Giaur| klęska wolnych jest świata wygraną.~Królowie, sławę kupując
2888 Giaur| Jeden mu został sposób wyjść z pożogów:~Ma żądło, które
2889 Objas| raju. Wszakże niektórzy wykładacze Koranu, wykręciwszy tekst
2890 Giaur| bardziej winem nie gardził wyklętym~I nikt pobożniej ku przybytkom
2891 Objas| niektórzy wykładacze Koranu, wykręciwszy tekst Proroka, nie przyznają
2892 Giaur| upiorem *~I trup twój, z grobu wyłażąc wieczorem,~Pójdzie nawiedzać
2893 Giaur| Kiedy z rodzinnych obłoków wylecą~I ziemią jeszcze nie skalane
2894 Giaur| świsnął,~Tatar przewodnik wyleciał z kulbaki.~Ledwie czas mają
2895 Giaur| Suche me oko już łez nie wyleje!~ ~Gdy skonam, pogrzeb ubogi
2896 Giaur| dociska,~Aż gdy go zewsząd na wylot przepieką,~Skorpijon cierpi,
2897 Giaur| Lecz owdowiałe — bo zdroje wymarły,~Zielska się dzikie na dnie
2898 Objas| nazwiska kochanek syna. Wymieniono mu dwanaście najpiękniejszych
2899 Giaur| uczują ten urok spojrzenia~Wymowny, trudny do wypowiedzenia,~
2900 Giaur| Stanie, nad wszystkie głową wyniesiona,~I da warkoczom płynąć przez
2901 Giaur| Tu kwiecie samo dokoła wynika,~Za tyle wdzięków, za taką
2902 Giaur| Temistokla skale,~Która wyniosłym niebo czołem bodzie~I z
2903 Tlum | które zapowiada dzień. Byron wyobraża tą drugą epokę sceptyków,
2904 Giaur| Kto zliczy, ile mieści wyobrażeń? —~Bo choć dla czasu zdaje
2905 Giaur| pożogów:~Ma żądło, które wyostrzył na wrogów,~Które trucizną
2906 Giaur| wystrzał wprzód, nim broń wypali;~Zginął śród bitwy, zgiełku
2907 Aut | kiedy Arnauci, na chwilę wyparci z Morei, znowu, po bezskutecznym
2908 Giaur| księgą,~W której wiekami stoi wypisano,~Że klęska wolnych jest
2909 Giaur| zniszczenia,~Ogród edeński na nowo wyplenia~I jako leśny dzik kwiecie
2910 Tlum | walając się w śmieciach i wypluwając zęby, zawsze pyszni się
2911 Giaur| spojrzenia~Wymowny, trudny do wypowiedzenia,~Cechę umysłu, co niezgięty
2912 Giaur| w ślad za nią jej wroga wyprawić.~Jego śmierć lekka — ale
2913 Giaur| na pasie krzywą karabelę,~Wypróbowaną na albańskich głowach,~Kiedy
2914 Objas| człowieka przebitego sztyletem wyraża boleść i tchnie dzikością.~
2915 Objas| znaczy: pokój z tobą. Tymi wyrazami Turcy witają się między
2916 Tlum | świecąc na dnie sumnienia, tym wyraźniej daje widzieć wszystkie jego
2917 Giaur| Bolę bez końca, nadziei, wyrazu!~* * *~ ~Przeszła godzina —
2918 Giaur| Termopile?—~Ty, z duchów orlich wyrodzony płazie,~Na Leonida gnieżdżący
2919 Giaur| nadzieje,~Pokornie głowy pod wyrok nie składa,~Ale klnie losom
2920 Giaur| zginął słusznie — zrządzeniem wyroków,~On wiedział o tym od swoich
2921 Giaur| Świadectwo zbrodni i pieczęć wyroku;~Pilniejszy badacz odgadnie
2922 Giaur| Gorgona swe najbrzydsze żmije~Wyrwawszy z głowy splotła mu na skronie;~
2923 Giaur| nadaremnie,~Prorok twej głowy nie wyrwie spode mnie.~Allacha wolał,
2924 Giaur| Na nim z Koranu modlitwa wyryta,~Którą dziś ledwie podróżny
2925 Giaur| odgadnij, wyczytaj,~Bo tu wyryte noszę na mym czole,~Kaima
2926 Tlum | takiej literatury, gwałtem wyrywała się za jej sferę. Młody
