1809-gazel | gdyby-mitol | mlodo-perso | pewna-ruina | ruiny-trzec | trzep-zacho | zachw-zza
Part
3007 Giaur| na syna,~Sto razy wrogów zachwiana potęgą~Skończy zwycięstwem. –
3008 Giaur| szklana powłoka~Zamrozi, zaćmi ostatni blask oka.~Natenczas
3009 Giaur| wejrzenia~Wielkość umysłu, zacność urodzenia,~Dary, niestety,
3010 Giaur| zginął od niewiernej broni.~Zacny Osmaniis*; nikt między wiernymi~
3011 Giaur| wzdłuż drogi, z przodu się zaczaja,~I z tyłu słychać z janczarek
3012 Aut | bezskutecznym wtargnieniu Moskalów, zaczęli ją plądrować. Wiadomo, że
3013 Giaur| Wprzód się rozżarza, niźli zaczerwienia,~Wrzucony w pieca płomieniste
3014 Giaur| razów na sztuki podartej,~Zaczerwienionej jak chmury przed burzą,~
3015 Giaur| prędko skończona.~Lecz ona — zacznie podróż, dalszą, z której...”~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~
3016 Giaur| Walka o wolność, gdy się raz zaczyna,~Z ojca krwią spada dziedzictwem
3017 Objas| imię Boga; od tych słów zaczynają się prawie wszystkie rozdziały
3018 Giaur| pewną rany poi,~Jeden ból zada i wszystkie wygoi,~To żądło
3019 Objas| ruchem żądła ranę sobie zadaje. Dla dobra skorpijonów życzyć
3020 Giaur| Hassanie, któremu śmierć zadał.~ ~ ~ ~
3021 Giaur| nie wart jestem — i nie żądam,~Nie raju, ale spoczynku
3022 Giaur| śmierć ręką chrześcijan zadana~Jest Turkom kluczem rajskiego
3023 Giaur| dba na żaden cios zewnątrz zadany!~Kto raz spadł z niebios,
3024 Objas| konwulsje, mimowolnym ruchem żądła ranę sobie zadaje. Dla dobra
3025 Objas| otoczony żarem sam siebie żądłem zabija. Naturaliści sprzeczają
3026 Giaur| widoku~Bez słońca i bez żadnego obłoku? —~Lepiej jest płynąć,
3027 Giaur| ofiara męża.~Cacko, za którym żądza chciwie goni,~Straciło urok,
3028 Tlum | wywoływać. Nie rozwiązał sobie zagadnienia, nie uspokoił duszy; ależ
3029 Giaur| Która na trupich licach nie zagasa,~Ostatni odbłysk zachodnich
3030 Giaur| oczyma:~Ciało uwiędłe, duszę zagaszoną,~Łódź falą uczuć na step
3031 Giaur| co dzień~I rzadko do nich zagląda przechodzień;~Lecz wieża,
3032 Giaur| Odbijem cicho, nie rozpinaj żagli,~Niech leżą zwite; wiosłami
3033 Tlum | przecięta została giliotynami i zagłuszona grzmotem wojny europejskiej.
3034 Giaur| jest wiedzieć, że nikt nie zagrzebie~Ducha swobody — chyba on
3035 Giaur| życie! —~Znowu koń czarny zagrzmiał po granicie;~Chyży jak dziryt9 —
3036 Giaur| Chwilę — i znowu opoka zagrzmiała,~Giaur poleciał, jakby go
3037 Giaur| cieniem nadbrzeżnych krawędzi,~Zahacza statek, zdobycze rozdziela;~
3038 Giaur| zaranna jutrzenka pamięci!~ ~Zaiste, miłość jest świętym pożarem,~
3039 Giaur| coraz innych,~Ja mu nie zajrzę tych uciech dziecinnych.~
3040 Giaur| obrzydzeniu,~Nie śmiałem zajrzeć w oczy przyrodzeniu,~Na
3041 Giaur| walka uczuć dzika,~Ilekroć zajrzysz w serce pokutnika,~Choć
3042 Giaur| Tam, na rodzeństwo własne zajuszony,~Wyssiesz krew swojej siostry,
3043 Giaur| Daremnie Wolność tylekroć zaklina,~Aby skruszyli jarzmo poganina,~
3044 Giaur| wiele,~Jakby we własnym zakochana dziele,~Dziwna! że dzieła
3045 Tlum | egoiści albo szaleni fanatycy zakochani w swojej przewrotności i
3046 Giaur| doznać burzy~I gdy żywioły zakończyły wojnę,~Być wyrzuconym na
3047 Giaur| kalajor, choć mieszka w zakonie,~Ślubu nie zrobił, więc
3048 Giaur| pierś wroga śmiertelnie zakrwawi;~Lecz gdy raz śmierci ukuto
3049 Giaur| żonę,~Pocieszyć znowu serce zakrwawione~Zdradą Leili, co uszła z
3050 Giaur| skrzydła zranisz, gdy serce zakrwawisz,~Czyli ofiarom swobodę zostawisz?~
3051 Giaur| rudel zaraz na głąb pędzi~Zakryty cieniem nadbrzeżnych krawędzi,~
3052 Giaur| gościnność w klasztorze zakupił.~Lecz gdybym ja był na miejscu
3053 Giaur| że radość już w nich nie zakwitnie~I że uczucie wzgardy i niedoli~
3054 Giaur| Wzbudza podróżnych dumania i żale;~Złamane łuki, opuszczone
3055 Tlum | tego wielkiego poety.~O zaletach i wadach dzieł jego tyle
3056 Giaur| mały,~Gdy w nim tak wielkie zalety mieszkały;~Dziś został pustym,
3057 Giaur| niknąc w obłoku~Zostawia żałość w sercu i łzy w oku:~Podobnie
3058 Objas| pospolicie na twarzy wyraz żałości, chociażby za życia był
3059 Giaur| powieści,~Z czasów niedawnych i żałosnej treści.~* * *~ ~— — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — ~ ~
