Part
1 Jer| pod jego okiem~Płonęła ni to lampa przykryta obłokiem,~
2 Jer| moją ziemię~Krew zlała!... To wróg moje pomordował plemię .~ ~
3 Jer| Chciał dorzucić w czerwone to jezioro wielkie,~Bo zapragnął
4 Jer| niemocy padał!~I widząc to Jeremi spłonął strasznym
5 Jer| ręką gdy sięgnął do oka,~To zamiast łzy krew sępia spłynęła
6 Jer| ciężkiej niemocy powstawał lew,~To chytry tygrys podmówił lwięta ,~
7 Jer| ciemięzców, pod biczem,~To ziemię zhańbioną w otchłanie
8 Jer| królestwo Twoje!~ ~O, wtenczas to, wtenczas żyć byłoby warto~
9 Jer| niebie, tak i na ziemi!~ ~To ześlij, o Panie! nam swoich
10 Jer| powszedniego daj nam dzisiaj.~ ~To wytęp tych czarnych, szatańskich
11 Jer| Srebrnikiem lub blaszką zapłaci.~To wytęp ich, Panie! bo ręka
12 Jer| stos swój zapala pochodnią;~To dodaj nam siły, bo w trudnej
13 Jer| ojców gdy lecą obłokiem,~To na swe syny, co ich lotem
14 Jer| gdy w grób matkę chowa.~To ryczy płaczem - nie śpiéwa~ ~
15 Jer| Usłuchaj głos człowieczy,~To wielkich bolów głos.~Nas
16 Jer| czołom,~W jęk, w łzę rozlewać to nasze wołanie~Do Ciebie,
17 Jer| pogardzie i grozie:~"Tyżeś to?" - "Jam jest". - A oni
18 Jer| bratnich i rodzinę drogą,~To za nich oko podnoszę ku
19 Jer| szczelinę,~Gdy wzrok nie może, to myślą wypłynę.~A myśl do
20 Jer| Tobie przynoszę na ręku~To dziecię moje, co jest pełne
21 Jer| tajemniczej trwogi -~Syn to człowieczy, a półanioł boski~
22 Jer| Panie, o Panie!~Niechaj to dziecię w przyszłości powstanie~
23 Jer| dociec;~Wysłuchaj, Panie, to moje wołanie,~Bo świętszych
24 Jer| chucie.~ ~Jeśli się skruszą, to sercem niecałem,~Jeśli się
25 Jer| niecałem,~Jeśli się zerwą, to krótkim zapałem,~Niezdolni
26 Jer| lecz bez wiary!~ ~Słabe to duchy! marne samoluby!~Syny
27 Jer| duchy! marne samoluby!~Syny to ciała, frymarki, rachuby,~
28 Jer| frymarki, rachuby,~U nich to wielkie, co stoi przed twarzą,~
29 Jer| wielkie, co stoi przed twarzą,~To tylko ciężkie, co na dłoni
30 Jer| żelazem,~Co było ślepym, to przewidzą nagle,~Co było
31 Jer| Panie, bije ten głos,~Skarga to straszna, jęk to ostatni,~
32 Jer| Skarga to straszna, jęk to ostatni,~Od takich modłów
33 Jer| Tobie błagalna dłoni~2~Ileż to razy Tyś nas nie smagali~
34 1| zbirów;~A gdy broń mieli, to w pierwszym zachwycie~Błysnęła
35 1| zarasta pamięć się zaciera,~To smutno!~ ~Ledwie dla własnych
36 1| napełnionych dawnym ideałem,~To Polska z tych trzech wyjdzie,
37 1| co się stanie?~On rzekł: To duchy zmarłych jeszcze raz
38 1| my wierzym, że te chwile, to jak brudne dymy,~Przejdą,
39 1| Naszego Gościa podnoszę to słowo,~Ono bez mojej woli
40 1| Niechże w śmierć idzie to, co uśmierca,~Co daje żywot
|