2927 Giaur| Spojrzałaś tylko, słowa nie wyrzekłaś,~Byłaś tak blisko i z rąk
2928 Giaur| Łódź falą uczuć na step wyrzuconą,~Zwój pism zatarty — liść
2929 Giaur| żywioły zakończyły wojnę,~Być wyrzuconym na brzegi spokojne,~W pustą
2930 Giaur| usłyszą przeklęstwa;~I na pniu wyschnie szczep twego rodzeństwa~
2931 Giaur| głodna,~Czułem, że była wysechła aż do dna,~Chciałem wydobyć
2932 Giaur| Leciał, jak tylko zdoła koń wyskoczyć,~Oblicze jezdca ledwie mogłem
2933 Giaur| rajskiego ogrójca,~Tedy do raju wysłał go zabójca.~I teraz może
2934 Objas| kto chce chwalić Turka, wysławia naprzód jego szczodrotę,
2935 Giaur| Allach nie słyszał albo nie wysłuchał.~O psie pogański! czyż Opatrzność,
2936 Giaur| miłostek się chwali,~Niech tych wyśmiewa, co w miłości stali,~Niech
2937 Tlum | obojętności na wszystko, co jest wysokie i piękne, od tej zwierzęcej
2938 Giaur| rękę dźwignął i podniósł wysoko,~I na wiatr miotał, jakby
2939 Giaur| rodzeństwo własne zajuszony,~Wyssiesz krew swojej siostry, córki,
2940 Giaur| pałaszem od ciała odcięta~Wystaje z ziemi i kiwa nań w dali,~
2941 Tlum | antysocjalizm; zarzucano mu, że występnych ludzi wybierając na bohatyrów
2942 Giaur| przeczuwa w dali~I słyszy wystrzał wprzód, nim broń wypali;~
2943 Objas| początek Bajramu ogłasza się wystrzałem z harmaty; potem trwają
2944 Giaur| uciecha;~Tu, choć nie dojdą ni wystrzałów echa,~Ni muzułmanów pobożne
2945 Giaur| krwawszych bitew nieraz wyszedł cały”.~Zbójcy wychodzą,
2946 Giaur| Ach! jeśli prawda, że ty wyszłaś z morza~Szukać dla siebie
2947 Giaur| jako leśny dzik kwiecie wytłacza,~Nie pokropione znojami
2948 Tlum | położył: ze wszystkiego wytłumaczyć się, a raczej wygadać. Typem
2949 Giaur| bóstwem zapalamy;~Które wytrawia wszystkie myśli plamy.~Jest
2950 Giaur| Długich z rozpaczą wałek nie wytrzyma;~A twarde serce gdy miłość
2951 Giaur| pustota.~Cofną się, blasku wytrzymać nie mogą,~Pochlebiać chciały,
2952 Objas| swego o niewierność. Muchtar wywiadywał się o nazwiska kochanek
2953 Giaur| wiem, co wzdychać i skargi wywierać,~Wiem, jak wzajemność zyskać
2954 Giaur| Biega, zielone chustki wywijają,~Pocałunkami rycerza witają;~
2955 Giaur| niedołężna skrucha~Z konającego wywołuje ducha~Zbrodnię — i nie chce
2956 Tlum | którego cień tak często lubił wywoływać. Nie rozwiązał sobie zagadnienia,
2957 Giaur| przywłaszcza~Tłum, który piekieł wyzionęła paszcza.~Tak śliczny kraj
2958 Objas| ze srebra, a u bogatych wyzłacane lub szczerozłote.~Zapewne
2959 Giaur| nie spojrzy sam mufty, a wyzna,~Że nieśmiertelność wygląda
2960 Objas| jest Koranem muzułmanom. Wyznać należy, że znaleźć można
2961 Objas| przyszłego życia; owszem, wyznacza im na przytułek trzecią
2962 Giaur| duszę wokoło wieńcząca.~Wyznam, że moja miłość była inna,~
2963 Giaur| niezgięty w dumie~Zna swoje wyższość i pokazać umie.~A jako ptaszek,
2964 Giaur| Przypomnij, nazwij tych opok wyżyny,~Zatokę, wyspy — wyspy Salaminy!~
2965 Giaur| Jeszcze otwarte, Giaura wyzywały.~Giaur stanął nad nim i
2966 Giaur| o czym!~Lecz teraz myślą wyzywam na nowo~Wzgardzone niegdyś