3060 Giaur| zdroje.~Nie umiem nucić w żałosnych piosenkach~O lubych więzach
3061 Giaur| śmierci Leili.~Życia mojego żałować nie warto,~Żałuję życia,
3062 Tlum | szczegóły należą do biografii.~Zalśniony gniewem, złorzecząc obłudzie,~
3063 Giaur| otchłanie dokoła~Chce je zaludnić i o boleść woła;~Bo nie
3064 Giaur| głowy szaleństwo,~Śmiałość w zamiarach i w spełnieniu męstwo,~Pierś
3065 Giaur| płynąć przez ramiona,~Włosem zamiata ślad swój na marmurach,~
3066 Giaur| powieki,~Niech już ostygną, zamkną się na wieki.~Lub rękę połóż
3067 Giaur| chmurzą,~Już tu nikt okna nie zamknie przed burzą.~ ~Cieszy się
3068 Giaur| kadzielnicą:~Dni całe siedzi zamknięty w ukryciu.~Nie wiem o jego
3069 Tlum | niby rozmowy winowajców zamkniętych w więzieniu, którzy wstydzą
3070 Giaur| Mnie była wierną — jam go zamordował.~Choć śmierć Jej była zasłużoną
3071 Objas| poległych w czasie buntu albo zamordowanych od zbójców.~Słyszał wołanie: „
3072 Giaur| końcu, jak szklana powłoka~Zamrozi, zaćmi ostatni blask oka.~
3073 Giaur| kalajora,~Albo w pokutnej zamurował celi,~Tak żeby o nim ludzie
3074 Giaur| zorze,~Ta postać śliczna już zapadła w morze~I że się nad nią
3075 Giaur| Wenecyjaninem.~W dzień Ramazanu, gdy zapadło słońce,~A z minaretów jasnych
3076 Giaur| Uczucie, które bóstwem zapalamy;~Które wytrawia wszystkie
3077 Objas| Janczar, obecny tej egzekucji, zapewniał mnie, że żadna z ofiar nie
3078 Giaur| spałem,~Jak teraz nie śpię, i zapłakać chciałem,~Ale nie mogłem —
3079 Giaur| Którą uwiódłszy zdrajca — zapomina.~Nie, ta na sercu mym nie
3080 Tlum | złorzecząc obłudzie,~Choć znał, zapomniał, że są lepsi ludzie.~Korsarz~
3081 Giaur| wszystkich naszych nieszczęść zapomniałem.~I porwałem się z łoża,
3082 Giaur| Salaminy!~Powstań! te dawne, zapomniane boje~Odnów i przywłaszcz,
3083 Tlum | powiewem orzeźwiającym, które zapowiada dzień. Byron wyobraża tą
3084 Tlum | zaburzyły, lękano się już mówić, zaprzestano myślić. Dzieła wszystkie
3085 Giaur| wabi mnie i nęci,~Moja zaranna jutrzenka pamięci!~ ~Zaiste,
3086 Giaur| wzrokiem i gorzkim uśmiechem~Zaraża wszystkich boleścią i grzechem.~
3087 Giaur| może wróg rozdmucha~Iskrę, zarodek ich wielkiego ducha.~A kto
3088 Giaur| szczęśliwe! w każdej porze roku~Zarówno miłe i sercu, i oku,~Gdy
3089 Giaur| gonić, niepewny;~A wtem koń zarżał, niecierpliwy zwłoki,~I
3090 Tlum | bezbożność i antysocjalizm; zarzucano mu, że występnych ludzi
3091 Giaur| Ale ssać muszą, dopóki się żarzy~Ogień w źrenicach, rumieniec
3092 Tlum | oczyma. Poruszył on wszystkie zasadnicze pytania moralne i filozoficzne,
3093 Tlum | poszukiwania prawd wyższych i zasadniczych, ażeby wmówić, że te prawdy
3094 Giaur| godzą,~Razem ze wszystkich zasadzek wychodzą,~A z gęstwi lasu
3095 Giaur| córki, żony;~Ścierw twój zasilisz cudzym życia zdrojem,~Chciwie
3096 Giaur| I szpary szarym całunem zasklepia.~W twierdzy Hassana nie
3097 Tlum | Właśnie wtenczas spadała zasłona po pierwszym akcie rewolucji.
