- POEZJE OKRESU PARYSKO-LOZANSKIEGO
Previous - Next
Click here to hide the links to concordance
[GOLONO, STRZYŻONO]
U nas, kto jest
niby chory,
Zwołuje zaraz
doktory;
Lecz czując
się bardzo słaby
Prosi chłopa albo baby.
Ci ze swego aptekarstwa
Potrafiają i podagrze,
I chiragrze, i głuchotom,
I suchotom, i
głupotom
Radzić. A i u nich wszakże
Nie masz na upór
lekarstwa.
Mieszkał Mazur
blisko Zgierza,
Któremu zginęła
suka,
Straż domostwa i
spichlerza.
Gdy jej z żalem i
kłopotem
W okolicy całej
szuka,
Wróciła się
tydzień potem.
Ledwie poznał,
że to ona;
Bo była
wpół ogolona.
"O zbóje! zeby
ją skryli,
Używają
takich figli,
Że
biedaczkę wygolili!"
"Powiedz
raczej, że ostrzygli
- Robi mu
uwagę żona -
Bo psów nie
golą, lecz strzygą".
"A no
patrzajcies no mi go, -
- Odpowie Mazur z
przekąsem -
Jakaś ty mi
dyć uczona!
Mając
gołe jak pięść lice,
Chcesz nauczać
nas pod wąsem,
Co jest brzytwa, co
nozyce?
Przecież
dobrze, suko miła,
Ześ tu jest,
choć ogolona".
"I jam rada, ze wróciła, -
- Odpowiada na to żona -
Choć wróciła ostrzyzona".
"A nasz pan, co mu łysina
Przyświeca się jak ta psina,
Myślisz, ze jest postrzyzona?..."
"A wąsiki ekonoma, -
- Odpowiada zaraz żona -
Co mu wiszą jak u soma,
A błyscą jak namascone,
Sąć gólone czy strzyżone?"
"Biez-ci licho tego soma
I pana, i ekonoma, -
- Dobroduszny Mazur rzecze -
Dobrze, ze suka jest doma,
Choć tak szpetnie ogolona".
"Prawdę mówisz, mój człowiecze,
Toć i jam się ucieszyła
- Odpowiada zaraz żona -
Ze się suka powróciła,
Choć tak szpetnie ostrzyzona".
"Głupiaś z twymi nozycami!"
"I ty z twoimi brzytwami!..."
"Ze golona, przypatrzze się!"
"Ze strzyzona, pokaze się!
A dyć-ze to nierówne cięcie,
Co jak kosa trawę siecze".
"A dyć to w skórę zarznięcie,
Jak jak doktor... aż krew ciecze".
Tak się kłócą mąż i
żona;
Miasto Zgierz całe się zbiega,
A krzyk wkoło się rozlega:
"Ogólona!" "Ostrzyzona!"
Idzie sąsiad: "Niechaj przyjdzie.
Niech się wpatrzy i przekona".
Jedzie Żydi "Podjedź no, Zydzie.
Czy golona, czy strzyzona?"
Od Żyda aż do plebana,
Od plebana aż
do pana,
Sprawa
zapieczętowana:
Co rzekł
sąsiad, i Żyd potwierdził,
Pleban
przyznał, to pan stwierdził:
Że
wygrała męska strona,
Że suka jest
ogolona.
Wracają do
domu strony,
Po drodze
chłop pyta żony:
Czy wyroku
treść pamięta?
Ona milczy jak
zaklęta.
U progu suka ich wita;
"Pódź tu, moja
ogolona!"
- Woła
mąż, na to kobiéta:
"Pódź tu, moja
ostrzyzona!"
Mazur wściekł
się, już nie gada
Ani żonie odpowiada,
Tylko wziąwszy pod
rękawki
Wlecze ją wprost do
sadzawki
I topi jak kadź
ogórków.
Ona, nie nawykła
nurków,
Już się
zachłysnęła nieraz;
On, trzymając za ramiona,
Gnębi krzycząc: "A no teraz;
Czy golona, czy strzyzona?"
Biedaczka, ze śmiercią w walce,
Czując skonu paraliże,
Wytknęła tylko dwa palce
I za odpowiedź palcami,
Jakby dwiema nożycami,
Mężowi pod nosem strzyże.
Na ten widok uciekł z wody.
Ona poszła do
gospody,
On się
puścił aż do Zgierza
I tam przystał za żołnierza.
Previous - Next
Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC
IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License