2967 Tlum | od krytyków, ścigał ich wzajem, a z krytyków sądząc o czytelnikach,
2968 Giaur| życia,~Sercem nie czułem wzajemnego bicia!~Lecz to Leila! to
2969 Giaur| skargi wywierać,~Wiem, jak wzajemność zyskać i umierać.~Umrę,
2970 Tlum | europejskiej. Stronnictwa osłabione wzajemnym mordem ustąpiły z placu
2971 Giaur| teraz chcę, lecz rozpacz wzbrania,~Rozpacz silniejsza niźli
2972 Giaur| czarnymi ruinami chmurzy,~Wzbudza podróżnych dumania i żale;~
2973 Giaur| zbudził się na chwilę~I czuł z wzdrygnieniem, że robactwo toczy~Odżyłe
2974 Giaur| kochałem!~Nie wiem, co wzdychać i skargi wywierać,~Wiem,
2975 Giaur| odważę.~Bo mężny na śmierć ze wzgardą poziera,~Nędzarz jej pragnie,
2976 Giaur| teraz myślą wyzywam na nowo~Wzgardzone niegdyś każde jego słowo.~
2977 Giaur| wami.~Przecież z Grecyji wziąłem te powieści,~Z czasów niedawnych
2978 Tlum | odnosić do wieku, w którym wzięły początek, porównywać z dziełami
2979 Giaur| szmaragdowej Kaszemiru błoni~Wzlatuje, dzieci wabiąc do pogoni,~
2980 Giaur| pomiędzy imiona,~Na których wzmiankę pochlebstwem pijani~Zwykli
2981 Giaur| otwartą ciosom,~Barkami na wznak, twarzą ku niebiosom,~Tak
2982 Giaur| Wszyscy uklękli, sakrament wzniesiono;~Stoi jak posąg, i widać
2983 Giaur| Gdzieś bezimienne piramidy wznieśli;~Wolni nie dbają, chociaż
2984 Giaur| Nie trwóż się, księże, nie wznoś rąk do Boga,~Za grzech zabójstwa
2985 Giaur| widz ujęty w sidła jego wzroku~Chce i nie może rozerwać
2986 Giaur| ziębi, jej wdzięk do łez wzrusza,~Bo już piękności nie ożywia
2987 Giaur| przebaczenia nie daje, ni wzywa.~Paro kochanków, mocne są
2988 Objas| tymi słowami kończy się wzywanie na modlitwę, czyli izan
2989 Giaur| takiego człowieka~Powinien zabić — lub niech sam ucieka.~
2990 Objas| żarem sam siebie żądłem zabija. Naturaliści sprzeczają
2991 Giaur| Przyczyną śmierci — lecz nie ja zabiłem.~Mógłbym i śmiałbym to samo
2992 Objas| Godna uwagi, że człowiek zabity kulą ma pospolicie na twarzy
2993 Giaur| strach ten nagle wściekłością zabłysnął.~A blask ten nie był jak
2994 Giaur| Tedy do raju wysłał go zabójca.~I teraz może hurys czarnooka~
2995 Giaur| Hassanowi!~Przekleństwo wieczne zabójcy Giaurowi!” —~ ~ ~* * *~ ~
2996 Giaur| wznoś rąk do Boga,~Za grzech zabójstwa nie lękam się kary,~Wróg
2997 Aut | Majnotów, obrażonych tym, że im zabroniono Mistrę rabować, ściągnęło
2998 Giaur| ciszy;~Lepiej raz przepaść w zaburzone fale,~Niźli żyć gnijąc po
2999 Tlum | wielkich pytaniach, które świat zaburzyły, lękano się już mówić, zaprzestano
3000 Giaur| Groźnie na jutro niebo się zachmurza,~Ale groźniejsza w sercu
3001 Giaur| Gwiazdę błyszczącą przez obłok zachodni —~Ona świeciła jaśniej i
3002 Giaur| zagasa,~Ostatni odbłysk zachodnich promieni,~Co się wokoło
3003 Giaur| Ostatnim blaskiem zachodniego słońca~Złocą się góry i
3004 Giaur| Wiecznie pogodnem i nie zachodzącem.~Biega, zielone chustki
3005 Objas| kształt naszego karnawału. O zachodzie słońca początek Bajramu
3006 Tlum | późniejszymi, należałoby równą zachować metodę oceniając moralny
|