3098 Giaur| Skałą od moich oczu się zasłonił.~Zgadłem, dlaczego: temu,
3099 Giaur| zamordował.~Choć śmierć Jej była zasłużoną karą,~Lecz jej niewierność,
3100 Giaur| Bazyli!~Bośmy na karę bożą zasłużyli,~Żeśmy takiego grzesznika
3101 Giaur| sióstr upadkiem — tylko się zaśmieje.~ ~ ~* * *~ ~Dusza brzemienna
3102 Giaur| skończy tak, jak życzę,~Zasnę w mogile nie marząc, czym
3103 Tlum | pierwszy z poetów nie dał się zaspokoić taką sofistyczną kondemnatą
3104 Giaur| pierś twoją przed śmiercią zastawia~Albo pierś wroga śmiertelnie
3105 Objas| tego przejścia można by zastosować ów Wirgiliusza facilis descensus
3106 Tlum | krytyczno-panegirycznej, głęboko już zasypanej innymi, ważniejszymi polemikami.~
3107 Giaur| pogodną!~Zda się w letargu zasypiać głęboko,~Zda się być żywą —
3108 Giaur| step wyrzuconą,~Zwój pism zatarty — liść z dalekiej strony~
3109 Giaur| wieścią klęski.~Za pas dwa zatknął, bogato oprawne~W perły
3110 Giaur| jest świętym pożarem,~Iskrą zatloną w ogniach nieśmiertelnych,~
3111 Giaur| nagle stanął, konia w bok zatoczył~I patrzy z góry, na strzemionach
3112 Giaur| błysnęło — przepadło.~Znowu zatoka gładka jak zwierciadło.~
3113 Giaur| kulbaki.~Ledwie czas mają zatrzymać rumaki,~Skoczyli z siodeł,
3114 Tlum | jeden na drodze literatury zatrzymał i wstecz zawrócił. Odgłos
3115 Giaur| i wiary,~Że znowu brance zaufał pan stary.~Wieczorem poszedł
3116 Objas| obok pistoletów na pasie zawieszają. Pochwy atagana są pospolicie
3117 Giaur| rozerwie na ćwierci *,~Potem zawlecze na nowe katusze~Przed tron
3118 Giaur| aniele święty!~O Azraelu!* to zawój rozcięty!~To syna szaty,
3119 Giaur| broni;~Obok turbana, którego zawoje~Miecz Giaura zerwał i przerżnął
3120 Giaur| ich na przedzie w bogatym zawoju,~Zapewne emir, bo w zielonym
3121 Giaur| Raz tylko w niebo o pomstę zawołał.~Poznał mnie w tłumie, lecieliśmy
3122 Tlum | literatury zatrzymał i wstecz zawrócił. Odgłos powszechny nazwał
3123 Giaur| wiary!~Teraz cię turban nie zbawi od kary.~Gdziemkolwiek spotkał,
3124 Giaur| rozpacz niż twoje pacierze.~Zbawienia nie wart jestem — i nie
3125 Giaur| zdradzają ścieżki jego jazdy.~Zbiegając z góry, nim konia nawrócił,~
3126 Giaur| przebrana~I w noc Bajramu zbiegła z państw sułtana.~ ~Od dawna
3127 Giaur| leżał Hassan — oczy już zbielały,~Jeszcze otwarte, Giaura
3128 Giaur| Już kończąc cierpienie~Zbiera się dusza w ostatnie westchnienie.~
3129 Giaur| Czas je pospychał albo zbiły gromy.~Wierzch skały niknie
3130 Giaur| straży,~Sam fakir do wrót zbliżyć się nie waży,~Derwisz* ubogi
3131 Giaur| tej niemej boleści,~Jak zbójcę budzi krzyk sowy złowrogi;~
3132 Giaur| bitew nieraz wyszedł cały”.~Zbójcy wychodzą, stają na skał
3133 Giaur| To syna szaty, całe krwią zbroczone!~„Pani, okropną twój syn
3134 Giaur| niczego niezdatni — prócz zbrodn~Z ognistą duszą, co by mogła
3135 Giaur| źle umieszczone,~Skalane zbrodnią, smutkiem przetrawione.~
3136 Giaur| losom i z bólu szaleje,~I w zbrodniach szuka męczarniom ulżenia,~
