|
Na
cześć Naszego Gościa podnoszę to słowo,
Ono bez
mojej woli w takt pieśni przechodzi,
Bo widzi ducha
Polski nad tą piękną głową,
A już
takiego męża czcić pieśnią się godzi!
Na
służbie narodowej nie zaznał spoczynku,
W ciche
zakąty serca spychał własne troski,
Toż w
każdej jego pracy, jak w dobrym uczynku,
Bije zdrój
żywej wiary, świeci promień boski.
Dzisiaj po
strasznym boju jak żołnierz w odwrocie,
Kiedy
poszedł z innymi na ścieżki tułacze
I tam ani
na chwilę nie zamilkł w tęsknocie -
Spod jego
ręki lecą książki - jak kartacze!
O,
jakże nam takiego trzeba przodownika,
Którego trud nie
złamie, nie ustraszą groźby...
Panowie! wiem,
że każdy moją myśl przenika,
Wiem, że
każdy do mojej przyłącza się prośby;
Drogi
Gościu! wróć do nas już jako mieszkaniec,
Otoczy Cię
nieliczna, lecz wierna gromadka,
Która kulami
zryty dotąd broni szaniec,
Dla której
wiecznym hasłem jest: Ojczyzna-Matka!
I tą
nadzieją raz jeszcze Jego zdrowie pijmy:
Niech nam
żyje Kraszewski!... A my przy nim żyjmy! "
1867
|