| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Cyprian Norwid Wiersze Wybrane IntraText CT - Text |
|
|
|
|
DO MEGO BRATA LUDWIKA
Na pismo moje - garść obcego piasku, Na północ wiele, wiele rzucam myśli... Żeby ci posłać cały świat w obrazku I uogólnić, co się dniowo kréśli: To z ziemi, którą ujuczyłem głoski, Z onego pisma mało-większej wagi I z onych myśli, co, jak atom Boski, Zdają się ciemne żegnać sarkofagi - Przez ludzki nałóg glob utoczę drobny I puszczę na świat - niechby wrzał, osobny.
Atomów władcy, marzeń wodze nikłych, Z dzielnicy naszej cieszmy się i rządźmy; Nadzwyczajnego wiele jest u zwykłych, Popatrzmy w niebo, tam górnymi bądźmy, A ręce w zwyczaj ujarzmiwszy - prządźmy...
Na wielką ucztę do górnego sklepu, Mało jest, kto by wszedł jak Elias prorok; Płomiennej osi nie z onego szczepu, Co wiosna rodzi, zima trzebi co rok, Lecz z tego krzesać, rosnącego w jasność, Co Panu winien, że nie może zgasnąć.
Bo nie zginęło żadne utęsknienie, I żadna boleść nie przewiała marnie, I żaden uśmiech błahy nieskończenie - Jest taki anioł, co skrzydłami garnie I śmiech, i boleść, i to niedotkliwe Człowieka chaos bierze w dłoń jak żywe.
A droga taka jest na wieżę życia, Że wiele szczeblów idzie coraz wiotszych, Jaśniejszych coraz, przeźroczystszych, złotszych, Jak różne sny są, różne serca bicia: A który szczebel dłonią witasz chciwie I obłokowe widzisz w nim widziadło - Nogami zdepczesz, stojąc na łuczywie, Bo już ci skrzepło, w rzecz się ścięło - zbladło.
To rzeczy dola - wielem widział rzeczy... Młodości dola... sny kochałem ciemne; Z tych jedne były mdłe i nic do rzeczy, Jak kwiaty drugie, lekkie i nadziemne, O trzon łodygi wyższe kału. Z mleczy, Co po urwaniu perłą wzeszły białą, Mniemałem słodycz wyssać - jakże mało!
A jam się otruł... wiesz, że byłem struty? (Wspomnienie równą ma trucizny siłę.) Co teraz powiem, będzie złe i zgniłe, I szkieletowe jako ptak zepsuty, Co z nieba zleciał wietrznym zwiany słupem I we mrowisku się przewala - trupem.
* Z miłości szydzić, mszcząc się na uczuciu, Albo teorii kilka zimnych złożyć, Jak kilka głazów na bożnicę Psuciu, I młode serce ziębić lub ubożyć - To jeszcze kochać, jeszcze być zalotnym! A czemu nie chciał Boski ogień służyć, Starać się iskrą lub płomykiem błotnym W niewiadomości ciemnych dróg przedłużyć...
Lecz być wesołym, ile ludziom wolno, I tyle smutnym, ile ludzie muszą; I widzieć jasno, jak tę różę polną Dla kilku kłosów nieobacznie kruszą, I jeszcze mniemać, wierzyć, że tak muszą...
(Do świata, który-ć obiecałem stworzyć, Był piasek listu, myśl i przestrzeń drogi, Lecz mógłżem sądzić, że łzę trzeba włożyć Dla prawdziwości bytu czy przestrogi?) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mówiono do mnie: "Szczęście na tym świecie Wtedy jest tylko, gdy nieszczęścia nié ma." Odpowiedziałem: "Czymże słońce w lecie, Co otwartymi patrzy w świat oczyma? Czy to jest doba, kiedy cieniu nié ma?"
Mówiono do mnie, acz innymi słowy: Że z zapomnienia byt powstaje nowy. O słodki bycie! - w szczęścia niepamięci, Kiedy się tobie przypatruję bliżej, Ty - bez uczucia, wolny trosk i chęci - Zdajesz się wszego człowieczeństwa wyżej;
Jeżeli jesteś - jeżli czuwasz?... bycie! Co ani zbawić, ani umiesz zdradzić, Dlaczegoś stanął na doświadczeń szczycie, By nie umierać z nami - ale radzić. Przeklęte rady!...
Jeszcze, jeszcze - może I na tej ziemi, choć jest kału stekiem, Znajdzie się kilka rzeczy wielkich: morze I to, co mędrcy nazywają - wiekiem, I pączek róży, wreszcie grób, a przed nim Wszystko, co śmiesznym zowią i powszednim, I to, co wielkie nosi imię, wszystko! I cała ziemia wielką jest artystką.
Artyzmu ziemi byłem zwolennikiem, Na wielkie morze i dziś patrzeć lubię, Na pączek róży także - lubo z nikim - I w doczesności się pijanej gubię, Nie śmiejąc wiekiem nazwać - i osądzić, Że taki ogrom czasu można - błądzić.
A w grobie moim widzę podobieństwo... Bo jakże mało będzie ze mnie: popiół, Ni to radości godła, ni męczeństwo, Ni tego słowa nad grobowcem: dopiął! Ni róży polnej - nic, krom jednej z wiela Tajemnic Pańskich: znaku Zbawiciela.
Ludwiku! Tobie zwykłem był spowiadać Niedokończonych mar ogromne dzieje! Widziałeś skrzydła - przyszło mi upadać, Lecz jeszcze upaść nie jest czas - i dnieje - I widzę obłok z runem bardzo białym, Jeżeli ten jest - Bracie! - będę stałym.
Jak mało rzeczy pewnych jest na ziemi, Na każdą słodycz można rzucić prochy, Na boleść - trudniej, lecz się złączy z niemi. Obiedwie córy z jednejże macochy, I obie ku nam lecą z uściśnieniem, Jak pokrewieństwo - czym? - niezrozumieniem.
A jednak ziemi kląć nie będę wcześnie, Stanę się dla niej, czym się dla mnie stała; Nie jestem duchem, więc się czasem weśnię, I kilka moich dni odrobię z ciała, Z umiejętności tak kosztownej - trudu, Co ludziom wschodzi, kwitnie mimo ludu.
Że w rzeczach, które człowiek przedsiębierze, Jest pewna cząstka, pewny cień własności, To moją będzie - myśl o zgasłym wierzę; Bo odwyknąłem w szczęście mieć ufności, Bo z wiarą w jesień, tym północy godłem, Na każdy listek patrzę... ...bo się zwiodłem!
Co tobie powiem i co właśnie piszę, Co ukleconym zowię sfer obrotem, To jeszcze starczy na czas, nim usłyszę Anioła wielkim mówiącego grzmotem. - I dnie opuszczać będę, jak klawisze, Kiedy je smutny dotknął z nawyknienia, A nie śmie ciszy zbudzić - i - cierpienia.
|
Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
Best viewed with any browser at 800x600 or 768x1024 on Tablet PC IntraText® (V89) - Some rights reserved by EuloTech SRL - 1996-2007. Content in this page is licensed under a Creative Commons License |