3137 Giaur| boleścią,~Tyś była cnotą, ty zbrodniami memi,~Nadzieją w niebie
3138 Giaur| ducha~Zbrodnię — i nie chce zbrodniarza rozgrzeszyć,~Nie może zbawić,
3139 Tlum | Byrona nie są to pospolici zbrodniarze, nie zimni egoiści albo
3140 Giaur| Pierś chciwa zemsty, dłoń zbrojna kindżałem,~Wszystko, co
3141 Giaur| z ataganem.~Hassan sam zbrojny jedzie na ich czele,~Zwiesił
3142 Giaur| mogile,~Gdyby z letargu zbudził się na chwilę~I czuł z wzdrygnieniem,
3143 Giaur| Patrząc myśliłbyś, że tu zbuntowani~Wojsko aniołów zwalczyli
3144 Giaur| podziękować Bogu *;~Nędza i Zbytek uchodzą na stronę,~Nie powitane
3145 Tlum | się obowiązanym powiedzieć zdanie swoje o dziełach autora
3146 Giaur| Chwila spoczynku, śród potoku zdarzeń,~Kto zliczy, ile mieści
3147 Aut | kochanek jej, młody Wenecjanin. Zdarzenia podobne trafiały się dawniej
3148 Aut | mniej w nich szczęśliwi. Zdarzenie, które jest treścią naszej
3149 Giaur| odaliski,~I śpiew jej milsze zdawał się mieć tony,~Gdy był do
3150 Giaur| patrzących i sam strachem zdjęty~Staje i patrzy na święte
3151 Giaur| oklasków gminu,~Nie dbam o zdobycz lub stratę wawrzynu,~To
3152 Giaur| krawędzi,~Zahacza statek, zdobycze rozdziela;~Wrzask konających
3153 Giaur| cwałem;~Leciał, jak tylko zdoła koń wyskoczyć,~Oblicze jezdca
3154 Giaur| Raz tylko wezwać Mahometa zdołał,~Raz tylko w niebo o pomstę
3155 Giaur| Sławy, nadziei, że staną się zdolni~Rozerwać jarzmo i umierać
3156 Giaur| znowu serce zakrwawione~Zdradą Leili, co uszła z haremu~
3157 Giaur| niebiosach gwiazdy~Klnie, że zdradzają ścieżki jego jazdy.~Zbiegając
3158 Giaur| chwili,~Dobrze,.żem spotkał zdrajcę mej Leili”.~ ~Jak się wezbrana
3159 Giaur| Powiedz, że dzisiaj językiem zdrętwiałym~Za jego szczęście pomodlić
3160 Giaur| twój zasilisz cudzym życia zdrojem,~Chciwie pić będziesz, brzydząc
3161 Giaur| sumnienia.~Nie chciałbym nigdzie zdybać takiej twarzy,~Bo złą jest
3162 Giaur| Chcą ją uważać widzowie zdziwieni~I wnet uczują ten urok spojrzenia~
3163 Giaur| czatuje galery~Na bezpiecznego żeglownika stery.~Skoro miesięczna
3164 Giaur| czerwieni;~Ostatnie czucie, co żegna nadzieję,~Iskra niebieska,
3165 Giaur| zdrady,~Jam spełnił swoje, zemścił się nad tobą.~A teraz, dalej —
3166 Giaur| obwinął,~Myśli me kąsał i zemstą napawał.~Odtąd świat cały
3167 Giaur| odbierają~I ginąc, darmo o zemstę wołają.~Dobyli szabel, na
3168 Giaur| spełnieniu męstwo,~Pierś chciwa zemsty, dłoń zbrojna kindżałem,~
3169 Giaur| którego zawoje~Miecz Giaura zerwał i przerżnął na dwoje,~W
3170 Giaur| czarnej godzinie przybył, jak zesłana~Od niebios kara za grzechy
3171 Giaur| na karę bożą zasłużyli,~Żeśmy takiego grzesznika wpuścili.~
3172 Giaur| daremnie.~Mówią, że z Giaurem zeszła się tajemnie,~Wsiadła z
3173 Giaur| rany~Nie dba na żaden cios zewnątrz zadany!~Kto raz spadł z
3174 Giaur| gwałtowniej dociska,~Aż gdy go zewsząd na wylot przepieką,~Skorpijon
3175 Giaur| jego słowo.~Powiedz, że zgadnął — będzie mu niemiło,~Że
3176 Giaur| tyraństwa nikt zrazu nie zgadnie!~ ~Dziś do tej twarzy Grecyja
3177 Giaur| była mą gwiazdą polarną,~Zgasła, któż teraz oświeci noc
3178 Giaur| wypali;~Zginął śród bitwy, zgiełku i hałasu,~Bez mąk, bez bólu —
3179 Giaur| poganina,~By kark podnieśli, zgięty łańcuchami!~ ~Nie — Grecy! —
3180 Giaur| w pieca płomieniste jamy~Zgina się, miękczy, lecz zawsze
3181 Giaur| ostatnim przyciśnieniem ręki~Zgładziła rysy, gdzie chronią się
3182 Giaur| mam łódkę u brzegu”.~„Zgoda — rzekł emir — pośpieszaj,
3183 Tlum | emisariuszem szatana, a wszyscy zgodzili się, że był apostołem sceptycyzmu.~
3184 Giaur| witają;~Bo raj rozkoszy zgotowany temu,~Kto zginął walcząc
3185 Giaur| Tak się spotkały wrogów zgraje obie,~Losem i gniewem gnane
3186 Giaur| cierpienie~Może w myśl jedną zgromadzić sumnienie~I w jednej chwili
3187 Giaur| ściany i sklepienia.~Lecz Zgroza siedzi przed bramą na straży,~
3188 Giaur| uszła z haremu~I dziś, o zgrozo! służy niewiernemu.~ ~* * *~ ~
3189 Giaur| wściekłością tchnęły — nie zgryzotą.~Cóż bym dał za to, gdybym
3190 Giaur| boski,~A sam nie znając zgryzoty ni troski,~Proch smutków
3191 Giaur| ociekły,~Gryząc twe usta i zgrzytając wściekły,~Wrócisz się znowu
3192 Giaur| płomienie — a w pośrodku zguba;~ ~* * *~ ~Ponury Hassan
3193 Giaur| dotąd nadobna;~Jej widok ziębi, jej wdzięk do łez wzrusza,~
3194 Giaur| nie zachodzącem.~Biega, zielone chustki wywijają,~Pocałunkami
3195 Objas| mają prawo nosić suknie zielonego koloru.~„Ho! kto ty? — „
3196 Giaur| owdowiałe — bo zdroje wymarły,~Zielska się dzikie na dnie rozpostarły.~ ~
3197 Giaur| wyrzezany *~I słup już dzikim zielskiem opasany,~Na nim z Koranu
3198 Giaur| łańcucha.~ ~* * *~ ~Mieszkańcy ziem tych! macież wy powieści~
3199 Giaur| rzeźwiły dokoła~Powietrze, ziemię i spragnione zioła.~ ~Jak
3200 Giaur| miłość była inna,~Była zbyt ziemska, ludzka, nawet gminna.~Jam
3201 Giaur| kapłańskie,~Nie są niebieskie ni ziemskie — sztańskie!~ ~* * *~ ~Serce
3202 Giaur| chłodów,~Nie znając naszych zim niebezpieczeństwa,~Kwitnie
3203 Giaur| U spodu rzeka, która w zimie bucha~Ogromną wodą, a w
3204 Tlum | pospolici zbrodniarze, nie zimni egoiści albo szaleni fanatycy
3205 Giaur| tę anielsko—łagodną,~Tak zimno piękną, tak smutnie pogodną!~
3206 Tlum | raz jako mrok wilgotny i zimny, wróżący noc długą; drugi
3207 Giaur| pocieszyć.~ ~* * *~ ~W krainach zimnych i serca są chłodne,~Uczuć
3208 Giaur| dzieci wabiąc do pogoni,~I z ziół na zioła, i z kwiatów na
3209 Giaur| pojedzie za panem;~Każdy zjanczarką, z łukiem, z ataganem.~Hassan
3210 Giaur| lądujące łodzie.~Kiedyż się zjawi Temistokles drugi?~ ~* * *~ ~
3211 Giaur| widać błonie;~Wkrótce w dół zjedziem, na wiatr puścim konie”.~
3212 Giaur| kraniec~Wstępuje zwolna —już zjeżdża z urwiska~I wąwozami na
3213 Giaur| ogród bogów i hojnie nań zlała~Tyle bogactwa, piękności
3214 Giaur| podróżnych dumania i żale;~Złamane łuki, opuszczone sale~Wiele
3215 Giaur| wietrzyk chwilowy prześliźnie~I złamie szyby na modrej płaszczyźnie,~
3216 Giaur| burzliwą noc wróżą;~Krwią zlawszy piasek i gałęzie boru,~Gdzie
3217 Giaur| Za prędką jazdę po takiej złej drodze.~ ~W bramie zsiadł
3218 Giaur| jedną drobną kroplę czasu zleje~Życia bolesne i zbrodnicze
3219 Giaur| cię w mroku.~I oni twego zlękną się widoku,~I do podziemnych
3220 Giaur| śród potoku zdarzeń,~Kto zliczy, ile mieści wyobrażeń? —~
3221 Giaur| blaskiem zachodniego słońca~Złocą się góry i kaskada grzmiąca,~
3222 Tlum | biografii.~Zalśniony gniewem, złorzecząc obłudzie,~Choć znał, zapomniał,
3223 Giaur| Maryi synie~Już obudzało złość w tym poganinie.~Głupiec
3224 Giaur| skrzydłach jasnych purpurą i zlotem~Znad szmaragdowej Kaszemiru
3225 Giaur| bogato oprawne~W perły i w złoto, pistolety sławne:~Hassan
3226 Giaur| kochany,~A ty dziś w piekle złożysz jego szczątki,~Jak samobójstwa
3227 Giaur| wielki skarbiec, który może złupił,~I tym gościnność w klasztorze
3228 Giaur| grzesznika wpuścili.~Jeżeli zły duch czasem sobie sprawia~
3229 Objas| czarne, złowrogie źrenice.~O złych oczach i urzekaniu złym
3230 Objas| złych oczach i urzekaniu złym okiem powszechna jest wiara
3231 Giaur| ciemnej mogile,~Leżą już zmarłe mych rozkoszy chwile;~Lepiej
3232 Giaur| głębiej werzną, lecz nie zmazą.~Tyś młody, blady, lecz
3233 Giaur| słudzy niewolników *,~Zmazani całą szkaradą, co brudzi,~
3234 Giaur| roznieca;~Lecz raz nagięte, zmianom nie ulegnie~I pierwej pęknie,
3235 Giaur| kobieca~Najtwardsze serca zmiękcza i roznieca;~Lecz raz nagięte,
3236 Giaur| Kochanko moja, jak się ty zmieniła!~Spojrzałaś tylko, słowa
3237 Giaur| Ja chciałem cierpieć, nie zmieniłem woli;~Dziś wróć mi dawne
3238 Giaur| tak zimna, tak dla mnie zmieniona,~Obym cię tylko przycisnął
3239 Giaur| szybko, cicho podnad brzegiem zmierzaj,~I wieź nas prosto pomiędzy
3240 Giaur| się piekła wewnątrz ciebie zmieści.~ ~Lecz wprzód zostaniesz
3241 Giaur| dwoje,~W deliji długiej, zmiętej, rozpostartej,~Od mnogich
3242 Giaur| Gorgona swe najbrzydsze żmije~Wyrwawszy z głowy splotła
3243 Giaur| niekiedy rumieniec w nich pała,~Znaczno, ze dusza nie całkiem sczerniała.~ ~
3244 Giaur| jasnych purpurą i zlotem~Znad szmaragdowej Kaszemiru błoni~
3245 Giaur| pokropione znojami oracza~Ani znające ręki ogrodnika!~Tu kwiecie
3246 Giaur| kupiec Grek staje noclegiem,~Znajdując pokój w ustroniu głębokiem~
3247 Giaur| kalajor ponury *? —~Twarz mnie znajoma — raz go napotkałem~W ojczyźnie
3248 Giaur| i co dokonałem,~Jeśli to znakiem kochania — kochałem!~Nie
3249 Objas| który noszą baszowie i znakomite osoby.~Turban w kamieniu
3250 Giaur| sinem, krwią nabiegłem,~Znaków boleści — żadnych nie dostrzegłem.~
3251 Objas| wydała krzyku ani pokazała znaku trwogi. Za mojej bytności
3252 Giaur| Jeszcze w tych gmachach znalazłbyś wspaniałe~Izby i sale puste —
3253 Giaur| mieć pociechę wszystkich znienawidzi.~I jest to serce jak człowiek
3254 Giaur| nudne,~I szczęście samo do zniesienia trudne!~Serce w cierpieniach
3255 Giaur| opoki.~Nie widać twarzy — znikła strusia kita,~Na chwilę
3256 Giaur| rozkosze,~Jam gotów znosić, co zniosłem, co znoszę.~Gotów żyć znowu,
3257 Giaur| wytłacza,~Nie pokropione znojami oracza~Ani znające ręki
3258 Giaur| trudy i rozkosze,~Jam gotów znosić, co zniosłem, co znoszę.~
3259 Giaur| Najsroższe męki, które nędzni znoszą,~Samotnej duszy zdają się
3260 Giaur| znosić, co zniosłem, co znoszę.~Gotów żyć znowu, jakeśmy
3261 Giaur| do klasztoru, czy światem znudzony,~Czy za grzech jakiś pokutę
3262 Giaur| Oblicze jezdca ledwie mogłem zoczyć —~Lecz widać było z twarzy
3263 Giaur| innych dzieło; niech rzną się żołdacy~Dla wielkiej sławy lub nikczemnej
3264 Giaur| twierdzy Hassana nie widać żołnierzy,~W jego haremach gniazdo
3265 Giaur| orszaku,~Z daleka widny po żółtym kołpaku,~Opodal konni ciasną
3266 Objas| chłodnemi!~Przed niewielu laty żona Muchtar baszy oskarżyła
3267 Giaur| krew swojej siostry, córki, żony;~Ścierw twój zasilisz cudzym
3268 Giaur| mówili, że ta twarz jak zorze,~Ta postać śliczna już zapadła
3269 Giaur| przygody,~Czyliżby miała zostać bez nagrody?~Gdzie? kiedy?
3270 Giaur| krzyków usłucha? —~Zbójcą zostałem! jeździłem na zwiady,~Aż
3271 Giaur| czy duchem świat zowie,~Zostań oświecać chorego wezgłowie,~
3272 Giaur| Zginie, lecz tyle synom swym zostawi~Sławy, nadziei, że staną
3273 Objas| skorpijony są katonami owadów, zostawiono by przecie w pokoju tych
3274 Giaur| zakrwawisz,~Czyli ofiarom swobodę zostawisz?~Motyl odartym skrzydełkiem
3275 Objas| powszechna na Wschodzie. Turcy zowią je wardulacha; Grecy równie
3276 Giaur| niebem lata,~Nie szuka w dole zranionego brata.~Płeć piękna dla nas
3277 Giaur| samotnie ginie.~Gdy skrzydła zranisz, gdy serce zakrwawisz,~Czyli
3278 Giaur| wladnie,~Że jej tyraństwa nikt zrazu nie zgadnie!~ ~Dziś do tej
3279 Giaur| dobre masz ramiona,~Podróż i zręcznie, i prędko skończona.~Lecz
3280 Giaur| dopóki się żarzy~Ogień w źrenicach, rumieniec na twarzy;~Aż
3281 Giaur| ty odrobisz, co już raz zrobiono? —~Za łzy pociechy wdzięczen
3282 Giaur| drzewem,~Choć wiosną nawet nie zruca żałoby,~Jeden, co wiernie
3283 Giaur| On zginął słusznie — zrządzeniem wyroków,~On wiedział o tym
3284 Giaur| że dzieła własnego się zrzeka~I dziś natura wpuszcza tu
3285 Giaur| złej drodze.~ ~W bramie zsiadł Tatar, od siodła odpina~
3286 Giaur| Sam Hassan został; z konia zsiąść nie raczy,~Spokojnie jedzie,
3287 Giaur| trzech spadło pierwej, niźli zsiedli,~Z rąk niewidzialnych rany
3288 Giaur| blisko.~Matka stroskana zstępuje i bieży~Do swych haremów,
3289 Giaur| Jak gdyby świeżo z morza zszumowana.~Wieczór już uśpił fale
3290 Tlum | pozwala im pogrążyć się w zupełną moralną ciemność i, świecąc
3291 Giaur| Wszystkie grobowce i pomniki zwala,~Większe pomniki zostały
3292 Giaur| zbuntowani~Wojsko aniołów zwalczyli szatani,~I cherubinów trony
3293 Objas| wita.~Przylądek Kolonna, zwany niegdyś Sunium.~Błyszczy
3294 Giaur| Wichrem przygnany i mrozem zwarzony.~ ~* * *~ ~Tylko mi nie
3295 Giaur| się wkoło szklane błonie,~Zważałem ciężar: dziwnie mi się zdało —~
3296 Giaur| żarem *;~Krąg coraz mocniej zwęża się i błyska,~I więźnia
3297 Giaur| Zbójcą zostałem! jeździłem na zwiady,~Aż w końcu zdrajca padł
3298 Giaur| ulubiona,~Jako się barki zwiążą nienawiśnie,~Kiedy wróg
3299 Giaur| płomieniach.~Bo kiedy ludzi zwiąże pamięć zbrodni,~Światu niezdatni,
3300 Giaur| Nie tknięta wichrem, nie zwiędła od chłodów,~Nie znając naszych
3301 Giaur| szuka męczarniom ulżenia,~A zwiększa tylko winy i cierpienia?~
3302 Giaur| Znowu zatoka gładka jak zwierciadło.~I tajemnica usnęła w topieli —~
3303 Giaur| znajdzie~Tam nawet, kędy głodny zwierz nie zajdzie,~A miłość taka,
3304 Tlum | wysokie i piękne, od tej zwierzęcej nieczułości, którą sofiści
3305 Giaur| brudzi,~Niewiele wyższych nad zwierzęta, ludzi;~Nie mają nawet tej
3306 Giaur| zbrojny jedzie na ich czele,~Zwiesił na pasie krzywą karabelę,~
3307 Giaur| granity~I lecą na dół; już zwietrzyli łupy;~Nim zajdzie słońce,
3308 Giaur| rozpinaj żagli,~Niech leżą zwite; wiosłami uderzaj~I szybko,
3309 Giaur| koń zarżał, niecierpliwy zwłoki,~I rżenie echem odbiły opoki.~
3310 Giaur| na skały kraniec~Wstępuje zwolna —już zjeżdża z urwiska~I
3311 Giaur| dali:~Z taką powagą ona zwraca głowę~I śnieżne ramię, i
3312 Giaur| przybytkom świętym~Twarzy nie zwracał, gdy na świątyń dachu~Słyszał
3313 Giaur| miota,~Gdy na nie oczy śmie zwrócić pustota.~Cofną się, blasku
3314 Giaur| I tak rozgromił muzułman zwycięski,~Że ledwie kilku uszło z
3315 Giaur| zachwiana potęgą~Skończy zwycięstwem. – Grecyja jest księgą,~
3316 Objas| który w tym igrzysku Turków zwyciężał.~Przyszedł i odszedł jak
3317 Giaur| Zna chrześcijańską mowę i zwyczaje —~Pewnie skruszony jaki
3318 Objas| wąsy od gniewu najeżył.~Zwyczajne symptoma gniewu u Turków.
3319 Objas| tych cnót między Turkami. Zwyczajnie, jeżeli kto chce chwalić
3320 Giaur| Proch smutków krótkich, zwyczajnych w tym życiu;~Siwy, spokojny,
3321 Giaur| Dawniej polować nie miał we zwyczaju,~Póki Leila mieszkała w
3322 Giaur| co wschodzić i przemijać zwykły,~Ale jak bladość marmurowej
3323 Giaur| wszystko skończy tak, jak życzę,~Zasnę w mogile nie marząc,
3324 Objas| zadaje. Dla dobra skorpijonów życzyć by należało, aby to pytanie
3325 Objas| węższy, dla chrześcijan i żydów.~Persowie szczególnie boją
3326 Giaur| Nieczuła bryła i postrach żyjących,~Ja umrę, ojcze. — Już kończąc
3327 Giaur| zbrodnicze,~Gdybym mógł odżyć, żyłbym tak, jak żyłem.~Dziś w mej
3328 Giaur| żyć znowu, jakeśmy z nią żyli,~Gotów na wszystko — prócz
3329 Giaur| wywierać,~Wiem, jak wzajemność zyskać i umierać.~Umrę, lecz pierwej
3330 Giaur| zasypiać głęboko,~Zda się być żywą — gdyby nie to oko,~Gdzie
3331 Giaur| już nie doznać burzy~I gdy żywioły zakończyły wojnę,~Być wyrzuconym
3332 Giaur| góry i kaskada grzmiąca,~Żywiona czystym i świeżym gór śniegiem.~
3333 Giaur| dzieci,~Krew swą gotowy na żywność im przelać,~Życie z głodnymi
3334 Giaur| Księżyc na nowiu wschodzi zza gór grzbietów,~Błyszczą
|